Serum do włosów DIY Natura Receptura /olejek uniwersalny do włosów, twarzy i ciała/

Bardzo lubię sama tworzyć przepisy i nowe kosmetyki, szczególnie te prostsze, których zrobienie zajmuje dosłownie 10 minut. Pomimo swojej prostoty często są skuteczniejsze niż mogłoby się wydawać, więc warto poświęcić chwilę i spróbować. Oczywiście skuteczność serum do włosów zależy od ich porowatości, rodzaju i wielu innych czynników. Jeśli Wasze włosy lubią oleje, koniecznie wypróbujcie przepis na serum olejowe do włosów, skóry głowy lub na końcówki - możecie go używać tak jak lubicie. To serum może być także stosowane do twarzy np. na żel aloesowy lub kwas hialuronowy oraz do ciała, na wilgotną skórę po myciu. Pięknie pachnie, wygładza i wspomaga nawilżenie włosów, kondycjonuje i odżywia skórę. Oczywiście jest w 100% naturalne. Sprawdźcie jak łatwo je zrobić!


serum-do-wlosow

Przepis na olejowe serum do włosów 30 ml

  • 15 ml mix ziół do włosów Natura Receptura
  • 12 ml olej z pestek moreli
  • 3 ml olejki eteryczne (zapachy według uznania, ja wybrałam pomarańczowy i z bergamotowy, jeśli walczycie z łupieżem polecam olejek z drzewka herbacianego i cytrynowy, jeśli z przetłuszczaniem olejek miętowy)
Przyda się także szklana buteleczka z dozownikiem (najlepiej z ciemnego szkła). Buteleczkę musimy porządnie umyć wrzątkiem i najlepiej dodatkowo przepłukać alkoholem lub spirytusem kosmetycznym (także rurkę od dozownika, wystarczy wlać alkohol do środka i naciskać atomizer do momentu opróżnienia buteleczki). Podczas robienia kosmetyków musimy mieć czyste stanowisko pracy i czyste ręce! Przyda się także coś do odmierzania mililitrów olei :)

olejek-do-wlosow-diy

ziola-do-wlosow

Mix ziół do włosów Natura Receptura


Jest to macerat o jasnej barwie i przyjemnym, roślinnym zapachu (bardzo subtelnym). Macerat mix ziół do włosów Natura Receptura jest na bazie uniwersalnego zimnotłoczonego oleju słonecznikowego (dość lekki olej, bogaty w witaminę E), w którym macerowano zioła takie jak:
  • kasztanowiec - bogaty we flawonoidy, kumaryny, garbniki, glikozydy flawonowe oraz saponiny, uelastycznia naczynka włosowate (krwionośne) i sprawia, że są bardziej odporne na rozszerzanie i pękanie;
  • skrzyp polny - zawiera duże ilości krzemu, poprawiającego kondycję skóry, włosów i paznokci, pomaga przy problemach z łupieżem i nadmiernym wypadaniem, przetłuszczaniem i łamaniem się włosów, wzmacnia cebulki, dzięki czemu włosy mogą stać się mocniejsze, lśniące i wygładzone, również posiada właściwości wzmacniające naczynka włosowate;
  • pokrzywa - bogata w liczne pierwiastki i witaminy (wapń, żelazo, siarkę, fosfor, potas, sód, jod, wit. A, B2, C i K), flawonoidy oraz garbniki, działa silnie antybakteryjnie i przeciwzapalnie, cenna w walce z problemami skórnymi jak trądzik, wypryski, podrażnienia oraz przy przetłuszczających się czy wypadających włosach;
  • łopian - zawiera m.in. fitosterole, garbniki, witaminę C oraz beta-karoten (pochodna wit. A), znany od dawna jako składnik wzmacniający włosy, zapobiega wypadaniu, łamliwości, przetłuszczaniu i łupieżowi;
  • lawenda - łagodzi podrażnienia, poparzenia, rany i otarcia.
Dzięki maceracji olej słonecznikowy zyskał mnóstwo nowych składników aktywnych, wszystkie są cenne szczególnie dla włosów osłabionych, bez objętości, borykających się z łupieżem i wypadaniem. Jednocześnie zioła te są wspaniale skomponowane dla cery tłustej, mieszanej oraz naczynkowej - jest to mix uniwersalny. Macerat kosztuje 14 zł/50 ml.



Jak zrobić serum olejowe do włosów?


Do czystej buteleczki 30 ml, w której będziemy przechowywać serum wlewamy 15 ml Maceratu mix ziół do włosów Natura Receptura (czyli połowa składu to właśnie macerat). Następnie dolewamy 12 ml oleju z pestek moreli, który jest wymarzonym olejem do włosów nisko oraz średnioporowatych, ponieważ jest dość lekki. Pozostałe 3 ml do olejki eteryczne, które mają za zadanie umilenie nam pielęgnacji, a jednocześnie pomóc nam się zrelaksować (aromaterapia), dlatego wybierzmy swoje ulubione (może być jeden lub kilka, ale starajmy się nie przekraczać 3 ml). Po wlaniu wszystkich składników buteleczkę zakręcamy i mocno, dokładnie wstrząsamy całością. Serum jest gotowe do użycia.


Jak używać serum olejowego do włosów?


Można stosować je na trzy sposoby, najlepiej wybrać swój ulubiony :)
  • Maska/olejek od połowy długości włosów - wcieramy olejek w wilgotne, czyste włosy, a następnie najlepiej zawijamy je w turban lub ręcznik i trzymamy w cieple 1-2 h. Po tym czasie zmywamy olejek delikatnym szamponem. Jeśli olejek nie chce się domyć należy go zemulgować niewielką ilością dowolnej odżywki lub maski, a następnie dopiero umyć. Efekt? Włosy powinny lśnić, nie elektryzować się, być wygładzone, sypkie i układające się, nie spuszone.
  • Wcierka do skóry głowy lub na całe włosy - niewielką ilość olejku delikatnie, najlepiej okrężnymi ruchami wcieramy w rozgrzaną, wilgotną skórę głowy (najlepiej bezpośrednio po umyciu) i zawijamy w turban na dowolna ilość czasu (im dłużej tym lepiej). Możemy rozprowadzić olejek dodatkowo na całych włosach lub tylko na skórze głowy i końcówkach - musicie poeksperymentować, Wy najlepiej znacie swoje kosmyki :) Potem oczywiście całość myjemy delikatnym szamponem. Przy regularnym stosowaniu, np. raz w tygodniu cebulki włosów powinny się wzmocnić i mniej wypadać, a włosy lśnić.
  • Serum na końcówki włosów - do włosów kręconych, wysokoporowatych lub dość zniszczonych, olejek uelastyczni końcówki i ochroni je przed dalszym kruszeniem. Maleńką ilość olejku rozprowadzamy na dłoniach, a następnie wcieramy w same końcówki włosów (suche lub wilgotne), po czym suszymy, nie zmywamy. Musimy uważać, aby serum nie obciążyło włosów, dlatego zaczynamy od małych ilości i sprawdzamy jak nasze włosy reagują.


Serum olejowe do twarzy diy


Jak wspomniałam skład tego serum może się równie dobrze sprawdzić w pielęgnacji twarzy, ja go tak używam :) Szczególnie przy cerze naczynkowej i tłustej (olej słonecznikowy jest dość lekki i niekomedogenny - przynajmniej w teorii, z olejek z pestek moreli różnie bywa, ale rzadko spotykam opinię, że "zapycha"). Serum nakładamy na coś nawilżającego np. kwas hialuronowy, aloes, lekkie serum na bazie wody czy hydrolat w ilości 2-3 kropel. Najlepiej olejek najpierw rozgrzać w dłoniach, a następnie delikatnie wmasować w skórę idąc od dołu ku górze (od szyi). Osobiście stosuję go jedynie na noc. Rano skóra jest pełna blasku, rozświetlona, gładka i ładnie nawilżona.


Pachnący olejek do ciała diy


Serum równie dobrze można stosować do całego ciała, również zdarza mi się go tak używać. Zaraz po kąpieli wcieram odpowiednią ilość w wilgotną skórę, przy okazji wykonując masaż (zawsze w kierunku serca!), a następnie nadmiar wycieram ręcznikiem. Dzięki olejkowi skóra jest elastyczna, jędrna, lepiej nawilżona i bardziej odporna na mróz. Jeśli chcecie zrobić typowy olejek do masażu lub wzmocnić działanie ujędrniające polecam do olei dodać olejek eteryczny pomarańczowy, cytrynowy i cynamonowy, które dodatkowo pobudzą krążenie krwi pod skórą (uwaga, olejek cynamonowy może powodować lekkie mrowienie skóry!). Macerat można dodać też do kąpieli w wannie, szczególnie przy problemach z krążeniem, kruchymi naczynkami  zapaleniem skóry czy podrażnieniami. Z kolei dodając do olejku fusy kawy lub cukier otrzymamy dodatkowo efekt peelingu. Jak widzicie z domowymi kosmetykami nie można się nudzić!


Gotowe serum posiada konsystencję olejową, ale jest dość lekkie. Oczywiście jest trochę tłuste, ale powinno całkiem szybko się wchłaniać w wilgotne włosy lub skórę (zależy od użytej ilości i typu włosów/skóry). Najlepiej przechowywać je w lodówce, dokładnie zakręcone do 2 tygodni. Można dodatkowo dodać wit. E (kilka kropel), co wzmocnić odporność olei na jełczenie i przedłużyć trwałość serum. 30 ml powinno wystarczyć na kilka/kilkanaście użyć na całe włosy.

lekki-olejek-do-wlosow

UWAGA! Ze względu na zawartość olejków eterycznych warto zrobić próbę uczuleniową. Podobnie jeśli jesteście uczuleni na cytrusy wybierajcie inne olejki eteryczne.

najlepsze-serum-olejowe

Obecnie jest to mój ulubiony uniwersalny olejek, który stosuję od jakichś trzech tygodni na różne sposoby. Posiada prosty skład i szybko się go robi, dzięki czemu zawsze znajdę chwilę na wymieszanie kolejnej świeżej porcji. Mało tego za każdym razem dodaję inne olejki eteryczne, w zależności od potrzeb. Uwielbiam to serum i serdecznie polecam spróbować.

zrob-to-sam-olejek-odzywczy

Lubicie bawić się w diy? Macie ochotę własnoręcznie mieszać oleje, aby uzyskać własną ulubioną mieszankę czy jednak wolicie gotowe produkty?

Trico Botanica, seria nawilżająca do włosów z olejem pistacjowym

Trico Botanica to produkty do codziennej pielęgnacji włosów potrzebujących nawilżenia. Moje, z natury cienkie i delikatne włosy, ostatnio wymagają więcej zabiegów ze względu na częste używanie prostownicy. Niestety - prawie codzienne traktowanie włosów wysoką temperaturą negatywnie wpływa na ich miękkość, stają się suchsze, szorstkie i matowe. Z drugiej strony pozostawione same sobie nie układają się ze względu na długość - obecnie sięgają lekko poza ramiona. Wywijają się na końcach, odstają, a końcówki łatwo się kruszą, więc prostownica jest niezbędna. Takie włosy wymagają jednak nawilżenia, a z tym powinny sobie poradzić oleje, szczególnie olej z orzechów pistacjowych, który zawierają kosmetyki Trico Botanica. Szczególnie liczyłam na działanie olejku w sprayu (nazwanego olejem), który ma chronić włosy przed działaniem słońca i szkodliwych czynników zewnętrznych. Produkty nie zawierają parabenów, barwników, SLS i petrolatum. Jesteście ciekawi jak sobie poradziła ta seria z niełatwym zadaniem?



Trico Botanica, Szampon nawilżający 

Posiada przyjemną, delikatną, żelową konsystencję. Całkowicie przezroczysty (plus za brak barwników), nie spływa z dłoni. Dobrze się pieni. Pięknie pachnie, dość delikatnie, trochę jakby orzechowo. Pod koniec opakowania niewygodnie się go dozuje, ponieważ posiada korek na klik i trzeba czekać, aż szampon spłynie (nie da się go szybko wycisnąć z butelki). Dobrze oczyszcza włosy, nie plącze ich, nie obciąża. Nie zauważyłam, aby się po nim elektryzowały. Ze względu na dość mocne detergenty stosowałam go co drugie mycie. Kosztuje 38,90zł/250ml.

Skład: Aqua, Sodium Coceth Sulfate, Sodium Cocoamphoacetate, Citric Acid, Magnesium Laureth Sulfate, Cocamide Dea, Sodium Pca, Sodium Chloride, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Propylene Glycol, Peg-18 Glyceryl Oleate/Cocoate, Polyquaternium-7, Phenoxyethanol, Glycerin, Quaternium-80, Panthenol, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Disodium Edta, Pistacia Vera Seed Oil, Peg-5 Cocomonium Methosulfate, Laureth-2, Peg/Ppg-20/6 Dimethicone, Hydrolyzed Silk, Sodium Glutamate, Mel Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Keratin, Potassium Sorbate, Sodium Cocoyl Glutamate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Methylchloroisothiazolinone, Imidazolidinyl Urea, Tetrasodium Edta, Methylisothiazolinone, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum.

Szampon nie zawiera SLS ani SLES, jednak zawiera inne dość mocne detergenty, które oczyszczają włosy i skórę głowy z zanieczyszczeń. W niewielkiej ilości mamy tu także nawilżacze i emolienty (gliceryna, panthenol, olej pistacjowy, jedwab, miód, proteiny pszenicy, keratynę, miód), jednak szampon ma przede wszystkim oczyszczać, a nie nawilżać. Sporo konserwantów, w tym kilka takich, których staram się unikać w swoich kosmetykach (m.in. Methylchloroisothiazolinone oraz Imidazolidinyl Urea - donor formaldehydu).


Trico Botanica, Nawilżająca maska do włosów

Opakowanie zaopatrzone w pompkę zdecydowanie ułatwia nabieranie produktu. Maska jest biała, średnio gęsta, pięknie pachnie (podobne nuty zapachowe jak w szamponie, ale nie identyczne, bardziej kwiatowe). Nałożona na wilgotne włosy szybko w nie wnika, staje się bardzo, bardzo lekka. Przez to aż chce się nałożyć jej większą ilość, co nie zawsze jest dobrym pomysłem - wbrew pozorom jest całkiem treściwa, łatwo przesadzić z ilością, a potem trzeba ją długo i dokładnie spłukać. Przy średnio długich włosach, zwłaszcza jeśli nakładamy maskę od okolic ucha po same końce, jest wydajna, a na pewno wydajniejsza niż szampon. Maska ładnie nawilża, wygładza i uelastycznia włosy, przy czym ich nie obciąża. Przy średnio porowatych, skłonnych do przetłuszczania włosach doskonale sobie radzi podczas codziennego stosowania, jednak raz na kilka dni kosmyki wymagają mocniejszej pielęgnacji - wtedy dodatkowo je nawilżam żelem aloesowym i olejuję. Nie zauważyłam, aby nawilżała włosy na dłużej niż do kolejnych 1-2 myć, ale muszę przyznać, że rzadko spotykam maski, które to potrafią. Kosztuje 44,90zł/250ml.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Cyclopentasiloxane, Cetrimonium Chloride, Ethylhexyl Cocoate, Dimethicone, Bis-Isopropylamino-Pg-Propyl Dimethicone/Bis-Isobutyl Peg-14 Copolymer, Citric Acid, Pistacia Vera Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Olea Europaea Oil, Propylene Glycol, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Glycerin,Polyquaternium-74, Hydrolyzed Collagen, Mel Extract, Butyloctanol, Polysorbate 20, Laureth-7, Tocopherol, Hydrolyzed Silk, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Diisopropanolamine, Methylchloroisothiazolinone, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Methylisothiazolinone, Potassium Sorbate, Parfum. 

W składzie wysoko znajdziemy emolienty m.in. masło shea, ale także i sporo silikonów. W mniejszej ilości oleje: pistacjowy, kokosowy, oliwa z oliwek, jojoba, a dalej typowo nawilżające substancje i proteiny jak: gliceryna, kolagen, miód, jedwab. Pod koniec sporo konserwantów.


Trico Botanica, Ochronny olej do włosów

Ten "olej" to tak naprawdę lekki spray ochronny do włosów o pięknym, orzechowo-kwiatowym zapachu. Posiada atomizer, który tworzy mgiełkę, równo osiadającą na włosach. Zawsze stosuję go na jeszcze wilgotne włosy, ponieważ wtedy zupełnie ich nie przetłuszcza. Nie jest to jednak produkt tłusty, pomimo zawartości olejów, ponieważ w większości to po prostu lotny, lekki silikon. Odkąd go stosuję zdecydowanie widzę, że włosy się nie niszczą tak szybko (szczególnie końcówki), są nabłyszczone, miękkie, sypkie i pachnące. Fajny produkt na lato. Kosztuje 59,80zł/100ml.

Skład: Cyclopentasiloxane, Isopropyl Myristate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Coco-Caprylate, Pistacia Vera Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Tocopherol, Parfum. 

Skład oparty o lotny silikon, który zabezpiecza włosy przed odparowaniem wody. Następnie kilka emolientów (w tym olej pistacjowy, jojoba i arganowy).


Podsumowując seria jest całkiem udana, wyróżnia się szczególnie nietypowym, orzechowym aromatem. Najbardziej przypadła mi do gustu lekka maska do włosów, która nie obciąża, a przy tym przyjemnie uelastycznia włosy oraz lekki spray, nazwany przez producenta olejem ochronnym, który zabezpiecza kosmyki przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznym i jest niesamowicie wręcz wydajny! Opakowania z ciemnego plastiku również przyciągają wzrok nietypową kolorystyką etykiet.


Znacie produkty Trico Botanica? Jak Wy nawilżacie włosy oraz chronicie je przed słońcem?

Kosmetyki naturalne na zimę / Blogmas

Kosmetyki naturalne towarzyszą mi od wielu lat. Zaczynałam od gotowców np. Sylveco oraz olei 100%, żelu hialuronowego, glinek i półproduktów, z których sama tworzyłam swoje przepisy. Do tej pory na blogu możecie znaleźć kilka fajnych przepisów na peelingi, kremy do twarzy czy sera - wszystkie opracowane i przetestowane przeze mnie, także polecam. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać sprawdzone kosmetyki naturalne, które są idealne dla cery mieszanej i naczynkowej, włosów średnioporowatych i normalnej skóry ciała w trudnym okresie zimy.


olej-do-cery-tlustej-mieszanej

Najlepsze oleje do cery mieszanej i tłustej

Olej konopny 

Genialny emolient, który nie zapycha nawet tłustej skóry. Szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy, a mimo to tworzy skuteczną okluzję, dzięki której nałożone pod olej humektanty (np. żel hialuronowy, żel aloesowy, hydrolat) lepiej się wchłaniają i nie odwadniają skóry. Dodatkowo dostarcza cennych witamin, głównie E, A, K oraz z grupy B, a także minerałów: wapnia, cynku, forforu i magnezu, które wzmacniają skórę i uelastyczniają ją, dzięki czemu dłużej zachowuje jędrność i nawilżenie.

Olej z pestek śliwki 

Obok oleju z pestek truskawki, granatu czy malin jest ważnym sprzymierzeńcem, jeśli chcemy już walczyć z oznakami starzenia. Jest to kolejny lekki i szybko wchłaniający się olej, nie pozostawiający tłustej warstwy. Odbudowuje płaszcz lipidowy na skórze suchej lub nadmiernie odtłuszczanej choćby żelem do mycia, a dzięki dużej zawartości antyoksydantów chroni skórę przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych. Dodatkowo reguluje nadmierne wydzielanie sebum, przez co zmniejsza ilość niedoskonałości skóry. Jest doskonałym olejem do receptur przeciwzmarszczkowych oraz kremów pod oczy lub do paznokci.

Olej jojoba 

Najbardziej uniwersalny olej jaki znam. Niestety trzeba go dobrze poznać, ponieważ niektóre cery potrafi zapychać. Jest dość tani i nadaje się dosłownie do każdego kosmetyki, serum, peelingu, masażu, do skóry, włosów. Dość szybko się wchłania, u mnie reguluje wydzielanie sebum.

Jak używać oleju do twarzy?

Oleju nie nakładamy bezpośrednio na suchą skórę, inaczej zafundujemy sobie odwodnienie i przesuszenie. Pamiętajmy, że olej nie nawilża bezpośrednio, jest emolientem - tworzy warstwę okluzyjną na skórze, przez którą nie odparuje woda, a więc zostanie ona w skórze. Dodatkowo dostarcza cennych witamin, minerałów i innych związków, potrafi regulować sebum - jeśli jest dobrze dobrany do potrzeb i składu sebum wydzielanego przez naszą skórę będzie sprzymierzeńcem i na pewno nas nie zapcha. Olej stosują głównie w pielęgnacji wieczornej. Na dobrze oczyszczonej skórze (nota bene olejkiem lub mieszanką olei oraz pianką/żelem czyli dwuetapowo) rozpylam hydrolat (obecnie mieszankę lawendowego i oczarowego) i na jeszcze wilgotną nakładam żel aloesowy, a na koniec dopiero olej. Jeśli uważam, że muszę dodatkowo nawilżyć skórę po hydrolacie stosuję multiesencję Bielendy z kwasami, a przed olejem lekki krem, zawierający jak najwięcej substancji nawilżających (lub koreański toner). Sekretem w stosowaniu olei jest jego jakość oraz ilość - na pokrycie całej twarzy, szyi i dekoltu wystarczy kilka kropelek!


Czerwona glinka jako maseczka na naczynka

Glinki lubię, o zasadach ich stosowania pisałam już przy okazji innych rodzajów glinek (podlinkuję niżej). Czerwona glinka ładnie uspokaja naczynka, lekko rozjaśnia i sprawia, że czerwień mniej się uwidacznia np. przy ciągłych zmianach temperatur w zimie: w domu suche powietrze z kaloryferów, na zewnątrz mróz i wilgoć, w pracy czy w autobusie gorąco, a potem znów mróz. Takie ciągłe zmiany źle wpływają na kruche, delikatne naczynka, skóra się czerwieni, a nie jest to pożądany efekt.


naturalne-kosmetyki-z-rossmanna

Alterra z Rossmanna

Kosmetyki odkryłam jakiś czas temu, są tanie i mają całkiem bezpieczne składy. Marka Alterra towarzyszy mi najczęściej przy oczyszczaniu ciała (łagodne żele pod prysznic) oraz twarzy (pokazane na zdjęciu tonik i płyn micelarny), a także podczas pielęgnacji włosów - u mnie sprawdziła się seria z granatem. Produkty są łatwo dostępne, niedrogie, pięknie pachną.

Zimowe kosmetyki diy

Nadal bardzo lubię robić kosmetyki sama, choć z braku czasu stawiam na bardzo proste składy. Powyżej oczyszczający żel z czarnym węglem (soda oczyszczona, węgiel, woda) i bardzo prosta odżywka do brwi na bazie oleju rycynowego - oba zrobiłam na ciekawych warsztatach w ubiegły weekend. Poniżej peeling piernikowy do ciała (cukier trzcinowy, masło shea, przyprawa do piernika). Polecam takie zabawy na długie, nudne wieczory :)


naturalne-organique

Organique to kosmetyki wyróżniające się zapachami, ale składy trzeba bezwzględnie czytać. Widoczny powyżej peeling do ciała to jeden z moich ulubionych - świetnie złuszcza martwy naskórek dzięki cukrowi w składzie, a jednocześnie natłuszcza skórę (masło shea), więc można zapomnieć o balsamie. Ładnie, delikatnie pachnie i jest wydajny. Marka posiada także ciekawe produkty, których na rynku nie ma. Przykładowo serum do ciała, czyli bardzo lekki, szybko wchłaniający się balsam. Nie pozostawia tłustej warstwy, choć przez chwilę się lepi. Posiada delikatny zapach - trochę mleczny, trochę owocowy, trudny do zdefiniowania. Zwiększa nawilżenie skóry, co w zimie jest szczególnie istotne. Można na niego dodatkowo nałożyć warstwę kolejnego balsamu lub masła, a serum potraktować jak humektant.

olej-z-pestek-moreli

Vianek odżywczy szampon i olejek do włosów

Moje włosy w ostatnich miesiącach zmieniły się zasadniczo z niskoporowatych na średnioporowate (efekt częstszego używania prostownicy). Mimo to nadal zdecydowanie służy im olej z pestek moreli, który jest mniej tłusty od oleju kokosowego, rycynowego czy masła shea, a zdecydowanie lepiej nawilża niż jojoba czy lniany. Pomarańczowa seria Vianka cudownie pachnie, owocowo, energetycznie i pozytywnie. Odznacza się oczywiście naturalnym, łagodnym składem. Szampon nie plącze moich włosów, nie puszy ich i dobrze domywa, natomiast olejek sprawia, że są gładsze, błyszczące, nie elektryzują się i wyglądają zdrowiej.


Olej z pestek moreli Oil for Life

Olej 100%, którego używam na włosy solo lub wykorzystuję do zabezpieczania końcówek własnym serum diy. Dobrze się wypłukuje, nie jest bardzo tłusty, a pozostawia włosy ładnie nabłyszczone, "scalone", gładkie, miękkie i dobrze się układające. To najlepszy olej do włosów jaki kiedykolwiek miałam.


kosmetyki-naturalne-biolove

Biolove, Naturalne kosmetyki z Kontigo

Po prostu uwielbiam za naturalne składy, piękne zapachy i świetne działanie! Żele pod prysznic może są trochę bardziej lejące niż drogeryjne, ale nie swędzi po nich skóra i cudownie pachną. Musy do ciała to mój hit - lekkie, napowietrzone masło shea dobrze natłuszcza skórę, wzmacnia ją i chroni przed zimnem i przesuszeniem. Jeśli nie lubicie tłustej warstewki polecam lotiony w atomizerze - momentalnie się wchłaniają, nawilżają i nadają ciału przyjemnego zapachu.

Pomadki Sylveco, peeling do ust Evree

Zimą usta łatwiej pierzchną, pękają i pieką, dlatego nie ruszam się z domu bez ochronnej pomadki. Szczególnie uwielbiam balsamy ochronne Sylveco, choć niekwestionowanym królem nadal jest peeling z cukrem trzcinowym. Zużyłam już chyba 7 opakowań! Zachęcona pozytywnymi recenzjami kupiłam także peeling do ust w słoiczku od Evree - nie jest zły, skład jest ok, ale jest niewygodny w stosowaniu, niewydajny i mniej higieniczny, więc kolejnego nie kupię. Wykonując peelingi ust regularnie sprawiamy, że wargi lepiej przyjmą balsam ochronny i będą mniej wrażliwe na zimno.


Naturalna wcierka na wypadające włosy

W okresie jesieni/zimy włosy narażone są na zwiększone wypadanie. W zeszłym roku straciłam sporo włosów w tym okresie, dlatego późnym latem zaczęłam wzmacniać skórę głowy wcierką z Apteczki Agafii. I wiecie co? Nie zauważyłam, aby włosy wypadały mi tak jak rok temu! Może nie wyrosło ich dwa razy więcej, ale nie liczyłam na taki efekt, wystarczy, że nie "uciekło" to co mam. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu i na pewno doczeka się recenzji.

FitoKosmetik krem do rąk

Zima to trudny okres także dla naszych dłoni, są najbardziej narażone na niskie temperatury. Stawiam na częstsze kremowanie, na noc używam masła shea, czasem śpię w bawełnianych rękawiczkach. W ciągu dnia preferuję lżejsze kremy, które szybko się wchłaniają, nawilżają i ładnie pachną. Taki właśnie jest krem Fitokosmetik, który dostałam od Stazyjki :*


naturalne-kosmetyki

Dzisiejszy wpis to ostatni z serii postów tematycznych dotyczących Świąt. Zapraszam Was serdecznie również do:

A jak wygląda Wasza pielęgnacja zimowa? Stawiacie na inne kosmetyki niż latem czy używacie podobnych przez cały rok?

Cosnature, Naturalny olejek regenerujący z owocu granatu

Bardzo lubię kosmetyki naturalne, są one podstawą mojej pielęgnacji. Przeplatam je azjatyckimi perełkami, a czasem typowo drogeryjnym produktem - choć zawsze patrzę na składy. Jednak to te naturalne, pełne olei i ekstraktów roślinnych są najważniejsze dla mojej skóry, ponieważ dają szczególnie dobre efekty. Kosmetyki naturalne lepiej nawilżają, odżywiają i wygładzają moją skórę, wspierają proces regeneracji i uodparniają ją na czynniki zewnętrzne. Przy tym minimalizuję ryzyko nakładania szkodliwych lub potencjalnie szkodliwych substancji na skórę - choć nie łudzę się, że całkiem ich uniknę. Wiele razy zastanawiałam się i szukałam badań na temat skutków długotrwałego i wielorazowego nakładania na skórę różnych konserwantów i syntetycznych substancji chemicznych, ale o tym innym razem. Dzisiaj chcę Wam przedstawić świetny kosmetyk, którego możemy używać na wiele różnych sposobów. Mowa o regenerującym olejku do ciała.


Cosnature, Olejek do ciała regenerujący

"Zawarty w składzie olej z nasion granatu posiada właściwości antyoksydacyjne, chroni przed wolnymi rodnikami i aktywnie regeneruje skórę. W połączeniu z olejem migdałowym, olejem z awokado i nagietka zapewnia skórze właściwy poziom nawilżenia, wygładza i ją pielęgnuje. Wspaniale się wchłania i nadaje skórze delikatny, zmysłowy zapach. Polecany do codziennego stosowania po kąpieli, do masażu lub po goleniu i depilacji. Odpowiedni do wszystkich typów skóry. Produkt przebadany dermatologicznie wolny od syntetycznych substancji zapachowych, barwników i konserwantów."


Olejek kupimy w tekturowym pudełeczku, które rewelacyjnie się otwiera - nie trzeba się z nim siłować dzięki wyprofilowanemu brzegowi. Bardzo mi się to spodobało, gdyż nieraz denerwowałam się i kombinowałam z pilniczkiem, żeby takie opakowania otworzyć. Podobnie wygląda kartonik kremu do twarzy (zielona tubka na zdjęciu), którego również obecnie używam, więc za jakiś czas będzie osobna recenzja :)


Skład: Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy), Punica Granatum Seed Oil (olej z nasion granatu: wygładza i odżywia skórę, dobrze regeneruje i napina, działa antyoksydacyjnie, odmładza, pielęgnuje skórę suchą i skłonną do łuszczycy), Persea Gratissima Oil (olej z awokado: bogate źródło witamin: A,B,D,E,H,K,PP, kwasu foliowego i minerałów: magnezu, manganu, żelaza, fosforu, potasu, sodu, cynku oraz skwalenu; łagodzi podrażnienia, działa przeciwzapalnie; jest łatwo przyswajalny przez skórę oraz włosy; działa kojąco i odżywczo; wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów: wygładza, nawilża, chroni najbardziej nawet wrażliwą skórę; bogate źródło substancji przeciwstarzeniowych; nawilża skórę czyniąc ją bardziej miękką, jędrną i elastyczną; opóźnia procesy starzenia; wzmacnia lipidową barierę ochronną skóry), Glycine Soja Oil (olej sojowy: wygładza, zmiękcza, utrzymuje wilgoć w skórze; uelastycznia; przyspiesza regenerację), Parfum (kompozycja zapachowa), Ubiquinone (koenzym Q10; dotlenia, rewitalizuje i odmładza skórę, działa antyoksydacyjnie; nawilża i poprawia koloryt skóry), Calendula Officinalis Flower Extract (olej z nagietka: łagodzi, działa leczniczo, przeciwzapalnie, antybakteryjnie oraz przeciwwirusowo; przyspiesza odnowę naskórka), Tocopherol (wit. E, odmładza skórę, chroni przed szkodliwymi czynnikami, nawilża, a jednocześnie chroni przed utlenieniem oleje i przedłuża ich świeżość), Benzyl Alcohol (naturalny konserwant, imituje zapach jaśminu), Benzyl Salicylate (składnik kompozycji zapachowych - maskuje nieprzyjemne zapachy innych substancji; jednocześnie filtr UV, może alergizować), Citral, Limonene, Linalool (składniki kompozycji zapachowej, potencjalne alergeny).


Buteleczka olejku jest niewielka, bardzo lekka i przezroczysta, dlatego w miarę możliwości lepiej przechowywać ją w zaciemnionych miejscach np. szafce. Korek jest odkręcany i porządny, więc sam się nie otworzy. Etykieta jest trwała, napisy w całości po niemiecku. Olejek należy zużyć w ciągu 6 m-cy od otwarcia. Kosztuje ok. 25-30zł/100ml. Kosmetyki dostępne są w Hebe, aptekach DOZ i Cefarm oraz drogeriach Eko.


Olejek Cosnature posiada słomkową barwę i jest lejący, niezbyt gęsty, bliżej mu do wody. Podoba mi się, że korek posiada niewielki otwór, dzięki któremu nic się nie tłuści, a zawartość wylewamy bezpośrednio na dłoń, a nie wszędzie dookoła. Zapach jest bardzo naturalny, delikatny, lekko owocowy i słodkawy. Podobną nutę ma krem do twarzy i pod oczy tej marki. Na skórze utrzymuje się ok. pół godziny, przynajmniej u mnie.



Producent zaleca stosowanie olejku po kąpieli lub prysznicu, delikatnie wmasowując w wilgotną skórę.  Można także kilka kropel dodać do wody podczas kąpieli w wannie. Oba sposoby świetnie się sprawdzają. Najbardziej lubię wcierać olejek Cosnature właśnie w wilgotną skórę, dzięki czemu mam jedwabiście gładką, miękką i pięknie pachnącą skórę. Nadmiar wycieram ręcznikiem, który potem nie jest tłusty, a delikatnie przejmuje zapach :) Skóra pozostaje długotrwale nawilżona, a jednocześnie wcale nie jest tłusta, co szczególnie latem nie jest pożądane.


Jak wspomniałam olejek jest wielofunkcyjny, ponieważ stosowałam go na więcej sposobów. Przede wszystkim bardzo polubiły go moje włosy, które obecnie stały się bardziej porowate od nadużywania prostownicy. Zwykle wcieram olejek w lekko wilgotne włosy, szczególnie dokładnie w końcówki, po czym zawijam w turban z mikrofibry i trzymam w cieple min. godzinę. Następnie myję włosy naturalnym szamponem, który dobrze domywa olejek (można oczywiście użyć także mocniejszego szamponu). Włosy po takim zabiegu są bardziej elastyczne, lśniące, mocniej błyszczą i są wygładzone, nie odstają pojedyncze włoski. Dobrze zmyty olejek nie obciąża fryzury, ale na skalp nakładam go w ilości minimalnej lub wcale, ponieważ moja skóra głowy dość łatwo się przetłuszcza.

Olejku używałam również do demakijażu. Na zwilżoną dłoń wyciskam odrobinę olejku, rozprowadzam w dłoniach, a następnie masuję twarz łącznie w oczami. Nie zdarzyło się, aby olejek zaszczypał w oczy, ale oczywiście trzymam je zamknięte :) Dobrze sobie radzi w rozpuszczaniem podkładu czy koreańskiego kremu BB, jeszcze lepiej z tuszem, a nawet wodoodporną pomadą do brwi. Następnie resztki olejku oraz rozpuszczonych kosmetyków domywam pianką, najczęściej cytrynową Cosnature lub koreańskiej marki. Olejek dobrze zmywa podkład ze skóry, pozostawiając ją miękką i lekko natłuszczoną, a jednocześnie nie mam wrażenia brudnej cery. Czasem zdarza się, że resztki upartego tuszu domywam jeszcze płynem micelarnym. Przez dwa tygodnie regularnego używania nie zauważyłam podrażnienia czy zatykania porów.


Olejek z owocu granatu jest bardzo fajnym, wszechstronnym kosmetykiem naturalnym. Można go stosować na wiele różnych sposobów, w zależności od naszych indywidualnych upodobań i chęci. Skład ma przemyślany i naturalny, zapach delikatny i subtelny. Nie jest bardzo tłusty i dobrze nawilża po kąpieli.

Lubicie olejki do ciała? Stosujecie je w nietypowy sposób czy raczej trzymacie się instrukcji?

L'biotica, Biovax, Regenerująca maska do włosów z bambusem

Włosy są jednym z synonimów kobiecości. Zwracają uwagę, ponieważ będąc blisko twarzy są jednocześnie jej ramą. To tak jak z pięknym obrazem - dużo lepiej wygląda w szlachetnej ramie, podkreślającej jego wartość niż bez - choć obraz przecież jest ten sam. Wybierając odpowiednią fryzurę możemy też wiele wyrazić, np. włosy ciasno związane w koka sugerują skupienie, pedanterię i elegancję, natomiast puszczone luźno wydają się być wolne, delikatne i nieformalne. Nic więc dziwnego, że każda kobieta stara się dbać o włosy jak może najlepiej, unikając puszenia czy przyklapnięcia, układając wymyślne fryzury i pielęgnując je, aby były zdrowe, lśniące i grube. To ostatnie chyba najtrudniej mi osiągnąć, jeżeli w genach mam włosy delikatne, podatne na układanie i średnio porowate, w dodatku łatwo się przetłuszczające i lubiące sobie "klapnąć". Jak więc pogrubić cienkie włosy? I czy regenerująca maska do włosów Biovax poradzi sobie z puszeniem?


Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka pogrubiająca i zagęszczająca włosy Bambus & olej avocado

Według producenta: "Receptura maseczki zawiera kompleks 3D Bamboo Protect, odbudowujący i pogrubiający strukturę włosa, pobudzający je do wzrostu oraz cementujący uszkodzenia na całej ich długości. Podczas aplikacji dociera on do najbardziej uszkodzonych, newralgicznych miejsc włosa, reperując zniszczenia łodygi. Dzięki temu pasma włosów równomiernie odzyskują zdrowy blask, witalność i sprężystość, nawet na obszarze końcówek. Z odżywionych i dotlenionych cebulek wyrastają zdrowe, mocne, gęste włosy."


Kwadratowy kartonik zawiera całą masę informacji i obietnic producenta. Możemy tam także przeczytać więcej o użytych składnikach i ich potencjalnym działaniu na nasze włosy. Osobiście lekturę zaczynam od składu (INCI), opisy albo całkiem pomijam, albo zapoznaję się z nimi... dopiero po użyciu produktu. Kosztuje ok. 16zł/250ml.


Skład: szczegółowy powyżej. Mamy tu dużo emolientów, które świetnie sprawdzają się na moich włosach oraz dwa nawilżacze tj. kwas mlekowy i glikol propylenowy, ale dużo dalej w INCI. Dodatkowo maska zawiera bambus aż w trzech odsłonach: ekstrakt z korzenia bambusa (naturalne źródło organicznego krzemu sprzyjającego wzmocnieniu, zagęszczeniu oraz pogrubieniu włókien), wyciąg z liści bambusa (dotlenia uśpione cebulki, pobudzając je do życia oraz dopingując włosy do szybszego wzrostu) oraz olejek z młodych pędów bambusa (dzięki wysokiej koncentracji witamin i minerałów wzmacnia rdzeń włosa i uodparnia go na uszkodzenia wewnętrznej struktury). Warto zwrócić też uwagę na dużą zawartość oleju avocado (bogate źródło kwasu oleinowego, emolient trwale nawilżający skórę i włosy, pokrywa włókna ochronnym filmem, zapobiegając rozdwajaniu się końcówek).


W kartoniku znajdziemy plastikowy słoik z maską, który jest zabezpieczony, więc przed pierwszym użyciem należy go otworzyć. Lubię takie rozwiązanie, ponieważ mam pewność, że nikt przede mną nie zaglądał do środka, więc zawartość jest świeża. Gratis dostaniemy też saszetkę z olejkiem i foliowy czepek, które mają jeszcze bardziej wspomóc odbudowę włosów. Olejek jest całkiem przyjemny, wystarcza na jedno użycie, natomiast czepka z powodzeniem używałam wiele razy.


Maska jest lekko zielona i posiada budyniową, aksamitną konsystencję. Zapach niesamowicie mi się spodobał, choć jest absolutnie sztuczny. Przypomina trochę zielone jabłuszko i nie jest zbyt mocny czy przytłaczający, choć czuję go na włosach jeszcze przez kilka godzin po aplikacji. Maska świetnie rozprowadza się na włosach, nie przecieka przez palce i nie spływa. 


Sposób użycia: "Na umyte, osuszone ręcznikiem włosy rozprowadź odpowiednią ilość maseczki. Starannie wmasuj we włosy i skórę głowy. Aby uzyskać efekt intensywnej regeneracji i silnego odżywienia nałóż czepek i pozostaw maseczkę na 15 minut lub dłużej. Zalecamy owinąć włosy ręcznikiem w celu utrzymania stałej temperatury podczas zabiegu. Następnie dokładnie spłucz włosy strumieniem chłodnej wody. Kurację należy powtarzać co 3-5 dni."


Maskę stosowałam na dwa sposoby. Raz na 1-2 tygodnie, zazwyczaj w weekend, wcierałam produkt w skórę głowy i we włosy tuż po myciu, następnie zakładałam foliowy czepek dołączony do maski, a na to ciepły ręcznik. W miarę możliwości wytrzymywałam tak 1-2h, aby składniki mogły w cieple głębiej wniknąć w skórę i kosmyki. Następnie całość dokładnie spłukiwałam letnią wodą. Natomiast w ciągu tygodnia nakładałam maskę od 1/3 długości włosów, także tuż po ich umyciu i trzymałam 10-15 min, po czym spłukiwałam.Wspomnę, ze maska spłukuje się dość łatwo i przyjemnie.


Kosmetyk świetnie spisał się na moich cienkich włosach, przede wszystkim dlatego, że ich nie obciąża i nie przyspiesza przetłuszczania, a jednocześnie sprawia, że są one miękkie, lejące, sypkie i ujarzmione. W dodatku wizualnie jest ich więcej, bo są puszyste i uniesione od nasady. Mam też wrażenie, że maska lekko pogrubia kosmyki, po jej użyciu w dotyku wydają się być grubsze i sztywniejsze. Efekt ten utrzymuje się co prawda tylko do umycia, mimo to jest pierwszym produktem, po którym zauważyłam podobne działanie. Dodatkowo pomaga uniknąć puszenia czy odstawania pojedynczych włosków oraz elektryzowania, a także przyjemnie nawilża i dodaje fryzurze blasku, dzięki czemu włosy wyglądają zdrowo. Nie podrażniła mnie i jest bardzo wydajna.


Dla mnie jest to zdecydowanie najlepsza maska tej marki, a używałam już praktycznie wszystkich innych Biovaxów. Gwarantuje wszystko to, czego oczekuję od tego typu kosmetyku, ale zaznaczam, że moje włosy nie są bardzo zniszczone, mimo że ostatnio często je farbuję.

Znacie maski L'biotica? Czy macie wśród nich swoich ulubieńców?
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj