HITY BLOGEREK! 7 najlepszych naturalnych kremów pod oczy

Najlepsze naturalne kremy pod oczy! Recenzje, opinie

Wraca seria Hity Blogerek, w której piszemy dla Was wspólnie z zaprzyjaźnionymi blogerkami i instagramerkami kochającymi kosmetyki naturalne! To jeden z moich ulubionych pomysłów blogowych, ponieważ pozwala stworzyć różnorodne zestawienie - listę najlepszych naturalnych produktów w jednym miejscu, biorąc pod uwagę różne potrzeby skóry i oczekiwania. Dzisiaj zapraszamy na krótkie przedstawienie najlepszych, naturalnych kremów i produktów pod oczy.

 
najlepsze-naturalne-pod-oczy
 

BasicLab, Peptydowe serum pod oczy

Bema Cosmetici, Naturalna żelowa maska pod oczy NatureUp 

Alicja z Instagrama @alicja_testuje:

Zacznę od tego, że moja okolica pod oczami nie jest szczególnie wymagająca. Mam kilka drobnych zmarszczek mimicznych, ale jestem mamą Maluszka, więc często jestem niewyspana i mam podkrążone oczy. Jeśli chodzi o pielęgnację oczu, to mam dwa hity - serum i maseczkę.

Peptydowe serum pod oczy BasicLab

Serum ma wodnisto-żelowa konsystencję i znajduje się w zgrabnej buteleczce o pojemności 15 ml z pipetką. W składzie oprócz wspomnianego w nazwie peptydu mamy niacynamid, który wzmacnia barierę hydrolipidową, a do tego redukującą obrzęki kofeinę oraz kwas hialuronowy, który nawilża skórę i spłyca zmarszczki mimiczne. Jeśli chodzi o wydajność, to buteleczka wystarczyła mi na 3 miesiące codziennego używania rano i wieczorem. Serum szybko się wchłania, więc nie musimy długo czekać z nałożeniem kremu pod oczy. Kosmetyk ten jest idealny zarówno na dzień (świetnie dogaduje się z makijażem), jak i na noc. Jeśli chodzi o efekty, to po 3 miesiącach zmarszczki mimiczne zostały delikatnie wygładzone, a skóra prezentowała się jeszcze bardziej promiennie! To jest zdecydowanie kosmetyk, do którego chętnie wrócę :)

Naturalna żelowa maska pod oczy NatureUp Bema Cosmetici

Maska ma wodnisto-żelową konsystencję, jest bezzapachowa i znajduje się w 30 ml buteleczce typu airless. Niecała pompka wystarcza na pokrycie okolicy pod oczami. Główne składniki aktywne, to hydrolat z chabra bławatka, który działa aktyoksydacyjnie i lekko ściągająco oraz hydrolat z oczaru wirginijskiego, który ma działanie przeciwstarzeniowe i ściągające. Po aplikacji maseczki jest uczucie napinania skóry, ale nie jest ono niekomfortowe. Maseczkę trzymam pod oczami około 15 min, a następnie spłukuję wodą. Skóra jest pięknie odżywiona i delikatnie napięta. Bardzo lubię ten produkt i polecam osobom, które nie mają dużo czasu na pielęgnację, ponieważ jest szybki w obsłudze (wystarczy nacisnąć pompkę i nałożyć pod oczami) oraz banalny w zmyciu, a do tego odżywia delikatną skórę pod oczami. Pamiętaj, aby maseczki użyć na oczyszczoną skórę!

basiclab-recenzja-pod-oczy

Autorka zdjęcia: @alicja_testuje


Be.Loved, Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy Papaja Mango

Agata z Instagrama @a_naturalnie:

be-loved-recenzja-krem
Moim ulubieńcem w tej kategorii jest krem anti-aging Papaja-Mango marki Be.Loved. Co prawda skóra w obrębie oczu nie jest jeszcze w moim przypadku bardzo wymagająca, ale profilaktyka zawsze mile widziana. :) W jego składzie oprócz ekstraktów z mango oraz papai znajdziemy probiotyki, kofeinę i biofermenty. 
Ten kosmetyk niesamowicie mnie zaskoczył w zasadzie już od pierwszego użycia! Gęsta, lekko masełkowo-piankowa formuła świetnie rozprowadza się na skórze, a jego zapach jest delikatny i nienachalny. Krem z powodzeniem możemy aplikować pod makijaż, ale największe efekty zaobserwowałam po włączeniu go do wieczornej pielęgnacji. Przede wszystkim dogłębne nawilżenie, które było czuć na skórze następnego dnia. Oprócz tego lekkie napięcie skóry, zmniejszenie widoczności zmarszczek oraz rozjaśnienie cieni. Na uwagę zasługuje również jego wydajność, która jest imponująca. Krem nie należy do najtańszych, ale uważam, że warto w niego zainwestować.


D’alchemy, Krem pod oczy Age-delay Eye Concentrate

Diana z Instagrama @naturale.blog:

Przyznam, że ten produkt jak mało który zachwycił mnie od pierwszego użycia. Moja skóra pod oczami nie jest specjalnie wymagająca, jednak większość kremów zawsze wydawała mi się zbyt lekka do tej okolicy. Przy tym produkcie od razu poczułam przyjemne napięcie skóry oraz solidne nawilżenie. Przy dłuższym używaniu zauważyłam spłycenie drobnych zmarszczek mimicznych. 

Ma bardzo bogaty, naturalny skład i pięknie pachnie. Koncentrat ten pięknie też zgrywa się z produktami do makijażu. Mimo tego, że jest dość treściwy absolutnie nie zostawia żadnej niepożądanej i nieprzyjemnej warstwy. Ponadto jest też bardzo wydajny. Nie jest to produkt najtańszy, ale moim zdaniem warty swojej ceny, choć wiadomo, że działanie to zawsze kwestia indywidualna.

dalchemy-krem-pod-oczy-recenzja
 Autorka zdjęcia: Diana @naturale.blog


D’Alchemy, Koncentrat pod oczy niwelujący oznaki starzenia

Ola z bloga crazyecogirl.pl:

Idealnego kremu pod oczy poszukuję już jakiś czas. Przetestowałam do tej pory kilka i w tej chwili mogę powiedzieć, że z tego koncentratu zadowolona jestem najbardziej. Mam cerę tłustą ze skłonnością do trądziku. Jeżeli chodzi o okolice oczu to skórę na powiece mam zdecydowanie przetłuszczającą się. Koncentrat przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji skóry wokół oczu. Ja stosuję go przy porannej i wieczornej rutynie. Jest w szklanym słoiczku. Dołączona jest do niego szklana szpatułka. 

Koncentrat ma gęstą, kremową konsystencję o delikatnym zapachu. Świetnie się wchłania. Bardzo dobrze nawilża okolice oka, dodatkowo ją napinając. Skóra jest jędrna. Zauważyłam również wygładzenie delikatnych zmarszczek wokół oczu. Ja dodatkowo po nałożeniu kremu stosuję roler dla lepszego działania kosmetyku. Rozświetla okolice oka oraz według mnie niweluje cienie pod oczami. Koncentrat bardzo dobrze współgra z innymi kosmetykami oraz makijażem. Nie roluje się, nie rozciera. W żaden sposób nie wpływa na aplikację cieni. Osobiście bardzo go polecam, bo widoczna jest jego skuteczność. Uważam jednak, że należy do kategorii dość drogich kosmetyków. 

Zawiera następujące składniki aktywne: Hydrolaty z róży damasceńskiej i oczaru, wyciąg z mikro algi Chlorella Vulgaris, wyciąg z krwawnika, nagietka, kasztanowca, oczaru, dziurawca, malwy, rumianku, mięty i lipy, oleje z różny rdzawej, arganowy oraz lniany, masła shea i shorea, a także olejki eteryczne z róży damasceńskiej i lawendy. Cena: 160,00 zł / 15 ml

dalchemy-krem-przeciwzmarszczkowy-opinia

 Autorka zdjęcia: Ola crazyecogirl.pl

 

Veoli Botanica, Przeciwstarzeniowy balsam przeznaczony do pielęgnacji okolic oczu KEEP AN EYE ON IT

Agnieszka z Instagrama @takmiedzynami:

Kierując się zasadą "lepiej zapobiegać niż leczyć" długo szukałam kremu, który nawilży delikatnie okolice oczu i wygładzi drobne zmarszczki mimiczne. I tak oto w moje ręce wpadł On. MIEJ NA TO OKO. Balsam zawiera w sobie formułę przeciwstarzeniową. AvenaPLex to kompleks kwasów tłuszczowych, który zapobiega utracie wody z naskórka i wzmacnia barierę lipidową. Balsam zawiera olej jojoba, bogaty przeciwutleniacz, który odżywia skórę wokół oczu. Olej z pestek malin daje regenerację, odżywienie i zapobiega odparowywaniu wody z naskórka. Wyciąg z korzenia marchwi posiada właściwości antyoksydacyjne, łagodzące, regenerujące i przeciwzapalne. Za to olej z nasion marchwi jest bogaty w beta-karoten, który regeneruje i wygładza skórę. Wzmocniony witaminą E - to ekstra antyoksydant. Palmitynian askorbylu czyli pochodna witaminy C, która ma zadanie uszczelnić naczynia krwionośne i rozjaśnić przebarwienia.

Jak do tej pory ten balsam to mój zdecydowany faworyt. Zaskakująca jest tutaj konsystencja, która jest dość zbita i gęsta. Jednak w kontakcie ze skórą bardzo przyjemnie się wchłania i pozwala wykonać delikatny masaż. W połączeniu z rollerem działa cuda. I mimo że jest gęsty, to nie pozostawia lepkiej warstwy. Na mojej dojrzałej skórze wygładził drobne zmarszczki i bardzo uelastycznił skórę. Z tym balsamem niewyspanie to żaden problem. Ja nie mam problemu z cieniami pod oczami, ale widzę, że skóra nabrała zdrowego kolorytu. Ze względu na jego tłustą formułę używam go tylko na noc. Ta gęsta konsystencja sprawia, że jest bardzo, bardzo wydajny. A reszta kremu, która zostaje na moich palcach po nałożeniu, ląduje na ustach i dzięki temu są one również miękkie i odżywione. Zapach jest bardzo delikatny, taki malinowo-marchewkowy.

veoli-botanica-krem-pod-oczy
  Autorka zdjęcia: Agnieszka @takmiedzynami

 

Biolaven, Krem pod oczy

Klaudia z Instagrama @ja_ekodama:

biolaven-pod-oczy-recenzja
Czy tanie i naturalne może być dobre? Tak! Biolaven przychodzi z wyjątkowym i silnie nawilżającym kremem pod oczy. Ale po kolei. Cała seria Biolaven Organic pachnie intensywnie. Pierwsze skrzypce grają lawenda i winogrona (zarówno olejek lawendowy, jak i olej w pestek winogron stanowią dwa wyróżniające składniki całej linii). Co ciekawe, zapach szybko się ulatnia, więc nie musimy się martwić, że przez cały dzień będziemy go wyczuwać.

Tych, którzy nie są fanami zapachu lawendy, do kremu pod oczy Biolaven przekona skład i działanie. Krem zawiera kompleks aminokwasów na bazie NMF (Natural Moisturizing Factor, czynnik nawilżający naturalnie występujący w skórze), który pomaga zachować wysoki poziom nawilżenia skóry. Interesującym składnikiem aktywnym w kremie jest resweratrol (ze skórki winogron!). Działa przeciwzmarszczkowo i poprawia jędrność skóry. Co więcej, w kremie znajdziemy mnóstwo emolientów, które dodatkowo zregenerują barierę lipidową skóry: olej z pestek winogron, skwalan, masło awocado i witamina E.

Krem fenomenalnie sprawdził się na mojej (25-letniej) skórze pod oczami. Poprawił elastyczność, skóra była sprężysta i gładka jak nigdy. Idealnie zachowywał się pod makijażem rano, a w nocy łagodził i regenerował. Jest to lekki krem, który porządnie nawilży, wspomoże barierę hydrolipidową i przyniesie uczucie ukojenia. To mój absolutny ulubieniec i spośród wszystkich kremów pod oczy jakich używałam zyskał pierwsze zaszczytne miejsce. Co mogę dodać dla nieprzekonanych? Tubka kremu pod oczy Biolaven została wykonana z tworzywa PCR (tworzywa wytwarzanego z zużytych opakowań z tworzyw sztucznych pochodzących od konsumentów).

 

Bema Cosmetici, Liftingujący krem pod oczy 

Aneta z bloga cosmeticosmos.pl:

Krem Bema jest dla mnie idealny pod każdym możliwym względem, a świadczy o tym choćby to, że właśnie kończę trzecią tubkę! Liftingujący krem pod oczy Bema ma świetną, gęstą, przypominającą masełko konsystencję, dzięki której dobrze się rozprowadza i co dla mnie bardzo ważne - nie migruje do oka! Mimo gęstej konsystencji krem wcale nie jest tłusty - nadaje się zarówno na dzień, także pod makijaż (nic nie spływa ani się nie warzy), jak i na noc. Dla mnie jest praktycznie bezzapachowy, co jest kolejnym, ogromnym plusem. Nie ściąga skóry i nie podrażnia oczu.

Regularnie stosowany niesamowicie uelastycznia i ujędrnia skórę, głęboko ją nawilża, napina i lekko rozjaśnia (wizualnie - dzięki mice w składzie). Wyraźnie pozytywnie wpływa na moje lekkie zmarszczki mimiczne, które delikatnie spłyca, a spojrzenie nabiera świeżości. Skład kremu został oparty o hydrolaty zamiast wody (z róży damasceńskiej, z kwiatów gorzkiej pomarańczy i z kwiatów chabra bławatka - działają nawilżająco, regenerująco, antyoksydacyjnie, ściągająco i łagodząco), masło shea (odżywia i wygładza), wiele innych roślinnych emolientów oraz ekstraktów (m.in. szafran).

Kosztuje ok. 58 zł/20 ml, ale często jest w promocji np. w sklepie ekozuzu.pl. Jest niesamowicie wydajny, także dzięki trochę większemu niż standardowo opakowaniu, ale i swojej konsystencji. Krem pod oczy Bema to mój wielki ulubieniec, ponieważ robi dokładnie to co obiecuje.

bema-pod-oczy-recenzja
Autorka zdjęcia: Aneta cosmeticosmos.pl

 

Tak prezentują się nasze opinie o naturalnych kremach pod oczy. Zauważcie, że krem D'Alchemy się powtórzył - nasze recenzje pisane są niezależnie, dlatego jak najbardziej może się tak zdarzyć. Znacie któryś z tych produktów?

Delia, Liftingujący roll-on pod oczy ze świetlikiem

Rano często wstaję nieprzytomna, przy czym nie ma najmniejszego znaczenia czy rano to godzina 6:00 czy 9:00. Myję twarz i zwykle wpatruję się chwilę w zombie w lustrze, po czym przypominam sobie, że mam taki fajny gadżet, który pomaga się obudzić. Mowa o roll-onie Delii, który dzięki metalowej, wiecznie zimnej kuleczce pobudza i sprawia, że spojrzenie wydaje się znośne. Znika lekkie opuchnięcie okolic oczu i jestem gotowa na kolejny dzień.



Delia, +3D Hyaluron Fusion, Liftingujący roll-on pod oczy

"Unikalny produkt stworzony dla kobiet oczekujących natychmiastowych efektów w pielęgnacji przeciwzmarszczkowej. Intensywnie nawilża do 24 h, wygładza drobne zmarszczki, redukuje oznaki zmęczenia, rozświetla spojrzenie."


Roll-on pod oczy Delii kosztuje 8-10 zł/15 ml. Produkt kupimy w kartoniku, który jest zafoliowany. Całość, mimo że bardzo tania, wygląda ładnie, połyskująco i wiele nam obiecuje.


Skład: Aqua (woda), Glycerin (gliceryna; pomaga substancjom aktywnym wniknąć głębiej, przyspiesza regenerację, wygładza, zmiękcza), Propylene Glycol/Aesculus Hippocastanum Extract (wyciąg z kasztanowca zwyczajnego; poprawia mikrokrążenie i zmniejsza obrzęki, uszczelnia naczynia krwionośne), Propylene Glycol/Euphrasia Officinalis Extract (wyciąg ze świetlika lekarskiego; rozświetla skórę wokół oczu, zmniejsza obrzęki i opuchliznę, działa antybakteryjnie, kojąco), Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum (modyfikowana guma z drzewa tara; stabilizator emulsji, emulgator, nawilża), Caesalpinia Spinosa Gum (stabilizator emulsji), Phenoxyethanol/Ethylhexylglycerin (konserwanty, zaliczane do delikatnych), Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Globularia Cordifolia Callus Culture Extract (komórki macierzyste; pobudzają naturalne procesy regeneracji skóry), Xanthan Gum (zagęstnik), Allantoin (łagodzi podrażnienia, nawilża, koi), Biosaccharide Gum-1 (polisacharyd; nawilża, regeneruje, łagodzi), Sodium Hyaluronate (kwas hialuronowy intensywnie nawilża skórę i wypełnia drobne zmarszczki mimiczne).


Opakowanie roll-onu jest bardzo wygodne podczas stosowania. Zakrętka skrywa metalową kuleczkę, która jest zawsze zimna, nawet jeśli nie trzymamy produktu w lodówce. Pojemnik jest poręczny i jedyną wadą jest to, że nie stoi stabilnie, łatwo się przewraca na półce.


Płyn jest przezroczysty, dość lejący i bezzapachowy. Bardzo szybko się wchłania w skórę, dzięki czemu nadaje się pod makijaż. Używam go zarówno rano jak i wieczorem, choć zdarza mi się o nim zapominać. Rano używam go solo, natomiast wieczorem po krótkiej chwili aplikuję na niego treściwszy krem. Roll-on traktuję trochę jak pierwszy krok w dwuetapowej pielęgnacji okolic pod oczami, zwłaszcza że jego skład pomoże innym składnikom aktywnym wniknąć głębiej w naskórek.



Uwielbiam ten moment, kiedy rano lekko masuję skórę pod oczami zimną kuleczką z płynem. Roll-on nigdy się nie zaciął, wydobywa idealną ilość produktu, nie za mało i nie za dużo. Dzięki niemu bardzo szybko znikają niewielkie, ponocne opuchnięcia. Delikatnie wpływa też na zasinienia, ale nie jest to spektakularny efekt. Płyn błyskawicznie się wchłania łągodnie napinając skórę, choć oczywiście zmarszczek nie zmniejsza. Dodatkowo wygładza, leciutko ujędrnia i sprawia, że spojrzenie wydaje się świeższe. Skład pomaga też nawilżać delikatne okolice oczu, a nie pozostawia tłustej warstwy, więc jeśli potrzebujecie tylko nawilżenia mocno polecam spróbować, zwłaszcza, że cena jest niska. Na efekt liftingu raczej nie liczcie. To fajny kosmetyk dodatkowy do pielęgnacji oczu, wzmacniający działanie innych produktów.


Jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku, choć nie oczekiwałam spektakularnych efektów. Delikatnie nawilża, przyjemnie chłodzi okolice oczu, co cenię szczególnie rankiem - budzi mnie to i zmniejsza opuchliznę. Subtelnie napina i wygładza skórę, choć zmarszczek nie usuwa.

Znacie roll-ony pod oczy? Używacie takich produkty?

Mizon, Krem pod oczy ze śluzem ślimaka

Kosmetyki ze śluzem ślimaka wciąż są szalenie popularne, choć nie do końca jestem pewna w jaki sposób pobiera się śluz i w jakich warunkach żyją ślimaki. Wiem natomiast, bo sprawdziłam na sobie, że śluz naprawdę ma niesamowity wpływ na skórę - nawilża, ujędrnia, łagodzi podrażnienia, wygładza, regeneruje. Takie działanie jest też silnie pożądane pod oczami, gdzie powstały już u mnie pierwsze zmarszczki. Jak się zatem spisał krem Mizon pod oczami?


Mizon, Multi Function Formula, Krem pod oczy z filtratem ze śluzu ślimaka

"Regenerujący i przeciwzmarszczkowy krem ze śluzem ślimaka, który zawiera aż 80% filtratu. Dzięki peptydom i adenozynie działa przeciwzmarszczkowo, rozjaśnia przebarwienia, ujędrnia, rewelacyjnie nawilża i napina skórę wokół oczu oraz rozjaśnia przebarwienia."


Krem opakowany jest w ładny kartonik, na którym powinna znaleźć się naklejka w języku polskim (jeżeli kupimy kosmetyk u polskiego dystrybutora). Krem można kupić w dwóch wersjach: w słoiczku o pojemności 25 ml oraz w tubce - 15 ml. Ceny zaczynają się od 45 zł.


Skład: Snail Secretion Filtrate (filtrat ze śluzu ślimaka; silnie regeneruje), Butylene Glycol, Glycerin, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Limnanthes Alba (meadowfoam) Seed Oil (odżywia, ujędrnia), Niacinamide (wit. B3; rozjaśnia, działa przeciwzmarszczkowo), Octyldodecyl Myristate, Glyceryl Stearate, Peg-100 Stearate, Squalane (odżywia i odmładza skórę), Polyacrylate-13, Polyisobutene, Water, Polysorbate 20, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Beeswax, Ethylhexylglycerin, Caprylyl Glycol, Tropolone, Dimethicone, Glyceryl Stearate, Palmitic Acid, Stearic Acid, Sodium Hyaluronate (nawilża, ujędrnia), Rh-oligopeptide-1 (EGF, peptyd; intensywnie wspomaga odnowę komórek), Palmitoyl Pentapeptide-4 (prokolagen; zapobiega wiotczeniu skóry, stymuluje regenerację tkanki łącznej), Hydrolyzed Wheat Protein (hydrolizat protein pszenicy; nawilża, wygłądza), 1,2-hexanediol, Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract (olej ze słodkich migdałów; odżywia i uelastycznia), 1,2-hexanediol (konserwant utrzymujący wilgoć), Portulaca Oleracea Extract (ujędrnia, uelastycznia), Betula Platyphylla Japonica (brzoza japońska; wybiela skórę), Adenosine (adenozyna; liftinguje, spłyca zmarszczki, regeneruje skórę, uelastycznia), Disodium Edta (konserwant).


Wewnątrz kartonika znajduje się zgrabna tubka w kolorze starego złota. Bardzo wygodnie się z niej wyciska zawartość, ponieważ jest miękka i elastyczna. Korek jest zakręcany. Średnio stoi, łatwiej jest ją gdzieś położyć. Na zużycie produktu mamy 12 m-cy od otwarcia.


Krem posiada białą barwę i jest praktycznie bezzapachowy, co mi bardzo odpowiada. Nie rozumiem po co krem pod oczy miałby pachnieć, skoro zwiększa to ryzyko podraznień, a nawet podczas aplikacji praktycznie nie da się poczuć zapachu. Konsystencja jest dość lekka, trochę lepka - w końcu mamy tu aż 80% śluzu ślimaka, to do czegoś zobowiązuje. Nie ciągnie się jednak jak krem do twarzy z tej serii, jest trochę żelowa.



Krem pod oczy Mizon bardzo dobrze się aplikuje pod oczy. Wystarczy wycisnąć odpowiednią ilość i delikatnie wklepać w okolice oczu, starając się nie naciągać skóry. Producent zaleca unikać kontaktu z oczami, więc zawsze starałam się nie nakładać go zbyt dużo, aby w nocy się nie przemieszczał pod powieki. Nigdy nie podrażnił mnie ani nie uczulił.


Głównym zadaniem produktu jest regeneracja oraz walka ze zmarszczkami. Powinien także rozjaśniać cienie. Po zużyciu całej tubki mogę stwierdzić, że krem Mizon ładnie nawilża skórę pod oczami, bardzo delikatnie ujędrnia i napina skórę przy regularnym stosowaniu, ale absolutnie nie ma najmniejszego wpływu na cienie czy zmarszczki, a bardzo na to liczyłam. Jego działanie nie jest spektakularne i jest to dla mnie prawdziwe zaskoczenie - działa poprawnie, widzę różnicę w nawilżeniu odkąd go używam, ale tak zwanego szału nie ma. Krem jest lekki, nie zostawia na skórze ochronnej warstwy, nadaje się także na dzień pod makijaż i być może to jest przyczyną zbyt słabego działania. Moja skóra po trzydziestce potrzebuje już czegoś konkretnego, przeciwzmarszczkowego, a ten produkt prawdopodobnie lepiej się sprawdzi u kogoś młodszego. Będą z niego zadowolone osoby szukające dobrego nawilżenia i regeneracji skóry w okolicach oczu, ale nie oczekujące niczego więcej.



Podsumowując mam mieszane uczucia co do kremu ze śluzem ślimaka pod oczy. Zdaję sobie sprawę, że postawiłam mu wysoką poprzeczkę ze względu na świetne doświadczenia z kremem tej samej marki i prawdopodobnie stąd mój delikatny zawód. Z drugiej strony krem jest dość drogi jak na podobne efekty, a mogę je osiągnąć przykładowo produktami FlosLeku za 10-20zł lub dołożyć więcej na zakup czegoś skuteczniejszego. Mimo wszystko krem nie jest zły, po prostu lepiej się sprawdzi na młodszej skórze.

Znacie produkty Mizon? Czy lubicie koreańskie kosmetyki?

La Roche-Posay, Redermic C, Krem pod oczy z witaminą C

Pielęgnacja delikatnej skóry pod oczami jest w centrum mojego zainteresowania dopiero od kilku lat. Na okolice oczu zwraca się zwykle uwagę dopiero w wieku ok. 25 lat, kiedy pojawiają się pierwsze zmarszczki mimiczne, zwłaszcza gdy ktoś, jak ja, lubi się dużo śmiać. Tzw. "kurze łapki" nie są widokiem pożądanym, więc zaczynamy walkę z niechcianymi oznakami upływu czasu. Przez te kilka lat poznałam wiele kremów i żeli pod oczy. Większość jedynie nawilża skórę, co też jest ważne, jednak potrzebuję już czegoś więcej. Cieszę się więc, że poznaję coraz skuteczniejsze kosmetyki, radzące sobie z moimi lekkimi zasinieniami, drobnymi zmarszczkami oraz poranną opuchlizną. Moją uwagę coraz częściej przykuwają produkty z oznaczeniem "przeciwzmarszczkowe", ponieważ wolę zapobiegać najbardziej jak mogę, aby jak najpóźniej leczyć. Dziś zapraszam na recenzję kremu pod oczy, który robi nawet więcej niż obiecuje.


La Roche-Posay, Redermic C Eyes, Intensywnie ujędrniający krem pod oczy z witaminą C

Według producenta: "Profesjonalna kuracja przeciwstarzeniowa pod oczy. Zaawansowana formuła, by zredukować zmarszczki wokół oczu, intensywnie ujędrnić skórę i zwiększyć jej elastyczność. Spojrzenie nabiera głębi i staje się wyraźnie odmłodzone.  Krem pod oczy wygładzający o zawartości witaminy C, która działa przeciwstarzeniowo. Pobudza produkcję włókien kolagenowych, by zwiększyć elastyczność i sprężystość delikatnej skóry wokół oczu. Skład został uzupełniony o dodatkowe składniki:
• mannozę - by zredukować niedoskonałości,
• kwas hialuronowy - by zapewnić maksymalny poziom nawilżenia,
• neurosensynę - by złagodzić podrażnienia,
• madekasozyd - by pobudzić procesy regeneracji.
Lekka formuła o delikatnej konsystencji nie pozostawia tłustej i klejącej warstwy. Szybko się wchłania, przynosząc natychmiastowy komfort. La Roche-Posay Redermic C to skuteczny krem pod oczy, który dzień po dniu przywraca skórze zdrowy i młody wygląd."


Krem kupimy w kartoniku, którego design jest charakterystyczny dla marki: subtelny, minimalistyczny, przejrzysty. Na opakowaniu znajdziemy wszystkie niezbędne informacje. Kosztuje ok. 70-75zł/15 ml, ale jest bardzo wydajny. Kosmetyki La Roche-Posay dostępne są w aptekach.


Skład: aqua (woda), gliceryna (nawilża i zmiękcza, ułatwia przenikanie innych substancji w głąb naskórka), dimethicone (emolient suchy, tworzy film zapobiegający odparowaniu wody, wygładza), masło shea (natłuszcza i ochrania skórę, dostarcza jej cennych substancji m.in. allantoinę, wit. A, E i F, wygładza i zmiękcza skórę), olej z nasion Meadowfoam (bogate źródło kwasów tłuszczowych, wit. A i E, lekki, nietłusty olej, bardzo odporny na jełczenie, dobrze nawilża i zmiękcza skórę, chroni przed promieniowaniem UV i oznakami starzenia, zwiększa smarowność, tworzy ochronny film), kwas askorbinowy (5% wit. C, regeneruje, rozjaśnia i chroni skórę), mannoza (przywraca gęstość skórze, redukuje niedoskonałości), butylene glycol (nawilża i wygładza skórę, zwiększa przenikanie innych składników w głąb naskórka), paraffinum liquidum (parafina ciekła, emolient tłusty, tworzy film na skórze), ammonium polyacryldimethyltauramide/ammonium polyacryloyldimethyl taurate (emulgator, stabilizator emulsji, tworzy film), cetyl alcohol (emolient tłusty, tworzy film, kondycjonuje i wygładza skórę), peg-100 stearate (emulgator), glyceryl stearate (emolient tłusty, wygładza i zmiękcza, tworzy film), polymethylsilsesquioxane (mikrosfery silikonowe, rozprasza światło i optycznie zmniejsza widoczność zmarszczek, tworzy cienki film na skórze), potassium hydroxide (regulator pH), paraffin (parafina, emolient tłusty, tworzy film, zmiękcza, wygładza, nadaje połysk), sodium styrene/macopolymer (stabilizator emulsji), cera microcristallina/microcrystalline wax (wosk mikrokrystaliczny, emolient tłusty, zostawia film), madecassoside (naturalny antyoksydant, regeneruje skórę), dimethicone/vinyl dimethicone crosspolymer (regulator lepkości), dimethiconol (emolient suchy, tworzy film, wygładza, nadaje połysk), disodium edta (zwiększa trwałość kosmetyku), hydrolyzed hyaluronic acid (małocząsteczkowy kwas hialuronowy, wnika w naskórek, nawilża, wygładza, poprawia elastyczność skóry, działa gojąco i regenerująco, jest antyoksydantem, zwiększa penetrację składników aktywnych w głąb skóry), caprylyl glycol (emolient tłusty, tworzy film, wygładza, kondycjonuje skórę), acetyl dipeptyde-1 cetyl ester (lipopeptyd, stymuluje syntezę kolagenu, nawilża, działa przeciwzmarszczkowo), xanthan gum (guma ksantanowa, zagęstnik), pentaerythrityl tetra-di-t-butyl hydroxyhydrocinnamate (antyoksydant, stabilizator konsystencji), phenoxyethanol (konserwant).


Witamina C w kosmetykach

Kwas askorbinowy to forma witaminy C w czystej postaci, która jest najsilniejszym przeciwutleniaczem występującym poza komórkami. Wykazuje niesamowite działanie na skórę, między innymi:
  • zwalcza wolne rodniki oraz niekorzystny wpływ promieni UV na skórę,
  • stymuluje syntezę kolagenu i kwasu hialuronowego, 
  • uszczelnia naczynia krwionośne, poprawia krążenie, 
  • rozjaśnia skórę i zmniejsza przebarwienia, 
  • wzmacnia barierę lipidową skóry, 
  • działa łagodząco i przeciwzapalnie, 
  • wspomaga regenerację skóry i gojenie ranek, 
  • wspiera ochronę skóry przed promieniowaniem UV i wzmacnia odporność skóry, 
  • redukuje wytwarzanie sebum, zapobiega utlenianiu się łoju z powierzchni skóry, 
  • pomaga w likwidowaniu wyprysków i przebarwień.


Na co zwrócić uwagę kupując krem z witaminą C

Kwas askorbinowy jest dość niestabilny i nietrwały, dlatego warto maksymalnie zmniejszyć jego właściwości utleniające.
  • Przede wszystkim ważne, aby formuła kosmetyku zawierała promotor przenikania np. alkohol lub glikol, który umożliwi witaminie C przeniknięcie w głębsze warstwy naskórka. 
  • Opakowanie powinno maksymalnie ograniczać kontakt produktu z powietrzem i światłem (aluminiowa tubka, buteleczka z ciemnego szkła, szczelne zamknięcie). 
  • Warto kosmetyk trzymać w lodówce, w niższej temperaturze.
  • Najlepiej, aby formuła kosmetyku zawierała jak najmniej wody - co prawda witamina C rozpuszcza się właśnie w wodzie, ale jednocześnie zwiększa to wrażliwość kwasu askorbinowego na czynniki zewnętrzne (temperatura, światło, tlen, wysokie pH).
  • Przy bardzo wrażliwej skórze zbyt wysokie stężenie witaminy C może działać drażniąco, dlatego bardzo ważne jest dobranie przez producenta odpowiedniej ilości kwasu askorbinowego w formule tak, aby była ona skuteczna, ale i delikatna.


W kartoniku znajdziemy aluminiową tubkę z kremem pod oczy. Wybór opakowania jest tu zapewne nieprzypadkowy, ponieważ ogranicza kontakt kosmetyku z powietrzem, co pomaga zapobiegać utlenianiu witaminy C. Dodatkowo producent na opakowaniu zwraca uwagę, aby tubkę dokładnie i szczelnie zakręcać po każdym użyciu. Zależy nam przecież, aby nie tracić cennej witaminy, więc zawsze tego pilnuję. Tubka stabilnie stoi na korku, który jest zakręcany. Przed pierwszym użyciem korek należy odbezpieczyć, dzięki czemu kosmetyk czekając na nas w aptece jest całkowicie odseparowany od otoczenia.
Krem jest bezzapachowy i posiada białą barwę, co podczas używania jest także swoistą wskazówką. Po jakimś czasie, jeśli nie oczyścimy tubki z nadmiaru kosmetyku, zauważymy pomarańczowe zabarwienie tych resztek, czyli oznakę, że witamina C się utleniła. Mimo wszystko krem po miesiącu używania nadal jest śnieżnobiały, więc w tubce nic się z nim nie dzieje.


Do tej pory produktów pod oczy używałam tylko na noc, ponieważ zostawiały wyraźną tłustą warstwę. Krem pod oczy Redermic C bardzo szybko się wchłania, nie pozostawiając widocznego czy lepkiego filmu, dopiero pod palcem wyczuwam cienką warstewkę. Praktycznie od samego początku mam komfort używania kosmetyku także rano, na dzień. Przetestowałam kilka korektorów i nawet BB Holika Holika, żaden z tych produktów nie rolował się i nie ścierał szybciej niż solo, więc krem świetnie się sprawdza także pod makijaż. Natychmiast po delikatnym wklepaniu produktu pod oczy i w miejsca, gdzie powstają tzw. "kurze łapki" odczuwam delikatne napięcie skóry, ujędrnienie i nawilżenie. Jeśli będziemy trzymać go w lodówce, krem dodatkowo będzie przyjemnie chłodził delikatne okolice oczu. Szczególnie rano lubię ten efekt, szybciej zmniejsza opuchliznę i mnie rozbudza. Przy regularnym używaniu okolice oczu wyglądają znacznie lepiej, nabierają blasku, są bardziej nawilżone, a cienie delikatnie się zmniejszają. Co ciekawe, kiedy witamina C dostanie się głębiej, przenikając pod warstwę rogową naskórka, pozostaje tam do trzech dni, więc dostarczając jej regularnie kumulujemy stężenie. Zapewne dzięki temu już po kilku dniach stosowania oczy nabierają wyrazu, spojrzenie staje się rozświetlone i świeże, nie umiem inaczej tego nazwać. Skóra jest gładsza, drobne zmarszczki wyglądają na płytsze, okolice oczu są rozjaśnione i elastyczne. Wiadomo, że używany okazjonalnie nie "wyprasuje" głębokich zmarszczek, ale na drobne ma duży wpływ, na pewno większy niż każdy dotychczas przeze mnie stosowany. Krem nie podrażnił delikatnej skóry wokół moich oczu ani nie spowodował uczulenia.


Krem LRP pozytywnie mnie zaskoczył, ponieważ patrząc na skład obawiałam się tak dużej ilości emolientów. Nie znając użytych proporcji można by przypuszczać, że produkt obciąży delikatną skórę, a nic takiego nie ma miejsca. Wręcz przeciwnie: lekkość w połączeniu z widocznymi efektami stawia go bardzo wysoko w rankingu moich ulubieńców. On potrafi więcej niż obiecuje producent!

Znacie kosmetyki La Roche-Posay? Mam ochotę bliżej poznać krem do skóry tłustej, ponieważ słyszałam wiele pozytywnych opinii.

Vianek, Krem pod oczy odżywczy

Niewiele znam osób w pełni zadowolonych ze swojej twarzy. A to nos za duży, a to za mały, oczy za szeroko rozstawione, piegi, zmarszczki, pieprzyki... Taka nasza ludzka uroda, nie jesteśmy plastikowi i tacy sami, tworzeni na linii produkcyjnej od jednego wzorca. I dobrze! Mnie samej do ideału daleko, ale, przynajmniej póki co, nie planuję wstrzykiwania pod skórę nici czy botoksu. Nie znaczy to jednak, że nie robię nic. Staram się działać, ale naturalnie i systematycznie. Regularnie oczyszczam, nawilżam i odżywiam skórę, także wokół oczu. Niestety pierwsze zmarszczki już są u mnie widoczne, szczególnie tzw. kurze łapki. Każdy kto lubi się dużo śmiać pozna je prawdopodobnie wcześniej niż inni, dlatego o okolice oczu dbam szczególnie starannie i staram się ich nie pomijać, nawet kiedy jestem bardzo zmęczona. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję odżywczego kremu Vianek z mojej ulubionej serii pomarańczowej. Ciekawe?


Vianek, Odżywczy krem pod oczy 

Według producenta: "Krem intensywnie pielęgnujący okolice oczu, zawiera składniki o działaniu odżywczym. Olej sojowy, z pestek moreli i rokitnikowy, bogate w witaminy, wykazują właściwości antyoksydacyjne oraz wzmacniające. Ekstrakt z szyszek chmielu zapobiega przedwczesnemu starzeniu skóry. Krem może być stosowany pod makijaż.
Sposób użycia: Dozę kremu nanieś na skórę w okolicach oczu i delikatnie wklepuj do całkowitego wchłonięcia."


Wszystkie obietnice producenta oraz inne podstawowe informacje możemy przeczytać na kartoniku, w którym kupimy krem. Wspomnę, że wizualnie bardzo podobają mi się opakowania tej marki, urocze kwiaty rodem z polskiej wsi kojarzą mi się z czymś naturalnym, słowiańskim i tradycyjnym, z kosmetykami o dawnych recepturach, sprawdzonymi przez pokolenia. Jednocześnie są raczej minimalistyczne, nieprzeładowane kolorami czy wzorami i miłe dla oka.


Warto zwrócić uwagę przed zakupem, czy opakowanie jest zabezpieczone naklejką, dzięki czemu możemy mieć pewność, że nikt przed nami nie otwierał kremu. Za pojemność 15 ml zapłacimy ok. 20zł.


Skład: Aqua, Glycine Soja Oil, Coco-Caprylate, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Glyceryl Stearate, Humulus Lupulus Cone Extract, Glycerin, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Lecithin, Hippophae Rhamnoides Oil, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal.


Wewnątrz kartonika znajduje się urocze, niewielkich rozmiarów opakowanie kremu. Podczas pierwszego kontaktu byłam niesamowicie zdziwiona, że można stworzyć tak słodką buteleczkę, małą i kobiecą. Jednocześnie jest ona lekka i poręczna oraz wyposażona w pompkę typu airless, co jest moim ulubionym rozwiązaniem, najbardziej higienicznym i ograniczającym ryzyko zepsucia się produktu. Lubię to! Jedyne co mi przeszkadza to fakt, że opakowanie lubi się przewracać i nie widać ile kosmetyku zostało wewnątrz, ale przebolałam to.


Krem pod oczy Vianek ma barwę lekko kremową i delikatnie pachnie, podobnie jak cała seria, ale zdecydowanie subtelniej. Wyczuwam w nim zapach morelowo-migdałowy. W sumie nie wiem po co producent dodał kompozycję zapachową, ponieważ moim zdaniem kosmetyki pod oczy całkowicie mogłyby się bez tego obejść, co ograniczyłoby także możliwość ewentualnych podrażnień i alergii. Konsystencja kremu jest bardzo przyjemna, delikatna i doskonale się wchłania.
Buteleczka jest faktycznie bardzo wygodna, wystarczy wycisnąć niewielką - bardzo niewielką - ilość produktu, co dzięki pompce jest po prostu łatwe. Krem jest niesamowicie wydajny, a niewielka pojemność 15 ml wystarcza na 3-4 miesiące codziennego stosowania (zależy czy używamy go tylko raz, czy też dwa razy dziennie). Warto wspomnieć, że po otwarciu mamy 6 miesięcy na zużycie kosmetyku. 


Codziennie wieczorem po dokładnym demakijażu i spryskaniu twarzy mieszanką hydrolatu z lawendy i róży damasceńskiej delikatnie wklepuję krem pod oczy oraz po zewnętrznej stronie, tam gdzie tworzą się kurze łapki (nie na powiekę!). Bardzo ważne jest, aby nie rozciągać niepotrzebnie skóry i jej nie ugniatać (to nie ciasto), bo możecie w ten sposób przyspieszać powstawanie oraz pogłębiać już posiadane zmarszczki
Krem świetnie się wchłania, nie pozostawiając widocznej tłustej warstwy na skórze, choć po dotknięciu palcem czuję, że jest. Nadaje się również pod makijaż (jednak ja rano używam chłodzącego roll-onu z kwasem hialuronowym). Po odczekaniu chwili od aplikacji odczuwam przyjemne napięcie, wygładzenie i naprężenie skóry, którego nie należy mylić ze ściągnięciem. Skóra jest fajnie nawilżona, miękka i przyjemna w dotyku, ale to co cieszy najbardziej to wizualna, widoczna poprawa skóry pod oczami, dzięki czemu nabiera ona blasku i rozjaśnia spojrzenie. Kosmetyk nie podrażnił mnie i nie uczulił, nie "wędrował" także po skórze, więc nie zdarzyło mi się rano obudzić z ropiejącymi oczami czy spuchniętymi powiekami (miałam tak po kremie pod oczy Cosnature). 
Mimo delikatnej konsystencji, która początkowo wydawała mi się być zwyczajnie za słaba, widzę dużą różnicę po ok. 3 miesiącach stosowania kremu. Przy regularnym używaniu skóra wiele zyskuje, ale pod warunkiem, że potrzebuje czegoś więcej niż samego nawilżenia. Dla koleżanki dwudziestolatki był zbyt treściwy. Nie jestem też pewna czy w przypadku głębszych zmarszczek równie dobrze się sprawdzi. Uważam, że jest idealnym kremem dla kobiet w wieku mniej więcej 28-38 lat i cieszę się, że można łatwo zdobyć próbki, by samemu sprawdzić.


Swojego czasu w blogosferze głośno było o wersji nawilżającej z lnem. Miałyście któryś z tych kremów Vianka?  Jaki jest Waszym ulubionym smarowidłem pod oczy?

Lambre, Evermatting Line, Krem na noc i pod oczy do skóry tłustej

O mojej skórze pisałam już nieraz, ale nie zaszkodzi przypomnieć, że jest tłusta, z rozszerzonymi porami, dość gruba. Lubi się świecić, dlatego mile widziane są kremy nawilżające i matujące jednocześnie, a takich na polskim rynku jest jak na lekarstwo. Wiem, że część dziewczyn z podobnym rodzajem skóry nie używa kremu na noc czy pod oczy, ale są młode, nie czują jeszcze tej presji czasu, którą ja - ponad trzydziestolatka - już mam na karku. Niestety. Czas leci nieubłaganie, a jego ślady widoczne są na twarzy. Zwłaszcza uśmiechniętej :)

 
Od producenta:
"Odżywczy krem na noc i pod oczy, który zapewnia efektywną ochronę i odżywienie skóry tłustej i mieszanej podczas snu. Unikalna formuła zawiera nawilżający i działający przeciwzapalnie olej arganowy i botaniczną alternatywę kwasu hialuronowego Hyalurosmooth. Odżywia skórę nie obciążając jej, niweluje opuchnięcia pod oczami, napina i efektywnie wygładza zmarszczki. Rezultatem systematycznego stosowania kremu jest zachwycająca poprawa kondycji skóry. Niezastąpiony w pielęgnacji tłustej i mieszanej cery."


Krem zapakowany jest w kartonik i dodatkowo zafoliowany. Opakowanie jest bardzo subtelne i estetyczne, przyznaję, że mi się podoba (co nie zmienia faktu, że tuż po zrobieniu zdjęć wylądowało w koszu...).  Z opakowania właściwie niewiele się dowiemy, ale możemy przeczytać skład i pozachwycać się subtelnymi detalami. Krem kosztuje ok 45 zł/50 ml.


Wewnątrz kartonika znajduje się absolutnie zachwycająca buteleczka, która sprawia wrażenie porcelanowej. Na toaletce zdecydowanie się wyróżnia, choć przecież wcale nie jest krzykliwa. Posiada higieniczną, złotą pompkę, która jest jednak bardzo krótka - aby wycisnąć krem muszę podnieść całą buteleczkę, osobiście mi to nie przeszkadza.


Skład: szczegóły na zdjęciu. Mamy tu sporo emolientów, glicerynę, olej arganowy, skwalan, wit. E oraz strączyniec wąskolistny (znana w Azji roślina, silnie nawilża). Na końcu mamy parabeny i konserwant, pochodna formaldehydu.


Krem jest biały i pachnie przyjemnie, lekko kwiatowo i lekko kremowo, ale kojarzy mi się z zapachem proszku do prania lub płynem do płukania tkanin. Jest stuprocentowo sztuczny i utrzymuje się jakiś czas na skórze, mimo to całkiem przypadł mi do gustu, choć przyznaję, że pierwszy raz się spotkałam z taką kompozycją w kremie. Sam krem ma konsystencję lekko żelową i początkowo wydaje się dość treściwa, choć nie jest tłusta. Dobrze wtapia się w skórę, nie bieli jej i momentalnie się wchłania, pozostawiając cerę matową praktycznie od razu. Przy czym nie uczulił mnie, nie podrażnił także oczu.


Krem dobrze nawilża skórę i lekko ją napina, zwłaszcza przy regularnym używaniu. Czy zauważyłam jakiś wpływ na zmarszczki? Minimalny, choć jednak tak - delikatnie się spłyciły, a sama skóra ujędrniła i nabrała sprężystości. Przy tym krem absolutnie nie zapycha, a mam do tego skłonności. Nie podkreśla też zaczerwienienia, pozostaje bez większego wpływu na tzw. niedoskonałości. Skórę pod oczami dość dobrze nawilża, ale krótko stosowałam go na te partie, zależało mi raczej na skórze twarzy. Mimo wszystko nie użyłabym go na dzień, bo nie jest tak lekki jak mogłoby się wydawać. Nie zauważyłam też wpływu na świecenie się w ciągu dnia.


Podoba mi się, że jest to krem zarówno do skóry twarzy jak i pod oczy, co może pomóc zminimalizować ilość kosmetyków. Jest to bardzo fajny krem na noc do cery tłustej, który dobrze nawilża, minimalnie napina skórę i nie zapycha. Do tego posiada przyjemne dla oka opakowanie. Chętnie jeszcze go kiedyś kupię.

Znacie kosmetyki Lambre? Bardzo ciekawi mnie kolorówka tej marki.

Eveline, Argan Oil, Przeciwzmarszczkowy odmładzający krem pod oczy

Pisałam już wielokrotnie, ale się powtórzę - nie patrzę na oznaczenia wiekowe kosmetyków. Bardzo często jest tak, że trzydziestolatka ma skórę czterdziestolatki albo na odwrót, a nasz wiek nie musi mieć faktycznego odzwierciedlenia w wieku poszczególnych narządów (a skóra to przecież narząd). Moja skóra pod oczami, zwłaszcza odkąd regularnie wstaję wcześnie, pozostawia wiele do życzenia. Staram się więc dbać o nią intensywnie.


Eveline, Argan Oil, Przeciwzmarszczkowy odmładzający krem pod oczy według producenta:
"Krem wygładzający wszystkie rodzaje zmarszczek wokół oczu. Redukuje cienie i obrzęki pod oczami oraz intensywnie nawilża i wygładza. Dzięki wysokiej koncentracji składników aktywnych o udowodnionej skuteczności działania LUXURY OF YOUTH COMPLEX™ gwarantuje natychmiastowe rezultaty:
• widoczna redukcja zmarszczek i linii mimicznych
• zmniejszenie cieni i obrzęków
• intensywnie nawilżona i wzmocniona delikatna skóra wokół oczu."


Oczywiście wszystkie te obietnice wraz z wynikami badań (jak ja to lubię, na kim i jak takie badania się przeprowadza? ktoś wie?) znajdują się na kartoniku. Opakowanie jest zafoliowane, więc z jednej strony mamy pewność, że jesteśmy pierwszymi użytkowniczkami kremu, z drugiej zaś od razu (wraz z kartonikiem) ląduje w śmieciach. Nie lubię, zwłaszcza, że kolejnym zabezpieczeniem jest naklejka z hologramem, trochę tego dużo jak dla mnie.


Na kartoniku mamy ładnie wypisane niektóre składniki aktywne kremu wraz z informacją jakie mają działanie. Na pierwszym miejscu oczywiście olejEK arganowy (mam rozumieć, że nie olej - czyli to, na czym by mi zależało, ale jakaś mieszanka czy też producent sam nie wie czego tam dodał?), następnie opatentowany peptyd, kwas hialuronowy, wyciąg ze świetlika, kofeina, proteiny pszeniczne, wosk pszczeli, wyciąg z kasztanowca, d-patnhenol i alantoina oraz witamina E. Brzmi doskonale, oprócz tej wpadki z olejKIEM.


Skład, czyli zderzenie z rzeczywistością: tuż po wodzie  mamy... filtr UV (którego max. dopuszczalne stężenie to 10%, jest to filtr przenikający do krwioobiegu, może wywołać zmiany hormonalne), a następnie parafinę (zostawia na skórze nieprzepuszczalny film). Następnie wspomniany kwas hialuronowy, który nawilża i napina skórę, glicerynę, pullulan (naturalny zagęstnik, napina skórę, wypełnia zmarszczki), emolient (tworzy film), olej sojowy, kofeina, synteteyczny wosk pszczeli, emulgator, dopiero teraz olej (olejEK?) arganowy, następnie zagęstnik i stabilizator emulsji, regulator pH, humektant, kilka ekstraktów roślinnych, konserwanty (w tym pochodna formaldehydu) i substancje zapachowe, które zapewne występują w ilościach śladowych. Szczegóły poniżej:


W ogromnym (w stosunku do kremu) kartoniku została umieszczona zgrabna tubka. Typowe opakowanie większości kremów pod oczy. Całość kosztuje 18zł/15ml.


Złota szata graficzna nie powala, przynajmniej mnie, ale przyjemnie kojarzy się z olejem arganowym, zwanym złotem Maroka.


Na tubce również zostały umieszczone podstawowe informacje na temat kremu. Odkręcany korek nie sprawia problemów. Tubka zakończona jest wygodnym dozownikiem, bardzo ułatwiającym aplikację od razu na skórę. Ja robię kilka kropek pod oczami i na powiece górnej, po czym delikatnie wklepuję krem w skórę, starając się nie naciągać skóry.


Sam krem jest biały, średnio tłusty i nie pachnie. Do konsystencji i wyglądu nie mogę się przyczepić. Dobrze się rozsmarowuje i nie wałkuje. Częściowo się wchłania, ale zostawia też tłustą warstewkę, przez co nie nadaje się na dzień czy pod makijaż. Używam go tylko na noc, raz dziennie. Krem nie podrażnił mi oczu, nie spowodował najmniejszej reakcji alergicznej.


Właśnie zużyłam całą tubkę i nie widzę najmniejszej różnicy. Skóra ani nie jest lepiej napięta, zmarszczki mimiczne nawet nie drgnęły, delikatne zasinienia też mają się wyśmienicie. Nie zauważyłam także dodatkowego nawilżenia, w ogóle nie mam wrażenia, że cokolwiek się zmieniło. Co ciekawe, efektu chłodzącego, którym producent mnie skusił nie odnotowałam także.


Podsumowując: nie zauważyłam żadnych korzyści ze stosowania tego kremu, choć na szczęście także nie pogorszył stanu skóry. Nie jest to jednak kosmetyk, jakiego szukam, więc już się nie spotkamy.

Miałam kilka ciekawych kremów na noc tej marki, kusi mnie kolorówka, ale specyfiki pod oczy chyba już sobie odpuszczę.
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj