Gładkolica – serum do cery zanieczyszczonej Klaudyna Hebda – recenzja

Coraz więcej osób zmaga się z trądzikiem,wysypami, zanieczyszczoną cerą. Obecnie już nawet powszechnie znane jest zjawisko trądziku dorosłych, czyli osób po 30 roku życia. Przyczyny mogą być bardzo różne, od stresu, braku snu i nieodpowiedniej diety, przez zbyt rzadką wymianę ręcznika, poszewki, zbyt rzadkie czyszczenie telefonu, po nieprawidłową pielęgnację (brak demakijażu i dokładnego oczyszczania skóry lub wręcz odwrotnie – nadmiaru pielęgnacji, zbyt wielu drażniących substancji aktywnych, zbyt częstych i agresywnych peelingów itp.).

serum-tradzik-gladkolica

Gładkolica – serum do pielęgnacji cery trądzikowej Hebda – opinie

Serum ma przede wszystkim działanie antybakteryjne. Zawiera olejki eteryczne, które pomagają skórze się regenerować i przyspieszają gojenie zmian trądzikowych. Pod kątem składu produkt jest w pełni naturalny, ale osoby mające skłonność do alergii powinny sprawdzić w składzie alergeny, które naturalnie występują w olejkach eterycznych. Opakowanie to butelka z ciemnego szkła z wygodną pipetką, którą można precyzyjnie odmierzyć serum. Etykieta jest trwała, nie brudzi się. Serum kosztuje 119 zł/30 ml alchemii :) Buteleczka jest duża i wystarczy na bardzo długo.

Serum ma postać żółtego olejku i niesamowicie intensywny, ziołowy zapach. Przy takiej ilości antybakteryjnych olejków eterycznych trzeba się liczyć z odpowiednią "mocą" zapachu i to już kwestia indywidualna, czy mieszanka się spodoba. Dla mnie jest ok. Najbardziej wyczuwam tu lawendę i tymianek w lekkim egzotycznym tłem w postaci sandałowca i kadzidłowca. Olejek jest dość lekki, nie zostawia tłustej warstwy na skórze.

  • Ciekawostka – produkt zawiera olej jojoba, dlatego w bardzo zimne dni serum może zastygnąć (właściwości oleju jojoba, który tak naprawdę jest woskiem). Nie zmienia to właściwości produktu, ale należy ogrzać produkt do temperatury pokojowej, aby odzyskał formę płynną.

dobre-serum-wypryski

Jak stosować serum na wypryski Gładkolica Hebda?

Serum Hebdy warto nakładać punktowo bezpośrednio na zmiany, bez rozcieńczania (zawiera już olej bazowy, bo pamiętamy, że większość olejków eterycznych trzeba rozcieńczać, gdyż stosowane samodzielnie na skórę są zbyt mocne). Zazwyczaj serum działa bardzo szybko, ale wiele zależy od rodzaju wyprysku. Czasem musimy uzbroić się w odrobinę cierpliwości, na ok. 7-10 dni – mniej więcej po takim czasie widać niesamowite efekty! Wszystkie zaczerwienienia dużo szybciej bledną, a wypryski znikają niemal w oczach! Do tej pory nie było jeszcze sytuacji, aby jakaś moja krostka nie poddała się mocy Gładkolicej :) Od mniejszych po te duże, podskórne gule - nic nie ma szans z tak dobranymi olejkami eterycznymi.

W takiej intensywnej kuracji serum stosujemy raz dziennie, najlepiej na noc, gdy skóra przechodzi naturalny proces regeneracji. Jeśli zmiany są niewielkie albo mamy inny powód np. partner/ka nie polubi zapachu ;) możemy używać serum co 2-3 dni. Gładkolica jest oczywiście unisex – mogą z powodzeniem stosować ją wszyscy.

Można także pokryć cienką warstwą olejku większy obszar skóry np. na plecach, udach, dekolcie. Warto stosować serum także na te partie twarzy, które mają skłonność do powstawania zmian (np. trądzik hormonalny lokujący się najczęściej na linii żuchwy) niejako profilaktycznie, ale już nie codziennie.

Gładkolica świetnie wspomaga również gojenie się blizn, dlatego z powodzeniem można zastosować ją na inne partie, np. używałam serum na poparzoną skórę dłoni, co znacznie przyspieszyło regenerację skóry. Wszędzie tam, gdzie potrzebujemy intensywnej "opieki" i wsparcia skóry w procesie gojenia, serum Hebda powinno się sprawdzić idealnie.

gladkolica-analiza-skladu

Gładkolica Hebda - analiza składu

Użyte olejki eteryczne wzmacniają wzajemnie swoje działanie. Znajdziemy tu:

  • olejek eteryczny lawendowy - działa przeciwzapalnie, regulujące, a przy tym koi i łagodzi podrażnienia, dzięki czemu jest wręcz wymarzony do pielęgnacji cery tłustej, trądzikowej, ale też wrażliwej i podrażnionej;
  • bardzo dobrze znany olejek eteryczny z drzewka herbacianego - redukuje stany zapalne i ma działanie antybakteryjne, dzięki czemu doskonale wspomaga walkę ze zmianami skórnymi i trądzikiem;
  • olejek eteryczny z kadzidłowca - wspomaga regenerację skóry i zapobiega tworzeniu się blizn, dzięki czemu idealnie nadaje się do cery trądzikowej, uszkodzonej, zanieczyszczonej;
  • olejek eteryczny sandałowy - bardzo cenny przy gojeniu zakażonych ran;
  • olejek copaiba - jest niesamowicie skuteczny w walce z trudno gojącymi się ranami, egzemą, infekcjami skórnymi;
  • ekstrakt z nagietka CO2 - wzmacnia działanie antybakteryjne i przeciwgrzybiczne użytych olejków eterycznych, a przy tym przyśpiesza gojenie się ran, łagodzi podrażnienia i przeciwdziała łuszczeniu się skóry.
recenzja-gladkolica

INCI: Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil (bazowy olej jojoba, w którym rozpuszczone są olejki eteryczne), Lavandula Angustifolia Oil (olejek lawendowy), Melaleuca Alternifolia Leaf Oil (olejek z drzewka herbacianego), Calendula Officinalis Flower Extract (ekstrakt CO2 z nagietka), Boswellia Carterii Oil (olejek z kadzidłowca), Citrus Aurantium Bergamia Organic Fruit Oil – FCF (olejek bergamotkowy bez furokumaryny, czyli nie wykazuje działania fotouczulającego), Copaifera Reticulata Balsam Extract (olejek copaiba), Amyris Balsamifera Bark Oil (olejek sandałowy), Thymus Vulgaris Oil (olejek tymiankowy), Tocopherol (witamina E), Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy), Linalool*, Geraniol*, Limonene*, Farnesol*, Eugenol*.

*naturalnie występujące w olejkach eterycznych alergeny

serum-na-wypryski-hebda

Serum Gładkolica nigdy mnie nie podrażniło. Nie czułam szczypania czy pieczenia, ale moja skóra zna olejki eteryczne. Nie jestem też alergiczką. Przy kuracji olejkami np. na noc warto w pielęgnacji dziennej zadbać o odpowiednie nawilżenie skóry, stosując dodatkowe serum nawilżające albo dobry krem.

Post powstał przy współpracy z marką.

 

Kod rabatowy Klaudyna Hebda

Mam dla Was także kod rabatowy, który jest bezterminowy i na wszystko.

Z kodem "cosmeticosmos5" podanym przy zamówieniu otrzymacie 5% rabatu na Gładkolicę, jak i inne produkty w sklepie Klaudyny (również te w promocji).

 

klaudyna-hebda-gladkolica

Przypominam także o recenzjach kosmetyków, olejków eterycznych i świecy sojowej ze sklepu Klaudyny:

 

Zapychanie porów, zaskórniki i wypryski. Komedogenność, aknegenność. Wywiad z kosmetolog Dianą Bojko

Zapchane pory

Zapychanie to bardzo popularny temat na forach i w grupach kosmetycznych. Czy ten krem zapycha? Czy olej konopny jest komedogenny? Jak zadbać o cerę, aby pory nie były zatkane? Jak pozbyć się zaskórników? Na te pytania odpowie kosmetolog Diana Bojko, prowadząca w Warszawie własny gabinet Naturale. Diana pracuje głównie na kosmetykach naturalnych i z "dobrym składem". Zapraszamy.

 

zapchane-pory

Źródło: unsplash

 

Komedogenność i aknegenność

Na wstępie warto wspomnieć, że przez ogólny termin "zapychanie" można rozumieć różne procesy. Warto je rozróżniać choćby dlatego, że łatwiej wtedy zrozumieć cały mechanizm powstawania zaskórników i wyprysków, a co za tym idzie - walczyć o czystą, gładką cerę.

Komedogenność- tendencja konkretnego składnika lub całego kosmetyku do zatykania porów. Komedogenne mogą być zarówno składniki syntetyczne, jak i pochodzenia naturalnego. Pod pojęciem tym kryje się zatykanie ujść gruczołów łojowych przez martwe komórki naskórka zmieszane z sebum. W ten sposób powstają zaskórniki. Jeśli dojdzie do dodatkowego podrażnienia lub nadkażenia bakteryjnego, może pojawić się wyprysk (krosta). Po internecie krążą listy składników komedogennych, najczęściej opartych o stare badanie substancji w stężeniu 100% na uszach królika - można je potraktować jako luźny drogowskaz, ale niestety temat nie jest taki prosty.  Działanie substancji komedogennych zauważymy po dłuższym czasie stosowania kosmetyku, nie od razu.

  • Przede wszystkim w kosmetykach mamy do czynienia z dużo niższymi stężeniami substancji. 
  • Po drugie - czasem substancje potencjalnie niekomedogenne mogą stworzyć kosmetyk "zapychający"
  • Po trzecie - ludzka cera, szczególnie, że mamy jej aż cztery różne rodzaje (!) nie ma nic wspólnego z króliczymi uszami. Dużo zależy też od indywidualnych predyspozycji do "zapychania". Dlatego nie da się z góry określić czy dany kosmetyk na pewno "zatka pory" czy też nie. Dla cery tłustej olej kokosowy w stężeniu 100% może być mocno komedogenny, ale dla cery suchej już zupełnie nie.

Aknegenność z kolei to skłonność kosmetyku do stwarzania środowiska idealnego do rozwoju bakterii beztlenowych np. odpowiedzialnych za trądzik. Takimi substancjami są np. parafina, wazelina czy lanolina, tworzące mało przepuszczalną warstwę na skórze, pod którą świetne warunki do bytowania i rozmnażania mają niepożądane dla nas bakterie, żywiące się martwym naskórkiem i sebum. W ten sposób wywoływane są lub zaostrzane zmiany trądzikowe i pojawiają się wypryski. Działanie niepożądane substancji aknegennych zauważymy dużo szybciej niż w przypadku produktów komedogennych. Może się też zdarzyć, ze pewne substancje podrażniają skórę i prowadzą do stanów zapalnych.

Maskne

W ostatnim roku pojawiło się również zjawisko tzw. MASKNE. Są to stany zapalne lub trądzik powstający wskutek wielogodzinnego noszenia maseczki ochronnej. Pod maseczką stwarzamy środowisko ciepłe i wilgotne jednocześnie, a takie warunki sprzyjają rozwojowi bakterii czy drożdżaków, powodujących wypryski. Także ocieranie skóry materiałem sprzyja podrażnieniom i nadkażeniom bakteryjnym.

komedogenne-kosmetyki
Źródło: unsplash

Jak oczyścić zapchaną cerę?

Mycie twarzy rano to podstawa

Przede wszystkim warto uzbroić się w cierpliwość i wprowadzić dwuetapowe oczyszczanie skóry oraz myć twarz rano! Może dla niektórych to oczywista oczywistość, ale nie każdy myje skórę rano – często z pośpiechu. Tymczasem skóra mocno pracuje w nocy – to jest jej naturalny czas na regenerację. Tak samo aktywnie działają choćby bakterie. Dlatego po nocy bezwzględnie należy oczyścić skórę np. delikatną pianką lub pudrem do mycia twarzy. Szczególnie osoby z cerą trądzikową, tłustą i mieszaną, produkującą więcej sebum powinny tego pilnować – zaprocentuje w przyszłości. Tu wspomnę, że mycie rano nie powinno być agresywne, raczej nie ma potrzeby stosować mocno oczyszczających detergentów jak SLS, SLES czy SCS.

Dwuetapowe mycie twarzy wieczorem

Po całym dniu, gdy jesteśmy bardzo aktywni, pocimy się, przebywamy w smogu, nosimy makijaż itp. skóra potrzebuje solidniejszego oczyszczenia. Z pomocą przychodzi metoda zaczerpnięta z pielęgnacji koreańskiej czyli olejek emulgujący (hydrofilowy, z emulgatorem) + pianka (lub olejek + żel; lub żel + pianka; lub mleczko + żel). Kombinację produktów warto dobrać pod siebie, dlatego ważne jest obserwowanie skóry. 

  • UWAGA – są różne podejścia do tego tematu, ale ja osobiście, mając cerę tłustą, rozróżniam demakijaż i oczyszczanie jako dwa oddzielne etapy! Jeśli w ciągu dnia stosuję makijaż to najpierw zmywam go produktem do demakijażu np. płynem micelarnym, mleczkiem, olejkiem do demakijażu, a następnie przechodzę do dwuetapowego oczyszczania skóry np. olejek + pianka. 
  • Przy makijażu lekkim lub naturalnym (bez silikonów, parafiny) czasami wystarczy mi samo oczyszczanie dwuetapowe – tutaj każdy musi samodzielnie podjąć decyzję i obserwować własną skórę i jej reakcje.
  • Tu znów uwaga - z oczyszczaniem też można przesadzić i z kolei oczyszczać skórę zbyt mocno i zbyt agresywnie, co w rezultacie przyczynia się do uszkodzenia naturalnej bariery ochronnej - warstwy hydrolipidowej skóry. 
  
 
Poniżej: wieczorne oczyszczanie, jeden z etapów wykonany pastą jeżynową z emulgatorem polskiej marki Bioup. Zdjęcie pochodzi z mojego Instagrama. Tam też znajdziecie więcej aktualnej pielęgnacji, recenzji i postów.
 
Źródło: archiwum własne
 

Co powinno nas zaniepokoić po oczyszczaniu twarzy?

"Skrzypienie" skóry wcale nie jest efektem pożądanym – oznacza, że usunęliśmy bardzo dokładnie naturalną warstwę ochronną skóry, co może skutkować odwodnieniem i nadprodukcją sebum w ciągu najbliższych godzin. Nasza naturalna warstwa ochronna czyli bariera hydro-lipidowa jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania skóry oraz mikrobiomu! Pamiętajmy o niej.

Uczucie ściągniętej cery po myciu – to sygnał, że cera jest odwodniona i przesuszona lub detergent w kosmetyku był zbyt mocny – warto produkt rozcieńczyć lub kupić łagodniejszy i skupić się na dobrym kremie i/lub serum.

Zaczerwienienie – jakiś składnik w kosmetyku nas podrażnia lub uczula albo zbyt mocno szorujemy cerę szczoteczką/gąbeczką/rękawicą lub dłońmi. Cery nie trzeba maltretować – nie przyniesie nam to żadnych korzyści! Codzienne stosowanie szczoteczki/gąbeczki/rękawicy może być zbyt intensywne, szczególnie że powinniśmy to potraktować jak peeling. Takie częste pocieranie skóry może też dodatkowo podrażniać nawet wyjątkowo grubą i teoretycznie odporną cerę. Nie przesadzajmy z oczyszczaniem w drugą stronę – umiar nas uratuje :)

Tłusta skóra – źle zmywamy produkty oczyszczające, dotyczy to szczególnie mleczka, balsamu myjącego w formie masła lub olejku. Czasem to wynik stosowania zbyt delikatnego detergentu.

Wypryski w tych samych miejscach – najczęściej na wypukłościach np. nos, kości policzkowe - prawdopodobnie nie domywamy za dokładnie tej części twarzy, warto się na niej bardziej skupić.

 

Poniżej: moja cera bez makijażu w swoim "dobrym"  czasie. Oczywiście pomimo dobrej, świadomej pielęgnacji zdarzają mi się wypryski np. hormonalne. Przy cerze tłustej stale towarzyszą mi też rozszerzone pory (nie da się ich "zwęzić" raz na zawsze).

Źródło: archiwum własne

 

Wywiad z Dianą, kosmetolog z gabinetu Naturale w Warszawie

Aneta (ja): Cześć. Czy do gabinetu często przychodzą osoby z zanieczyszczoną skórą i oczekują, że w ciągu godziny to się zmieni ? Czy to w ogóle możliwe?

Diana: Witam! Bardzo często do mojego gabinetu trafiają osoby, które mają zanieczyszczoną cerę. Wiele osób przychodzi z nadzieją, że pozbędą się problemu raz na zawsze, tymczasem nie jest to takie proste, jak nam się wydaje. W niektórych przypadkach udaje się doprowadzić cerę do lepszego stanu już przy pierwszej wizycie, natomiast zawsze uświadamiam daną osobę, że może być konieczne wykonanie serii zabiegów oraz zmiana pielęgnacji domowej czy stylu życia. Ta współpraca kosmetolog-pacjent jest bardzo ważna, aby osiągnąć zamierzone efekty.

A: Zaskórniki wypryski to zmora nie tylko tłustej cery. Jak sobie z nimi radzić w warunkach domowych?

D: To prawda, bardzo często zaskórniki czy krostki pojawiają się nawet w przypadku cery suchej. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na dobór odpowiedniej pielęgnacji i składników, które będą korzystne dla naszej cery. Jeżeli sami nie potrafimy sobie poradzić z doborem odpowiednich kosmetyków warto zasięgnąć porady kosmetologa. Ja dla swoich pacjentów po konsultacji układam specjalne „beauty plany”, gdzie analizuję całą dotychczasową pielęgnację i dobieram odpowiednie produkty. Warto też zwrócić uwagę na minimalizm w kosmetykach. Wiele cer nie lubi się ze stosowaniem zbyt wielu składników aktywnych na raz, przez co również mogą pojawiać się zaskórniki czy inne wykwity. Podobnie sprawa wygląda ze zbyt częstym i mocnym złuszczaniem skóry. Bardzo ważne jest dokładne, ale delikatne oczyszczanie skóry.

A: Czy na coś jeszcze powinniśmy zwrócić uwagę? Dieta? Niedobory?

D: Dieta to w ogóle kluczowa kwestia jeżeli chodzi o wygląd skóry. Jeżeli spożywamy dużo żywności przetworzonej, bogatej w tłuszcze trans, które są odpowiedzialne m.in. za stan zapalny to nie możemy oczekiwać, że nasza cera będzie wyglądała dobrze. Taka dieta powoduje, że na naszej cerze pojawiają się niedoskonałości. Oczywiście są osoby, które nie mają zbyt zdrowej diety, a ich cera nadal wygląda ładnie, ale w dłuższej perspektywie pojawią się u nich problemy ze zdrowiem, które sprawią, że odbije się to również na wyglądzie cery. Niedobory i zaburzenia w organizmie również bardzo wpływają na jej kondycję. Podobnie jest z mikrobiotą jelit, która często zostaje zaburzona również przez nieodpowiednią dietę czy leki.

Wykwity mogą pojawiać się również w wyniku długotrwałego stresu czy zbyt małej i nieregularnej ilości snu.

A: Czy Polki dbają prawidłowo o skórę oraz jej oczyszczanie?

D: W gabinecie spotykam się z dużą grupą osób, które są bardzo świadome w pielęgnowaniu swojej cery, ale jest też wiele osób, które korzystają z konsultacji po to, aby właśnie dowiedzieć się, jak prawidłowo o nią zadbać. Największy problem wciąż zauważam w zbyt dużej ilości kosmetyków stosowanych jednocześnie, mycie twarzy tylko produktem oczyszczającym bez wykonania demakijażu lub odwrotnie – użycie tylko produktu do demakijażu, np. płynu micelarnego i nie zmywanie go.

A: Jak rozróżnić wypryski? Czy jest sposób, aby w warunkach domowych dotrzeć do przyczyny zatkanych porów?

D: Jest to dość trudne do zidentyfikowania, trzeba dokładnie obserwować swoją skórę. Przykładowo – bolące, podskórne krosty to często kwestia hormonalna, ale ich pojawienie się może być też związane ze stosowaniem nieodpowiedniej pielęgnacji, jak np. bardzo popularny obecnie demakijaż olejami (bez emulgatorów), których nie jesteśmy w stanie dokładnie zmyć z twarzy.

Drobne krostki, często rozsiane np. po całym czole mogą być związane z naszą dietą czy nietolerancją pokarmową.

A: Często na zaskórniki polecane są kwasy. Aktualnie mnóstwo marek oferuje kosmetyki z kwasami, czasem naprawdę w wysokich stężeniach, do użytku domowego. Czy to jest dobry pomysł dla każdego?

D: Oczywiście to zależy od rodzaju kwasu, jego pH i stężenia, ale ja podchodzę do tego ostrożnie przy układaniu pielęgnacji moim podopiecznym, chyba że ktoś naprawdę bardzo dobrze wie, jak je stosować. Niestety takie produkty nawet z małymi stężeniami nie powinny być używane w codziennej pielęgnacji. Myślę, że w tym temacie trzeba mieć już trochę większą wiedzę na temat skóry, ponieważ często spotykam się ze stosowaniem np. kwasu dwa razy w tygodniu, a do tego jeszcze raz w tygodniu peeling enzymatyczny czy drobnoziarnisty. To zdecydowanie za dużo! Możemy w ten sposób uszkodzić sobie warstwę hydrolipidową skóry, która stanowi m.in. ochronę przed czynnikami zewnętrznymi, a tu już niedaleka droga do kolejnych problemów z cerą.

A: Kiedy warto przyjść do gabinetu, czyli do profesjonalistki, aby sprawdzić przyczyny złego stanu skóry? Ile to kosztuje i trwa?

UWAGA (warto szukać doświadczonych osób oraz czytać opinie o gabinetach i pytać znajomych – szukajcie najlepiej kosmetologów po studiach, z podejściem holistycznym, którzy zapytają nie tylko o pielęgnację, ale również dietę i zalecą pakiet badań krwi – często stan skóry odzwierciedla zły stan organizmu, np. poważne nietolerancje pokarmowe lub niedobory, o których nie mamy pojęcia; nasz organizm to całość – system naczyń połączonych).

D: Moim zdaniem warto przyjść do gabinetu w każdym przypadku, kiedy coś dzieje się z naszą cerą i nie wiemy, jaka jest tego przyczyna. Nie musi to być nawet problem z wykwitami, ale również nadmiernym przesuszeniem czy jej nadreaktywnością. Najlepiej umówić się wtedy na konsultację, na której dokładnie zostanie wszystko omówione. Ceny i czas trwania są zróżnicowane, w zależności od miasta i gabinetu. U mnie taka konsultacja trwa ok. godziny do półtorej, a jej koszt waha się od 80 do 250 zł w zależności od tego, czy jest później układany beauty plan lub plan pielęgnacyjno-żywieniowy. Warto zaznaczyć, że nie każdy gabinet zajmuje się takimi typowymi konsultacjami, a bezpłatne konsultacje często trwają 15-20 minut. W tak krótkim czasie nie jesteśmy w stanie dokładnie zapoznać się z problemem, z jakim pacjent do nas przychodzi, dlatego dobrze jest znaleźć odpowiednią osobę.

A: Dziękuję Ci Diano za odpowiedzi :)

pielegnacja-tlustej-cery
Źródło: unsplash

Kluczem do ładnej cery jest obserwowanie i poznawanie własnej skóry, wyciąganie wniosków, a nawet robienie notatek czy zdjęć. Krótkie notatki pomagają bardzo wyciągać różne wnioski, choć najbardziej polecam konsultację z kosmetologiem, przynajmniej na początek. Dobry specjalista pomoże nam określić dokładnie rodzaj i podtyp cery, a także zwróci uwagę na ewentualne błędy w dotychczasowej pielęgnacji. Jednocześnie warto skupić się na tzw. stylu życia, diecie itp. czyli podejść do tematu holistycznie, kompleksowo.

 
 
Na koniec chyba zdanie najważniejsze: SKÓRA JEST ORGANEM ŻYWYM. Potrafi się zmieniać pod wpływem różnych czynników, np. hormonów, stresu, chorób, diety i powstałe wypryski wcale nie muszą wynikać z pielęgnacji. To tak, żeby było jeszcze trudniej :)

10 nietypowych błędów, przez które na twarzy powstają pryszcze - sprawdź czy je popełniasz!

Dbasz o siebie, codziennie starannie wklepujesz w skórę kilka preparatów, szukasz substancji aktywnych, łączysz odpowiednie serum z kremem, unikasz czekolady, chipsów i w ogóle żyjesz prawie miłością i powietrzem, a mimo to nadal na twarzy wyskakują Ci pryszcze, krosty, syfy? Sprawdź czy nie popełniasz któregoś z poniższych błędów!
WAŻNE - nie będę w poście poruszać tematu różnych rodzajów "syfów" - za powstawanie wielu z nich odpowiedzialne są bakterie, które nie powinny bytować na zdrowej skórze człowieka. Natomiast pamiętajmy, że nie tylko bakterie powodują powstawanie pryszczy, wiele zależy też od hormonów, diety, alergii oraz sposobu oczyszczania skóry lub używania nieodpowiednich kosmetyków. Chciałabym się teraz skupić tylko na - nie zawsze oczywistych - sposobach przenoszenia bakterii na skórę twarzy.


 

Nie zasypiaj w makijażu

Cały dzień w makijażu, a najczęściej z kilkoma warstwami kosmetyków na skórze (baza, podkład, puder, bronzer, róż itp.) to norma dla wielu kobiet. Dla mnie w dni robocze też. Makijaż chroni skórę między innymi przez zanieczyszczeniami (oraz smogiem), a czasem i promieniowaniem UV. Nie jestem więc przeciwniczką make upu. Warto jednak zmywać go już po przyjściu ze szkoły/pracy do domu, a już na pewno przed pójściem spać. W nocy makijaż nie pełni żadnej cennej funkcji, za to stwarza doskonałe warunki do rozmnażania się bakterii na Twojej twarzy - bakterii, które przez cały dzień zbierały się na skórze. Najlepszym sposobem na zmycie makijażu jest oczyszczanie dwuetapowe delikatnymi preparatami - mój ulubiony sposób to olejek (np. z emulgatorem marki BioUp, bez emulgatora Resibo, Nacomi, Felicea) oraz pianka (np. EO Lab, Cosnature, Iossi, Isana z serii żółtej). Po demakijażu tonik i krem, który w nocy wspomoże regenerację.

Przeczytaj też:



Czym myć pędzle do makijażu?

Kolejny ważny punkt na liście potencjalnych winowajców. Jeśli malujesz się codziennie lub kilka razy w tygodniu myj pędzle jak najczęściej. W końcu dotykają skóry twarzy, a resztki kosmetyków są doskonałym siedliskiem i pożywką dla drobnoustrojów. Omiatając takim brudnym pędzlem skórę tu i tam z łatwością przeniesiesz bakterie po całej twarzy. Idealnie byłoby myć pędzle po każdym użyciu lub mieć taki arsenał, który umożliwiałby używanie codziennie nowego, ale jeśli Ci to nie odpowiada w weekend zrób spa swoim gadżetom, a skóra tylko na tym skorzysta. Czym myć pędzle? Możesz używać do tego słynnego olejku Isany (dla mnie za bardzo śmierdzi, poza tym nie widzę, żeby coś niesamowitego robił), zwykłym antybakteryjnym mydłem w płynie lub szamponem (np. tym, który nie sprawdza się do włosów). Potem daj im dużo czasu, aby dokładnie wyschły.

Bakterie na telefonie

Towarzyszy nam wszędzie - przed spaniem, w toalecie, autobusie, pracy, na wycieczkach. Przyznaj z ręką na sercu - czy zawsze dotykasz go czystymi rękoma? Ja na pewno nie! Potem podczas rozmowy te wszystkie bakterie przenosisz na skórę policzka! Tak, tak - te z toalety też :) Dlatego warto solidnie i regularnie czyścić telefon - nie tylko ekran, ale cały z obu stron. Najczęściej używam do tego zwykłego spirytusu kosmetycznego lub chusteczki antybakteryjnej (np. Tribiotic, kupuję w Auchan za grosze). Co znaczy regularnie? Im częściej tym lepiej, ja staram się to robić co kilka dni.


Poszewka poduszki

Martwe komórki naskórka stale się złuszczają i odpadają, osadzając się gdzie popadnie - co jest procesem normalnym. Na takim złuszczonym naskórku, który zalega m.in. w pościeli bytują sobie bakterie, ale i roztocza - cały mikroświat :D Dlatego bezwzględnie jak najczęściej pierz i wymieniaj poszewki, a same poduszki wystawiaj do wietrzenia, najlepiej w słońcu (latem) lub na mrozie (zimą) - dzięki temu w naturalny i bezpieczny dla siebie sposób zmniejszysz "kolonie żyjątek". To sposoby naszych babć, tak samo proste i skuteczne dzisiaj.

  • Ciekawostka: Według badań w nocy (między 24 a 4 rano) komórki skóry dzielą się aż 10x szybciej niż za dnia, a mikrokrążenie zwiększa się o połowę (co oznacza, ze skóra jest odżywiana, gdy śpimy). Nocą też naturalna bariera ochronna się osłabia, gdyż skóra "koncentruje" się na regeneracji, aby w dzień znów pełnić swoją funkcję ochronną dla organizmu. Jednocześnie w nocy skóra może tracić więcej wody, dlatego warto wesprzeć ją dobrym kremem, olejkiem lub maską całonocną, a jednocześnie w ten sposób zabezpieczyć ją przed przesuszeniem.


Szalik, apaszka, czapka, golf a pryszcze

Mają styczność z twarzą i jeśli zauważasz, że zimą skóra na czole bardziej się zanieczyszcza spróbuj częściej prać i zmieniać czapkę. Analogicznie za niedoskonałości w okolicach brody mogą być odpowiedzialne szalik, apaszka lub ulubiony golf.

Oddzielny ręcznik do twarzy

Niby oczywiste, a jednak warto powtórzyć i podkreślić - ręcznik również jest siedliskiem bakterii! Często wilgotny, zdarza się, że nie dosycha, szczególnie jeśli mamy wilgotną łazienkę, niedostatecznie wentylowaną i lubimy duże, puchate ręczniki. Dlatego najlepszym sposobem jest zakup małego, szybko schnącego ręczniczka tylko do twarzy i dokładne suszenie po każdym użyciu. Ręczniczek pierzemy jak najczęściej w delikatnych detergentach.


Dotykanie twarzy rękoma

Coś, z czym mam problem do tej pory, ponieważ częste dotykanie twarzy jest... odruchem. Kojarzysz pewnie te gesty związane choćby z intensywnym myśleniem i pocieraniem brody? To właśnie ja :) Próbuję się oduczyć - podobno kilka tygodni "świadomego" unikania niechcianych gestów wystarczy, aby pozbyć się nawyku. Słowo klucz to "świadome", gdyż u mnie dotykanie brody w zamyśleniu jest poza moimi chęciami... Mimo to nadal walczę, najważniejsze, że wiem z czym. Poobserwuj siebie - może Ty również zupełnie nieświadomie dotykasz wielokrotnie w ciągu dnia czoła, policzków lub brody, a w tych miejscach pojawiają się niechciane niedoskonałości? Czasem najprostsze wyjaśnienia są tymi właściwymi.

Przeczytaj też:



Bakterie w kosmetykach?

Miałam nie wspominać o kosmetykach, ale chodzi tu o inny kontekst. Inną kwestią jest nieodpowiednie dobranie kosmetyku do potrzeb skóry, a inną... sposób jego używania. W kosmetykach również znajdują się bakterie! Teoretycznie przed otwarciem nie powinno ich tam być, chyba, że jakaś Grażyna już w drogerii koniecznie musiała powąchać krem, który potem Ty nieświadomie kupisz. Może nawet go pomacała, żeby sprawdzić też konsystencję? (brrr, mam alergię na takie zachowanie, nigdy nie otwierajcie kosmetyków w drogerii, nawet jak nie ma testera!). Po to właśnie producenci konserwują kosmetyki i ja zdecydowanie wolę bezpieczne, niekontrowersyjne konserwanty niż bakterie, wirusy i pleśń! Zwróć uwagę szczególnie na produkty, które trzeba nabierać palcami - krem w słoiczku, peeling czy balsam do demakijażu. Możesz nabierać je czystą łyżeczką lub po prostu szybko zużywać. Możesz też szukać kosmetyków w aluminiowych tubkach, które nie zasysają powietrza do wnętrza, a najlepiej w opakowaniach z pompką typu air-less, w których kosmetyki mają najbardziej ograniczony kontakt z powietrzem, przez co są najbardziej higieniczne. Jeżeli zauważysz natomiast coś podejrzanego np. zmiany koloru czy wręcz nalot pleśni - wyrzuć cały kosmetyk!


Badania skóry

Badanie warto zrobić przy okazji wizyty u kosmetologa. Niektóre marki (np. Sylveco, informacje są na ich stronie) organizują dermokonsultacje, na których też można poprosić o proste badanie skóry (tzw. pomiar nawilżenia), aleee to nie jest zbyt wiarygodne źródło informacji (zrobiłam sobie kiedyś z ciekawości, pani nawet nie zmyła mi makijażu...). Zdecydowanie lepiej postawić na kosmetologa. Upewnij się tylko, że w wybranym przez Ciebie gabinecie są odpowiednie sprzęty umożliwiające przebadanie cery pod różnym kątem (także na wypadek bakterii powodujących trądzik). Badanie takie czasem kosztuje ok. 40-50 zł, a czasem jest darmowe przy okazji zabiegów. Po prostu zapytaj, bo wskazówki od profesjonalisty są bardzo cenne przy domowej pielęgnacji!


Częste mycie rąk

Teoretycznie nie sądzę, abym musiała o tym wspominać, a jednak... Często podróżuję, a co za tym idzie korzystam z publicznych toalet. Wiesz co zaobserwowałam? Wiele kobiet nie myje rąk po skorzystaniu z toalety, w dodatku publicznej! Szczerze? Dla mnie to przerażające, bo potem tymi łapkami jedzą frytki, odgarniają włosy z twarzy czy pomagają dziecku się ubrać. Ja jestem wręcz maniaczką mycia rąk, to dla mnie podstawa. Idealnie byłoby myć dłonie w kosmetykach antybakteryjnych, ale te z kolei często wysuszają i naruszają naturalną barierę ochronną naszych dłoni, więc o ile nie pracujesz np. w szpitalu nie ma co przesadzać. Wystarczy mydło i ciepła woda. PS. Pocieszę Polki - będąc w Portugalii zauważyłam, że tam znacząca liczba kobiet nie myje rąk po wyjściu z wc, więc mimo wszystko z nami nie jest najgorzej ;) Moje ulubione, niewysuszające mydła do mycia rąk to mydło w płynie Sensitive Isana (mocniejsze, bo na SLES, ale bardzo tanie), delikatniejsze mydła Yope (szczególnie uwielbiam zimowe oraz kuchenne z goździkiem), a także dostępne w Rossmannie i on-line mydło solankowe marki White Flowers (często jest w promocji).


I jak? Popełniasz jakieś grzeszki? Może któryś z powyższych punktów zainspiruje kogoś do lepszego poznania swojej cery i dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn. Czasem niewielka zmiana daje ogromne rezultaty, a o skórę warto dbać nie tylko ze względów estetycznych. W końcu skóra to nasz największy organ (tak!) i pierwsza bariera ochronna przed światem zewnętrznym. powinno nam zależeć na tym, aby była zdrowa, elastyczna i nawilżona, a także odporna na bakterie :)

Made by Natures, recenzja Balsamu do demakijażu / nowe kosmetyki naturalne

Kosmetyki naturalne Made by Natures

Nowe marki kosmetyków naturalnych zawsze mnie ciekawią. Lubię być na bieżąco :) Gdy tylko usłyszałam o Made by Natures wiedziałam, że chcę sprawdzić działanie tych kosmetyków na sobie, tym bardziej, że składy są faktycznie ładne, nie za długie, a półprodukty dobrane pod konkretne wymagania skóry. Formuły nie są skomplikowane - tak naprawdę większość można zrobić samemu w domu. Doskonale jednak wiem, że nie każdy ma na to czas i nie każdy to lubi, a poza tym gotowe kosmetyki nie są wcale drogie. Dzisiaj zapraszam na recenzję balsamu do demakijażu na bazie masła shea oraz masła mango.


kosmetyki-naturalne

Made by Natures, Balsam do demakijażu do cery problematycznej


Ostatnio króluje u mnie demakijaż olejami i balsamami, ponieważ jest bardzo skuteczny. Takie produkty rozpuszczają nawet produkty silikonowe i wodoodporne, nie mówiąc o moim zwykłym dziennym makijażu kosmetykami naturalnymi. Sam masaż olejkiem dodatkowo relaksuje, a poza tym nie naciąga i nie podrażnia skóry. Nie trzeba także używać płatków kosmetycznych, więc taki demakijaż jest idealny dla ruchu #zerowaste (dodajmy do tego jeszcze szklany słoiczek). W moim przypadku balsam czy olejek zwykle nie podrażnia także oczu - ale to już kwestia bardzo indywidualna. Na zużycie balsamu mamy 12 miesięcy od daty produkcji, która znajduje się na spodzie słoiczka - produkty nie są dodatkowo zakonserwowane, ale też nie zawierają wody, w której głównie rozwijają się bakterie.

Zobacz też:

recenzja-oczyszczanie-twarzy

Analiza składu balsamu do demakijażu


Bazą balsamu do demakijażu Made by Natures są dwa masła: nierafinowane shea oraz masło mango (tu już nie mamy informacji, więc prawdopodobnie jest rafinowane) - oba dobrze znam jako półprodukty. Nierafinowane masło shea jest twarde i w formułach może tworzyć skupiska (niewielkie grudki), natomiast masło mango jest miękkie, plastyczne i bardzo szybko topnieje pod wpływem temperatury ciała (jest to jedno z moich ulubionych "surowych" maseł do ciała, obok babassu). Dla "zmiękczenia" maseł, a zarazem dodania masie delikatności i dodatkowych właściwości producent dorzucił:
  • olej z pestek winogron (jeden z najlżejszych olejów, bogaty w wit. E, nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, wygładza skórę i działa przeciwzapalnie, komedogenność =1 /w skali 0-5/),
  • olej rycynowy (komedogenność =1, najczęściej używany do mieszanek do demakijażu olej, bardzo tani, dobrze oczyszcza pory, wspiera odbudowę komórek)
  • olej laurowy (znany z właściwości przeciwtrądzikowych, łagodzi stany zapalne, działa antyseptycznie oraz antygrzybiczo, posiada ostry, gorzki zapach i ciemnozielony kolor / UWAGA na cery naczyniowe, ponieważ przyspiesza krążenie i rozszerza naczynka krwionośne)
  • olej z czarnuszki (komedogenność= 1, bogaty w antyoksydanty, łagodzi stany zapalne i przyspiesza ich gojenie, wzmacnia i ujędrnia skórę, polecany do cer trądzikowych i problematycznych, również ma bardzo charakterystyczny, mocny zapach)
  • olej tamanu (kmedogenność=2, pachnie podobnie do przyprawy maggi, dość intensywnie, polecany do leczenia blizn i ich rozjaśnienia, działa przeciwzapalnie i przyspiesza gojenie, dlatego często polecany jest do cery problematycznej)
  • olejki eteryczne (rozmarynowy i geraniowy, nadają balsamowi świeżego, naturalnego zapachu, a jednocześnie rozmarynowy działa aromaterapeutycznie rozluźniająco, a na skórę antybakterynie, natomiast geraniowy działa ściągająco, przeciwwirusowo i pomaga regulować nadmierne wydzielanie sebum / UWAGA na cery wrażliwe i alergiczne, olejki eteryczne mogą podrażniać, niektórych uczulają).

oczyszczanie-balsamem-demakijaz

Skład (INCI): Butyrospermum Parkii Butter (nierafinowane masło shea), Mangifera Indica Seed Butter (masło mango), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy), Laurus Nobilis Fruit Oil (olej laurowy), Nigella Sativa Seed Oil (olej z czarnuszki), Calophyllum Inophyllym Seed Oil (olej tamanu), Rosmarinus Officinalis Leaf Oil (olejek eteryczny rozmarynowy), Pelargonium Graveolens Flower Oil (olejek eteryczny geraniowy), Geraniol, Linalool, Limonene, Citral, Citronellol (zgodnie z prawem wymienione alergeny, naturalne składniki olejków eterycznych).

sklad-balsamu

Recenzja Balsamu do demakijażu Made by Natures


Balsam do demakijażu cery problematycznej Made by Natures znajduje się w słoiczku z ciemnego szkła o wadze 50 g i kosztuje 25 zł (swój dostałam do przetestowania od marki, a kupić je można na stronie www.madebynatures.pl). Jest to produkt ultra wydajny, ponieważ niewielka ilość po rozpuszczeniu pod wpływem ciepła dłoni wystarcza na wymasowanie całej twarzy, a nawet szyi i dekoltu. Ilość, jaka potrzebna jest do jednorazowego zabiegu musicie wyczuć sami - mnie wystarcza połowa tego co jest na zdjęciu niżej. Balsamu używam od jakichś trzech miesięcy i pomimo stosowania go co drugi dzień wciąż została 1/3 słoiczka! Produkt posiada średnio intensywny zapach, według mnie przyjemny (i to pomimo zawartości praktycznie samych silnie pachnących olei, które w zestawieniu ze sobą solo mogłyby być kontrowersyjne i dla niewielu osób znośne). Najbardziej wyczuwam odrobinę oleju laurowego i olejki eteryczne, a całość nie jest mocna - taka w sam raz (pamiętajcie jednak, że jestem ogromną fanką olejków eterycznych w pielęgnacji i nie mam na nie uczulenia). Konsystencja pod palcami jest miękka i plastyczna, zupełnie inna niż twarde, surowe masło shea. Łatwo nabrać balsam dłonią lub szpatułką, w zależności jak wolicie. Barwę ma w pełni naturalną, lekko zielonkawą (od oleju laurowego). Szybko się rozpuszcza w dłoniach do postaci płynnego olejku.


Zobacz też:

demakijaz-cera-problematyczna

Naturalny demakijaż balsamem na bazie masła shea


Kosmetyku najchętniej używam pod prysznicem, podobnie jak olejków płynnych, żeli czy pianek - przy okazji mycia całego ciała wieczorem. Stosuję go raz dziennie, przed pójściem spać, do wieczornego, porządnego oczyszczania. Najpierw rozpuszczam balsam w dłoniach, a następnie delikatnie, okrężnymi ruchami masuję skórę twarzy, szyi oraz oczy (u mnie nie powoduje podrażnienia czy pieczenia). Czasem stosuję go na sucho, a czasem na skórę już zwilżoną wodą - nie widzę najmniejszej różnicy w działaniu. Balsam do demakijażu nie zawiera emulgatora, więc nie uda się go zmyć samą wodą. U mnie jest pierwszym etapem oczyszczania skóry twarzy z makijażu oraz innych zanieczyszczeń miejskich, a zmywam go pianką lub żelem, które radzą sobie z tym świetnie. Balsam sam w sobie jest oczywiście produktem tłustym, ale nie aż tak bardzo jak balsam Czarszki (mam porównanie do wersji regulującej z olejkiem z drzewa herbacianego) i lepiej się zmywa, nie zostawiając "mgły" na oczach. Skóra po oczyszczeniu wygląda świetnie, jest gładka, miękka, nie przesuszona, a przy tym dokładnie umyta (sprawdzałam kilkukrotnie, domywa wszystko łącznie z silikonowymi podkładami, wodoodpornym eyelinerem). Balsamu można używać także do OCM i usuwać resztki ciepłym ręcznikiem (osobiście nie lubię tej metody, wolę żel).

Nie zauważyłam, aby "zapychał" czy w jakikolwiek sposób podrażniał moją tłustą cerę. Przy regularnym stosowaniu stan skóry lekko się poprawił - lekko, ponieważ sam w sobie nie jest zły. Największą różnicę widzę przed tzw. "tymi dniami", kiedy ze względów hormonalnych zdarza się, że pojawiają się wypryski - balsam przyspiesza ich gojenie i powrót do gładkiej cery, chociaż oczywiście stosuję także inne produkty. Cera na przełomie zimy i wiosny nie przesuszała mi się tak mocno jak potrafiła w poprzednich latach (skóra tłusta również może się przesuszać pod wpływem np. suchego powietrza z kaloryferów). Przy cerze typowo trądzikowej, z wieloma otwartymi rankami, byłabym ostrożna, ponieważ taka skóra różnie reaguje np. na masło shea i inne oleje (oraz oczywiście olejki eteryczne), trzeba by indywidualnie sprawdzać jego działanie. Natomiast przy typowym przetłuszczaniu i sporadycznych niedoskonałościach balsam powinien działać idealnie. Myślę, że równie dobrze może się spisać przy oczyszczaniu cery suchej czy normalnej, ze skłonnościami do wyprysków. Przy mocno naczynkowej raczej odradzam ze względu na olej laurowy.

konsystencja-balsamu-myjacego

Podsumowując jest to fajny, naturalny balsam do demakijażu, który idealnie spełnia swoją podstawową funkcję - dokładnie i delikatnie oczyszcza skórę z make upu oraz innych zanieczyszczeń. Zapakowany w szklany słoiczek, niedrogi (25 zł) i bardzo wydajny produkt z niewielkiej, polskiej manufaktury (wykonany ręcznie). Dla mnie bomba!

O widocznym na niektórych zdjęciach niebieskim peelingu do ciała napiszę Wam już wkrótce. Jesteście ciekawe? Lubicie demakijaż takimi balsamami czy wolicie inne sposoby?

ECOSPA, Serum do twarzy DIY z 15% wit. C i glukonolaktonem do cery naczynkowej, tłustej, mieszanej i dojrzałej - recenzja, opinia

Uwielbiam własnoręcznie robione produkty i po dłuższej przerwie postanowiłam wrócić do domowych kosmetyków, którymi chcę wesprzeć swoją naturalną pielęgnację. Spodziewajcie się w najbliższym czasie kilku nowych przepisów, skomponowanych przeze mnie. Tymczasem, aby zachęcić Was do eksperymentów, przedstawiam gotowy zestaw ze strony ecospa.pl - jednej z moich ulubionych stron do zakupu półproduktów kosmetycznych. Zestaw jest świetnym sposobem na rozpoczęcie przygody z DIY, pomaga nabrać pewności siebie i wprawy oraz sprawdzić, czy polubicie domową "produkcję" kosmetyków. Na końcu także recenzja serum z wit. C 15%, które jest genialnym produktem na jesień, ponieważ wspiera regenerację skóry po letnim słońcu. Zapraszam.


diy-serum-witamina-c

Ecospa, Zestaw DIY serum z witaminą C 15%

Zestaw kosztuje 29,90 zł i zawiera wszystko, co jest potrzebne do stworzenia trzech buteleczek (po 10 ml każda) gotowego serum. Oznacza to, że każda buteleczka serum kosztuje niecałe 10zł, ale trzeba ją zużyć w ciągu dwóch tygodni od momentu wymieszania składników. Ze względu na niestabilność witaminy C w roztworze, gotowe serum najlepiej trzymać w lodówce. Każdą porcję robimy wtedy, gdy jej potrzebujemy, czyli jeśli chcemy używać serum przez cały miesiąc najpierw robimy jedną buteleczkę, a po dwóch tygodniach drugą, świeżą i stosujemy serum nieprzerwanie przez 4 tygodnie. Oczywiście możemy także używać kosmetyku w seriach np. tylko raz w miesiącu przez dwa tygodnie - wtedy robimy przerwę, a kolejną porcję przygotowujemy w następnym miesiącu - wszystko zależy od potrzeb naszej skóry.

witamina-c-15%-serum

Antyoksydacyjne serum z witaminą C

Zestaw otrzymamy w ładnym, trwałym opakowaniu. W środku znajdują się:

  • buteleczka z potrójnym kwasem hialuronowym 1,5% (oczywiście jest to już roztwór w formie żelu, ceniony humektant czyli nawilża skórę)
  • buteleczka z hydrolatem Neroli (z kwiatów pomarańczy, o specyficznym, przyjemnym, silnym zapachu, nawilża i koi podrażnienia)
  • trzy saszetki z odmierzoną ilością witaminy C (w formie kwasu askorbinowego, dopóki jest w proszku jest stabilna, natomiast w roztworze szybko traci swoje właściwości, ale jest to jedna z najaktywniejszych form witaminy C, dlatego gotowe serum trzymamy w lodówce, aby jak najdłużej utrzymać cenne właściwości antyoksydacyjne i rozjaśniające)
  • trzy saszetki glukonolaktonu (kwas PHA, nawilża, a jednocześnie zwiększa stabilność wit. C)
  • trzy buteleczki z ciemnego szkła z pipetką (na gotowe serum)
  • 2 pipety po 3 ml (ułatwią odmierzanie hydrolatu i kwasu hialuronowego)
  • drewniana bagietka (pomaga mieszać roztwór i wydobyć proszki z torebek)
  • trzy etykiety na gotowe serum (możemy podpisać buteleczkę i oznaczyć datę ważności, tu uwaga, ponieważ etykiety są przemakalne dodano także przezroczyste naklejki, które można nakleić na etykietę i w ten sposób woda nie rozmaże napisów)
  • ulotkę informacyjną wraz ze sposobem przyrządzenia serum.

zestaw-serum-ecospa

Jak zrobić serum z witaminą C EcoSpa?

Zaczynamy od przygotowania stanowiska pracy i zebrania wszystkich potrzebnych rzeczy w jednym miejscu. Może być przydatna szklana zlewka (ewentualnie szklanka), w której będziemy mieszać składniki, choć ja robię wszystko bezpośrednio w buteleczce na serum. Oczywiście dokładnie myjemy ręce, a jeśli mamy to warto założyć także rękawiczki jednorazowe. Zlewkę/szklankę także myjemy, możemy dodatkowo wypłukać ją spirytusem salicylowym/alkoholem i zostawić do odparowania. Buteleczki na gotowe serum z zestawu nie potrzebują sterylizacji.

serum-z-glukonolaktonem

Warto dokładnie przeczytać sobie właściwości i sposób przygotowania serum. Wszystkie niezbędne informacje znajdziemy w dołączonej ulotce. Mamy tu także wypisane w tabelce dokładne proporcje poszczególnych składników - będą nam potrzebne do odmierzenia kwasu hialuronowego i hydrolatu.

ekospa-gotowy-zestaw-kosmetykow

Zaczynamy od odmierzenia żelu hialuronowego za pomocą pipety dołączonej do zestawu. To bardzo proste - wystarczy ścisnąć końcówkę, a następnie włożyć pipetkę do buteleczki i poluzować tak, aby ciśnienie zassało żel do pipetki. W ten sposób odmierzamy 1 oraz 2/3 pipety do oddzielnej zlewki lub bezpośrednio do buteleczki na serum.

kwas-hialuronowy

Ja zdecydowanie wolę odmierzone składniki mieszać bezpośrednio w dołączonej do zestawu buteleczce - oszczędza to czas, ale i sam produkt, ponieważ podczas przelewania zawsze trochę tracimy.

kosmetyki-diy

Żel powinien zająć mniej więcej połowę buteleczki, co widać na zdjęciu poniżej. Następnie odmierzamy jedną pełną pipetę hydrolatu Neroli, wyciskamy do żelu, po czym dokładnie mieszamy (buteleczkę przed mieszaniem oczywiście zakręcamy).

hydrolat-z-kwiatow-pomaranczy

Hydrolat Neroli z zestawu posiada kroplomierz, który trzeba zdjąć, inaczej nie włożymy do środka pipetki (po wszystkim wciskam go z powrotem, żeby dodatkowo chronił zawartość przed dostępem powietrza).

jak-zrobic-serum

Do wymieszanego żelu hialuronowego z hydrolatem wsypujemy całą jedną saszetkę witaminy C. Starajmy się zrobić to jak najdokładniej, aby nie tracić cennego składnika. Jeśli zdecydujecie się na mieszanie serum w zlewce będzie Wam łatwiej. W przypadku buteleczki można zrobić "dziubek" z opakowania witaminy C i ostrożnie, pomagając sobie drewnianą bagietką, wsypać proszek do środka.

serum-witamina-c

Kwas askorbinowy (wit. C w formie proszku) osiądzie na dnie (widać to na zdjęciu niżej), więc całość musimy znowu dokładnie wymieszać. W tym celu wystarczy zakręconą buteleczką porządnie wstrząsać ok. minutę (w zlewce musimy pomóc sobie bagietką). Powinniśmy otrzymać przezroczysty roztwór bez bąbelków (widać pod światło).

witamina-c-cera-naczynkowa

Ostatnim krokiem jest wsypanie do całości jednej całej saszetki glukonolaktonu (robimy to identycznie jak z wit. C). Całość ponownie dobrze mieszamy (wstrząsamy) do uzyskania jednorodnej, przezroczystej konsystencji serum. Gotowe :)

serum-z-kwasem

Recenzja serum z witaminą C 15% ECOSPA

Serum wystarcza na ok. 1,5-2 tygodnie codziennego używania. Musimy pamiętać, aby trzymać je w lodówce. Buteleczka ułatwia dozowanie i dodatkowo chroni zawartość przed dostępem światła. Samo serum posiada przezroczystą, lekko żelową konsystencję. Pachnie dość mocno hydrolatem Neroli. Nie zawiera emolientów, więc szybko się wchłania w skórę, nie pozostawiając żadnej błyszczącej warstwy, ale przez dłuższą chwilę może się delikatnie lepić. Stosuję je codziennie wieczorem, wklepując delikatnie serum w czystą skórę, uprzednio zwilżoną hydrolatem. Odczekuję ok. 5 minut, a następnie nakładam kolejne produkty (zwykle jest to serum olejowe, olej marula lub krem). Serum EcoSpa w witaminą C nakładam nie tylko na twarz, ale także na szyję i dekolt.

  • Uwaga - przed pierwszym użyciem warto zrobić próbę uczuleniową, na przykład za uchem. Moja cera jest przyzwyczajona zarówno do witaminy C, jak i kwasów i żaden z użytych składników nie jest dla niej nowością. Przypomnę, że mam cerę po trzydziestce, tłustą, dość grubą i odporną, ale jednocześnie płytko unaczynioną, zaczerwienioną na policzkach i w okolicach skrzydełek nosa. Niestety powoli pojawiają się pierwsze zmarszczki mimiczne. Serum z witaminą C 15% jest wprost wymarzonym produktem dla takiej skóry :) Także osoby palące oraz posiadające szarą, zmęczoną cerę lub przebarwienia mogą być zadowolone z kosmetyku zawierającego wit. C.

Serum delikatnie napina skórę, a przy dłuższym stosowaniu rozjaśnia niewielkie przebarwienia i piegi (u mnie szczególnie widać różnicę właśnie na piegach i pieprzykach). Zaczerwienienia po opornych niedoskonałościach także wyraźnie znikają szybciej. Po kilku użyciach skóra nabiera tego szczególnego rodzaju zdrowego blasku, jest rozświetlona, przez co wygląda młodziej i promienniej. Nabiera także kolorytu, co jest szczególnie cenne dla osób palących papierosy czy pracujących w zanieczyszczonym środowisku! Witamina C wzmacnia też naczynka krwionośne, jednak rezultaty widać dopiero po dłuższym stosowaniu niż dwa tygodnie. Niestety naczynka nie "znikną" na zawsze, ale rzadziej będziemy się mocno rumienić, więc i tak warto spróbować. Poza tym serum przyjemnie nawilża cerę, przez co zmarszczki są mniej widoczne i wolniej tworzą się nowe. Podczas używania serum mam pełny komfort, nie odczuwam nieprzyjemnego napięcia czy podrażnienia skóry, choć uwaga na drobne ranki i zadrapania - może lekko szczypać (co jest normalne).

Pamiętajcie, aby nie łączyć witaminy C z witaminą B3 (niacynamid), która jest moją drugą ulubioną witaminą (wtedy przykładowo produkty z wit. B3 stosujemy rano, a z wit. C wieczorem).

recenzja-serum-ecospa

Jak Wam się podoba taki zestaw do własnoręcznego przygotowania? Sami widzicie, że jest to bardzo proste! Skusicie się na serum z witaminą C 15%? Teraz jest najlepszy moment na naprawę posłonecznych mikrouszkodzeń po lecie i dobre przygotowanie skóry już na zimę.

Bema Cosmetici, Przegenialne naturalne kremy do twarzy oraz rąk. Hit 2018 roku!

Rok 2018 jest genialnym rokiem jeśli chodzi o moje odkrycia kosmetyczne do twarzy. W tym roku znalazłam już kolejny, absolutnie świetny naturalny produkt do pielęgnacji twarzy i nie zawaham się nim z Wami podzielić! Odpowiada mi w nim wszystko - skład, opakowanie, certyfikat ICEA, działanie, konsystencja, zapach. No, może cena mogłaby być niższa - przynajmniej my konsumenci lubimy dobrze i tanio, a nie zawsze się tak da. No cóż, ja się godzę na wyższe ceny, jeśli kosmetyk jest tego absolutnie wart! Wolę kupić mniej, a lepiej, niż dużo i byle co... Jeżeli macie podobne podejście zapraszam serdecznie na recenzję włoskich kosmetyków naturalnych marki BEMA.



ICEA - znak ekologiczny przyznawany produktom (kosmetykom, żywności, detergentom, tekstyliom, meblom, usługom i materiałom budowlanym), których produkcja odbywa się z poszanowaniem środowiska naturalnego i ludzkiej pracy. Przyznawany przez Włoski Instytut ds. Certyfikacji Etyki Środowiskowej. Aby produkt otrzymał certyfikat ICEA musi:
  • być kontrolowany na każdym etapie produkcji;
  • zawierać tylko certyfikowane składniki;
  • być bezpieczny i naturalny (bez konserwantów i sztucznych barwników, stabilizatorów i genetycznie modyfikowanych składników);
  • być w pełni wegański (nie zawierać produktów odzwierzęcych);
  • być bezpieczny dla alergików i osób z wrażliwą skórą;
  • nie może być poddawany radioaktywnemu naświetlaniu;
  • nie może zawierać szkodliwych substancji, niebezpiecznych dla środowiska i ludzi;
  • nie może być testowany na zwierzętach;
  • posiadać ekologiczne opakowania, które podlegają recyklingowi;
  • posiadać pełną, przejrzystą informację dotyczącą składników i każdego etapu produkcji.

bema-krem-do-twarzy

BEMA LOVE BIO, Krem do skóry tłustej i mieszanej

Włoskie kosmetyki naturalne marki Bema Love Bio mogą pochwalić się subtelnym i minimalistycznym designem. Osobiście bardzo lubię delikatny wygląd opakowań, który idealnie harmonizuje z innymi i nie "bije po oczach" w łazience, komponując się z innymi podobnymi produktami. Krem do cery tłustej kupimy w kartoniku, których akurat zwolenniczką nie jestem, ale tutaj chroni on szklany słoiczek przed stłuczeniem. Krem BEMA jest biały i pachnie bardzo delikatnie, lekko migdałowo, naturalnie. Posiada kremowo-żelową konsystencję, która pod wpływem dotyku wydaje się dosyć lekka. Pomimo, że przypomina bardziej żel niż krem, to po rozsmarowaniu na skórze zachowuje się jak typowy krem. Przez jakiś czas od aplikacji zostawia wyczuwalną warstwę na skórze, ale nie jest ona ani tłusta ani lepka. Nie wchłania się też momentalnie do matu. Jest to raczej neutralne wrażenie warstewki ochronnej na skórze, takiej, która absolutnie nie przeszkadza, a po dłuższej chwili już jej nawet nie czuję.


krem-do-cery-mieszanej

Oficjalnie jest to jeden z lepszych kremów, jakie kiedykolwiek miałam i drugi krem odkryty w 2018 roku, który tak mnie zachwycił! Doskonale nawilża i faktycznie jest to nawilżenie długotrwałe. Jednocześnie nie przetłuszcza skóry, nie przeciąża jej, nie "zapycha" i nie powoduje żadnych nieprzyjemnych niespodzianek czy podrażnień. Nie zachowuje się jak krem stricte matujący, natomiast nie powoduje też, że skóra się świeci. Mam nawet wrażenie, że reguluje nadmierne wydzielanie sebum, ponieważ po zużyciu około połowy słoiczka skóra była promienna, miękka i mniej błyszcząca, ale z drugiej strony to bardzo indywidualna sprawa.


krem-do-cery-tlustej

Krem do cery tłustej Bema doskonale nawilża, dzięki czemu skóra wygląda świeżo, zdrowo i po prostu młodziej. Nie jest to typowo "tłuszczowe", powierzchowne nawilżenie, ponieważ utrzymuje się przez dłuższy czas. Dzisiaj, gdy piszę tą recenzję, jestem po zużyciu pełnego opakowania i moja cera nadal wygląda dobrze, choć oczywiście stosuję również inne produkty (sera, hydrolaty, oleje).

Latem stosowałam go w minimalnej ilości na wilgotną od hydrolatu cerę, ale w największe upały stawiałam na produkty jeszcze lżejsze. Natomiast stale stosowałam go na noc - rano skóra była gładka, promienna i napięta, miękka i nawilżona. Wczesną jesienią, gdy temperatury oscylowały w granicach 20 stopni i mniej, z powodzeniem stosowałam go już w ciągu dnia oraz jednocześnie na noc. Krem można kupić m.in. na stronie ekozuzu.pl za 78 zł. Wiem, że dla niektórych cena może być dość wysoka, natomiast krem dzięki konsystencji jest bardzo wydajny. Mnie wystarczył na całe 3 miesiące, a często używałam go dwa razy dziennie na twarz, szyję i dekolt. PAO 6 m-cy (od otwarcia słoiczka należy produkt zużyć w czasie 6 miesięcy).

krem-naturalny-do-twarzy

Krem do cery tłustej i mieszanej nadaje się pod praktycznie każdy rodzaj makijażu, jaki w tym czasie wykonywałam. Radzi sobie świetnie zarówno pod typowo drogeryjnym, silikonowym kremem BB (koreańskim Misska) czy fluidem (HD Eveline), a także pod naturalnym podkładem marki Couleur Caramel oraz minerałami (Annabelle Minerals i Lily Lolo).


Skład: Thymus Vulgaris Leaf Water (hydrolat czy też woda z wyciągiem z tymianku, oczyszcza, odświeża, działa gojąco i ściągająco), Citrus Medica Limonum Fruit Water (hydrolat lub woda z wyciągiem z cytryny, regeneruje i chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, nawilża, odżywia i rewitalizuje), Aqua/Water, Cetearyl Alcohol (emolient), Propylheptyl Caprylate (emolient), Cetearyl Glucoside (emulgator), Dicaprylyl Carbonate (naturalny emolient), Sorbitol (nawilża), Glycine Soja Oil (olej sojowy, nawilża, uelastycznia skórę, działa antyoksydacyjnie i ochronnie, reguluje wydzielanie sebum, zawiera dużo wit. E), Oryza Sativa (Rice) Germ Oil (olej ryżowy, regeneruje i odżywia, stymuluje odnowę skóry, ujędrnia, zawiera naturalne filtry UV), Cocoglycerides (emolient z kokosa), Potassium Cetyl Phosphate (emulgator i stabilizator emulsji), Asparagopsis Armata Extract (ekstrakt z algi czerwonej, działa antybakteryjnie, zmniejsza widoczność naczynek), Spiraea Umaria Extract (ekstrakt z wiązówki błotnej, oczyszcza i uelastycznia skórę, działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie, tonizuje, łagodzi i odświeża skórę), Salix Alba Bark Extract (wyciąg z kory wierzby, działa złuszczająco i oczyszczająco, usuwa nadmiar sebum, zapobiega trądzikowi, łagodzi stany zapalne, goi podrażnienia), Copaifera Officinalis Resin (olejek Copaiba, działa przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo, odkażająco), Carapa Guaianensis Seed Oil (olej Andiroba, działa przeciwobrzękowo, rozjaśnia przebarwienia), Euterpe Oleracea Fruit Oil (olej Acai, nawilża, zmiękcza, super antyoksydant, odżywia, działa przeciwzapalnie), Benzyl Alcohol (konserwant, dopuszczony w kosmetykach naturalnych, czasem powoduje alergie), Dehydroacetic Acid (bezpieczny konserwant), Glyceryl Caprylate (emolient), Tocopherol (wit. E, chroni oleje przed jełczeniem), Citric Acid (regulator pH), Kaolin (glinka, matuje, absorbuje nadmiar sebum), Parfum/Fragrance (kompozycja zapachowa bez alergenów).

bema-naturalne-kosmetyki

Bema Cosmetici, Odżywczy krem do rąk naturalny

Kremów do rąk używam regularnie, ponieważ często myję ręce. Moje dłonie są dzięki temu w dobrej kondycji, ale rzadko zdarza się, że napotykam wręcz idealny krem zarówno na dzień, jak i na noc. Krem Bema mnie natomiast zachwycił, co do kompletu z kremem do twarzy sprawiło, że pokochałam ta markę całym sercem! Wiem, że nie tylko ja :)

cera-tlusta-krem

Plastikowa, niewielka tubka z korkiem na klik posiada podobnie subtelną szatę graficzną. Opakowanie jest praktyczne i wygodne, nie ma co do niego żadnych zastrzeżeń. Opakowanie o pojemności 75 ml kosztuje 42 zł.

najlepszy-krem-do-rak

Krem do rąk to moje kolejne oficjalne odkrycie 2018 roku! To najlepszy krem do rąk, jaki kiedykolwiek miałam i piszę to z całą stanowczością :) Sprawdza się idealnie zarówno na dzień jak i na noc. Krem do rąk, który posiada idealną konsystencję, średnio gęstą. Pachnie ładnie, delikatnie i naturalnie, troszkę przypomina słodkie migdały. Z jednej strony doskonale chroni skórę przed podrażnieniami, wysuszeniem, a także przed mrozem, wiatrem, a jednocześnie świetnie nawilża. Producent zadbał tu o doskonałą równowagę humektantów (substancji nawilżających) w stosunku do emolientów (substancje tworzące na skórze film). Produkt Bema utrzymuje to nawilżenie na doskonałym poziomie nawet przez kilka godzin (w życiu nie spotkałam tak długotrwale działającego kremu!) i nie zmywa się razem z wodą podczas mycia rąk. To sprawia, że skóra z każdym użyciem jest w coraz lepszej formie, a pamiętacie, że ja bardzo często myję ręce, więc jest to dla mnie ważna kwestia. Poza tym krem do rąk Bema wręcz idealnie nadaje się na noc - rano dłonie są w świetnym stanie i nie mam wrażenia, że są przesuszone, nie ma żadnych suchych skórek czy nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Rano nie mam potrzeby czy ochoty sięgać po kolejną dawkę kremu. Jednocześnie równie doskonale sprawdza się w ciągu dnia, dzięki temu, że maksymalnie szybko się wchłania (co oczywiście jest zależne też od ilości produktu jaką zastosujemy) i bardzo dobrze nawilża, a nie pozostawia żadnej tłustej warstwy. Krem Bema spokojnie można używać w domu czy pracy, ponieważ nie pobrudzimy dokumentów czy klawiatury komputera. Od dawna szukałam kremu, który byłby świetny na każdy moment dnia i wreszcie znalazłam. Wydajność zależy od ilości i częstości zużycia, powiedziałabym, że jest przeciętna. Tubka wystarczyła mi na ok. 1,5-2 miesiące, ale stosowałam go regularnie.

Skład: Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Oryza Sativa (Rice) Germ Oil, Glycine Soja Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Potassium Cetyl Phosphate, Amaranthus Caudatus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Glyceryl Caprylate, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Glyceryl Stearate, Salix Alba (Willow) Bark Extract, Citric Acid, Tocopherol, Kaolin, Parfum/Fragrance.

bema-konsystencja-kremu-recenzja

Markę Bema poznałam dzięki stronie ekozuzu.pl i wcześniej nigdzie jej nie widziałam. Niedawno zrobiłam research i okazuje się, że kosmetyki są dostępne również w innych sklepach, ale inne mają zdecydowanie mniejszy asortyment :) PS. W moim posiadaniu są już kolejne produkty, tym razem płyn do higieny intymnej i krem pod oczy Bema. Jestem bardzo ciekawa czy też mnie tak zachwycą jak powyższe kosmetyki.

Znacie markę Bema? Odkryłyście w tym roku prawdziwe perełki jak ja?

Couleur Caramel Hydracoton, Naturalny podkład do cery tłustej i mieszanej - recenzja, opinia

Obecnie fanki naturalnych kosmetyków coraz łatwiej mogą znaleźć nie tylko produkty do pielęgnacji skóry , ale także do makijażu. Bo jaki sens ma dbanie o dobrej jakości krem, a następnie nakładanie na niego masy silikonów, zapychających składników, tworzących konsystencję albo tony konserwantów? Oczywiście wiele osób stawia na minerały (obecnie mamy duży wybór wśród marek mineralnych), które osobiście również bardzo lubię. Jednak nie każdy jest przekonany do podkładu w formie proszku. Jako konsumentki jesteśmy przyzwyczajone do płynnej formy fluidu, więc również takie, z "dobrym" składem  są mocno poszukiwane. Dzisiaj mam dla Was recenzję naturalnego podkładu, skomponowanego pod potrzeby cery tłustej lub mieszanej, skłonnej do zanieczyszczenia i błyszczenia. Jest to podkład marki Couleur Caramel Hydracoton, który przywędrował do mnie ze sklepu ekozuzu.pl (w sklepie można dostać mnóstwo kosmetyków tej marki).


hydracoton-naturalny-podklad

Couleur Caramel Hydracoton, Naturalny podkład do skóry tłustej i mieszanej

Naturalny, ekologiczny podkład stworzony do cery problematycznej, mieszanej i tłustej. Kremowa konsystencja oraz delikatność bawełny sprawią, że podkład zapewnia doskonałe nawodnienie oraz długotrwałe matowe wykończenie. Można go stosować do każdego rodzaju cery. 99% składników naturalnych. Kosztuje 88zł/30ml. Marka jest francuska.

podklad-do-cery-tlustej

Skład: Aqua (woda), Glycerin (organiczna gliceryna), Octyldodecyl Stearoyl Stearate (emolient tłusty, może być komedogenny i nasilać problemy trądzikowe), Silica (krzemionka, pochłania sebum, matuje), Sesamum Indicum Seed Oil (organiczny olej sezamowy), Salvia Sclarea Flower/Leaf/Stem Water (hydrolat z szałwii muszkatołowej), Olive Glycerides (emulgator), Cetearyl Alcohol (emolient), Glyceryl Stearate (emolient i stabilizator, niektóre cery może "zapychać"), Potassium Palmitoyl Hydrolyzed Wheat Protein (emulgator), Butyrospermum Parkii Butter Extract (organiczny ekstrakt z masła shea), Camelina Sativa Seed Oil (organiczny olej z lnianki siewnej), Tocopherol (wit. E, chroni oleje przed jełczeniem), Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy), Cetyl Alcohol (emolient), Gossypium Herbaceum Seed Oil (olej z bawełny), Sesamum Indicum Oil Unsaponifiables (organiczna niezmydlona frakcja oleju sezamowego, antyoksydant, ogranicza TEWL), Hydrolyzed Algin (nawilża, odżywia), Maris Aqua (woda morska), Chlorella Vulgaris Extract (ekstrakt z chlorelli, odżywia), Xanthan Gum (zagęstnik), Microcrystalline Cellulose (celuloza mikrokrystaliczna, wchłania sebum, oczyszcza pory), Cellulose Gum (zagęstnik), Cellulose (reguluje lepkość kosmetyku), Dehydroacetic Acid (bezpieczny konserwant), Benzyl Alcohol (konserwant, także składnik kompozycji zapachowej, może uczulać), Parfum (kompozycja zapachowa niewiadomego pochodzenia).

Podkład Couleur Caramel posiada certyfikat ECOCERT, jest wegański, w 99% pochodzenia naturalnego. Cały skład jest bogaty w naturalne oleje roślinne, a także kilka substancji nawilżających i wchłaniających nadmiar sebum. Brak silikonów i kontrowersyjnych substancji.

sklad-naturalnego-podkladu

Podkład kupimy w kartoniku np. w sklepie ekozuzu.pl. Kosztuje 88 zł/30ml - dla jednych będzie to drogo, a dla innych niewiele, szczególnie patrząc na skład i porównując z podkładami droższych drogeryjnych marek. Szalenie podoba mi się szata graficzna tych kosmetyków. W opakowaniu znajdziemy niewielką tubkę z zakręcanym korkiem, pod którym powinno być dodatkowe zabezpieczenie. Chroni ono zawartość przed dostępem powietrza i bakterii, a my mamy pewność, że kosmetyk jest świeży i nieotwierany. Sama tubka jest już plastikowa i elastyczna, wygodna w używaniu i z łatwością mieści się w kosmetyczce czy nawet torebce. Na zużycie podkładu mamy 11 miesięcy (PAO).

opakowanie-tekturowe-couleur-caramel

Posiadam podkład Hydracoton w odcieniu numer 12 "Natural", ale do wyboru mamy kilka wariantów kolorystycznych (w tym tylko jeden wygląda na jaśniejszy, łącznie jest ich 6). Nie jest to może pełna gama, ale myślę, że w przypadku typowo słowiańskiej urody nie będzie problemu z doborem. Odcień nr 12 jest dość neutralny, z lekko różowymi tonami (podkreślam "lekko", ponieważ w przypadku żółtego odcienia cery może to być bardziej widoczne, moja skóra jest delikatnie różowawa przez naczynka, więc odcień 12 dobrze się wtapia w tą kolorystykę). Delikatnie pachnie, raczej neutralnie i dość naturalnie. Konsystencja jest kremowa, gęściejsza niż większość drogeryjnych fluidów. Moje pierwsze próby nałożenie podkładu Couleur Caramel nie były zbyt udane. Pod żadnym pozorem nie potrafiłam nakładać go palcami, ponieważ łatwo zrobić nieestetyczne smugi. Również pędzel nie rozprowadzał gęstej konsystencji równomiernie, więc po kilkudziesięciu minutach wyraźnie było widać miejsca, w których powstałą grubsza warstwa. To póki co moje trzecie spotkanie z płynnym naturalnym podkładem do twarzy (poprzednie dwa innych marek) i uważam, że najlepiej nakłada się je zwilżoną gąbeczką poprzez sukcesywne "stemplowanie" skóry. Wtedy fluid idealnie stapia się z cerą, ukrywa pory, wyrównuje koloryt i nie jest widoczny nawet z bliska. Przy bardzo tłustej skórze można by pokusić się o rezygnację z kremu pod podkład, aczkolwiek lubię nakładać fluidy na skórę zwilżoną hydrolatem i lekkie serum nawilżające. 

recenzja-coureul-caramel-12

Nie jest to podkład w stu procentach zastygający, co potrafi być uciążliwe. Przykład? Centrum handlowe, zakupy, przymierzalnia - trzeba szalenie uważać, aby nie ubrudzić ciuchów podkładem, nawet kilka godzin po jego nałożeniu. Tak samo lepiej unikać dotykania twarzy w ciągu dnia (co akurat jest dobre), ponieważ można go miejscami wytrzeć (niestety wytarcia nie da się uniknąć podczas wydmuchiwania nosa). Trochę ratuje nas przypudrowanie całości (także w ciągu dnia, jeśli jest taka potrzeba) i scalenie wszystkiego leciutką warstwą hydrolatu albo mgiełki - wtedy podkład będzie trwalszy, ale wciąż nie zastygnie! Hydracoton Couleur Caramel nie tworzy efektu maski, jest bardzo komfortowy w noszeniu, praktycznie nie czuję go na skórze. Dobrze się rozciera, ale trzeba robić to sprawnie i dokładnie - ja nabrałam wprawy już przy czwartym podejściu, kiedy zaczęłam używać zwilżonej gąbeczki. Zdarza się, że fluid się "warzy", szczególnie w miejscach mocno rozszerzonych porów, więc jeśli macie z nimi duży problem warto nałożyć pod podkład Hydracoton lekki, nawilżający krem lub tonik w wit. B3 (niacynamid zwęża pory i w ogóle jest genialnym składnikiem kosmetyków do cery tłustej i mieszanej).
Absolutnie nie "zapchał" mojej skóry. Genialnie matuje! Może nie jest to płaski, pudrowy mat jak w reklamie (ach ten photo shop!), ale bardzo, bardzo przyzwoity efekt na bite 8 godzin. Testowałam go od 20 maja, przez sierpniowe upały aż do dwudziestostopniowych temperatur wrześniowych i jestem całkowicie zadowolona z tego podkładu. Powiedziałabym, że Hydracoton jest podkładem średniokryjącym, przy większych zaczerwienieniach czy wypryskach może być potrzebna dodatkowa warstwa korektora. Nie wiem dla cery trądzikowej czy mocno zanieczyszczonej krycie byłoby wystarczające.  Nie zauważyłam, aby ciemniał w ciągu dnia. Ładnie stapia się ze skórą - gdy jest dobrze rozprowadzony, ale wymaga odrobiny większej staranności podczas nakładania niż klasyczny fluid z drogerii.

fluid-plynny-bez-silikonow

Przyznam, że trzeba się nauczyć pracować z podkładem Couleur Caramel, ponieważ jest to całkowicie inny produkt niż drogeryjne "silikonowce". Ale absolutnie warto! Nawet przy długotrwałym, codziennym stosowanie nie przesusza skóry, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że pomaga utrzymać nawilżenie i trochę pielęgnuje - w każdym bądź razie to o wiele więcej niż tylko kosmetyk do wyrównania kolorytu czy przykrycia ewentualnych niedoskonałości. Do pokrycia całej twarzy wraz z szyją i kawałkiem dekoltu nie potrzeba dużo produktu, mi wystarcza objętość niewiele większa niż ziarenko ciecierzycy, więc opakowanie 30 ml jest bardzo wydajne. Bardzo łatwo się zmywa praktycznie każdym kosmetykiem do demakijażu - olejkiem, żelem, pianką czy płynem micelarnym, co również pozytywnie wpływa na cerę tłustą czy mieszaną - nie ma ryzyka pozostawienia produktu na skórze przez zbyt długi okres czasu (przy podkładach silikonowych jest różnie, czasem nawet olejek nie daje sobie rady). Biorąc pod uwagę całość jest to obecnie mój ulubiony naturalny podkład do twarzy :)

naturalny-podklad-couleur-caramel

Szukacie naturalnej "kolorówki" czy stawiacie jednak na produkty drogeryjne? Przyznaję, że Hydracoton posiada pewne wady, jednak w zestawieniu z zaletami i tak wypada bardzo korzystnie. Genialnie matuje, jest niesamowicie komfortowy w noszeniu (także latem podczas upałów) i posiada świetny skład.
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj