Nowości od Opcja Natura 2023

Marka Opcja Natura to rodzinna, polska manufaktura, założona przez magister biologii Agatę Suligę. Miłość do natury i olejków eterycznych popchnęły Agatę do stworzenia kosmetyków przemyślanych, pachnących i bardzo skutecznych, ale także przystępnych cenowo, co wyraźnie widać porównując ceny do innych polskich manufaktur. Dodajmy do tego szklane opakowania, solidne pojemności i prawdziwą przyjemność użytkową i działanie - robią dokładnie to, co obiecują! Warto też wspomnieć o niesamowitych, ręcznie malowanych specjalnie dla marki projektach etykiet! Jest kolorowo, bo i natura cieszy nas kolorami.

nowosci-opcja-natura-recenzje-opinie

W pierwszym półroczu 2023 roku Opcja Natura wprowadziła aż cztery nowości. Przede wszystkim wyjątkowe, emulsyjne serum - koktajle do twarzy i pod oczy wypełnione po brzegi drogimi, bardzo skutecznymi substancjami aktywnymi o udowodnionym działaniu na skórę. Dodatkowo w portfolio marki znalazło się przyjemne masełko do ust, nadające im delikatny kolor żurawiny oraz jeden z najbardziej skutecznych dezodorantów na bazie sody oczyszczonej, jaki znam! Zapraszam na artykuł o nowościach, poznajcie więcej szczegółów o produktach, które testuję od ponad 3 miesięcy.

 

OPCJA NATURA, KOKTAJL POD OCZY z 10% PEPTYDU, serum - opinie

Wspaniałe, emulsyjne serum pod oczy przeciwzmarszczkowe o luksusowej konsystencji lekkiego kremu. Wspaniale się rozprowadza i wchłania, nie ściąga skóry, ale i nie zostawia tłustej warstwy. Regularnie stosowane wspaniale napina okolice oczu, delikatnie ujędrnia i bardzo dobrze nawilża. Nie migruje do worka spojówkowego, nie powoduje pieczenia oka ani mgły - nawet nałożone na górną powiekę. Dodatkowo jest bardzo uniwersalne - można je nakładać także na bruzdy nosowo-wargowe czy tzw. lwią zmarszczkę. Nie odmówię mu też wydajności - wystarczy kropla nabrana wygodną pipetką. Warto pamiętać, że peptydy nakładamy na gołą skórę, bez innego serum pod spód oraz unikamy łączenia serum z kwasami czy wit. C. Opakowanie szklane, chroniące zawartość przed dostępem światła. Pachnie delikatnie i posiada lekko zielonkawą barwę. Można (i warto!) stosować je zarówno na dzień, jak i na noc lub tylko na dzień. Nałożony rano pomaga też szybciej pozbyć się opuchnięcia. Jest wystarczająco odżywczy solo, a jednocześnie nie obciąża cienkiej skóry. Idealnie wyważony produkt!

opcja-natura-peptydy-koktajl-serum-oczy

SKŁAD: Zawiera aż 10% PEPTYDU, a konkretnie heksapeptydu (pseudobotulina) – działa przeciwzmarszczkowo, uniemożliwiając mięśniom wykonanie skurczu. Zapobiega pogłębianiu istniejących zmarszczek mimicznych i powstawaniu nowych. Działa dość szybko (wg badań w stężeniu 10% już po m-cu zmniejsza zmarszczki o 30%), ale krótkotrwale, trzeba go stosować stale. Nie podrażnia i nie uczula.

Bazą koktajlu pod oczy Opcja Natura są hydrolaty z róży i lawendy, 10% peptydu, 5% olej z opuncji, 2% kofeina, olej lniany i makadamia, spirulina i panthenol. Zawiera także olejki eteryczne: z bergamotki (bergapten free) i drzewa różanego.

JAK STOSUJĘ: nabieram koktajl pipetką na opuszki palców i delikatnie wklepuję w okolice oczu, w tzw. „lwią zmarszczkę” i bruzdy nosowo-wargowe (zawsze na gołą skórę, zwykle solo, bez innych kremów). Lekko rozprowadzam, czasem wykonuję szybki masaż samymi dłońmi. Najbardziej lubię używać go rano, ponieważ sprawia, że spojrzenie szybko wygląda na "wypoczęte", nawet jeśli się nie wyspałam. To mój wielki ulubieniec i sprzymierzeniec w trudniejsze poranki!

 

OPCJA NATURA, KOKTAJL DO TWARZY Z 10% WITAMINY C, recenzja nowości

Koktajl do twarzy posiada w moim odczuciu bardzo podobną konsystencję jak Koktajl pod oczy. Różni się jednak zapachem - wyczuwam intensywne cytrusy oraz jasnoróżowym kolorem. Nabieram go również pipetką, co nie stwarza żadnych problemów i jest wygodnym sposobem dozowania. Koktajl do twarzy Opcja Natura bardzo dobrze nawilża cerę, odżywia ją, a jednocześnie nie zostawia tłustej warstwy. Warto sobie wyczuć ilość produktu odpowiednią dla nas - dla mnie to kilka kropel na całą twarz i szyję, dzięki czemu jest wydajne. Serum zawiera aż 10% delikatnej dla skóry formy witaminy C, będącej wspaniałym antyoksydantem. Dodatkowo rozjaśnia przebarwienia, stymuluje syntezę kolagenu i dodaje skórze zdrowego glow. Dzięki składowi jest prost wymarzonym serum do twarzy na dzień - szczególnie pod krem z filtrem, ale także jako regenerujące serum na noc - nawet solo w przypadku cery tłustej. Można nałożyć je również pod krem np. z ceramidami na noc. Zapach jest intensywny, naturalny (olejki eteryczne), nastraja pozytywnie i relaksuje. Serum jest bardzo uniwersalne, nadaje się dla większości cer (od suchej, wrażliwej po tłustą i dojrzałą) jako serum przeciwstarzeniowe.

opcja-natura-koktajl-twarzy-witamina-c
 
SKŁAD: bazę koktajlu do twarzy stanowią hydrolaty różany i lawendowy, 10% witaminy C w postaci łagodnego dla skóry i niedrażniącego etylowanego kwasu askorbinowego, olej z opuncji, olej z dzikiej róży, ekstrakt z żurawiny, panthenol, mleczan sodu i witamina E.

JAK NAKŁADAM: nabieram pipetą porcję serum i rozprowadzam na twarzy oraz szyi, omijając okolice oczu, lekko wklepuję. Koktajl nadaje się także pod szybki masaż twarzy.
 
nowosci-kosmetyczne-opcja-natura

OPCJA NATURA, ZDROWY DEZODORANT - BARDZO SKUTECZNY NATURALNY DEZODORANT, cytrusowy

Dezodorantów na bazie sody używam od dawna, jednak ten zrobił na mnie ogromne wrażenie! Przetestowałam Zdrowy Dezodorant od Opcja Natura na swoich wyjazdach w temperaturach ok. 25-28 stopni, w stresie, pośpiechu, cały dzień w trasie – zdał egzamin na 5! Lekko się pociłam, jednak nie czułam się „nieświeżo”, nigdy mnie też nie podrażnił. Mogłam mu zaufać.

Dezodorant Opcja Natura utrzymuje swój przyjemny zapach cytrusów przez cały dzień. Nie hamuje wydzielania potu, bo to nie antyperspirant i nie takie jest jego zadanie, mimo to brak nieprzyjemnego zapachu aż do wieczora. Sprawdziłam wielokrotnie! Jest łatwy w aplikacji, ponieważ posiada bardzo miękką, plastyczną konsystencję. Łatwo i lekko się rozprowadza, nie kruszy się ani nie lepi. Warto jednak pamiętać, że drobinki sody są wyczuwalne podczas aplikacji, czuję lekki "peeling" podczas rozcierania go na skórze. Po prostu wow! Na skórze zostawia delikatną tłustość, ale nie brudzi ubrań i nie odbarwia.

  • Pamiętajmy, że naturalne dezodoranty nakładamy zawsze na umyte i dokładnie osuszone pachy, odczekujemy chwilę zanim się ubierzemy.

SKŁAD: bazą jest przede wszystkim soda oczyszczona i olej kokosowy, następnie mamy wosk pszczeli, olej lniany i olej laurowy (działa silnie antybakteryjnie) oraz olejki eteryczne (nie tylko nadają przyjemny, intensywny zapach, ale dodatkowo wspierają działanie dezodorantu).

opcja-natura-naturalny-dezodorant-opinie
 

OPCJA NATURA, MAZIDŁO ŻURAWINOWE DO UST CMOK, masełko barwiące do ust

Pachnące lekko cytrusami mazidło żurawinowe do ust o apetycznym kolorze? Dlaczego nie! Opcja Natura dokładnie taki produkt w szklanym słoiczku nam proponuje. Kompozycja olejków eterycznych z mandarynki, paczuli, trawy cytrynowej i cynamonu umila aplikację, jest przez chwilę wyczuwalna na ustach, po czym subtelnie się ulatnia. Żurawinowy kolor masełka bardzo delikatnie podkreśla czerwień ust. Dodatkowo mazidło lekko nabłyszcza, bardzo dobrze trzyma się skóry, chroniąc ją przed wysuszeniem, wiatrem czy pierzchnięciem. Nadaje się na każdą porę roku. Konsystencja mazidła CMOK od Opcja Natura jest dość zbita, lepka, trochę tłustawa, ale komfortowa, dobrze trzyma się skóry, zawiera trochę DROBINEK z żurawiny, które działają jak delikatny peeling. Nie przeszkadza to w aplikacji, a liczbę warstw nałożonych na usta można dostosować do swoich preferencji. CMOK jest bardzo wydajny, trwały, nie znika od razu po aplikacji i nie trzeba nim co chwilę smarować skóry, co jest ogromną zaletą. Opakowanie to szklany słoiczek z plastikową zakrętką i kartonik z uroczym napisem w środku.

opcja-natura-zurawinowe-mazidlo-cmok-opinie
Post powstał przy współpracy z marką

Podobają Wam się nowości marki Opcja Natura? Ciekawe czym jeszcze nas zaskoczy!

Iossi - pięknie pachnące naturalne polskie kosmetyki

Aromaterapeutyczny naturalny krem do rąk, peeling oraz balsam do ust IOSSI


iossi-recenzje-opinie

Iossi – Morela – Aksa­mitna Kura­cja do Rąk z Wita­miną C, Nia­cy­na­mi­dem i Gra­na­tem - recenzja, opinie

Lekki, aromaterapeutyczny krem do rąk vel kuracja Iossi wręcz zniewala zapachem. Początkowo wydawał mi się zbyt intensywny i dominujący, ale nic bardziej mylnego - aromat jest boski, lekko cytrusowy, ale z nutą czegoś tajemniczego (olejki eteryczne: werbena, geranium, lawenda, cyprys). Po dłuższej chwili czuć go już tylko blisko skóry. Aromat zdecydowanie poprawia humor i dodaje niesamowitej energii! 
 
iossi-kuracja-do-rak-opinia

KREM DO RĄK Morela Iossi to skoncentrowana, aksamitna kuracja przeznaczona do codziennej pielęgnacji rąk. Posiada dość lekką konsystencję, szybko się wchłania, pozostawiając na skórze nietłustą, satynową powłoczkę. Nie lepi się. Polecany do każdej skóry, także do bardzo suchej, spierzchniętej - jednak wtedy trzeba moim zdaniem nałożyć więcej. Spokojnie można wmasować nawet sporą ilość w skórę i nadal cieszyć się jego działaniem, a jednocześnie lekkością. Szybko łagodzi podrażnienia, bardzo dobrze nawilża, koi, zmiękcza i uelastycznia, a do tego wygładza i przynosi natychmiastową ulgę ściągniętej skórze. Dla mnie to przede wszystkim dobry krem na dzień.
 
iossi-konsystencja-kremu

SKŁAD: organiczne oleje z pestek moreli, ekstrakt z borówki i pomarańczy, estry oleju z pestek granatu (antyoksydant), odpowiadają za uelastycznienie naskórka i dogłębne nawilżenie. Witaminy C i B3 wspierają redukcję przebarwienia. Do tego masło shea, mnóstwo innych ekstraktów i olejki eteryczne. Naturalność 98,4%, organiczność 33,3%. Wegański.

Kosztuje 65-82 zł/50 ml. Swój kupiłam w na polishnature.pl (właściwie był gratis do zakupów innych produktów marki). Tubka aluminiowa, ekologiczna i higieniczna.

iossi-balsam-peeling-do-ust-recenzje

IOSSI - Mango kokos - Cukrowy peeling do ust - naturalny, ekologiczny, recenzja, opinia

Szklany, niewielki słoiczek kryje w sobie cudowną, pachnącą konsystencję peelingu. Egzotyczny, owocowy zapach z nutką kokosa niesamowicie umila pielęgnację warg, a jednocześnie wydaje się naturalny. Konsystencja niezbyt zbita, łatwo się nabiera - ja używam do tego drewnianego patyczka, aby nie wkładać palców do słoiczka (higiena). Peeling zawiera całe mnóstwo cukrowych drobinek, które delikatnie, ale skutecznie wygładzają usta. W żadnym razie nie jest to zabieg agresywny! Niesamowicie żółty kolor dodatkowo cieszy oczy :) Usta po aplikacji są apetycznie gładkie, pachnące, miękkie i leciutko natłuszczone, ale w żadnym razie nie jest to nieprzyjemne uczucie. Całość też dobrze się zmywa samą wodą.

iossi-produkty-do-pielegnacji-ust-eko

SKŁADY obu produktów są naturalne, zawierają ciekawe substancje aktywne. Oparte o naturalne masła i oleje roślinne, pełne witamin oraz olejków eterycznych. Słoiczki szklane z plastikową nakrętką. Ceny ok. 40 zł bez promocji/15 ml. Oba produkty są bardzo wydajne!

peeling-do-ust-recenzje-opinie

IOSSI - Różowy grejpfrut - eko balsam do ust - recenzja, opinia

Balsam do ust w szklanym słoiczku wymusza niejako stosowanie w domu. I dokładnie tak to u mnie wygląda - słoiczek trzymam przy łóżku i balsam stosuję według potrzeb, najczęściej na noc. Apetyczny, ale delikatny, lekko słodki zapach grapefruita zdecydowanie umila mi stosowanie produktu. Nie jest przy tym nachalny i nie utrzymuje się długo - co na ustach jest dla mnie dużym plusem. Balsam ma świetną konsystencję, która trochę przypomina plastelinę - nie jest to typowe tłuste masełko, które jedynie nabłyszcza i szybko znika, o nie! Balsam do ust Iossi przyjemnie otula i regeneruje skórę warg, a przy tym nie klei się. Szybko regeneruje suchość i spierzchnięcie, nawilża i utrzymuje się na skórze dość długo, co jest jak najbardziej pożądane. Bardzo lubię stosować go właśnie na noc, kiedy oczekuję długotrwałego działania regenerującego. Spokojnie można go stosować przed wyjściem z domu, także na mróz, ponieważ nie znika magicznie po sekundzie, jak to się czasem zdarza z naturalnymi masełkami. Mam wrażenie, że świetnie radzi sobie także z gojeniem ewentualnych podrażnień, zmiękcza i wygładza skórę, a jednocześnie apetycznie podbija leciutko kolor warg i nadaje im subtelny blask. Jest bardzo BARDZO wydajny!

balsam-do-ust-grapefruit-iossi-recenzja

Znacie kosmetyki marki Iossi? To nasza polska firma oferująca cudownie naturalne kosmetyki, pachnące, o ciekawych substancjach aktywnych. Zawierają moje ukochane olejki eteryczne! Warta uwagi jest także seria PRO.
 

Pomysły na prezent dla mamy / Dzień Matki

Prezent na dzień matki

Już niedługo Dzień Matki, który w mojej rodzinie jest chętnie obchodzony. Czasem symbolicznie, a czasem z pompą, w zależności od możliwości finansowych i potrzeby. Liczy się gest i pamięć, choć czasem warto podpytać czy mamie czegoś akurat nie brakuje :) Dzisiaj mam dla Was zestawienie różnych pomysłów na prezent. Wszystkie wykorzystałam kiedyś jako podarunek dla mamy. Moja mama była bardzo zadowolona, więc mam nadzieję, że spodoba Wam się ten post i pomoże wybrać coś fajnego.


portfel-skorzany

Portfel - praktyczny prezent dla każdego 

Co kilka lat kupuję mamie portfel, ponieważ jest to rzecz codziennego użytku i zwyczajnie z czasem się niszczy. Zawsze stawiam na porządne marki, ponieważ te tańsze, nie oszukujmy się, są słabszej jakości i nie wytrzymują nawet roku (przerobione). Lubię mieć duży wybór portfeli, przeglądać różne fasony i kolory, aby dobrać coś odpowiedniego. Ostatnio wybrałam portfel Peterson, ponieważ posiada mnóstwo przegródek na karty lojalnościowe, karty płatnicze oraz zdjęcia. Dodatkowo posiada przegródkę zapinaną na zamek błyskawiczny, co jest wygodne w użytkowaniu. Portfel powinien być nie tylko praktyczny, ale i ładny, a mamy wolą zwykle raczej klasyczne wzory, przynajmniej moja. Skórzane portfele kosztują już od ok. 120-140 zł, jednak bywają tańsze w promocji. Warto poszukać też stacjonarnie!

czerwony-portfel

Książka "Dzikie smaki. Kuchnia zwariowanego zbieracza roślin"

Pozycja, która nie tylko posiada piękną okładkę i zdjęcia, ale przed wszystkim uświadamia, jak bardzo nie doceniamy roślin! Nawet w środku miasta można znaleźć niezwykle cenne części jadalne, jeśli oczywiście wiemy czego i gdzie szukać - orzechy, owoce, kwiaty, pączki, liście czy korzenie. Autorki podpowiadają jak zbierać rośliny z głową, unikając zanieczyszczeń, a przy okazji nie niszcząc przyrody.

ksiazka-o-ziolach

W środku pomysły na nietypowe potrawy, a wszystko okraszone humorem i lekkim piórem autorek. Na jakie przepisy możemy liczyć? Choćby na kawior z pączków czarnego bzu, tartę z pędami chmielu, kisiel fiołkowy czy pesto z czosnku niedźwiedziego z orzechami laskowymi. Jeśli Wasze mamy lubią eksperymentować w kuchni i inspirować się, jest to idealna pozycja na prezent! Niesamowita książka, w dodatku napisana przez blogerki Mead Ladies, a wydana przez Pascal. Książka kosztuje 35-50 zł, w zależności od księgarni (u wydawcy w tym momencie 34,93 zł).

ksiazka-ziola

Perfumy Escada Joufull Moments

Odkąd pamiętam mamie i mi podobały się takie same nuty zapachowe, stąd dość łatwo mogę wybrać  perfumy na prezent. Jesteśmy fankami radosnych, owocowych nut, wibrujących radością życia, w tle także kwiatowych. Perfumy Escada są lekkie, idealne na nadchodzące lato, dzienne, trochę słodkie, trochę kwaśne - dla mnie idealne! Niestety nie grzeszą trwałością, po kilku godzinach wyczuwam je już bardzo delikatnie, oczywiście dłużej utrzymują się na ubraniach. Czasem jest to zaletą, szczególnie w wyjątkowo upalne dni, kiedy duszące, intensywne zapachy przyprawiają mnie o ból głowy. Perfumy różnią się ceną w zależności od pojemności i miejsca zakupu. W sklepach internetowych 30 ml można kupić już od ok. 75 zł, stacjonarnie co najmniej od 100 zł.
Jeśli znacie ulubione nuty zapachowe mam to polecam taki prezent - zwykle bardzo cieszy :)

perfumy-escada

Krem do twarzy dla mamy

Moja mama ma niesamowitego pecha do kremów, ponieważ wśród drogeryjnych półek trudno jej się odnaleźć. Przy wyborze kieruje się tym, co producenci piszą na opakowaniu. Nie zawsze kończy się to dobrze, dlatego zdarza mi się kupować mamie także kremy. Przy czym zwykle, jako że jest to prezent, stawiam na mniej znane/dostępne marki i te odrobinę droższe. Kieruję się również składem i zawartością ujędrniających składników, konsystencją i ładnym opakowaniem.

Krem na noc Lab One Hydration

W kartoniku znajdziemy piękny słoiczek z mrożonego szkła ze złotą zakrętką, pod którą mamy dodatkowe zabezpieczenie zawartości. Krem nie jest naturalny, ale zawiera m.in. sporo oleju z pestek winogron, skwalenu, panthenolu, kofeinę, lecytynę, polifenole, mocznik, zieloną herbatę i wit. E - substancje chroniące skórę przed utratą wody i podrażnieniami, uelastyczniające skórę, a także antyoksydanty chroniące przed starzeniem. Krem świetnie regeneruje i nawilża, a przy tym posiada przyjemną, lekką konsystencję i świeży zapach. Szybko się wchłania, pozostawiając skórę lekko napiętą, nawilżoną i zregenerowaną. Kosztuje w standardowej cenie 244 zł, ale obecnie jest w promocji na stronie producenta za 89 zł/50 ml.

Krem Rodial Bee Venom

Propozycja zdecydowanie droższa to nawilżający krem z jadem pszczelim Rodial. Marka polecana przez dermatologów i chirurgów plastycznych, uznana podobno przez celebrytki ;) Opakowanie nie jest szczególnie luksusowe - żółty, plastikowy słoiczek z zakrętką i dodatkowym zabezpieczeniem. Krem o budyniowej konsystencji i przyjemnym zapachu zawiera m.in. peptydy z jadu pszczelego (reguluje napięcie mięśni, działa jak "naturalny botoks", poprawia krążenie krwi), kwas hialuronowy (nawilża, ujędrnia), komórki macierzyste z papryki (zwiększa żywotność komórek, uelastycznia, poprawia koloryt skóry), wit. C (wygładza i rozjaśnia skórę, stymuluje produkcję kolagenu, antyoksydant, chroni przed skutkami promieniowania UV). Krem szybko napina skórę, ujędrnia ją i wizualnie spłyca zmarszczki. Dodatkowo dobrze nawilża, chroni przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych i promieniowaniem UV. Podobno kremu używa nawet brytyjska księżna Kate Middleton. Krem kosztuje sporo, bo ok. 600 zł/50 ml, ale jeśli nie jest to przeszkodą, a mama nie jest uczulona na jad pszczeli warto spróbować. 

rodial-krem

Szczotka do włosów np. Tangle Teezer

Szczotka do włosów przyda się każdemu, zwłaszcza, że z wiekiem włosy niestety są bardziej podatne na wypadanie i uszkodzenia mechaniczne. Marka jest polecana do każdego rodzaju włosów, a szczególnie cienkich, kruchych i farbowanych. Dzięki specjalnie ustawionym ząbkom rozczesuje włosy delikatnie, bez ciągnięcia i szarpania. Specjalny kształt ułatwia operowanie szczotką, a dzięki niewielkiemu rozmiarowi można ją mieć zawsze przy sobie. Kosztuje 35-60 zł w zależności od sklepu.

zlota-szczotka

Dobra herbata i wzmacniające zioła

Mamy zwykle lubią dobre napary, moja na pewno! Obecnie coraz więcej marek stawia nie tylko na jakość herbaty, ale i na ładne opakowanie, dzięki czemu mamy gotowy prezent :) Osobiście od lat jestem ogromną fanką herbat Basilur, które urzekają aromatami i ślicznymi metalowymi puszkami. Ostatnio odkryłam także markę Infuz, która oferuje mnóstwo rodzai i smaków naparów. Poniżej wersja BEAUTE, zawierająca m.in. 30% mniszka lekarskiego (poprawia kondycję cery, antyoksydant, wspiera także wątrobę), 14% grejpfruta (wspomaga oczyszczanie organizmu i poprawia przemianę materii, zawiera wiele witamin), 2% bergamotki (wspomaga trawienie). Dostępne są również inne mieszanki. 100 g herbaty w ładnej puszce kosztuje ok. 35 zł.

ziolowa-herbata

Naturalny balsam do ust

To już tradycja, że do każdego prezentu dorzucam mamie jako gratis naturalną pomadkę ochronną. Mama jest fanką pomadki, która chroni usta przed mrozem, ale zupełnie ich nie regeneruje. Do tego potrzeba czegoś więcej niż parafiny - najlepiej naturalnych olei i wit. E. Stawiam zwykle na Alterrę, Vianek, Sylveco lub Eos - sprawdzone, niedrogie i bardzo skuteczne! Ceny od 4 zł (Alterra, promocje Sylveco), standardowa cena Vianka ok. 10 zł, Eos 18-30 zł w zależności od sklepu.

vianek-sylveco-pomadki

Szczególnie nowe pomadki ochronne Vianek zachwycają ze względu na świetny skład i działanie, ale także obłędne zapachy! Fioletowa pachnie i smakuje słodkim winogronem, pomarańczowa czaruje owocem mango i brzoskwini. Nowy peeling miętowy Sylveco to idealna, delikatniejsza opcja na lato, a Eos - wiadomo, ma rzeszę fanek.

pomadka-eos

Jak się Wam podobają moje propozycje? Mam nadzieję, że z łatwością wybierzecie coś fajnego dla mamy. Jeśli potrzebujecie jeszcze inspiracji to polecam także wpis grudniowy, gdzie m.in. piszę o minerałach Annabelle Minerals i... gwiazdce z nieba! --> Inspiracje prezentowe

Kosmetyki naturalne i z dobrym składem, które mnie rozczarowały

Odkąd czytam składy coraz łatwiej jest mi kupić kosmetyki, które odpowiadają potrzebom mojej skóry. Wiem czego unikać i w jakiej kolejności ich używać. Zdarza się jednak, że skuszę się na coś nie do końca przekonana składem lub naczytam zachwytów i kupię produkty pod wpływem czyjegoś zdania. Zwykle jestem zadowolona, jednak w ostatnim czasie nazbierało się kilka kosmetyków, które mają całkiem przyjemne składy, a mimo to z różnych względów mnie rozczarowały i się nie sprawdziły. Zaznaczę, że to moje subiektywne opinie i komuś te kosmetyki mogą bardzo odpowiadać. Nie ma produktów idealnych dla wszystkich :)



Alterra, Płyn micelarny z żurawiną BIO

Płyn przeznaczony do demakijażu, do każdego rodzaju cery. Skład wydaje się ok. Wysoko w INCI znajduje się oczywiście alkohol, który jest dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych (o ile jest pochodzenia naturalnego, tutaj producent wskazuje nawet na certyfikowaną uprawę organiczną). Płyn niemiłosiernie nim śmierdzi. Z alkoholem jest ten problem, że wysusza skórę - niby szybko odparowuje (jeśli damy mu chwilę) i jest dobrym, naturalnym konserwantem oraz działa antybakteryjnie, ale jednak minusów jest więcej. Przede wszystkim płyn szczypie w oczy i ściąga skórę tak bardzo, że jest to aż niekomfortowe. Przy dłuższym używaniu moja cera się wysusza, pojawiły się suche skórki. Oczywiście po demakijażu płynem micelarnym myję jeszcze skórę pianką lub żelem, jednak czasem potrzebuję w tzw. międzyczasie coś jeszcze załatwić, a w tym przypadku jak najszybciej muszę umyć skórę, inaczej mam wrażenie, że zwariuję przez to uczucie ściągnięcia. Jestem niewolnikiem tego płynu, więc nie jest komfortowy w użytkowaniu. Makijaż zmywa całkiem ok, może bez efektu wow, ale znam gorsze produkty. Mimo wszystko z powyższych względów nie kupię go nigdy więcej i jestem rozczarowana jego "mocą"- szkoda, bo cena i dostępność bardzo kuszą. Kosztuje 9zł/150ml, ale często jest w promocji. Swój kupiłam za 6zł.

Alterra, Tonik do twarzy z lilią wodną

Ponownie pojawia się sprawa alkoholu już na drugim miejscu w INCI. W przypadku toniku sytuacja jest jeszcze gorsza, ponieważ tonik z założenia zostawimy na skórze, nie zmywamy go już. Oczywiście produkt śmierdzi alkoholem, który może pochodzi w certyfikowanych upraw, ale nie zmienia to faktu, że wysusza i bardzo ściąga skórę. Pomimo gliceryny i kilku ekstraktów moja cera znacząco się pogorszyła, pojawiły się suche skórki i dyskomfort, cera się trochę uwrażliwiła m.in. na zmiany temperatur (mocniej się czerwieni). Początkowo łatwo zauważyć, że skóra dłużej jest matowa, jednak już po kilkunastu użyciach zaczyna się błyszczeć mocniej niż przedtem. Poza tym tonik zawiera łagodne i naturalne, ale jednak substancje myjące, które niekoniecznie powinny znajdować się w kosmetyku niespłukiwalnym. Biorąc pod uwagę, że rolą toniku jest tonizowanie (regulacja pH skóry) i ewentualnie nawilżanie, kompletnie nie rozumiem po co znajdują się w nim jeszcze substancje myjące. Zmęczyłam połowę toniku przez kilka tygodni, bo nie lubię wyrzucać produktów. Używam go sporadycznie i na pewno więcej nie kupię. Kosztuje ponad 10zł/150ml, często jest w promocji.

POLECAM


Rival de Loop, Tonik odżywczy do skóry suchej i wrażliwej

Kolejny tonik z Rossmanna i kolejne rozczarowanie. Przede wszystkim jest to tonik, który równie dobrze może służyć do lekkiego demakijażu, ponieważ już na trzecim miejscu w INCI zawiera łagodny dla skóry detergent. Przez to tonik bardzo się pieni! Poza tym skład jest do przyjęcia i nawet może bym go używała właśnie do demakijażu, gdyby nie obrzydliwy zapach. Rzadko kiedy aromaty kosmetyków odrzucają mnie na tyle, że nie jestem w stanie ich używać, ale ten jest zwyczajnie nie do zniesienia. Wielki plus za brak sztucznej kompozycji zapachowej, jednak ja nie mogę go używać. Kosztuje 4,50zł/200ml.

Składy powyższych kosmetyków (od lewej): Rival de Loop Tonik odżywczy, Alterra Tonik, Alterra Płyn micelarny


Termissa, Woda termalna z Podhala

Kiedy tylko zobaczyłam tą wodę wiedziałam, że muszę ją kupić. Polska woda termalna, coś pięknego! Jak może pamiętacie stosuję metodę pielęgnacji "na mokro", gdzie każdą kolejną warstwę nakładam na wilgotną od poprzedniej warstwy skórę i w związku z tym często stosuję wody termalne oraz hydrolaty. Niestety trafił mi się chyba feralny egzemplarz, udało mi się tylko raz ładnie rozpylić mgiełkę, zaraz potem atomizer się zepsuł, w ogóle nie psika, a woda jedynie kapie po butelce. Dodatkowo produkt posiada ciemno różową barwę, a podobno powinna być ewentualnie delikatnie różowa ze względu na rozpuszczone minerały. Jestem bardzo zawiedziona, nowa, ciekawa marka, a jednak produkty niedopracowane. Szkoda! Kosztuje 18-20zł/150ml.
Skład: Woda termalna z Podhala, Nitrogen, Benzyl Alcohol (and) Salicylic Acid (and) Glycerin (and) Sorbic Acid***, Sodium Hydroxide. 


Babuszka Agafia, Maseczka do twarzy tonizująca Dourska

Te saszetki podbiły wiele serc, więc oczywiście ja również musiałam je poznać. Wersja tonizująca jest pierwszą, jaką kupiłam. Maseczki są bardzo tanie, ich ceny wahają się w granicach nawet 4-5zł/100ml. Jedna saszetka spokojnie wystarcza na kilka, jeśli nie kilkanaście użyć. Składy wydają się również ok (na zdjęciu poniżej). Niestety ta wersja kompletnie nic nie robi - nie zauważyłam ani zmiękczenia, ani nawilżenia. Do tego jest mocno naperfumowana, aż boli mnie od niej głowa i moment zmycia jej po 10 minutach witam z prawdziwą ulgą. Niestety zapach utrzymuje się jeszcze dłuższą chwilę na skórze. Zauważyła również, że powoduje zaczerwienienie skóry, być może coś mnie w niej uczula, choć patrząc na pojedyncze składniki nie mam pojęcia co - nigdy dotąd nie zauważyłam, aby moja skóra źle reagowała na któryś z nich.


W składzie wysoko znajdują się emolienty, nawilżająca gliceryna, roślinne ekstrakty oraz biała glinka, więc jest ok. Zdecydowanie dalej znajdziemy także SCS - detergent (po co?), zagęstniki i składniki kompozycji zapachowej. Jestem ciekawa czemu maseczka zawdzięcza bladoróżową barwę, gdyż w składzie nie wykazano barwników. Generalnie coś mi się tu nie zgadza - delikatnie mówiąc.
Z kosmetyków Babuszki nie zawsze jestem zadowolona, dla mnie ta marka to wielka loteria. Pisałam o nich już kilkakrotnie na blogu. Przykładowo:

POLECAM


NIE POLECAM



Palmer's, Kokosowy balsam do ust

Nie będę się rozwodzić - ten balsam bardziej wysusza usta niż je nawilża, natłuszcza czy chroni. Przez czas, w którym go używałam moje usta były w tragicznym stanie, a i skóra wokół była zaczerwieniona i podrażniona (od wiatru, mrozu). Przyjemnie pachnie kokosem, ma dobry skład i dobrze się rozprowadza, ale co z tego, skoro to jedyne zalety? Opakowanie wykręca się bez zarzutu. W składzie znajdziemy m.in.olej kokosowy, olej monoi, olej makadamia, olej ze słodkich migdałów, masło shea i kakaowe, olej słonecznikowy i filtry. Nie zawiera parafiny. Kosztuje w granicach 8-11zł/4g.


Organique, Serum do twarzy i ciała

Lekki żel, który niby szybko się wchłania, a jednak potwornie się lepi. Nawilża bardzo słabo, skóra woła o inny produkt, jednak często kolejno nałożone balsamy czy masła zwyczajnie się na nim wałkują i dłużej wchłaniają. Opakowanie jest świetne, ale za cenę 45zł/100ml czyli niewielkich rozmiarów buteleczkę, kupić go nie warto. Więcej pisałam o nim w recenzji poniżej (tam też jest skład):


Unani, Dermo Defense Face Mask, Maseczka do twarzy z aloesem

Lekka, żelowa maseczka o delikatnym zapachu, która do złudzenia w działaniu przypomina żel aloesowy. Dobrze się rozprowadza i dość szybko wchłania, dając uczucie lekkiego chłodu. Maskę należy zmyć po 10 minutach wodą i przetrzeć skórę tonikiem. Najlepszej stosować ją 1-2 razy w tygodniu. Zawiera głównie: sok z aloesu na pierwszym miejscu w INCI (nawilża, łagodzi podrażnienia, koi, ale może też uczulać!), potem wodę, propanediol (nawilża), ekstrakt z czużycy (CeresoftTM, wzmacnia skórę od wewnątrz, zmniejsza nadreaktywność skóry wrażliwej), glicerynę (nawilża), ale też kontrowersyjne substancje (m.in. donor formaldehydu). Skład niby fajny, a jednak nie do końca. Kosztuje ok. 50zł/125 ml i posiada świetną, aluminiową, higieniczną butelkę przypominającą dezodorant z pompką.
Skóra po zmyciu maseczki jest ukojona i lekko nawilżona, pełna blasku. Maska nadaje się do wszystkich rodzajów skóry, nie zapycha, mnie nie podrażniła (nie mam alergii na aloes). Stosuję ją raz w tygodniu, czasem nakładam także na wilgotne włosy pod emolienty. Właściwie działa bardzo podobnie do żelu aloesowego, a jest mniej wydajna i dlatego więcej jej nie kupię.

POLECAM



Znacie któryś z powyższych kosmetyków? Jakie są Wasze ostatnie rozczarowania kosmetyczne?

Cosnature, Ochronny balsam do ust z czerwonych owoców

Balsam do ust to kosmetyk, który - podobnie jak krem do rąk - towarzyszy mi zawsze. Jeden noszę w torebce, drugi trzymam przy łóżku, trzeci na komodzie przy drzwiach wyjściowych. Dlaczego? Ponieważ nie znoszę uczucia ściągniętych, wysuszonych i piekących ust. Jednocześnie staram się używać produktów jak najbardziej naturalnych, które w składzie mają maksimum bezpiecznych substancji, a jak najmniej chemii - najlepiej wcale. Kiedyś czytałam, że kobieta w ciągu życia zjada średnio 8 kg pomadek. Kilogramów! To ja wolę zjadać te naturalne :) I dzisiaj właśnie napiszę Wam o jednej z moich ulubionych pomadek ochronnych, która w dodatku nadaje ustom ładnej, naturalnej barwy.


Cosnature, Naturalny balsam do ust z ekstraktem z czerwonych owoców, ochronny

"Ochronny balsam do ust o formule zawierającej odżywcze oleje:  rycynowy, z nagietka, nasion słonecznika, jojoba, oliwę z oliwek oraz witaminę E. Dzięki tej kompozycji olejów usta odzyskują  elastyczność i miękkość. Innowacyjna formuła z ekstraktami roślinnymi  z owoców organicznego bzu, porzeczek, sprawia, że usta stają się miękkie, gładkie i zmysłowe. Balsam podkreśla naturalne piękno ust, nadaje im apetyczny, owocowy zapach i subtelny połysk dzięki lśniącym drobinkom miki długotrwale je nawilżając. Chroni przed wysychaniem, zapobiega pierzchnięciu ust."


Skład: olej rycynowy (działa łagodząco, ochronnie i natłuszczająco, zatrzymuje wilgoć), hybrydowy olej słonecznikowy (emolient tłusty, natłuszcza, odżywia i wygładza, wzmacnia skórę), lanolina (wygładza i natłuszcza), oliwa z oliwek (emolient, bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe i witaminę E, ważne dla dobrej kondycji skóry, posiada właściwości przeciwzapalne), wosk kandelila (pozyskiwany z liści, nabłyszcza, wygładza i natłuszcza), olej jojoba (odżywia, zmiękcza, nawilża i natłuszcza skórę, wzmacnia warstwę cementu międzykomórkowego, co w efekcie zapobiega wysuszaniu skóry), utwardzony olej palmowy (regulator lepkości, emolient tłusty, natłuszcza, odżywia), masło shea (cenny, naturalny emolient, natłuszcza, wygładza i zmiękcza skórę), wosk karnauba (naturalny wosk, emolient, wygładza, natłuszcza), bielony wosk pszczeli (emolient tłusty, przyspiesza regenerację skóry), olej z nasion słonecznika (wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, zmiękcza naskórek i regeneruje), ekstrakt z bzu czarnego (bogaty w witaminy i antyoksydanty, zwiększa nawilżenie i regenerację skóry), ekstrakt z czerwonej porzeczki (bogactwo antyoksydantów i witamin, chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami), witamina E (Tocopherol; antyoksydant, hamuje procesy starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym, wzmacnia barierę naskórkową, poprawia nawilżenie skóry, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych i poprawia ukrwienie skóry), kompozycja zapachowa naturalna (bez syntetycznych substancji zapachowych), barwniki (naturalnie występujące minerały: CI 77491-tlenek żelaza, czerwień żelazowa, czerwonobrązowy naturalny pigment, Cl 77499 - tlenek żelaza czarny, CI 77891- dwutlenek tytanu, mineralny filtr UV oraz naturalny biały pigment), mika (nadaje połysk).


W tekturowym pudełeczku kryje się pomadka w standardowym, plastikowym opakowaniu. Plastik jest gruby i porządny, nie zacina się ani nie blokuje. Dość mocno się zamyka z wyraźnym kliknięciem, nie zdarzyło się, aby samodzielnie otworzył się w torebce. Kosztuje 10-14zł/4,8g.


Balsam posiada wygodną formę sztyftu, który można wziąć ze sobą wszędzie. Dzięki temu, że nie rozpuszcza się pod wpływem wysokich temperatur można go spokojnie nosić także latem - nic nie wypłynie. Od razu w oczy rzuca się bordowy kolor pomadki z zatopionymi, połyskującymi drobinkami miki, co może nieco przerażać, ale niesłusznie. Balsam prześlicznie wygląda na ustach, lekko podbija naturalny odcień, ale podejrzewam, że w zależności od pigmentacji warg u każdego będzie dawał trochę inny efekt. U mnie balsam widać całkiem wyraźnie, ponieważ mam dość blade wargi. Po pomalowaniu nie widać drobinek, na pewno nie daje efektu brokatu, ale połysk jest widoczny. Kolejną zaletą jest obłędny, owocowy zapach, który od pierwszego zaciągnięcia mnie uwiódł. Kojarzy się z kolorowym drinkiem, orzeźwiającą lemoniadą arbuzową, a jest przy tym naturalny i nienachalny. 



Balsam Cosnature poza świetnym składem oferuje równie genialne działanie. Idealnie zmiękcza, natłuszcza i nawilża usta, sprawiając, że po dłuższym stosowaniu stają się one wyraźnie miększe nawet bez użycia balsamu. Jego działanie jest o wiele głębsze niż tylko powierzchniowa ochrona przed wiatrem czy słońcem. Nawilża delikatną skórę warg na dłużej. Przy tym nie przemieszcza się po skórze, pozostaje dokładnie tam, gdzie go zaaplikuję. 


Balsam z czerwonych owoców jest idealnym kosmetykiem na lato! Nawilża, chroni przed słońcem, podkreśla kolor ust, pięknie pachnie i ma fajny skład pełen cennych olei i ekstraktów. Uważam, że to idealny produkt dla osób, które na co dzień nie używają kolorowych pomadek, a jednocześnie lubią subtelnie podkreślone usta, wypielęgnowane i bez suchych skórek.


Znacie kosmetyki Cosnature? Ja odkrywam już kolejne perełki tej marki. Takich właśnie produktów poszukuję. Wy też?

Sylveco, Rokitnikowa pomadka ochronna

Balsamy do ust zjadam hurtowo, nie potrafię bez nich żyć i prawidłowo funkcjonować. Ponieważ zjadam je, dosłownie - nie oszukujmy się, staram się dobierać dobre, jak najbardziej "jadalne" składy. Nie chcę przy tym rezygnować ze skutecznego działania pielęgnującego i ochronnego dla skóry ust. Czy pomadka Sylveco spełnia moje oczekiwania?


Sylveco, Rokitnikowa pomadka ochronna
"Rokitnikowa pomadka ochronna o zapachu cynamonu znakomicie nawilża i natłuszcza usta, zapobiega ich pękaniu i wysychaniu. Doskonale chroni przed słońcem, wiatrem i mrozem. Zawiera bogaty w witaminy i przeciwutleniacze olej rokitnikowy, sprawiając, że usta są odżywione, miękkie i elastyczne. Aktywny składnik – betulina – działa kojąco i regenerująco na podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki. Pomadka posiada delikatny zapach cynamonu."


Podoba mi się, że nawet na tak małym opakowanku producent próbuje przemycić cenne info na temat rokitnika :) Naprawdę zdobywa tym moje serce, uwielbiam takie edukacyjne konteksty. Kartonik jest mały, zawiera zaś wszystkie podstawowe informacje. Pomadka kosztuje od 8 do 10 zł/4,6g.


Skład: podstawą jest olej sojowy oraz wosk pszczeli, dalej mamy lanolinę i olej z rokitnika, masło shea, olej jojoba, olej z wiesiołka, masło kakaowe, betulinę, wosk Carnauba, olejek cynamonowy. Koniec. Skład prosty i przyjemny, pełen cennych składników nawilżających, natłuszczających i nadających balsamowi odpowiednią twardą konsystencję.


Wewnątrz kartonika znajduje się masz balsam w plastikowej obudowie. Na temat wyglądu opakowania nie wypowiem się obiektywnie, bo pokochałam wnętrze, ale patrząc gdzieś z boku przyznaję: wygląda odrobinę tandetnie i "tanio". Zupełnie mi to jednak nie przeszkadza, bo opakowanie nie jest dla mnie najważniejsze.


Balsam ma barwę żółto-pomarańczową i dość zwartą konsystencję. Nie rozpuszcza się sam ani nie roztapia. Pachnie bardzo naturalnie, delikatnie cynamonowo, subtelnie. Pomadka świetnie rozprowadza się na ustach, zostawiając cienką warstwę ochronną, na szczęście nietłustą. Nie daje tego oblepiającego uczucia jak pomadki parafinowe - dla mnie na plus. Delikatnie barwi skórę na pomarańczowo, jednak tylko wtedy gdy wyjedziemy poza wargi i nałożymy jej kilka warstw.


Balsam Sylveco jest bardzo uniwersalny, nada się i na zimę i na lato. Chroni przed wiatrem, słońcem, mrozem i deszczem, choć zauważyłam, że w naprawdę zimne dni muszę częściej  smarować nią usta, bo szybciej znika. Przy okazji koi skórę, łagodzi zaczerwienienia, regeneruje i nawilża. Przy regularnym używaniu bardzo pozytywnie wpływa na stan ust, które pięknie potem wyglądają pod każdą kolorową pomadką, także matową. Zdecydowanie zapobiega wysuszaniu i pękaniu ust oraz suchym skórkom, a nawet opryszczce.


Podsumowując bardzo się polubiłyśmy, zwłaszcza, że balsam jest także wydajny. Skuteczność, przyjazny skład i genialny wpływ na usta to wszystko czego oczekiwałam i się nie zawiodłam.

Znacie balsamy do ust Sylveco? Do wypróbowanua została mi jeszcze wersja brzozowa, a w peelingu się wręcz zakochałam - obecnie zużywam trzecie opakowanie :)

Niezdecydowana piątka czyli pięć szybkich recenzji

Na pewno używając kosmetyków nieraz spotykałyście się z sytuacją, gdy żel pod prysznic Was denerwował i nie zamierzacie go więcej kupować. Mam nadzieję, że nieraz był też czysty zachwyt, a nad cudownym działaniem mogłybyście się rozpływać godzinami. Są takie kosmetyki, które od razu albo kochamy albo nienawidzimy.
Są i takie, które są nam... po protu obojętne. Kompletnie, całkowicie obojętne, nie wzbudzają ani nienawiści ani zachwytu, mogłoby ich równie dobrze na tym świecie nie być. Ostatnio mam do czynienia z piątką takich kosmetyków. Są bardzo różne, choć właściwie każdy jest do twarzy. Dziś będzie o niezdecydowanej piątce, czyli krótkie i szybkie pięć recenzji. Wnioski na końcu. Zapraszam:


Marion
Plasterki punktowe na wypryski


Ostatnio coraz rzadziej mi się zdarzają tzw. niedoskonałości, ale jeśli są to chcę się ich szybko pozbyć. Kiedyś pisałam o preparatach punktowych KLIK, a o tych plasterkach całkowicie zapomniałam. No właśnie, na tym polega z nimi kłopot. 
Plasterki są bardzo tanie, opakowanie 10 sztuk kosztuje 2-3zł, można więc spróbować. 
Łatwo się ich używa, ale mam mały problem z odklejeniem ich od folii, ponieważ klej mocno trzyma. Niestety na skórze już tak ładnie się nie klei, do 2h jest w stanie wytrzymać, a potem... Potem szukaj wiatru w polu, nigdy nie udało mi się żadnego znaleźć w pościeli....


Skład mają całkiem sensowny. Jest tu olejek z drzewa herbacianego, kwas salicylowy, olej z pestek winogron.


Plasterki nie są zbyt małe, w zupełności wystarczają na przykrycie wyprysku wraz z jego najbliższą okolicą. U mnie nie wystąpiły żadne reakcje alergiczne ani podrażnienie. Trochę przyspieszają gojenie, wysuszają i niwelują zaczerwienienie, nie mogę napisać, że całkowicie są bublem. Ale... 


... dla mnie mimo skuteczności stosowanie ich jest zbyt denerwujące, a zachodzenie rano w głowę gdzie się podziały... Cóż, rano mam lepsze rzeczy do roboty! :)



 Miss Sporty
Dr Balm
Balsam do ust 03


Nie wyobrażam sobie życia bez balsamu do ust, dla mnie to jeden z podstawowych kosmetyków. Dr Balm wygląda  typowo, opakowanie ma standardowe. Ostatnio pisałam o Alterrze i Sylveco, zachwycałam się ich składem i działaniem. Cóż, tutaj tego mi zabrakło.
Po pierwsze skład pozostaje zupełnie nieznany, nie ma go na opakowaniu. Czy zdajecie sobie sprawę, że pomadki i balsamy do ust zwyczajnie zjadamy? Ja tak, a lubię wiedzieć co jem...


 Po drugie pomadka lekko maluje usta na różowawy kolor, więc jeśli wyjedzie się nią poza linię warg, o co nietrudno, to przy jasnej karnacji będzie ją widać jako nieestetyczne zaczerwienienie wokół ust. Nie wygląda to dobrze. Kosztuje ok. 6zł za nie wiadomo jaką pojemność.


Po trzecie jest jej bardzo mało! Mimo wszystko pomadka spełnia jakieś swoje zadanie, może nie nawilża, ale chroni przed wiatrem. Lepiej sprawdza się w ciepłe dni, na zimę się nie nadaje. Konsystencja jest taka jakaś "rozlazła", przez co właśnie lubi sobie wędrować poza usta. Nie ratuje jej nawet przyjemny, arbuzowy jak dla mnie, zapach. Dla mnie to za mało...



Avon
Clearskin
Tonik oczyszczający pory z 0,5% kwasem salicylowym


 Tonik jest w pielęgnacji twarzy niezbędny i paręnaście miesięcy temu nareszcie to zrozumiałam. Od tamtej pory używam go co najmniej dwa razy dziennie. Mam w tym momencie otwarte trzy sztuki, dwa poniższe na wykończeniu. Nie licząc hydrolatów, które świetnie się spisują w tej roli.


 Jako posiadaczka tłustej cery bardzo dbam o dokładne jej oczyszczenie i używam sporo produktów takich jak żele, peelingi, pianki i toniki. To się naprawdę opłaca.
Ten tonik podobno jest "opracowany przy wykorzystaniu technologii zwężania porów; dogłębnie oczyszcza skórę i kontroluje wydzielanie sebum; pozostawia skórę czystą i odświeżoną".
Poza tym producent doradza stosować go "1-3 razy dziennie na miejsca skłonne do wyprysków". Kosztuje ok. 10 zł/100 ml.


 Skład oparty jest przede wszystkim na alkoholu, który sprawia, że tonik ten niemiłosiernie śmierdzi. Używanie go na twarz to istna katorga. Stosuję go co dwa dni, przemywając policzki, nos i czoło, inaczej wysusza skórę, a jak powszechnie, mam nadzieję, wiadomo, wysuszona tłusta skóra produkuje jeszcze więcej sebum. Chyba nie o to nam chodzi? Stosowany rozsądnie oczyszcza pory jak obiecuje producent, ale to samo robi milion innych, za to bezpieczniejszych toników np. na bazie mięty czy szałwii. Do opakowania nie mam zastrzeżeń.


 CD
Krem nawilżający z lilią


Ostatnio o tej marce zrobiło się w miarę głośno na blogach. Krem nawilżający mam już kilka miesięcy, ale nie przez jego wydajność tak go męczę. Kosztuje ok. 12 zł/200 ml.
Krem ma świetną konsystencję, średnio lekką, satynową. Na skórze zostawia białe smugi, które trzeba wklepywać w nieskończoność. Zdecydowanie ładnie nawilża, ale gdyby tylko tyle...


 W składzie na samej górze mamy trójglicerydy i inne emolienty, dzięki czemu krem ten pięknie zapchał mi pory. Jest w tym naprawdę skuteczny! Gdzieś tak w środku mamy ekstrakt z lilii, poza tym masę konserwantów i mnóstwo składników kompozycji zapachowej, która jest wyjątkowo nieudana. Ten krem zwyczajnie śmierdzi skoszoną trawą i gumą... Stosuję go czasem do nóg, czasem do rąk, a teraz na opaloną skórę ramion.


 Accos
Tonik oczyszczający
Do skóry tłustej, mieszanej i skłonnej do trądziku


Tonik fajnie oczyszcza skórę, odświeża ją i redukuje świecenie. Jak dla mnie dziwnie pachnie, trochę jakby cukierkami miętowymi, słodko i rześko jednocześnie. Kosztuje ok. 20 zł/175 ml. Opakowanie jest wygodne i estetyczne.


 Skład: nawilżacze i ekstrakty roślinne oraz kilka substancji aktywnych np. kwas sebacynowy (nawilża i przywraca równowagę lipidową naskórka, zmniejsza objawy trądziku), a wszystko zakonserwowane parabenami i pochodną formaldehydu. Szczegóły poniżej.


Podsumowując tonik spełnia swoją rolę, przywraca pH i ma pozytywny wpływ na tłusta skórę. Zmniejsza świecenie i reguluje sebum, zwłaszcza używany 2x dziennie jak zaleca producent. Szczerze? Dokładnie takie samo działanie ma trzy razy tańszy tonik Ziaji, o którym pisałam TUTAJ.


Tak właśnie sprawa wygląda. Żaden z tych produktów się nie wyróżnia na tle innych, ale nie nazwałabym ich bublami, bo działają. Każdy mnie czymś denerwuje. Nie jestem w stanie wyegzekwować odpowiedzi sama od siebie czy jestem na tak czy na nie?

Mimo wszystko ja szukam ideałów i nie zadowalam się kosmetykami, które mnie nie zachwycą. Nie jestem wybredna (a może?), ale wśród gąszczu tylu innych produktów, od których wręcz uganiają się drogeryjne półki po co mam kupować średniaki?

Na koniec znów przypominam o konkursie u mnie, gdzie nagrody same sobie wybieracie :)
Wystarczy kliknąć w poniższy baner i wypełnić formularz zgłoszeniowy.
http://cosmeticosmos.blogspot.com/2015/05/konkurs-bierz-co-chcesz.html

Miałyście któryś z tych kosmetyków? Co o nich sądzicie?
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj