Lass Naturals, Naturalny peeling do twarzy oraz żel aloesowy ze złotem

W listopadzie miałam przyjemność odwiedzić pierwszy stacjonarny sklep z kosmetykami naturalnymi Helfy w Warszawie. Bardzo lubię internetowe drogerie głównie ze względu na szeroki wybór produktów oraz łatwość porównania cen, jednak są rzeczy, których mi tam brakuje. To możliwość dotknięcia kosmetyku, zobaczenia go na żywo oraz sprawdzenia testera. Nie wyobrażam sobie także kupować całkiem w ciemno nowego zapachu perfum - muszę powąchać czy mi odpowiada, ponieważ opisy bywają bardzo mylące i subiektywne. Dlatego nowy sklep w Warszawie, w którym mogę kupić wiele naturalnych kosmetyków i środków czystości szalenie mnie cieszy. Dzisiaj chciałabym podzielić się opinią o peelingu do twarzy oraz żelu aloesowym indyjskiej marki Lass Naturals, które pierwszy raz widziałam właśnie w Helfy. Może produkty mają małe zgrzyty w składzie, ale mimo to jestem z nich bardzo zadowolona i kupię je ponownie.



kosmetyki-naturalne-lass

Marka Lass Naturals to kosmetyki oparte na wyciągach roślinnych, a peeling oraz żel aloesowy na pierwszym miejscu w INCI mają wodę różaną zamiast zwykłej. Zgodne z założeniami ajurwedy (medycyny indyjskiej) produkty mają za zadanie maksymalnie wykorzystać działanie roślinnych i ziołowych składników oraz przynieść jak najwięcej korzyści dla skóry. Działają kojąco, nawilżająco i poprawiają kondycję skóry. Niektóre produkty zawierają naturalne olejki eteryczne, które dodatkowo relaksują i uspokajają umysł.

kosmetyki-prosto-z-indii

Skład peelingu do twarzy Lass: woda różana (koi podrażnienia, wzmacnia cerę, szczególnie naczynkową, dostarcza cennych substancji), olej sojowy (emolient), Lanette O (certyfikowany regulator lepkości, stabilizator emulsji, inaczej alkohol cetylostearylowy, bezpieczny), Sabowax SB (mieszanina alkoholu cetearylowego, stearynianu glicerolu i kwasów tłuszczowych, tworzy emulsje z połyskiem), zmielone łupiny orzecha włoskiego (drobinki peelingujące i masujące skórę), roślinna gliceryna (humektant, nawilża), aloes (uelastycznia, nawilża, koi podrażnienia, przyspiesza gojenie), miód leśny (głęboko odżywia skórę, dostarcza jej wiele cennych substancji, nawilża), ekstrakt z papai (zawiera enzym rozluźniający martwy naskórek, używany w peelingach enzymatycznych, dodatkowo nawilża i lekko wybiela), olej z kiełków pszenicy (bogaty w wit. E zwaną witaminą młodości, uelastycznia i chroni skórę), IPM (Isopropyl Myristate; dopuszczony do używania w kosmetykach naturalnych emolient, jednak oprócz zmiękczania skóry może powodować zatykanie porów, choć tutaj jest go niewiele; poprawia także konsystencję produktu), naturalna witamina E (dodatkowo zapobiega jełczeniu olei), Zemea (Propanediol, glikol roślinny; nawilża, stabilizuje konsystencję), 2-Phenoxyethanol (popularny konserwant, nie jest naturalny, niezalecany kobietom w ciąży i dzieciom, według mnie nie powinno go tu być).

Co ciekawe na stronie Helfy oraz innych sklepów widnieje zupełnie inny konserwant (bezpieczny Potassium Sorbate) niż na moim egzemplarzu. Mam nadzieję, że producent zastąpił potencjalnie niebezpieczny składnik lepszym i obecny skład jest w pełni OK. Przekonam się, gdy kupię kolejne opakowanie :) Nie ma też roślinnego glikolu oraz ewentualnie zapychającego IPM.

peeling-morelowy-sklad
Peeling z pestek orzecha włoskiego Lass ma postać perłowego kremu, w którym zanurzone są dość ostre, choć niewielkie drobinki. Jest to peeling mechaniczny, więc działanie złuszczające martwy naskórek uzyskamy masując twarz. Możemy stopniować moc kosmetyku poprzez dobranie do własnych potrzeb odpowiedniej siły nacisku lub poprzez stosowanie go na suchą (będzie dużo mocniejszy) lub na wilgotną skórę (delikatniejszy). Peeling przyjemnie, trochę ziołowo i egzotycznie pachnie. Wymaga dokładnego spłukania, ponieważ aż za dobrze trzyma się skóry. Dzięki zawartości ekstraktu z papai można wzmocnić jego działanie enzymatyczne pozostawiając go na skórze na 5-10 minut, a dopiero potem zmywając. Peeling pozostawia skórę gładką, miękką w dotyku i oczyszczoną. Nie zapchał mnie ani nie podrażnił. Kosztuje ok. 19zł/100g i jest bardzo wydajny. Miękka tubka z korkiem na klik jest wygodna w użytkowaniu, choć przy korku produkt trochę nieestetycznie przysycha.

jak-uzywac-zelu-aloesowego

Skład żelu aloesowego z płatkami złota Lass: woda różana (koi podrażnienia, wzmacnia cerę, szczególnie polecany do naczynkowej, dostarcza cennych substancji, nadaje wspaniałego zapachu), sok z aloesu (głęboko nawilża, regeneruje podrażnienia, koi, poprawia elastyczność skóry), Gel Base (jestem bardzo ciekawa co to jest konkretnie, prawdopodobnie woda z zagęstnikami), naturalna witamina E (zwana witaminą młodości, uelastycznia i chroni skórę, jest antyoksydantem), 2-Phenoxyethanol (popularny konserwant, nie jest naturalny, niezalecany kobietom w ciąży i dzieciom, według mnie nie powinno go tu być), Gold Leaf (listki złota, stymulują regenerację naskórka, pomaga walczyć z wolnymi rodnikami, działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie).

Ponownie nie podoba mi się zawartość Phenoxyethanolu, wolałabym bezpieczniejszy konserwant, tym bardziej, że przez swoją popularność można go znaleźć w co drugim kosmetyku.

zel-aloesowy-ze-zlotem-sklad

Żel aloesowy dzięki bazie z wody różanej obłędnie i uwodzicielsko pachnie! Połączenie świeżej róży i aloesu jest delikatne, ale i wyraziste, przez co zdecydowanie umila aplikację produktu. Można się w nim zakochać! Sam żel jest gęstawy, nie spływa z dłoni, przezroczysty, może delikatnie mętny, gdzieniegdzie widać pojedyncze płatki złota w raczej niewielkiej ilości.


dzialanie-peelingu-z-pestek-moreli

Aloes bardzo lubię i na stałe wpisał się w moją pielęgnację. Używałam do tej pory głównie koreańskich marek (Holika Holika, Mizon), ale teraz szukam czegoś z lepszym składem. Żel aloesowy zawsze nakładam na lekko zwilżoną skórę, najczęściej hydrolatem lub mgiełką diy, delikatnie wklepuję - uwielbiam to uczucie lekkiego chłodku i natychmiastowego ukojenia. Zanim jeszcze dobrze wyschnie i zdąży ściągnąć nieprzyjemnie skórę nakładam emolient np. kilka kropel oleju jojoba, konopnego lub z pestek śliwki, malin, truskawki (idealne dla tłustej lub mieszanej cery!) lub krem na noc. Aloesu najczęściej używam właśnie na noc jako jeden z etapów wieczornej pielęgnacji, choć zdarza mi się użyć go sporadycznie na dzień pod lekki krem, szczególnie gdy moja cera potrzebuje dodatkowego nawodnienia. Żel aloesowy przy zachowaniu powyższych zasad doskonale nawilża, koi, przyspiesza gojenie ranek, zadrapań czy wyprysków, przy czym zupełnie nie zapycha, nie tłuści i nie podrażnia (nie jestem uczulona na aloes). Lubię go używać również do nawilżania włosów (wcieram w lekko wilgotne włosy, a na niego nakładam emolientową maskę lub olej, mój ulubiony do cienkich włosów to olej z pestek moreli). Idealnie się spisuje po opalaniu lub goleniu, ponieważ przyspiesza regenerację skóry. Wspaniały zapach tego kosmetyku Lass sprawia, że obecnie jest to mój absolutnie ulubiony żel aloesowy, do tego bardzo wydajny. Z pewnością kupię jeszcze niejedną tubkę za 20zł/100g. Opakowanie jest miękkie, półprzezroczyste i zaopatrzone w korek na klik - wygodnie i praktycznie.


helfy-co-warto-kupic

Znacie kosmetyki Lass Naturals? Jakie są Wasze ulubione żele aloesowe lub peelingi do twarzy? Podzielcie się w komentarzu swoimi doświadczeniami :)

Kosmetyki naturalne na zimę / Blogmas

Kosmetyki naturalne towarzyszą mi od wielu lat. Zaczynałam od gotowców np. Sylveco oraz olei 100%, żelu hialuronowego, glinek i półproduktów, z których sama tworzyłam swoje przepisy. Do tej pory na blogu możecie znaleźć kilka fajnych przepisów na peelingi, kremy do twarzy czy sera - wszystkie opracowane i przetestowane przeze mnie, także polecam. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać sprawdzone kosmetyki naturalne, które są idealne dla cery mieszanej i naczynkowej, włosów średnioporowatych i normalnej skóry ciała w trudnym okresie zimy.


olej-do-cery-tlustej-mieszanej

Najlepsze oleje do cery mieszanej i tłustej

Olej konopny 

Genialny emolient, który nie zapycha nawet tłustej skóry. Szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy, a mimo to tworzy skuteczną okluzję, dzięki której nałożone pod olej humektanty (np. żel hialuronowy, żel aloesowy, hydrolat) lepiej się wchłaniają i nie odwadniają skóry. Dodatkowo dostarcza cennych witamin, głównie E, A, K oraz z grupy B, a także minerałów: wapnia, cynku, forforu i magnezu, które wzmacniają skórę i uelastyczniają ją, dzięki czemu dłużej zachowuje jędrność i nawilżenie.

Olej z pestek śliwki 

Obok oleju z pestek truskawki, granatu czy malin jest ważnym sprzymierzeńcem, jeśli chcemy już walczyć z oznakami starzenia. Jest to kolejny lekki i szybko wchłaniający się olej, nie pozostawiający tłustej warstwy. Odbudowuje płaszcz lipidowy na skórze suchej lub nadmiernie odtłuszczanej choćby żelem do mycia, a dzięki dużej zawartości antyoksydantów chroni skórę przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych. Dodatkowo reguluje nadmierne wydzielanie sebum, przez co zmniejsza ilość niedoskonałości skóry. Jest doskonałym olejem do receptur przeciwzmarszczkowych oraz kremów pod oczy lub do paznokci.

Olej jojoba 

Najbardziej uniwersalny olej jaki znam. Niestety trzeba go dobrze poznać, ponieważ niektóre cery potrafi zapychać. Jest dość tani i nadaje się dosłownie do każdego kosmetyki, serum, peelingu, masażu, do skóry, włosów. Dość szybko się wchłania, u mnie reguluje wydzielanie sebum.

Jak używać oleju do twarzy?

Oleju nie nakładamy bezpośrednio na suchą skórę, inaczej zafundujemy sobie odwodnienie i przesuszenie. Pamiętajmy, że olej nie nawilża bezpośrednio, jest emolientem - tworzy warstwę okluzyjną na skórze, przez którą nie odparuje woda, a więc zostanie ona w skórze. Dodatkowo dostarcza cennych witamin, minerałów i innych związków, potrafi regulować sebum - jeśli jest dobrze dobrany do potrzeb i składu sebum wydzielanego przez naszą skórę będzie sprzymierzeńcem i na pewno nas nie zapcha. Olej stosują głównie w pielęgnacji wieczornej. Na dobrze oczyszczonej skórze (nota bene olejkiem lub mieszanką olei oraz pianką/żelem czyli dwuetapowo) rozpylam hydrolat (obecnie mieszankę lawendowego i oczarowego) i na jeszcze wilgotną nakładam żel aloesowy, a na koniec dopiero olej. Jeśli uważam, że muszę dodatkowo nawilżyć skórę po hydrolacie stosuję multiesencję Bielendy z kwasami, a przed olejem lekki krem, zawierający jak najwięcej substancji nawilżających (lub koreański toner). Sekretem w stosowaniu olei jest jego jakość oraz ilość - na pokrycie całej twarzy, szyi i dekoltu wystarczy kilka kropelek!


Czerwona glinka jako maseczka na naczynka

Glinki lubię, o zasadach ich stosowania pisałam już przy okazji innych rodzajów glinek (podlinkuję niżej). Czerwona glinka ładnie uspokaja naczynka, lekko rozjaśnia i sprawia, że czerwień mniej się uwidacznia np. przy ciągłych zmianach temperatur w zimie: w domu suche powietrze z kaloryferów, na zewnątrz mróz i wilgoć, w pracy czy w autobusie gorąco, a potem znów mróz. Takie ciągłe zmiany źle wpływają na kruche, delikatne naczynka, skóra się czerwieni, a nie jest to pożądany efekt.


naturalne-kosmetyki-z-rossmanna

Alterra z Rossmanna

Kosmetyki odkryłam jakiś czas temu, są tanie i mają całkiem bezpieczne składy. Marka Alterra towarzyszy mi najczęściej przy oczyszczaniu ciała (łagodne żele pod prysznic) oraz twarzy (pokazane na zdjęciu tonik i płyn micelarny), a także podczas pielęgnacji włosów - u mnie sprawdziła się seria z granatem. Produkty są łatwo dostępne, niedrogie, pięknie pachną.

Zimowe kosmetyki diy

Nadal bardzo lubię robić kosmetyki sama, choć z braku czasu stawiam na bardzo proste składy. Powyżej oczyszczający żel z czarnym węglem (soda oczyszczona, węgiel, woda) i bardzo prosta odżywka do brwi na bazie oleju rycynowego - oba zrobiłam na ciekawych warsztatach w ubiegły weekend. Poniżej peeling piernikowy do ciała (cukier trzcinowy, masło shea, przyprawa do piernika). Polecam takie zabawy na długie, nudne wieczory :)


naturalne-organique

Organique to kosmetyki wyróżniające się zapachami, ale składy trzeba bezwzględnie czytać. Widoczny powyżej peeling do ciała to jeden z moich ulubionych - świetnie złuszcza martwy naskórek dzięki cukrowi w składzie, a jednocześnie natłuszcza skórę (masło shea), więc można zapomnieć o balsamie. Ładnie, delikatnie pachnie i jest wydajny. Marka posiada także ciekawe produkty, których na rynku nie ma. Przykładowo serum do ciała, czyli bardzo lekki, szybko wchłaniający się balsam. Nie pozostawia tłustej warstwy, choć przez chwilę się lepi. Posiada delikatny zapach - trochę mleczny, trochę owocowy, trudny do zdefiniowania. Zwiększa nawilżenie skóry, co w zimie jest szczególnie istotne. Można na niego dodatkowo nałożyć warstwę kolejnego balsamu lub masła, a serum potraktować jak humektant.

olej-z-pestek-moreli

Vianek odżywczy szampon i olejek do włosów

Moje włosy w ostatnich miesiącach zmieniły się zasadniczo z niskoporowatych na średnioporowate (efekt częstszego używania prostownicy). Mimo to nadal zdecydowanie służy im olej z pestek moreli, który jest mniej tłusty od oleju kokosowego, rycynowego czy masła shea, a zdecydowanie lepiej nawilża niż jojoba czy lniany. Pomarańczowa seria Vianka cudownie pachnie, owocowo, energetycznie i pozytywnie. Odznacza się oczywiście naturalnym, łagodnym składem. Szampon nie plącze moich włosów, nie puszy ich i dobrze domywa, natomiast olejek sprawia, że są gładsze, błyszczące, nie elektryzują się i wyglądają zdrowiej.


Olej z pestek moreli Oil for Life

Olej 100%, którego używam na włosy solo lub wykorzystuję do zabezpieczania końcówek własnym serum diy. Dobrze się wypłukuje, nie jest bardzo tłusty, a pozostawia włosy ładnie nabłyszczone, "scalone", gładkie, miękkie i dobrze się układające. To najlepszy olej do włosów jaki kiedykolwiek miałam.


kosmetyki-naturalne-biolove

Biolove, Naturalne kosmetyki z Kontigo

Po prostu uwielbiam za naturalne składy, piękne zapachy i świetne działanie! Żele pod prysznic może są trochę bardziej lejące niż drogeryjne, ale nie swędzi po nich skóra i cudownie pachną. Musy do ciała to mój hit - lekkie, napowietrzone masło shea dobrze natłuszcza skórę, wzmacnia ją i chroni przed zimnem i przesuszeniem. Jeśli nie lubicie tłustej warstewki polecam lotiony w atomizerze - momentalnie się wchłaniają, nawilżają i nadają ciału przyjemnego zapachu.

Pomadki Sylveco, peeling do ust Evree

Zimą usta łatwiej pierzchną, pękają i pieką, dlatego nie ruszam się z domu bez ochronnej pomadki. Szczególnie uwielbiam balsamy ochronne Sylveco, choć niekwestionowanym królem nadal jest peeling z cukrem trzcinowym. Zużyłam już chyba 7 opakowań! Zachęcona pozytywnymi recenzjami kupiłam także peeling do ust w słoiczku od Evree - nie jest zły, skład jest ok, ale jest niewygodny w stosowaniu, niewydajny i mniej higieniczny, więc kolejnego nie kupię. Wykonując peelingi ust regularnie sprawiamy, że wargi lepiej przyjmą balsam ochronny i będą mniej wrażliwe na zimno.


Naturalna wcierka na wypadające włosy

W okresie jesieni/zimy włosy narażone są na zwiększone wypadanie. W zeszłym roku straciłam sporo włosów w tym okresie, dlatego późnym latem zaczęłam wzmacniać skórę głowy wcierką z Apteczki Agafii. I wiecie co? Nie zauważyłam, aby włosy wypadały mi tak jak rok temu! Może nie wyrosło ich dwa razy więcej, ale nie liczyłam na taki efekt, wystarczy, że nie "uciekło" to co mam. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu i na pewno doczeka się recenzji.

FitoKosmetik krem do rąk

Zima to trudny okres także dla naszych dłoni, są najbardziej narażone na niskie temperatury. Stawiam na częstsze kremowanie, na noc używam masła shea, czasem śpię w bawełnianych rękawiczkach. W ciągu dnia preferuję lżejsze kremy, które szybko się wchłaniają, nawilżają i ładnie pachną. Taki właśnie jest krem Fitokosmetik, który dostałam od Stazyjki :*


naturalne-kosmetyki

Dzisiejszy wpis to ostatni z serii postów tematycznych dotyczących Świąt. Zapraszam Was serdecznie również do:

A jak wygląda Wasza pielęgnacja zimowa? Stawiacie na inne kosmetyki niż latem czy używacie podobnych przez cały rok?

Mizon, Aloesowy żel 90% czyli jak nawilżyć i ukoić skórę

Aloes towarzyszy mi od dawna, choć nie zawsze w formie żelowego kosmetyku. Od dzieciństwa lubię trochę odstraszający wygląd tej rośliny, w późniejszych latach polubiłam także jej smak oraz zapach, a w ostatnich namiętnie szukałam ekstraktu lub soku w kosmetykach. Dlaczego? Ponieważ aloes - o ile nie jesteśmy na niego uczuleni - to wielofunkcyjny kosmetyk, który dobrze nawilża i pielęgnuje cerę, a także łagodzi skutki ukąszeń lub poparzeń. To taki kosmetyk do zadań specjalnych, ale także do codziennej pielęgnacji, gdy cera staje się przesuszona lub podrażniona. Najlepiej jeśli w kosmetyku jest go maksymalnie dużo, tak jak w produkcie Mizona, gdzie 90% składu to właśnie aloes.



Mizon, Aloe 90 Soothing Gel, Żel aloesowy 90%

Żel o zawartości 90% soku aloesowego pochodzącego z roślin czystej wyspy Jeju. Głęboko nawilża dzięki dodatkowi kwasu hialuronowego. Zawiera składniki łagodzące, jak alantoina oraz ekstrakty z portulaki, irysa i piwonii. Starannie skomponowany kompleks roślinny w postaci ekstraktów z szarotki, maliny, konwalii i lilii chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Betaglukan wpływa na poprawę elastyczności skóry.


Żel Mizona kupimy w zielonym kartoniku, który powinien być zabezpieczony naklejką z hologramem. Kosztuje ok. 30-35 zł/50 ml i obecnie jest łatwo dostępny przez internet. Kupując produkt u polskiego dystrybutora na opakowaniu powinna widnieć naklejka z informacjami w języku polskim.


Skład: woda i ekstrakt z aloesu, które razem powinny tworzyć 90% bazy w postaci żelu aloesowego. Następnie mamy glicerynę, która też nawilża oraz składniki konsystencjotwórcze, konserwanty i składniki aktywne np. kwas hialuronowy, alantoina, panthenol, betaglukan oraz ekstrakty z portulaki, irysa i piwonii, szarotki, maliny, konwalii, lilii. Jednak nie oszukujmy się - główną rolę gra tu aloes, reszta jest w śladowych, minimalnych ilościach.


W kartoniku znajdziemy zgrabną, zieloną tubkę z zakręcanym korkiem. Tak jak Azjaci lubią, pod korkiem znajduje się dodatkowe zabezpieczenie w postaci sreberka, dzięki któremu wiemy, że produkt jest świeży, przez nikogo wcześniej nieotwierany.


Otworek tubki jest idealnej szerokości, z łatwością wydobywa dokładnie taką ilość żelu, jakiej potrzebujemy. Miękka tubka pozwala wycisnąć wszystko do samego końca - sprawdziłam, praktycznie wykończyłam już mój żel i nie ma z tym problemów. W razie potrzeby możemy opakowanie także rozciąć, szkoda w końcu marnować taki produkt :)


Aloesowy żel Mizon jest bardzo lekki i delikatny. Kosmetyk jest przezroczysty, średnio gęsty, nie spływa ze skóry i delikatnie pachnie, choć nie do końca naturalnie. Szybko się wchłania nie pozostawiając lepiącej czy tłustej powłoczki, ale trzeba pamiętać, aby nakładać go tylko na wilgotną skórę - wtedy nie ściągnie nieprzyjemnie porów i nie da uczucia "suchości". Ja wklepuję go zaraz po hydrolacie lub esencji Bielendy, czasem po tonerze Klairs - w zależności od potrzeb skóry. W lecie często używałam go na dzień, także pod makijaż, pod który równie świetnie się nadaje. Na dobrze nawilżonej skórze każdy podkład czy krem bb wygląda idealnie. Na obecne temperatury jest już zbyt delikatny, teraz stawiam na coś bardziej emolientowego i chroniącego przed zimnem, natomiast żelu używam codziennie na noc jako jeden z etapów pielęgnacji (pod serum lub olej). Uwielbiają go również moje włosy, choć nałożyłam go jedynie kilka razy, ponieważ mi szkoda :)
Żel wyraźnie nawilża i napina skórę, koi wszelkie podrażnienia i wypryski. Zatrzymuje wilgoć w skórze, nie pozwalając jej odparować - jeśli odpowiednio go użyjemy. Stosowany regularnie pozytywnie wpływa na stan cery oraz wydzielanie sebum - skóra nie błyszczy się, a pory są lepiej domknięte. Łagodzi także ewentualne stany zapalne, przy czym nie "zapycha porów" i "nie tłuści". Jest idealnym produktem do każdego rodzaju skóry, choć należy pamiętać, aby nałożyć na niego emolienty (odrobinę kremu lub oleju, serum).



Jak używać żelu aloesowego?

  1. Zawsze nakładamy żel na wilgotną skórę (hydrolat, woda termalna, mgiełka), a na niego delikatną warstwę emolientu (olej, krem, serum). Wtedy doskonale zatrzyma wilgoć w skórze zamiast ją stamtąd "pobierać" i odprowadzać na zewnątrz.
  2. Na skórę twarzy jako nawilżacz - do każdego typu skóry, choć z rozmów wiem, że najbardziej zadowolone są z niego posiadaczki skóry tłustej i mieszanej.
  3. Pod makijaż, także mineralny - cera będzie wyglądać bardziej promiennie, a podkład zabezpieczy odparowanie wody (nie trzeba nakładać już kremu).
  4. Na włosy jak dogłębny humektant - zatrzymuje wilgoć we włosie, ale zachowujemy tą samą zasadę - na niego emolient (maska, masło shea, olej kokosowy, dobra odżywka).
  5. Na ciało jako wzmacniacz nawilżenia, gdy nam go brakuje, pod masło lub balsam.
  6. Na ciało  i twarz po depilacji, aby złagodzić podrażnienia i ukoić ból.
  7. Po opalaniu, gdzie złagodzi poparzenia słoneczne, ochłodzi skórę i przyniesie ulgę.
  8. Na ukąszenia owadów - ochłodzi te miejsca i złagodzi swędzenie oraz pieczenie.
  9. Pod oczy, gdzie nawilży i być może zmniejszy cienie oraz opuchliznę, lekko napnie skórę - oczywiście warto na niego nałożyć odrobinę kremu lub oleju.
  10. Jako krem do rąk i do stóp, ale zawsze pod krem - zwiększy działanie kremu, skóra będzie gładsza i lepiej nawilżona.
  11. Na oparzenia, ale tylko te bardzo płytkie, wspomoże gojenie się i uśmierzy podrażnienie.
  12. Na rozstępy, używany regularnie zmniejsza ich widoczność i ujędrnia. 
  13. Do tłustej i trądzikowej cery, ponieważ działa przeciwzapalnie, a także zmniejsza namnażanie bakterii, wirusów i grzybów. 
  14. Na skórę głowy, gdzie zmniejsza łupież, swędzenie, wzmacnia cebulki i nawilża.
  15. Na paznokcie i skórki, gdzie nawilża, wzmacnia i uelastycznia płytkę.
  16. UWAGA! Wiele osób jest uczulona na aloes, co objawia się zaczerwienieniem, pieczeniem, swędzeniem i mocnym ściągnięciem skóry (objawy są bardzo indywidualne). W takim wypadku nie należy stosować kosmetyków z tym składnikiem. Można go trochę zastąpić kwasem hialuronowym lub filtratem ze śluzu ślimaka.


Używacie żelu aloesowego? Lubicie jego działanie czy może macie uczulenie na ten składnik?

Azjatyckie kosmetyki: Nature Republic, Aloe Vera 92% Mist, Mgiełka do ciała z aloesem

Będąc na cudownym wydarzeniu, jakim było Hello Asia miałam okazję nie tylko poznać wspaniałe dziewczyny i posłuchać o azjatyckiej kulturze, ale także otrzymałam niesamowite, azjatyckie kosmetyki. W Polsce istnieje kilka sklepów, które umożliwiają zakup oryginalnych kosmetyków z Azji, przede wszystkim z Korei. Jednym z takich sklepów jest Singashop.pl, który ma ciekawą ofertę i przyjemny, minimalistyczny wygląd witryny. Dziś napiszę Wam więcej o aloesowej mgiełce do ciała.


Nature Republic, Aloe Vera 92%, Mgiełka do ciała z aloesem

Wg sklepu Singashop.pl: "Mgiełka do ciała o właściwościach łagodzących z wysoką zawartością aloesu. Dzięki zawartym ekstraktom z nagietka lekarskiego i mięty niweluje podrażnienia chroniąc skórę przed uszkodzeniami. Jego lekka formuła szybko się wchłania pozostawiając skórę miękką i aksamitnie gładką. Przeznaczona dla każdego rodzaju skóry."


Przed użyciem warto zwrócić uwagę czy mgiełka jest zafoliowana, co daje gwarancję świeżości. Produkt posiada wygodną, zieloną i półprzezroczystą butelkę, dzięki czemu możemy ocenić, na ile czasu jeszcze wystarczy nam płynu. Opakowanie posiada niezacinający się atomizer, który rozpyla bardzo drobną mgiełkę. Podoba mi się, że dzięki temu łatwo można dozować ilość produktu na skórze, na pewno nic nie będzie z niej ściekać i się marnować. Wystarczy rozpylić mgiełkę według potrzeby raz, dwa albo i trzy razy w to samo miejsce. Kosztuje 38zł/150ml.


Cieszę się, że sklep umieszcza z tyłu etykietę w języku polskim. Dzięki niej dowiemy się m.in. iż mgiełka zawiera aż 92% aloesu, co wyraźnie czuć także w zapachu, choć jest on lekko podkręcony przez substancje zapachowe.
Mamy tu także sposób użycia: wcześniej przygotowaną skórę spryskać w odległości 10-15 cm i pozostawić do wchłonięcia. Prawda, że proste?


Skład: na pierwszym miejscu w INCI 92% ekstraktu z liści aloesu, następnie jest zdecydowanie mniej naturalnie: alkohol, glyceryl polyacrylate, dipropylene glycol, butylene glycol, glycerin, propylene glycol, 1,2-hexanediol, polyglutamic acid, betaine, sodium hyaluronate, calendula officinalis flower extract, mentha viridis extract, melissa officinalis extract, carbomer, peg-60 hydrogenated castor oil, polyester-5, polyquaternium-51, triethanolamine, phenoxyethanol, water, parfum, disodium edta.

Mamy tu bardzo nieciekawy koniec, więc produkt może podrażniać. Lepiej nie stosować go w ciąży ani na uszkodzoną skórę! 


Mgiełka doskonale nawilża skórę, a przy tym jest delikatna. Nie uczuliła mnie, nie wywołała najmniejszej reakcji alergicznej, choć skład nie jest naturalny Najczęściej stosuję ją do ciała, rozpylając zarówno na suchą jak i wilgotną skórę, zaraz po prysznicu. Błyskawicznie się wchłania, nie pozostawiając żadnej wyczuwalnej warstwy, więc jest to kosmetyk idealny dla osób, które nie znoszą tłustej powłoki czy lepienia się balsamu. Mgiełka używana w miarę regularnie zdecydowanie poprawia nawilżenie skóry, lekko uelastycznia, zmniejsza podrażnienia i pomaga pozbyć się suchych skórek. Świetnie nadaje się także stosowana pod balsamy i masła, przyspieszając ich wchłanianie (wtedy aplikuję masło na skórę zwilżoną uprzednio mgiełką). Używam jej także do twarzy oraz do włosów, ponieważ jest bardzo uniwersalna. Na twarzy stosuję ją jako jeden z etapów złożonej pielęgnacji, tuż po przetarciu skóry tonikiem, a przed wklepaniem serum - przyspiesza przenikanie cennych substancji wgłąb skóry. Czasem spryskuję nią też maseczki glinkowe, aby nie zasychały na skórze (więcej o glinkach KLIK). Na włosy rozpylam ją, gdy się puszą i odstają każdy w inną stronę - dzięki niej bowiem są one gładsze i lepiej się układają.


Z aloesową mgiełką bardzo się polubiliśmy. Rzadko kiedy zdarzają się tak uniwersalne produkty, które śmiało można stosować praktycznie na każdą część ciała i to bez negatywnych skutków, choć i spektakularnych efektów po pierwszym użyciu. Jest to kosmetyk, którego działanie zauważamy przy w miarę regularnym stosowaniu, warto o tym pamiętać.



W kolejnych postach napiszę o masce Egg White Pore Mask Skinfood oraz słynnych już Pig-nose Clear Holika Holika. Co bardziej Was ciekawi?
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj