Pomysły na prezent dla mamy / Dzień Matki

Prezent na dzień matki

Już niedługo Dzień Matki, który w mojej rodzinie jest chętnie obchodzony. Czasem symbolicznie, a czasem z pompą, w zależności od możliwości finansowych i potrzeby. Liczy się gest i pamięć, choć czasem warto podpytać czy mamie czegoś akurat nie brakuje :) Dzisiaj mam dla Was zestawienie różnych pomysłów na prezent. Wszystkie wykorzystałam kiedyś jako podarunek dla mamy. Moja mama była bardzo zadowolona, więc mam nadzieję, że spodoba Wam się ten post i pomoże wybrać coś fajnego.


portfel-skorzany

Portfel - praktyczny prezent dla każdego 

Co kilka lat kupuję mamie portfel, ponieważ jest to rzecz codziennego użytku i zwyczajnie z czasem się niszczy. Zawsze stawiam na porządne marki, ponieważ te tańsze, nie oszukujmy się, są słabszej jakości i nie wytrzymują nawet roku (przerobione). Lubię mieć duży wybór portfeli, przeglądać różne fasony i kolory, aby dobrać coś odpowiedniego. Ostatnio wybrałam portfel Peterson, ponieważ posiada mnóstwo przegródek na karty lojalnościowe, karty płatnicze oraz zdjęcia. Dodatkowo posiada przegródkę zapinaną na zamek błyskawiczny, co jest wygodne w użytkowaniu. Portfel powinien być nie tylko praktyczny, ale i ładny, a mamy wolą zwykle raczej klasyczne wzory, przynajmniej moja. Skórzane portfele kosztują już od ok. 120-140 zł, jednak bywają tańsze w promocji. Warto poszukać też stacjonarnie!

czerwony-portfel

Książka "Dzikie smaki. Kuchnia zwariowanego zbieracza roślin"

Pozycja, która nie tylko posiada piękną okładkę i zdjęcia, ale przed wszystkim uświadamia, jak bardzo nie doceniamy roślin! Nawet w środku miasta można znaleźć niezwykle cenne części jadalne, jeśli oczywiście wiemy czego i gdzie szukać - orzechy, owoce, kwiaty, pączki, liście czy korzenie. Autorki podpowiadają jak zbierać rośliny z głową, unikając zanieczyszczeń, a przy okazji nie niszcząc przyrody.

ksiazka-o-ziolach

W środku pomysły na nietypowe potrawy, a wszystko okraszone humorem i lekkim piórem autorek. Na jakie przepisy możemy liczyć? Choćby na kawior z pączków czarnego bzu, tartę z pędami chmielu, kisiel fiołkowy czy pesto z czosnku niedźwiedziego z orzechami laskowymi. Jeśli Wasze mamy lubią eksperymentować w kuchni i inspirować się, jest to idealna pozycja na prezent! Niesamowita książka, w dodatku napisana przez blogerki Mead Ladies, a wydana przez Pascal. Książka kosztuje 35-50 zł, w zależności od księgarni (u wydawcy w tym momencie 34,93 zł).

ksiazka-ziola

Perfumy Escada Joufull Moments

Odkąd pamiętam mamie i mi podobały się takie same nuty zapachowe, stąd dość łatwo mogę wybrać  perfumy na prezent. Jesteśmy fankami radosnych, owocowych nut, wibrujących radością życia, w tle także kwiatowych. Perfumy Escada są lekkie, idealne na nadchodzące lato, dzienne, trochę słodkie, trochę kwaśne - dla mnie idealne! Niestety nie grzeszą trwałością, po kilku godzinach wyczuwam je już bardzo delikatnie, oczywiście dłużej utrzymują się na ubraniach. Czasem jest to zaletą, szczególnie w wyjątkowo upalne dni, kiedy duszące, intensywne zapachy przyprawiają mnie o ból głowy. Perfumy różnią się ceną w zależności od pojemności i miejsca zakupu. W sklepach internetowych 30 ml można kupić już od ok. 75 zł, stacjonarnie co najmniej od 100 zł.
Jeśli znacie ulubione nuty zapachowe mam to polecam taki prezent - zwykle bardzo cieszy :)

perfumy-escada

Krem do twarzy dla mamy

Moja mama ma niesamowitego pecha do kremów, ponieważ wśród drogeryjnych półek trudno jej się odnaleźć. Przy wyborze kieruje się tym, co producenci piszą na opakowaniu. Nie zawsze kończy się to dobrze, dlatego zdarza mi się kupować mamie także kremy. Przy czym zwykle, jako że jest to prezent, stawiam na mniej znane/dostępne marki i te odrobinę droższe. Kieruję się również składem i zawartością ujędrniających składników, konsystencją i ładnym opakowaniem.

Krem na noc Lab One Hydration

W kartoniku znajdziemy piękny słoiczek z mrożonego szkła ze złotą zakrętką, pod którą mamy dodatkowe zabezpieczenie zawartości. Krem nie jest naturalny, ale zawiera m.in. sporo oleju z pestek winogron, skwalenu, panthenolu, kofeinę, lecytynę, polifenole, mocznik, zieloną herbatę i wit. E - substancje chroniące skórę przed utratą wody i podrażnieniami, uelastyczniające skórę, a także antyoksydanty chroniące przed starzeniem. Krem świetnie regeneruje i nawilża, a przy tym posiada przyjemną, lekką konsystencję i świeży zapach. Szybko się wchłania, pozostawiając skórę lekko napiętą, nawilżoną i zregenerowaną. Kosztuje w standardowej cenie 244 zł, ale obecnie jest w promocji na stronie producenta za 89 zł/50 ml.

Krem Rodial Bee Venom

Propozycja zdecydowanie droższa to nawilżający krem z jadem pszczelim Rodial. Marka polecana przez dermatologów i chirurgów plastycznych, uznana podobno przez celebrytki ;) Opakowanie nie jest szczególnie luksusowe - żółty, plastikowy słoiczek z zakrętką i dodatkowym zabezpieczeniem. Krem o budyniowej konsystencji i przyjemnym zapachu zawiera m.in. peptydy z jadu pszczelego (reguluje napięcie mięśni, działa jak "naturalny botoks", poprawia krążenie krwi), kwas hialuronowy (nawilża, ujędrnia), komórki macierzyste z papryki (zwiększa żywotność komórek, uelastycznia, poprawia koloryt skóry), wit. C (wygładza i rozjaśnia skórę, stymuluje produkcję kolagenu, antyoksydant, chroni przed skutkami promieniowania UV). Krem szybko napina skórę, ujędrnia ją i wizualnie spłyca zmarszczki. Dodatkowo dobrze nawilża, chroni przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych i promieniowaniem UV. Podobno kremu używa nawet brytyjska księżna Kate Middleton. Krem kosztuje sporo, bo ok. 600 zł/50 ml, ale jeśli nie jest to przeszkodą, a mama nie jest uczulona na jad pszczeli warto spróbować. 

rodial-krem

Szczotka do włosów np. Tangle Teezer

Szczotka do włosów przyda się każdemu, zwłaszcza, że z wiekiem włosy niestety są bardziej podatne na wypadanie i uszkodzenia mechaniczne. Marka jest polecana do każdego rodzaju włosów, a szczególnie cienkich, kruchych i farbowanych. Dzięki specjalnie ustawionym ząbkom rozczesuje włosy delikatnie, bez ciągnięcia i szarpania. Specjalny kształt ułatwia operowanie szczotką, a dzięki niewielkiemu rozmiarowi można ją mieć zawsze przy sobie. Kosztuje 35-60 zł w zależności od sklepu.

zlota-szczotka

Dobra herbata i wzmacniające zioła

Mamy zwykle lubią dobre napary, moja na pewno! Obecnie coraz więcej marek stawia nie tylko na jakość herbaty, ale i na ładne opakowanie, dzięki czemu mamy gotowy prezent :) Osobiście od lat jestem ogromną fanką herbat Basilur, które urzekają aromatami i ślicznymi metalowymi puszkami. Ostatnio odkryłam także markę Infuz, która oferuje mnóstwo rodzai i smaków naparów. Poniżej wersja BEAUTE, zawierająca m.in. 30% mniszka lekarskiego (poprawia kondycję cery, antyoksydant, wspiera także wątrobę), 14% grejpfruta (wspomaga oczyszczanie organizmu i poprawia przemianę materii, zawiera wiele witamin), 2% bergamotki (wspomaga trawienie). Dostępne są również inne mieszanki. 100 g herbaty w ładnej puszce kosztuje ok. 35 zł.

ziolowa-herbata

Naturalny balsam do ust

To już tradycja, że do każdego prezentu dorzucam mamie jako gratis naturalną pomadkę ochronną. Mama jest fanką pomadki, która chroni usta przed mrozem, ale zupełnie ich nie regeneruje. Do tego potrzeba czegoś więcej niż parafiny - najlepiej naturalnych olei i wit. E. Stawiam zwykle na Alterrę, Vianek, Sylveco lub Eos - sprawdzone, niedrogie i bardzo skuteczne! Ceny od 4 zł (Alterra, promocje Sylveco), standardowa cena Vianka ok. 10 zł, Eos 18-30 zł w zależności od sklepu.

vianek-sylveco-pomadki

Szczególnie nowe pomadki ochronne Vianek zachwycają ze względu na świetny skład i działanie, ale także obłędne zapachy! Fioletowa pachnie i smakuje słodkim winogronem, pomarańczowa czaruje owocem mango i brzoskwini. Nowy peeling miętowy Sylveco to idealna, delikatniejsza opcja na lato, a Eos - wiadomo, ma rzeszę fanek.

pomadka-eos

Jak się Wam podobają moje propozycje? Mam nadzieję, że z łatwością wybierzecie coś fajnego dla mamy. Jeśli potrzebujecie jeszcze inspiracji to polecam także wpis grudniowy, gdzie m.in. piszę o minerałach Annabelle Minerals i... gwiazdce z nieba! --> Inspiracje prezentowe

Naobay, Extra Rich Cream Nourishing, Odżywczy krem do twarzy ECOCERT

Wszystkie fanki naturalnej pielęgnacji oraz osoby czytające składy prędzej czy później spotkają się z oznaczeniem na opakowaniu ECOCERT. Co właściwie ono oznacza? ECOCERT to instytucja certyfikująca, założona w 1991r. we Francji, której głównym celem była promocja rolnictwa ekologicznego. Dziś ECOCERT to znak, który zapewnia wysoką jakość nie tylko ekologicznych produktów rolniczych, ale także kosmetyków naturalnych i organicznych, oraz ekologicznych środków czystości, suplementów diety i tekstyliów. Jest to jedno z tych oznaczeń, którym ufam w pełni, ponieważ dzisiaj ECOCERT kontroluje i certyfikuje uprawy, procesy produkcji oraz produkty końcowe np. kosmetyki naturalne w ok. 80 krajach na całym świecie i znany jest ze swoich wysokich standardów jakościowych (bada m.in. biodegradowalność i możliwości recyklingu opakowań).


Bogaty krem Naobay

Co daje ECOCERT na kosmetykach?

   co to jest ecocert   ECOCERT rozróżnia dwa rodzaje kosmetyków w zależności od spełnienia przez produkt określonych, wysokich wymagań:

1. Kosmetyk naturalny (natural cosmetic):

  • co najmniej 95% składników jest pochodzenia naturalnego,
  • co najmniej 50% składników pochodzenia naturalnego jest z upraw ekologicznych,
  • co najmniej 5 % wszystkich składników pochodzi z upraw ekologicznych.

2. Kosmetyk naturalny i organiczny (natural and organic cosmetic):

  • co najmniej 95% składników jest pochodzenia naturalnego
  • co najmniej 95% składników pochodzenia naturalnego jest z upraw ekologicznych,
  • co najmniej 10 % wszystkich składników pochodzi z upraw ekologicznych.

Ponadto wszystkie certyfikowane produkty muszą spełniać także dodatkowe wymagania:

  • nie zawierać surowców modyfikowanych genetycznie;
  • składniki pochodzenia zwierzęcego muszą zostać wytworzone w drodze naturalnej produkcji przez żywe zwierzęta (np. mleko, miód); 
  • zakaz testowania poszczególnych składników jak i gotowego produktu na zwierzętach;
  • brak sztucznych substancji zapachowych i barwników;
  • zakaz stosowania sztucznych olejów, silikonów, parafiny oraz pozostałych substancji uzyskiwanych z ropy naftowej;
  • zakaz stosowania emulgatorów PEG (polyethylene glycol);
  • określona lista bezpiecznych konserwantów np: kwas benzoesowy, kwas mrówkowy, kwas sorbinowy, salicylowy i ich sole;
  • zakaz sterylizacji poprzez radioaktywne naświetlanie surowców i gotowego produktu.

Taka dbałość o ekologiczne i naturalne surowce, bezpieczne formuły, opakowania oraz sam certyfikat wiążą się oczywiście z ceną gotowych kosmetyków. Dlatego produkty ze znaczkiem ECOCERT będą droższe niż produkty z podobnym "na oko" składem, ale bez oznaczenia. Certyfikat daje nam pewność, że kosmetyk jest naturalny i powstał w kontrolowanych warunkach.


Opinia o kremie Naobay

Dzisiaj chciałabym przybliżyć Wam bardzo dobry jakościowo krem do twarzy, który posiada oznaczenie ECOCERT. Czy cena faktycznie idzie w parze z jakością? Czy krem wyróżnia się spośród innych?

Naobay, Odżywczy krem do twarzy z certyfikatem ECOCERT


"Unikalna kompozycja bogata w organiczne składniki odżywcze o intensywnym działaniu nawilżającym. Krem głęboko odżywia skórę, poprawia jej elastyczność i zapewnia intensywne nawilżenie przez cały dzień. Jest pełen niezbędnych kwasów tłuszczowych występujących w olejach pochodzących z upraw ekologicznych, takich jak olej awokado, oliwa z oliwek, które działają przeciwzmarszczkowo. Przeznaczony szczególnie dla skóry suchej i odwodnionej."

Krem na przesuszenie


Krem jest drogi, jego standardowa cena na stronie internetowej polskiego dystrybutora to ponad 200zł, w promocji 150zł za tubkę 50ml. Taka cena jest związana z certyfikatem ECOCERT. Swój egzemplarz znalazłam w jednym z boxów kosmetycznych, zakupionym w ciemno, więc cena 49 zł wydaje się mocno zachęcająca. Podejrzewam, że dla niejednej z Was cena będzie zaporowa, jednak ja w pełni rozumiem z czego wynika. Warto oczywiście szukać promocji i okazji :)

Analiza składu

Skład: Aqua (woda), Aloe Barbadensis Leaf Juice* (ekologiczny sok z aloesu; nawilża, chroni i koi skórę, działa antybakteryjnie, łagodząco, wygładzająco i przeciwzapalnie, działa odżywczo, ponieważ jest bogaty w witaminy, enzymy, cukry i minerały; reguluje pracę gruczołów łojowych), Caprylic/Capric Triglyceride (emolient tzw. tłusty, pozyskiwany z oleju kokosowego; tworzy na skórze warstwę okluzyjną, która zapobiega utracie wody z naskórka; zmiękcza i wygładza skórę, sprawia, że aloes nie powoduje ściągnięcia skóry), Olea Europaea Fruit Oil* (ekologiczna oliwa z oliwek; odżywia, nawilża, natłuszcza, regeneruje skórę, opóźnia procesy starzenia dostarczając witamin, uzupełnia niedobory lipidowe; jest naturalnym filtrem UV; łagodzi objawy trądziku, łuszczycy, AZS, łupieżu i wspomaga gojenie ranek; zmniejsza nadmierne rogowacenie naskórka, reguluje pracę gruczołów łojowych), Butyrospermum Parkii Butter* (ekologiczne masło shea; nawilża, odżywia, natłuszcza, chroni skórę, koi podrażnienia; jest naturalnym filtrem UV), Persea Gratissima Oil* (ekologiczny olej z awokado; odżywia, natłuszcza, nawilża, regeneruje, chroni; wzmacnia i uelastycznia skórę), Methyl Glucose Sesquistearate (emolient i emulgator pochodzenia naturalnego; umożliwia stworzenie emulsji, zmiękcza i wygładza skórę), Propanediol (tzw. "roślinny glikol"; nawilża, jest rozpuszczalnikiem oraz nośnikiem substancji aktywnych; naturalny konserwant; poprawia także konsystencję), Glyceryl Stearate (emolient tzw. tłusty i emulgator, regulator lepkości i stabilizator emulsji; tworzy na skórze film zapobiegający utracie wody, wygładza), Stearyl Alcohol (emolient tłusty i emulgator, zapobiega rozdwajaniu się faz w emulsji), Benzyl Alcohol (naturalny konserwant, rozpuszczalnik oraz składnik kompozycji zapachowej; aromat jaśminu), Dehydroacetic Acid (łagodny, bezpieczny konserwant), Parfum (kompozycja zapachowa), d-Limonene (składnik kompozycji zapachowej; aromat skórki cytrynowej, silny alergen), Geraniol (składnik kompozycji zapachowej; aromat geranium, alergen), Citral (składnik kompozycji zapachowej; aromat cytryny, alergen), Linalool (składnik kompozycji zapachowej; aromat konwalii; działa bakteriobójczo, alergen).
*Składniki pochodzące z upraw ekologicznych.
98,85% składników jest pochodzenia naturalnego. 20% wszystkich składników pochodzi z upraw ekologicznych.

Krem naturalny organiczny

Opakowanie to klasyczna, plastikowa, miękka tubka z genialnym drewnianym korkiem. Korek jest odkręcany, jednak wybaczam, ponieważ niesamowicie podoba mi się jego widok na półeczce z kosmetykami. Szata graficzna jest stonowana i minimalistyczna, dla mnie kolejny plus.

Skład kremu jest bardzo sensowny, wysoko w INCI mamy aloes oraz oleje i masła z upraw ekologicznych, więc powinien spodobać się fankom pielęgnacji naturalnej. Jednocześnie zaznaczam, że krem jest bogaty i treściwy, dokładnie tak jak obiecuje producent. Odrobinę obawiałam się oleju awokado i tylu emolientów przy mojej mieszanej cerze, jednak postanowiłam zaryzykować ze względu na suche powietrze, spowodowane ogrzewaniem, które przesusza moją cerę. Jednocześnie na zewnątrz panują już niższe temperatury, w związku z czym stawiam na bogatsze formuły i konsystencje, które ochronią skórę przed negatywnych wpływem zimna i wiatru.

Idealny krem na każdej cery

Pierwsze wrażenie było mocno negatywne, ponieważ podczas przechowywania fazy formuły zdążyły się rozdzielić i z tubki wypłynęła sama woda... Jednak po dokładnym wstrząśnięciu opakowaniem i ponownym połączeniem faz było już o wiele lepiej. Patrząc na skład łatwo można zauważyć, że nie ma tu wiele wypełniaczy i tzw. składników konsystencjotwórczych, więc niestety może się zdarzyć taka sytuacja. Podobnie bywało np. z peelingiem do twarzy Nacomi (poprawili obecnie formułę według wymagań klientek...). Krem jest treściwy, barwy białej i posiada niesamowicie naturalny zapach - wyraźnie wyczuwam mieszankę olejków eterycznych, bez chemicznej nuty. Osobiście bardzo mi się podoba ten aromat i umila mi codzienną aplikację. Najmocniej wyczuwam nuty cytrusowe, okraszone geranium, więc całość nie jest słodka, a bardzo pasuje do jesiennej atmosfery za oknem.


Naturalny krem odżywczy

Krem pomimo bogactwa emolientów zaraz po rozsmarowaniu wchłania się praktycznie do matu. Dopiero po ok. 1-2 godzinach skóra zaczyna się lekko błyszczeć, ale nie na tyle, bym unikała używania go na dzień. Początkowo stosowałam go jedynie na noc, gdyż było lato. Krem świetnie koi podrażnienia, zmiękcza suche skórki, nawilża i otula cerę sprawiając, że rano jest promienna i wypoczęta. Rano nie widać błyszczenia, cera jest matowa. Obecnie używam go już także na dzień, gdyż temperatury oscylują pomiędzy 1-10 stopni w zależności od dnia. Krem tworzy na cerze emolientową powłoczkę ochronną, dzięki czemu chroni ją przed zimnem, wiatrem i deszczem. Ponieważ maksymalnie chcę uniknąć błyszczenia nakładam go na uprzednio zwilżoną skórę np. hydrolatem lub esencją Bielendy i dokładnie rozprowadzam w niewielkiej ilości, po czym nakładam podkład i puder ryżowy. Na takiej bazie nie rolują się fluidy czy kremy BB, a puder dodatkowo matowi ewentualny błysk. Bywa, że muszę ściągnąć bibułką nadmiar sebum po kilku godzinach, ale nie jest to nic wyjątkowego przy cerze mieszanej. Krem uważam za świetny, dobrze odżywia skórę, chroni ją przed przesuszeniami i ciągłymi zmianami temperatur (w pomieszczeniach suche, gorące powietrze, na zewnątrz wilgotne i chłodne), wreszcie nie mam suchych skórek jesienią. Cera jest miękka, nawilżona, elastyczna i gładka. Zauważyłam również, że nie czerwienię się wchodząc do nagrzanego pomieszczenia, co jest dodatkowym plusem. Uważam, że krem będzie także odpowiedni dla cer dojrzałych i wymagających oraz suchych. Cery wrażliwe powinny zwrócić uwagę na użyte olejki eteryczne, które mogą uczulać. Krem mnie nie zapchał, nie podrażnił, a dzięki swojej konsystencji jest bardzo wydajny.


krem-jesien-zima

Znacie kremy Naobay? Czy używacie kosmetyków z certyfikatem ECOCERT?

Lirene, Vitamin Energy C+D Pro, Żel, serum i krem z nowej serii 30+

Uwielbiam cytrusowe kosmetyki, nie kryję się z tym od dawna. Wy też je lubicie? Pomarańcza dodaje energii, a jednocześnie relaksuje; grejpfrut sprawia, że patrzę na świat optymistycznie i inspiruje do myśli o egzotycznej plaży; mandarynka dodaje słodyczy i witalności; limonka pobudza. Są to zapachy, które dotąd mnie nie znudziły, chętnie więc używam kosmetyków raczących mój zmysł powonienia tak ekscytującą mieszanką. Cała seria Vitamin Energy marki Lirene dostarcza mi właśnie takich atrakcji w postaci bonusu. Choć nie mam nic przeciwko kosmetykom bezzapachowym (mniejsza szansa na uczulenie) to jednak przyjemny zapach z samego rana lub wyciszający zmysły wieczorem także przyjmuję z otwartymi ramionami. Na nic jednak piękny zapach, jeśli działanie jest słabe. A jak jest z nową serią witaminową Lirene?


Kartoniki kremu oraz serum zabezpieczone są dodatkową folią, dzięki czemu mamy pewność, iż nikt nie używał ich wcześniej. W przypadku żelu do twarzy tej pewności mieć nie możemy, gdyż nadal otwieranie kosmetyków w drogerii jest niestety popularne... Opakowania są całkiem ładne, przezroczyste, a szata graficzna nawiązuje do cytrusów kojarzących się z witaminami.


Lirene, Żel myjąco - energetyzujący, Vitamin Energy C+D pro

"Oczyszczona skóra to pierwszy i niezbędny krok skutecznej pielęgnacji energetyzującej i odmładzającej. Ekspertki Lirene, poszukując rozwiązania jak dokładnie oczyścić i zatrzymać witalność skóry na dłużej, opracowały wyjątkowy żel, który nie tylko skutecznie oczyszcza skórę, ale także zwęża pory, zmniejszając ich widoczność oraz zapewnia zdrowy wygląd cery. Skuteczna baza myjąca została wzbogacona o składniki aktywne, synergicznie dbające o kondycję cery. Unikalna Duo C w połączeniu z wit. D pro rozpromieniają skórę oraz wspierają barierę naskórkową. Kompleks oligosacharydowy wspomaga odblokowanie i zwężenie porów oraz ujednolica koloryt. Witamina E, zamknięta w gwarantujących stabilność mikrokapsułkach, działa antyoksydacyjnie oraz poprawia ogólne odżywienie skóry."


Skład: Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates Copolymer, Triethanolamine, Hydroxyacetophenone, Disodium EDTA, Cellulose, Mannitol, Lactose, PEG-18 Glyceryl Oleate / Cocoate, Hydroxypropyl Methylcellulose, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Polysorbate 20, Cichorium Intybus (Chicory) Root Extract, Lens esculenta (Lentil) Seed Extract, Ethyl Ascorbic Acid, Lecithin, Lonicera Japonica Flower Extract, Lonicera Caprifolium Flower Extract, Ethylhexylglycerin, Methylparaben, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Benzoic Acid, Parfum (Fragrance), Limonene, CI 77492 (Iron Oxides), CI 12085 (D&C Red No. 36), CI 19140 (FD&C Yellow No. 5), CI 16035 (FD&C Red No. 40).


Żel kupimy w solidnej, przezroczystej butelce z mocnym korkiem. Możemy łatwo kontrolować poziom produktu, więc nie zaskoczy nas nagłe denko. To co zachwyca to zapach, który jest bardzo energetyzujący, choć akurat w żelu subtelniejszy niż w pozostałych produktach. Nie utrzymuje się na skórze po zmyciu. W lekko pomarańczowym, dość gęstym żelu zatopione zostały drobinki z witaminą E, które podczas masowania rozpuszczają się, przenikając do piany. Żel dobrze oczyszcza skórę, jednak dość mocno ją wysusza. Moja skóra jest po nim nieprzyjemnie ściągnięta, potrzebuje toniku i nawilżenia. Dla mnie nie jest to produkt do codziennego użytku, ale być może dlatego, że od dawna używam delikatniejszych oczyszczaczy i odzwyczaiłam się od podobnego uczucia. Kosztuje ok. 15zł/200ml.


Lirene, Skoncentrowane StimuSerum na noc, Vitamin Energy C+D Pro

"Specjalistyczne serum, które zapewnia idealną pielęgnację uzupełniającą, gwarantując widoczny efekt rewitalizacji i stymulacji energetycznej skóry. Optymalna zawartość kompleksu wit. Duo C oraz wit. D pro zapewnia wielowymiarowy efekt odmłodzenia. Duo C skutecznie penetruje skórę, chroniąc DNA komórkowe oraz aktywując syntezę białek kolagenu. Intensywnie rewitalizuje i rozświetla. Wit. D pro wspomaga barierę naskórkową oraz stymuluje naprawę mikrouszkodzeń, spowodowanych starzeniem i negatywnym wpływem środowiska. Unikalny kompleks SkinAwake, naturalnego pochodzenia i bogaty w mikroelementy, cukry i witaminy wspomaga procesy odnowy komórkowej zachodzącej podczas snu. Komórki są lepiej odżywione, a skóra pełna energii i witalności. Wysokocząsteczkowy kwas hialuronowy wiąże wodę w skórze, nawilżając i wygładzając. Zamknięta w gwarantujących stabilność mikrokapsułkach wit. E, zapewnia ochronę antyrodnikową oraz odpowiedni poziom nawilżenia skóry."


Skład: Aqua (Water), Propanediol, Alcohol Denat., Triethanolamine, Carbomer, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Glycerin, Buteth-3, Disodium EDTA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzotriazolyl Butylphenol Sulfonate, Cichorium Intybus (Chicory) Root Extract, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Cellulose, Mannitol, Lactose, Ethyl Ascorbic Acid, Lecithin, Tributyl Citrate, Sodium Hyaluronate, Lonicera Japonica Flower Extract, Lonicera Caprifolium Flower Extract, Hydroxypropyl Methylcellulose, Tocopheryl Acetate, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Parfum (Fragrance), Limonene, Hexyl Cinnamal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Linalool, Citronellol, Geraniol, CI 77492 (Iron Oxides), CI 19140 (FD&C Yellow No. 5), CI 12085 (D&C Red No. 36), CI 16035 (FD&C Red No. 40).


Serum kupimy w zafoliowanym kartoniku, na którym znajdziemy mnóstwo obietnic i zapewnień producenta. Produkt zaś został umieszczony w ślicznym, szklanym opakowaniu z pompką - bardzo lubię tego typu buteleczki, są higieniczne, choć niestety pompka w moim egzemplarzu się zacina. Jedna, dwie pompki wystarczą, aby dokładnie rozprowadzić kosmetyk na całej twarzy, szyi i dekolcie. Lekko pomarańczowa barwa nawiązuje do witamin i zapachu - cytrusowego, trochę mocniejszego niż żelu do mycia, ale zdecydowanie w tej samej gamie zapachowej. Aromat jest pobudzający, a jednocześnie relaksuje, koi zmysły i odpręża. Bardzo trafia z mój gust, dłuższą chwilę utrzymuje się na skórze. W dość gęstym żelu zatopione są nieliczne kuleczki z witaminami, które szybko się rozpuszczają podczas masowania skóry. Serum używałam codziennie przez dwa tygodnie, ale wydaje mi się, że lekko przesuszyło mi skórę, więc zaczęłam je stosować co 2-3 dni, zawsze na noc. Nie zauważyłam jakiegoś szczególnego działania. Serum lekko rozświetla skórę, postawia na niej lepiącą się warstewkę, która w pewnym sensie napina skórę - dzięki temu cera wydaje się jędrniejsza i gładsza. Przymyka też lekko pory. Produkt nie zapchał mojej skóry, nie przyspieszał przetłuszczania ani nie podrażniał. Kosztuje ok. 27zł/30ml.


Lirene, Odżywczy krem głęboko nawilżający do cery suchej i wrażliwej na dzień i na noc, Vitamin Energy C+D Pro

"Nawilżający krem-żel rozświetlający z unikalnym kompleksem ultranowoczesnej formy witaminy Duo C (hybrydowe połączenie dwóch form witaminy C), wit. D pro oraz wit. E. Połączenie to wielowymiarowo chroni młodość skóry, gwarantując spektakularne efekty. Rozświetlenie i ujędrnienie, dzięki wit. Duo C, która doskonale penetruje skórę, chroniąc DNA komórkowe i aktywując syntezę kolagenu. Działa intensywnie rewitalizująco i rozświetlająco. Wit. D pro odnawia barierę naskórkową oraz wspomaga proces regeneracji mikro-uszkodzeń, spowodowanych starzeniem biologicznym i negatywnymi czynnikami zewnętrznymi. Skóra staje się promienna, jędrna i elastyczna. Unikalny kompleks SkinRestart, dzięki bogactwu polisacharydów, mikroelementów, witamin oraz flawonoidów, rewitalizuje komórki skóry. Zamknięta w mikrokapsułkach wit. E zapewnia ochronę antyrodnikową oraz reguluje gospodarkę wodno-lipidową skóry. Skóra odzyskuje zdrowy wygląd, jest odżywiona oraz lepiej broni się przed czynnikami zewnętrznymi."


Krem kupimy w kartoniku zabezpieczonym dodatkową folią, mamy więc pewność, że nikt przed nami nie otwierał pudełeczka. Kosztuje ok. 25zł/50 ml i można go dostać w większości znanych drogerii. Krem występuje również w wersji rozświetlającej do cery normalnej.


Skład: Początek stanowią emolienty, gliceryna oraz lekki silikon, które tworzą na skórze warstwę ochronną, wygładzają oraz zmiękczają skórę. Niektóre składniki średnio mi się podobają np. izoparafina (emolient z ropy naftowej, który może zapychać przy dłuższym używaniu) czy phenoxyethanol (potencjalnie drażniący konserwant syntetyczny). W połowie znajdują się witaminy, kwas hialuronowy oraz ekstrakty roślinne. Pod koniec wymieniono barwniki oraz niektóre składniki kompozycji zapachowej (potencjalne alergeny). Szczegóły poniżej:


Wewnątrz kartonika znajduje się lekki, plastikowy słoiczek z nakrętką. Wolę kremy w opakowaniach z pompką, ponieważ są higieniczniejsze, dlatego tutaj używam po prostu szpatułki, którą wybieram krem. Unikam w ten sposób nadkażania zawartości bakteriami.


Pod nakrętką znajdziemy jeszcze jedno zabezpieczenie, tym razem w formie aluminiowej folii. Dzięki temu zwiększa się trwałość kosmetyku, gdyż kontakt z powietrzem ograniczony został do minimum.


Krem faktycznie ma lekko żelową konsystencję, bardzo przyjemną w dotyku i aplikacji. Nakłada się go z prawdziwą przyjemnością, gdyż gładko sunie po skórze i dobrze się rozprowadza. Używam go również na szyję i dekolt, delikatnie wklepując opuszkami palców. W delikatnie pomarańczowym kremie widoczne są zatopione drobinki z witaminami, które podczas masowania skóry rozpuszczają się całkowicie, nie nadają kolorytu. Moment po aplikacji żelowa formuła wchłania się w moją skórę praktycznie do matu, jednak już po 20-30 minutach cera zaczyna się lekko błyszczeć, a po godzinie całkowicie się świeci. Z tego względu używam go wyłącznie na noc, kiedy błyszczenie mi nie przeszkadza. Rano skóra nie świeci się bardziej niż zwykle, nie budzę się z grubą warstwą sebum, więc nie obawiam się, że zwiększa przetłuszczanie. Zapach oczywiście jest obłędny - taki sam, jak serum, ale odrobinę bardziej słodki. Utrzymuje się na skórze dłuższą chwilę.


Kremu używam najczęściej jako ostatnią warstwę wieczornej pielęgnacji. Po dokładnym demakijażu i umyciu skóry tonizuję ją hydrolatem lub esencją Bielendy, wklepuję żel aloesowy, odczekuję chwilę, a następnie "zamykam" uprzednio nałożone kosmetyki nawilżające warstwą emolientową kremu Lirene. W tej roli sprawdza się doskonale, gdyż pomaga wcześniej użytym składnikom działać głębiej i dłużej, a dzięki delikatnej warstewce ochronnej uniemożliwia odparowanie wody i zatrzymuje ją w naskórku.

Zobacz też: Bielenda, Multiesencja 4w1
Zobacz też: Płyny micelarne do demakijażu


Krem-żel Lirene użyty solo delikatnie nawilża i rozświetla skórę, choć jest to na granicy nieładnego błyszczenia - może być to spowodowane przeznaczeniem produktu do cery suchej, w końcu moja jest mieszana (ale też potrzebuje porządnego nawilżania). Regularnie stosowany sprawia, że cera wydaje się ładniejsza, pory są mniej widoczne, a skóra wygląda na jędrniejszą i bardziej zwartą - przyznam, że jest to dla mnie zaskoczeniem. Patrząc na mocno emolientowy skład nie spodziewałam się żadnej rewelacji, ale muszę przyznać, że jest to przyzwoity krem drogeryjny. Nie jest naturalny ani idealny, ale chętnie go jeszcze kiedyś kupię, ponieważ nie zapycha, nie uczula, krzywdy nie robi, za to cieszy zapachem i żelową konsystencją.


Kusi Was ta cytrusowa seria kosmetyków Lirene? Lubicie witaminy w kremach?

Vianek, Krem pod oczy odżywczy

Niewiele znam osób w pełni zadowolonych ze swojej twarzy. A to nos za duży, a to za mały, oczy za szeroko rozstawione, piegi, zmarszczki, pieprzyki... Taka nasza ludzka uroda, nie jesteśmy plastikowi i tacy sami, tworzeni na linii produkcyjnej od jednego wzorca. I dobrze! Mnie samej do ideału daleko, ale, przynajmniej póki co, nie planuję wstrzykiwania pod skórę nici czy botoksu. Nie znaczy to jednak, że nie robię nic. Staram się działać, ale naturalnie i systematycznie. Regularnie oczyszczam, nawilżam i odżywiam skórę, także wokół oczu. Niestety pierwsze zmarszczki już są u mnie widoczne, szczególnie tzw. kurze łapki. Każdy kto lubi się dużo śmiać pozna je prawdopodobnie wcześniej niż inni, dlatego o okolice oczu dbam szczególnie starannie i staram się ich nie pomijać, nawet kiedy jestem bardzo zmęczona. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję odżywczego kremu Vianek z mojej ulubionej serii pomarańczowej. Ciekawe?


Vianek, Odżywczy krem pod oczy 

Według producenta: "Krem intensywnie pielęgnujący okolice oczu, zawiera składniki o działaniu odżywczym. Olej sojowy, z pestek moreli i rokitnikowy, bogate w witaminy, wykazują właściwości antyoksydacyjne oraz wzmacniające. Ekstrakt z szyszek chmielu zapobiega przedwczesnemu starzeniu skóry. Krem może być stosowany pod makijaż.
Sposób użycia: Dozę kremu nanieś na skórę w okolicach oczu i delikatnie wklepuj do całkowitego wchłonięcia."


Wszystkie obietnice producenta oraz inne podstawowe informacje możemy przeczytać na kartoniku, w którym kupimy krem. Wspomnę, że wizualnie bardzo podobają mi się opakowania tej marki, urocze kwiaty rodem z polskiej wsi kojarzą mi się z czymś naturalnym, słowiańskim i tradycyjnym, z kosmetykami o dawnych recepturach, sprawdzonymi przez pokolenia. Jednocześnie są raczej minimalistyczne, nieprzeładowane kolorami czy wzorami i miłe dla oka.


Warto zwrócić uwagę przed zakupem, czy opakowanie jest zabezpieczone naklejką, dzięki czemu możemy mieć pewność, że nikt przed nami nie otwierał kremu. Za pojemność 15 ml zapłacimy ok. 20zł.


Skład: Aqua, Glycine Soja Oil, Coco-Caprylate, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Glyceryl Stearate, Humulus Lupulus Cone Extract, Glycerin, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Lecithin, Hippophae Rhamnoides Oil, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal.


Wewnątrz kartonika znajduje się urocze, niewielkich rozmiarów opakowanie kremu. Podczas pierwszego kontaktu byłam niesamowicie zdziwiona, że można stworzyć tak słodką buteleczkę, małą i kobiecą. Jednocześnie jest ona lekka i poręczna oraz wyposażona w pompkę typu airless, co jest moim ulubionym rozwiązaniem, najbardziej higienicznym i ograniczającym ryzyko zepsucia się produktu. Lubię to! Jedyne co mi przeszkadza to fakt, że opakowanie lubi się przewracać i nie widać ile kosmetyku zostało wewnątrz, ale przebolałam to.


Krem pod oczy Vianek ma barwę lekko kremową i delikatnie pachnie, podobnie jak cała seria, ale zdecydowanie subtelniej. Wyczuwam w nim zapach morelowo-migdałowy. W sumie nie wiem po co producent dodał kompozycję zapachową, ponieważ moim zdaniem kosmetyki pod oczy całkowicie mogłyby się bez tego obejść, co ograniczyłoby także możliwość ewentualnych podrażnień i alergii. Konsystencja kremu jest bardzo przyjemna, delikatna i doskonale się wchłania.
Buteleczka jest faktycznie bardzo wygodna, wystarczy wycisnąć niewielką - bardzo niewielką - ilość produktu, co dzięki pompce jest po prostu łatwe. Krem jest niesamowicie wydajny, a niewielka pojemność 15 ml wystarcza na 3-4 miesiące codziennego stosowania (zależy czy używamy go tylko raz, czy też dwa razy dziennie). Warto wspomnieć, że po otwarciu mamy 6 miesięcy na zużycie kosmetyku. 


Codziennie wieczorem po dokładnym demakijażu i spryskaniu twarzy mieszanką hydrolatu z lawendy i róży damasceńskiej delikatnie wklepuję krem pod oczy oraz po zewnętrznej stronie, tam gdzie tworzą się kurze łapki (nie na powiekę!). Bardzo ważne jest, aby nie rozciągać niepotrzebnie skóry i jej nie ugniatać (to nie ciasto), bo możecie w ten sposób przyspieszać powstawanie oraz pogłębiać już posiadane zmarszczki. 
Krem świetnie się wchłania, nie pozostawiając widocznej tłustej warstwy na skórze, choć po dotknięciu palcem czuję, że jest. Nadaje się również pod makijaż (jednak ja rano używam chłodzącego roll-onu z kwasem hialuronowym). Po odczekaniu chwili od aplikacji odczuwam przyjemne napięcie, wygładzenie i naprężenie skóry, którego nie należy mylić ze ściągnięciem. Skóra jest fajnie nawilżona, miękka i przyjemna w dotyku, ale to co cieszy najbardziej to wizualna, widoczna poprawa skóry pod oczami, dzięki czemu nabiera ona blasku i rozjaśnia spojrzenie. Kosmetyk nie podrażnił mnie i nie uczulił, nie "wędrował" także po skórze, więc nie zdarzyło mi się rano obudzić z ropiejącymi oczami czy spuchniętymi powiekami (miałam tak po kremie pod oczy Cosnature). 
Mimo delikatnej konsystencji, która początkowo wydawała mi się być zwyczajnie za słaba, widzę dużą różnicę po ok. 3 miesiącach stosowania kremu. Przy regularnym używaniu skóra wiele zyskuje, ale pod warunkiem, że potrzebuje czegoś więcej niż samego nawilżenia. Dla koleżanki dwudziestolatki był zbyt treściwy. Nie jestem też pewna czy w przypadku głębszych zmarszczek równie dobrze się sprawdzi. Uważam, że jest idealnym kremem dla kobiet w wieku mniej więcej 28-38 lat i cieszę się, że można łatwo zdobyć próbki, by samemu sprawdzić.


Swojego czasu w blogosferze głośno było o wersji nawilżającej z lnem. Miałyście któryś z tych kremów Vianka?  Jaki jest Waszym ulubionym smarowidłem pod oczy?
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj