Delia Cameleo, Seria do pielęgnacji włosów z keratyną / bez soli

Cienkie i delikatne włosy, w dodatku ze skłonnością do przetłuszczania i przyklapnięcia są trudne w pielęgnacji. Na co dzień doskonale sprawdzają się u mnie kosmetyki naturalne, z łagodnymi detergentami i odpowiednimi olejami w składzie (arganowy, z pestek moreli, lniany). Jednak raz na kilka myć lubię mocniej oczyścić włosy, żeby lepiej się układały, były lżejsze i bardziej lśniące. W tym celu używam drogeryjnych kosmetyków, aktualnie serii Delii Cameleo Anti Damage z keratyną, bez soli. Nie unikam maniakalnie także silikonów stosowanych na długość włosa, zwłaszcza końcówki. Raz na jakiś czas lubię zabezpieczyć kosmyki przed czynnikami zewnętrznymi i nie zauważyłam negatywnych skutków, cała sztuka jest w umiarze.


delia-anti-damage

Delia, Cameleo, Anti Damage, Keratynowy szampon bez soli

Szampon posiada opakowanie z pompką, dzięki czemu wygodnie się go używa pod prysznicem. Na jedno użycie potrzebuję jednak aż trzy pompki produktu (mam włosy do ramion), przy dłuższych włosach  na pewno potrzeba więcej, więc wydajność nie powala. Zaskoczyło mnie, że jak na szampon ze SLES bardzo słabo się pieni i nie mam do końca wrażenia, że włosy są dobrze oczyszczone. Pachnie pięknie, choć sztucznie i dobrze się spłukuje. Skład typowo drogeryjny. Przy dłuższym stosowaniu pojawił się u mnie delikatny łupież, więc niestety szampon ma tendencję do wysuszania skóry. Bez promocji kosztuje 18zł/250ml. Raczej więcej po niego nie sięgnę.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Propylene Glycol, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Cocamide MIPA, Palmitamidopropyltrimonium Chloride, Betaine, Glycerin, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Caprylyl/Capryl Glucoside, Citric Acid, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Polyquaternium-7, DMDM Hydantoin, PEG-150 Pentaerythrityl Tetrastearate, PPG-2 Hydroxyethyl Cocamide, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Disodium EDTA, PEG-90M, Aminomethyl Propanol, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde.

szampon-z-keratyna

Delia, Cameleo, Anti Damage, Keratynowa odżywka bez soli

Miękka tubka z korkiem na klik skrywa odżywkę o obłędnym zapachu, identycznym jak szamponu. Odżywka dobrze się rozprowadza, nie spływa i dobrze spłukuje. Pozostawia włosy pachnące, gładkie, miękkie i lśniące. Ułatwia rozczesywanie i zapobiega elektryzowaniu. Przy tym nie obciąża cienkich włosów i nie powoduje ich puszenia. Kosztuje 15zł/200ml. Chętnie ją kiedyś kupię, tym bardziej, że mój mąż także ją lubi.

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Behenamidopropyl Dimethylamine, Lactic Acid, Bis- Cetearyl Amodimethicone, Ceteareth-7, Ceteareth-25, Cetrimonium Chloride, Parfum, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, DMDM Hydantoin, Disodium EDTA, Laurdimonium Hydroxypropyl, Hydrolyzed Keratin, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hydroxyisohexyl- 3 Cyclohexene Carboxaldehyde.

odzywka-z-keratyna

Delia, Cameleo, Anti Damage, Keratynowa maska do zniszczonych włosów

Plastikowy pojemnik z zakrętką jest trochę niewygodny, ale tak samo niewygodne są wszystkie produkty w podobnym opakowaniu. Maska jest bardziej gęsta niż odżywka, ale zapach posiada identyczny, może odrobinkę intensywniejszy (długo utrzymuje się na włosach). Jest zdecydowanie bardziej wydajna, gdyż potrzeba jej mniej, aby uzyskać podobny efekt jak przy odżywce. Również wygładza i nabłyszcza włosy, ułatwia rozczesywanie. Przy delikatnych włosach trzeba ją dość długo spłukiwać, ponieważ zdarza się, że przeciąża kosmyki, przez co szybciej wyglądają na nieświeże. Najlepiej działa nałożona na zwilżone włosy przed myciem lub wtarta po myciu, ale w niewielkiej ilości. Kosztuje 17zł/200ml. Nie wiem czy jeszcze ją kupię, być może tak, ponieważ spodobała się mojemu mężowi.

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Bis-Cetearyl Amodimethicone, Ceteareth-7, Ceteareth-25, Behenamidopropyl, Dimethylamine, Lactic Acid, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, DMDM Hydantoin, Phenoxyethanol, Cetrimonium Chloride, Disodium EDTA, Buthylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde.

cameleo-maska-keratyna

Delia, Cameleo, Anti Damage, Płynna keratyna

Spray tworzy lekką mgiełkę, którą spryskuję mokre włosy co 2-3 mycia. Nie spłukuję. Raz użyłam jej na suchych, ale włosy szybko wyglądały na nieświeże, więc wywnioskowałam, że przy cienkich i delikatnych włosach lepiej postawić na umiar. Pachnie ładnie, delikatniej niż maska. Keratyna lekko nabłyszcza i wygładza włosy, zdecydowanie ułatwia rozczesywanie. Sprawia, że włosy są sypkie, oczywiście jeśli nie przesadzimy z ilością.  Kosztuje 15zł/150ml. Nie wiem czy ją jeszcze kupię, szczególnie, że staram się unikać alkoholu na długości włosa.

Skład: Aqua, Alcohol, Isopropyl Alcohol, Bis-Cetearyl Amodimethicone, Ceteareth-7, Ceteareth-25, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Glycerin, Panthenol, Methylparaben, Propylaraben, DMDM Hydantoin, Phenoxyethanol, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Lactic Acid, Disodium EDTA, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Alcohol, Citronellol, Linalool, Benzyl Benzoate.

plynna-keratyna

Delia, Cameleo, Anti Damage, Jedwab do włosów

Niewielka buteleczka z wygodną pompką skrywa cudownie pachnący, przezroczysty, płynny żel. Zapach jest zupełnie inny niż całej serii - cytrusowy, świeży, orzeźwiający - po prostu przecudowny! Uwielbiam go. Serum to przede wszystkim silikon, więc  idealnie sprawdza się do zabezpieczenia samych końcówek włosów i tak też je używam. Stosuję je co 3 mycie wcierając w wilgotne włosy, po czym zwykle pozostawiam je do wyschnięcia (bez spłukiwania). Nie przeciąża kosmyków, nadaje im ładny zapach. Sprawia, że końcówki są odporniejsze na zmiany temperatur i nie kruszą się tak szybko. Jest niesamowicie wydajne! Kosztuje 17zł/55ml. Chętnie jeszcze kupię.

Skład: Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Parfum, Phenyl Trimethicone, Limonene, Argania Spinosa Kernel Oil, Hexyl Cinnamal, Linalool, Citronellol, Alcohol, Ethyl Ester of Hydrolyzed Silk, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol.

jedwab-do-wlosow

Seria Cameleo z keratyną przeznaczona jest do włosów zniszczonych, potrzebujących regeneracji i uszkodzonych zabiegami fryzjerskimi. Moje włosy są farbowane i w ostatnich tygodniach katowane prostownicą, a mimo to większość produktów dobrze się spisała. Włosy są błyszczące i wygładzone po ich użyciu, ale serii nie stosuję do każdego mycia. Składy są typowo drogeryjne, ale nie znajdziemy w nich parabenów, soli i sztucznych barwników. Większość produktów z serii zostało wzbogacone w biomimetyczną keratynę, która regeneruje włosy na długości. Kosmetyki chronią także przed działaniem wysokiej temperatury, więc włosy mniej się niszczą pod wpływem suszarki czy prostownicy.

seria-do-wlosow-cameleo

Znacie produkty do włosów z Delii? Zdaję sobie sprawę, że każda z nas posiada inne włosy i wymagania, niemniej osobiście bardzo spodobały mi się odżywka, maska i jedwab, więc chętnie je jeszcze kupię. Zapach tej serii jest bardzo przyjemny, podoba się również mojemu mężowi, a dla mnie to duży plus.

DIY Recenzja: Mgiełka do włosów z zieloną herbatą

Ostatnio trochę zmieniłam swoją pielęgnację włosów i po kilku tygodniach różnica jest moim zdaniem ogromna. Otóż... Już nie muszę myć ich codziennie, co może wielkim osiągnięciem dla niektórych nie jest, ale dla mnie to kamień milowy. Na pewno dziewczyny, które posiadają delikatne i szybko przetłuszczające się włosy znają ten ból i wiedzą o czym piszę. 

Po pierwsze zaczęłam stosować maski... przed myciem włosów. Po prostu od pół godziny do 2h przed prysznicem delikatnie zwilżam włosy i nakładam sporą ilość maski od góry po samiuteńkie końce (omijam jednak skórę głowy). Trzymam normalnie związane w kucyk i robię swoje, nie bawię się w żadne czepki, a potem zwyczajnie myję włosy. Na koniec obficie spryskuję jeszcze wilgotne włosy moją Mgiełką DIY. Przepis macie tutaj, a dziś napiszę o niej więcej, tak jak obiecałam:)

Recenzja
Mgiełka do włosów
nawilżająca
z zieloną herbatą

 
Opakowanie jest dowolne, ale najlepsze będzie z atomizerem. Ja wykorzystałam butelkę po zużytej mgiełce Radical, szkoda tylko, że naklejki brzydko się zdarły i pozostała niezmiernie trwała warstwa kleju, ale w końcu najważniejszy jest sam produkt :) Ważne, że atomizer działa prawidłowo i równomiernie rozpyla mgiełkę.


Sama mgiełka wyszła mi dwufazowa, więc przed użyciem koniecznie trzeba ją wstrząsnąć, dla mnie to żaden problem. Kolor po zmieszaniu ma mlecznożółty. Zapach pozostawia wiele do życzenia mimo użycia olejku grejpfrutowego, który jest słabo wyczuwalny, przebija go bowiem zielona herbata i olejki, co razem tworzy lekko zgniły zapaszek. Następnym razem dodam mocniejszy olejek eteryczny. Na szczęście zapach szybko znika. Przebaczam.


Skład: zielona herbata, olej z pestek moreli, olej z wiesiołka, mleczko owsiane, olejek eteryczny grejpfrutowy.
Po kilku dniach, kiedy stwierdziłam, że w życiu nie zużyję jej w 10 dni dodałam jeszcze kilka kropel ekologicznego konserwantu, tak na wszelki wypadek.

Przechowywanie:
Trzymałam ją normalnie w łazience, bo gdy siedziała w lodówce zwyczajnie o niej zapominałam.

Stosowanie:
Na suchych włosach u mnie się zupełnie nie sprawdziła: zbyt obciążała, co u mnie naprawdę nie jest trudne. Włosy szybko zamieniały się w strąki i już myślałam, że nic z niej nie będzie.

Na wilgotnych włosach okazała się działać idealnie! Początkowo spryskiwałam włosy od połowy, starannie omijając skalp, by uniknąć ewentualnego przetłuszczania. Niepotrzebnie, nic takiego nie miało miejsca. Kończąc butelkę już spryskuję śmiało całą głowę i to dość obficie.
Używam jej także jako wcierki do skóry głowy, oczywiście przed myciem. Nic nie piecze ani nie swędzi, a mam nadzieję, że pobudza włosy do wzrostu i odżywiła cebulki. Na pewno nie powoduje przetłuszczania, wręcz przeciwnie: nawilża skórę głowy oraz reguluje pracę gruczołów łojowych i dzięki temu myję włosy już co drugi dzień. Chwała jej za to!
 

Działanie:
Włosy nabrały blasku i miękkości, widocznie się wygładziły, nawilżyły i odżywiły. Nie plączą się bez względu na użyty wcześniej szampon, wręcz łatwiej się rozczesują.
Nie mogę przestać ich bez przerwy macać i nawet mój mąż (a faceci znani są ze swojej spostrzegawczości czyż nie?) zauważył różnicę! On też zaczął częściej się nimi bawić i je głaskać, a chyba lepszego komplementu nie można dostać od faceta, z którym się jest wiele lat :)
Włosy przestały mi się także puszyć na końcach, co mnie często denerwowało. Nie wiem co jest tego przyczyną, tak czy owak problem z tą mgiełką zniknął zupełnie. Dodam, że teraz mam włosy średnioporowate. W widoczny sposób włosy są gładkie, nie odstają nierównej długości włoski oraz bardziej się błyszczą.

Fakt faktem, że włosy zaczęły rosnąć mi jak szalone. Planowałam mieć nadal włosy do ramion, ale teraz poważnie rozważam zapuszczanie. Muszę to jeszcze przemyśleć :)

Skończyły mi się oleje i mleczko owsiane, ale podczas następnych zakupów wskoczą do koszyka, bo zrobię tą mgiełkę jeszcze nie raz. Coś czuję, że to idealnie dobrane składniki dla cienkich, średnioporowatych włosów, niezbyt wydumany, krótki skład i skuteczne działanie.

Zrobicie? A może już ją zrobiłyście?

Recenzja ZTS/DIY: Silnie nawilżająca mgiełka do twarzy i/lub włosów

Jakiś czas temu zrobiłam Silnie nawilżającą mgiełkę do twarzy i/lub włosów oraz Serum przeciwzmarszczkowe do cery tłustej i mieszanej. Mgiełkę testowałam równo miesiąc, bo dokładnie po takim czasie się skończyła, a serum dobija do dna. Biorąc pod uwagę pojemność uważam, że wydajność jest bardzo dobra, ale związane jest to także z intensywnością użytkowania, zrozumiałe. Zapraszam Was dzisiaj na recenzję Mgiełki, o Serum napiszę wkrótce.

Silnie nawilżająca mgiełka do twarzy i/lub włosów


Opakowanie jest dowolne, u mnie jest to zwykła plastikowa buteleczka z atomizerem o pojemności 30 ml.

Mgiełka jest całkowicie przezroczysta, początkowo miała wodnistą, a następnie leciutko żelową konsystencję. Pachnie hydrolatem z gorzkiej pomarańczy, całkiem przyjemnie - na początku nie podobał mi się ten zapach, ale z biegiem czasu doceniłam, że jest całkowicie naturalny i stwierdziłam nawet, że mnie relaksuje, odpręża. 
Mgiełka szybko się wchłania praktycznie do matu i nie pozostawia żadnej nieprzyjemnej warstwy na skórze.

Skład: hydrolat z kwiatów gorzkiej pomarańczy, kwas hialuronowy, witamina B3, witamina B5,  mleczan sodu. 


Mgiełka początkowo miała rzadszą konsystencję i atomizer ładnie rozpylał całość na twarz lub włosy. Z biegiem czasu konsystencja lekko zgęstniała, zrobiła się bardziej żelowa (bardzo delikatnie, ale jednak zauważalnie), przez co atomizer już nie dawał rady, rozpylał jednym strumieniem. Musiałam więc aplikować ją na dłonie lub płatek, a następnie wsmarowywać w twarz lub włosy, więc zrobiło mi się coś w stylu serum nawilżającego. Dla mnie to mała wada, myślę, że wystarczyłoby dodać trochę hydrolatu i wstrząsać przed użyciem, aby atomizer znów ładnie rozpylał mgiełkę. Ja zużyłam do końca już jako serum.

Mgiełkę trzymałam w łazience normalnie na półeczce. Stosowałam codziennie rano po przemyciu twarzy, czekałam aż wyschnie i nakładałam krem. Wieczorem po demakijażu i umyciu skóry ponownie ją aplikowałam, czekałam aż wyschnie i używałam mojego Serum diy. Kilkakrotnie spryskiwałam nią twarz, na której miałam maseczkę z glinki (oczywiście w tej roli także się sprawdza, ale po jakimś czasie było mi jej szkoda i używałam w tym celu wody różanej). 2-3 razy użyłam jej do włosów, ale nie zauważyłam jakiegoś szczególnego działania, być może powinnam częściej/więcej, ale wolałam do włosów zużyć moją Mgiełkę z zieloną herbatą.


Najważniejsze co można zobaczyć podczas używania tego kosmetyku to mega nawilżenie skóry! Na takie właśnie działanie liczyłam najbardziej, ponieważ kwas hialuronowy solo działa na mnie nawilżająco-ściągająco (to takie uczucie jakby zamiast nawilżać wysuszał, nieprzyjemne doznanie, dlatego unikam nakładania go w 100% stężeniu na skórę, mam na myśli roztwór oczywiście). 
Nie miałam najmniejszych problemów z przesuszeniem czy łuszczeniem skóry, a używałam raz na jakiś czas kosmetyków z alkoholem, trochę z premedytacją, aby wystawić mgiełkę na próbę. Skóra stała się bardziej promienna, odświeżona i, co ogromnie mnie cieszy, mniej się przetłuszcza i błyszczy. Nie miałam najmniejszych problemów z podrażnieniami i stanami zapalnymi, a niewielka ilość niedoskonałości (jak to się ładnie eufemistycznie określa) znikała w tempie ekspresowym tak, że nawet nie miałam po co szukać preparatów punktowych! Cera zdecydowanie się wygładziła, nawilżyła, zregenerowała, koloryt zaczął się wyrównywać.

Oszacowałam koszt na mniej więcej 5zł:
3 zł hydrolat,
1,50 zł kwas hialuronowy,
0,50 zł mleczan sodu oraz witaminy B3 i B5.

Podsumowując: warto pokusić się o takie zmieszanie raptem pięciu składników. Koszt nie wychodzi wysoki, a wydajność jest bardzo dobra. Działanie bajeczne! Zrobię ją jeszcze nie raz i nie dwa, bardzo ją polubiłam. Myślę, że mogę ją wręcz pokochać kiedy w końcu nastaną iście słoneczne dni, a temperatury nie będą spadać poniżej 25 stopni :)

Może robiłyście już taką mgiełkę? A może podobną?

Silnie nawilżająca mgiełka do twarzy i/lub włosów DIY

Pewnie nie powinnam się tak w kółko powtarzać, ale ważne rzeczy warto utrwalać: każdą, w tym także tłustą cerę trzeba nawilżać! Widzę sama po sobie, że to naprawdę działa. Cera się uspokaja, nie produkuje w nadmiarze sebum, więc mniej się świeci, ma mniejszą tendencję do zmarszczek i zaskórników oraz innych niemiłych niespodzianek. Same plusy, zero minusów. Tak więc, nawilżamy się. Od środka to raz, od zewnątrz dwa.

Fajnym sposobem na nawilżenie bez obciążania skóry jest mgiełka. Używałam tych gotowych, ale w jakimś momencie zapragnęłam stworzyć swoją własną. Dziś będzie to już moja mgiełka numer 3, trochę trudniejsza niż poprzednie. Pierwsza to była po prostu... zielona herbata + kwas hialuronowy. Działała super!Druga: woda różana + napar ze skrzypu + kwas hialuronowy. Działała jeszcze lepiej!

jak-zrobic-kosmetyki

Silnie nawilżająca mgiełka do twarzy i/lub włosów o zapachu kwiatów pomarańczy z kwasem hialuronowym i witaminą B3


przepis-na-mgielke-diy

Bazą będzie hydrolat z kwiatów gorzkiej pomarańczy, który nada mgiełce charakterystycznego zapachu bez użycia sztucznych kompozycji zapachowych lub naturalnych, ale czasem podrażniających olejków eterycznych. Czy zapach neroli jest ładny to kwestia gustu. Ewentualnie można dodać dowolnego innego hydrolatu np. różanego, lawendowego, oczarowego.

Składniki (na 30ml):
  • hydrolat z kwiatów gorzkiej pomarańczy 
  • kwas hialuronowy ok. 5 - 10 ml
  •  mleczan sodu 1 ml
  • witamina B3 1,2 ml (max. 1,5 ml)
  • witamina B5 1,2 ml (max. 1,5 ml)
  • buteleczka z atomizerem miarki (precyzja jest tutaj dość istotna)

Sposób wykonania mgiełki nawilżającej

Odmierzone witaminy B3, B5 oraz mleczan sodu przelewamy/przesypujemy bezpośrednio do buteleczki z atomizerem i dolewamy trochę hydrolatu, aby dokładnie rozpuścić je w cieczy (potrząsamy). Następnie dodajemy kwas hialuronowy, znów mieszamy, po czym dopełniamy hydrolatem do końca. Gotowe. Sprawdzamy pH gotowego produktu, u mnie wyszło gdzieś pomiędzy 5 a 6 czyli idealne (pH skóry to ok. 5,5).


Dobór składników do własnej receptury mgiełki

Hydrolat z kwiatów pomarańczy gorzkiej: zmniejsza zaczerwienienia skóry, poprawia jej ukrwienie, przywraca kwaśny odczyn. Łagodzi podrażnienia i nawilża wszystkie typy skóry. działa antybakteryjnie i ściągająco, reguluje wydzielanie sebum. Doskonale odświeża cerę i ją regeneruje. Jest antyoksydantem. Bezpieczne stężenie hydrolatu do 100%.

 Witamina B3 (niacynamid): silny antyoksydant, chroni skórę przed działaniem promieniowania UVB oraz wolnych rodników, rozjaśnia przebarwienia posłoneczne oraz zapobiega powstawaniu nowych, działa nawilżająco oraz reguluje poziom nawilżenia skóry,  redukuje wydzielanie sebum, działa przeciwzapalnie oraz przyspiesza gojenie się ran, działa także przeciwbakteryjnie, przyspiesza leczenie oparzeń, wygładza i uelastycznia blizny, zwęża pory. 2-5%

Kwas hialuronowy: głęboko nawilża i zapobiega wysychaniu skóry. Uelastycznia, napręża skórę, ujędrnia. Łagodzi podrażnienia i chroni skórę. Do 100% (oczywiście roztwór).

Mleczan sodu: zapobiega i zmniejsza przebarwieniom skóry, silnie nawilża (podnosi nawilżenie naskórka aż do 90%), działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie. 0,1-5%

Witamina B5 (d-pantenol): wnika bardzo głęboko w skórę, poprawia nawilżenie, ujędrnienie, uelastycznia. Łagodzi stany zapalne i podrażnienia. Przyspiesza regenerację skóry i gojenie ran. 0,5-5%

jak-nawilzyc-tlusta-cere

Przechowywanie kosmetyków diy

Normalnie na półeczce w łazience czy nawet w torebce. W lecie warto trzymać ją w lodówce, ponieważ ochłodzona jeszcze lepiej orzeźwia. Należy zużyć w ciągu max. 2 tygodni. Można przedłużyć świeżość naturalnym konserwantem.
  

Stosowanie domowej mgiełki nawilżającej

Rozpylamy w razie potrzeby. Ja bardzo lubię nawilżać nią skórę twarzy przed aplikacją serum/kremu. Nadaje się także na włosy. Świetnie sprawdza się przy maseczkach z glinki, po spryskaniu nią maseczka na twarzy nie zastygnie w skorupę. Doskonała na plażę, do ogrodu, na wakacje czyli wszędzie tam, gdzie jest upał i potrzebujemy ochłody i orzeźwienia, a nasza skóra złagodzenia ewentualnych podrażnień i nawilżenia.
Dobrze sobie radzi ze zwężeniem porów i z kojeniem wszelkich podrażnień, cera się wyrównuje, nie jest ściągnięta i nie woła "pić". Silnie nawilża i to na długo.


Lubicie mgiełki? Podoba Wam się mój przepis?

Zrób to sama: Mgiełka do włosów z zieloną herbatą

Ostatnio pisałam, że skończyła mi się mgiełka do włosów Radical i zostawiam sobie opakowaniu na somoróbkę. Dziś będzie właśnie o tym - o mojej pierwszej mgiełce do włosów. Myślę, że przepis jest bardzo prosty, ale zobaczymy jak się spisze ten mój wynalazek po testach. 
Butelkę "obdarłam ze skóry", co łatwe nie było i w sumie źle zrobiłam, bo pozostał klej, którego w żaden sposób nie mogę usunąć. Wyszła taka matowa butelka, trochę nieładna, ale przeżyję. W końcu liczy się wnętrze :)

Mgiełka do włosów
nawilżająca
z zieloną herbatą
 
100 ml zielonej herbaty (pamiętajcie, że nie zalewamy jej wrzątkiem)
30 kropel dowolnego oleju (u mnie 15 kropel olej z pestek moreli oraz 15 kropel olej z wiesiołka)
ew. dowolne mleczko (u mnie owsiane) ok. 4 g
ew. 3 krople olejku zapachowego (u mnie grejpfrut, tylko i wyłącznie dla zapachu)


Do dzieła:
Do herbaty wyciskamy mleczko - jeśli chcemy je dodać, dokładnie mieszamy. Następnie dodajemy odmierzoną ilość olejów i ewentualnie olejek zapachowy. Dość szybko fazy powinny nam sie rozdzielić tzn. faza tłuszczowa będzie sobie pływać na powierzchni. Buteleczkę zamykamy. 
Jest to mgiełka dwufazowa, więc przed użyciem porządnie wstrząsamy i spryskujemy włosy (w zależności od preferencji od podstawy po same końce lub tylko od połowy). Po wstrząśnięciu otrzymujemy piwko z pianką :D

Najlepiej nie robić zbyt dużej ilości i przechowywać ją w lodówce. Jeżeli nie dodamy konserwantu (ja nie dodaję) należy zużyć mgiełkę w ciągu 10 dni. Na szczęście przepis jest prosty i szybki, więc łatwo można zrobić kolejne porcje i w dodatku wzbogacać je o różne półprodukty w zależności np. od pory roku lub stanu naszych włosów.

Przed zmieszaniem serum wygląda tak:
 

Dlaczego takie składniki:
Olej z pestek moreli: wygładza i odżywia włosy, łatwo się spłukuje, nawilża, nadaje połysk, chroni włosy przed utratą wody oraz warunkami atmosferycznymi.

Olej z wiesiołka: wzmacnia cebulki i zmniejsza wypadanie włosów, reguluje pracę gruczołów łojowych, nawilża i zapobiega utracie wody, nabłyszcza włosy i zapobiega ich matowieniu.

Mleczko owsiane: zmiękcza i wygładza włosy, nawilża, zapobiega odparowywaniu wody, ułatwia rozczesywanie, nabłyszcza.

Zielona herbata: chroni przed UV, nawilża, wzmacnia włosy i przyspiesza ich wzrost.

 Piwko po zmieszaniu:


Skusicie się? Na pewno napiszę recenzję za jakiś czas :)

Radical, Mgiełka wzmacniająca do włosów zniszczonych i wypadających

Lubię produkty do włosów, nad którymi nie trzeba się zbytnio wysilać i robić stu denerwujących rzeczy jak owijanie folią lub ręcznikiem czy płukanie milion razy tym i tamtym itp. Lubię łatwe rozwiązania do włosów i podziwiam dziewczyny, które potrafią siedzieć pod baldachimami z olejów, masek czy odżywek godzinę albo i dłużej :) Wszelkie mgiełki i spraye mile widziane, choć ich działanie wzmacniające czasem trudno jest ocenić.

Radical, Mgiełka wzmacniająca do włosów zniszczonych i wypadających


Opakowanie jest standardowe, widać ile produktu zostało wewnątrz. Na bardzo trwałej etykiecie mamy wszelkie informacje dotyczące kosmetyku. Spryskiwacz ładnie rozpyla produkt na włosy i nigdy się nie zaciął. 200 ml kosztuje 5-10 zł (zapłaciłam 8 zł).


Mgiełka jest niesamowicie wydajna, mam ją bardzo długo, choć może to dlatego, że nie używam jej po każdym myciu włosów. Zawsze aplikuję na wilgotne włosy, ponieważ moje "delikatesy" na sucho potrafi obciążyć i skleić. Przyjemny zapach ziół nie jest nachalny i szybko się ulatnia, a na włosach właściwie już go nie czuję.


Skład: No cóż, już na drugim miejscu zawiera alkohol, który może wysuszać włosy, z moimi na szczęście tego nie robi. Zawiera także m.in. środek antystatyczny, wyciąg ze skrzypu polnego, ekstrakt z zielonej herbaty, panthenol, inulinę (łagodzi, nawilża, nadaje blask, chroni naturalną florę bakteryjną skóry głowy). Szczegółowy skład na focie.


Mgiełka zdecydowanie ułatwia rozczesywanie i przeciwdziała elektryzowaniu się włosów, chociaż nie na taką skalę jak maska keratynowa Kallosa (która u mnie nic innego dobrego w sumie nie robiła). Podoba mi się, że widocznie nabłyszcza włosy i sprawia, że są one miękkie, a jednocześnie odporne na czynniki zewnętrzne. Uznałam, że warto spróbować także na skórę głowy, więc raz w tygodniu po umyciu włosów spryskuję skórę i delikatnie wcieram preparat opuszkami palców. Mam wrażenie, że dzięki w miarę regularnemu stosowaniu mgiełka wzmocniła i zagęściła moje włosy oraz sprawiła, że rośnie jeszcze więcej "bejbików" - choć z tym akurat specjalnie problemów nie miałam. Wygładza także włosy, zwłaszcza moje, skłonne do puszenia się. Wydaje mi się, że na takie delikatne włosy jak moje działa trochę jak lakier, zwłaszcza na sucho - utrwala i niestety lekko skleja. Podoba mi się, że jest polskiej produkcji i w niskiej cenie.


Znacie tą mgiełkę? Może polecacie jakieś inne "łatwe w obsłudze" i skuteczne produkty do czupryny?
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj