Nowości Bydgoska Wytwórnia Mydła: peeling myjący i balsam do ust Owoce Leśne oraz olejek Mango Brzoskwinia

Bydgoska Wytwórnia Mydła co jakiś czas zaskakuje kolejnymi nowościami. Czasami to całkiem nowy rodzaj produktu, a czasami dobrze już klientom znane kosmetyki, ale w zupełnie nowej odsłonie. W sierpniu do serii wyjątkowych peelingów myjących marki, obok wersji Mango Brzoskwinia i limitowanej wersji Różowy Pieprz, dołączyła soczysta opcja Owoce Leśne. Ale co to właściwie za peeling i dlaczego niby jest taki wyjątkowy? Dlaczego na ich punkcie oszalał kosmetyczny Instagram?

pieknie-pachnace-kosmetyki-bydgoska-wytwornia-mydla

Bydgoska Wytwórnia Mydła Myjący peeling do ciała

Bazą wszystkich peelingów myjących marki Bydgoska Wytwórnia Mydła jest bardzo drobny pumeks, zamiast najczęściej stosowanych w naturalnych produktach soli i cukru. Plusem pumeksu jest jego nierozpuszczalność w wodzie, dzięki czemu masaż możne trwać dłużej i jest bardziej intensywny. Minus? Dla skóry wrażliwej może być zbyt mocny, tym bardziej jeśli mamy "ciężką rękę" lub zawsze mam się spieszy. Peelingi na bazie pumeksu będą idealne dla osób oczekujących konkretnego, intensywnego złuszczania i masażu skóry. Wiecie, taki masaż, po którym skóra jest delikatnie, zdrowo zaczerwieniona i wyraźnie lekko ujędrniona. 

 Kolejnym plusem peelingu myjącego BWM jest zawartość łagodnej dla skóry substancji myjącej - mówiąc prost, peeling przyjemnie się pieni i od razu myje skórę. Spłukuje się samą wodą, nie zostawiając żadnej tłustej warstwy, więc można nałożyć ulubiony balsam czy olejek. Tak - to produkt 2w1 i, wbrew obiegowej opinii co do tego typu kosmetyków - ten spełnia oba zadania jak najbardziej.  

Nie bez znaczenia jest też kolor i zapach peelingu - cieszą podczas zwykłej pielęgnacji, poprawiają humor. Kolor delikatnie przechodzi z intensywnej barwy w pastelowe odcienie podczas masażu, natomiast zapachy, och, te się utrzymują jeszcze dłuższą chwilę po wyjściu z łazienki! Warto wspomnieć, że peeling ma troszkę klejącą się konsystencję, dzięki czemu nie spływa ze skóry i się nie osypuje - jeśli kojarzycie to uczucie, gdy nieostrożnie nałożony peeling cukrowy spada ze skóry wprost do odpływu.... wiedzcie, że tutaj tego nie ma!

polskie-kosmetyki-muzeum-brudu-bydgoszcz

Peeling myjący to jednak wciąż peeling, dlatego nie używamy go na co dzień, a raz na jakiś czas dla wygładzenia i złuszczenia martwego naskórka. Osobiście biorę go w obroty raz na tydzień lub nawet rzadziej, w zależności od potrzeb. 

konsystencja-zolty-peeling-owocowy-pumeks

Konsystencja mokrego piasku, w zależności od wersji różni się kolorem i zapachem. Żółta opcja czyli Mango Brzoskwinia pachnie egzotycznie i bardzo apetycznie świeżymi owocami mango z brzoskwiniami, niczym wytworny koktajl na plaży. Opcja Owoce Leśne skrywa aromat swojskich jeżyn, malin i jagód, a oko cieszy różowo-fioletową barwą. 

peeling-mango-brzoskwinia-bwm

Skład: Pumice (pumeks), Glycerin (nawilżająca gliceryna), Aqua (woda), Decyl Glucoside (glukozyd decylowy, delikatny niejonowy środek powierzchniowo czynny, tworzy pianę, substancja myjąca łagodna dla skóry), Sorbitol (nawilża), Sodium Lauroyl Isethionate (detergent anionowy o średniej mocy, łagodny dla skóry, dobrze się pieni), Disodium Lauryl Sulfosuccinate (stabilizator piany, mocny detergent), Sodium Chloride (sól), Aroma (kompozycja zapachowa), Levulinic Acid (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (konserwant), CI 14720, CI 42090, CI 16255 (barwniki). Dodatkowo w wersji Mango Brzoskwinia występuje mika.

pachnace-nowosci-bydgoska-wytwornia-mydla

--> UWAGA --> marka posiada w asortymencie balsam do ust o tym samym zapachu co peeling czyli Owoce Leśne oraz olejek do ciała o zapachu Mango Brzoskwinia, miałam oba te kosmetyki i również polecam!

Czy warto wypróbować? Jeśli lubisz innowacyjne ciekawe kosmetyki o nieziemskich zapachach to jak najbardziej! Opakowanie o pojemności 200 ml kosztuje 45 zł (bez promocji) i wystarcza na kilka-kilkanaście użyć. Nadaje się do pielęgnacji całego ciała, także dłoni i stóp, z wyłączeniem twarzy i skóry głowy. 

Oba peelingi pomogą Ci zachować wspomnienie lata na dłużej!

Psyyyt. Ptaszki wyćwierkały, że już jest dostępna kolejna nowość marki, tym razem krem do rąk o zapachu... ciasteczek! Smakowicie :) 

HITY BLOGEREK! 13 najlepszych naturalnych peelingów do ciała

Najlepsze naturalne peelingi do ciała - HITY BLOGEREK!


Od dłuższego czasu chodziła mi po głowie myśl o serii wpisów stworzonych wspólnie z innymi blogerkami. Zebrałam więc specjalnie dla Was grupę świetnych blogerek kosmetycznych, które wraz ze mną będą tworzyły comiesięczne wpisy tematyczne dotyczące kosmetyków naturalnych. Dzięki temu w jednym poście zbierzemy same eko perełki, ulubieńców i hity wśród kosmetyków naturalnych. Serię zaczynamy poszukiwaniem najlepszych peelingów do ciała z tzw. "dobrym składem", bez kontrowersyjnych substancji, często z niszowych manufaktur, z różnych półek cenowych. Zapraszam! 



najlepsze-peelingi-naturalne

Willow Organics, Fruity Sugar Scrub


Agnieszka z bloga KosmetycznyFronesis:
"Mój numer jeden to oczywiście Fruity Sugar Scrub od Willow Organics. To peeling na bazie brązowego cukru trzcinowego z wyspy Reunion, któremu towarzyszą wspaniałe masła i oleje. Zapach peelingu to eksplozja cytrusów z główną nutą aromatycznej werbeny, która jednocześnie dodaje energii i koi zmysły. Peeling bardzo dobrze złuszcza skórę, a po spłukaniu pozostawia przyjemną warstewkę, którą skóra z uwielbieniem przyjmuje w każdej ilości. Wracam do niego pomimo piętrzących się zapasów peelingów i chętnie obdarowuję nim bliskich. Jednak w przypadku tego peelingu za każdym razem czuję się z lekka zażenowana.. mam wrażenie, że na niego nie zasługuję.. bo weź człowieku uracz takim produktem tyłek, który na to nie zasługuje."

peeling-hit-blogerek
Autorka zdjęcia: Kosmetyczny Fronesis

Organic Shop, Scrub do ciała o zapachu Mango

EcoLab, Modelujący scrub do ciała z algami


Ania z bloga AnneMarie:
Kiedy używałam peelingu cukrowego od Organic Shop o zapachu mango, wydawało mi się, że nie znajdę już nic, bo mogłoby bardziej przypaść mi do gustu. Ten peeling pachnie obłędnie owocowo i oferuje idealną siłę złuszczenia, chociaż zapewne dla niektórych może być zbyt gęsty. Podczas kolejnych zakupów nie udało mi się znaleźć dokładnie tej wersji, więc sięgnęłam po coś zupełnie nowego i była to miłość od pierwszego użycia. Modelujący scrub od Ecolab skusił mnie zawartością ujędrniających alg, choć nie ukrywam, że nieco obawiałam się zapachu. Okazało się, że zupełnie nie było czego, bo aromat jest świeży, rozmarynowy i bardzo przyjemny. Ten cukrowy peeling jest zdecydowanie rzadszy od Organic Shop, praktycznie przelewający się przez palce, przez co może odpowiadać osobom o innych gustach. Połączenie alg z olejkiem eterycznym z rozmarynu, nawilżającym sorbitolem i olejami sprawia, że skóra jest nie tylko odpowiednio oczyszczona, ale także odżywiona i aksamitnie gładka. Polubiłam go do tego stopnia, że na razie nawet nie mam ochoty na kolejne nowości w tej kategorii :)

modelujacy-scrub-do-ciala
Autorka zdjęcia: Anne Marie

Rapan Beauty, Peeling antycellulitowy z niebieską glinką


Ania z bloga CoKręciAnulę
Spośród moich ulubionych peelingów do ciała wybrałam dla Was peeling antycellulitowy z niebieską glinką syberyjską polskiej marki Rapan Beauty. Jest to peeling inny od powszechnie spotykanych. Zamiast soli czy cukru, standardowo pełniących rolę ścierających drobinek, za usuwanie martwego naskórka odpowiedzialne są w nim mikrocząsteczki krzemionki zawarte w glince. Kosmetyk  jest kremowy, miękki, z wyczuwalną piaskową strukturą (to te wspomniane mikrocząsteczki właśnie). Peeling wygląda jak błoto i pachnie marcepanem! Drobinek jest bardzo dużo i nie rozpuszczają się, możemy się miziać i masować ile chcemy! Działają jak korund – po cichutku, w przyczajeniu, delikatnie ale skutecznie. Preferuję nakładanie go na sucho, działa wtedy mocniej niż stosowany na mokro. Skóra po peelingu nie jest zaczerwieniona czy podrażniona, nie ma uczucia zdartej skóry. Jest za to bardzo gładka i miękka, dobrze oczyszczona. Zawarte w kosmetyku oleje zapewniają odżywienie, ale nie zostawiają warstwy tłuszczu, której osobiście nie znoszę! Bardzo lubię ten peeling. Jest skuteczny, przyjemny w stosowaniu i nieco inny od innych :D

peeling-antycellulitowy-z-glinka
Autorka zdjęcia: Co Kręci Anulę

Clochee, Odżywczy peeling Truskawka


Magda z bloga NaTropiePiękna
Odżywczy peeling Truskawka od Clochee jest dla mnie dużym zaskoczeniem i zdetronizował mojego dotychczasowego ulubieńca w tej kategorii. Peeling ma naturalny skład i bardzo dużo drobinek ścierających. Główne składniki to masło shea, olej ze słodkich migdałów i olej kokosowy oraz pestki malin. Tak, malin, a nie truskawek! Jest ich naprawdę dużo, dzięki czemu wraz z kryształkami cukru świetnie złuszczają i wygładzają skórę, pozostawiając ją miękką i jędrną. Używanie tego peelingu to czysta (a jakże!) przyjemność. Pachnie przepięknie i ma świetną konsystencję. Pestki malin złuszczają martwy naskórek, a zawartość masła shea i olejów sprawia, że na skórze zostaje tłusta, ochronna warstwa, więc nie trzeba już używać balsamu. Uwielbiam ten efekt!

truskawkowy-scrub-clochee
Autorka zdjęcia: Na Tropie Piękna

Senkara, Czeko scrub peeling


Magda z bloga Feminine
Nie znam chyba kobiety, która nie lubi czekolady. Niezależnie od tego, czy pilnujesz diety czy czekoladę spożywasz bez wyrzutów, polecam Ci sprawdzić czekoladowy peeling do ciała z polskiej manufaktury Senkara. Jego skład jest bardzo prosty, a przy tym odżywczy. Bogactwo naturalnych olejów i masła shea sprawia że peeling pozostawia skórę natłuszczoną, bez konieczności stosowania balsamu - co ważne skład jest dobrze wyważony i kosmetyk nie zostawia na skórze tłustej, lepiącej warstwy. Drobinki cukru trzcinowego delikatnie złuszczają martwy naskórek, pozostawiając ciało gładkie i miękkie. Urzekający zapach gorzkiej czekolady sprawia że stosowanie peelingu uzależnia. W końcu czekolada wyzwala hormony szczęścia :) Do peelingu dołączona jest wygodna szpatułka, która ułatwia wydobycie go ze słoiczka. To zdecydowanie mój faworyt wśród peelingów do ciała.

czeko-scrub-peeling
Autorka zdjęcia: Feminine

Nacomi, Peeling cukrowy Miodowe Gofry
Fresh&Natural, Peeling cukrowy Mokka
Miodowa Mydlarnia, Regenerujący peeling z woskiem pszczelim


Paulina z bloga Alstroemeriav
3. Nacomi, peeling cukrowy miodowe gofry, 200 g (ok. 19 zł)
Ten peeling pachnie bardzo przyjemnie i słodko, niczym miodowo-mleczny deser. Konsystencja jest zbita, masełkowa (bazą jest masło shea), najłatwiej jest najpierw nabrać trochę produktu szpatułką, zwilżyć, a dopiero potem zaaplikować na skórę. Nie jest to typowy ździerak, ale pozostawia skórę gładką, otuloną delikatną, tłustą masełkową warstewką.
2. Fresh&Natural, peeling cukrowy mokka, 250 g (ok. 25 zł)
Numer dwa do konkretny, ostry ździerak! Wyprodukowany ręcznie przez polską manufakturę peeling pachnie obłędnie, jak kawa z czekoladą. Konsystencję ma dość sypką, ale bazuje na samych olejach, więc spodziewajcie się konkretnej, tłustej warstwy po jego użyciu.
1.  Miodowa Mydlarnia, regenerujący peeling z woskiem pszczelim, 200 g (ok. 34 zł)
A oto numer jeden mojego zestawienia: cudownie pachnący cytrusami peeling, będący połączeniem zarówno olejów jak i masła shea, który ściera martwy naskórek nie tylko cukrem, ale i makuchem z pestek dyni. Do tego mamy dodatek wosku pszczelego (pozyskanym z polskiej pasieki należącej do marki), a całość, ręcznie wykonana, zamknięta jest w szklanym słoiku – po prostu ideał!

naturalne-kosmetyki-do-ciala
Autorka zdjęcia: Alstroemeriav

Ministerstwo Dobrego Mydła, Odżywczy peeling cukrowy Śliwka

Nacomi, Bioaktywny peeling kokosowy


Anastazja z bloga Stazyjka
Jestem wielką miłośniczką peelingów cukrowych. Nic dziwnego, że moimi ulubieńcami są dwa kosmetyki właśnie na bazie cukru. Pierwszym z nich jest Peeling Śliwkowy Ministerstwo Dobrego Mydła. Bardzo gęsty, z dużą ilością cukru – zdzierak idealny dla miłośników mocnego złuszczania. Przepiękny, słodki zapach śliwki nałęczowskiej umila kąpiel. Mocne odżywienie skóry jest zapewnione dzięki bogatemu składowi, cukier wręcz topi się w olejach ze słodkich migdałów, śliwkowym, z pestek winogron i awokado. Cukier trzcinowy dobrze wygładza skórę i pobudza krążenie. Po takim peelingu nie są już potrzebne ani balsamy do ciała, ani masła.
Bioaktywny peeling kokosowy z Nacomi działaniem i właściwościami bardzo przypomina peeling z MDM. Także jest na bazie cukru z dużą ilością olejków, ma boski zapach Rafaello i gęstą konsystencję. Wiórki kokosowe dodają klimatu, dzięki czemu używanie peelingu staje się istną rozkoszą. Mimo, że jest to peeling gruboziarnisty, skóra nie jest podrażniona, lecz dobrze wygładzona, a dzięki zawartości olejków także nawilżona i odżywiona.

cukrowe-peelingi-do-ciala
Autorka zdjęcia: Stazyjka

Bosphaera, Cukrowy peeling do ciała Grejpfrut Papaja
Made by Natures, Peeling do ciała Delikatna świeżość


Autorka bloga CosmetiCosmos
Jako fanka cytrusowych zapachów uwielbiam peeling Grejpfrut Papaja od Bosphaera! Zauroczył mnie soczysty, energetyczny koktajl owoców tropikalnych, który momentalnie poprawia humor, dodaje energii, a jednocześnie koi zmysły. Konsystencja dość sypka, więc przed użyciem najlepiej wymieszać kosmetyk szpatułką. Skład: cukier oraz bogactwo olei (migdałowy, z pestek brzoskwini, andiroba, awokado, słonecznikowy) okraszony obłędną kompozycją zapachową (prawdopodobnie z olejków eterycznych). Masaż tym peelingiem to czysta przyjemność, a drobinek jest naprawdę dużo, dzięki czemu doskonale wygładza, zmiękcza i uelastycznia skórę. Nie zostawia tłustej warstwy, a delikatną powłoczkę otulającą, nie wysusza (200 g/25 zł).
Drugim ulubieńcem jest niebieski peeling manufaktury Made by Natures o dość zbitej i lepkiej konsystencji, z ogromem drobinek cukru, dzięki czemu dobrze trzyma się skóry. Skład: cukier, oliwa, masło shea, niebieska glinka (kolor!), olejki eteryczne - lawenda z cytrusami relaksuje, mięta lekko chłodzi i wycisza. Wspaniały, niszowy peeling, który świetnie oczyszcza i pozostawia delikatną warstewkę ochronną, dobrze się spłukuje (200 g/30 zł).

niebieski-peeling-do-ciala
Autorka zdjęcia: CosmetiCosmos

Tak się przedstawia lista 13 naturalnych peelingów czy scrubów do ciała, wybranych przez blogerki. Jak wiecie poznajemy mnóstwo produktów, dużo testujemy, zużywamy i porównujemy do siebie, więc taka lista ulubieńców, może nawet VIP-ów pośród kosmetyków naturalnych może pomóc Wam podjąć udane decyzje zakupowe :) Każda z nas jest inna, lubi inne zapachy, konsystencje, inne marki (choć wszystkie naturalne!). Przedstawione propozycje mają różną dostępność oraz ceny - dla każdego coś fajnego :)


Jak Wam się podoba nowa seria postów? Za miesiąc porozmawiamy o... naturalnej kolorówce i makijażu! Macie swój ulubiony peeling do ciała czy jednak zmieniacie i nadal poszukujecie?

Sunbani, Kawowy peeling do ciała / Domowe SPA na wyciągnięcie ręki

Kto uwielbia peelingi jak ja, łapka w górę! Żartuję, przecież i tak tego nie zobaczę :) Za to Wy możecie przeczytać dzisiaj o fajnych kawowych peelingach do ciała. Jest spora grupa ludzi, która podobne scruby robi sama - ja również przez jakiś czas samodzielnie mieszałam fusy kawy z olejem i olejkami eterycznymi, ale potem przerzuciłam się na peelingi cukrowe. Zatęskniłam jednak za pobudzającym aromatem "małej czarnej" pod prysznicem i tak oto poznałam peelingi Sunbani.


peeling-z-kawy-sunbani

Sunbani, Peeling kawowy do ciała Pomarańcza

Wygodna czarna saszetka kryje w sobie 220g produktu i kosztuje ok. 49zł. Opakowanie jest porządne, nieprzemakalne, więc spokojnie można trzymać je w okolicach prysznica. Nadruk jest bardzo trwały, nie wyciera się pomimo trudnych warunków i częstego używania. Jednocześnie gruby materiał, z którego zostało zrobione opakowanie  i zamknięcie strunowe saszetki doskonale chronią zawartość przed wilgocią i utratą zapachu. Miniaturki wersji kokosowej i truskawkowej zawierają po 20g peelingu.


Skład: sól, zmielone ziarna kawy Arabica, cukier, olej arganowy, olej ze słodkich migdałów, kompozycja zapachowa, olej makadamia, witamina E (chroni oleje przed jełczeniem), kakao, konserwanty: fenoksyetanol (niekoniecznie dla kobiet w ciąży), etyloheksylogliceryna (konserwant i humektant, nie wiadomo czy bezpieczny dla kobiet w ciąży), benzoesan benzylu (konserwant i składnik kompozycji zapachowej; silny alergen), kumaryna (naturalny składnik kompozycji zapachowej, silny alergen).

*skład z opakowania "moich" wszystkich trzech wersji jest taki sam, ale widziałam na innych stronach, że skład się różni (różnił?) w zależności od zapachu, więc coś musiało się zmienić

sklad-peeling-kawowy-sunbani

Sunbani konsystencja peelingu

Konsystencja peelingu kawowego jest półsypka, tak bym ją określiła, ponieważ jednocześnie jest wystarczająco mokra, aby dobrze rozcierać się na skórze. Nie osypuje się za mocno, co często się zdarza w domowych scrubach lub niektórych kupnych. Wilgoć pochodzi oczywiście od użytych olei: arganowego, ze słodkich migdałów i makadamia. Wyraźnie widać też mnóstwo drobinek kawy Arabica, a także soli i cukru. 

kawowe-scruby-do-ciala

Zapachy coffee scrub Sunbani

Coffee scrub pomarańczowy pachnie przepięknie! Bardzo przypomina mi zapach świeżo upieczonego ciasta brownie z pomarańczą. Wyczuwam tutaj oczywiście zapach kawy, a z wyraźną nutą kakao i trochę mocniej pomarańczy. Kojarzy mi się też z czekoladą pomarańczową (pewnie przez zawartość kakao), a musicie wiedzieć, że jest to jedno z moich "najulubieńszych" połączeń zapachowych jakie tylko istnieją! Aromat jest mocno pobudzający, energetyzujący, dodaje powera i pobudza do działania. Dzięki temu wersja z pomarańczą to świetny pomysł na mocne rozpoczęcie dnia (szczególnie teraz, jesienią) lub dodanie sobie sił przed imprezą ;) Muszę przyznać, że zapach jest bardzo apetyczny, pachnie dokładnie jak deser, aż chciałoby się spróbować... Dzięki szczelnemu opakowaniu nawet po kilku tygodniach możemy cieszyć się tym aromatem, który praktycznie nie wietrzeje (dlatego warto dokładnie zamykać saszetkę). Petarda!

Coffee scrub truskawkowy posiada owocowy i słodki zapach, zdecydowanie letni. To interesujące połączenie przywodzi na myśl wakacyjny relaks i smakołyki zajadane pod gołym niebem. Apetyczny!

Coffee scrub kokosowy to ciekawe połączenie dość słodkiego kokosa i mocnej, aromatycznej kawy. Gdzieś w tle wyczuwam lekko łagodzące całość nuty olei. Nietuzinkowy!

scrub-antycellulitowy

Peeling kawowy Sunbani stosowanie

Scrubu możemy używać na dwa sposoby.
  • Na sucho, jeśli lubimy naprawdę mocny masaż i nie mamy skóry wrażliwej na drapanie. Jednocześnie wykonamy coś w rodzaju "szczotkowania na sucho", przez co mocno pobudzimy krążenie pod skórą. Po takim zabiegu skóra ma prawo być czerwona, choć nie powinna mocno piec (uwaga na alergie), lecz po chwili powinno wszystko ustąpić. Dla bezpieczeństwa lepiej stosować peeling na sucho tylko raz na jakiś czas, wszystko zależy od stanu skóry i potrzeb. Coffee scrub Sunbani posiada naprawdę mnóstwo ścierających drobinek, dzięki którym skóra jest idealnie wygładzona, miękka i pachnąca, a dzięki zawartości olei pokryta ochronną warstewką, więc po zabiegu, nawet po zmyciu drobinek wodą, nie trzeba używać już balsamu (choć oczywiście można).
  • Na mokro, czyli na zwilżoną skórę np. po prysznicu. Użyty w ten sposób peeling kawowy również będzie mocny, ale jednak troszkę bardziej łagodny niż na sucho. Na wilgotnej skórze scrub będzie się lepiej ślizgał, choć dużo zależy od siły nacisku dłoni. Możemy wykonać bardziej lub mniej pobudzający masaż, zależnie co lubimy. 
  • Masaż skóry peelingiem najlepiej wykonać okrężnymi ruchami, dzięki czemu lepiej pobudzimy mikrokrążenie krwi pod skórą i lepiej dotlenimy tkanki. To z kolei pozwoli ujędrnić skórę, a nawet może pozytywnie wpłynąć na cellulit (dzięki regularnym masażom w obecności kofeiny, peeling daje też dobry poślizg, a przyjemny zapach motywuje do wykonywania zabiegu).
  • Resztki kosmetyku należy zmyć ciepłą wodą. Trochę niestety brudzi, przynajmniej ja nie umiem wykonać masażu "na czysto", więc po takim prysznicu za każdym razem muszę sprzątać. Według producenta peeling można stosować nawet 2-3 razy w tygodniu, choć ja stosuję go raz lub maksymalnie dwa razy ze względu na jego moc. 

dobry-peeling-kawowy

Efekty po peelingu kawowym

Po zmyciu wszystkich drobinek wodą wyraźnie czuć delikatną, ochronną warstwę, jaką kosmetyk zostawia na  skórze. Nie jest ona bardzo tłusta, jak po maśle shea, natomiast jest delikatnie wyczuwalna jak po lekkim kremie nawilżającym (zależy jeszcze jak dokładnie zmyje się skórę). Szczerze mówiąc bardzo mi się to podoba, ponieważ nie czuję po prysznicu potrzeby balsamowania, a jednocześnie nic nie klei się do ubrania. Ten peeling jest moim pachnącym dodatkiem do domowego spa, staram się fundować sobie tak często, jak tylko mogę :)

ujedrniajacy-scrub-do-ciala

Poszczególne wersje różnią się praktycznie tylko zapachem, w działaniu są identyczne. Możemy za to wybrać swój ulubiony aromat i cieszyć się nim pod prysznicem przez długie tygodnie. Ja zdecydowanie wybieram pomarańczową czekoladę, ten zapach urzekł mnie od samego początku. Wydajność jest całkiem niezła, choć zależy też od tego, jak często sięgamy po produkt i które partie ciała masujemy. U mnie jest to przedział od brzucha, przez pośladku do ud, czasem także kolana i łydki. Peeling mam już od kilku tygodni, a wciąż zostało go na kilka zabiegów :)

A Wy który zapach byście wybrali? Lubicie kawowe scruby do ciała?

The Secret Soap Store, Peeling do ciała Argan & Goats

Uwielbiam peelingi! Dzięki nim skóra jest nie tylko miękka i gładka, ale poprzez masaż także jędrniejsza i sprężysta. Używam scrubów regularnie jeden lub dwa razy w tygodniu, w zależności od aktualnej kondycji skóry i, szczerze pisząc, jest to jeden z moich ulubionych zabiegów. Mam nadzieję, że Wasz także :) Chciałabym dzisiaj przedstawić Wam peeling marki The Secret Soap Store, który nie zostawia tłustej warstwy, a bardzo dobrze złuszcza martwy naskórek oraz posiada genialną konsystencję, a jednak nie jest kosmetykiem dla każdego.


peeling-sss

Peeling do ciała The Secret Soap Store

Producent przekonuje, że peeling jest kosmetykiem regeneracyjnym i odżywczym. Zawiera certyfikowany olej arganowy (niewiele, już po kompozycji zapachowej...), proteiny mleka koziego (też niewiele), masło shea (które w ogóle nie jest wymienione w INCI! może zmienili formułę?) oraz olej sojowy (jeden z najtańszych olei, często GMO). Produkt ma być ratunkiem dla skóry suchej i wrażliwej. Zadaniem kryształków cukru oraz soli jest delikatny masaż i złuszczenie zrogowaciałego naskórka oraz pobudzenie mikrokrążenia. Olej arganowy oraz proteiny mleczne mają złagodzić podrażnienia, zadbać jednocześnie o elastyczność i gładkość skóry, ujędrniać, odmładzać oraz nawilżyć i zregenerować naszą skórę. Produkt podobno delikatnie natłuszcza i odbudowuje płaszcz lipidowy.

body-scrub-peeling

Skład (ze strony producenta, ponieważ nie mam pudełka): Sucrose (cukier, drobinki peelingujące), Glycine Soja (Soybean) Oil (olej sojowy, tani emolient), Sodium Chloride (sól, peelinguje), Caprylic/Capric Triglyceride (bezpieczny emolient), Silica (krzemionka, naturalna, poprawia aplikację, ścierniwo), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów, emolient, wygładza, odżywia), Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil (olej z pestek winogron, lekki emolient, wygładza, natłuszcza), Polysorbate 20 (emulgator, także substancja myjąca, może być zanieczyszczony dioksanem), Persea Gratissima (Avocado) Oil (olej awokado, tłusty emolient, natłuszcza i odżywia skórę), Macadamia Ternifolia Seed Oil (olej makadamia, cenny emolient), Parfum (kompozycja zapachowa), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy, cenny emolient, odżywia skórę), Goat Milk (mleko kozie, nawilża, odżywia i kondycjonuje skórę), Tocopheryl Acetate (wit. E, antyutleniacz, chroni oleje przez zjełczeniem), MIPA-Laureth Sulfate (silny detergent, jak SLS i SLES, może wysuszać wrażliwą skórę, może podrażniać uszkodzoną skórę i alergizować, powinny go unikać kobiety w ciąży, karmiące oraz dzieci), Laureth-4 (silny detergent, może być zanieczyszczony, może powodować stany zapalne, nie powinny go używać kobiety w ciąży ani dzieci), Cocamide DEA (kolejny detergent, max. stężenie w kosmetyku to 0,5%, niebezpieczna dla kobiet w ciąży i podejrzewana o działanie kancerogenne), Phenoxyethanol (konserwant, lepiej żeby unikały go kobiety w ciąży i karmiące), Benzoic Acid (konserwant), Dehydroacetic Acid (łagodny konserwant), Citronellol, Limonene, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Linalool (wszystkie wymienione na końcu substancje to poszczególne składniki kompozycji zapachowej, mogą powodować alergię).

peeling z arganem

Nie jest to więc kosmetyk naturalny ani tym bardziej nadający się dla kobiet w ciąży, karmiących czy dzieci (zresztą dzieci nie trzeba peelingować). Zawiera kilka niepewnych substancji, na szczęście pod koniec składu. Lepiej uważać na ten peeling, jeśli mamy wrażliwą, uszkodzoną lub podrażnioną skórę, ponieważ może nasilić przykre objawy. Jedynie osoby ze zdrową skórą mogą sobie pozwolić na jego stosowanie. Dodatkowo w produkcie są widoczne liczne drobinki brokatu, którego nie widać w składzie... Dodam, że opakowanie 200 ml kosztuje w standardowej cenie 59,99 zł.

konsystencja-peelingu

Konsystencja peelingu jest przegenialna! Dzięki temu, że jest bardzo miękka, produkt przyjemnie się nabiera i rozsmarowuje na skórze. Wyraźnie wyczuwalne są liczne drobinki, a jak widzieliście w składzie jest to scrub cukrowo-solny, dodatkowo wzbogacony także krzemionką, która również posiada właściwości ścierne oraz dodatkowo poprawiające lepkość. Wyraźnie widać mieniące się srebrem, liczne drobinki brokatu, które mi osobiście się nie podobają. Żółty kolor także zastanawia, ponieważ w INCI nie ma żadnego barwnika, być może jest to naturalny kolor, ale pewności nie ma (brokat też nie jest wymieniony, a jednak widoczny w produkcie). Zapach jest śliczny, egzotyczny i owocowy, ale nie za mocny i nie utrzymuje się długo na skórze.

ilosc-drobinek-peelingujacych

Peeling Argan & Goats dobrze się trzyma skóry, jakby delikatnie się do niej przykleja i nie spływa. Dzięki temu wykonanie masażu jest łatwe, nie trzeba się spieszyć ani niczego pilnować. Podczas masowania peeling zmienia barwę na białą (podobnie jak podczas demakijażu olejkiem z emulgatorem), dobrze się spłukuje, choć czasem pozostają pojedyncze drobinki. Brokat też się zmywa. Kryształki cukru i soli dokładnie złuszczają martwy naskórek, pozostawiając ciało gładkie, sprężyste, miękkie, ale nie nawilżone i nie natłuszczone! Skóra po zmyciu jest pozbawiona jakiejkolwiek warstwy, która świadczyłaby o pielęgnacji i wręcz błaga o balsam lub mleczko. Jest to po prostu peeling myjący, który pomoże pozbyć się martwego naskórka, ale nic poza tym.


Podsumowując nie napiszę, że jestem rozczarowana, ponieważ kosmetyk spełnia swoją podstawową funkcję: jest skutecznym, przyjemnym w użyciu scrubem do ciała. Ale nic więcej. Można go z powodzeniem używać także do masażu dłoni i stóp, ale absolutnie nie twarzy, ze względu na potencjalnie groźne składniki. Powinny go unikać kobiety w ciąży i karmiące. Czy jest to produkt wart 60 zł? Odpowiedź należy do Was.

Znacie kosmetyki marki The Secret Soap Store? Nie wiem dlaczego, ale kojarzą mi się trochę z Lushem, także mają dostępne produkty "na gałki" i składy z lekka udziwnione.

Organique, recenzja peelingu, serum do ciała oraz pianki myjącej

Lubię kosmetyki naturalne, zdecydowanie lepiej działają na moją skórę czy włosy niż tradycyjne drogeryjne receptury. Pomimo trochę wyższych cen obecnie to one dominują w mojej łazience. Bardzo mnie to cieszy zresztą, choć póki co nie przekreślam też "zwykłych" kosmetyków. Czytając składy stałam się dużo bardziej świadoma i łatwiej mogę kupić produkty, które są dostosowane do mojej skóry, a co za tym idzie zwiększam prawdopodobieństwo, że się sprawdzą i nie zrobią mi krzywdy. Czasem jednak marka, która deklaruje swoją naturalność trochę nagina prawdę używając kontrowersyjnych konserwantów czy silnych detergentów. Nie zmienia to faktu, że cieszą mnie podczas używania, jednak nie lubię wprowadzania nas, konsumentów, w zakłopotanie. Aby dowiedzieć się o co chodzi zapraszam dalej.


Marka Organique uważa swoje kosmetyki za "zdrowe i naturalne" - cytat z opisu strony producenta. Dalej czytamy, że produkty to "połączenie znanych od tysięcy lat receptur z najdalszych zakątków świata oraz zdobyczy nowoczesnej kosmetologii". Obecnie praktycznie wykończyłam trzy kosmetyki tej marki: cukrowy peeling do ciała i serum z tej samej serii oraz mleczną piankę do mycia ciała, którą dostałam od Ani Aneczkablog. Używam jeszcze kilku miniaturek do twarzy z serii z dynią, ale o tym innym razem :) Opakowania mają fajną, przejrzystą szatę graficzną, choć obecnie wszystkie kosmetyki mają nowe etykiety. Widać, że marka stawia na biel i minimalizm w designie.


Organique, Kojący peeling cukrowy do ciała  Mleko kozie i liczi

"Pierwszy krok terapii łagodzącej, polecanej szczególnie dla skóry wrażliwej. Skóra po peelingu nabiera blasku, jest miękka, gładka i pachnąca. Peeling cukrowy zawiera masło Shea  i odżywczy olej sojowy, który regeneruje, chroni przed utratą wody i wygładza skórę. Dodatkowo peeling zawiera witaminę E, która jest silnym antyoksydantem oraz ekstrakt z mleka koziego (łagodzi, przyspiesza regenerację naskórka) i owocu liczi (nawilża, rewitalizuje skórę)."

Skład peelingu: SUCROSE (cukier), GLYCINE SOJA (SOYBEAN) OIL (olej sojowy, emolient, natłuszcza i chroni przed utratą wody), CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE (emolient), CETEARYL ALCOHOL (emolient), CERA ALBA (bielony wosk pszczeli, emolient), PARFUM (kompozycja zapachowa), BUTYROSPERMUM PARKII (masło Shea, odżywia i natłuszcza skórę), GLYCERIN (gliceryna, nawilża), AQUA (woda), CAPRAE LAC EXTRACT (kozie mleko, nawilża, odżywia, uelastycznia), LITCHI CHINENSIS FRUIT EXTRACT (ekstrakt z liczi, antyoksydant), TOCOPHERYL ACETATE (wit. E, antyoksydant), LIMONEN (składnik kompozycji zapachowej, może uczulać), Hexyl Cinnamal (składnik kompozycji zapachowej, może uczulać), Hydroxyisohexyl-3-cyclohexane Carboxyaldehyd (składnik kompozycji zapachowej, może uczulać). 
Uwaga, w nowej wersji zmieniły się składniki kompozycji zapachowej, a opakowanie zyskało nową etykietę. Obecnie zaraz po wit. E mamy ALFA-ISOMETHYL IONONE, CITRONELLOL, HEXYL CINNAMALDEHYDE, GERANIOL, LIMONENE, LINALOOL .


Analizując skład od razu widać, że substancje, którymi się chwali producent są w ilościach niewielkich (masło shea, mleko kozie, wit. E, liczi - wszystko już po kompozycji zapachowej, a więc w bardzo niewielkiej ilości). Podstawą jest cukier oraz olej sojowy, a także kilka innych, bezpiecznych emolientów, tworzących na skórze ochronną warstwę. Nie jest źle, choć użyte składniki kompozycji zapachowej mogą uczulać - w serii przeznaczonej do skóry wrażliwej.


Peeling ma konsystencję miękkiego masła z licznymi, zatopionymi drobinkami cukru, dzięki czemu łatwo się nabiera. Posiada naturalną barwę i ciekawy, trochę mleczno-owocowy zapach, kojarzy mi się z deserem. Opakowanie to przezroczysty, plastikowy słoik z aluminiową zakrętką. Etykieta bardzo trwała, nie niszczy się. Peeling Organique dobrze złuszcza martwy naskórek, porządnie masuje skórę. Używając go na suchą skórę jest naprawdę konkretny, dlatego ja wolę stosować go na już zwilżone ciało. Ładnie się rozprowadza, nie spływa, trzyma się skóry. Po zmyciu pozostawia przyjemną, przynajmniej dla mnie, lekko tłustą warstwę ochronną, więc balsam można pominąć. Co ciekawe bardzo lubi go także mój mąż, mówi, że skóra jest po nim bardzo miękka, nawilżona i miła w dotyku :) Kosztuje 65zł/200ml.


Organique, Pianka do mycia ciała MLEKO

"Ciekawa alternatywa dla tradycyjnego żelu pod prysznic. Ma delikatną, puszystą konsystencję i pięknie pachnie. Polecana do wszystkich rodzajów skóry. Dzięki wysokiej zawartości gliceryny roślinnej (30%) nawilża skórę podczas kąpieli, pozostawiając ją jedwabiście gładką. W kontakcie z wodą tworzą myjącą, delikatną pianę."


Skład pianki: GLYCERIN (30% składu to gliceryna, teoretycznie nawilża, jednak w takim stężeniu potrafi także dawać uczucie suchości poprzez wiązanie wody z naskórka, na szczęście tutaj ją zmywamy), AQUA (woda), SORBITOL (nawilża), SODIUM COCOYL ISETHIONATE (łagodny detergent z oleju kokosowego, substancja myjąca), DISODIUM LAURYL SULFOSUCCINATE (łagodny detergent), SODIUM CHLORIDE (sól, zagęszczacz), SODIUM STEARATE (emulgator), PARFUM (kompozycja zapachowa), PROPYLENE GLYCOL (syntetyczny glikol, nawilża, ułatwia przedostanie się innych substancji głębiej, może uczulać, kontrowersyjny), SODIUM LAURATE (syntetyczny detergent), SODIUM LAURETH SULFATE (słynne SLES, silny syntetyczny detergent, może podrażniać skórę), SODIUM LAURYL SULFATE (słynny SLS, silny syntetyczny detergent, często przesusza skórę), PHENOXYETHANOL (konserwant), STEARIC ACID (stabilizator oraz substancja renatłuszczająca), LAURIC ACID (antybakteryjny), Tetrasodium EDTA (syntetyczny chelator, zwiększa trwałość kosmetyku), Pentasodium Pentetate (syntetyczny chelator, zwiększa trwałość kosmetyku), Tetrasodium Etidronate (syntetyczny chelator, zwiększa trwałość kosmetyku), Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Hexyl Cinnamaldehyde, Limonene, Linalool - wszystkie pięć to składniki kompozycji zapachowej, mogą uczulać.
Uwaga tu też zmieniła się końcówka składu wraz z etykietą. Obecnie po Lauric Acid widnieje: CI 42080, CI 19140, PENTASODIUM PENTETATE, TETRASODIUM EDTA, TETRASODIUM ETIDRONATE, AMYL CINNAMAL, BENZYL SALICYLATE, HYDROXYISOHEXYL-3-CYCLOHEXENE CARBOXALDEHYDE, LINALOOL.

Pianka posiada więc sporo detergentów, w większości delikatnych dla skóry. Tym bardziej kompletnie nie rozumiem obecności silnego SLS oraz SLES. Jest kilka substancji syntetycznych.


Pianka posiada podobne opakowanie do peelingu, czyli przezroczysty, plastikowy słoiczek z aluminiową zakrętką. Pod spodem ma jeszcze dodatkowe zabezpieczenie ze sreberka. Zapach jest nieziemski, ale trudny do opisania. Lekko perfumowany, ale i zdecydowanie mleczny. Cudo. Konsystencja puszystej pianki, gęstej jak deser - nie uniknę tego porównania - dzięki czemu łatwo się nabiera. Można rozetrzeć ją w mokrych dłoniach lub już na wilgotnej skórze, dopiero wtedy powstanie delikatna pianka myjąca. Nie pieni się mocno, ale daje wystarczające uczucie czystości, nie czuję się po niej "niedomyta". Dzięki temu, że ją zmywamy nie wysusza skóry. Kosztuje 35,90zł/100ml, jednak jest średnio wydajna. Jeśli używa się jej często - szybko znika, ale sprawia też dużo radości i cieszy swoim niesamowitym zapachem. Idealny produkt podczas podróży - jest lekka i się nie wyleje.


Organique, Kojące serum do twarzy i ciała Mleko kozie i liczi

"Jedwabiste serum do twarzy i ciała, polecane szczególnie dla skóry wrażliwej. Wykazuje działanie kojące, wzmacniające i nawilżające skórę. Lekka, żelowa konsystencja i delikatny zapach zwiększają komfort aplikacji. Serum intensyfikuje działanie całej Terapii Łagodzącej."

Skład serum aktualny (wyrzuciłam już opakowanie, na którym był skład mojego egzemplarza, bardzo możliwe, że też się zmienił): AQUA (woda), GLYCERIN (gliceryna, nawilża), POLYGLYCERYL-4 CAPRATE (emulgator i emolient), CAPRAE LAC EXTRACT (kozie mleko, bardzo dobrze nawilża, oczyszcza i odżywia skórę), PEARL EXTRACT (ekstrakt z perły, poprawia nawilżenie, chroni i spowalnia procesy starzenia, wygładza i rozjaśnia skórę), TRITICUM VULGARE (WHEAT) GERM EXTRACT (biokompleks z kiełków pszenicy o działaniu kojąco-ochronnym; wygładza podrażnioną skórę, nawilża ją i regeneruje jej naturalną warstwę ochronną; hamuje proces zapalny i wzrost temperatury podrażnionej skóry; łagodzi reakcje alergiczne oraz podrażnienia wywołane promieniami UV, wodą z basenu, zanieczyszczeniami środowiskowymi czy goleniem; doskonale nawilża skórę), SACCHAROMYCES CEREVISIAE EXTRACT (ekstrakt z komórek Saccharomyces zawierający witaminy z grupy B oraz zestaw koenzymów; nawilża, łagodzi; przyśpiesza pobieranie tlenu, odtwarzanie tkanki łącznej, ułatwia regenerację naskórka), SODIUM HYALURONATE (nawilża), PANTHENOL (łagodzi podrażnienia), CANOLA OIL (olej z rzepaku kanadyjskiego, emolient tłusty), LITCHI CHINENSIS FRUIT EXTRACT (ekstrakt z liczi, bogaty w wit. utrzymuje nawilżenie, regeneruje), TOCOPHERYL ACETATE (wit. E), ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER (zagęstnik), XANTHAN GUM (zagęstnik), SODIUM HYDROXIDE (regulator pH),  PHENOXYETHANOL (konserwant), ETHYLHEXYLGLYCERIN (nawilża), PARFUM (kompozycja zapachowa), ALFA-ISOMETHYL IONONE, CITRONELLOL, HEXYL CINNAMALDEHYDE, GERANIOL, LIMONENE, LINALOOL (wszystkie to składniki kompozycja zapachowej, które mogą uczulać).


Serum łagodzące posiada plastikową, lekką butelkę z pompką i korkiem. Jest to bardzo wygodne i higieniczne opakowanie, jednak nie wiadomo, ile zostało produktu w środku. Serum to mleczno-przezroczysty, gęsty żel o zapachu identycznym jak peeling, tylko odrobinę słabszym. Pachnie troszkę owocowo, troszkę mlecznie. Dobrze się rozprowadza, choć przez chwilę bieli skórę, to po chwili całkowicie się wchłania. Niestety najczęściej skóra się po nim nieprzyjemnie lepi np. do ubrań. Tak samo, jeśli zaaplikuję je na nogi i mam na sobie krótkie spodenki nogi się do siebie przyklejają - irytujące. Serum to po prostu bardzo lekki, żelowy balsam, który nawilża minimalnie. Moją normalną skórę troszkę chroni przed utratą wody, ale nie mam uczucia, że wystarczająco. Organique poleca nakładać na nie jeszcze masło z tej samej serii, którego nie posiadam. Zauważyłam, że masła innych marek wklepane po serum gorzej się wchłaniają, czasem nawet wałkują. Nie jest to produkt do komfortowego użytku solo, przynajmniej u mnie. Mimo, że kosmetyk jest przeznaczony do ciała i twarzy, nigdy nie nałożyłam go na cerę, zawsze używałam tylko do ciała i ewentualnie do rąk, pod dodatkową warstwę tłustszego kremu z masłem shea. Kosztuje 45zł/100ml. Średnio wydajne, zwłaszcza, że pojemność jest niewielka.


Podsumowując dwa z trzech produktów bardzo przypadły mi do gustu i używałam ich z prawdziwą przyjemnością. Marka to ładnie pachnące kosmetyki o niespotykanych konsystencjach i genialnych opakowaniach. Jednak patrząc na ceny i składy dostrzegam pewien dysonans, co nie zmienia faktu, że chętnie poznam bliżej inne perełki. Najpierw jednak bardzo dokładnie wczytam się w składy. 
A Wy znacie Organique? Polecacie coś? Miałyście recenzowane kosmetyki?

Przepis na piernikowy cukrowy peeling do ciała diy

Bardzo lubię domowe kosmetyki, robię je od kilku lat, choć ostatnio mam mało czasu. Dlatego preferuję przepisy proste, szybkie i skuteczne. Peeling w domu robi się bardzo szybko, wystarczy połączyć dwa, trzy składniki, aby otrzymać naturalny, pewny kosmetyk. Domowy peeling jest śmiesznie tani, z pewnego źródła i za każdym razem dokładnie taki, na jaki macie ochotę. W ostatnich, około świątecznych dniach nabrałam ochoty na piernikowe kosmetyki i tak powstał ten peeling cukrowy. Zobaczcie jakie to proste.


blog-z-przepisami

Domowy peeling cukrowy o zapachu piernika

Składniki podstawowe:

  • 10 dużych łyżek cukru (najbardziej lubię trzcinowy, ale można użyć także białego, z tym że peeling będzie wtedy mocniejszy)
  • dowolna ilość przyprawy do piernika, u mnie cała torebka (dowolnej marki lub mieszanka własna)
  • 2-3 łyżki dowolnego oleju lub masła np. shea (może być także oliwa z oliwek, olej rzepakowy lub olej kokosowy)

Składniki dodatkowe:

  • kakao (odrobina)
  • cynamon (2 łyżki max. ponieważ ma działanie rozgrzewające)
  • zmielona skórka pomarańczy (max. 50 ml, ponieważ wchłonie za dużo oleju)
  • resztka musu brownie i pomarańcza Biolove (jeśli dodamy powyższe suche składniki musimy dodać kolejne ok. 2 łyżki masła shea lub musu Biolove)

Ja użyłam wszystkich składników, razem z dodatkowymi.

peeling-do-ciala

Jak zrobić peeling cukrowy w domu?

W miseczce łączymy suche składniki. Dodaję ich na oko, starając się, aby cukru było sporo (w miseczce na zdjęciu jest na samym spodzie). Podane miary potraktujcie orientacyjnie, dlatego że bardzo dużo zależy od jakości masła shea czy oleju oraz proporcji poszczególnych składników. Szybko załapiecie jaka konsystencja najbardziej Wam odpowiada, ważne aby nie przesadzać z ilością maseł, zwłaszcza nierafinowanych, bo peeling wyjdzie zbyt twardy. Najlepiej połączyć łyżkę masła shea czy kokosowego z łyżką oleju. Masło shea czy kokosowe, które w temperaturze pokojowej są twarde oczywiście najpierw rozpuszczamy w kąpieli wodnej lub mikrofalówce (5 sekund).
Następnie do dobrze wymieszanych suchych składników dolewamy powoli olej i dokładnie mieszamy łyżką, aby uzyskać jednorodną konsystencję. Odkładamy na ok. 1h i czekamy, aż masło stwardnieje.

scrub-do-ciala-diy

Domowe kosmetyki są idealnym pomysłem na prezent dla bliskich. Każda partia jest niepowtarzalna, przy każdej możecie coś zmienić, manewrować zapachami, dodać innych przypraw czy olejków eterycznych. Potem wystarczy ładnie zapakować i gotowe. Upewnijcie się jednak, że wyszła Wam odpowiednia konsystencja peelingu i że można go łatwo nabrać na rękę, nie zostawiajcie "tworzenia" na ostatnią chwilę. Lepiej przygotować peeling 1-2 dni wcześniej :)

peeling-cukrowy

Inne moje przepisy na domowe kosmetyki:


fajny-pomysl-na-prezentSpróbujecie zrobić własny peeling do ciała? Lubicie czasem coś stworzyć od zera?

Przepis na kule do kąpieli diy / Zimowe zapachy / Blogmas

Uwielbiam własnoręcznie zrobione kosmetyki. Uważam, że to świetna zabawa, satysfakcja i pewność, że wiem co w siebie wcieram. Kule do kąpieli robiłam już kilkakrotnie, dlatego przepis mam udoskonalony i pewny. Według podanych proporcji zawsze wychodzą doskonałe kule do kąpieli, które musują dość szybko roztaczając w łazience dowolnie dobrane przez nas zapachy. Jaka to fajna zabawa! Spróbujcie sami! Przepis nie jest pracochłonny, a ogranicza Was jedynie wyobraźnia w doborze dodatków.


kule-do-kapieli-diy

Sprawdzony przepis na kule do kąpieli

Przygotujcie:
  • 1 szkl. sody oczyszczonej
  • 1/2 szkl. kwasku cytrynowego
  • ok. 5 łyżek oleju np. słonecznikowy, oliwa z oliwek, lniany,  rozpuszczone masło shea lub olej kokosowy (dowolnie, w zależności co macie w domu)
  • silikonowe foremki, miseczki, coś do mieszania, rękawiczki jednorazowe
  • dodatki według własnego uznania np.:
- kolorowe glinki, które nadadzą kulom koloru oraz będą pielęgnować skórę
- mleko w proszku, które odżywi i nawilży skórę
- przyprawy np. mieszankę do piernika, cynamon, kurkuma, słodka papryka, zioła, które dodadzą koloru i zapachu
- olejki eteryczne lub do ciasta
- suszone płatki kwiatów np. róży, lawendy czy nagietka
- barwniki spożywcze
- puder pomarańczowy (dokładnie wyszorowaną pomarańczę obieram ze skórki, następnie suszę ją i mielę w młynku do kawy, bardzo często wykorzystuję taki puder do peelingów)


jak-zrobic-kosmetyki

Jak zrobić musujące kule do kąpieli?

Do sporej miseczki wsypujemy sodę i kwasek cytrynowy (pamiętajcie, że musi być sucha!). Dokładnie mieszamy łyżką lub rękoma (najlepiej w rękawiczkach jednorazowych). Bardzo ważne, aby mieszanka była jednorodna i dobrze zmieszana, warto poświęcić temu dłuższą chwilę. Jeśli planujecie dodać inne suche składniki np. glinkę lub przyprawę do piernika dodajemy je teraz i znów dokładnie mieszamy wszystko.

musujace-kule-skladniki

Następnie dodajemy olej lub rozpuszczone masła (shea, kokosowe, kakaowe, mango) oraz inne mokre składniki (barwniki, olejek eteryczny i od razu ugniatamy w palcach całość, jakby wciskając olej w suche składniki - chcemy uzyskać konsystencję lekko mokrego piasku, ale takiego, z którego da się już formować kształty - łatwo sprawdzić to ściskając mieszkankę w rękach jakbyśmy chcieli uformować kulę śnieżną. Jeśli kształt pozostaje i się nie rozsypuje jest ok. Jeśli kula się rozpada - dodajemy jeszcze jedną łyżkę oleju i znów ugniatamy w palcach, po czym ponownie sprawdzamy. Jeśli uważamy, że mieszanka wyszła za tłusta dodajemy trochę sody.

musujace-kule-do-kapieli

Jeśli chcemy otrzymać po kilka kul w zupełnie innych zapachach rozdzielamy sobie porcje na etapie zmieszanej sody z kwaskiem, po czym proporcjonalnie dodajemy inne składniki. Najłatwiej podzielić sobie całość na ok. 4-5 porcji, wtedy wiemy, że do każdej należy dodać ok. 1 (na 5 porcji) lub 1 i 1/4 (na 4 porcje) łyżki oleju.

Pomysły na zimowe kule do kąpieli:

  • przyprawa do piernika
  • cynamon + olejek zapachowy jabłkowy (szarlotka)
  • cynamon, imbir, kardamon
  • puder pomarańczowy + naturalny olejek eteryczny pomarańczowy lub mandarynkowy
  • eteryczny olejek sosnowy + zielona glinka lub zielony barwnik spożywczy
  • a jeśli zimą tęsknicie za latem, czerwony barwnik spożywczy lub czerwona glinka + zapach różany + płatki róż

wlasnoreczny-prezent

Gotową masę o konsystencji mokrego piasku mocno upychamy do foremek, najlepiej silikonowych - wtedy nie będziemy mieć problemu z wyjęciem gotowych kul. Oczywiście możemy użyć innych kształtów, np. ja postawiłam na urocze gwiazdki. Czekamy min. 2h, choć ja wolę odczekać dobre 6-8 h, po czym wyjmujemy ostrożnie kule z foremek i odstawiamy  ponownie do wyschnięcia (tym razem stawiając je odwrotnie niż były w foremkach, aby doschła druga strona). Jeśli zrobicie je rano powinny być gotowe do użycia wieczorem :)

Gotowe kule możemy ładnie zapakować i podarować w prezencie. Najładniej wyglądają opakowane pojedynczo w celafonowe folie, zawiązane kolorową rafią.

pomysl-na-prezent-diy

Zrobicie własne kule do kąpieli o zimowych zapachach? Jeśli tak podzielcie się rezultatem! :)

Organic Shop, Cukrowy scrub do ciała Papaya

Uwielbiam peelingi, używam ich regularnie, ponieważ moja skóra jest wtedy miękka i lepiej nawilżona. Balsam czy masło mogą dogłębniej odżywić skórę, więc rzadko mam problemy z przesuszeniem poniżej szyi. Jakiś czas temu miałam obsesję na punkcie robienia własnych scrubów, ponieważ to takie proste! Ostatnio wróciłam jednak do gotowców ze względu na brak czasu i wygodę. Mam nadzieję, że Wy również lubicie peelingi, zwłaszcza te z fajnym składem, tanie i pięknie pachnące. Tak? Cieszę się, dzisiaj mam coś idealnego dla Was.



Organic Shop, Naturalny scrub do ciała, Organic Papaya & Sugar

"Peeling na bazie naturalnego cukru, wzbogacony w ekstrakt z papai. Delikatnie oczyszcza, złuszcza skórę, regenerując ją. Posiada mocno owocowy zapach."


Skład: Sucrose (cukier), Glycerin (roślinna gliceryna), Cetearyl Alcohol (emolient, regulator lepkości, daje poślizg), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea, natłuszcza, odżywia, regeneruje), Carica Papaya Fruit Extract* (organiczny ekstrakt papai), Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate,  Cocamidopropyl Betaine, Aqua, Parfum, Limonene, Linalol, CI 77492 (żółty tlenek żelaza, naturalny barwnik), CI 77491 (czerwień żelazowa, naturalny barwnik). Nie zawiera SLS, parabenów i silikonów.


Opakowanie jest plastikowe i bardzo delikatne, mój egzemplarz pękł już podczas wysyłki, więc trzeba na nie uważać. Scrub jest tani, z łatwością można go kupić już za 6-8 zł w promocji, standardowa cena to 10 zł/250 ml. Kolejnym plusem jest duża dostępność. Preferuję zakupy przez internet, ale wielokrotnie widziałam je stacjonarnie np. w Carrefour lub Auchan, więc z zakupem nie ma problemu. Jest jeszcze kilka innych wersji zapachowych, każdy znajdzie coś dla siebie.


Zacznę od zapachu, ponieważ jest on niesamowicie soczysty i owocowy. Czuć go od razu po otwarciu wieczka. Jest intensywny, wydaje się naturalny, nie za słodki i nie męczący. Jakbym wąchała świeżo rozkrojony, egzotyczny owoc! Wspaniale umila każdą aplikację i nie traci na intensywności. Utrzymuje się też dłuższą chwilę na skórze. Scrub ma ciekawą konsystencję lekko ciągnącego się żelu z zatopionymi, licznymi drobinkami cukru. Z biegiem czasu konsystencja staje się coraz bardziej lepka, co ułatwia masaż kosmetykiem - przykleja się delikatnie do skóry i nie spływa. Body scrub posiada kolor pomarańczowy. Czasem widzę w internecie bardzo podobny produkt, ale żółty - jest to body peeling, który nieznacznie różni się składem. Scrub przed użyciem dobrze jest wymieszać, ponieważ drobinki cukru osiadają na dnie.

Zobacz też: Monotheme IOeco, Peeling do ciała z karczochem
Zobacz też: White Tree, Cukrowy peeling z oślim mlekiem
Zobacz też: Apis, Cukrowy peeling z żurawiną
Zobacz też: Orientana, Peeling różany z dobrym składem


Masaż peelingiem jest bardzo przyjemny. Produkt dobrze trzyma się skóry dzięki swojej lepkości, a jednocześnie gładko po niej sunie. Łatwo się spłukuje. Drobinki cukru dość konkretnie oczyszczają skórę oraz usuwają martwy naskórek, choć moc scrubu zależy także od siły nacisku naszych dłoni. Najbardziej lubię masować scrubem uprzednio zwilżoną skórę, ale jeśli lubicie mocne zdzieranie można użyć go także na sucho, wtedy zdecydowanie jest mocniejszy. Zapach jest tak niesamowity, że łatwo można się zrelaksować i przenieść myślami na egzotyczną plażę. Peeling nie pozostawia na skórze żadnej warstwy, mimo zawartości masła shea po jego użyciu wklepuję w skórę delikatny balsam lub mus. Nie czuję, aby skóra była po nim wysuszona, ale i nie jest nawilżona. Na pewno pozostawia skórę miękką i delikatną, bardzo przyjemnaą w dotyku. Scrubu używam także do stóp i dłoni. Jest całkiem wydajny.

Zobacz także: Jak zrobić cytrusowy peeling do ciała?
Zobacz także: Jak zrobić kawowy peeling do ust w domu?
Zobacz także: DIY zielony peeling oczyszczający do twarzy
Zobacz także: Delawell, Cukrowy peeling z dobrym składem
Zobacz także: Babuszka Agafia, Peelingi w saszetkach


Lubimy się z tym scrubem, a był to mój pierwszy kosmetyk tej marki. Obecnie w zapasach mam kolejne, czekają na swoją kolej. A Wy znacie Organic Shop?
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj