Vianek, Naturalne płyny micelarne, Skuteczne i z dobrym składem - recenzja, opinia

Wiele dziewczyn, zwłaszcza posiadaczek cery tłustej lub mieszanej, używa do demakijażu płynów micelarnych. Ja również zaliczam się do tego grona, choć olejki również bardzo lubię. Jednak ostatnio to micele są pierwszymi produktami, po które sięgam, chcąc oczyścić skórę z makijażu. Dopiero potem stosuję kolejne kroki, mające oczyścić skórę już zanieczyszczeń oraz resztek kosmetyków rozpuszczonych płynem micelarnym (u mnie olejek + żel lub pianka). Płyny micelarne mają tą zaletę, że są skuteczne i zwykle nie pozostawiają tłustej czy lepkiej warstwy na skórze. Często zawierają dodatkowe substancje nawilżające lub kojące podrażnienia oraz pięknie pachną, co - nie oszukujmy się - umila nam wieczorne czy poranne rytuały pielęgnacyjne.


naturalne-plyny-micelarne

Posiadam wszystkie cztery wersje naturalnych płynów micelarnych Vianek. Każda z serii (oprócz zielonej) zawiera dedykowany innemu rodzajowi cery płyn. Opakowania są identyczne czyli biała, plastikowa butelka z korkiem na klik. Dość wygodna podczas stosowania, dobrze dozuje produkt do samego końca. Data ważności jest wydrukowana na żółto z boku pod sposobem użycia. PAO 3 (po otwarciu należy go zużyć w ciągu 3 m-cy), natomiast producent gwarantuje świeżość w ciągu 18 m-cy od daty produkcji (bez otwierania) . Ceny wahają się w zależności od sklepu i promocji, najtaniej widziałam je za 10 zł. Natomiast cena ze sklepu producenta to około 18 zł/200ml.

naturalny-demakijaz

Vianek,  Nawilżający płyn micelarny, cera sucha i wrażliwa

Nawilżający płyn micelarny z serii niebieskiej, jest przeznaczony do cery suchej i wrażliwej. Płyn zawiera delikatne detergenty (środki myjące), natomiast jest najskuteczniejszym ze wszystkich płynów Vianka - przynajmniej w tym sensie, że najszybciej zmywa makijaż i zanieczyszczenia ze skóry. Owszem, koi i nawet lekko nawilża, a przynajmniej nie wysusza i nie podrażnia skóry, natomiast po jego zastosowaniu mam wrażenie, że cera jest aż za dobrze odtłuszczona, a sebum i wszelkie zanieczyszczenia czy makijaż bardzo dobrze usunięte. Zawiera panthenol, mocznik, proteiny pszenicy, mleczan sodu i kwas hialuronowy, które są dobrymi humektantami (nawilżają). Z kolei ekstrakt z robinii akacjowej działa antyoksydacyjnie i ochronnie na skórę. Nigdy nie zdarzyło się, aby płyn podrażnił oczy czy przesuszył skórę. Jest naprawdę skuteczny w demakijażu, choć tutaj zaznaczam, że nie używam produktów wodoodpornych. Micel delikatnie się pieni. ale naprawdę bardzo delikatnie i nigdy mi to nie przeszkadzało. Posiada oczywiście całkowicie lejącą konsystencję i przepięknie pachnie - jak cała seria niebieska Vianka, czyli lekko słodko, przypomina mi zapach cukierków czy landrynek. Aromat jest bardzo przyjemny, nienachalny i nie za mocny, umila codzienny zabieg demakijażu.

Skład: Aqua, Decyl Glucoside, Glycerin, Robinia Pseudoacacia Flower Extract, Panthenol, Urea, Hydrolyzed Oats, Sodium Lactate, Sodium Hyaluronate, Benzyl Alcohol, Parfum, Phytic Acid, Dehydroacetic Acid.

naturalny-micel

Vianek Rewitalizujący płyn micelarny cera dojrzała

Rewitalizujący płyn micelarny, z serii czerwonej, przeznaczony jest do do cery dojrzałej. W demakijażu jest równie skuteczny, co niebieski micel, ale odrobinę mniej odtłuszcza skórę (co jest dla mnie plusem). Oczywiście bardzo dobrze usuwa wszelkie zanieczyszczenia czy makijaż, natomiast nie pozostawia skóry tak bardzo odtłuszczonej. Nigdy mnie nie podrażnił, nie spowodował pieczenia oczu. Nie zauważyłam żadnych negatywnych skutków jego stosowania. Zawiera ekstrakt z liści miłorzębu japońskiego oraz owoców tarniny, które są dobrymi antyoksydantami, chronią więc skórę przed wolnymi rodnikami i przedwczesnym starzeniem. Zawartość oleju z wiesiołka oraz witaminy E sprawia, że płyn nie narusza naturalnej warstwy ochronnej skóry, a jednocześnie nie natłuszcza. Konsystencja lejąca, również bardzo delikatnie się pieni. Natomiast zapach ma całkiem inny, bardziej kojarzy mi się z cukierkami pudrowymi, również słodki, delikatny i niesamowicie przyjazny dla mojego nosa.

Skład: Aqua, Glycerin, Coco-glucoside, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Prunus Speciosa Fruit Extract, Oeonthera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Cocamidopropyl Betaine, Lactic Acid, Phytic Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum.

vianek-naturalny-demakijaz

Vianek Wzmacniający płyn micelarny tonik 2w1 cera naczynkowa

Płyn micelarny i tonik 2w1 wzmacniający do cery naczynkowej, z serii fioletowej, jest równie skuteczny co dwa poprzednie i równie delikatny dla skóry. Zawiera ekstrakt z kwiatów czarnego bzu, bogatego w witaminę C, dzięki czemu wzmacnia kruche naczynka, a jednocześnie działa antyoksydacyjnie - zwłaszcza w połączeniu ze skwalanem i olejem ze słodkich migdałów. Dodatek kwasu migdałowego zapewnia odpowiednio niskie ph, a jednocześnie przyspiesza regenerację skóry, ujednolica jej koloryt i spłyca drobne zmarszczki. Pachnie lekko kwiatowo, trochę słodko, delikatnie i bardzo przyjemnie. Osobiście używałam go jedynie jako płynu micelarnego do demakijażu, staram się nie zostawiać detergentów na skórze dłużej niż to konieczne. Uważam, że to najlepszy micel Vianka na okres jesieni i zimy ze względu na zawartość kwasu migdałowego (akurat kwas migdałowy jest bezpieczny także latem, jednak zimą warto pomóc skórze się regenerować ze względu na trudne warunki, ciągłe zmiany temperatur itd.).

Skład: Aqua, Glycerin, Decyl Glucoside, Propanediol, Sambucus Nigra Flower Extract, Squalane, Prunus Amydgalus Dulcis Oil, Pantenol, Mandelic Acid, Cocamidopropyl Betaine, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum.

plyn-micelarny-z-kwasem-migdalowym

Vianek odżywczy płyn micelarny tonik 2w1 każdy rodzaj cery

Odżywczy płyn micelarny i tonik dwa w jednym, z serii pomarańczowej, przeznaczony do każdego rodzaju cery. Zawiera olej rokitnikowy oraz olej z pestek moreli, a także lecytynę sojową, które odżywiają skórę oraz zapobiegają jej przesuszeniu, a jednocześnie chronią przed czynnikami zewnętrznymi. Dodatkowo ekstrakt z nagietka oraz panthenol łagodzą podrażnienia, koją i przywracają skórze komfort. Zapach jest lekko owocowy, kojarzy mi się z morelą, identyczny jak z całej serii pomarańczowej Vianka. Odżywczy płyn micelarny jako jedyny pozostawia, co prawda delikatną, ale jednak wyczuwalną warstwę ochronną na skórze, która prawdopodobnie pochodzi od użytych olei. Ta warstwa może denerwować, choć ja zwykle od razu po demakijażu myję skórę, więc mi nie przeszkadza. Również i ta wersja mnie nigdy nie podrażniła, nie spowodowała szczypania oczu czy jakiegokolwiek pieczenia.

Skład: Aqua, Decyl Glucoside, Glycerin, Calendula Officinalis Flower Extract, Propanediol, Panthenol, Prunis Armeniaca Kernel Oil, Hippophae Rhamnoides Oil, Lecithin, Citric Acid, Phytic Acid, Cocamidopropyl Betaine, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Lilial, Coumarin.

odzywczy-plyn-micelarny

Czy płyn micelarny i tonik 2w1 ma sens?

Wszystkie cztery micele stosowałam tylko i wyłącznie do demakijażu i żadnego nie używałam jako toniku. Dlaczego? Tłusta cera ma niestety naturalną skłonność do podrażnień, przesuszenia i wyprysków, dlatego staram się nie pozostawiać na niej detergentów, a przynajmniej nie na długo. Pozostawienie płynu micelarnego czyli środków myjących na cały dzień lub na całą noc mogłoby mieć bardzo negatywny wpływ na skórę. Skutki może niekoniecznie są zauważalne po jednorazowym lub sporadycznym stosowaniu, natomiast przy codziennym, konsekwentnym lub też częstym (2 razy dziennie, rano i wieczorem, a więc non stop!) już jak najbardziej. Wypryski, podskórne grudki, mocne przesuszenie, suche skórki, zaczerwienienia - to mogą, choć oczywiście nie muszą, być skutki. Właśnie z tego względu uważam, że warto szukać toniku całkowicie pozbawionego substancji mających (przykład Cossi Fuleren, Resibo lub hydrolaty).


demakijaz-vianek

Podsumowując: wszystkie cztery płyny micelarne Vianka świetnie się sprawują w roli produktu do usuwania makijażu. Dobrze sobie radzą z rozpuszczeniem praktycznie każdego tuszu, jakiego używałam przez ostatnie kilka miesięcy. Zmywają zarówno silikonowe podkłady drogeryjne, jak i naturalne czy mineralne. Nie mają problemu z kredką, eyelinerami, a nawet pomadą Wibo. Ponownie zaznaczam, że po demakijażu płynem micelarnym myję całą twarz jeszcze raz olejkiem, pianką lub żelem. Płyn micelarny nie służy mi więc jako jedyny produkt do usuwania makijażu i nie zostawiam go na skórze na dłuższy okres czasu. Żaden z tych płynów nigdy mnie nie podrażnił, nie spowodował pieczenia, łzawienia czy jakiegokolwiek podrażnienia skóry czy oczu. Wszystkie pięknie pachną i są wydajne. Jedno opakowanie 200 ml wystarcza mi na około 1,5-2 miesięcy regularnego używania (w zależności czy stosuję je tylko wieczorem czy też rano i wieczorem). Wszystkie mają bardzo dobrze skomponowane, naturalne składy bez kontrowersyjnych czy niepewnych substancji. Zawierają kilka substancji aktywnych, cennych dla skóry i nie są drogie. 

  • Moim absolutnym ulubieńcem w tej kategorii jest wzmacniający płyn micelarny do cery naczynkowej (fioletowy). W drugiej kolejności dobrze domywający micel do cery wrażliwej (nawilżający z serii niebieskiej) oraz z serii czerwonej płyn micelarny rewitalizujący do cery dojrzałej. Na trzecim miejscu plasuje się odżywczy płyn micelarny z serii pomarańczowej ze względu na pozostawianie delikatnej, ale jednak wyczuwalnej warstwy na skórze.

Znacie te płyny micelarne? Lubicie naturalne produkty do demakijażu?

Kosmetyki naturalne i z dobrym składem, które mnie rozczarowały

Odkąd czytam składy coraz łatwiej jest mi kupić kosmetyki, które odpowiadają potrzebom mojej skóry. Wiem czego unikać i w jakiej kolejności ich używać. Zdarza się jednak, że skuszę się na coś nie do końca przekonana składem lub naczytam zachwytów i kupię produkty pod wpływem czyjegoś zdania. Zwykle jestem zadowolona, jednak w ostatnim czasie nazbierało się kilka kosmetyków, które mają całkiem przyjemne składy, a mimo to z różnych względów mnie rozczarowały i się nie sprawdziły. Zaznaczę, że to moje subiektywne opinie i komuś te kosmetyki mogą bardzo odpowiadać. Nie ma produktów idealnych dla wszystkich :)



Alterra, Płyn micelarny z żurawiną BIO

Płyn przeznaczony do demakijażu, do każdego rodzaju cery. Skład wydaje się ok. Wysoko w INCI znajduje się oczywiście alkohol, który jest dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych (o ile jest pochodzenia naturalnego, tutaj producent wskazuje nawet na certyfikowaną uprawę organiczną). Płyn niemiłosiernie nim śmierdzi. Z alkoholem jest ten problem, że wysusza skórę - niby szybko odparowuje (jeśli damy mu chwilę) i jest dobrym, naturalnym konserwantem oraz działa antybakteryjnie, ale jednak minusów jest więcej. Przede wszystkim płyn szczypie w oczy i ściąga skórę tak bardzo, że jest to aż niekomfortowe. Przy dłuższym używaniu moja cera się wysusza, pojawiły się suche skórki. Oczywiście po demakijażu płynem micelarnym myję jeszcze skórę pianką lub żelem, jednak czasem potrzebuję w tzw. międzyczasie coś jeszcze załatwić, a w tym przypadku jak najszybciej muszę umyć skórę, inaczej mam wrażenie, że zwariuję przez to uczucie ściągnięcia. Jestem niewolnikiem tego płynu, więc nie jest komfortowy w użytkowaniu. Makijaż zmywa całkiem ok, może bez efektu wow, ale znam gorsze produkty. Mimo wszystko z powyższych względów nie kupię go nigdy więcej i jestem rozczarowana jego "mocą"- szkoda, bo cena i dostępność bardzo kuszą. Kosztuje 9zł/150ml, ale często jest w promocji. Swój kupiłam za 6zł.

Alterra, Tonik do twarzy z lilią wodną

Ponownie pojawia się sprawa alkoholu już na drugim miejscu w INCI. W przypadku toniku sytuacja jest jeszcze gorsza, ponieważ tonik z założenia zostawimy na skórze, nie zmywamy go już. Oczywiście produkt śmierdzi alkoholem, który może pochodzi w certyfikowanych upraw, ale nie zmienia to faktu, że wysusza i bardzo ściąga skórę. Pomimo gliceryny i kilku ekstraktów moja cera znacząco się pogorszyła, pojawiły się suche skórki i dyskomfort, cera się trochę uwrażliwiła m.in. na zmiany temperatur (mocniej się czerwieni). Początkowo łatwo zauważyć, że skóra dłużej jest matowa, jednak już po kilkunastu użyciach zaczyna się błyszczeć mocniej niż przedtem. Poza tym tonik zawiera łagodne i naturalne, ale jednak substancje myjące, które niekoniecznie powinny znajdować się w kosmetyku niespłukiwalnym. Biorąc pod uwagę, że rolą toniku jest tonizowanie (regulacja pH skóry) i ewentualnie nawilżanie, kompletnie nie rozumiem po co znajdują się w nim jeszcze substancje myjące. Zmęczyłam połowę toniku przez kilka tygodni, bo nie lubię wyrzucać produktów. Używam go sporadycznie i na pewno więcej nie kupię. Kosztuje ponad 10zł/150ml, często jest w promocji.

POLECAM


Rival de Loop, Tonik odżywczy do skóry suchej i wrażliwej

Kolejny tonik z Rossmanna i kolejne rozczarowanie. Przede wszystkim jest to tonik, który równie dobrze może służyć do lekkiego demakijażu, ponieważ już na trzecim miejscu w INCI zawiera łagodny dla skóry detergent. Przez to tonik bardzo się pieni! Poza tym skład jest do przyjęcia i nawet może bym go używała właśnie do demakijażu, gdyby nie obrzydliwy zapach. Rzadko kiedy aromaty kosmetyków odrzucają mnie na tyle, że nie jestem w stanie ich używać, ale ten jest zwyczajnie nie do zniesienia. Wielki plus za brak sztucznej kompozycji zapachowej, jednak ja nie mogę go używać. Kosztuje 4,50zł/200ml.

Składy powyższych kosmetyków (od lewej): Rival de Loop Tonik odżywczy, Alterra Tonik, Alterra Płyn micelarny


Termissa, Woda termalna z Podhala

Kiedy tylko zobaczyłam tą wodę wiedziałam, że muszę ją kupić. Polska woda termalna, coś pięknego! Jak może pamiętacie stosuję metodę pielęgnacji "na mokro", gdzie każdą kolejną warstwę nakładam na wilgotną od poprzedniej warstwy skórę i w związku z tym często stosuję wody termalne oraz hydrolaty. Niestety trafił mi się chyba feralny egzemplarz, udało mi się tylko raz ładnie rozpylić mgiełkę, zaraz potem atomizer się zepsuł, w ogóle nie psika, a woda jedynie kapie po butelce. Dodatkowo produkt posiada ciemno różową barwę, a podobno powinna być ewentualnie delikatnie różowa ze względu na rozpuszczone minerały. Jestem bardzo zawiedziona, nowa, ciekawa marka, a jednak produkty niedopracowane. Szkoda! Kosztuje 18-20zł/150ml.
Skład: Woda termalna z Podhala, Nitrogen, Benzyl Alcohol (and) Salicylic Acid (and) Glycerin (and) Sorbic Acid***, Sodium Hydroxide. 


Babuszka Agafia, Maseczka do twarzy tonizująca Dourska

Te saszetki podbiły wiele serc, więc oczywiście ja również musiałam je poznać. Wersja tonizująca jest pierwszą, jaką kupiłam. Maseczki są bardzo tanie, ich ceny wahają się w granicach nawet 4-5zł/100ml. Jedna saszetka spokojnie wystarcza na kilka, jeśli nie kilkanaście użyć. Składy wydają się również ok (na zdjęciu poniżej). Niestety ta wersja kompletnie nic nie robi - nie zauważyłam ani zmiękczenia, ani nawilżenia. Do tego jest mocno naperfumowana, aż boli mnie od niej głowa i moment zmycia jej po 10 minutach witam z prawdziwą ulgą. Niestety zapach utrzymuje się jeszcze dłuższą chwilę na skórze. Zauważyła również, że powoduje zaczerwienienie skóry, być może coś mnie w niej uczula, choć patrząc na pojedyncze składniki nie mam pojęcia co - nigdy dotąd nie zauważyłam, aby moja skóra źle reagowała na któryś z nich.


W składzie wysoko znajdują się emolienty, nawilżająca gliceryna, roślinne ekstrakty oraz biała glinka, więc jest ok. Zdecydowanie dalej znajdziemy także SCS - detergent (po co?), zagęstniki i składniki kompozycji zapachowej. Jestem ciekawa czemu maseczka zawdzięcza bladoróżową barwę, gdyż w składzie nie wykazano barwników. Generalnie coś mi się tu nie zgadza - delikatnie mówiąc.
Z kosmetyków Babuszki nie zawsze jestem zadowolona, dla mnie ta marka to wielka loteria. Pisałam o nich już kilkakrotnie na blogu. Przykładowo:

POLECAM


NIE POLECAM



Palmer's, Kokosowy balsam do ust

Nie będę się rozwodzić - ten balsam bardziej wysusza usta niż je nawilża, natłuszcza czy chroni. Przez czas, w którym go używałam moje usta były w tragicznym stanie, a i skóra wokół była zaczerwieniona i podrażniona (od wiatru, mrozu). Przyjemnie pachnie kokosem, ma dobry skład i dobrze się rozprowadza, ale co z tego, skoro to jedyne zalety? Opakowanie wykręca się bez zarzutu. W składzie znajdziemy m.in.olej kokosowy, olej monoi, olej makadamia, olej ze słodkich migdałów, masło shea i kakaowe, olej słonecznikowy i filtry. Nie zawiera parafiny. Kosztuje w granicach 8-11zł/4g.


Organique, Serum do twarzy i ciała

Lekki żel, który niby szybko się wchłania, a jednak potwornie się lepi. Nawilża bardzo słabo, skóra woła o inny produkt, jednak często kolejno nałożone balsamy czy masła zwyczajnie się na nim wałkują i dłużej wchłaniają. Opakowanie jest świetne, ale za cenę 45zł/100ml czyli niewielkich rozmiarów buteleczkę, kupić go nie warto. Więcej pisałam o nim w recenzji poniżej (tam też jest skład):


Unani, Dermo Defense Face Mask, Maseczka do twarzy z aloesem

Lekka, żelowa maseczka o delikatnym zapachu, która do złudzenia w działaniu przypomina żel aloesowy. Dobrze się rozprowadza i dość szybko wchłania, dając uczucie lekkiego chłodu. Maskę należy zmyć po 10 minutach wodą i przetrzeć skórę tonikiem. Najlepszej stosować ją 1-2 razy w tygodniu. Zawiera głównie: sok z aloesu na pierwszym miejscu w INCI (nawilża, łagodzi podrażnienia, koi, ale może też uczulać!), potem wodę, propanediol (nawilża), ekstrakt z czużycy (CeresoftTM, wzmacnia skórę od wewnątrz, zmniejsza nadreaktywność skóry wrażliwej), glicerynę (nawilża), ale też kontrowersyjne substancje (m.in. donor formaldehydu). Skład niby fajny, a jednak nie do końca. Kosztuje ok. 50zł/125 ml i posiada świetną, aluminiową, higieniczną butelkę przypominającą dezodorant z pompką.
Skóra po zmyciu maseczki jest ukojona i lekko nawilżona, pełna blasku. Maska nadaje się do wszystkich rodzajów skóry, nie zapycha, mnie nie podrażniła (nie mam alergii na aloes). Stosuję ją raz w tygodniu, czasem nakładam także na wilgotne włosy pod emolienty. Właściwie działa bardzo podobnie do żelu aloesowego, a jest mniej wydajna i dlatego więcej jej nie kupię.

POLECAM



Znacie któryś z powyższych kosmetyków? Jakie są Wasze ostatnie rozczarowania kosmetyczne?

Płyny micelarne: Nacomi, Kolastyna, Bielenda, Perfecta

Płynów micelarnych używam codziennie, a nawet dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Rano służą mi do delikatnego zmycia sebum i zanieczyszczeń, natomiast wieczorem do demakijażu, szczególnie oczu i ust oraz wstępnego rozpuszczenia podkładu - przed właściwym myciem pianką, olejkiem lub żelem. Z tego względu zużywam ich dużo i poszukuję takich, które pozostawione na skórze będą delikatne, nie podrażnią jej, za to zawierają składniki aktywne.


Data ważności płynu micelarnego

Zdarza mi się micele kupować "na już", bo akurat mam końcówkę oraz je kolekcjonować, kiedy posiadam trzy czy cztery - i  to wszystkie otwarte. Nie martwię się o daty, ponieważ i tak zużywam je przed czasem. Zawsze zwracam uwagę na PAO (symbol otwartego słoiczka z liczbą w środku), ale zazwyczaj jest to 6-12 miesięcy, więc mam stuprocentową pewność, że produkt zużyję. Trochę kontrowersyjne jest dla mnie kupowanie w stacjonarnych drogeriach, o czym wiele razy pisałam na Instagramie czy Facebooku, ponieważ nigdy nie ma pewności, czy ktoś nie otworzył kupionego przez nas produktu i w ten sposób nie wpłynął na termin jego przydatności po otwarciu. Mając więc wybór kupuję kosmetyki w drogeriach internetowych, najchętniej w niewielkich, rodzinnych firmach, gdzie każdy kosmetyk traktowany jest z należytą uwagą, gdyż firma nie może sobie pozwolić na złą opinię. Drogerie stacjonarne odwiedzam w wielkie promocje lub w razie potrzeby, także by poczytać składy lub zapoznać się z testerami (jeśli akurat są, bo to akurat towar deficytowy...).


Perfecta, Moc minerałów, Kojąca woda micelarna 3w1

"Skutecznie i delikatnie usuwa makijaż. Dokładnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń. Koi, zapobiega podrażnieniom, nawilża i odświeża skórę. Redukuje oznaki zmęczenia. Nie podrażnia oczu."
Kosztuje 9-14zł/200ml (udało mi się dorwać wersję 250ml, w tym podobno 50 ml gratis).


Butelka jest ok, choć mniej wygodna na co dzień niż pozostałe - ale też o największej pojemności. Korek na klik wygodny, lekko się otwiera. Płyn jest przezroczysty, delikatnie się pieni, praktycznie bezwonny.

Skład: Aqua (woda), PEG-7 Glycery Cocoate (substancja myjąca; detergent i stabilizator piany, natłuszczająca i wygładzająca, półsyntetyczna lub roślinna), Glycerin (gliceryna; humektant; nawilża), Propylene Glycol (nawilża i ułatwia transport innych substancji głębiej w naskórek), PPG-26-Buteth-26/PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (emulgator), Panthenol (łagodzi podrażnienia, koi skórę), Lapis Lazuli Extract (wzmacnia naskórek, chroni przed czynnikami zewnętrznymi, nawilża i przywraca naturalny blask), Euphrasia Rostkoviana Extract (ekstrakt ze świetlika; działa przeciwzapalnie i łagodząco), Gossypium Herbaceum Seed Extract (ekstrakt z nasion bawełny; regeneruje, zmiękcza i nawilża skórę), Sea Salt (sól morska; zawiera minerały magnez, wapń, sód i potas, które chronią naskórek przed nadmierną reakcją na czynniki zewnętrzne, koją uczucie podrażnienia i swędzenia), Disodium EDTA (zwiększa trwałość kosmetyku), Hydroxyacetophenone (zwiększa efektywność konserwantów), Phenoxyethanol (konserwant).

Moim zdaniem: wysoko w INCI jest kilka substancji myjących oraz substancja ułatwiająca głębsze wnikanie innych składników w naskórek, co nie jest raczej potrzebne z płynie do demakijażu. Micel zawiera za to ekstrakt z Lapis Lazuli - pięknego, niebieskiego minerału, który wzmacnia i kondycjonuje naskórek sprawiając, że uodparnia się on na czynniki zewnętrzne. Zawiera również kilka cennych ekstraktów (świetlik, nasiona bawełny) oraz łagodzący pantenol. Pod koniec kilka konserwantów. Nie jest naturalny, ale powinien dobrze zmywać makijaż, co jest przecież jego głównym zadaniem.


Bielenda, Laser Xtreme, Nawilżająco-odmłądzający płyn micelarny

"Szybko, starannie i niezwykle skutecznie oczyszcza i odświeża cerę, usuwa makijaż, pozostałe zabrudzenia i nadmiar sebum, a przy tym intensywnie nawilża, łagodzi podrażnienia. Mikrosieci kwasu hialuronowego tworzą na powierzchni skóry siateczkę, która skutecznie zatrzymuje wodę w naskórku. Biomimetyczne peptydy aktywnie rewitalizują i ujędrniają skórę, zapobiegają jej wiotczeniu. Phyto Cell Tec™ Alp Rose głęboko regenerują komórki macierzyste skóry, redukują nawet głębokie zmarszczki."
Kosztuje 10-15zł, w zależności od drogerii. Pojemność 200 ml. 


Wyprofilowana butelka wraz z korkiem na klik są bardzo wygodne, a otworek w sam raz, aby nie wylać za dużo produktu. Płyn jest przezroczysty i się pieni. Bardzo delikatnie pachnie, praktycznie niewyczuwalnie.

Skład: Aqua (water),  Sodium Hyaluronate (sól sodowa kwasu hialuronowego; humektant, nawilża), Niacinamide (wit. B3; zwiększa nawilżenie i elastyczność skóry, wspomaga walkę z przebarwieniami i trądzikiem), Palmitoyl Tripeptide-5 (potrójny peptyd, regeneruje naskórek, nawilża, wygładza, działa przeciwzmarszczkowo), Allantoin (alantoina; działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie się ran), Sodium Cocoamphoacetate (bardzo łagodna substancja myjąca), Glycerin (gliceryna; humektant; nawilża), Rhododendron Ferrugineum Leaf Cell Culture Extract (komórki macierzyste z róży alpejskiej; substancja aktywna, przeciwzmarszczkowa), Lactic Acid (kwas mlekowy; nawilża, zmiękcza warstwę rogową naskórka), Isomalt (środek słodzący; daje dobrą klarowność, zapewnia długi okres przechowywania), Lecithin (lecytyna; poprawia nawilżenie, wygładza; zapobiega rozwarstwianiu się kosmetyku; stosowana w produktach naturalnych), Polysorbate 20 (emulgator; zapobiega rozwarstwianiu się faz produktu; substancja bezpieczna), Disodium EDTA (zwiększa trwałość kosmetyku), Ethylhexylglycerin (humektant, nawilża; konserwant pochodzenia naturalnego), Phenoxyethanol (konserwant), DMDM Hydantoin (konserwant; pochodny od formaldehydu; kosmetyków z jego zawartością nie należy stosować w czasie laktacji i ciąży), Sodium Benzoate (konserwant; polecany do konserwowania kosmetyków naturalnych i ekologicznych), Parfum (Fragrance).

Moim zdaniem: wysoko w INCI znajdziemy sól sodową kwasu hialuronowego, niacynamid, peptyd oraz alantoinę, które nawilżają i łagodzą podrażnienia. Dopiero potem mamy łagodną substancję myjącą, a następnie znów nawilżające glicerynę, ekstrakt z róży alpejskiej, kwas mlekowy, lecytynę. Przy końcu sporo jest konserwantów, w tym pochodna formaldehydu. Nie jest naturalny, ale pełen substancji aktywnych, szczególnie nawilżających i łagodzących podrażnienia.


Kolastyna, Xpress Effect, Płyn micelarny

"Natychmiast rozpuszcza nawet najbardziej uporczywy makijaż i zanieczyszczenia dzięki specjalnej kombinacji systemu micelarnego oraz składników o ekspresowym działaniu oczyszczającym. Pozostawia sprężystą, nawilżoną, promienną cerę. Delikatna formuła płynu nie wywołuje zaczerwienienia oraz pieczenia skóry i oczu."
Kosztuje ok. 10zł/200ml.


Butelka jest identyczna jak płynu Bielendy - wygodna, z solidnym korkiem na klik. Płyn przezroczysty, lekko pieniący, o średnio intensywnym, sztucznym zapachu - całkiem przyjemnym, nie za słodkim, lekko morskim.

Skład: Aqua (woda), Glycereth-7 Caprylate/Caprate (emulgator), Glycerin (gliceryna; humektant; nawilża), PEG-20 Glyceryl Triisostearate (substancja myjąca; emulgator), Sodium Cocoyl Apple Amino Acids (system oczyszczający z soku jabłkowego; dokładnie oczyszcza i wspomaga usuwanie makijażu, chroni barierę hydrolipidową, nie wywołuje efektu ściągnięcia skóry), Hexylene Glycol (substancja myjąca; emulgator), Allantoin (alantoina; działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie się ran), Panthenol (łagodzi podrażnienia, koi skórę), Betaine (betaina; silnie nawilża), Soluble Collagen (kolagen rozpuszczalny; wygładza, ujędrnia, nawilża), Glycogen (glikogen; humektant, nawilża), Hydrolyzed Elastin (elastyna hydrolizowana; ujędrnia, uelastycznia, zmniejsza właściwości drażniące detergentów), Sorbic Acid (kwas sorbowy; konserwant), Sodium Succinate (bursztynian dwusodowy; substancja myjąca i pianotwórcza; maskuje niepożądane zapachy), Parfum (kompozycja zapachowa), Tocopheryl Acetate (pochodna wit. E; nawilża, uelastycznia), Zinc Gluconate (glukonian cynku; przyspiesza gojenie ranek), Magnesium Aspartate (asparaginian magnezu; wygładza i mineralizuje skórę, zmniejsza przetłuszczanie, zwęża pory, regulator pH), Copper Gluconate (glukonian miedzi; regeneruje, zmniejsza blizny i zmarszczki, przyspiesza gojenie ran), Lactic Acid (kwas mlekowy; nawilża, zmiękcza warstwę rogową naskórka), Tetrasodium EDTA (zwiększa trwałość kosmetyku), Sodium Hydroxide (wodorotlenek sodu; regulator pH), Phenoxyethanol (konserwant), Chlorophenesin (konserwant, antyoksydant).

Moim zdaniem: dość wysoko substancje myjące, w tym system oczyszczający z jabłoni. Następnie kilka substancji aktywnych w tym pantenol, kolagen, elastynę, betainę, glikogen. Wit. E już po kompozycji zapachowej, podobnie cynk, magnez i miedź, kwas mlekowy. Na końcu konserwanty. Całkiem przyjemny, sensowny skład, choć nie jest naturalny.



Nacomi, Micellar Cleansing Water, Płyn micelarny do delikatnego demakijażu

"Płyn do delikatnego zmywania makijażu. Dokładnie oczyszcza i usuwa wszelkie zanieczyszczenia. Nawilża i łagodzi skórę. Zawiera ekstrakt z aloesu, rumianku oraz kwas hialuronowy. Ma działanie przeciwzmarszczkowe, nie uczula, nie podrażnia i doskonale zmywa makijaż."
Kosztuje ok. 20zł/150ml np. w sklepie RECO.


Butelka okrągła i niewielka, jako jedyna zaopatrzona we wciskany korek, dzięki czemu bez obaw można wziąć kosmetyk w podróż. Płyn posiada barwę morską, wpadającą w zieleń. Pachnie dość intensywnie, ale nie męcząco i nie za słodko, zapach jest przyjemny i nie wydaje się być mocno sztuczny. Utrzymuje się dłuższą chwilę na skórze.

Skład: Aqua (woda), Glycerin (gliceryna; humektant; nawilża), Panthenol (prowitamina B5; nawilża, działa przeciwzapalnie), Sorbitol (substancja słodząca, działa nawilżająco, wygładza i zmiękcza skórę), Aloe Barbadensis Extract (ekstrakt z aloesu; regeneruje i przyspiesza gojenie ran np. trądzikowych, nawilża, ściąga skórę), Chamomilla Recutita Extract (ekstrakt z rumianku pospolitego; substancja aktywna, działa przeciwzapalnie), Lauryl Glucoside (bezpieczna, łagodna dla skóry substancja myjąca), Benzyl Alcohol (konserwant; składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach jaśminu), Hydrolyzed Glycosaminoglycans (wielocukry; utrzymuje wodę w naskórku, humektant, nie penetruje wgłąb skóry), Parfum (kompozycja zapachowa), Dehydroacetic Acid (identyczny z naturalnym, bezpieczny konserwant), Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy; nawilża, ujędrnia), CI 42051 (barwnik, błękit patentowy).

Moim zdaniem: wysoko w INCI mamy przede wszystkim substancje nawilżające i kondycjonujące skórę, w tym ekstrakt z aloesu oraz rumianku. Dopiero w połowie łagodną substancję myjącą, po niej bezpieczny konserwant, dopuszczony w kosmetykach naturalnych i jeszcze więcej nawilżaczy. Osobiście wolałabym skład bez barwnika, ale poza nim kosmetyk jest bardzo delikatny i naturalny.


Pokusiłam się o przygotowanie dla Was testu powyższych płynów micelarnych. Przede wszystkim ich zadaniem jest przecież zmycie makijażu. Żadem nie podrażniał moich dość wrażliwych oczu, nie łzawiły ani nie piekły. Nie zauważyłam najmniejszych negatywnych skutków ich stosowania.

Do testu użyłam poniższych produktów. Dałam im swobodnie zastygnąć na skórze, test wykonałam po ok. 45 minutach od nałożenia kosmetyków kolorowych. Za każdym razem skórę przetarłam tylko raz wacikiem zwilżonym podobną ilością płynu micelarnego. Jakie są wnioski?


Poniżej ręka już po teście, więc widać, że micele nieźle sobie radzą z większością kosmetyków. Na ręku widać "od góry" poszczególne przetarte wacikiem paski, zgodnie z kolejnością:

Nacomi, Micellar Cleansing Water: świetnie poradził sobie z matową pomadką, koreańskim kremem BB, bazą Bielendy (która dość mocno zastyga na skórze), za to zdecydowanie słabiej z pomadą do brwi - choć i tak lepiej niż dwa inne micele. Tusz i liner zmył najsłabiej, ale pamiętajcie, że przy codziennym używaniu nasączony wacik przytrzymujemy, aby płyn rozpuścił tusz.
Kolastyna Xpress Effect: Chyba najlepiej sobie poradziła z większością kosmetyków, zebrała najwięcej pomady do brwi, za to trochę mniej tuszu niż Nacomi.
Bielenda, Laser Xtreme: bardzo dobrze zmywa pomadkę, praktycznie całą już za pierwszym razem. Tak samo BB i bazę Bielendy (różową). Nieźle poradziła sobie z tuszem, ale pomady do brwi praktycznie nie ruszyła.
Perfecta, Moc minerałów: Pomada do brwi praktycznie nie została nawet naruszona. Za to matowa pomadka zniknęła całkowicie, podobnie różowa baza Bielendy i krem BB. Dobrze poradziła sobie z linerem i kredką do oczu, z tuszem średnio.


Moje wnioski: Biorąc pod uwagę skład oraz działanie najbardziej przypadły mi do gustu produkty Nacomi oraz Kolastyny. Najszybciej radzą sobie z mocno zastygającymi kosmetykami, doskonale zmywają silikonowe kremy BB, matowe pomadki, a nawet mega trwałą pomadę do brwi Wibo. W INCI posiadają wysoko kilka cennych składników aktywnych, przy czym Nacomi można nawet traktować jak bezpieczny tonik z delikatnym detergentem domywającym ewentualne resztki makijażu już po umyciu buzi. Pozostałe płyny, czyli Bielenda oraz Perfecta również nieźle sobie radzą, chociaż mają moim zdaniem składniki, z których można było zrezygnować (Bielenda potencjalnie niekorzystny konserwant, a Perfecta propylene glycol, który ułatwia transport innych substancji głębiej w naskórek - w płynie z detergentami). Mimo to wszystkie te produkty są godne uwagi, zwłaszcza, że spełniają swoje zadanie.


Mój wybór: Zdecydowanie płyn micelarny Nacomi, posiadający świetny skład (oprócz barwnika), wiele nawilżaczy, łagodny detergent w środku INCI. Faktycznie jest wielofunkcyjny, lekko nawilża skórę i nie ściąga jej nieprzyjemnie, a przy tym dobrze zmywa makijaż. Niestety cenowo wychodzi najmniej korzystnie, ale za to jest wydajny. Na drugim miejscu Kolastyna, która dobrze zmywa, nie podrażnia i nie wysusza skóry, lekko przymyka pory. Na trzecim miejscu - wciąż na podium - ex aequo Bielenda i Perfecta, w podobnej cenie, z przewagą Perfecty jeśli chodzi o pojemność, a Bielendy jeśli chodzi o skład. Oba zawierają ciekawe składniki aktywne, sporo humektantów, są łatwo dostępne w stacjonarnych drogeriach. Nie podrażniają oczu, nieźle zmywają makijaż.


Znacie któryś z tych kosmetyków do demakijażu? Czym Wy zmywacie obecnie make up? Może chcecie, abym coś przetestowała? Podzielcie się w komentarzu swoimi typami :)

Test najlepszych płynów micelarnych: Biolaven, Bielenda, Garnier

Wiecie co jest najważniejsze w pielęgnacji skóry? Który etap jest najistotniejszy? Oczywiście, że wiecie. Oczyszczanie. Nawet najdroższe kosmetyki napakowane po brzegi cennymi substancjami aktywnymi niczego nie zdziałają, jeśli cera będzie zanieczyszczona, zalegać na niej będą resztki sebum, bakterii, pyłów i makijażu. Mieszkam w Warszawie, powietrze nie jest tu zbyt czyste ani zdrowe, do tego ostatnio dał mi się we znaki smog (więcej pisałam TUTAJ). Dlatego szczególnie dużą uwagę przykładam do dokładnego oczyszczenia cery, a jednocześnie uważam na utrzymanie prawidłowego pH skóry, co jest niezwykle ważne dla jej prawidłowego funkcjonowania. Codziennie korzystam z płynów micelarnych, ponieważ zwykle są skuteczne, dość łagodne i nie zmieniają pH skóry. Zużyłam ich już mnóstwo, często więc piszę na ten temat. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam trzy naprawdę świetne micele i zaprosić na test.


Wszystkie butelki są plastikowe i zaopatrzone w korki "na klik". Garnier i Bielenda są jednocześnie przezroczyste, więc łatwo można kontrolować ilość kosmetyku. Jeśli chodzi o samo opakowanie najwygodniej stosowało mi się Biolaven, ponieważ jest poręczny, a otwór odpowiedniej wielkości. Przy Bielendzie kształt butelki lekko utrudnia codzienne stosowanie, trochę płynu zawsze mi gdzieś uciekało, a Garnier początkowo jest po prostu ciężki (pojemność ma dwa razy większą niż Biolavenu i Bielendy).


Garnier, Płyn micelarny 3w1, Skóra wrażliwa

Według producenta: "Płyn Micelarny 3w1 to prosty sposób, by usunąć makijaż oraz oczyścić i ukoić całą skórę (twarz, oczy, usta) za pomocą jednego gestu. Nie wymaga spłukiwania. To pierwszy inteligentny produkt oczyszczający, w którym została zastosowana technologia miceli. Nie musisz już trzeć, by pozbyć się zanieczyszczeń i makijażu - micele wiążą je niczym magnes. Efekt: idealnie czysta skóra bez pocierania. Odpowiedni do wszystkich typów skóry, także do cery wrażliwej. Bezzapachowy. 
Sposób użycia: Nałóż na twarz, oczy i usta za pomocą wacika, bez pocierania. Nie spłukuj."
Kosztuje ok. 18zł/400ml.


Płyn jest przezroczysty i bezzapachowy, ale delikatnie się pieni (bawi mnie gdy podczas odstawiania go na półkę "puszcza" bańki :D). Nie wysusza skóry i nie pozostawia uczucia ściągnięcia. Dobrze usuwa makijaż i zanieczyszczenia, nie trzeba trzeć oczu, wystarczy dać mu chwilę na rozpuszczenie tuszu czy eyelinera. Radzi sobie praktycznie ze wszystkim, także z matowymi pomadkami, choć nie za pierwszym razem. Nie pozostawia lepiącej warstwy. Skóra jest po nim oczyszczona, może nie ściągnięta, ale też nie nawilżona, raczej neutralna. Zazwyczaj nie podrażnia, choć zdarzyło mi się kilkakrotnie, że podczas demakijażu lekko zaszczypało mnie oko. Jest bardzo wydajny, a pojemność jest dwukrotnie większa niż konkurencji.


Skład: Aqua/Water, Hexylene Glycol (glikol heksylenowy; myje, zmiękcza i nawilża skórę, jednocześnie emulgator, rozpuszczalnik dla innych substancji, ma działanie konserwujące, ale niedozwolony jest jako konserwant; może podrażniać błony śluzowe lub uczulać), Glycerin (nawilża), Disodium Cocoamphodiacetate (łagodna substancja myjąca, dobrze się pieni), Disodium EDTA (konserwant, potencjalnie niebezpieczny), Poloxamer 184 (substancja myjąca), Polyaminopropyl Biguanide (B162919/4) (konserwant, używany także m.in. w płynach do soczewek).
Moim zdaniem: krótki, ale nie do końca delikatny. Skład oparty jest o substancję chemiczną, która dobrze radzi sobie z makijażem, ale potrafi podrażniać błony śluzowe, powodując np. pieczenie oczu. Poza tym zawiera konserwant, który potencjalne jest niebezpieczny i powszechnie stosowany w kosmetykach, więc nieświadomie możemy nakładać go na skórę zbyt dużo w ciągu dnia.


Bielenda, Esencja Młodości, Nawilżający płyn micelarny

Według producenta: "Wyjątkowo delikatny, nawilżający płyn micelarny Esencja Młodości 3w1 zastępuje mleczko, tonik i wodę. Szybko, starannie i niezwykle skutecznie oczyszcza skórę, usuwa makijaż, pozostałe zabrudzenia i nadmiar sebum. Zwęża i zamyka pory, zapobiega powstawaniu wyprysków, łagodzi podrażnienia. Zawiera Plasma Repair Complex – koktajl najbogatszych składników aktywnych, który ma zdolność przenikania do głębszych warstw skóry. Kwas hialuronowy intensywnie i długotrwale nawilża i wygładza. Komórki macierzyste z drzewa arganowego głęboko regenerują, odżywiają i wzmacniają skórę. Witamina B3 wyrównuje niedoskonałości skóry wywołane trądzikiem, skutecznie matuje błyszczącą cerę. Płyn natychmiast odświeża i koi, nie wysusza skóry mieszanej i wrażliwej.
Sposób użycia: Zwilżyć wacik płynem, oczyścić skórę. Nie spłukiwać. Stosować rano i wieczorem lub w ciągu dnia jako zabieg odświeżający."
Kosztuje ok. 12zł/200ml.


Płyn jest bezbarwny, dość mocno się pieni (zwłaszcza pod koniec). Posiada bardzo przyjemny, orzeźwiający zapach, który kojarzy mi się z morską bryzą i algami. Jest dość intensywny. Płyn nie wysusza cery i nie ściąga jej. Delikatnie przymyka pory. Dobrze radzi sobie z makijażem oraz zanieczyszczeniami, także wodoodpornymi (wystarczy chwilę dłużej przytrzymać nasączony wacik). Pozostawia skórę oczyszczoną, lekko nawilżoną, ale często z delikatną, lepiącą warstewką, którą przecierałam tonikiem. Nigdy mnie nie podrażnił, nie szczypał w oczy.


Skład: Aqua, Glycerin (nawilża), Niacinamide (wit. B3, zwęża pory, matuje), Sodium Cocoamphoacetate (łagodna dla skóry substancja myjąca), Arginine PCA (arginina, nawilża, regeneruje), Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy, nawilża), Hydrolyzed Glycosaminoglycans (kondycjonuje), Argania Spinosa Callus Culture Extract (komórki macierzyste z drzewa arganowego, regeneruje, wzmacnia, odżywia), Glucose (glukoza, koi i nawilża), Urea (nawilża), Sodium Lactate (mleczan sodu, zmiękcza naskórek), Allantoin (łagodzi podrażnienia), Lactic Acid (kwas mlekowy, nawilża), Isomalt (wypełniacz), Lecithin (lecytyna, zmiękcza i odżywia), Polysorbate 20 (emulgator), Disodium EDTA (konserwant, potencjalnie niebezpieczny), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (konserwant), DMDM Hydantoin (konserwant potencjalnie niebezpieczny), Sodium Benzoate (konserwant), Parfum (kompozycja zapachowa), Butylphenyl Methylpropoonal (składnik kompozycji zapachowej, potencjalny alergen).
Moim zdaniem: początek składu jest bardzo przyjazny dla cery mieszanej. Sporo nawilżaczy i substancji zatrzymujących wodę w skórze oraz moja ulubiona wit. B3. Do tego łagodna substancja myjąca i komórki macierzyste. Nie podoba mi się końcówka napakowana licznymi konserwantami, w tym pochodną formaldehydu.


Biolaven Organic, Płyn micelarny

Według producenta: "Oczyszczająco-łagodzący płyn micelarny pozwala dokładnie usunąć nawet wodoodporny makijaż twarzy i oczu. Składniki nawilżające i łagodzące zapobiegają wysuszeniu i koją podrażnioną skórę. Olejek eteryczny z lawendy, symbol Prowansji, znany jest ze swoich relaksujących właściwości. Po zastosowaniu skóra pozostaje czysta, świeża i dobrze nawilżona.
Sposób użycia: preparat nanieść na płatek kosmetyczny i delikatnie przetrzeć skórę twarzy, szyi i dekoltu. Aby usunąć makijaż oczu, na zamkniętej powiece przytrzymać nasączony płatek i ściągać w kierunku rzęs. W razie potrzeby czynność powtórzyć."
Kosztuje ok. 15zł/200ml.


Płyn również jest przezroczysty, ale w ogóle się nie pieni. Uwiódł mnie swoim zapachem, dzięki czemu używałam go z dziką przyjemnością zarówno rano jak i wieczorem. Słodki aromat dojrzałych winogron przełamany lekko cierpką nutą lawendy to zapach idealny do rannego przebudzenia, a jednocześnie kojący i przyjemnie wyciszający wieczorem. I choć wiele osób na pierwszym planie wyczuwa właśnie lawendę, której - delikatnie mówiąc - fanką nigdy dotąd nie byłam, to w tym połączeniu bardzo mi odpowiada i nadal uparcie będę twierdzić, że winogrona wyczuwam mocniej. Płyn nieźle radzi sobie z makijażem, a mimo naturalnego składu w niczym nie ustępuje dwóm powyższym płynom. Nie zostawia żadnej warstwy na skórze. Nigdy nie spowodował u mnie podrażnienia. Pozostawia skórę dobrze oczyszczoną, odświeżoną, zmatowioną i miękką. Nie wysusza, nie ściąga skóry.


Skład: Aqua, Coco-glucoside (łagodna substancja myjąca), Glycerin (nawilża), Panthenol (prowitamina B5; nawilża, działa przeciwzapalnie), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron; emolient, zmiękcza i wygładza skórę), Lactic Acid (kwas mlekowy; nawilża), Sodium Lactate (nawilża, zmiękcza naskórek), Benzyl Alcohol (konserwant; składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach jaśminu), Lavandula Angustifolia Oil (olejek eteryczny z lawendy; działa antyseptycznie, przeciwzapalnie, stymuluje wzrost nowych komórek, pomaga kontrolować wydzielanie sebum i gojenie blizn, posiada relaksujący zapach), Dehydroacetic Acid (konserwant dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne), Silica (matuje), Parfum. 
Moim zdaniem: krótki i świetny! Łagodny, przyjazny i naturalny skład, sporo cennych substancji aktywnych pozytywnie wpływających nie tylko na skórę, ale także na samopoczucie. Kosmetyk uznawany za naturalny.


Test najlepszych płynów micelarnych

Do testu wykorzystałam kolejno:
Matową pomadkę Eveline (uwielbiam je!)
Fluid matujący Bielenda (ładnie stapia się ze skórą i dobrze matuje, jednocześnie wygląda naturalnie i nie zapycha)
Tusz do rzęs Delia (pisałam o nim KLIK)
Żel do brwi Lovely (ma bardzo malutką szczoteczkę, którą operuje się i łatwo i trudno jednocześnie, nie do końca odpowiada mi perłowy połysk)
Eyeliner Catrice (rzadko go używam, jak widać nie daje czerni, raczej szarość)
Produkty miały kilkanaście minut, aby porządnie zaschnąć, zanim przetarłam dłoń wacikiem.


Biolaven przy pierwszym podejściu świetnie poradził sobie z pomadką, podkładem oraz żelem do brwi. Trochę gorzej poszło mu z tuszem i eyelinerem, ale podczas demakijażu daję mu chwilę na rozpuszczenie tych produktów. Tutaj po prostu przetarłam skórę.


Bielenda równie świetnie się spisała jeśli chodzi o pomadkę i podkład. Trochę gorzej poszło jej z żelem do brwi, za to zebrała więcej tuszu i eyelinera już za pierwszym razem.


Garnier świetnie poradził sobie z fluidem, ale trochę gorzej z matową pomadką i żelem do brwi. Za to tusz i eyeliner nie są mu straszne.



Moim faworytem mimo wszystko pozostaje Biolaven za najbardziej naturalny i łagodny skład, piękny zapach i dobre działanie. Na mojej mieszanej, miejscami tłustej skórze sprawuje się idealnie, a dzięki zawartości olejku z lawendy matuje i usuwa bakterie powodujące drobne niedoskonałości. Jeśli damy mu chwilę na rozpuszczenie tuszu czy eyelinera na pewno nie obudzimy się rano z resztkami makijażu. Bielendę polecam cerom mieszanym i tłustym, ze względu na wysoką zawartość wit. B3, która matuje i zwęża pory oraz kilku substancji nawilżających i zmiękczających skórę. Garnier też jest skutecznym produktem i cenowo wypada najkorzystniej, jednak moim zdaniem nie do końca nadaje się dla cer wrażliwych czy delikatnych, ponieważ posiada skład oparty o substancję mogącą wywołać podrażnienia np. oczu.

Na poniższym zdjęciu widać jak płyny usuwają produkty do makijażu. Niestety Biolavenem zdążyłam przejechać rękę dwukrotnie. Wyżej dokładniej można ocenić jak sobie radzą poszczególne kosmetyki. 


O innych świetnych micelach pisałam już wcześniej. Szczególnie polecam Wam Lipowy płyn micelarny Sylveco oraz Żurawinowy płyn micelarny Go Cranberry. Jeśli nadal macie niedosyt skorzystajcie z wyszukiwarki (w prawej kolumnie na górze) lub etykiet (na dole, przed komentarzami).

Znacie te płyny micelarne? Macie wśród nich swojego ulubieńca, do którego chętnie wracacie?

Go Cranberry, Żurawinowy płyn micelarny

Są takie marki, które funkcjonują w mojej wyobraźni jako nieomal cudowne, mimo że nie miałam z nimi bliższych kontaktów. Zapewne to kwestia umiejętnego marketingu, jak inaczej to wyjaśnić? Skądś się w końcu biorą te nasze babskie chciejstwa, wishlisty i wzdychanie do kolejnych must have... Ja miałam oko od dawna między innymi na Go Cranberry, pasowało mi bowiem niemal wszystko, może prócz dostępności. Gdy wreszcie dorwałam w swoje ręce micela tej marki otworzyłam go z prędkością błyskawicy, bo musiałam, po prostu musiałam sprawdzić jak działa. Dziś nadszedł czas na podzielenie się tą wiedzą. Zapraszam :)



Żurawinowy płyn micelarny Go Cranberry

"Przeznaczony jest do codziennego oczyszczania i demakijażu twarzy, oczu i ust. Dzięki delikatnym substancjom rozpuszczającym zanieczyszczenia pozostawia skórę odświeżoną i wolną od podrażnień. Łagodne działanie płynu nie narusza bariery lipidowej naskórka, przez co polecany jest także osobom o wrażliwej skórze. Dzięki zawartym w ekstrakcie z owoców żurawiny naturalnym witaminom, mikroelementom i przeciwutleniaczom skóra pozostaje odżywiona i wzmocniona. Nie zawiera konserwantów oraz SLS/SLES. Przebadany dermatologicznie. Kompozycja zapachowa nie zawiera alergenów."


Niewielkie, przezroczyste opakowanie z plastiku jest bardzo poręczne, natomiast korek na klik wygodny i pewny, sam się nie otwiera, ale jednocześnie łatwo odskakuje gdy chcemy. Szata graficzna jest całkiem ładna, nieprzerysowana, a etykieta trwała, nie rozmazuje się. Podoba mi się, że łatwo można kontrolować ilość produktu, ale jednocześnie żałuję, że nie ma pompki. Zgrabne opakowanko i pewny korek przekonały mnie, by wziąć micela na krótki wyjazd i muszę przyznać, że była to dobra decyzja. Nic się nie rozlało, a jednocześnie ograniczyłam trochę wielkość kosmetyczki. Micel kosztuje 17zł/150ml.


Skład: Aqua, Glycerin, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate*, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate*, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract (działa korzystnie na skórę, doskonale nawilża, działa liftingująco, spowalnia procesy starzenia się skóry, dostarcza naturalnych witamin i mikroelementów, wzmacnia odporność skóry), Phenethyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Potassium Hydroxide, Parfum.
*składniki z certyfikatem ekologicznym; substancje myjące pochodzenia roślinnego, które dzięki strukturze micelarnej skutecznie usuwają makijaż, nadmiar sebum i pozostałe zanieczyszczenia.; delikatne działanie nie narusza naturalnej bariery lipidowej skóry, dzięki czemu skóra jest oczyszczona, a jednocześnie zrelaksowana i wolna od podrażnień.


Płyn lekko się pieni, jest przezroczysty i przepięknie pachnie, choć zapach był dla mnie zaskoczeniem. Spodziewałam się kwaskowatej woni żurawiny, natomiast wyczuwam w nim słodkie, lekkie nuty kwiatowego miodu. Zapach jest dość intensywny, uprzyjemniał mi demakijaż i przez dłuższą chwilę towarzyszył kolejnym wieczornym zabiegom, po czym znikał.


Płyn świetnie radzi sobie z demakijażem, niestraszne mu nawet wodoodporne kredki czy baza pod cienie, z którą problem miał np. micel Ziaji. Skutecznie, a przede wszystkim szybko rozpuszcza tusz, cienie, podkład, korektor i całą resztę, ze wszystkimi moimi kosmetykami poradził sobie bez większych problemów. Podoba mi się, że nie rozmazuje makijażu, a ładnie zbiera na wacik jego resztki, dzięki czemu rano nie budzę się z rozmazaną nie wiadomo skąd kredką czy pozostałościami tuszu. Jednocześnie nie wysusza skóry, choć nie powiedziałabym, ze nawilża, raczej pozostaje neutralny. Faktycznie nie podrażnia, ani razu nie zaszczypał mnie w oczy, co jest ogromnym plusem. Jedyną jego wadą jest wydajność. Niestety, ale małe opakowanie skończyło mi się absurdalnie szybko, bodajże w trzy i pół tygodnia, choć na jego usprawiedliwienie muszę wspomnieć, że używałam go rano i wieczorem.



Podsumowując jest to naprawdę dobry micel, przede wszystkim niezwykle skuteczny w demakijażu, a przy tym łagodny. Bez problemu radzi sobie z kolorówką, nawet z trudniejszymi do usunięcia kosmetykami. Dobry skład, przyjemny zapach i możliwość wzięcia ze sobą na wakacje przebijają dość słabą wydajność, więc chętnie jeszcze kiedyś go kupię.

Znacie kosmetyki tej marki? Jakie chciejstwa za Wami obecnie chodzą?
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj