Made by Natures, recenzja Balsamu do demakijażu / nowe kosmetyki naturalne

Kosmetyki naturalne Made by Natures

Nowe marki kosmetyków naturalnych zawsze mnie ciekawią. Lubię być na bieżąco :) Gdy tylko usłyszałam o Made by Natures wiedziałam, że chcę sprawdzić działanie tych kosmetyków na sobie, tym bardziej, że składy są faktycznie ładne, nie za długie, a półprodukty dobrane pod konkretne wymagania skóry. Formuły nie są skomplikowane - tak naprawdę większość można zrobić samemu w domu. Doskonale jednak wiem, że nie każdy ma na to czas i nie każdy to lubi, a poza tym gotowe kosmetyki nie są wcale drogie. Dzisiaj zapraszam na recenzję balsamu do demakijażu na bazie masła shea oraz masła mango.


kosmetyki-naturalne

Made by Natures, Balsam do demakijażu do cery problematycznej


Ostatnio króluje u mnie demakijaż olejami i balsamami, ponieważ jest bardzo skuteczny. Takie produkty rozpuszczają nawet produkty silikonowe i wodoodporne, nie mówiąc o moim zwykłym dziennym makijażu kosmetykami naturalnymi. Sam masaż olejkiem dodatkowo relaksuje, a poza tym nie naciąga i nie podrażnia skóry. Nie trzeba także używać płatków kosmetycznych, więc taki demakijaż jest idealny dla ruchu #zerowaste (dodajmy do tego jeszcze szklany słoiczek). W moim przypadku balsam czy olejek zwykle nie podrażnia także oczu - ale to już kwestia bardzo indywidualna. Na zużycie balsamu mamy 12 miesięcy od daty produkcji, która znajduje się na spodzie słoiczka - produkty nie są dodatkowo zakonserwowane, ale też nie zawierają wody, w której głównie rozwijają się bakterie.

Zobacz też:

recenzja-oczyszczanie-twarzy

Analiza składu balsamu do demakijażu


Bazą balsamu do demakijażu Made by Natures są dwa masła: nierafinowane shea oraz masło mango (tu już nie mamy informacji, więc prawdopodobnie jest rafinowane) - oba dobrze znam jako półprodukty. Nierafinowane masło shea jest twarde i w formułach może tworzyć skupiska (niewielkie grudki), natomiast masło mango jest miękkie, plastyczne i bardzo szybko topnieje pod wpływem temperatury ciała (jest to jedno z moich ulubionych "surowych" maseł do ciała, obok babassu). Dla "zmiękczenia" maseł, a zarazem dodania masie delikatności i dodatkowych właściwości producent dorzucił:
  • olej z pestek winogron (jeden z najlżejszych olejów, bogaty w wit. E, nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, wygładza skórę i działa przeciwzapalnie, komedogenność =1 /w skali 0-5/),
  • olej rycynowy (komedogenność =1, najczęściej używany do mieszanek do demakijażu olej, bardzo tani, dobrze oczyszcza pory, wspiera odbudowę komórek)
  • olej laurowy (znany z właściwości przeciwtrądzikowych, łagodzi stany zapalne, działa antyseptycznie oraz antygrzybiczo, posiada ostry, gorzki zapach i ciemnozielony kolor / UWAGA na cery naczyniowe, ponieważ przyspiesza krążenie i rozszerza naczynka krwionośne)
  • olej z czarnuszki (komedogenność= 1, bogaty w antyoksydanty, łagodzi stany zapalne i przyspiesza ich gojenie, wzmacnia i ujędrnia skórę, polecany do cer trądzikowych i problematycznych, również ma bardzo charakterystyczny, mocny zapach)
  • olej tamanu (kmedogenność=2, pachnie podobnie do przyprawy maggi, dość intensywnie, polecany do leczenia blizn i ich rozjaśnienia, działa przeciwzapalnie i przyspiesza gojenie, dlatego często polecany jest do cery problematycznej)
  • olejki eteryczne (rozmarynowy i geraniowy, nadają balsamowi świeżego, naturalnego zapachu, a jednocześnie rozmarynowy działa aromaterapeutycznie rozluźniająco, a na skórę antybakterynie, natomiast geraniowy działa ściągająco, przeciwwirusowo i pomaga regulować nadmierne wydzielanie sebum / UWAGA na cery wrażliwe i alergiczne, olejki eteryczne mogą podrażniać, niektórych uczulają).

oczyszczanie-balsamem-demakijaz

Skład (INCI): Butyrospermum Parkii Butter (nierafinowane masło shea), Mangifera Indica Seed Butter (masło mango), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy), Laurus Nobilis Fruit Oil (olej laurowy), Nigella Sativa Seed Oil (olej z czarnuszki), Calophyllum Inophyllym Seed Oil (olej tamanu), Rosmarinus Officinalis Leaf Oil (olejek eteryczny rozmarynowy), Pelargonium Graveolens Flower Oil (olejek eteryczny geraniowy), Geraniol, Linalool, Limonene, Citral, Citronellol (zgodnie z prawem wymienione alergeny, naturalne składniki olejków eterycznych).

sklad-balsamu

Recenzja Balsamu do demakijażu Made by Natures


Balsam do demakijażu cery problematycznej Made by Natures znajduje się w słoiczku z ciemnego szkła o wadze 50 g i kosztuje 25 zł (swój dostałam do przetestowania od marki, a kupić je można na stronie www.madebynatures.pl). Jest to produkt ultra wydajny, ponieważ niewielka ilość po rozpuszczeniu pod wpływem ciepła dłoni wystarcza na wymasowanie całej twarzy, a nawet szyi i dekoltu. Ilość, jaka potrzebna jest do jednorazowego zabiegu musicie wyczuć sami - mnie wystarcza połowa tego co jest na zdjęciu niżej. Balsamu używam od jakichś trzech miesięcy i pomimo stosowania go co drugi dzień wciąż została 1/3 słoiczka! Produkt posiada średnio intensywny zapach, według mnie przyjemny (i to pomimo zawartości praktycznie samych silnie pachnących olei, które w zestawieniu ze sobą solo mogłyby być kontrowersyjne i dla niewielu osób znośne). Najbardziej wyczuwam odrobinę oleju laurowego i olejki eteryczne, a całość nie jest mocna - taka w sam raz (pamiętajcie jednak, że jestem ogromną fanką olejków eterycznych w pielęgnacji i nie mam na nie uczulenia). Konsystencja pod palcami jest miękka i plastyczna, zupełnie inna niż twarde, surowe masło shea. Łatwo nabrać balsam dłonią lub szpatułką, w zależności jak wolicie. Barwę ma w pełni naturalną, lekko zielonkawą (od oleju laurowego). Szybko się rozpuszcza w dłoniach do postaci płynnego olejku.


Zobacz też:

demakijaz-cera-problematyczna

Naturalny demakijaż balsamem na bazie masła shea


Kosmetyku najchętniej używam pod prysznicem, podobnie jak olejków płynnych, żeli czy pianek - przy okazji mycia całego ciała wieczorem. Stosuję go raz dziennie, przed pójściem spać, do wieczornego, porządnego oczyszczania. Najpierw rozpuszczam balsam w dłoniach, a następnie delikatnie, okrężnymi ruchami masuję skórę twarzy, szyi oraz oczy (u mnie nie powoduje podrażnienia czy pieczenia). Czasem stosuję go na sucho, a czasem na skórę już zwilżoną wodą - nie widzę najmniejszej różnicy w działaniu. Balsam do demakijażu nie zawiera emulgatora, więc nie uda się go zmyć samą wodą. U mnie jest pierwszym etapem oczyszczania skóry twarzy z makijażu oraz innych zanieczyszczeń miejskich, a zmywam go pianką lub żelem, które radzą sobie z tym świetnie. Balsam sam w sobie jest oczywiście produktem tłustym, ale nie aż tak bardzo jak balsam Czarszki (mam porównanie do wersji regulującej z olejkiem z drzewa herbacianego) i lepiej się zmywa, nie zostawiając "mgły" na oczach. Skóra po oczyszczeniu wygląda świetnie, jest gładka, miękka, nie przesuszona, a przy tym dokładnie umyta (sprawdzałam kilkukrotnie, domywa wszystko łącznie z silikonowymi podkładami, wodoodpornym eyelinerem). Balsamu można używać także do OCM i usuwać resztki ciepłym ręcznikiem (osobiście nie lubię tej metody, wolę żel).

Nie zauważyłam, aby "zapychał" czy w jakikolwiek sposób podrażniał moją tłustą cerę. Przy regularnym stosowaniu stan skóry lekko się poprawił - lekko, ponieważ sam w sobie nie jest zły. Największą różnicę widzę przed tzw. "tymi dniami", kiedy ze względów hormonalnych zdarza się, że pojawiają się wypryski - balsam przyspiesza ich gojenie i powrót do gładkiej cery, chociaż oczywiście stosuję także inne produkty. Cera na przełomie zimy i wiosny nie przesuszała mi się tak mocno jak potrafiła w poprzednich latach (skóra tłusta również może się przesuszać pod wpływem np. suchego powietrza z kaloryferów). Przy cerze typowo trądzikowej, z wieloma otwartymi rankami, byłabym ostrożna, ponieważ taka skóra różnie reaguje np. na masło shea i inne oleje (oraz oczywiście olejki eteryczne), trzeba by indywidualnie sprawdzać jego działanie. Natomiast przy typowym przetłuszczaniu i sporadycznych niedoskonałościach balsam powinien działać idealnie. Myślę, że równie dobrze może się spisać przy oczyszczaniu cery suchej czy normalnej, ze skłonnościami do wyprysków. Przy mocno naczynkowej raczej odradzam ze względu na olej laurowy.

konsystencja-balsamu-myjacego

Podsumowując jest to fajny, naturalny balsam do demakijażu, który idealnie spełnia swoją podstawową funkcję - dokładnie i delikatnie oczyszcza skórę z make upu oraz innych zanieczyszczeń. Zapakowany w szklany słoiczek, niedrogi (25 zł) i bardzo wydajny produkt z niewielkiej, polskiej manufaktury (wykonany ręcznie). Dla mnie bomba!

O widocznym na niektórych zdjęciach niebieskim peelingu do ciała napiszę Wam już wkrótce. Jesteście ciekawe? Lubicie demakijaż takimi balsamami czy wolicie inne sposoby?

Bielenda, Carbo Detox, Żel i czarne maseczki bez węgla aktywnego

Co jakiś czas nastaje moda na konkretny składnik w kosmetykach. W tym czasie obserwujemy wysyp produktów kolejnych marek np. z aloesem czy śluzem ślimaka. Ba, wysyp całych serii kosmetyków! Z jednej strony to dobrze, ponieważ cenne właściwości poszczególnych składników aktywnych docierają do świadomości konsumentów. Z drugiej strony zdarza się, że producenci korzystają jedynie z dobrej opinii składnika, natomiast w swoich kosmetykach stosują ich minimalne ilości, dosłownie odrobinę (jednak uwaga, niektórych składników aktywnych nie można używać w wysokim stężeniu, takie rzeczy trzeba oczywiście wiedzieć przed analizą składu). Zdarza się nawet, że wychwalanego składnika nie ma ani trochę! Dlatego uważam, że czytanie składów to podstawa, choć pamiętajcie, że z samego INCI nie dowiemy się wszystkiego (nie wiemy ile dokładnie składnika jest w formule, nie wiemy nic o jego pochodzeniu, jakości, czystości, o olejach czy są rafinowane, o niektórych składnikach czy są pochodzenia zwierzęcego czy roślinnego - chyba, że producent nam napisze to na opakowaniu). Pamiętajmy, że formuły kosmetyków są chronione! 

Jakiś czas temu nastała moda na kosmetyki z węglem aktywnym. Między innymi nasza rodzima Bielenda wprowadziła węglowe kosmetyki pod wspólną nazwą Carbo Detox. Do dyspozycji mamy m.in. produkty do oczyszczania twarzy i demakijażu, maseczki, serum i krem, kosmetyki do pielęgnacji włosów, a nawet olejek pod prysznic czy peeling do ciała. Wszystko czarne :) Jakiś czas temu dostałam żel do oczyszczania twarzy i trzy maseczki w saszetce, nawet nie pamiętam skąd je mam (na pewno nie kupiłam sama, możliwe, że były w jakimś boxie niespodziance albo wygranej w konkursie). Tak wychwalane, że chciałam sama sprawdzić i... musicie przeczytać dalej!



bielenda-carbo-detox

Bielenda, Carbo Detox, Oczyszczający żel węglowy do mycia twarzy

"Oczyszczający żel o działaniu detoksykującym, który szybko i skutecznie myje oraz odświeża skórę mieszaną czy tłustą. Usuwa zanieczyszczenia, makijaż i nadmiar sebum. Zawartość aktywnego węgla zapobiega powstawaniu wyprysków, oczyszcza cerę przyciągając zanieczyszczenia i toksyny z powierzchni i głębszych warstw skóry. Witamina B3 działa antytrądzikowo, reguluje wydzielanie sebum, matuje, regeneruje, poprawia koloryt."
Sposób użycia: żel delikatnie rozmasować na zwilżonej skórze, a następnie spłukać wodą. Stosować codziennie rano i wieczorem lub częściej.
Kosztuje ok. 16zł/195g.

Skład: Aqua (woda), Glycerin (gliceryna, humektant, nawilża), Sodium Cocoyl Alaninate (łagodna substancja myjąca z kokosa), Acrylates Copolymer (stabilizator emulsji), Carbon Black (czarny barwnik, nienaturalny), Niacinamide (wit. B3, cenna dla tłustej cery, reguluje wydzielanie sebum, matuje, zwęża, pory, rozjaśnia), Polysorbate 20 (emulgator i detergent, może być zanieczyszczony, lepiej nie stosować na podrażnioną czy uszkodzoną skórę), Triethanolamine (TEA, regulator pH, może wysuszać i podrażniać, nie powinno się długotrwale stosować produktów z tym składnikiem), Disodium EDTA (chelator, wiąże metale ciężkie), Parfum (kompozycja zapachowa), Methylchloroisothiazolinone (kontrowersyjny konserwant, silnie uczulający, niezalecany w ciąży), Methylisothiazolinone (kontrowersyjny konserwant, uczulający, niezalecany w ciąży).

bielenda-zel-do-twarzy-wegiel

Podsumowując skład: początek jest ok, mamy mieszankę wody z nawilżającą gliceryną i łagodną substancją myjącą. Za to potem barwnik udający węgiel aktywny (węgla w ogóle nie ma w INCI!), kontrowersyjne substancje, choć trzeba przyznać, że w produkcie spłukiwanym narobią mniej szkód niż w kremie. Nie zalecałabym żelu węglowego kobietom w ciąży ani osobom z trądzikiem, szczególnie rozdrapanym (otwartymi rankami).

Carbon Black to nie jest węgiel aktywny

Carbon Black jest sadzą, która powstaje podczas spalania węglowodorów (różnego pochodzenia olejów, także ropy), a nie węgla. W kosmetykach stosowana jest jedynie jako barwnik i nie posiada cennych właściwości węgla aktywnego, które tak ładnie wypisał nam producent na opakowaniach! Carbon Black używany jest jako pigment np. w tuszach do rzęs oraz przemyśle drukarskim czy motoryzacyjnym.

zel-weglowy-bielenda

Żel węglowy Carbo Detox rzeczywiście jest czarny, co - jak już wiemy z INCI - zawdzięcza sporej ilości czarnego barwnika, a nie węglowi aktywnemu. Brudzi wszystko, na co skapnie, więc trzeba z nim uważać (na szczęście da się zmyć). Konsystencja lekko żelowa, całkiem przyjemna. Żel posiada sztuczny, słodkawy zapach, który do złudzenia przypomina mi kisiel. Niektórym się na pewno spodoba, niestety ja nie mogę się przyzwyczaić - po długim czasie używania naturalnych żeli takie aromaty mnie drażnią i rażą sztucznością (natomiast wiem, że to moje subiektywne "widzimisię"). Carbo Detox trochę się pieni po roztarciu z wodą (tworzy szarą pianę). Żel Bielendy dobrze domywa oleje (zwykle myję twarz dwuetapowo). Solo też dobrze myje buzię, ale potem czuję lekkie ściągnięcie skóry (czego nie ma po olejach). Plus za pompkę, dzięki której wygodnie dozuje się produkt. Ze względu na skład na pewno nigdy więcej go nie kupię. Nie zauważyłam, aby jakkolwiek wpływał na wydzielanie sebum czy matowienie skóry, to po prostu dobrze myjący produkt o czarnej barwie.

czarny-zel-konsystencja-bielenda

Bielenda, Carbo Detox, Oczyszczająca maska węglowa do cery suchej i wrażliwej (niebieska)

"Silnie detoksykuje i poprawia stan skóry. Innowacyjna formuła oparta na naturalnym aktywnym węglu szybko i skutecznie oczyszcza skórę. Ujędrnia i wzmacnia cienki, delikatny naskórek."
Sposób użycia: Nałożyć na czystą twarz, szyję i dekolt omijając okolice oczu. Zmyć letnią wodą po 10 minutach.
Kosztuje 2-3zł/8g/jedna saszetka.

Skład: Aqua (woda), Kaolin (glinka biała, najdelikatniejsza, polecana do skóry suchej i wrażliwej, oczyszcza, matuje, łagodzi stany zapalne, odżywia), Glycerin (gliceryna, nawilża), Carbon Black (czarny barwnik), Magnesium Aluminum Silicate (stabilizator formuły, zagęstnik), Chlorella Vulgaris Extract (ekstrakt z chlorelli; oczyszcza, pobudza mikrokrążenie, poprawia koloryt cery, zmniejsza zaczerwienienia, odżywia), Panthenol (łagodzi podrażnienia, koi), Allantoin (przyspiesza gojenie, łagodzi), Lactic Acid (kwas mlekowy, nawilża, reguluje pH), Xanthan Gum (zagęstnik), Polysorbate 20 (emulgator i detergent, nie nakładamy na uszkodzoną skórę), Polyacrylamide /C13-14 Isoparaffin/Laureth-7 (zagęstnik, może "zapychać" i podrażniać), Propylene Glycol (syntetyczny humektant, może podrażniać i powodować alergie), Ethylparaben (konserwant, paraben), DMDM Hydantoin (konserwant, donor formaldehydu), Chlorphenesin (konserwant, substancja zapachowa), Methylparaben (konserwant), Phenoxyethanol (konserwant), Parfum (kompozycja zapachowa).

bielenda-maseczki-w-saszetce

Węglowa maseczka do skóry suchej i wrażliwej jest więc gotową mieszaniną wody z białą glinką, odrobiną gliceryny, zielonej chlorelli i czarnego barwnika. Zawiera kilka fajnych substancji łagodzących podrażnienia i kojących, ale w znikomych ilościach (już po barwniku i zagęstniku). Maseczka jest dobrze zakonserwowana (niestety kontrowersyjnymi substancjami). Znów początek ładny i brzydki koniec. Węgla aktywnego nie ma. 

Saszetka wystarcza dokładnie na jedno użycie - pokrywa całą twarz, szyję i część dekoltu (zależnie od grubości nałożonej warstwy). Maska węglowa z chlorellą posiada kolor bardzo ciemno szary, z delikatnie zielonkawym odcieniem (uwaga na brudzenie!). Konsystencja trochę zbyt lejąca, ale ze skóry już nie spływa, można w niej chodzić. Zapach do zniesienia, prawie niewyczuwalny. Maseczka po 10-15 minutach przysycha, więc dość trudno ją zmyć (maski glinkowe robię zwykle przed prysznicem, wtedy łatwiej się ich pozbyć ze skóry). Efekt? Minimalnie oczyszczona i rozjaśniona cera, co zapewne jest zasługą białej glinki. Mojej skóry nie podrażniła, ale nie mam cery bardzo wrażliwej, a tym bardziej suchej. UWAGA! Może powodować szczypanie oczu. Po zmyciu skóra była też lekko przysuszona, musiałam w miarę szybko ją tonizować i nawilżać.

Domowa maseczka z białej glinki do cery suchej i wrażliwej

Alternatywą jest o wiele skuteczniejsza i naturalna maseczka z białej glinki i węgla aktywnego kupionego w aptece (proporcje ze zdecydowaną przewagą glinki) z dodatkiem humektantów (np. kwasu hialuronowego, żelu aloesowego lub nawet gliceryny). Warto dodać też dwie łyżki sprawdzonego oleju np. z pestek malin czy śliwki, arganowego. Mieszamy wszystko do uzyskania gęstawej konsystencji bezpośrednio przed użyciem (można dodać trochę wody demineralizowanej) i cieszymy się lepszym efektem (i tańszym!).



Bielenda, Carbo Detox, Oczyszczająca maska węglowa do cery mieszanej i tłustej (zielona)

"Oczyszczająca maseczka o działaniu detoksykujacym. Dzięki zawartości naturalnego węgla aktywnego błyskawicznie poprawia stan skóry, szybko i skutecznie oczyszcza cerę z toksyn, odświeża i zwęża pory. Działa przeciwtrądzikowo i redukuje wydzielanie sebum".
Kosztuje ok. 2-3zł/8g/saszetka.

SkładAqua (Water), Kaolin (biała glinka), Glycerin (nawilża), Carbon Black (czarny barwnik), Magnesium Aluminum Silicate (zagęstnik), Illite (francuska glinka zielona, dobrze oczyszcza, dezynfekuje, zmniejsza pory, przyspiesza gojenie, rozświetla, regeneruje, odżywia), Montmorillonite (glinka zielona; rozjaśnia, wchłania nadmiar sebum, rozświetla, detoksykuje), Lactic Acid (nawilża), Xanthan Gum (zagęstnik), Polysorbate-20 (emulgator), Calcite (kalcyt, węglan wapnia, wchłania wilgoć), Polyacrylamide /C13-14 Isoparaffin/ Laureth-7 (zagęstnik), Propylene Glycol (sztuczny humektant), Phenoxyethanol (konserwant), DMDM Hydantoin (konserwant, donor formaldehydu, może uczulać i podrażniać), Methylparaben (konserwant), Ethylparaben (konserwant), Parfum (kompozycja zapachowa), Butylphenyl Methylpropional (syntetyczny składnik kompozycja zapachowej, uczulający), Limonene (składnik kompozycji zapachowej, może alergizować).

weglowe-maseczki-do-twarzy

Na pierwszy rzut oka widać, że maseczki różnią się między sobą jedynie trochę. Wersja do skóry tłustej i mieszanej początek ma identyczny jak inne, potem dołącza trochę zielonej glinki oraz kompozycja zapachowa. Nadal w składzie znajdziemy kilka kontrowersyjnych substancji, za to nie użyczymy w nim węgla aktywnego (zastępuje go czarny barwnik).

Maska jest ciemno szara i po nałożeniu na skórę nie spływa (choć niewygodnie ją wyciągać z saszetki). Wystarcza na jedno użycie. Przez chwilę po nałożeniu trochę łzawiły mi oczy. Dość dobrze oczyszcza skórę, przysusza ewentualne zmiany (co zawdzięczamy glinkom), lekko zwęża pory. Zdecydowanie rozjaśnia zaczerwienienia (znów glinki, identyczny efekt uzyskuję po 100% glince zielonej). Zmiękcza skórę, przez co jest ona miła w dotyku (dokładnie ten sam efekt uzyskuję mieszając zieloną glinkę z "nietłustym" olejem np. konopnym, jojoba czy z pestek truskawki). Nie zauważyłam nic więcej.

Domowa maseczka z węglem aktywnym i zieloną glinka do cery tłustej

Alternatywą jest maseczka z zielonej glinki francuskiej zmieszanej z węglem aktywnym (do kupienia w aptece w kapsułkach) w proporcjach 5:1 + woda demineralizowana albo np. sok z aloesu (kosmetyczny). Warto dodać do mieszanki pół łyżki lekkiego oleju oraz łyżkę humektantów (żelu aloesowego, kwasu hialuronowego, gliceryny, żelu z siemienia lnianego - różnych albo jednego, w zależności od tego, czym dysponujecie). Bezpieczna i 100% naturalna maseczka o składzie idealnym dla cery tłustej i mieszanej. Dla bardziej zaawansowanych polecam dodanie do całości niacynamidu (wit. B3, do kupienia w sklepach z półproduktami kosmetycznymi), który genialnie wpływa na cerę tłustą, zanieczyszczoną, z rozszerzonymi porami i nadprodukcją sebum. Sprawdzona, działa!


Bielenda, Carbo Detox, Oczyszczająca maska węglowa do cery dojrzałej (różowa)

"Oczyszczająca maska poprawiająca stan skóry dojrzałej: cienkiej, szarej, pozbawionej jędrności i blasku. Oczyszcza, odświeża, wygładza i ujędrnia, doskonale nawilża. Błyskawicznie poprawia koloryt skóry, przywracając jej witalność i energię."
Kosztuje 2-3zł/8g/jedna saszetka.

Skład: Aqua (woda), Kaolin (glinka biała), Glycerin (nawilża), Carbon Black (czarny barwnik), Magnesium Aluminum Silicate (zagęstnik), Vitis Vinifera (Grape) Fruit Powder (proszek z czerwonych winogron, bogate źródło antyutleniaczy, ujędrnia, napina, odświeża skórę, ujednolica koloryt, łagodzi podrażnienia), Lactic Acid (nawilża), Xanthan Gum (zagęstnik), Polysorbate 20 (emulgator), Polyacrylamide /C13-14 Isoparaffin/ Laureth-7 (zagęstnik), Propylene Glycol (syntetyczny humektant), DMDM Hydantoin (konserwant, donor formaldehydu), Phenoxyethanol (konserwant), Methylparaben, Ethylparaben (konserwanty), Parfum (kompozycja zapachowa).

saszetki-maseczek

Znów skład oparty o białą glinkę, glicerynę i czarny barwnik (brak węgla aktywnego). Gdzieś dalej cenny ekstrakt z czerwonych winogron i kwas mlekowy, reszta to zagęstniki i konserwanty (wiele z nich może podrażniać!).

Maseczka węglowa jest ciemnoszara, dobrze się rozprowadza i trzyma skóry. Po 10-15 minutach przysycha i dość trudno ją zmyć (identycznie jak pozostałe). Po zmyciu efekt jest praktycznie bardzo podobny - lekko przysuszona i rozjaśniona cera, delikatnie przymknięte pory. Nie widzę ani nawilżenia, ani ujędrnienia, ani wygładzenia. Bardzo podobny efekt uzyskuję po glince białej lub czerwonej rozmieszanej tylko z wodą, co wychodzi dużo taniej i bezpieczniej. Maseczka węglowa do cery dojrzałej nie posiada w składzie tylu składników aktywnych, aby widocznie poprawić jędrność skóry.

kosmetyki-z-weglem-aktywnym

Węgiel aktywny w kosmetykach (Activated Charcoal, Charcoal Powder)

Jest tak cenny, ponieważ dzięki swojej strukturze świetnie przyciąga i wchłania zanieczyszczenia oraz toksyny ze skóry. Dodatkowo posiada umiejętność wchłaniania nadmiaru sebum oraz delikatnego usuwania zrogowaciałego naskórka. Poza tym działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie, a także rozjaśniająco za zmiany skórne. Z tych względów jest szczególnie cenny dla skóry zanieczyszczonej, tłustej, mieszanej czy trądzikowej, ponieważ zwalcza zaskórniki, odświeża i łagodzi podrażnienia czy stany zapalne (krostki i niedoskonałości). Węgiel aktywny, czyli Activated Charcoal lub Charcoal Powder jest składnikiem naturalnym, przebadanym i delikatnym dla skóry. Nie podrażnia i nie narusza naturalnej bariery ochronnej skóry.Te wszystkie cenne właściwości wypisano na opakowaniach - natomiast w składzie widnieje jedynie czarny barwnik, pozbawiony jakiejkolwiek cechy poza barwieniem. Szkoda!

Jeżeli szukacie czegoś gotowego i nie chcecie się bawić w domowe mieszanie glinek i węgla aktywnego (do kupienia w aptekach, polecam kapsułki), to patrzcie na skład – szukajcie na opakowaniach takich składników jak: Charcoal, Bamboo Charcoal Powder, Charcoal Powder, Activated Charcoal – są one najbardziej wartościowe w tej kategorii.

Jeżeli szukacie fajnej maseczki z węglem aktywnym (tym prawdziwym) to skład gotowej saszetki nowej serii kosmetyków Sylveco DUETUS wygląda świetnie! Niestety jest też dwa razy droższa (6 zł), ale to nadal niewiele. Carbo Detox od Bielendy to niestety... farbowany lis.

MediqSkin Plus, Żel punktowy do cery trądzikowej Recenzja

Lubię nowości kosmetyczne i lubię kwasy, a że skóra tłusta czy mieszana łatwo się "zapycha" - co skutkuje różnorakimi, nieestetycznymi wypryskami - lubię także dobre preparaty punktowe. Nie posiadam typowej cery trądzikowej, a wypryski pojawiają się u mnie sporadycznie. Natomiast jeśli już się pojawią robię wszystko, żeby się ich skutecznie pozbyć. Nie zawsze wystarczają tanie preparaty z drogerii, które w składzie mają śladowe ilości substancji czynnych, więc i ich działanie jest odpowiednio słabsze, a na skutki trzeba długo czekać. Dlatego postanowiłam wypróbować MediqSkin Plus, który uporał się z pryszczami szybko i ostatecznie dzięki sensownemu składowi. Niestety preparat ma również skutki uboczne, o których warto wiedzieć. Uczulam też, że podstawą ładnej cery jest dokładne, najlepiej dwuetapowe oczyszczanie. Tutaj z pomocą przychodzi szczoteczka soniczna.



zestaw-mediq-skin

MediqSkin, Punktowy preparat na wypryski

"Żel punktowy do cery trądzikowej to specjalistyczny wyrób medyczny klasy III. Zalecany w łagodnej i umiarkowanej postaci trądziku z towarzyszącymi zmianami zapalnymi (grudki, krosty) oraz profilaktyce powikłań trądzikowych wywołanych czynnikami zewnętrznymi. Preparat to połączenie 4 składników:
- PVA - działa ochronnie, tworząc niezatykającą porów niewidoczną warstwę izolującą i chroniącą skórę przed czynnikami zewnętrznymi, mogącymi mieć wpływ na nasilenie objawów trądziku.
- Kwas glikolowy i retinowy (tretynoiny) - działają złuszczająco, usuwając komórki martwego naskórka.
- Klindamycyna - przeciwdziała namnażaniu się bakterii poprzez utrzymywanie całkowitego poziomu drobnoustrojów na niezmiennym poziomie."

zel-punktowy-cera-tradzikowa

Posiadam zestaw żelu wraz ze szczoteczką soniczną do mycia twarzy. Całość zapakowana została w ładne pudełko z magnetycznym zatrzaskiem - idealny prezent. W środku każdy produkt posiada także własne, oddzielne opakowanie. Koszt to 33-40 zł w zależności od apteki (za sam żel).

szczoteczka-soniczna-mediqskin

Skład: polialkohol winylowy PVA (częściowo biodegradowalny, syntetyczny polimer, rozpuszczalny w wodzie, nietoksyczny, ale może podrażniać wrażliwe oczy; tworzy elastyczną powłokę ochronną na skórze), kwas retinowy (tretynoina; retinoid czyli pochodna wit. A; stosowana miejscowo złuszcza naskórek odblokowując pory, hamuje powstawanie zaskórników, wyprysków i zmniejsza ogniska zapalne; w połączeniu z glikolem propylenowym lepiej się wchłania; reguluje nadprodukcję sebum poprzez zahamowanie czynności gruczołów łojowych), klindamycyna (półsyntetyczny antybiotyk; uniemożliwia wzrost i namnażanie się bakterii, szczególnie Gram-dodatnich i beztlenowych, wywołujących stany zapalne), kwas glikolowy (złuszcza skórę, opóźnia procesy starzenia, wyrównuje koloryt, zmniejsza problemy trądzikowe i łojotok, a nawet drobne blizny; nie aplikować w okolice oczu; niepolecany kobietom w ciąży), glikol propylenowy (syntetyczny rozpuszczalnik substancji aktywnych; ułatwia wnikanie składników aktywnych głębiej w skórę, nawilża), PEG-7 kokosan glicerolu (emolient i emulgator; nie powinno się go stosować na uszkodzoną skórę), aminometyl propanolu (regulator pH, rozpuszczalnik), hydroksyetyloceluloza (półsyntetyczny zagęstnik), imidazolidynylomocznik (syntetyczny konserwant, donor formaldehydu), disodowy EDTA (chelator, wiąże metale ciężkie, dzięki czemu nie wchłaniają się w skórę), butylohydroksytoluen (syntetyczny konserwant; może wywołać pokrzywkę, alergen), woda.

sklad-zelu-mediqskin

Obecnie z problemem trądziku borykają się nie tylko nastolatki, ale również osoby dorosłe. Jest to coraz większy problem, dlatego producenci prześcigają się w produkcji preparatów na trądzik. Na szczęście odkrywamy coraz lepsze składniki pomagające oczyszczać skórę i coraz mniej boimy się kwasów, choć nadal warto zachować środki ostrożności podczas ich używania! Krem z wysokim filtrem wskazany.


wlasciwosci-mediqskin

Sposób użycia MediqSkin

Produkt najlepiej stosować wieczorem, nakładając żel równomiernie na powierzchnię skóry poddawanej leczeniu. Rano zmyć produkt. Przed użyciem wstrząsnąć. Butelka airless, mój ulubiony rodzaj opakowania kosmetyków, wyposażona została w aplikator dozujący za jednym razem 0,25 ml kosmetyku. Dzięki temu możemy dokładnie nabrać potrzebną ilość żelu. Do pokrycia całej twarzy wystarczy 0,75 ml czyli trzy pompki. Należy pamiętać, aby preparat nakładać suchymi rękoma i omijać okolice oczu! Podczas kuracji należy unikać opalania i stosować krem z filtrem.


oczyszczanie-twarzy-szczoteczka-soniczna

Szczoteczka soniczna

Podstawą pielęgnacji każdej cery jest dokładne oczyszczanie, szczególnie z makijażu. Wiem też, że wiele dziewczyn ma tendencję do zakrywania wyprysków mocnymi korektorami czy nawet kamuflażami, których składy są najczęściej oparte na parafinie i innych niekorzystnie wpływających na proces gojenia wyprysku składnikach. Doskonale rozumiem chęć ukrycia tego, co nieładne, albo wręcz czego się wstydzimy, ale warto od razu po powrocie do domu - ze szkoły czy pracy - zmyć makijaż, najlepiej dwuetapowo (olejek + pianka lub żel do mycia twarzy). Wtedy damy więcej czasu naszej skórze na regenerację i pozbycie się krostek. Dodatkowo warto zainwestować w gadżety pozwalające jeszcze dokładniej pozbyć się zanieczyszczeń ze skóry. Takim gadżetem jest m.in. szczoteczka soniczna. Ta z zestawu nie jest markowa, a mimo to po dłuższym używaniu zdecydowanie widać różnicę.

Szczoteczka jest wykonana z silikonu, dzięki czemu łatwiej zachować higienę. Myję ją po każdym użyciu, schnie szybko. Jest wodoodporna - działa nawet pod prysznicem, co nieraz ułatwiło mi życie :) Urządzenie posiada wbudowaną baterię 350 mAh, którą możemy naładować poprzez kabel USB. Szczoteczka soniczna posiada przyciski + i -,  dzięki którym możemy ustawić odpowiadającą nam intensywność działania. Idealnie leży w dłoni i nie wyślizguje się. Silikonowe wypustki docierają do każdego zakątka skóry, choć najtrudniej masować nos i jego okolice.

zel-mediq-skin-recenzja

Jak używać szczoteczki sonicznej?

Najpierw robię demakijaż (płynem micelarnym lub olejkiem do demakijażu), następnie zmywam wszystko jeszcze ręcznie żelem lub pianką. Dopiero potem  ponownie rozprowadzam na skórze żel lub piankę, włączam urządzenie i przykładam je delikatnie do skóry. Czuję drgania, więc nie przyciskam jej mocno. Przesuwam miejsce przy miejscu na twarzy, szyję omijam, ale lubię szczoteczkę stosować także na dekolcie. Zdecydowanie odkąd jej używam zauważyłam, że na skórze pojawia się mniej wyprysków (także w "te dni"), skóra wydaje się jędrniejsza i gładsza. Stosowanie urządzenia jest łatwe i przyjemne.

Jak działa szczoteczka soniczna?


Szczoteczka wykorzystuje ultradźwięki czyli fale dźwiękowe o wysokiej częstotliwości, wprawiające urządzenie w drgania. Pozwala to skuteczniej oczyścić skórę niż przy użyciu samych dłoni. Szczoteczka pomaga pozbyć się martwych komórek naskórka bez pocierania, oczyścić pory i usunąć wszelkie zanieczyszczenia. Dzięki temu kolejno nałożone kosmetyki (serum, krem) lepiej się wchłaniają i mają szansę lepiej zadziałać na skórę. Dodatkowo szczoteczki silikonowe nadają się do każdego rodzaju cery, także wrażliwej, ponieważ nie podrażniają jak szczoteczki z obrotową główką i twardym włosiem.


jak-uzywac-szczoteczki-sonicznej

Jak działa żel MediqSkin Plus?

Produkt nie jest zwykłym kosmetykiem, a wyrobem medycznym ze względu na swój skład. Zawiera antybiotyk (klindamycyne) oraz kwasy (retinowy i glikolowy), które działają na naskórek złuszczająco i regenerująco, pobudzając nowe komórki do wzrostu. Z tego względu podczas kuracji warto stosować wysoką ochronę przeciw promieniowaniu słonecznemu (SPF 50), aby nie nabawić się przebarwień. Tu nie ma żartów - to naprawdę silnie działający produkt z konkretnym składem!
Producent poleca nakładać żel na większe powierzchnie skóry, ale tutaj trzeba wziąć pod uwagę, ze skóra będzie się mocno złuszczać, schodzić płatami i "odstawać" - raczej jest to kuracja na weekend albo co najmniej dwa dni wolne! Zdecydowanie bardziej polecam nakładać żel jedynie na wypryski - przyspieszy gojenie, złuszczy się tylko niewielki fragment skóry, lekko przysuszy, a pryszcz zniknie o wiele szybciej. Trzeba też pamiętać, że preparat nakładamy tylko na noc - nie powinien mieć w ogóle kontaktu ze światłem słonecznym, co może się skończyć przebarwieniami i podrażnieniem. Dodatkowo zupełnie nie nadaje się pod makijaż - tworzy ochronną warstwę, na której ani podkład, ani puder się nie trzyma.

zel-na-wypryski



opinia-mediq-skin-tradzik

mocny-zel-na-tradzik

Podsumowując preparat jest silny i skuteczny, ale ma też skutki uboczne. Jeśli możemy sobie pozwolić na kilka dni spokojnej kuracji - warto się skusić. Podobnie jeśli nie przeszkadzają nam suche skórki i łuszcząca się skóra. Koniecznie trzeba pamiętać o kremie z wysokim filtrem.

Znacie ten produkt? Używacie szczoteczki sonicznej?

Rapan Beauty, Naturalne maseczki na bazie glinek syberyjskich

Tydzień temu napisałam o maseczce glinkowej Intensive Care od Rapan Beauty. Jest to maska na bazie żółtej i niebieskiej glinki, która dobrze oczyszcza skórę i nadaje jej satynowego, zdrowego blasku. Przeznaczona jest do każdego rodzaju skóry. Jest delikatna oraz dość drobno zmielona, zwłaszcza w porównaniu do żółtej maseczki tej marki. Dzisiaj natomiast przedstawiam Wam właśnie glinkę żółtą - do cery tłustej i mieszanej oraz glinkę niebieską - do cery suchej.



glinki-wlasciwosci-dzialanie

Rapan Beauty Maska do twarzy Niebieska glinka syberyjska i smocza krew, niebieska, do skóry suchej i mieszanej

Skład: Blue Clay (niebieska glinka; odżywia, odświeża i regeneruje skórę; jedna z najrzadszych glinek), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów; naturalny emolient, odżywia i nawilża skórę, ułatwia aplikację maski, wygładza, łatwo się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy), Croton Lechleri Resin Powder (ekstrakt z żywicy drzewa; działa przeciwzapalnie, przyspiesza gojenie, stymuluje odnowę naskórka; przez co odmładza), Citrus Junos Fruit Extract (ekstrakt z chińskiej cytryny; dzięki zawartości ceramidów wspomaga odbudowę zniszczonej i łuszczącej się skóry), Sodium Benzoate, Potassium Sorbate (naturalne, bezpieczne konserwanty).
Skład jest więc bardzo ładny, naturalny, nie mam do niego żadnych zastrzeżeń.

rapan-beauty-recenzja

Niebieska glinka jest najdelikatniejszym ze wszystkich produktów Rapan, dlatego szczególnie polecana jest osobom o cerze wrażliwej, dojrzałej, a także młodej lub osobom, których skóra jest osłabiona chorobami. Ten rodzaj glinki w czystej formie występuje bardzo rzadko w przyrodzie, dlatego jest szczególnie poszukiwany. Zaraz po aplikacji czuję delikatne mrowienie, które ustępuje po ok. 5 minutach - znak rozpoznawczy działania tych glinek. Nie jest to nieprzyjemne, nie powoduje też u mnie zaczerwienienia czy podrażnienia skóry. Duże opakowanie kosztuje 46 zł i wystarcza na co najmniej 10 zabiegów. Miniaturki 12 zł (2 zabiegi).

Niebieska glinka Rapan Beauty jest najciemniejsza w kolorze, średnio chropowata (na zdjęciu poniżej po prawej stronie). Doskonale rozprowadza się na skórze, nie spływa z niej podczas noszenia. Można w niej spokojnie chodzić i wykonywać np. domowe czynności. Efekty działania niebieskiej glinki są łagodniejsze niż żółtej. Skóra po zmyciu jest przyjemnie nawilżona, nie podrażniona i nie zaczerwieniona bardziej niż normalnie. Cera jest elastyczna, jędrniejsza, miękka w dotyku. Skład zapewnia, że skóra nie będzie ściągnięta czy wysuszona, za to dotleniona, odżywiona i zregenerowana.

glinka-zolta-niebieska

Rapan Beauty Maska do twarzy Żółta glinka syberyjska i śluz ślimaka, żółta, do skóry tłustej i mieszanej

Skład: Yellow Clay (żółta glinka syberyjska; osusza i oczyszcza skórę oraz rozszerzone pory, dzięki mikrocząsteczkom krzemionki działa peelingująco, wygładza, napina, regeneruje skórę), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów; naturalny emolient, odżywia i nawilża skórę, ułatwia aplikację maski, wygładza, łatwo się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy), Snail Secretion Filtrate (ekstrakt ze śluzu ślimaka; uelastycznia, nawilża i napina skórę, zmniejsza i rozjaśnia blizny), Euterpe Oleracea Fruit Extract (ekstrakt z owoców Acai; bogaty w witaminy i mikroelementy, działa silnie antyoksydacyjnie i regenerująco), Sodium Benzoate, Potassium Sorbate (naturalne, bezpieczne konserwanty).
Ponownie piękny, sensowny i naturalny skład.

wlasciwosci-glinek

Żółte glinki zawdzięczają swój kolor wysokiej zawartości tlenku żelaza. Ta wersja również dobrze się rozprowadza i nie spływa ze skóry. W dotyku jest jednak najbardziej chropowata, wyraźnie czuć ostrawe drobinki, którymi można wykonać peeling przed pozostawieniem maseczki na skórze. Nabieram ją na palce, nakładam na twarz, delikatnie masuję i pozostawiam na ok. 15 min, po czym zmywam letnią wodą. Najbardziej lubię nakładać glinki przed prysznicem, ponieważ wtedy łatwo mi je zmyć. Inaczej pomagam sobie wacikami czy ściereczką bawełnianą, wtedy maseczka schodzi bez problemu. Przypominam, że glinki Rapan dzięki zawartości oleju i ekstraktów nie zasychają, a jedynie lekko przysychają, jeśli je przetrzymamy za długo, wtedy trochę trudniej je zmyć. Glinka nie pachnie, nie zawiera żadnych składników kompozycji zapachowej - kolejny plus.

Żółta wersja zdecydowanie nie nadaje się dla cer wrażliwych i delikatnych. Wspomniane mrowienie, które jest normalnym zjawiskiem przy używaniu tych masek, jest najbardziej odczuwalne, momentami skóra nawet trochę piecze. Na szczęście po 5 minutach mrowienie przechodzi i już nic nie czuję. Dlatego warto trzymać się przeznaczenia, ponieważ skóra tłusta lub mieszana zwykle jest grubsza i bardziej odporna. Maska najmocniej oczyszcza skórę z pozostałych glinek, pozostawiając ją gładszą. Ewentualne wypryski są lekko podsuszone i szybciej znikają. Pory lekko przymyka, więc skóra wygląda na równiejszą. Oczywiście twarz jest nawilżona i miła w dotyku - to też cecha glinek Rapan :) Efekt ten utrzymuje się przez kilka godzin.

żółta-glinka_Rapan

Na koniec ciekawostka, ponieważ maski Rapan Beauty znam od ok. 2 lat. Jakiś rok temu miałam ich Rewitalizującą maseczkę mineralną z żółtą glinką przeznaczoną do tłustej cery. Zrobiłam zdjęcia (te powyżej), ale nie zdążyłam jej zrecenzować, zanim zniknęła z rynku. Widać, że producent od dawna zna właściwości glinki, a teraz udoskonala i ulepsza receptury. Powyższa glinka była 100% produktem bez dodatków, bardzo gęstą masą, którą należało rozrobić z wodą podobnie jak popularne glinki w postaci suchego proszku. Działanie było bardzo fajne, jednak glinka dość szybko wysychała w opakowaniu, więc o wiele bardziej wolę obecne wersje maseczek :) 

Lubicie glinkowe maseczki? Która najbardziej Was kusi do wypróbowania?

Rapan Beauty, Maseczka naturalna Intensive Care - każdy rodzaj skóry

Glinki w ostatnich latach stały się bardzo popularne. Dzięki swojej uniwersalności można z nich zrobić wiele kosmetyków w domowym zaciszu i to praktycznie do każdego rodzaju skóry. Od najdelikatniejszej białej, przez uniwersalną niebieską, żółtą, czerwoną, aż po mocno oczyszczającą zieloną i czarną. Znam wszystkie i doskonale wiem, że wiele zależy od miejsca ich wydobycia - skład, zawartość poszczególnych mikro- i makroelementów, grubość ziaren, a to ściśle się wiąże z późniejszym działaniem i "mocą". Dlatego przed zakupem często czytam skąd pochodzi dana glinka. Jeśli producent nie chwali się miejscem wydobycia mogę się tylko domyślać jakości tego składnika. Jednocześnie wiem, że nie każdy lubi glinki ze względu na konieczność mieszania ich z wodą lub olejem. Nie każdy lubi dobierać proporcje i czekać na powstanie odpowiedniej konsystencji maseczki. A co byście powiedzieli na doskonałej jakości glinki, gotowe już do użycia? Takie właśnie są maseczki z serii Power od Nature polskiej marki Rapan Beauty.




Glinki Rapan Beauty 

"Linia trzech maseczek bazujących na syberyjskich peloidach z dodatkiem oleju ze słodkich migdałów - naturalnego emolientu o właściwościach wygładzających, nawilżających, kojących. Kosmetyki przeznaczone są do bezpośredniego stosowania w zabiegach na twarz, ale też pozwalają na kreowanie własnych maseczek, poprzez uzupełnianie dodatkowymi substancjami aktywnymi lub aromatycznymi.
Bazą do ich powstania są peloidy (błoto i glinki) pochodzące z „syberyjskiego Morza Martwego”, czyli słonego Jeziora Ostrovnoye. Te naturalne surowce kosmetyczne posiadają skład chemiczny podobny do produktów z arabskiego Morza Martwego i mają podobne właściwości terapeutyczne, ale są od nich silniejsze, gdyż zawierają więcej karotenoidów, retinoidów, antyoxydantów i innych biologicznie aktywnych składników.
Glinki Rapan beauty - zarówno niebieska jak i zółta- oraz błoto iłowo-siarczkowe - są stosowane jako leki w rosyjskich sanatoriach. Są to niesproszkowane preparaty w formie pasty - tak jak zostały wydobyte z syberyjskiego jeziora Ostrovnoye. Są stosowane w wyciszaniu łuszczycy, egzemy, łuszczycy w formie okładów na ciało (w odpowiednich proporcjach). Nie są to zwykłe preparaty, ale bardzo silne. Dlatego też możliwe jest początkowe mrowienie/szczypanie przy nakładaniu maski na twarz - maska działa - rzadko ktoś bywa po niej czerwony, a jeśli nawet się to zdarzy trwa to do 5-10 minut i wszystko znika pozostawiając buzię przyjemnie gładką. Nie zawierają parabenów, konserwantów, barwników i innych sztucznych dodatków – skomponowane wyłącznie ze składników naturalnego pochodzenia."


Opakowanie i cena Rapan Beauty

Pełnowymiarowe opakowanie glinki wystarcza na co najmniej 10 zabiegów. Jest to plastikowy słoiczek o pojemności 80g, a kosztuje 46-49zł. Pod nakrętką znajduje się dodatkowe zabezpieczenie, które uniemożliwia rozlanie się glinki. Ze względu, że jest to ściśle dopasowany, sztywny krążek plastiku zwykle mam mały kłopot ze zdjęciem go. Pomagam sobie czymś ostrym, podważam i gotowe. Warto jednak zostawić to dodatkowe zabezpieczenie, aby maksymalnie zmniejszyć kontakt produktu z powietrzem. Glinki mają długi termin przydatności do użycia. Moja glinka została wyprodukowana w listopadzie 2016 roku, a datę ważności ma do listopada 2018, jednak już po otwarciu należy ją zużyć w ciągu 6 m-cy. Producent umożliwia też zakup miniaturek w niewielkich słoiczkach za 12-13zł, które wystarczają na 1-2 zabiegi, w zależności od grubości nałożonej warstwy i powierzchni (czasem nakładam maskę także na szyję i dekolt).


Rapan Beauty Maska do twarzy Intensiv Care, różowa, do każdego rodzaju skóry

Skład: Yellow Clay (żółta glinka syberyjska; osusza i oczyszcza skórę oraz rozszerzone pory, dzięki mikrocząsteczkom krzemionki działa peelingująco, wygładza, napina, regeneruje skórę), Blue Clay (niebieska glinka; odżywia, odświeża i regeneruje skórę; jedna z najrzadszych glinek), Sulphide-Silt Mud (błoto iłowo-siarczkowe; silny przeciwutleniacz; oczyszcza, rewitalizuje, działa przeciwzmarszczkowo, przywraca skórze blask), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów; naturalny emolient, odżywia i nawilża skórę, ułatwia aplikację maski, wygładza, łatwo się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy), Croton Lechleri Resin Powder (ekstrakt z żywicy drzewa; działa przeciwzapalnie, przyspiesza gojenie, stymuluje odnowę naskórka; przez co odmładza), Snail Secretion Filtrate (ekstrakt ze śluzu ślimaka; uelastycznia, nawilża i napina skórę, zmniejsza i rozjaśnia blizny), Sodium Benzoate, Potassium Sorbate (naturalne, bezpieczne konserwanty).
Skład jest naturalny, sensowny i uzasadniony. Bogaty w substancje oczyszczające i rewitalizujące skórę. Nie mam żadnych zastrzeżeń.


W porównaniu do pozostałych dwóch maseczek, o których napiszę więcej w kolejnym poście, wersja różowa jest najdelikatniejsza, najdrobniej zmielona i najbardziej mokra. Posiada fajną konsystencję pasty, która idealnie rozprowadza się na skórze. Maska posiada naturalny zapach, typowo glinkowy i to też mi się podoba - nie ma sztucznych składników zapachowych, które mogą podrażniać lub uczulać. Glinka jest gotowa do użycia, nie trzeba jej już rozrabiać, a dzięki zawartości oleju nie zasycha na skórze całkowicie, co jest kolejnym plusem składu :)


Producent zaleca przed nałożeniem wymieszać glinkę w opakowaniu, ponieważ nie zawiera ona emulgatorów. Moja glinka się nie rozwarstwia i nie chcę wkładać do niej palców, dlatego robię to drewnianą szpatułką co 2-3 użycia. Glinkę dobrze się nakłada zarówno palcami, jak i pędzlem do masek czy właśnie drewnianą szpatułką. Warto pamiętać, że do glinek lepiej nie używać metalowych przedmiotów (do mieszania, nakładania, przechowywania). Maseczka dobrze się rozsmarowuje i trzyma skóry, nie spływa z niej, więc można w niej chodzić, a nawet mówić bez problemu. Należy trzymać ją przez ok. 15 minut, choć zdarza mi się zapomnieć i nosić ją do 25 minut. Potem trzeba ją zmyć letnią wodą, co najczęściej robię pod prysznicem. Czasem zmywam ją wacikami lub bawełnianą ściereczką: moczę wacik w letniej wodzie, odsączam nadmiar i delikatnie, aby nie porysować skóry drobinkami krzemionki, przecieram twarz, aż do uczucia czystości. Na koniec daję skórze chwilę na obeschnięcie i już suche drobinki krzemionki - które czasem uparcie trzymają się skóry - zmiatam po prostu dłonią. Jeśli nie przetrzymam maski i odczekam tyle czasu, aby jedynie lekko stężała (15 minut), a nie przyschła (25 minut) niezdecydowanie łatwiej mogę ją zmyć. Ponieważ glinki posiadają dość wysokie pH 7,59, po zabiegu można przetrzeć skórę tonikiem. 


Podczas zabiegu wyraźnie czuję lekkie mrowienie, czy też szczypanie, co jest jak najbardziej możliwym efektem, o czym informuje nas producent. Czuć, że glinka działa. W porównaniu do pozostałych dwóch maseczek glinkowych (żółtej - najmocniejszej i niebieskiej do skóry suchej) mrowienie jest najdelikatniejsze. Nie zauważyłam, aby szczypanie powodowało mocniejsze zaczerwienienie skóry, czego obawiałam się podczas pierwszego użycia. Wersja różowa Rapan Beauty nie zmniejsza też już posiadanego zaczerwienienia, które naturalnie u mnie występuje (na zdjęciu). Skóra nie jest podrażniona, ale też i nie jest rozjaśniona. Pory zostały lekko przymknięte, co widzę wyraźnie, ponieważ normalnie mam rozszerzone (skóra tłusta).

Skóra po zmyciu glinki jest bardzo miękka i miła w dotyku, absolutnie nie mam uczucia ściągnięcia czy wysuszenia. Nie mam ochoty od razu użyć kremu, wręcz często daję cerze czas na regenerację, jedynie tonizując ją mgiełką lub hydrolatem. Po samym zabiegu twarz wygląda bardzo dobrze, cera nabiera satynowego blasku, którego absolutnie nie należy mylić z błyszczeniem. To sprawia, że buzia wygląda młodziej i zdrowiej. Skóra jest oczyszczona, lekko napięta, nawilżona, a pory lekko przymknięte. Świetny efekt jak na 15 minut roboty, do tego utrzymujący się co najmniej przez kilka godzin :) 


Podsumowując maska na bazie glinek Rapan Beauty to świetny produkt dla większości cer. Naturalny, sensowny skład, dobre pochodzenie glinek i wiele badań potwierdzają jego skuteczność. Jedynie przy bardzo wrażliwej skórze warto wypróbować najpierw miniaturkę, aby sprawdzić czy mrowienie nie będzie zbyt intensywne. W następnym poście napiszę o wersji do cery tłustej (żółtej) oraz niebieskiej (suchej). Znacie te maseczki? Lubicie glinki?

Cosnature, Cytrynowa naturalna pianka do mycia twarzy

Oczyszczanie skóry jest dla mnie najważniejszym zabiegiem pielęgnacyjnym. O ile mogę sobie czasem pozwolić zapomnieć o kremie czy makijażu, o tyle nie ma absolutnie mowy o pominięciu umycia skóry z warszawskich zanieczyszczeń oraz resztek kosmetyków, a już w szczególności makijażu. Sama myśl o pójściu spać z sebum, zatkanymi porami, silikonowym kremem BB i wizja poszarzałej, zaczopowanej cery wywołuje we mnie niechęć i zawsze mobilizuje do dbania o siebie. Nawet kiedy się bardzo nie chce, gdy jestem zmęczona, a oczy same się zamykają. Nie chcę po prostu potem walczyć z podskórnymi  krostkami i licznymi zaskórnikami. Codziennie korzystam więc z dwuetapowego oczyszczania, gdzie pierwszym etapem jest olejek, a drugim pianka. Obecnie kończę opakowanie cytrynowej pianki Cosnature, o której chcę napisać więcej. Zapraszam.



Cosnature, Naturalna pianka oczyszczająca 3w1 z cytryną i melisą

"Pianka oczyszczająca do twarzy zawierająca ekstrakty ze skórki cytryny i liści melisy pochodzących z certyfikowanych upraw ekologicznych. Delikatnie i skutecznie usuwa makijaż, zanieczyszczenia skóry, martwe komórki naskórka i nadmiar sebum. Pozostawia skórę oczyszczoną, świeżą bez uczucia ściągnięcia. Polecana do codziennego stosowania do skóry normalnej i mieszanej."


Kosztuje ok. 25zł/150 ml. Produkt posiada stabilne opakowanie z porządnego plastiku. Pod korkiem kryje się wygodna pompka, dzięki której z płynu powstaje delikatna pianka. Nie zdarzyło się, aby pompka się zacięła. Posiada szeroki otwór, dzięki czemu wystarczy nacisnąć raz, aby uzyskać wystarczającą ilość kosmetyku. Oczywiście w zależności od naszych preferencji można używać pianki w większej ilości, na przykład ja lubię stosować dwie pompki, ponieważ myję nią nie tylko twarz, ale także szyję i dekolt.


Skład: Aqua (woda), Coco-Glucoside (jedna z najłagodniejszych substancji myjących otrzymywana z kwasów tłuszczowych oleju kokosowego oraz cukrów owocowych; substancja myjąca i pianotwórcza, emulgator, bezpieczna dla kobiet w ciąży), Sucrose (cukier; rozjaśnia i odkaża skórę), Sodium Cocosulfate (średnio drażniąca substancja myjąca; emulgator; zaleca się ostrożność osobom z trądzikiem różowatym), Glycerin (gliceryna; nawilża), Betaine (betaina; łagodzi podrażnienia wywołane detergentami, nawilża, zwiększa elastyczność), Alcohol (oczyszcza, zabija bakterie, może wysuszać wrażliwe cery jeśli jest go w pielęgnacji zbyt dużo, konserwuje także produkt), Lactic Acid (kwas mlekowy; zmiękcza, nawilża, pomaga zachować odpowiednie pH skóry), Melissa Oficinalis Leaf Extract (ekstrakt z liści melisy; posiada właściwości ściągające, odświeżające, oczyszczające), Citrus Limon Peel Extract (ekstrakt ze skórki cytrynowej; odświeża, tonizuje skórę, pomaga regulować nadmierne wydzielanie sebum), Citric Acod (kwas cytrynowy; utrzymuje odpowiednie pH produktu), Parfum (kompozycja zapachowa), Citral (składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach cytryny), Citronellol (składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach róży i geranium), Geraniol (składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach pelargonii czyli geranium), Limonene (składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach skórki cytrynowej), Linalool (składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach konwalii), Potassium Sorbate (konserwant dopuszczony w produkcji kosmetyków naturalnych), Sodium Benzoate (konserwant; dopuszczony w produkcji kosmetyków naturalnych, bezpieczny dla kobiet w ciąży).
Kosmetyk posiada sporo składników kompozycji zapachowej, które mogą wywołać reakcje alergiczne (pieczenie, zaczerwienienie, swędzenie) dlatego warto przed użyciem wykonać próbę uczuleniową.


Zapach pianki jest bardzo odświeżający, mocno cytrynowy, ale nie do końca wydaje się naturalny. Jest dość silny, niektórym może skojarzyć się ze środkami czystości, choć ja osobiście go polubiłam. Pianka wytworzona przez pompkę jest bardzo lekka, miękka i puszysta, całkowicie biała.


Sposób użycia: Przed użyciem wstrząsnąć. Stosować rano i wieczorem na wilgotną skórę. Myć twarz, masując skórę kolistymi ruchami, następnie spłukać obfitą ilością ciepłej wody. Użyć kremu na dzień lub na noc.
Pianka jest bardzo przyjemna w użyciu, myję nią twarz wieczorem od ok. 5 miesięcy (z małymi przerwami na wykańczanie innych kosmetyków) i dopiero czuję, że zaczyna dobijać dna. Na jej zużycie mamy na szczęście 12 m-cy, a jest niesamowicie wydajna!
Wystarcza 1-2 pompki do umycia twarzy, szyi i dekoltu, a te 1-2 pompki są tworzone z naprawdę niewielkiej ilości płynu. Ubolewam, że opakowanie nie jest przezroczyste i w żaden sposób nie da się zobaczyć ile produktu jeszcze zostało.

Pianka świetnie myje skórę, jeśli używam jej po olejku czuję, że domywa wszystko - znika uczucie tłustości ze skóry, a zwykle nie używam olejku z emulgatorem. Zdarzało mi się z lekkiego lenistwa, pośpiechu czy też ciekawości myć tą pianką twarz w pełnym makijażu. Z zaskoczeniem mogę stwierdzić, że produkt zmywa wszystko – cienie, tusz, pomadę do brwi, podkład czy krem BB, jedynie z kreskami wodoodpornymi nie do końca sobie radzi. Wtedy oczywiście pianki używam również na okolice oczu, nie czuję pieczenia czy podrażnień, ale robię to sporadycznie, w ramach eksperymentu, ponieważ zwykle najpierw makijaż usuwam płynem micelarnym lub olejkiem. 





Skóra po umyciu jest dobrze oczyszczona, lekko skrzypiąca, a pory przymknięte. Po przemyciu tonikiem nie widać na waciku żadnych pozostałości po podkładzie czy innych zanieczyszczeniach. Niestety w chwilę po zmyciu skóra jest też lekko ściągnięta, domaga się wręcz nawilżenia i ukojenia, dlatego w żadnym razie nie jest to produkt dla cer suchych i wrażliwych. Mnie nie podrażnił ani nie uczulił, choć mam mały epizod z reakcją alergiczną na kosmetyki Cosnature, więc zawsze warto uważać. Ja bardzo polubiłam cytrynową piankę do mycia twarzy za dokładność, łagodne detergenty i skuteczność. Sądzę, że najlepiej się sprawdzi dla posiadaczek skóry tłustej i mieszanej, niezbyt wrażliwej, a potrzebującej dokładnego, jednak łagodnego oczyszczenia.


Znacie kosmetyki Cosnature? Coraz więcej mam ich w swojej łazience, co Was jeszcze ciekawi?

Płyny micelarne: Nacomi, Kolastyna, Bielenda, Perfecta

Płynów micelarnych używam codziennie, a nawet dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Rano służą mi do delikatnego zmycia sebum i zanieczyszczeń, natomiast wieczorem do demakijażu, szczególnie oczu i ust oraz wstępnego rozpuszczenia podkładu - przed właściwym myciem pianką, olejkiem lub żelem. Z tego względu zużywam ich dużo i poszukuję takich, które pozostawione na skórze będą delikatne, nie podrażnią jej, za to zawierają składniki aktywne.


Data ważności płynu micelarnego

Zdarza mi się micele kupować "na już", bo akurat mam końcówkę oraz je kolekcjonować, kiedy posiadam trzy czy cztery - i  to wszystkie otwarte. Nie martwię się o daty, ponieważ i tak zużywam je przed czasem. Zawsze zwracam uwagę na PAO (symbol otwartego słoiczka z liczbą w środku), ale zazwyczaj jest to 6-12 miesięcy, więc mam stuprocentową pewność, że produkt zużyję. Trochę kontrowersyjne jest dla mnie kupowanie w stacjonarnych drogeriach, o czym wiele razy pisałam na Instagramie czy Facebooku, ponieważ nigdy nie ma pewności, czy ktoś nie otworzył kupionego przez nas produktu i w ten sposób nie wpłynął na termin jego przydatności po otwarciu. Mając więc wybór kupuję kosmetyki w drogeriach internetowych, najchętniej w niewielkich, rodzinnych firmach, gdzie każdy kosmetyk traktowany jest z należytą uwagą, gdyż firma nie może sobie pozwolić na złą opinię. Drogerie stacjonarne odwiedzam w wielkie promocje lub w razie potrzeby, także by poczytać składy lub zapoznać się z testerami (jeśli akurat są, bo to akurat towar deficytowy...).


Perfecta, Moc minerałów, Kojąca woda micelarna 3w1

"Skutecznie i delikatnie usuwa makijaż. Dokładnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń. Koi, zapobiega podrażnieniom, nawilża i odświeża skórę. Redukuje oznaki zmęczenia. Nie podrażnia oczu."
Kosztuje 9-14zł/200ml (udało mi się dorwać wersję 250ml, w tym podobno 50 ml gratis).


Butelka jest ok, choć mniej wygodna na co dzień niż pozostałe - ale też o największej pojemności. Korek na klik wygodny, lekko się otwiera. Płyn jest przezroczysty, delikatnie się pieni, praktycznie bezwonny.

Skład: Aqua (woda), PEG-7 Glycery Cocoate (substancja myjąca; detergent i stabilizator piany, natłuszczająca i wygładzająca, półsyntetyczna lub roślinna), Glycerin (gliceryna; humektant; nawilża), Propylene Glycol (nawilża i ułatwia transport innych substancji głębiej w naskórek), PPG-26-Buteth-26/PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (emulgator), Panthenol (łagodzi podrażnienia, koi skórę), Lapis Lazuli Extract (wzmacnia naskórek, chroni przed czynnikami zewnętrznymi, nawilża i przywraca naturalny blask), Euphrasia Rostkoviana Extract (ekstrakt ze świetlika; działa przeciwzapalnie i łagodząco), Gossypium Herbaceum Seed Extract (ekstrakt z nasion bawełny; regeneruje, zmiękcza i nawilża skórę), Sea Salt (sól morska; zawiera minerały magnez, wapń, sód i potas, które chronią naskórek przed nadmierną reakcją na czynniki zewnętrzne, koją uczucie podrażnienia i swędzenia), Disodium EDTA (zwiększa trwałość kosmetyku), Hydroxyacetophenone (zwiększa efektywność konserwantów), Phenoxyethanol (konserwant).

Moim zdaniem: wysoko w INCI jest kilka substancji myjących oraz substancja ułatwiająca głębsze wnikanie innych składników w naskórek, co nie jest raczej potrzebne z płynie do demakijażu. Micel zawiera za to ekstrakt z Lapis Lazuli - pięknego, niebieskiego minerału, który wzmacnia i kondycjonuje naskórek sprawiając, że uodparnia się on na czynniki zewnętrzne. Zawiera również kilka cennych ekstraktów (świetlik, nasiona bawełny) oraz łagodzący pantenol. Pod koniec kilka konserwantów. Nie jest naturalny, ale powinien dobrze zmywać makijaż, co jest przecież jego głównym zadaniem.


Bielenda, Laser Xtreme, Nawilżająco-odmłądzający płyn micelarny

"Szybko, starannie i niezwykle skutecznie oczyszcza i odświeża cerę, usuwa makijaż, pozostałe zabrudzenia i nadmiar sebum, a przy tym intensywnie nawilża, łagodzi podrażnienia. Mikrosieci kwasu hialuronowego tworzą na powierzchni skóry siateczkę, która skutecznie zatrzymuje wodę w naskórku. Biomimetyczne peptydy aktywnie rewitalizują i ujędrniają skórę, zapobiegają jej wiotczeniu. Phyto Cell Tec™ Alp Rose głęboko regenerują komórki macierzyste skóry, redukują nawet głębokie zmarszczki."
Kosztuje 10-15zł, w zależności od drogerii. Pojemność 200 ml. 


Wyprofilowana butelka wraz z korkiem na klik są bardzo wygodne, a otworek w sam raz, aby nie wylać za dużo produktu. Płyn jest przezroczysty i się pieni. Bardzo delikatnie pachnie, praktycznie niewyczuwalnie.

Skład: Aqua (water),  Sodium Hyaluronate (sól sodowa kwasu hialuronowego; humektant, nawilża), Niacinamide (wit. B3; zwiększa nawilżenie i elastyczność skóry, wspomaga walkę z przebarwieniami i trądzikiem), Palmitoyl Tripeptide-5 (potrójny peptyd, regeneruje naskórek, nawilża, wygładza, działa przeciwzmarszczkowo), Allantoin (alantoina; działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie się ran), Sodium Cocoamphoacetate (bardzo łagodna substancja myjąca), Glycerin (gliceryna; humektant; nawilża), Rhododendron Ferrugineum Leaf Cell Culture Extract (komórki macierzyste z róży alpejskiej; substancja aktywna, przeciwzmarszczkowa), Lactic Acid (kwas mlekowy; nawilża, zmiękcza warstwę rogową naskórka), Isomalt (środek słodzący; daje dobrą klarowność, zapewnia długi okres przechowywania), Lecithin (lecytyna; poprawia nawilżenie, wygładza; zapobiega rozwarstwianiu się kosmetyku; stosowana w produktach naturalnych), Polysorbate 20 (emulgator; zapobiega rozwarstwianiu się faz produktu; substancja bezpieczna), Disodium EDTA (zwiększa trwałość kosmetyku), Ethylhexylglycerin (humektant, nawilża; konserwant pochodzenia naturalnego), Phenoxyethanol (konserwant), DMDM Hydantoin (konserwant; pochodny od formaldehydu; kosmetyków z jego zawartością nie należy stosować w czasie laktacji i ciąży), Sodium Benzoate (konserwant; polecany do konserwowania kosmetyków naturalnych i ekologicznych), Parfum (Fragrance).

Moim zdaniem: wysoko w INCI znajdziemy sól sodową kwasu hialuronowego, niacynamid, peptyd oraz alantoinę, które nawilżają i łagodzą podrażnienia. Dopiero potem mamy łagodną substancję myjącą, a następnie znów nawilżające glicerynę, ekstrakt z róży alpejskiej, kwas mlekowy, lecytynę. Przy końcu sporo jest konserwantów, w tym pochodna formaldehydu. Nie jest naturalny, ale pełen substancji aktywnych, szczególnie nawilżających i łagodzących podrażnienia.


Kolastyna, Xpress Effect, Płyn micelarny

"Natychmiast rozpuszcza nawet najbardziej uporczywy makijaż i zanieczyszczenia dzięki specjalnej kombinacji systemu micelarnego oraz składników o ekspresowym działaniu oczyszczającym. Pozostawia sprężystą, nawilżoną, promienną cerę. Delikatna formuła płynu nie wywołuje zaczerwienienia oraz pieczenia skóry i oczu."
Kosztuje ok. 10zł/200ml.


Butelka jest identyczna jak płynu Bielendy - wygodna, z solidnym korkiem na klik. Płyn przezroczysty, lekko pieniący, o średnio intensywnym, sztucznym zapachu - całkiem przyjemnym, nie za słodkim, lekko morskim.

Skład: Aqua (woda), Glycereth-7 Caprylate/Caprate (emulgator), Glycerin (gliceryna; humektant; nawilża), PEG-20 Glyceryl Triisostearate (substancja myjąca; emulgator), Sodium Cocoyl Apple Amino Acids (system oczyszczający z soku jabłkowego; dokładnie oczyszcza i wspomaga usuwanie makijażu, chroni barierę hydrolipidową, nie wywołuje efektu ściągnięcia skóry), Hexylene Glycol (substancja myjąca; emulgator), Allantoin (alantoina; działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie się ran), Panthenol (łagodzi podrażnienia, koi skórę), Betaine (betaina; silnie nawilża), Soluble Collagen (kolagen rozpuszczalny; wygładza, ujędrnia, nawilża), Glycogen (glikogen; humektant, nawilża), Hydrolyzed Elastin (elastyna hydrolizowana; ujędrnia, uelastycznia, zmniejsza właściwości drażniące detergentów), Sorbic Acid (kwas sorbowy; konserwant), Sodium Succinate (bursztynian dwusodowy; substancja myjąca i pianotwórcza; maskuje niepożądane zapachy), Parfum (kompozycja zapachowa), Tocopheryl Acetate (pochodna wit. E; nawilża, uelastycznia), Zinc Gluconate (glukonian cynku; przyspiesza gojenie ranek), Magnesium Aspartate (asparaginian magnezu; wygładza i mineralizuje skórę, zmniejsza przetłuszczanie, zwęża pory, regulator pH), Copper Gluconate (glukonian miedzi; regeneruje, zmniejsza blizny i zmarszczki, przyspiesza gojenie ran), Lactic Acid (kwas mlekowy; nawilża, zmiękcza warstwę rogową naskórka), Tetrasodium EDTA (zwiększa trwałość kosmetyku), Sodium Hydroxide (wodorotlenek sodu; regulator pH), Phenoxyethanol (konserwant), Chlorophenesin (konserwant, antyoksydant).

Moim zdaniem: dość wysoko substancje myjące, w tym system oczyszczający z jabłoni. Następnie kilka substancji aktywnych w tym pantenol, kolagen, elastynę, betainę, glikogen. Wit. E już po kompozycji zapachowej, podobnie cynk, magnez i miedź, kwas mlekowy. Na końcu konserwanty. Całkiem przyjemny, sensowny skład, choć nie jest naturalny.



Nacomi, Micellar Cleansing Water, Płyn micelarny do delikatnego demakijażu

"Płyn do delikatnego zmywania makijażu. Dokładnie oczyszcza i usuwa wszelkie zanieczyszczenia. Nawilża i łagodzi skórę. Zawiera ekstrakt z aloesu, rumianku oraz kwas hialuronowy. Ma działanie przeciwzmarszczkowe, nie uczula, nie podrażnia i doskonale zmywa makijaż."
Kosztuje ok. 20zł/150ml np. w sklepie RECO.


Butelka okrągła i niewielka, jako jedyna zaopatrzona we wciskany korek, dzięki czemu bez obaw można wziąć kosmetyk w podróż. Płyn posiada barwę morską, wpadającą w zieleń. Pachnie dość intensywnie, ale nie męcząco i nie za słodko, zapach jest przyjemny i nie wydaje się być mocno sztuczny. Utrzymuje się dłuższą chwilę na skórze.

Skład: Aqua (woda), Glycerin (gliceryna; humektant; nawilża), Panthenol (prowitamina B5; nawilża, działa przeciwzapalnie), Sorbitol (substancja słodząca, działa nawilżająco, wygładza i zmiękcza skórę), Aloe Barbadensis Extract (ekstrakt z aloesu; regeneruje i przyspiesza gojenie ran np. trądzikowych, nawilża, ściąga skórę), Chamomilla Recutita Extract (ekstrakt z rumianku pospolitego; substancja aktywna, działa przeciwzapalnie), Lauryl Glucoside (bezpieczna, łagodna dla skóry substancja myjąca), Benzyl Alcohol (konserwant; składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach jaśminu), Hydrolyzed Glycosaminoglycans (wielocukry; utrzymuje wodę w naskórku, humektant, nie penetruje wgłąb skóry), Parfum (kompozycja zapachowa), Dehydroacetic Acid (identyczny z naturalnym, bezpieczny konserwant), Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy; nawilża, ujędrnia), CI 42051 (barwnik, błękit patentowy).

Moim zdaniem: wysoko w INCI mamy przede wszystkim substancje nawilżające i kondycjonujące skórę, w tym ekstrakt z aloesu oraz rumianku. Dopiero w połowie łagodną substancję myjącą, po niej bezpieczny konserwant, dopuszczony w kosmetykach naturalnych i jeszcze więcej nawilżaczy. Osobiście wolałabym skład bez barwnika, ale poza nim kosmetyk jest bardzo delikatny i naturalny.


Pokusiłam się o przygotowanie dla Was testu powyższych płynów micelarnych. Przede wszystkim ich zadaniem jest przecież zmycie makijażu. Żadem nie podrażniał moich dość wrażliwych oczu, nie łzawiły ani nie piekły. Nie zauważyłam najmniejszych negatywnych skutków ich stosowania.

Do testu użyłam poniższych produktów. Dałam im swobodnie zastygnąć na skórze, test wykonałam po ok. 45 minutach od nałożenia kosmetyków kolorowych. Za każdym razem skórę przetarłam tylko raz wacikiem zwilżonym podobną ilością płynu micelarnego. Jakie są wnioski?


Poniżej ręka już po teście, więc widać, że micele nieźle sobie radzą z większością kosmetyków. Na ręku widać "od góry" poszczególne przetarte wacikiem paski, zgodnie z kolejnością:

Nacomi, Micellar Cleansing Water: świetnie poradził sobie z matową pomadką, koreańskim kremem BB, bazą Bielendy (która dość mocno zastyga na skórze), za to zdecydowanie słabiej z pomadą do brwi - choć i tak lepiej niż dwa inne micele. Tusz i liner zmył najsłabiej, ale pamiętajcie, że przy codziennym używaniu nasączony wacik przytrzymujemy, aby płyn rozpuścił tusz.
Kolastyna Xpress Effect: Chyba najlepiej sobie poradziła z większością kosmetyków, zebrała najwięcej pomady do brwi, za to trochę mniej tuszu niż Nacomi.
Bielenda, Laser Xtreme: bardzo dobrze zmywa pomadkę, praktycznie całą już za pierwszym razem. Tak samo BB i bazę Bielendy (różową). Nieźle poradziła sobie z tuszem, ale pomady do brwi praktycznie nie ruszyła.
Perfecta, Moc minerałów: Pomada do brwi praktycznie nie została nawet naruszona. Za to matowa pomadka zniknęła całkowicie, podobnie różowa baza Bielendy i krem BB. Dobrze poradziła sobie z linerem i kredką do oczu, z tuszem średnio.


Moje wnioski: Biorąc pod uwagę skład oraz działanie najbardziej przypadły mi do gustu produkty Nacomi oraz Kolastyny. Najszybciej radzą sobie z mocno zastygającymi kosmetykami, doskonale zmywają silikonowe kremy BB, matowe pomadki, a nawet mega trwałą pomadę do brwi Wibo. W INCI posiadają wysoko kilka cennych składników aktywnych, przy czym Nacomi można nawet traktować jak bezpieczny tonik z delikatnym detergentem domywającym ewentualne resztki makijażu już po umyciu buzi. Pozostałe płyny, czyli Bielenda oraz Perfecta również nieźle sobie radzą, chociaż mają moim zdaniem składniki, z których można było zrezygnować (Bielenda potencjalnie niekorzystny konserwant, a Perfecta propylene glycol, który ułatwia transport innych substancji głębiej w naskórek - w płynie z detergentami). Mimo to wszystkie te produkty są godne uwagi, zwłaszcza, że spełniają swoje zadanie.


Mój wybór: Zdecydowanie płyn micelarny Nacomi, posiadający świetny skład (oprócz barwnika), wiele nawilżaczy, łagodny detergent w środku INCI. Faktycznie jest wielofunkcyjny, lekko nawilża skórę i nie ściąga jej nieprzyjemnie, a przy tym dobrze zmywa makijaż. Niestety cenowo wychodzi najmniej korzystnie, ale za to jest wydajny. Na drugim miejscu Kolastyna, która dobrze zmywa, nie podrażnia i nie wysusza skóry, lekko przymyka pory. Na trzecim miejscu - wciąż na podium - ex aequo Bielenda i Perfecta, w podobnej cenie, z przewagą Perfecty jeśli chodzi o pojemność, a Bielendy jeśli chodzi o skład. Oba zawierają ciekawe składniki aktywne, sporo humektantów, są łatwo dostępne w stacjonarnych drogeriach. Nie podrażniają oczu, nieźle zmywają makijaż.


Znacie któryś z tych kosmetyków do demakijażu? Czym Wy zmywacie obecnie make up? Może chcecie, abym coś przetestowała? Podzielcie się w komentarzu swoimi typami :)
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj