Nature of Woman 3 - spotkanie blogerek naturalnych w Bydgoszczy

7 grudnia, tuż po Mikołajkach, odbyła się trzecia edycja spotkania Nature of Woman. Spotkania są naszym pomysłem na integrację osób lubiących kosmetyki naturalne i jako jego autorki dbamy o każdy szczegół - ja oraz Anastazja z bloga stazyjka.pl. Tym razem spotkałyśmy się w Bydgoszczy, mieście Anastazji, w którym miałam przyjemność być po raz pierwszy. Samo miasto oczarowało mnie architekturą oraz przytulnymi knajpkami, trafiłyśmy także na czas Jarmarku Bożonarodzeniowego :) Co tym razem robiłyśmy? Zapraszam na relację!


blogerki-naturalne

Nature of Woman - spotkania dla osób zainteresowanych naturalnymi kosmetykami


Nasze wydarzenie odbyło się w ślicznym miejscu, jakim jest restauracja Villa Secesja - w parku w samym centrum miasta. Ładne i przestronne wnętrza oraz smaczne jedzenie to atrybuty willi. Jeśli macie ochotę zapraszam również na relacje z poprzednich edycji w Warszawie:

Spotkanie rozpoczęłyśmy ciekawym wykładem Leny Murawskiej, która sama siebie określa mianem "dinozaura blogosfery". Tematem naszych rozmów było zaufanie czytelnika oraz postrzeganie blogów urodowych przez "zwykłego" czytelnika. Przyznam szczerze, że wykład był interesujący, ponieważ sama nie zwracałam uwagi na kilka aspektów poruszonych przez Lenę. Prowadząc bloga od 2015 r. nabrałam swoich zwyczajów, które niekoniecznie muszą być zrozumiałe i oczywiste dla czytelników. Takie odwrócenie perspektywy daje możliwość przyjrzenia się swoim działaniom od zupełnie innej strony, a w rezultacie poprawienie przejrzystości bloga.


Kolejnym punktem spotkania była wymiana upominkami mikołajkowymi - świetny pomysł Anastazji! Każda z nas przygotowała prezent dla jednej z uczestniczek, co dało nam satysfakcję zarówno z możliwości przygotowania niespodzianki dla kogoś, jak i jej otrzymania. Bardzo dziękuję Magdzie za wspaniały podarunek, widoczny na zdjęciu poniżej. Sprawił mi dużą radość!



Następnie przyszedł czas na wykład Diany, kosmetolog i dietetyk prowadzącej w Warszawie gabinet Naturale oraz blog o tej samej nazwie naturale-blog.pl. Diana opowiedziała nam o wpływie diety na stan skóry, szczególnie trądzikowej. Wspomniała także o roli zdrowych jelit (kiszonki!) oraz witamin w codziennej diecie (wit. D3!), co popieram całym sercem. Sama suplementuję wit. D3 po tym, jak w badaniach wyszedł mi ogromny niedobór. Od tamtej pory poprawiła się nie tylko odporność organizmu na choroby, ale i stan cery! Szczerze polecam komplet badań krwi w kierunku niedoborów, które sama robię - będąc wegetarianką od 20 lat staram badać się regularnie i jedynie niedobory wychodzą mi w wit. D3, ale warto trzymać "rękę na pulsie" i nie lekceważyć tego tematu.



Następnie kilka ciekawostek z branży kosmetycznej opowiedział nam mój mąż, który kilka lat przepracował w jednej z firm. Dziękuję mężowi za podzielenie się swoim doświadczeniem z pracy, dla mnie takie informacje "jak to działa od wewnątrz" są najciekawsze! :)

Wyżej: część rzeczy na licytację, m.in. zestaw kosmetyków naturalnych dla mężczyzn Unit4men, zestaw kosmetyków konopnych Cannamea oraz płatki wielorazowe Ovium.


Spotkanie zakończyłyśmy licytacją, ponieważ chciałyśmy przy okazji zrobić coś dobrego. Zbierałyśmy pieniądze na rehabilitację małego Szymonka. Zebrałyśmy ponad 1100 zł, co jest przeogromna kwotą, jako że było nas tylko 11 osób + mój mąż (który też dzielnie licytował)! Dziękuję każdej z naszych wspaniałych uczestniczek za zaangażowanie i hojność, jesteście niesamowite! 

Poniżej od lewej: Ola (Zielony Pokoik BLOG), Diana (Naturale BLOG), Ewelina (Revelkove Love BLOG), Madga (I Love Dots BLOG)., Klaudia (@ja_ekodama na IG),  Agnieszka (Naturalnie Nieidealna BLOG), Kasia (Innooka BLOG), Edyta (@cowkosmetykachpiszczy IG), Anastazja (stazyjka BLOG) i ja. Zabrakło na zdjęciu Kamili, która musiała wyjść wcześniej na pociąg (My Lovely Fuchsia BLOG).



Dziękuję też sponsorom za wsparcie nas poprzez przekazanie rzeczy na licytację i możliwość poznania krajowych perełek. Jak zwykle postawiłyśmy na mniejsze marki kosmetyków naturalnych, chciałybyśmy aby coraz więcej osób miało okazję poznać rodzime produkty, tworzone z miłością i starannością o każdy szczegół.

Poniżej nowości Felicea. Podkład, rozświetlacz i matowa pomadka są u mnie w codziennym użyciu. Pokład pięknie się rozprowadza, ma dobre krycie i całkiem przyjemną trwałość. W pomadkach Felicea jestem zakochana od dawna, a rozświetlacz jest idealny na co dzień! Kredka wielofunkcyjna w odcieniu fioletu może być cieniem do powiek lub nietypową pomadką do ust, jest kremowa i ładnie lśni.



Kosmetyki pielęgnacyjne Full Mellow znam od dłuższego czasu. Są to niesamowicie radosne produkty o nietypowych, uwodzicielskich zapachach. Uwielbiam szczególnie łagodne żele pod prysznic, są delikatne i nie swędzi po nich nawet wrażliwa skóra.


Poniżej maseczka-peeling Babo, bardzo uniwersalny kosmetyk, łagodny nawet dla cery wrażliwej, a jednocześnie skuteczny i pielęgnujący. Peeling do ciała z biodegradowalnym brokatem BodyGlitter oczyszcza skórę pozostawiając na niej pielęgnującą, połyskującą warstewkę, idealny produkt na Sylwestra, imprezy i karnawał! Z kolei tonik Nowa Kosmetyka z kwasami poprawia stan skóry w tempie błyskawicznym! Po ostatnich eksperymentach z kremem uratował mnie dosłownie w niecały tydzień, świetny produkt.


Kosmetyki MgLife czyli cytrusowy mus do ciała oraz naturalny dezodorant. Obu obecnie używam od jakiegoś czasu.  Mus przypomina w konsystencji treściwsze masełko, otula skórę tłustawą warstewką i przepięknie pachnie. Z dezodorantu jestem zadowolona, chroni mnie przed nieprzyjemnym zapachem i nie podrażnia póki co, przyjemnie pachnie olejkami eterycznymi.


Kosmetyki pielęgnacyjne od sklepu z kosmetykami naturalnymi Kalina również są już w użyciu. Olejek pod prysznic EoLaboratorie z miejsca zdobył moje serce! Jest pachnący i delikatny, a przy tym dobrze oczyszcza skórę. Kremik do rąk jest lekki, nawilża i nie zostawia tłustej warstwy, nosze go w torebce. Szamponu do włosów jeszcze nie używałam.


Poniżej moje kosmetyki wylicytowane w aukcji charytatywnej. Zestaw odżywek Anwen oraz limitowany olejek do masażu piersi BioUp.


Przy okazji wymieniłyśmy się próbkami i odlewkami kosmetyków.  Przynajmniej teraz wiem, że dezodorant Trawiaste jest najgorszym naturalnym tego typu produktem, jaki miałam okazję używać - zupełnie nie chroni przed nieprzyjemnym zapachem (wręcz odwrotnie!) - cieszę się, że go nie kupiłam, a jest dość drogi. Peeling do ciała oraz olejek W Organics z kolei już nie są dostępne w sprzedaży, a szkoda, ponieważ zapach to czysty obłęd, a i działanie świetne! Krem do twarzy Mandarynkowy z kolei ma fajną konsystencję i przyjemnie nawilża, ale niestety moja próbka już nie pachnie.


Poniżej prezent, zupełne zaskoczenie. Klaudia (ja_ekodama IG) wie, że uwielbiam świece sojowe i obdarowała mnie przepiękną, wyjątkową świecą Moon Aura. Dziękuję bardzo, jest mi niesamowicie miło! Zobaczcie tylko jaka ta świeca jest niesamowita!


Spotkanie było trzecią edycją Nature of Woman. Powoli myślimy o kolejnej, kto wiem gdzie tym razem postanowimy się pojawić? 

Kosmetyczna Mapa Warszawy / spotkanie influencerek i vegan pizza

Czasem każda z nas lubi wybrać się do profesjonalisty - kosmetologa, masażysty czy manicurzystki, aby wykonać skuteczny zabieg lub zwyczajnie się porozpieszczać :) Usługi to nadal prężnie rozwijający się rynek, wciąż powstają nowe miejsca, więc czasem nie wiadomo gdzie pójść. Dlatego bardzo podoba mi się pomysł, dzięki któremu powstała Kosmetyczna Mapa Warszawy i mam nadzieję, że projekt szybko będzie się rozwijał.



Kosmetyczna Mapa Warszawy przedstawia czytelnikom salony kosmetyczne i ciekawe miejsca w stolicy. Jest też na Facebooku i Instagramie. To, co wyróżnia projekt, to możliwość "podejrzenia" jak wykonywane są zabiegi oraz sprawdzenie rezultatów, ponieważ zabiegi testują na sobie różne osoby, dzieląc się swoimi wrażeniami. Dzięki temu nie idziemy "w ciemno" do nowego salonu, ponieważ już w pewnym sensie został nam przybliżony i mniej więcej wiemy czego się spodziewać. Sama mam różne doświadczenia z salonami, nie zawsze są pozytywne, więc pomysł mocno do mnie trafia i cieszę się, że Ewelina Revelkove-love i Justyna Wizaż wprowadziły go w życie.


Portal organizował ostatnio Zimowe spotkanie influencerek, w którym miałam przyjemność wziąć udział. Spotkałyśmy się w pizzerii Dominium na Nowym Świecie 34 w Warszawie. Ten konkretny lokal jest bardzo przytulny, a z drugiego piętra, które było dla nas zarezerwowane, roztaczał się piękny widok na udekorowaną świątecznie ulicę, połyskującą mnóstwem światełek. Miałyśmy okazję spróbować znakomitych herbat zimowych, doskonale rozgrzewających oraz nowej pizzy: wegańskiej oraz fit. Przyznam, że pierwszy raz jadłam pizzę ze świeżym ogórkiem, ale niesamowicie fajnie komponuje się soczystość tego warzywa ze znanymi już smakami. Polecam spróbować! Dostępna jest także opcja gluten free - spytajcie o te pizze w Dominium, jeśli macie ochotę spróbować nowości. Pizzeria ugościła nas również deserem Panna Cotta w wersji malinowej lub mango.


Organizatorki nie wypuściły nas z pustymi rękoma. Dostałyśmy książkę pt.: "Siła snów" Wydawnictwa Agora oraz cudowne zestawy kosmetyków mineralnych Annabelle Minerals (konkretnie róż, rozświetlacz i cień do powiek). Minerały te znam od dawna i bardzo polecam, tym bardziej, że łatwo je kupić stacjonarnie w Hebe lub w butiku marki na Mokotowskiej w Warszawie. Od pizzerii otrzymałyśmy vouchery na pizzę, więc z przyjemnością pójdę z mężem na nowości :)


Spotkanie było bardzo udane także dzięki towarzystwu znajomych i jeszcze wtedy nieznajomych dziewczyn. Było dużo śmiechu, wymiany doświadczeń, ale także podzieliłyśmy się wrażeniami dotyczącymi zabiegów kosmetycznych i samego pomysłu powstania Kosmetycznej Mapy Warszawy.
Bardzo dziękuję za zaproszenie, kibicuję mocno projektowi :)


Wiedziałyście, że Dominium prowadziło nowe pizze vegan, gluten free i fit? Lubicie czytać takie relacje ze spotkań?

Warsztaty fotograficzne dla blogerek w Warszawie - czy warto?

Uwielbiam fotografię! Takie wyznanie na początek, bo to ważne, aby lubić to, co się często robi :) Lubię układać kompozycje (oczywiście kiedy mam na to czas i pomysł), kombinować, przekładać i sprawdzać jak uchwycić detal, na którym mi zależy. Dlatego jak tylko Marta (bafavenue.pl) rzuciła hasło "warsztaty fotograficzne" weszłam w to bez zastanowienia! Tym bardziej, że miałam już okazję uczestniczyć w podobnym wydarzeniu i sporo się nauczyłam (m.in. używania siatki w telefonie, dzięki której dużo łatwiej od razu wykadrować zdjęcia na Instagram). I tak pewnej zimnej soboty wylądowałam w najprawdziwszym studiu fotograficznym!


Autor zdjęcia: @ania_smir

Studio fotograficzne MarszalStudio

Z przyjemnością zobaczyłam jak wygląda prawdziwe studio fotograficzne. MarszalStudio jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce miejsc, w którym wykonywane są fotografie produktowe i packshoty (zdjęcia na białym tle). A przecież na swój Instagram robię właśnie zdjęcia produktowe, tyle że stylizowane! Ze studiem współpracuje wiele znanych marek kosmetycznych, m.in.: Make Me Bio, Ministerstwo Dobrego Mydła, Ecocera, La Perla, V.Laboratories, Joanna, Fitomed, ale oczywiście także i marki odzieżowe, żywnościowe itp. Powiem Wam, że z ciekawością rozglądałam się po udostępnionym nam "terenie", podglądałam dodatki do tworzenia kompozycji, oświetlenie i chłonęłam atmosferę. Widać było, że ekipa studia jest ze sobą bardzo zżyta i świetnie się dogaduje :)

Autor zdjęcia: @ania_smir

Warsztaty fotograficzne - teoria

Warsztaty rozpoczęły się wykładem, który poprowadził dla nas Marcin Stańczak (fotograf ślubny). Marcin opowiadał nam głównie o oświetleniu. Najbardziej z tego wykładu zapamiętałam jedno proste, ale jakże genialne zdanie:

---> Fotografia to zabawa światłem <---


To zdanie tak mnie uderzyło i zapadło mi w pamięć, ponieważ jest kwintesencją zabawy aparatem. W końcu robiąc jakiekolwiek zdjęcie próbujemy właśnie uchwycić światło odbite od jakiegoś przedmiotu. Na tym polega wszystko to, co widzimy! Poniżej najważniejsze informacje, abyście Wy również mogli skorzystać:

  1. Doświetlajmy zdjęcia blendą lub białą kartką, a nawet kawałkiem styropianu. Marcin mocno skupił się na tematyce doświetlenia zdjęcia. Jeszcze mam mały kłopot z odpowiednim operowaniem blendą (a właściwie w moim przypadku zwykłą białą kartką z bloku technicznego). Dopiero ćwiczę doświetlenie zdjęć. Warsztaty uświadomiły mi, że odbicie światła jest bardzo korzystne nie tylko dla samej fotografii, która staje się wtedy mniej "płaska", ale także do odpowiedniego wyeksponowania samego przedmiotu, który fotografujemy. Przykładowo łatwiej uchwycić świecący napis, często logo marki, które odbija światło i staje się niewidoczne na zdjęciu. 
  2. Najlepszym źródłem światła jest rozproszone słońce! Marcin dużo mówił też o tym, co już sama zauważyłam czyli o źródle światła. Większość fotografii, które wykonuję staram się robić przy świetle dziennym (słonecznym), które najlepiej oddaje barwy i ciepło. Żeby światło nie było zbyt mocne i nie tworzyło długich, ostrych cieni staram się je lekko przytłumić firanką lub bardzo jasną roletą lub czekam, aż słońce zostanie przysłonięte chmurą. Dzięki temu kontury fotografowanych przedmiotów są bardziej zmiękczone i przyjemniejsze w odbiorze. 
  3. Lampy błyskowej najlepiej nie używać wcale, jeśli potrzebujemy dodatkowego źródła światła można zainwestować w lampy z żarówką. Jeśli mamy w domu mało światła słonecznego możemy posiłkować się lampami. Najlepiej nie korzystać jednak z tzw. lamp błyskowych, dostępnych przy aparatach, ponieważ nie mamy nad nimi żadnej kontroli i często widać potem odbicia i błyski na przedmiotach, zwłaszcza szklanych. Nie wygląda to dobrze. Z pomocą przychodzą lampy - źródła światła stałego. Osobiście posiadam lampę ze statywem i tak zwaną parasolką, ale rzadko z niej korzystam, a jeśli już to głównie zimą. 
  4. Golden Hour trwa tylko chwilę! Wieczorem, tuż przed zachodem słońca, a także chwilę po jego wschodzie mamy kilka minut tzw. złotej godziny. Słońce emituje wtedy piękne, złote światło, w którym wyjątkowo korzystnie wygląda skóra oraz niektóre krajobrazy. Podczas golden hour bardzo ładnie wyglądają sesje fotograficzne modeli, ale i ciekawe, "ciepłe" selfie. Trwa to zwykle ok. 15 - 20 minut, w zależności od pory roku.

Autor zdjęcia: MarcinStańczak.pl

Pokaz makijażu do idealnego selfie @_wake_up__make_up

Próbowałam milion razy zrobić dobre ujęcie makijażu, więc wiem jak bardzo jest to trudne. Aparat "zjada" kolory, spłyca blendowanie cieni. Na zdjęciu "znika" konturowanie, które na żywo wygląda idealnie. Jeśli więc chcemy, aby makijaż był widoczny na zdjęciu, musimy go odpowiednio wykonać. Oznacza to, że powinien być on dużo mocniejszy i bardziej wyrazisty niż nasz makijaż dzienny. Niekoniecznie w takim makijażu do fotografii wygląda się dobrze na żywo. Przy makijażu do zdjęcia szczególnie ważną kwestią jest odpowiedni podkład, który wygładzi skórę i ujednolici koloryt oraz puder, który nie da efektu wybielenia na fotografii (gołym okiem tego nie zauważymy). Podobnie konturowanie powinno być mocniejsze, nie za zimne (nie chcemy chyba wyglądać jak przebrane na Halloween ;) i nie za ciepłe.  Z rozświetleniem też lepiej nie przesadzać. Jeśli nałożymy rozświetlacz w nieodpowiednim miejscu lub nałożymy go zbyt "szeroko" uzyskamy nieestetyczny efekt błyszczącej skóry, zamiast ładnie podkreślonych kości policzkowych. Poniżej możecie zobaczyć niesamowity makijaż, jaki powstał na naszych oczach. Użyte kosmetyki nie były naturalne, od razu mówię, ale myślę, że raz na jakiś czas można sobie pozwolić bez żadnej szkody dla skóry na takie "odjechane" zdjęcie. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania! Skóra modelki wyglądała pięknie, świeżo,była ładnie, dziewczęco rozświetlona, gładka. Oczy podkreślone, nie przerysowane. Na żywo wyglądało to jeszcze piękniej! Na zdjęciach widzicie też, że Marcin trzymał blendę od dołu przy twarzy modelki - to wyszczupla szyję i zmiękcza rysy twarzy, szczególnie brody i kości żuchwy. Ten trick warto sobie zapamiętać :)

Autor zdjęcia: MarcinStańczak.pl

Autor zdjęcia: CosmetiCosmos.pl

Autor zdjęcia: @ania_smir

Annabelle Minerals pokaz makijażu mineralnego @anna.maria.makeup

Markę Annabelle Minerals lubię bardzo. Są to moje pierwsze minerały, jakie kiedykolwiek miałam i używam ich od jakichś czterech lat. Moja kolekcja minerałów jest ogromna ale jej największą część stanowią właśnie kosmetyki M :) Modelką do makijażu mineralnego została Patrycja (malenkabloguje.blogspot.com). Podkład mineralny jest zupełnie innym produktem niż fluid w płynie. Warto wspomnieć, że Annabelle Minerals posiada aż 3 różne formuły podkładów, dzięki którym łatwiej możemy znaleźć produkt dopasowany do rodzaju i oczekiwań naszej skóry.

  • Podkład rozświetlający, którego osobiście nigdy nie miałam w pełnowymiarowym opakowaniu, polecany do cery suchej i normalnej. 
  • Podkład matujący, który jest najlepszy dla osób początkujących oraz do skóry normalnej, tłustej i mieszanej. 
  • Podkład kryjący, który jest dosyć trudny do nakładania, jeżeli się nie ma jeszcze wprawy i który absolutnie odradzam jeżeli nigdy nie miałyście minerałów (sypkich podkładów). 

Osobiście jestem wierną fanką formuły matującej. Zużyłam już kilka słoiczków podkładów AM w różnych odcieniach. Ładnie stapia się ze skórą, nie "ciastkuje" na skórze (jak potocznie mówi się na "warzenie" podkładu czyli zbieranie). Dobrze współpracuje z kilkoma kremami, choć dobranie kremu pod minerały to też jest sztuka.


  • Dobre kremy do cery tłustej i mieszanej pod minerały: naturalne wzmacniające serum Vianek do twarzy (nie to olejowe, tylko w małej buteleczce z pompką jak krem pod oczy z fioletowymi kwiatkami, ok. 25 -35 zł/15 ml), D'Alchemy Krem regulujący na dzień do cery tłustej i mieszanej na hydrolatach (świetny skład, 150 zł/50 ml) oraz Bishojo, Krem wodny nawilżający (ostatnio nigdzie go nie widziałam, może już go nie produkują? skład nie był naturalny, ale wciąż ok, bardzo lekki krem).

Podkład mineralny najlepiej wcierać okrężnymi ruchami pędzlem. Do wyboru mamy trzy rodzaje pędzla AM. Osobiście jestem ogromną fanką pędzla kabuki, który daje najbardziej naturalny efekt. Najtrudniej jest też zrobić sobie nim plamy i smugi na twarzy, a jednocześnie można nałożyć dowolną ilość bardzo cienkich warstw - co jest jak najbardziej wskazane przy podkładach mineralnych. Pamiętajmy też o strzepaniu nadmiaru proszku przed nałożeniem go na skórę, żeby właśnie uniknąć efektu "ciastkowania" i nałożyć wszędzie równomiernie cienką warstwę podkładu.

Dzięki marce miałyśmy okazję poznać nowości czyli rozświetlacze oraz róże z serii Glow.(Dostałyśmy do przetestowania 4 najnowsze produkty, które już miałam okazję kilkukrotnie nosić na skórze i którymi jestem zachwycona! Efekt jest idealny na co dzień. Rozświetlacz wygląda bardzo naturalnie na skórze, współpracuje również z innymi minerałami - próbowałam z Lily Lolo, Amilie oraz Sampure).
Cienie Annabelle Minerals to kolejny temat. Posiadam z 10 różnych odcieni, przy czym najbardziej lubię i najczęściej używam dwóch: odcienia Vanilla (jest też świetny pod oczy do maskowania niewyspania) oraz Candy (brzoskwiniowy róż, pięknie podkreśla tęczówkę oka na co dzień). Cienie mineralne również są proszkiem, który bardzo dobrze nakłada się pędzelkami AM (mam kilka). Generalnie planuję napisać Wam więcej o tej marce, bo bardzo lubię te produkty i czasem pokazuję się Wam na Instagramie w makijażu.

Makijaż Patrycji wyszedł przepięknie. Bardzo świeżo! Cera była rozświetlona, gładka, ujednolicona, policzki delikatnie podkreślone. Z tego co Patrycja mówiła wieczorem make up ten utrzymał się w bardzo dobrym stanie przez wiele godzin, aż do wieczora. Jestem w stanie bez problemu w to uwierzyć, ponieważ u mnie minerały też trzymają się bardzo długo. Jedyne co mi przeszkadza to fakt, że zbierają się przy noskach okularów, jeśli akurat je noszę i trzeba pamiętać o tym, aby raz na jakiś czas delikatnie rozetrzeć te okolice, choćby palcem.

Autor zdjęcia: MarcinStańczak.pl

Autor zdjęcia: MarcinStańczak.pl

Autor zdjęcia: @ania_smir
 
Autor zdjęcia: @ania_smir

Ćwiczenie seflie z blendą i lampą pierścieniową

Nie będę ukrywać - nie jestem fanką selfie, więc rzadko możecie mnie oglądać na moim Instagramie czy blogu. Częściej już próbuję zrobić zdjęcie makijażu co - jak wspomniałam - wcale nie jest proste. Posiadam też mały ring na telefon, który ułatwia doświetlenie np. oka, ale poprzez swoją niewielką średnicę jest w stanie oświetlić adekwatnie niewielki obszar skóry. Poza tym ringi zostawiają w źrenicy charakterystyczne kółeczka, które nie zawsze wygląda ładnie (zależy, w którym miejscu to kółeczko się znajdzie już na zdjęciu). Podoba mi się efekt szyi doświetlonej srebrną blendą, którą umieszczamy u dołu. Dzięki odbiciu światła od dołu wyszczuplamy szyję i linię żuchwy, a skóra wygląda na bardziej gładką - kolejny prosty trick do zapamiętania :)

Autor zdjęcia: @ania_smir

Układanie kompozycji do zdjęć na Instagram bafavenue.pl

Organizatorka warsztatów Marta również miała swoje wystąpienie. Opowiadała nam o kompozycji zdjęcia. Marta jest fanką kolorowych, ciekawych teł - tak innych od białego, najczęściej spotykanego tła na Instagramie. Było to inspirujące wystąpienie i odświeżyło, a także wręcz ośmieliło mnie to wypróbowania kolorów jako tła. Marta mocno stawia też na cienie i odpowiednie doświetlenie zdjęć tak, aby fotografowany produkt nie były "płaskie", dwuwymiarowe. Dzięki cieniowi fotografowany np. kosmetyk w okrągłej buteleczce nabiera trzeciego wymiaru i wydaje się bardziej realny. Wygląda też ciekawiej na zdjęciu. Kompozycje Marty są prześliczne, dobrane tematycznie, ale nie zabałaganione (że się tak wyrażę). Widać, że Marta lubi umieszczać fotografowany przedmiot w środku fotografii, tak abyśmy nie mieli wątpliwości co jest głównym tematem zdjęcia. Sama bardzo często tak robię, więc wszystkie rady Marty mocno do mnie trafiły i z przyjemnością próbowałam wprowadzić je w życie w kolejnej części warsztatów, tym razem praktycznej.

Autor zdjęcia: MarcinStańczak.pl

Autor zdjęcia: MarcinStańczak.pl

Autor zdjęcia: @ania_smir


Praktyka czyni mistrza! Ćwiczymy fotografie produktowe kosmetyków


Na warsztatach nie zabrakło także części praktycznej, która jest chyba najważniejszym elementem takich spotkań. W końcu to właśnie praktyka, czyli próbowanie różnych kompozycji, układanie tła, zabawa światłem, zestawiania dodatków pod względem kolorystycznym, ale także i faktur buduje nasze doświadczenie. Warsztaty były dla mnie świetną zabawą, a jednocześnie ćwiczeniem umiejętności. Dostałyśmy od sponsorów spotkania całą masę kosmetyków, które mogłyśmy w dowolny sposób fotografować, układając przeróżne kompozycje. Oceńcie sami jak mi poszło i które zdjęcie najbardziej Wam się podobają (cztery zdjęcia na końcu wpisu). 

Najważniejsze, co mogę Wam przekazać po warsztatach, to aby próbować! Znaleźć sobie wolne 2-3h, zebrać w jedno miejsce różnego rodzaju dodatki np.:

  • kolorowe kartki, 
  • papier do pakowania prezentów, 
  • karteczki z cytatami, 
  • biżuterię, 
  • rośliny świeże, suszone i sztuczne, 
  • koszyczki, 
  • drewniane elementy, 
  • szyszki z ogrodu, 
  • ładne okładki zeszytów czy notesów, 
  • ozdobne tace czy talerze, 
  • ręczniczki z różną ciekawą fakturą,
  • sweter z ładnym splotem,
  • wstążki, sznurki, łańcuszki,

czyli to, co sami lubicie na zdjęciach i układanie w dowolny sposób oraz patrzenie "poprzez kadr" w telefonie czy aparacie jak to wszystko wygląda razem. Pamiętajcie, że na zdjęciu wiele rzeczy wygląda zupełnie inaczej niż widzi je nasze oko "na żywo".

Autor zdjęcia: @ania_smir

Autor zdjęcia: @ania_smir

Autor zdjęcia: @ania_smir

Autor zdjęcia: @ania_smir

Autor zdjęcia: @ania_smir

Zostawiam Was poniżej ze sponsorami spotkania, a także moimi ulubionymi zdjęciami z tych warsztatów. Bardzo się cieszę, że miałam okazję wziąć w nich udział. Dziękuję Marcie oraz całej ekipie i sponsorom za zorganizowanie tak świetnego wydarzenia i mam nadzieję, że będę miała okazję wziąć udział w kolejnej edycji. Zgłaszać może się każdy chętny! 

Cieszę się również, że miałam okazję spotkać blogerki i influencerki: Martę (bafavenue.pl), Ewelinę (revelkove-love.pl), Dianę (IG @naturale.blog), Patrycję (malenkabloguje.blogspot.com), Olę (IG @ja_ola), Sylwię (czokomorena.pl), Sabinę (okiemmarzycielki.pl), Małgosię (blondhairaffair.pl), Magdę (racjapielęgnacja.pl), Ulę (recenzje-kosmetyczneuli.blogspot.com), Weronikę (IG @malinaila).
Bawiłam się świetnie! To była bardzo inspirująca i pozytywna sobota. Jeśli będziecie miały okazję koniecznie bierzcie udział w warsztatach fotograficznych. Nawet się nie zastanawiajcie czy warto. Warto! :)

Autor zdjęcia: MarcinStańczak.pl

Sponsorzy warsztatów

Obiektów o fotografowania oraz poznania dostarczyli nam: Wydawnictwo Helion, Annabelle Minerals, Tołpa, Vita Liberata, Nuev, Sampure Minerals, Jardin, O!Figa i L'biotica.

Autor zdjęcia: CosmetiCosmos.pl

Autor zdjęcia: CosmetiCosmos.pl

Autor zdjęcia: CosmetiCosmos.pl

Autor zdjęcia: CosmetiCosmos.pl

Śmiało piszcie w komentarzach, czy któraś z powyższych kompozycji przypadła Wam do gustu. Czy Wy też tak lubicie robić zdjęcia jak ja? Może mieliście okazję uczestniczyć już w podobnych warsztatach?

Nature of Woman 2 - druga edycja spotkania blogerek naturalnych w Warszawie

Nature of Woman 2 w Warszawie


23 lutego 2019 roku odbyło się drugie spotkanie pod nazwą Nature of Woman, które miałam przyjemność zorganizować wspólnie z Anastazją, autorką bloga Stazyjka. W pewną chłodną sobotę 13 blogerek, 1 instagramerka i 1 vlogerka zebrały się w klimatycznej kawiarni Relax na Wilczej (Wilcza 17), w samym centrum Warszawy, aby wymienić się opiniami, ale także zrobić kosmetyki DIY, poznać naturalne nowości i miło spędzić czas. Co dokładnie robiłyśmy? O tym poniżej.




Relax na Wilczej

Spotkanie rozpoczęła niespodzianka od kawiarni w postaci degustacji kaw premium. Michał, manager kawiarni, osobiście opowiedział czym się różnią ich kawy od tych sklepowych. Czym mianowicie? Kawiarnia zna każdy element "produkcji" od ziarna, przez uprawę, aż po transport i sposób palenia, mielenia i parzenia kawy - trzyma pieczę nad każdym z tych elementów. Wszystko to ma wpływ na jakość końcowego naparu, a także na jego smak. Smak takich kaw trochę się różni od tego, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Przede wszystkim czarna kawa jest... kwaskowata. Nie każdemu to odpowiada, to normalne, jednak w połączeniu z mlekiem zupełnie nie czuć tej kwasowości, a jedynie piękny aromat i łagodny, często z owocową nutą, smak.

 foto od Czokomorena


Różowa czekolada

Deser został przyrządzony specjalnie dla nas z... różowej czekolady. Różowa czekolada jest rarytasem i ciekawostką. Robi się ją z najprawdziwszych ziaren rubinowego kakowca i jest w 100% produktem naturalnym. Obecnie jest pełnoprawną odmianą czekolady obok znanych nam gorzkiej, mlecznej i białej :) Różowa czekolada w smaku jest owocowa, dość łatwo pomylić ją z truskawkową, jagodową lub malinową, także ze względu na kolor. Posiada jednak dość charakterystyczny aromat, no i cieszy oczy. Osobiście bardzo mi smakowała!

 foto od Czokomorena

Kosmetyki diy

Po kawie i deserze wypadało wziąć się do roboty :) Postawiłyśmy na proste kosmetyki DIY. Przygotowałam dla dziewczyn luźne przepisy i specjalnie zadbałam o bezpieczne, sprawdzone półprodukty marki Natura Receptura. Chodziło o pokazanie, że proste kosmetyki możemy zrobić w domu same, a przy tym dobrze się bawić. W "menu" był peeling kawowy (w końcu czego jak czego, ale fusów po kawie miałyśmy pod dostatkiem w kawiarni), serum olejowe lub dwufazowe do wyboru, a także niespodzianka - naturalne perfumy lub zapach do samochodu czy szafy. Mam nadzieję, że dziewczyny świetnie się bawiły podczas odmierzania i kombinowania, a stworzone kosmetyki się sprawdzą. Moim tajnym celem było też zachęcenie do eksperymentów w domu, bo jak wiecie sporo kosmetyków robię sama i bardzo to lubię :)


Nowości Felicea

Następnie odwiedziła nas Ania, właścicielka marki Felicea - naturalnych, polskich kosmetyków do makijażu. Ania ciekawie opowiada o badaniach i próbach, jakie muszą przejść kosmetyki przed dopuszczeniem do obrotu. Każda z nas została obdarowana absolutną nowością, czyli maskarą do rzęs. Mascara Felicea dostępna jest w dwóch wariantach: ze szczoteczką silikonową oraz klasyczną. Ja zdecydowanie wolę te klasyczne, ponieważ lepiej rozdziela moje rzadkie, krótkie rzęsy. Ania zdradziła nam także, że jeszcze w tym roku będzie miała premierę kolejna nowość, czyli podkład płynny Felicea! Nie mogę się doczekać, na rynku wciąż mamy niewiele płynnych, naturalnych podkładów, więc znajdzie się miejsce dla kolejnego!

foto od Czokomorena


Pyszne, ręcznie robione krówki, "kulki mocy" oraz ciasteczka w kawiarni Relax na Wilczej w Warszawie:

 foto od Czokomorena

Licytacja charytatywna

To nie był koniec atrakcji. Po zdrowym posiłku i kawie przyszedł czas na licytację charytatywną. Anastazja wybrała szczytny cel, pomoc małej Alisi, która potrzebuje operacji stópek. Jeśli chcielibyście wesprzeć zbiórkę wystarczy kliknąć w link - myślę, że każda, nawet niewielka, suma przybliża dziewczynkę do celu. Wielu sponsorów dołożyło się do licytacji, a także my same przyniosłyśmy lub zrobiłyśmy kosmetyki specjalnie na ten cel. Zebrałyśmy łącznie 463 zł!


Uczestniczki Nature of Woman 2

Oprócz organizatorek w spotkaniu udział wzięły:
Diana z Naturale (blog i gabinet), Magda z bloga PrzyjemnezPożytecznym, Ola z Instagrama Ja_ola, Paulinka z You Tube OrganicMakeup, Małgosia z bloga  BlondHairAffair, Kamila z bloga MyLovelyFuchsia, Ula z bloga KosmetycznyŚwiatUli, Justynka z bloga NaturalneBlogowanie, Magda z bloga TakieMojeOderwanie, Karolina z bloga MintOnMars, Marysia z bloga MarysiaDaily, Sylwia z bloga Czokomorena oraz Emilka z bloga UrodaWedługBlondynki.

foto od Czokomorena

Sponsorzy Nature of Woman

Spotkanie trwało ok. 6 godzin, a czas zleciał nam błyskawicznie. Osobiście świetnie się bawiłam i to pomimo pewnych obowiązków jako organizator ;) Nature of Woman jest dla mnie szczególnym wydarzeniem, ponieważ jest czymś zdecydowanie więcej niż spotkanie koleżanek przy kawie i sposobem na zgarnięcie "giftów". Osobiście dbamy z Anastazją o dobór odpowiednich sponsorów, stawiamy na kilka sprawdzonych i polecanych marek - nie na ilość, ale jakość produktów. Drugą edycję wsparły marki:


Celina ekologiczna - polski producent naturalnej sody do prania. Od spotkania zrobiłam już cztery prania sodą i jestem autentycznie zachwycona! Pranie przyjemnie, świeżo, ale delikatnie pachnie i jest niesamowicie wręcz miękkie!

Sansin Organic - nowość na polskim rynku, organiczne płyny do prania. Niedługo będzie je można kupić w jednej z sieci drogerii  póki co nie wiemy, w której, więc warto obserwować markę na IG.


Felicea - polskie naturalne kosmetyki do makijażu. W ofercie m.in. tusz (nowość), cienie, kredki, pudry, pomadki. Teraz (na początku marca) dostępna jest promocja, w której kupując dowolną pomadkę dostajecie gratis konturówkę do ust o odpowiednim odcieniu! Kosmetyki nie są drogie i mają bardzo przyjazne składy.

Ekozuzu.pl w ofercie posiada ogromny asortyment włoskiej marki pielęgnacyjnej Bema Cosmetici (krem do cery tłustej to hit! A krem do rąk to oficjalnie najlepszy produkt do dłoni, jaki w życiu miałam!) oraz naturalne kosmetyki do makijażu Couleur Caramel (świetny fluid, o którym pisałam recenzję na blogu).


Maroko Sklep znam od dłuższego czasu, ponieważ kupuję tam glinki i hydrolaty. Ceny są bardzo przystępne, często zdarzają się promocje :) Oprócz tego dostępny jest spory asortyment gotowych kosmetyków, a także ręcznie wykonanej ceramiki.

Green Anna to kosmetyki robione ręcznie i z pasją. Obecnie możemy kupić dwa produkty: krem do twarzy oraz mus oczyszczający. 


Equilibra słynie szczególnie z serii aloesowej, za którą otrzymała nawet nagrodę Najlepszy produkt 2019 roku. Seria znana jest od dawna, osobiście bardzo lubię aloesowy żel tej marki.

White Flower - kosmetyki dostępne w Rossmannie. Receptury oparte zostały o sól lub błoto z Morza Martwego. Osobiście bardzo lubię błoto, które stosuję nawet jako maseczkę na twarz.

Poniżej moje "zdobycze" z wymianki z dziewczynami, choć zabrakło kremu na dzień Duetus od Justynki. Książki wylicytowałam na licytacji charytatywnej, a przekazała je Madzia z bloga Przyjemnezpożytecznym (od Madzi też mydełko i jeszcze jedna książka o warzywach, której zabrakło na zdjęciu :) Poza tym mam tu proszek do zębów z węglem aktywnym od Paulinki (już używałam, świetnie oczyszcza!), odlewkę pomarańczowego eliksiru Mokosh od Justynki (bosko pachnie!), algową maseczkę Nacomi od Uli, maseczkę oraz słynny puder Laura Mercier od Anastazji. Puder faktycznie fajny, drobniutki, pięknie ukrywa pory. Bardzo dziękuję dziewczynom za miło spędzony dzień i pozostaje nam tylko wziąć się za organizację trzeciej edycji :)  

Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj