OH!TOMI, Naturalne masło do ciała o zapachu gorącej kawy

Jestem znaną koneserką kawy, uwielbiam nie tylko jej smak, ale i aromat. Wszelkiego rodzaju kosmetyki o zapachu kawy są mile widziane, ponieważ wprawiają mnie w świetny nastrój bez względu na porę dnia. Jeśli Wy również lubicie pobudzający aromat kawy mam dla Was prawdziwą bombę pielęgnacyjną - masło do ciała o delikatnym, głębokim aromacie boskiego napoju i to gorącego! Masła do ciała, olejki czy balsamy są u mnie w użyciu przez cały rok. Także latem, kiedy stosuję je na noc, aby zregenerować i nawilżyć skórę zmęczoną nadmiarem słońca. Obecnie bardzo pomaga mi w tym masło do ciała marki OH!TOMI. Ciekawi?


pachnace-maslo-do-ciala

OH!TOMI, Masło do ciała o zapachu Gorącej Kawy

Mięciutkie, pachnące i pełne dobrodziejstw masło do ciała, bazujące na niezwykłych właściwościach masła shea oraz olejach z awokado i nasion kakaowca. Nawilża, odżywia i pięknie wygląda na łazienkowej półce. Kosztuje 64,90zł/puszkę 200g.

ziarna-kawy-maslo-kawowe

Piękna, pastelowa i elegancka puszka skrywa w sobie pachnące cudo. Już sam wygląd puszki zachwyca, a dodatkowo po zużyciu kosmetyku można opakowanie umyć i użyć, choćby do przechowywania płatków kosmetycznych. Konsystencja masła OH!TOMI bardzo przypomina masło shea, z tym że jest delikatniejsza i szybciej topi się pod wpływem ciepła palców. Na skórze zamienia się w odżywczy olejek, dzięki czemu dłonie gładko po niej suną, umożliwiając przyjemny masaż albo zwykłą, szybką aplikację - w zależności co bardziej lubicie. To, co zachwyca to niesamowity aromat słodkiej, gorącej kawy, ale takiej z gałką czekoladowych lodów. Jest genialny! Zapach ma w sobie coś niesamowitego, coś co przenosi myślami poza codzienne sprawy do krainy marzeń i fantazji. Dodatkowo posiada naturalny skład oparty o masła shea oraz kakaowe, a także cenny olej awokado, wzbogacony w witaminy C oraz E.

Skład: Butyrospermum Parkii Butter (masło Shea), Theobroma Cacao Seed Butter (masło kakaowe), Persea Gratissima Oil (olej z awokado), Parfum (kompozycja zapachowa), Lecithin (lecytyna), Ascorbyl Palmitate (wit. C), Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy), Tocopherol (wit. E), Benzyl Benzoate (składnik kompozycji zapachowej, może uczulać), Benzyl Alcohol (konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych, składnik kompozycji zapachowych, rzadko uczula).

recenzja-maslo-do-ciala-oh-tomi

OH!TOMI masło do ciała o zapachu gorącej kawy doskonale sprawdza się nawet latem, ponieważ nie zostawia na skórze bardzo tłustej warstwy. Oczywiście ze względu na dużą zawartość masła shea oraz kakaowego nie wchłania się całkowicie, jest delikatnie wyczuwalne na powierzchni skóry, ale nie lepi się do ubrań czy pościeli. Masło jest niewiarygodnie wydajne! Puszka 200g wystarczy na kilka miesięcy codziennego użycia, tym bardziej, że aby pokryć skórę całego ciała nie potrzeba go wiele. Skóra po zastosowaniu kosmetyku jest miękka w dotyku, ładnie błyszcząca, nawilżona i jędrna, wygląda zdrowo i promiennie. Masło genialnie sobie radzi z przesuszoną opalaniem skórą, delikatnie natłuszcza, a sam zabieg odpręża i wprawia w dobry nastrój. Myślę, że sprawdzi się równie dobrze jesienią czy zimą, gdy już będziemy tęsknić za promieniami słońca.

konsystencja-maslo-ohtomi-do-ciala

Lubicie masła do ciała? Podoba Wam się puszka tego kosmetyku? Mnie niesamowicie urzekł design!

Biolove, Naturalna świeca do masażu pomarańcza z wanilią

Świece są jednymi z moich ulubionych umilaczy wieczornych - i to nie tylko tych długich, jesiennych czy zimowych dni. Kobiety po prostu lubią przytulny klimat, ciepło płynące od migoczącego tajemniczo płomienia oraz przyjemny aromat w mieszkaniu. A gdyby dodać do tego jeszcze naturalny skład oparty o masło shea i olej kokosowy oraz balsam do ciała? Wszystko w jednym, praktycznym produkcie, jakim jest świeca do masażu. Jak używać świecy do masażu? To naprawdę bardzo proste!


biolove-swieca-do-masazu

Biolove, Świeca do masażu

"Intensywnie nawilżająca i regenerująca świeca, która zapewnia gładką i miękką skórę. Świecę można zapalić podczas kąpieli i cieszyć się jej przyjemnym, relaksującym zapachem. Po kąpieli wystarczy świecę zgasić i wmasować w ciało ciepły balsam, wytopiony ze świeczki."

Świece Biolove dostępne są jedynie w sieci drogerii Kontigo. Do wyboru mamy zapach pomarańczy z wanilią oraz piżma. Kosztują 29,99zł/150g, ale często są w promocji. Producentem świec jest firma Nacomi, która również pod własną marką oferuje te świece - do wyboru mamy trochę inne warianty zapachowe (zieloną herbatę lub marokańskie przyprawy lub również pomarańczę z wanilią).


naturalna-swieca-balsam

Skład: masło shea (naturalny emolient, natłuszcza, odżywia skórę, ujędrnia, tworzy film chroniący przed utratą wody z naskórka), olej kokosowy (naturalny emolient, natłuszcza i tworzy ochronną warstwę na skórze, regeneruje), witamina E (zwania witaminą młodości, uelastycznia, nawilża, jest antyoksydantem, chroni oleje przed jełczeniem), olejek eteryczny z pomarańczy (naturalny zapach ze skórki pomarańczy, relaksuje, odpręża, działa antybakteryjnie), kompozycja zapachowa i poszczególne składniki kompozycji zapachowej (mogą uczulać).

sklad-swieca-do-masazu

Świecę do masażu kupimy w aluminiowej puszce z nakrętką, dzięki czemu zapach nie wietrzeje, a po zgaszeniu płomienia możemy balsam zakręcić i mieć pewność, że nic się nie wyleje. Opakowanie idealnie nadaje się do warunków panujących w łazience, gdzie panuje zwykle wilgoć - zakrętka chroni zawartość przed zepsuciem. Z tyłu znajdziemy skład i podstawowe informacje o produkcie. Opakowanie jest praktyczne i bardzo mi to odpowiada, chociaż czasami trudno idealnie trafić zakrętką i muszę chwilę z nią powalczyć, aby równo zakręcić pojemnik.

jak-uzywac-swiecy-do-masazu

Jak używać świecy do masażu?

Świeca posiada oczywiście knot, który po prostu zapalamy. Produkt idealnie się sprawdza kiedy mam ochotę na długą, relaksującą kąpiel. Odpalam ją, stawiam na brzegu  wanny, a po chwili łazienka wypełnia się przyjemnym, subtelnym aromatem. Zapach jest naturalny, delikatnie słodki, a jednak wyraźnie wyczuwam z nim nutę pomarańczy. Płomień pali się równomiernie, nawet dość mocno, nie wytwarza dużo dymu. Zapach nie jest silny, co osobiście mi odpowiada, ponieważ pozwala się odprężyć. Przed wyjściem z wanny gaszę płomień i chwilę odczekuję, zwykle wycierając wtedy skórę ręcznikiem, aż balsam lekko przestygnie, ale nadal będzie płynny - wtedy jest idealny do użycia. Za pierwszym razem lepiej podejść do świecy ostrożnie, żeby się nie poparzyć i "wyczuć" produkt.  
  • Świecy równie dobrze można używać bez zapalania - masło shea oraz olej kokosowy stopi się troszkę pod wpływem ciepła ciała, co umożliwi masaż skóry lub posmarowanie ust czy skórek wokół paznokci, zupełnie jak masełkiem Biolove.
  • Świecę można także potraktować jako zwykłą świecę np. w salonie, tyle że o naturalnym składzie :)

maslo-do-ciala

Balsam wytopiony ze świecy jest oczywiście tłusty - w końcu to mieszanka masła shea i oleju kokosowego. Zapach uzyskanego masła jest delikatny, ale zdecydowanie uprzyjemnia masaż ciała. Sam fakt, że balsam jest ciepły pozwala lepiej się zrelaksować i odprężyć. Produkt zostawia na skórze tłustą powłokę i nie wchłania się szybko, więc nie każdemu będzie ona odpowiadać. Jednak podczas masowania skóry, zwłaszcza dłuższego, można tą warstwę zmniejszyć i lepiej wetrzeć w skórę. Jeśli zaś użyjemy świecy po prostu jak masła do ciała, co ja robię najczęściej, można spróbować wsmarować w skórę minimalną ilość produktu. Im więcej produktu wetrzemy, tym grubszą i tłustszą warstwę ochronną uzyskamy.
  • Masło fajnie nawilża, poprzez zatrzymanie odparowania wody z naskórka, zmiękcza i uelastycznia skórę, regeneruje ją oraz nadaje przyjemny aromat na kilka godzin. Idealnie sprawdza się w okresie po zimie, przygotowuje skórę na lato, niweluje suche miejsca (u mnie na łydkach). Nadaje się praktycznie na całe ciało, stopy, dłonie, usta, a nawet końcówki włosów.
Po wieczornym rytuale przez cały kolejny dzień czuję, że skóra jest gładka i miła w dotyku, nawilżona oraz wiem, że jest zabezpieczona przed czynnikami zewnętrznymi np. zimnem. Świeca jest bardzo wydajna, choć to zależy także od częstości i sposobu jej stosowania.

swieca-pomarancza-wanilia

Podsumowując świeca to fajny produkt, który osobiście bardzo polubiłam ze względu na połaczenie elementów aromaterapii i pielęgnacji w jednym. Stosuję ją na różne sposoby w zależności od humoru czy okazji. Lubię jej subtelny zapach, jednak uważam, że w regularnej cenie jest trochę za droga - tu z pomocą przychodzą częste promocje w drogerii. Skład jest bardzo fajny, kusi mnie nawet, aby samej zrobić podobny produkt :)

A Wy znacie już świece do masażu? Lubicie podobne wielofunkcyjne produkty? Jaki zapach najbardziej Was kusi?

Biolove, Lekki naturalny balsam do ciała w sprayu Malina

Uwielbiam kosmetyki Biolove ze względu na ich dobre składy, zapachy i łatwą dostępność, choć wiem, że dla wielu z Was jest to akurat utrudnieniem. Markę można kupić wyłącznie w sieci drogerii Kontigo, którą mam blisko pracy. Oczywiście sieć obecnie posiada również sklep internetowy, ale nie czarujmy się - obsługa pozostawia wiele do życzenia i w ostatnich tygodniach wzbudza coraz więcej kontrowersji. Pozostanę więc przy sklepach stacjonarnych, tym bardziej, że częste promocje w Kontigo zachęcają.



Wiele osób lubi dość ciężkie, tłuste masła i musy Biolove czy Nacomi (ten sam producent, skład, a nawet zapachy), ale wiem, że czasem szukamy lżejszych, łatwo wchłaniających się produktów.  Mało kto jeszcze wie, że Biolove posiada lekki balsam do ciała w atomizerze i właśnie o nim dzisiaj napiszę.


malinowy-lotion-biolove

Biolove, Body Lotion, Balsam w sprayu do ciała Malina

Lekki balsam, który długotrwale nawilża i odżywia skórę. Skład został wzbogacony w olej sojowy oraz kokosowy.

biolove-opakowanie-body-lotion-malina

Opakowanie balsamu jest bardzo poręczne i wygodne. Zostało zaopatrzone w korek i atomizer, dzięki któremu łatwo i szybko można nałożyć balsam na duże powierzchnie skóry, a jednocześnie także precyzyjnie. Kosztuje ok. 25 zł/150ml, ale często jest w promocji. Etykieta jest trwała, nie niszczy się podczas używania produktu. Do kupienia jest również wariant o zapachu kokosowym.

sklad-lotionu-biolove

Skład: oparty o wodę oraz olej sojowy i kokosowy. Po konsystencji widać, że wody jest dużo. Następnie mamy nawilżającą glicerynę i łagodzący podrażnienia panthenol, odmładzającą i zmniejszającą utlenianie olei witaminę E, emolienty, kompozycję zapachową, konserwanty oraz wyróżnione, zgodnie z prawem, poszczególne składniki zapachowe (które mogą uczulać). Szczegóły na zdjęciu powyżej.

malinowy-balsam-biolove

Skład jest prosty i przy odrobinie umiejętności możemy zrobić podobny balsam w domu - co jest zarówno zaletą (cenowo wychodzi wielokrotnie taniej, możemy użyć innych olei czy składników zapachowych), jak i wadą (potrzeba do tego wolnego czasu, musimy dobrać odpowiednie proporcje i posiadać składniki). Osobiście nie chciałoby mi się, skoro mogę kupić gotowy produkt i to o obłędnym zapachu, w dodatku w idealnym i wygodnym opakowaniu :)

biolove-lekki-balsam-do-ciala

Balsam posiada lekko kremowy kolor i genialny zapach, który szczerze uwielbiam! Kojarzy mi się z gumą Mambą, soczystymi owocami, choć nie jest w pełni naturalny. Dosłownie mogłabym go non stop wąchać i bardzo cieszy mnie fakt, że jest całkiem trwały, nie ulatnia się zbyt szybko. To jest dokładnie ten sam zapach, który posiadają musy Nacomi i Biolove, więc jeśli je znacie na pewno wiecie o co chodzi :)


naturalny-balsam-biolove

Konsystencja lotionu Biolove jest niezwykle lekka, żeby nie napisać wręcz wodnista. Dzięki temu bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia białych smug ani tłustej warstwy na skórze. Atomizer umożliwia aplikację balsamu na większą powierzchnię skóry - jeżeli spryskamy ją z daleka lub mniejszą - z bliska. Bardzo lubię ten moment po prysznicu, gdy nareszcie mogę użyć body lotionu Biolove - wiem, że czeka mnie zapachowa uczta i brak konieczności czekania, aż produkt się wchłonie. Warto wspomnieć, że kosmetyk jest bardzo wydajny - mam go od kilku miesięcy i sporo jeszcze zostało :)

lekka-konsystencja-biolove

Lekkiego balsamu używam w zasadzie na różne sposoby. Najczęściej po prysznicu na wilgotną jeszcze lub całkiem suchą skórę - w każdym przypadku bardzo szybko się wchłania i nie tłuści ubrań. Uwielbiam używać go także do dłoni w ciągu dnia, ponieważ od razu mogę wrócić do przerwanej czynności i wiem, że nie zostawię śladów na papierze czy klawiaturze. Tak lekka konsystencja bardzo delikatnie nawilża i odżywia skórę, choć wyraźnie czuć różnicę. Skóra jest elastyczniejsza i pachnąca. Przy normalnej skórze ta lekkość może być wystarczająca, natomiast przy bardzo suchej efekt będzie słabszy.
Kilka razy sprayu użyłam także jako spłukiwanej odżywki do włosów - pięknie potem pachniały i dobrze się rozczesywały, a jednocześnie nie były oklapnięte. Zdarza mi się także użyć go do stóp, szczególnie jeśli szukam dodatkowego nawilżenia. Wtedy po rozsmarowaniu lekkiego balsamu od Biolove nakładam dodatkową warstwę bardziej emolientowego kremu do stóp i zauważyłam, że twarda skóra lepiej i szybciej się wtedy regeneruje.


biolove-kosmetyki-naturalne

Uwielbiam malinowy body lotion Biolove. Uważam, że to jeden z bardziej uniwersalnych, cudownie pachnących kosmetyków jakie miałam! Znacie Biolove?

Sulphur Busko Zdrój, Masło borowinowe do ciała i masażu

Coraz bardziej popularne stają się specjalistyczne kosmetyki, posiadające unikalne właściwości pozyskiwane z naturalnych leczniczych kopalin. Sulphur od ponad 20 lat komponuje własne formuły oparte o wodę siarczkową oraz wodny ekstrakt borowinowy, tworząc leki i kosmetyki dla osób borykających się m.in. z reumatyzmem, łuszczycą, łojotokowym zapaleniem skóry, zapaleniem przyzębia czy dziąseł. Najnowszym produktem uzdrowiskowym marki jest masło borowinowe do codziennej pielęgnacji ciała oraz masażu. Masło o idealnym zapachu na okres jesieni i zimy, czyli cynamonowym.


maslo-borowinowe

Sulphur, Masło borowinowe

Masło zawiera unikalne składniki borowin, które dzięki zagęszczeniu ekstraktu są skoncentrowane, a co za tym idzie, skuteczniejsze. Najcenniejsze w nich są kwasy humusowe, fitohormony, ciała estrogenne, jony wapnia, magnezu i inne cenne mikroelementy, które czynnie wspierają procesy metaboliczne, pobudzają produkcję kolagenu i elastyny w skórze, nadając jej korzystny, lekko kwaśny odczyn. Masło zawiera również naturalne olejki eteryczne: goździkowy, cynamonowy i imbirowy, które poprawiają mikrokrążenie i ułatwiają wchłanianie cennych składników borowin oraz opóźniają procesy starzenia się skóry. Działanie masła borowinowego potwierdzono nie tylko w badaniach aplikacyjnych, ale również w badaniach aparaturowych.

kosmetyki-sanatorium

Opakowanie masła jest bardzo proste i wygodne. Dzięki pompce air less mamy pełną kontrolę nad produktem, a przy tym zwiększamy higienę użytkowania. Lubię to! Design jest typowy dla marki - również prosty i czytelny. Butelka o wadze 105 g kosztuje ok. 29 zł i wystarcza na bardzo długo.

maslo-na-torfie-leczniczym

Skład: oparty o emolienty z ropy naftowej jak wazelina, parafina oraz naturalne jak masło shea, olej babassu i olej z nasion mango. Już na drugim miejscu masło zawiera znaczną ilość ekstraktu z torfu (inaczej borowinę; działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie, ściągająco, łagodzi podrażnienia, odmładza, regeneruje i odżywia skórę; posiada też właściwości odchudzające). Zawiera kilka cennych substancji aktywnych np. ekstrakt z szanty zwyczajnej (koi podrażnienia i swędzenie; bezpieczny), peptydy (wnikają w skórę i stymulują produkcję kolagenu, ujędrniają i nawilżają skórę), panthenol (łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie). Oczywiście zawiera także konserwanty i naturalne olejki eteryczne: goździkowy, cynamonowy i imbirowy (działają odchudzająco i stymulująco na skórę, odkażają ją i nadają kosmetykowi zapach). Szczegółowy skład poniżej:
UWAGA! Skład z mojego egzemplarza jest nieznacznie inny niż podany na stronie producenta! Data ważności mojego masła to 02.2019r., więc trudno mi ocenić, czy mam wersję nowszą, a na stronie jest starszy skład czy na odwrót.

skladniki-kosmetykow-sanatorium

Masło wspaniale pachnie goździkami, cynamonem i imbirem. Jest to bardzo relaksujący, zimowy zapach, idealnie komponujący się z długimi wieczorami. Dodatkowo aromat jest w pełni naturalny, bez sztucznych nut i pochodzi z cennych olejków eterycznych. Konsystencja jest bardzo gładka, dość lekka i idealnie się rozsmarowuje. Pozostawia lekko tłustą warstwę ochronną na skórze, która całkiem szybko się wchłania, zwłaszcza jeśli poświęcimy chwilę na masaż.

recenzja-maslo-borowinowe

Barwa masła jest lekko brunatna, beżowawa, u ujścia zawsze ciemnieje, co jednak nie przeszkadza w aplikacji (zdjęcie wyżej, lubi też brudzić korek). Mimo beżowej barwy nie zauważyłam, aby kosmetyk brudził ubranie czy też się do niego lepił, chyba że nałożymy zbyt wiele produktu. Używanie masła borowinowego jest niezwykle przyjemne, odprężające i wyciszające. Zarówno domowy, lekko rozgrzewający masaż jak i zwykłe balsamowanie dostarczają miłych wrażeń. Produkt lekko sunie po skórze, nie pozostawia białych smug, dość szybko się wchłania. Leciutko natłuszcza skórę, izolując ją od środowiska zewnętrznego. Pomimo iż nie jestem wielką fanką parafiny i jej pochodnych, tutaj całkowicie wybaczam ze względu na działanie.

gozdzikowe-kosmetyki

Masło dobrze nawilża skórę dostarczając jej cennych substancji aktywnych. Leciutko rozgrzewa skórę, co pomaga jeszcze lepiej przyjąć jej cenne składniki. Dobrze się wchłania. Po 2 tygodniach skóra jest widocznie jędrniejsza, elastyczna, gładsza i lepiej nawilżona. Masło koi także podrażnienia i niewielkie otarcia, przyspiesza ich gojenie. Nie zauważyłam wpływu na cellulit.

Ostatnio miałam duże problemy z dłońmi ze względu na lekki mróz za oknem. Rękawiczki nosiłam w torebce, bo mi przeszkadzały przeglądać newsy na telefonie, a moje ręce szybko zareagowały popękaną, zrogowaciałą skórą i suchymi skórkami. Nie mogłam się tego pozbyć, nie pomagały peelingi ani żaden z kremów do rąk, które miałam. W desperacji zaczęłam mieszać różne marki. Kiedyś po balsamowaniu nie chciało mi się już myć rąk i zostawiłam na nich masło borowinowe, a na nie nałożyłam inny produkt. Rano skóra była w o wiele lepszym stanie! Kolejne dwie noce z masłem borowinowym i moje dłonie wróciły do normalnego stanu. I chwała mu za to!

antycellulitowe

Podsumowując gdybym sugerowała się jedynie składem prawdopodobnie nie kupiłabym tego produktu. Ostatnio jednak coraz częściej się przekonuję, że analizowanie formuł nie jest takie proste jak się niektórym wydaje. Najczęściej zwracamy uwagę na działanie poszczególnych składników oddzielnie, jednak one łączą się lub oddziałują także na inne. Niektóre składniki aktywne wymagają nawet tych "wyklętych" składników do skuteczniejszego działania lub "wydobycia" ich choćby z rośliny np. alkoholu, glikoli lub parafin. Nie ma tu reguły, dlatego każdy kosmetyk trzeba analizować oddzielnie i patrzeć na jego przeznaczenie.


Znacie produkty uzdrowiskowe? To mój pierwszy kontakt z Sulphur, ale jestem bardzo zachęcona do poznania kolejnych!

Vianek, Naturalne masło do ciała energetyzujące

Kosmetyki naturalne to moja miłość od pierwszego użycia. I miłość tą przekazuję dalej, bo lubię się dzielić tym, co dobre i warte poznania. Odkąd użyłam pierwszego produktu Sylveco, absolutnie przepadłam i pokochałambardzo dużo kosmetyków tej marki, podobnie było z młodszym dzieckiem Sylveco czyli Biolaven i oczywiście z Viankiem. Nie wszystko mi służy, bo też nie ma kosmetyków uniwersalnych - należy je dobierać pod kątem indywidualnych potrzeb skóry każdej z nas. Większość jednak świetnie wspominam, kilka kupiłam nawet wielokrotnie, co jest niesamowitym wyczynem dla takiej niepokornej testomaniaczki jak ja. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić masło do ciała z serii orzeźwiającej czyli zielonej. Masło, które posiada niezwykłą, miękką konsystencję i świetnie się wchłania.


Vianek, Masło do ciała z ekstraktami jabłka i mięty

"Bogate w składniki nawilżające masło do ciała pobudza i dodaje energii. Oliwa z oliwek zapewnia wygładzenie, zmiękczenie i przywrócenie elastyczności skóry. Masło zawiera również ekstrakty z jabłka i mięty, które odżywiają i odświeżają skórę. Systematyczne stosowanie zapewnia poprawę kondycji i wyglądu skóry, dzięki czemu staje się ona odporniejsza na przesuszenie."


Opakowanie to klasyczny, plastikowy słoik z zakrętką. Czasami dość niewygodnie się otwiera, zwłaszcza mokrymi rękoma, ale zazwyczaj nie sprawia mi to trudności. Po kilkukrotnym używaniu etykieta pod wpływem wilgoci uległa zniszczeniu i opakowanie nie wygląda już estetycznie.
Warto zwrócić uwagę, że najlepiej zużyć je w ciągu 3 m-cy od otwarcia. Można kupić wersję 150 lub 250 ml. Ceny wahają się w granicach 15-24 zł w zależności od pojemności i sklepu.


Skład cały: woda, olej sojowy (wygładza, natłuszcza i odżywia), masło shea (natłuszcza i nawilża, poprawia elastyczność), gliceryna (nawilża), oliwa z oliwek (źródło skwalenu, odżywia i wygładza skórę, przywraca elastyczność), Sorbitan Stearate (emulgator), Sucrose Cocoate (naturalny emulgator z oleju kokosowego, zmiękcza i nawilża), ekstrakt z szałwii (odświeża i oczyszcza skórę), ekstrakt z jabłka (bogactwo kwasów owocowych, antyoksydant, odświeża skórę i ułatwia przenikanie innych substancji głębiej), Glyceryl Stearate (emolient tłusty, tworzy film ochronny na skórze), Stearic Acid (substancja renatłuszczająca, stabilizator), Cetearyl Alcohol (emolient, natłuszcza), guma ksantanowa (zagęstnik), wit. E (odżywia, odmładza, chroni skórę, antyoksydant), Benzyl Alcohol (naturalny konserwant, imituje zapach jaśminu), kompozycja zapachowa, olejek eukaliptusowy (działa odświeżająco i pobudzająco), Dehydroacetic Acid (łagodny konserwant), Citronellol (składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach róży i geranium, potencjalny alergen).


Masło jest całkowicie białe, choć niestety mam tylko stare zdjęcia, które są dość ciemne. Produkt wypełnia opakowanie po same brzegi. Posiada niezwykle naturalny i delikatny zapach, w którym na pierwszy plan wybija się jabłko, ale nie takie sztuczne "zielone jabłuszko" rodem z PRL-u, a świeżo zerwane z drzewa. Zapach nie jest słodki, na skórze utrzymuje się chwilę, po czym znika - dla mnie idealnie, bo nie lubię mocnych, męczących aromatów.


Masło Vianka wyróżnia się wpośród innych tego typu produktów niesamowicie aksamitną i miękką konsystencją. Uwielbiam zanurzyć palce w słoiczku i czuć tą lekkość bytu :) Kosmetyk przyjemnie otula skórę, dobrze się na niej rozsmarowuje. Wystarczy użyć niewielkiej ilości, aby poczuć nawilżenie. Trzeba jednak uważać, ponieważ lubi "bielić", na pewno kojarzycie ten efekt, kiedy masło zostawia na skórze widoczną, białą warstwę. Na szczęście wystarczy lekko ją wklepać, aby całkiem zniknęła.


Starałam się uchwycić na zdjęciach tą konsystencję, jest lekko puszysta, a jednocześnie dość zwarta. Masło jest treściwe, więc zostawia delikatną warstwę natłuszczającą, która zabezpiecza skórę przed utratą wilgoci. Jeśli damy mu chwilę, wystarczy 2-3 minuty na lepsze wchłonięcie się, nie ubrudzi ubrań i nie będzie się kleić. Dzięki niemu skóra już po kilku użyciach staje się bardziej elastyczna, nawilżona, miękka i gładsza. Podoba mi się jego wydajność, używam go praktycznie od stóp po szyję co drugi dzień, zawsze na noc, a mimo to miałam je przez 2,5 miesiąca regularnego używania (nie liczę sierpniowej przerwy). Jeśli stosowałabym je tylko na nogi wystarczyłoby na dłużej! Przypomnę, że mam mniejsze opakowanie 150 ml, a bardzo często standardowe 250 ml innego produktu zużywam szybciej.


Masła najczęściej używałam na przełomie brzydkiego czerwca i lipca, kiedy temperatury nie rozpieszczały i ciągle padało. Moja skóra była w doskonałym stanie, przyjemna w dotyku, delikatna i sprężysta pomimo niesprzyjającej aury. W lecie używałam go już rzadziej, częściej stawiając na olejki tuż po kąpieli, ale chętnie w okresie jesienno-zimowym wypróbuję inne wersje maseł Vianka, jeśli są tak samo świetne, na pewno dam Wam znać.





Czy znacie inne wersje tego produktu? Po zapachu zainteresowała mnie seria fioletowa, składowo biorę je w ciemno. Pozdrawiam :)

Biolaven, Balsam do ciała

Wiele osób odpuszcza sobie balsamowanie ciała lub robi to nieregularnie i nawet to rozumiem. Ja również bywam wieczorem wykończona i jedyne o czym marzę to paść w objęcia Morfeusza i najlepiej przespać pełną dobę. Pomimo tego staram się w miarę możliwości regularnie odżywiać skórę, szczególnie w tych najsuchszych obszarach, które u  mnie ulokowały się na łydkach. A skoro już masuję łydki mogę wysmarować i uda :) W ten sposób staram się motywować do regularnego balsamowania, choć i grzeszki zaniedbania nie są mi całkiem obce. Stale szukam więc kosmetyków, które nawilżają na dłużej niż 10 minut po aplikacji. Dokładnie takich jak balsam Biolaven.


Biolaven Organic, Balsam do ciała

Według producenta: "Nawilżająco-wygładzający balsam do ciała, zawierający odżywczy olej z pestek winogron, przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji skóry wymagającej. Podczas regularnego stosowania chroni przed wysuszeniem i działaniem szkodliwych czynników, przywraca miękkość i elastyczność. Dzięki lekkiej formule balsam doskonale się rozprowadza i wchłania, pozostawiając skórę gładką, nawilżoną i zrelaksowaną. Naturalny olejek eteryczny z lawendy, symbol Prowansji, pozwala odczuć cudowne odprężenie i ukojenie."


Balsam kupimy w plastikowej, stabilnej butli z pompką. Właściwie pompka jest dla mnie nieodzownym elementem tego typu produktów, ponieważ ułatwia zachowanie higieny i przyspiesza aplikację kosmetyku. Dzięki niej nie wybrudzę wszystkiego dookoła. Opakowanie jest funkcjonalne i wszystko działa bez zarzutu czy zacinania się. Dodatkowo możemy sobie balsam zamknąć przekręcając końcówkę i zabrać np. na wakacje, a nic się nie wyleje. Kosztuje ok. 20zł/300ml.


Skład: Aqua, Glycine Soja Oil (olej sojowy, emolient bogaty w wit. E, natłuszcza, odżywia skórę i działa antystarzeniowo), Glycerin (gliceryna, utrzymuje wilgoć w naskórku), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron, nawilża i zmiękcza skórę, szybko się wchłania wgłąb, uelastycznia, wygładza i chroni przed odwodnieniem, działa antybakteryjnie), Sorbitan Stearate (emulgator, umożliwia połączenie fazy wodnej z tłuszczową), Sucrose Cocoate (emulgator, dodatkowo zmiękcza i nawilża skórę, także zagęstnik), Glyceryl Stearate (emolient i emulgator; kondycjonuje skórę), Stearic Acid (kwas stearynowy; stabilizator emulsji i emulgator), Cetearyl Alcohol (emolient, zmiękcza i wygładza skórę), Tocopheryl Acetate (wit. E zwana witaminą młodości, bardzo cenna w pielęgnacji skóry, silny antyutleniacz), Xanthan Gum (zagęstnik), Benzyl Alcohol (konserwant dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne), Lavandula Angustifolia Oil (olejek lawendowy; działa antyseptycznie, przeciwbólowo, przyspiesza gojenie, zmniejsza łojotok, stymuluje wzrost nowych komórek, zapach relaksuje i odpręża), Parfum, Dehydroacetic Acid (konserwant identyczny z naturalnym, dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne.


Sposób użycia: nanieść balsam na suchą i oczyszczoną skórę, delikatnie wmasować. Najlepiej używać balsamu po kąpieli, kiedy skóra jest najbardziej podatna na wchłanianie kosmetyku.


Balsam posiada przyjemną, lekką konsystencję i cudowny zapach. Cała gama kosmetyków Biolaven uwiodła mnie między innymi właśnie tym zapachem. Do tej pory raczej unikałam lawendy, obecnie nawet posiadam hydrolat lawendowy bułgarski, choć rozcieńczam go innym ze względu na "moc". W balsamie wyczuwam jednak głównie słodką nutę winogron, lawenda oscyluje dopiero gdzieś w tle. Jest to intrygująca mieszanka, niesamowicie relaksująca i trwała. Moja pidżama pachnie nawet rano i wierzcie mi, jest to bardzo przyjemne doznanie. Balsam doskonale się rozsmarowuje i szybko wchłania, nie pozostawiając praktycznie żadnej wyczuwalnej, a tym bardziej tłustej warstwy. Dodatkowo jest bardzo wydajny, nie potrzebuję go wiele do wymasowania nóg czy nawet całego ciała, więc taka butla wystarcza na kilka miesięcy :) Działanie ma genialne przede wszystkim dlatego, że naprawdę na długo nawilża skórę, zmniejsza uczucie ściągnięcia, szorstkości czy przesuszenia skóry, pozostawiając ją mięciutką, przyjemną w dotyku i wygładzoną. Przez cały kolejny dzień czuję się komfortowo, a skóra się nie przesusza nawet w klimatyzowanych, przegrzanych pomieszczeniach. Dodatkowo dzięki masażowi balsam uelastycznia i ujędrnia skórę. Nie podrażnił mnie ani nie uczulił.


Podsumowując balsam Biolaven to kolejny niesamowicie udany kosmetyk marki. Zapach, który po całym dniu idealnie odpręża i pomaga się zrelaksować idzie w parze ze skutecznym i długotrwałym działaniem. Moja skóra go pokochała, ponieważ dzięki niemu jest nawilżona, elastyczna, miękka i miła w dotyku. Na długo.

Znacie serię Biolaven? Czy Wy także polubiłybyście słodkie połączenie winogron i prowansalskiej lawendy?

Delawell, Sweet & Natural Orange, Peeling i balsam do ciała

Miałam już masło do ciała od Delawell z tej samej serii i uważam je za całkiem fajny produkt. Co prawda zapach mnie zawiódł, ponieważ spodziewałam się eksplozji cytrusów i kwaskowej energii, a dostałam waniliową słodycz z ledwo wyczuwalną w tle skórką pomarańczową, jednak skład i działanie masła przekonały mnie na tyle, by poznać kolejne produkty. Tym razem postawiłam na lżejszy balsam do ciała oraz peeling.


Opakowania Delawell są zabawne i rzucają się w oczy. Na półce w drogerii wyróżniają się, mimo że nie "wrzeszczą" nadmiernie kolorami i nie kłują wręcz w oczy. Podobają mi się pompki i wygodne korki na klik. Etykiety są bardzo trwałe, więc przez cały okres używania kosmetyków wyglądają bez zarzutu. Generalnie marka wyróżnia się całkiem przyjemnymi składami, więc warto kosmetyki wypróbować. Do wyboru mamy kilka serii zapachowych, więc większość z Was powinna znaleźć coś dla siebie. Mnie najbardziej zaintrygowała pomarańcza, choć okazała się zbyt słodka jak na moje oczekiwania.

Delawell, Sweet Orange, Balsam do ciała

Według producenta: "Nasz balsam stworzyliśmy w oparciu o to, co najlepsze w naturze. Połączyliśmy naturalne cukry roślinne o działaniu silnie nawilżającym z ujędrniającym ekstraktem z centelli azjatyckiej, witaminę E, delikatne emolienty oraz 5 dobroczynnych bio olei o wszechstronnym działaniu: arganowy, z baobabu, jojoba, makadamia i migdałowy. W rezultacie balsam świetnie nadaje się do skóry suchej. Silnie nawilża, odżywia i regeneruje skórę. Zapobiega powstawaniu wolnych rodników i starzeniu skóry. Pozostawia na niej słodki zapach soczystej pomarańczy."


Opakowanie balsamu wykonane jest z porządnego plastiku i zaopatrzone w bardzo wygodną pompkę. Pisałam o tym wielokrotnie, ale trudno, powtórzę się - uwielbiam taki higieniczny sposób wydobywania kosmetyków, przy okazji minimalizuję ryzyko zepsucia się balsamu i ograniczam jego kontakt z wodą czy powietrzem. Pompka działa bez zarzutu, nie zacina się. 
Balsam kosztuje ok 33 zł/100 ml.
Skład: od razu widać, że balsam zawiera sporo olei, najwięcej makadamia, jojoba, migdałowego. Szczegóły dobrze widać na zdjęciu poniżej. Dodam tylko, że producent chwali się, iż kosmetyk jest w 100% naturalny oraz z godny z wytycznymi instytucji certyfikujących (niestety, nie wiadomo jakich).


Konsystencja balsamu jest jednocześnie dość lekka i treściwa, co jest charakterystyczne dla emulsji na bazie naturalnych emolientów i olei. Lekko beżowa barwa przywodzi na myśl pomarańcze, zapach ponownie trochę mnie zawiódł: jest identyczny jak masła z tej serii, czyli bardzo słodki, głównie waniliowy, pomarańcza czai się jedynie gdzieś w tle. Do plusów zaliczam naturalne nuty zapachowe. 
Balsam świetnie się wchłania, choć nie od razu, potrzebuje na to dosłownie 3 minut. Muszę przyznać, że bardzo dobrze nawilża, uelastycznia i odżywia skórę, przynosi jej natychmiastową ulgę przy podrażnieniach np. po goleniu. Jednym słowem jest świetny do skóry normalnej, ale i do lekko przesuszonej, jaką mam o tej porze roku na nogach. Dodatkowo jest bardzo wydajny, ponieważ już niewielka ilość pomaga skórze odzyskać równowagę, więc teoretycznie mniejsze opakowanie wystarcza mi na tyle samo, co inny balsam o pojemności 200 ml.


Delawell, Sweet Orange, Peeling do ciała

Według producenta: "Nasz peeling z wyglądu przypomina gęstą orzechową masę. Jednak po zetknięciu z wodą staje się delikatnym mleczkiem. Stworzyliśmy go na bazie bio olejów: makadamia,migdałowego, arganowego i baobabu. Dodaliśmy dużo drobinek bambusa i zmielonych pestek moreli, aby z niezwykłą skutecznością, ale i delikatnością złuszczały martwy naskórek.
Po użyciu peelingu skóra staje się gładka, oczyszczona i delikatnie nawilżona. Odzyskuje zdrowy wygląd. Pobudzone zostaje jej ukrwienie. Teraz można zastosować masło lub balsam, których działanie zostało wzmocnione dzięki użyciu peelingu. Rozkoszuj się słodyczą natury!."


Peeling z kolei znajduje się w miękkiej tubie, która nie jest najlepszym rozwiązaniem ze względu na dość gęstą konsystencję kosmetyku. Szybko okazuje się, że naprawdę mocno trzeba wyciskać zawartość, aby móc jej użyć. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłby słoiczek, który niestety jest mniej higieniczny, ale ułatwiłby użytkowanie i zmniejszył frustrację. 
Kosztuje 39 zł/200 ml.


Skład: wysoko w INCI mamy oleje, glicerynę i dużą ilość drobinek. Szczegóły poniżej:


Peeling, jak wspomniałam, jest gęsty i trochę klejący. Trudno go z tego powodu wycisnąć z opakowania, mimo miękkiej tubki. Wymaga to wiele siły i cierpliwości, a mokre ręce jeszcze utrudniają zadanie. Zapach ma bardzo przyjemny, na szczęście różni się od balsamu, ponieważ jest bardziej intensywny, esencjonalny, głębszy. Wyczuwam tu morelę, więcej owoców, trochę pomarańczy i, a jakże, słodycze. Bardziej przypadł mi do gustu. Gołym okiem widać też ogromną ilość drobinek, które są dość ostre i konkretne, na pewno nie jest to delikatny peeling.


Peeling świetnie się rozprowadza na skórze, a pod wpływem wody bieleje i lekko się rozpuszcza. Drobinki dokładnie masują skórę, a że jest ich mnóstwo warto uważać na siłę nacisku. Balsam pozostawia skórę miękką, dokładnie oczyszczoną, wygładzoną i elastyczną. Pobudza też krążenie, co pomaga np. pozbyć się cellulitu. Na skórze zostawia bardzo delikatną warstewkę ochronną z olei, która nie jest tłusta, choć wyczuwalna. Przy skórze normalnej całkowicie wystarcza ona jako nawilżenie, nie ma już konieczności używania balsamu czy masła. Przy skórze suchej to raczej zbyt mało, więc ja nogi dodatkowo jeszcze smaruję. Peeling jest niesamowicie wydajny i doskonale nadaje się także do stóp, więc używam go po prostu od szyi w dół, dzięki czemu można zminimalizować liczbę posiadanych kosmetyków w łazience.


Podsumowując uważam przygodę z kosmetykami Delawell za całkiem udaną. Przede wszystkim przekonują mnie fajne składy i doskonałe działanie tych kosmetyków, choć nad opakowaniem peelingu warto byłoby popracować. Zapach jest w sumie przyjemny i naturalny, wątpliwości co do niego wiążą się z moimi oczekiwaniami, poza tym to kwestia gustu.

Znacie kosmetyki tej marki? Planuję w przyszłości poznać także inne serie zapachowe.

Lavera, Balsam do ciała Mleko i miód

Kosmetyki z dobrym, naturalnym składem są ostatnio rozchwytywane i chwalone wręcz masowo. Moc dobroczynnych olei, ekstraktów roślinnych czy choćby miodu sprawia, że skóra faktycznie zostaje nawilżona, odżywiona oraz zregenerowania. I to na długo. Dziś napiszę o balsamie do ciała, który spodobał mi się od pierwszego użycia.


Od producenta:
"Balsam do ciała z mlekiem i miodem odżywi skórę, a dzięki zawartości cennej naturalnej witaminy E oraz bogatego w wartości odżywcze masła shea nawilży każdą skórę, także suchą. 
Zawiera naturalne składniki roślinne pochodzące z upraw ekologicznych, kontrolowanych dzikich zbiorów i z własnej produkcji. 100% naturalny kosmetyk, wegański."


Balsam znajduje się w klasycznej, miękkiej tubce z plastiku. Jest to o tyle wygodne, że tubka jest poręczna i praktyczna, gdyż wyciśniemy z niej zawartość do samego końca. Korek na klik nie zacina się, a jednocześnie dobrze trzyma. Umożliwia postawienie balsamu "na głowie".


Producent sporo nam obiecuje. Tuba o pojemności 150 ml kosztuje ok. 22 zł, do kupienia np. TUTAJ (obecnie w promocji za 16 zł, a bez promocji ze zniżką 15% po wpisaniu kodu "cosmeticosmos" :)


Skład: całkiem wysoko mamy alkohol, który może wysuszać, ale jednocześnie ułatwia transport składników aktywnych wgłąb skóry, następnie olej sojowy i słonecznikowy, glicerynę, masło shea, emolienty, olej ze słodkich migdałów, lecytynę, dalej m.in. wit. E oraz składniki kompozycji zapachowej (z naturalnych olejków eterycznych). Szczegóły poniżej:


Balsam jest biały i ma bardzo przyjemną, dość lekką konsystencję. Nie jest jednak lejący, nie przecieka przez palce. Pachnie naturalnie, lekko egzotycznie i miodowo, ale nie jest to zapach mdlący i nachalnie słodki. Wyraźnie wyczuwam w nim także kumarynę, ale nie jest to nuta dominująca. Aromat ten to ciekawe połączenie, niezbyt mocne, ale wyczuwalne, przez jakiś czas utrzymuje się na skórze i ubraniu.


Balsam wydobywa się w tubki w dokładnie takiej ilości jak chcemy. Dobrze się wmasowuje w skórę, choć potrafi zostawić na chwilę białe ślady. Moja skóra wręcz go spija, więc ślady te dość szybko znikają, ale można to także przyspieszyć wklepując balsam lekko w skórę zamiast go rozsmarowywać. Najbardziej podoba mi się, że już po chwili nie czuję żadnej tłustej czy klejącej warstwy, za to zdecydowanie skóra zostaje nawilżona, odżywiona i zmiękczona. Jest tak przyjemna w dotyku, że nie można oderwać od niej rąk! Szczególnie przy moich dość suchych łydkach widzę różnicę: są w idealnym stanie przez cały dzień, aż do kolejnego prysznica, nic się nie łuszczy i nie swędzi. Po prostu... miodzio ;) Przy tym skóra przyjemnie pachnie, przynajmniej przez jakiś czas, a zapach towarzyszy mi podczas wieczornych przygotowań do snu.


Podsumowując to świetny balsam, który łączy w sobie niezły skład, doskonałe działanie na skórę, przyjemny, kojący zapach oraz brak tłustej warstwy na skórze.

Znacie kosmetyki Lavera? Ja już kilka poznałam i jak dotąd większość się u mnie sprawdziła :)
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj