Największe kosmetyczne hity, najlepsze kosmetyki naturalne 2022

Hity kosmetyczne 2022 r! Poznaj najlepsze kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ciała, włosów, do makijażu oraz gadżety! Subiektywny ranking

 

Na moim Instagramie @cosmeticosmos pojawiły się już grafiki z najlepszymi kosmetykami naturalnymi, jakie poznałam w 2022 r. Część z nich to ubiegłoroczne nowości kosmetyczne, które bardzo lubię i chętnie dla Was wyszukuję, testuję na sobie i pokazuję czego możecie się po nich spodziewać. Dziś zapraszam na mój subiektywny przegląd kosmetycznych hitów roku 2022! Może już coś znacie albo właśnie wpadnie Wam w oko?

 
ulubione-kosmetyki-naturalne

Najlepsze kosmetyki do pielęgnacji twarzy - kremy do twarzy Mawawo

Hitami 2022 roku okazały się kremy do twarzy polskiej marki Mawawo (wszystkie w higienicznych opakowaniach z pompką air less):

  • krem naprawczy z ceramidami (pewniak! genialny dla każdego rodzaju skóry, przy retinolu, suchości, wspierający barierę hydrolipidową, świetny plasterek na podrażnienia, także dla cer wymagających "lepszej" pielęgnacji, wiecie - tego "czegoś więcej") 
  • krem z kwasem laktobionowym (widocznie zmniejsza zaczerwienienia na policzkach, świetnie nawilża i rozprawia się z wypryskami, bez zapachu, przetestowałam ten krem ekstremalnie i sprawdził się w 100%!)
  • krem z kwasem traneksamowym (również bez zapachu, wspiera barierę hydrolipidową, nawilża, koi podrażnienia, przynosi ulgę ściągniętej skórze, goi wypryski).
Żaden z powyższych kremów nie jest tłusty ani "ciężki" na skórze, choć to może być też kwestia nałożonej ilości. Bardzo dobrze nawilżają, zostawiają na skórze delikatną ochronną warstewkę, nie lepią się. W zasadzie dla mnie posiadają idealną konsystencję! Nadają się na dzień i na noc, wedle gustu i potrzeb. Mają świetnie przemyślane składy. Każdy z nich kosztuje bez promocji 134 zł/30 ml.

Najlepsze polskie kosmetyki pod oczy

Przedstawiam Wam różne produkty, od najlżejszych wodnych konsystencji z CBD marki Cosmiq, przez żelowe serum peptydowe Natural Secrets, po cudownie otulający krem pod oczy Cannamea:
  • żel CBD pod oczy z kulką marki Cosmiq (zawiera CBD i CBG czyli regenerujące kannabinoidy, posiada świetną metalową kuleczkę, która jest zawsze chłodna i przyjemnie masuje okolice oka, zmniejszając opuchliznę, pobudzając krążenie; produkt idealny na rano! kosztuje 119 zł/15 ml i jest absurdalnie wydajny)
  • peptydowe serum pod oczy marki Natural Secrets (lekkie, żelowe, bezzapachowe, z pipetką, świetnie nawilża i ujędrnia skórę pod oczami, peptydy spłycają zmarszczki mimiczne, dogada się z każdym kremem, a także makijażem, można nakładać je solo, kosztuje 89 zł/15 ml)
  • krem pod oczy z CBD marki Cannamea (zawiera 200 mg CBD, gęsty, otulający krem, który jednak nie zostawia tłustej warstwy , nawilża, ujędrnia i regeneruje, można go spokojnie nakładać na powiekę, ponieważ nie migruje do oka, wegański, bezzapachowy, kosztuje 119 zł/15 ml).

najlepsze-kremy-do-twarzy-hity

Ulubione produkty do oczyszczania twarzy i do pielęgnacji ust

Totalne moje hity i produkty wyjątkowe w swojej kategorii! Wszystkie mają naturalne składy (tak jak ja rozumiem naturalność, ponieważ nadaj oficjalnej ustawowej definicji nie ma).

Poznajcie:

  • Serum do ust przeciwzmarszczkowe marki Felicea (dostępne w trzech smakowitych wersjach zapachowych tj. kokos, orzech włoski i nugat - miałam każde z nich! serum w szklanym opakowaniu jak błyszczyk, zawiera innowacyjny składnik przeciwzmarszczkowy, dzięki czemu wygładza skórę ust, jednocześnie nie klei się, nie jest tłuste, trzyma się warg i nie znika od razu, przy okazji pięknie nabłyszcza, fajne na dzień, ale i na noc, bardzo wygodne w użyciu, jedyny minusik to niektóre egzemplarze potrafią wyciekać z opakowania, u mnie to się zdarzyło tylko w jednym, kosztuje 34 zł/6 ml)
  • Tonicum czyli tonik-serum marki Szmaragdowe Żuki (hit! niby "tylko" tonik, a jednak o tak bogatym składzie wspierającym skórę, że bliżej mu do serum, lekko żelowa konsystencja ułatwia aplikację bez płatka kosmetycznego, wystarczy wylać odrobinę w zagłębienie dłoni i przenieść na skórę, genialnie nawilża i koi, to taki plasterek przy podrażnieniach i problemach skórnych, w ciemnym szkle, kosztuje 129 zł/100 ml i jest bardzo wydajny)
  • Pianka z infuzją olejową marki Morane (genialna, bardzo bardzo puszysta gęsta pianka, lekko pachnąca hibiskusem chmurka, która radzi sobie z demakijażem, nie podrażnia oczu, myje skórę bez przesuszania jej, turbo wydajna, kosztuje 69 zł/150 ml)
  • Mus do demakijażu marki She Goes Balance (niesamowite moje zaskoczenie i bardzo spontaniczny zakup na targach kosmetycznych, a tak mnie zachwycił, że kolejny czeka w zapasach! bardzo dobra i niesamowicie skuteczna emulsja do demakijażu, także oczu, nie tworzy mgły, nie szczypie w oczy, wszystko skutecznie rozpuszcza, a przy tym jest bardzo delikatny dla skóry i zmywa się samą wodą do zera, bez uczucia przesuszenia czy ściągnięcia, wspaniale emulguje i delikatnie, przyjemnie pachnie, kosztuje 49 zł/100 ml)
  • Serum Drip marki Olivia Plum (bardzo dobrze nawilżający, mleczny żel o przyjemnym zapachu aloesu i ogórka, koi skórę i daje uczucie fajnego chłodku, jest świetnym serum pod krem z filtrem lub makijaż mineralny, kosztuje 65 zł/15 ml lub 119 zł/30 ml)
  • Krem z retinalem A-Game5 oraz A-Game10 marki Geek & Gorgeous (dobry, budżetowy, kapsułkowany czyli stabilny RETINAL - w moim odczuciu lepsza alternatywa dla retinolu, który potrafi podrażniać, prosty skład, lekka konsystencja o żółtej barwie, zero podrażnień, a efekt na cerze genialny! dodatkowo retinal działa antybakteryjnie, co jest świetne dla cer zanieczyszczonych, trądzikowych, tłustych, dostępny w dwóch wersjach: dla początkujących A-Game5, zawierające 0,05% retinalu za 76 zł/30 ml i dla bardziej zaawansowanych A-Game10, zawierające 0,1% retinalu za 110 zł/30 ml, bardzo wydajny ze względu na to, ze retinoidy stosujemy w małych dawkach - wielkości groszku na cała twarz, tu jeszcze uwaga, że retianal stosujemy w ok. 10x mniejszych dawkach niż retinol)
     
najlepsze-oczyszczanie-skory-twarzy

Hity do pielęgnacji włosów, najlepsze składy

Pielęgnacja włosów również obfitowała w nowości i to nie byle jakie! Było kilka zaskoczeń, kilka pewniaków. Poznajcie:

  • Termoochronny spray do włosów marki Mawawo (woden serum z atomizerem, nie obciąża włosów i ma przyjemny, dość intensywny zapach, ułatwia rozczesywanie, faktycznie miałam wrażenie, że włosy mniej się niszczą od suszarki i wycierania, są bardziej elastyczne, kosztuje 46 zł/150 ml, bardzo wydajne)
  • Esencje do skóry głowy marki Bioup (szczególnie wersje Be Pure i be Happy, napakowane składnikami aktywnymi idealnymi do pielęgnacji skóry głowy, lekkie esencje z pipetką, która mi bardzo ułatwiała nakładanie serum między włosy, Be Pure oczyszcza, jest trochę jak peeling do skóry głowy, Be Happy wzmacnia cebulki, jest jak wcierka na porost, nie zawierają alkoholu i olei, kosztują 46-54 zł/100 ml, w zależności od wersji, zużyłam ich kilka opakowań, bardzo ułatwiły mi zapuszczanie włosów)
  • Szampon do włosów marki Cannay (najlepszy szampon całego roku 2022! zużyłam póki co trzy opakowania i kolejne mam w zapasie, świetnie się pieni, bardzo dokładnie oczyszcza skórę głowy, odbija włosy u nasady i przedłuża ich świeżość, zawiera CBD, proteiny i miętę, pachnie miętowo, pięknie wygładza i nawilża włosy, a nie zawiera silikonów, czasami nie nakładałam nawet odżywki, kosztuje 39 zł/300 ml)
  • Keratynowy krem do włosów marki Phyto (krem bez spłukiwania przeznaczony do włosów suchych, łamliwych i zniszczonych, termoochronny, o lekkiej konsystencji i zapachu, proteinowy skład, nie obciąża włosów, a ogranicza ich puszenie, wygładza, nabłyszcza, kosztuje 100 zł/100 ml)
  • Bioferment z bambusa ze strony Ecospa (alternatywa dla silikonów dla osób dbających o środowisko, pokrywa włos ochronną warstwą zupełnie jak silikony, a jest w 100% naturalnego pochodzenia, lekki, nie obciąża, nawilża, ułatwia rozczesywanie, ładnie wygładza i nabłyszcza, kosztuje 13 zł/10 ml)
  • Masażer do skóry głowy marki Bioup (wreszcie dobry masażer, który dociera do skóry głowy i nie szarpie włosów! silikonowe kolce masują, a nie drapią, idealnie się sprawdza, gdy chcemy się zrelaksować, ale także jako pomoc przy aplikacji wcierek czy serum do skóry głowy, a nawet do spieniania szamponu, kosztuje 24 zł/szt.).

najwieksze-hity-do-wlosow
 

Najlepsze naturalne kosmetyki do pielęgnacji ciała - hity 2022!

Pielęgnacja ciała, szczególnie balsamowanie, nie zawsze nas zachwyca, zdarza się o tym zapominać. Tymczasem znalazłam świetny balsam polskiej marki Kosmetyki DLA, którym wręcz chciało mi się masować skórę codziennie. Dodajmy do tego ciekawe perfumy w wosku Bydgoskiej Wytwórni Mydła, niezwykle skuteczny dezodorant naturalny Majru, a zresztą przeczytajcie poniżej, co jeszcze:

  • Balsam do ciała z serii Gemmoterapik marki Kosmetyki DLA (balsam został stworzony na bazie pączków roślin - gemmoterapii, posiada wręcz idealną konsystencję i różowy naturalny kolor, świetnie nawilża i odżywia skórę, szybko się wchłania, nie zostawia żadnej tłustej warstwy, od razu po aplikacji można się ubrać, w szklanym słoiczku, kosztuje 79 zł/160 g)
  • Nabłyszczająca sól do kąpieli marki Yestetic (jaki to jest SZTOS! na bazie różowej soli himalasjkiej, suszonych płatków róży, płatków ryżowych i miki, pięknie wygląda w wannie, ułatwia domowe spa - dzięki niej można się poczuć jak w profesjonalnym gabinecie, pachnie nieziemsko, a zapach pochodzi od naturalnych olejków eterycznych i jest to bardzo zmysłowa, kobieca kompozycja, po kąpieli skóra jest miękka i pięknie się mieni dzięki mice, idealna przed randką albo imprezą - albo tak po prostu! zużyłam już dwa pełne opakowania, aktualnie używam trzeciego, kosztuje 25-37 zł/250 g)
  • Olej goździkowy marki Jardin (olej o zapachu prawdziwych goździków, rozgrzewa i działa przeciwbólowo, pomocny przy przeziębieniach, można go wcierać w skórę po kąpieli, ale także w skronie przy bólu głowy, w stopy czy stosować do kąpieli, zapach relaksuje, koi zmysły, uspokaja i rozluźnia, kosztuje 35 zł/30 ml, w szkle)
  • Perfumy w wosku marki Bydgoska Wytwórnia Mydła (gratka dla miłośniczek i miłośników niszowych perfum i wyjątkowych zapachów! ciekawe kompozycje inspirowane słowiańskimi bóstwami zaklęte w roślinnym wosku, w małej puszeczce, moje ulubione zapachy to te najbardziej kobiece czyli LELA i SAULE, kosztują 49 zł/12 g, bardzo wydajne, wystarczy wetrzeć odrobinę w nadgarstki, na uszami i inne "ciepłe" miejsca)
  • Żel po oparzeniach i Żel po ukąszeniach marki Hebda (oba przetestowałam wręcz ekstremalnie podczas urlopu w Rumunii, bardzo skuteczne, intensywnie ziołowo pachnące dzięki kompozycji odpowiednio dobranych olejków eterycznych najwyższej jakości, lekki żel po oparzeniach szybko chłodzi, przynosi ulgę i nawilża poparzone słońcem partie skóry, żel po ukąszeniach łagodzi swędzenie i niweluje ochotę drapania, przyspiesza gojenie, kupicie od 49 zł)
  • Mata do akupresury ze sklepu skincarelover.eu (relaksująca mata z wypustkami, która pomaga rozluźnić spięte, zmęczone mięśnie, odpręża, pomaga zniwelować bóle kręgosłupa czy szyi, może też pomóc zasnąć, ta ze sklepu skincarelover.eu została przebadana i jest zgodna z REACH, kosztuje 70-100 zł/szt. i jest dostępna w kolorze czarnym oraz fioletowym).

wyjatkowe-kosmetyki-do-ciala

Hity do pielęgnacji rąk, stóp, najlepszy peeling, żel pod prysznic, olejek do higieny intymnej i naturalny dezodorant

Kolejne perełki do pielęgnacji ciała, poniżej same polskie marki:

  • Krem do rąk z CBD marki Cosmiq (najlepszy krem do rąk 2022 r! aktualnie używam trzeciego opakowania, idealnie regeneruje dłonie, które bardzo często myję, świetnie nawilża, odżywia, nie zostawia tłustej warstwy - można wrócić szybko do przerwanej pracy czy iść spać bez obaw o zatłuszczenie pościeli, świetny skład i bardzo wygodna higieniczna pompka, zawiera 150 ml CBD w opakowaniu, które - należy wspomnieć - ma dużą pojemność, bo aż 100 ml, po nocy dłonie są jak nowe, kosztuje 40-50 zł/100 ml)
  • Krem enzymatyczny do stóp marki Mawawo (kolejna perełka marki Mawawo! lekki krem do stóp o zapachu melona czy arbuza, który robi niesamowite rzeczy ze stopami! stopy są po nim bardzo miękkie i gładkie, nawet te zaniedbane szybko wygładza, zawiera trzy enzymy, nie jest tłusty, kosztuje 29 zł/75 ml)
  • Dezodorant naturalny konopny Lawenda i Mięta oraz Maść z CBD marki Majru (świetny dezodorant oparty o działanie sody oczyszczonej i olejków eterycznych z lawendy oraz mięty, intensywnie pachnie i niweluje nieprzyjemny zapach potu, choć samego pocenia - jak przystało na dezodorant - nie ogranicza całkowicie wobec zasady, że pocenie to jest naturalny proces organizmu, ma fajną plastyczną konsystencję, którą po nabraniu warto chwilkę ocieplić palcami, a dopiero potem delikatnie wetrzeć w pachę, kosztuje 20-45 zł w zależności od wybranej pojemności; maść konopna z CBD to jest z kolei plasterek na wszelkie podrażnienia skórne, jest na bazie maseł roślinnych, a mimo to nie jest bardzo tłusta, choć jak najbardziej otulająca - przyspiesza regenerację skóry i izoluje od środowiska zewnętrznego, kosztuje 50-110 zł i jest bardzo bardzo wydajna, świetnie sprawdza się także na usta i na otarcia nosa od chusteczki przy przezięcieniach)
  • Żel myjący Limonka i Aloes marki Opcja Natura (pięknie pachnący intensywną limonką, delikatny żel do mycia całego ciała, a także twarzy, dobrze oczyszcza bez uczucia ściągnięcia czy swędzenia wrażliwszej skóry, dobrze się pieni i ma wygodne opakowanie z pompką, idealny na wyjazdy jako produkt 3w1, kosztuje ok. 30 zł/250 ml)
  • Olejek do higieny intymnej Feminam marki Szmaragdowe Żuki (mój totalny GAME CHANGER pielęgnacji okolic intymnych, ziołowy pachnący olejek na bazie organicznych olei, ekstraktów ekologicznych i olejków eterycznych, łagodzi podrażnienia np. po treningu czy jeździe rowerem, chroni przed otarciami i utratą nawilżenia, fajnie się sprawdza zarówno do jak i po depilacji, ładne opakowanie, kosztuje 129 zł/50 ml, bardzo wydajny, ponieważ stosujemy tylko kilka kropel)
  • Myjący peeling do ciała Mango marki Bydgoska Wytwórnia Mydła (zapachowy SZTOS! kwintesencja soczystych owoców mango i brzoskwini zamknięta w ciekawej, żółtej paście z drobinkami, drobinki pumeksu są dość ostre, ale drobne, bardzo wrażliwej czy suchej skórze może nie podpasować, ale zawsze można stosować go na stopy, jest to peeling myjący, więc się pieni, można go użyć zamiast żelu, jednak nie codziennie, u mnie idealnie sprawdzał się do ciała, nie miałam żadnych podrażnień czy nieprzyjemności, za to niesamowity fun pod prysznicem, a pachnie po nim cała łazienka! kosztuje 39 zł/200 ml).
     
najlepsze-polskie-kosmetyki-do-ciala

Naturalne hity do makijażu - najlepsze odkryte w 2022 r!

Kategoria makijaż będzie skromniejsza, ponieważ mniej się maluję niż kiedyś, za to stosuję wydajne kosmetyki jak minerały. W 2022 r. miałam przyjemność dość dobrze poznać asortyment polskiej marki Ecolore, bardzo polecam warsztaty makijażowe (wystarczy obserwować ich na Instagramie). Do kategorii zaliczam też świetny pędzel, również polskiej marki, Iuno i niezwykłe mydło do mycia pędzli od polskiej Senkary. Szczegóły poniżej:
  • Podkłady mineralne marki Ecolore (podkłady te nosiłam w zasadzie cały rok, także latem i zimą - sprawdzają się w każdych warunkach pogodowych, nie ciastkują, łatwo aplikują, są fajnie zmielone, marka dobrze dobiera odcień także online, dają naturalne wykończenie, krycie można stopniować, lekkie i niezwykle wydajne, bardzo lubię też cienie tej marki, róże do policzków, pudry i specjalny cień do kresek, podkład w pełnym wymiarze kosztuje ok. 80 zł/10 g, marka oferuje też fajnie skomponowane zestawy minisów)
  • Mydło do mycia pędzli marki Senkara (najlepsze, najłatwiejsze w obsłudze mydło do mycia pędzli wszechczasów, kupiłam je po przeczytaniu miliona pozytywnych poleceń na Insta i muszę przyznać, że nie były przesadzone, wystarczy zmoczyć pędzel i pocierać mydło w opakowaniu lub kręcić pędzlem kółeczka, a potem spłukać - w moment pędzle są czyste, bez brudzenia rąk i umywalki! ostatnio mydło zmieniło design i można je też - po mojej małej sugestii do marki - kupić w opakowaniu XXL :), jest bardzo wydajne, kosztuje 35 zł/100 g lub 79 zł/250 g)
  • Pędzel wegański do konturowania marki Iuno (totalne odkrycie! wegańska, fajna marka, która oferuje m.in. pędzel do konturowania kupiony właściwie z ciekawości, idealnie miękkie włosie - takie nie za miękkie właśnie i nie za twarde, w sam raz, pięknie przenosi kolor na skórę, a jednocześnie nie robi plam, łatwo się myje, w ogóle nie odkształca, przy częstych używaniu nie wypadł ani nie odstaje żaden włosek, trwały - cały czas wygląda idealnie, a mam go praktycznie rok, kosztuje 49 zł).
 
naturalny-makijaz-pedzel-weganski

Tak oto prezentuje się moja subiektywna lista hitów 2022 r. Znacie coś?

Pielęgnacja skóry głowy - jak zapuścić zdrowe, długie włosy

Problemy z włosami a problemy skóry głowy

Szybko przetłuszczające się, wiecznie oklapnięte włosy. Łupież, swędzenie, bolesne strupki. Wypadanie włosów całymi garściami... To są problemy, o których na szczęście coraz częściej i coraz głośniej się mówi. W pierwszej kolejności warto poszukać przyczyny w swoim zdrowiu - badania profilaktyczne (!), ewentualne niedobory w diecie, stres, brak snu, szalejące hormony. W drugim kroku warto przyjrzeć się pielęgnacji. Czym myjemy włosy? Czy stosowane szampony nie są zbyt agresywne, wysuszające? Czy nie myjemy włosów zbyt często lub przeciwnie - za rzadko? Czy stosujemy pielęgnację skóry głowy - peelingi, wcierki, nawilżanie, oczyszczanie? Czasem włosy nie wymagają wielkiej uwagi, ale przy swędzącej, łuszczącej się skórze może pomóc zmiana prostych nawyków. Wprowadzenie dosłownie dwóch produktów do pielęgnacji może przynieść ogromne pozytywne zmiany, a nie zabierze wcale dużo czasu. W przypadku większych problemów warto odwiedzić także trychologa - specjalistę skóry głowy i włosów.

 

zdrowa-skora-glowy


Zdrowa skóra głowy to zdrowe włosy

Skóra głowy ma podobną strukturę jak reszta skóry na ciele, cebulki włosów znajdują się w skórze właściwej. Podobnie się złuszcza, a martwy naskórek jest doskonałą pożywką dla bakterii, roztoczy i grzybów. Dlatego skóra głowy wymaga odrobiny uwagi podobnie jak skóra twarzy, dłoni i reszty ciała. Potrzebne jest tu indywidualne podejście, ponieważ nie każdy ma problemy nawet przy minimalnej pielęgnacji - dla niektórych osób kluczem do sukcesu jest właśnie umiar. Niestety nie dla wszystkich - przy łojotoku i wzmożonym wypadaniu warto pokombinować i spróbować wzmocnić cebulki włosów od wewnątrz (dieta) oraz zewnątrz (peelingi, wcierki, masaże, olejowanie).


Peeling skóry głowy - podstawa pielęgnacji

Nadal nie jest zbyt popularnym zabiegiem, a może przynieść ogromne korzyści, szczególnie skórze łojotokowej, tłustej i z łupieżem. Prosty, nawet dziesięciominutowy, zabieg raz w tygodniu oczyszcza skórę z martwych komórek, bakterii i łoju, zmniejsza łojotok, pomaga walczyć z łupieżem, pobudza mikrokrążenie ułatwiając transport cennych substancji do cebulek włosa, dzięki czemu rosną one silniejsze, zdrowsze i bardziej lśniące. To naprawdę działa - wiem to ja i setki osób, które spróbowały!

 

Mechaniczny peeling skóry głowy (z drobinkami)

Peeling z drobinkami należy zaaplikować na skórę między włosy (najłatwiej robić przedziałki grzebieniem i w te miejsca nakładać scrub), po czym w miarę możliwości dokładnie wymasować głowę dłońmi i spłukać. Zdarza się, że drobinki zostają na włosach i trudno w całości je usunąć. Przykładowe gotowe peelingi mechaniczne do Natura Siberica lub Pharmaceris - obie opcje zawierają drobinki i składniki aktywne, które oczyszczają skórę głowy. Natura Siberica (uważany za naturalny, ok. 20-25 zł) dodatkowo zawiera substancję myjącą, natomiast Pharmaceris (nie uważany za naturalny, ok. 35 zł) ma świetnie wyprofilowaną końcówkę, dzięki której bardzo łatwo się go stosuje. Peeling mechaniczny możemy zrobić też sami w domu. Przykładowo można dodać zieloną glinkę lub zmielone pestki lub zmielone ziarna kawy do szamponu lub żelu aloesowego, nałożyć i tak masować skórę głowy.


Enzymatyczny peeling skóry głowy (bez drobinek)

W przypadku peelingów enzymatycznych odpada kłopot z wypłukaniem drobinek, ponieważ ich tu zwyczajnie nie ma. Za złuszczanie i oczyszczanie odpowiadają za to enzymy lub kwasy, a produkt ma zwykle wodnistą konsystencję. Stosuje się je troszkę inaczej - należy je zaaplikować na skórę głowy, a następnie odczekać wskazany przez producenta czas, po czym zmyć. Moim ulubieńcem w tej kategorii jest naturalne serum oczyszczające marki Bionigree (do kupienia głównie on-line, 72 zł), a ostatnio łatwo dostępny stacjonarnie produkt marki Bandi (ok. 30 zł, na zdjęciu niżej). Bandi ma specyficzny zapach, a jego głównymi składnikami aktywnymi są mocznik i kwas mlekowy, nie jest uważany za naturalny. Dzięki dołączonej do buteleczki szklanej pipetce aplikuje się go bardzo wygodnie i sprawnie.

 
bandi-peeling-skory-glowy

 

Wcierki do skóry głowy - składniki aktywne pobudzające wzrost włosa oraz hamujące wypadanie

Najprościej mówiąc - wcierki to wodne toniki lub olejki do skóry owłosionej, pełne substancji aktywnych, regulujących przetłuszczanie lub odżywiających cebulki włosów. Częste wcieranie produktów poprawia krążenie, dzięki czemu zwiększa się szansa na pobudzenie włosów do wzrostu lub wzmocnienie ich i ograniczenie wypadania. Aplikuje się je bezpośrednio na skórę głowy, dlatego często posiadają pipetkę lub atomizer. 


Naturalne wcierki na bazie roślinnych ekstraktów

Jako wcierki można też użyć hydrolatu czy soku z aloesu. Jednak efektywniejsze mogą być gotowe mieszanki np. ziołowe. Takie wcierki spokojnie można nałożyć po umyciu głowy i nie zmywać do następnego mycia. Im dłużej wcierka będzie mogła działać tym efekt może być szybszy lub bardziej spektakularny. Tutaj jednak nie ma gwarancji, ponieważ działanie to bardzo indywidualna kwestia. Jedna głowa potrzebuje mocniejszego oczyszczania i zareaguje na rozmaryn, a inna pobudzenia krążenia i świetne rezultaty przyniesie produkt z kofeiną. Warto próbować i szukać idealnego dla siebie kosmetyku. I najważniejsze - nie zniechęcać się za szybko. Przy wcierkach ważna jest systematyczność i regularność.


Najciekawsze substancje aktywne we wcierkach do skóry głowy:

KOFEINA - pobudza krążenie, stymuluje porost włosów.

KOZIERADKA - odżywia włosy, ogranicza nadmierne przetłuszczanie oraz wypadanie, redukuje świąd i łuszczenie skóry głowy. Przy regularnym stosowaniu wiele osób zauważa wysyp nowych włosów czyli "baby hair" i przyspieszony porost.

AMLA - pielęgnuje, działa przeciwzapalnie i przeciwłupieżowo.

NEEM - zioło znane z ajurwedy - działa antybakteryjnie, przeciwgrzybicznie, antywirusowo i przeciwzapalnie.

SKRZYP POLNY - wzmacnia cebulki.

ROZMARYN - działa antybakteryjnie i antyseptycznie, reguluje pracę gruczołów łojowych, ogranicza przetłuszczanie.

DZIURAWIEC - łagodzi stany zapalne, koi podrażnienia. 

PIOŁUN - działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie i łagodząco, reguluje pracę gruczołów łojowych, ogranicza nadprodukcję sebum; działa grzybobójczo przy kuracji przeciwłupieżowej.

MIĘTA - oczyszcza, chłodzi, odświeża, działa antybakteryjnie.

LAWENDA - oczyszcza, reguluje nadmierne wydzielanie sebum, przyspiesza regenerację naskórka.

 

Nowa Kosmetyka, Serum do skóry głowy ,,Mniej problemów, więcej włosów" - recenzja

Płynne serum o lekkiej formule i prostym składzie, praktycznie bezzapachowe. Dzięki pipetce łatwo się aplikuje i dozuje. Główne działanie polega na regulacji pracy gruczołów łojowych oraz nawilżeniu skóry głowy, co wpływa na mniejsze wypadanie włosów. Serum poprawia krążenie krwi pod skórą i wzmacnia włosy. Przy regularnym stosowaniu włosy stają się mocniejsze, elastyczne, mniej wypadają. Niektórzy zgłaszają szybszy wzrost włosów, choć u siebie takiego efektu nie zauważyłam - kwestia indywidualna. Czasem zdarzało się, że wcierka Nowej Kosmetyki przyspieszała przetłuszczanie, zależy od użytego wcześniej szamponu. Czasem stosowałam ją po myciu (szczególnie jeśli wiedziałam, że następnego dnia nie mam super ważnych spraw na głowie), a czasem 2-4 h przed myciem. W obu przypadkach moim zdaniem działała. Kosztuje ok. 25 zł/100 g.

Skład: Aqua (water), Panthenol, Hydrolyzed Keratin, Mentha Piperita Oil, Lactic Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Limonene, Linalool.


Agafia, Serum ziołowe na porost włosów "7 ziół"- recenzja

Płynne serum o ziołowym zapachu i ciemnym kolorze, z atomizerem. Skład pełen naturalnych ekstraktów m.ni. prawoślaz, pokrzywa, łopian, drożdże piwne, papryka ostra. Jest tanie i bardzo wydajne, łatwe w użyciu. Wiele osób zgłasza po nim wysyp baby hair, natomiast u mnie zdecydowanie widocznie wpływa na zahamowanie wypadania. U mnie wcierka Agafii nie powodowała przyspieszonego przetłuszczania włosów ani przesuszania, za to fajnie odbijała włosy u nasady, dodając im objętości. Stosowałam ją po myciu, na czysta skórę głowy i nie spłukiwałam. Kosztuje ok. 15 zł/150 ml.

Skład: Althaea Officinalis Extract, Shizandra Chinensis Officinalis Oil, Panax Ginseng Extract, Mellissa Officinalis Leaf Oil, Arctium Lappa Root Extract, Urtica Dioica Extract, Betula Alba Extract, Yeast Extract, Capsicum Anuum Fruit Extract, Climbazole (hamuje rozwój grzybów odpowiedzialnych za łupież), Allantoin, Pantothenic Acid, Neolone.

 

naturalne-wcierki-skory-glowy

 

Wcierki do skóry głowy alkoholowe

Wiele osób unika alkoholu w kosmetykach do pielęgnacji i w dużej mierze również do nich należę. We wcierkach i serum do skóry głowy znajdziemy najczęściej:

  • Etanol, alkohol etylowy (Ethanol, Alcohol) - może być roślinnego pochodzenia, ale także z ropy naftowej, w stężeniu powyżej 30% może podrażniać skórę, szczególnie wrażliwą;
  • Alkohol denaturowany, alkohol skażony, denaturat (Alcohol Denat.) - może być roślinnego pochodzenia lub z ropy naftowej, silnie drażniący, najlepiej stosować go w niskich stężeniach, unikać przy skórze atopowej, alergicznej, wrażliwej, naczynkowej, podrażnionej, suchej;
  • Isopropanol (Isopropyl Alcohol), pochodzenia syntetycznego, silny odtłuszczacz, lepiej żeby unikały go kobiety w ciąży, alergen. 
 

Alkohol pełni we wcierkach następujące funkcje:

  • rozgrzewa miejscowo skórę, poprawiając krążenie, dzięki czemu ułatwia przenikanie substancji aktywnych głębiej;
  • jest znanym od wieków konserwantem, działa antybakteryjnie i dezynfekująco;
  • jest dobrym rozpuszczalnikiem dla substancji aktywnych.


Pamiętajmy jednak, że na alkohol trzeba bardzo uważać, gdy mamy skórę wrażliwą, skłonną do podrażnień, delikatną, przesuszoną albo łuszczącą się. Stosując wcierki alkoholowe warto zadbać dodatkowo o nawilżanie skóry i włosów np. żelem aloesowym, kwasem hialuronowym, "glutkiem" z siemienia lnianego. Najlepiej też nie dopuścić do spływania wcierki na włosy i aplikować ją bardzo ostrożnie i dokładnie na skórę głowy.

 

Przykładowe wcierki alkoholowe wraz ze składami

 

wcierki-z-alkoholem

Kolaż zrobiłam ze zdjęć produktowych dostępnych na stronach producentów

 

Venita Bio, Ziołowa kuracja przeciw wypadaniu i siwieniu włosów 

98% składników pochodzenia naturalnego. Skład oparty na Alkohol Denat. Zawiera m.in. tarczycę bajkalską, len, kiełki pszenicy i soi, kwas mlekowy, argininę. Kosztuje ok. 25 zł/200 ml.

Skład: Aqua, Alcohol Denat, Glycerin, Propanediol, Arginine, Lactic Acid, Glycine Soja Germ Extract, Triticum Vulgare Germ Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Hydrolyzed Linseed Extract, Butylene Glycol, Krameria Triandra Root Extract, Sarothamnus Scoparius Extract, Juglans Regia (Walnut) Leaf Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.


Elfa Pharm, Serum łopianowe przeciw wypadaniu włosów

Skład oparty na ekstrakcie z pokrzywy, glicerynie i etanolu. Zawiera także m.in. łubin, skrzyp polny, lucernę, olej awokado, niacynamid i keratynę. Kosztuje ok. 15 zł/100 ml.

Skład: Aqua, Urtica Dioica Leaf Extract, Glycerin, Alcohol, Hydrolyzed Lupine Seed Extract, Persea Gratissima Oil, Medicago Sativa Leaf Extract, Polygonum Muliflorum Root Extract, Niacinamide, Equisetum Arvense Leaf Extract, Ruscus Aculeatus Root Extract, Propylene Glycol, Trifolium Pretense Flower Extract, Hydrolyzed Soy Protein, Hydrolyzed Keratin, Serenoa Serrulata Fruit Extract, Pathenol, Thymus Vulgaris Oil, Rosmarinus Offcinalis Leaf Oil, Polysorbate 20, Polysorbate 80, Clitric Acid, Sodium Benzoate, Benzoic Acid, Potassium Sorbate, Diazolidinyl Urea, Methyloparaben, Propyloparaben, Limonene.

 

Banfi, Wcierka łopianowa

Skład oparty o etanol i ekstrakt z łopianu. Kosztuje ok. 20 zł/250 ml.

Skład: Aqua, Alcohol, Arctium Lappa Root Extract, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, Limonene, Benzyl Salicylate, Linalool, Citral.

 

Barwa Ziołowa, Woda brzozowa

Bardzo krótki skład oparty na Alkohol Denat i ekstrakcie z liści brzozy. Kosztuje nawet 6 zł/95 ml.

Skład: Alcohol Denat, Aqua, Betula Alba Leaf Extract, Hydrochloric Acid.

 

Jantar, Odżywka wcierka z wyciągiem z bursztynu do skóry głowy i włosów zniszczonych - recenzja

Słynna wcierka Jantar nie jest moim zdaniem wcierką naturalną, choć producent deklaruje 91% składników pochodzenia naturalnego. Nie jest to wcierka alkoholowa. Zawiera dużo roślinnych ekstraktów oraz wyciąg z bursztynu, także witaminy (A,  E,  F i d-pantenol), proteiny, aminokwasy, kompleksy Trichogen i Polyplant Hair (stworzone specjalnie by hamować wypadanie włosów), ale też konserwanty, których osobiście unikam i silikon. Wcierka jest bezbarwna, o delikatnym zapachu. Posiada genialny aplikator, który bardzo ułatwia dotarcie bezpośrednio do skóry głowy. Przeznaczona dla włosów cienkich, słabych, delikatnych i zniszczonych. Ma hamować wypadanie włosów, stymulować ich wzrost i odżywianie. Systematycznie stosowana może poprawić dotlenienie cebulek włosowych. U mnie zdecydowania przyspieszała przetłuszczanie włosów, przynajmniej aplikowana zgodnie z opisem producenta (codziennie przez min. 4 tygodnie). Po psiknięciu na dłoń wyraźnie widzę tłustawe plamki pływające w wodzie, pewnie dlatego. To była moja pierwsza wcierka i nie zauważyłam przy niej większych rezultatów, także w zmniejszeniu wypadania. Wcierka ma dużo fanek, ale u mnie dużo lepsze rezultaty dawała Agafia i Nowa Kosmetyka. Kosztuje ok. 14 zł/100 ml.

Skład: Aqua (Water), Propylene Glycol, Glucose, Amber Extract, Hedera Helix (Ivy) Extract, Lamium Album (White Nettle) Extract, Arnica Montana (Mountain Arnica) Flower Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract,  Arctium Majus (Burdock) Root Extract, Officinalis (Marigold) Flower Extract, Pinus Sylvestris (Pine) Bud Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Nasturtium Officinale (Watercress) Extract, Calendula  Tropaeolum Majus (Nasturtium) Flower Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Extract, Arginine, Biotin, Zinc Gluconate, Acetyl Tyrosine, Niacinamide, Panax Ginseng Root Extract, Hydrolyzed Soy Protein, Calcium Pantothenate, Ornithine HCI, Polyquaternium-11, Citrulline, PEG-12 Dimethicone, Glucosamine HCI, Panthenol, Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Polysorbate 20, PEG-20, Zinc PCA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

 

jantar-wcierka-recenzja

 

Jak długo trzeba używać wcierki, aby zobaczyć efekt?

To zależy od wielu czynników, ale warto uzbroić się w cierpliwość i być regularnym. Jeśli używamy wcierki raptem raz na tydzień nie ma co liczyć na efekt po miesiącu, przykro mi - to tylko 4 użycia. Tutaj dokładnie jak w przypadku pielęgnacji skóry twarzy trzeba być wytrwałym, obserwować i reagować na bieżąco. Dlatego fajnie mieć w otoczeniu wsparcie np. siostry, koleżanki, sąsiadki, z którą możecie wymieniać się nietrafionymi produktami i wzajemnie motywować do działania :) Nie będę koloryzować - wiele wcierek znanych jest z okropnych zapachów, więc osoby szczególnie wrażliwe po kilku użyciach mogą szybko zrezygnować. Taką wcierkę warto przekazać dalej, by nie wyrzucać. Dla mnie np. kozieradka jest trudna do zniesienia, podobnie intensywne, sztuczne, perfumowane zapachy - sprawiają, że częste wcieranie to "droga przez mękę". Super opcją jest też kupowanie na spółkę nowych, nieznanych nam produktów - właśnie po to, aby sprawdzić konsystencję, zapach, ewentualne wzmaganie przetłuszczania. 

Plan na pielęgnację skóry głowy

Osobiście preferuję wcieranie serum lub wcierki 2-4 razy w tygodniu, w zależności jeszcze jak często myję akurat włosy. Kiedyś musiałam myć je codziennie, jednak odkąd używam peelingu do skóry głowy (tylko raz w tygodniu!) - mycie wystarczy mi co drugi dzień i wtedy zwykle stosuję też wcierkę. Wprowadzając tylko te dwa kosmetyki, których nałożenie zajmuje zaledwie kilka dodatkowych minut, znacząco ograniczyłam przetłuszczanie, suchy łupież i swędzenie skóry głowy! 

  • Unikam szamponów na bazie "słynnych" SLS/SLES, ale także uważanego za naturalny SCS (Sodium Coco Sulfate) - jest to detergent na bazie oleju kokosowego, jednak u mnie wywołuje łupież i nieprzyjemne dolegliwości, uważany jest za silną substancję myjącą (uwaga - dużo zależy od stężenia, jednak niestety producenci nie podają takich informacji na opakowaniu). 
  • Pokochałam szampony w kostce na SCI (Sodium Cocoyl Isethionate) - detergent łagodny, biodegradowalny, na bazie oleju kokosowego, ale dobrze oczyszczający bez skutków ubocznych! Moje ulubione szampony to Dolina Czeremchy z owsem i Naturologia ze skrzypem polnym.
  • Przeczytaj też: Recenzja szamponu oczyszczającego Naturologia

UWAGA: U mnie najszybsze rezultaty pojawiły się po ok. 1,5-2 miesiącach od wprowadzenia regularnego (!) stosowania peelingu (raz w tygodniu) i wcierki (kilka razy w tygodniu). Tak zapuściłam włosy i obecnie obcinam jedynie ukruszone końcówki.

 

Poniżej odlewka toniku do skóry głowy, który dostałam od Anuli z bloga Co Kręci Anulę :*

wcierki-do-glowy

Dużo dała mi też henna (a właściwie mieszanki z indigo, ponieważ farbuję włosy na odcienie brązu) oraz regularny masaż skóry głowy. Można też kupić specjalny masażer do skóry głowy, który wygląda jak okrągłe grabki z kuleczkami na końcach - tanie i fajne, kosztują ok. 9 zł.

Dbacie jakoś specjalnie o skórę głowy?

Babuszka Agafia, Drożdżowa maska przyspieszająca porost włosów

Lubię rosyjskie kosmetyki, choć w ciągu kilku lat znajomości przeszłam od zachwytu do zwykłej sympatii. Nadal chętnie ich używam, ponieważ składy wypakowane są substancjami aktywnymi, a ceny bardzo przystępne. Coraz łatwiej także je kupić w sklepach on-line, hipermarketach, a nawet osiedlowych drogeryjkach. Moimi ulubionymi produktami są peelingi oraz kosmetyki do włosów, zwłaszcza w saszetkach, które wielokrotnie towarzyszyły mi na wakacjach. Po dobrych doświadczeniach z Łopianową maską do włosów bardzo chciałam poznać słynną wersję z drożdżami. Jak sobie poradziła z moimi cienkimi kosmykami?


Drożdżowa maska do włosów pobudzająca wzrost od Babuszki Agafii

Według producenta: "Silnie regeneruje i przyspiesza wzrost włosów. Zawarte w masce naturalne składniki,w tym drożdże piwne, zawierające białko, bogactwo witamin i mikroelementów, przenikają w strukturę włosa i intensywnie odżywiają skórę głowy, zapobiegając wypadaniu włosów. Po zastosowaniu maski włosy stają się miękkie, jedwabiste, mocniejsze i błyszczące. Maska nie zawiera silikonów, parabenów i PEG-ów. "


Maskę kupimy w porządnym, plastikowym pudełku z klasyczną zakrętką, pod którą znajdziemy dodatkowe wieczko, chroniące maskę przed rozlaniem oraz ulotkę w języku rosyjskim. Kupując produkt w polskim sklepie możemy mieć pewność, że na opakowaniu znajdziemy dodatkową etykietę w języku polskim, inaczej zrozumiemy tylko skład ;) (chyba, że znacie rosyjski). Kosztuje niecałe 10zł/300ml, do kupienia np. w nowo odkrytym przeze mnie sklepie Reco.


Skład: Aqua with infusions of: Yeast Extract (drożdże piwne, poprawiają strukturę włosa, wzmacniają, przyspieszają wzrost), Betula Alba Juice (sok brzozowy, wzmacnia cebulki, zapobiega nadmiernemu wypadaniu); enriched by extracts: Inula Helenium Extract (oman wielki, działa antyseptycznie i przeciwbakteryjnie), Arctostaphylos Uva Ursi Extract (mącznica lekarska, działa antyseptycznie), Silybum Marianum Extract (ostropest plamisty, łagodzi stany zapalne, zapobiega powstawaniu zmian skórnych), Cetrimonium Chloride (ułatwia rozczesywanie, wygładza włosy, zapobiega elektryzowaniu), Cetearyl Alcohol (emolient tzw. tłusty, tworzy film, zmiękcza i wygłądza włosy), Ceteareth-20 (substancja myjąca i emulgator), Guar Gum (zagęstnik); oleje tłoczone na zimno: Triticum Vulgare Germ Oil (olej z kiełków pszenicy, regeneruje i wygładza powierzchnię włosów, chroni przed nadmierną utratą wody i promieniowaniem UV), Ribes Aureum Seed Oil (olej z pestek białej porzeczki, działa przeciwzapalnie i odżywczo), Pinus Siberica Cone Oil (olej z orzeszków cedrowych, ogranicza łojotok, zwalcza łupież, stymuluje krążenie podskórne i zapobiega nadmiernemu wypadaniu włosów), Rosa Canina Fruit Oil (olej z owoców dzikiej róży, odżywia, nawilża, uelastycznia), Ascorbic Acid (kwas askorbinowy, antyoksydant), Panthenol (prowitamina B5, przyspiesza regenerację), Glucosamine (glukozamina, nawilża, chroni przed promieniowaniem UV), Citric Acid (kwas cytrynowy, reguluje pH), Parfum (kompozycja zapachowa), Benzoic Acid (konserwant), Sorbic Acid (konserwant).


Konsystencja maseczki bardzo przypomina wersję łopianową. Jest dość rzadka, więc przelewa się przez palce, zwłaszcza na początku trzeba bardzo uważać. Szybko nabrałam wprawy w nakładaniu jej, mimo to wolałabym gęstszą wersję. Zapach jest delikatny, wręcz subtelny, ziołowy, drożdże nie są mocno wyczuwalne. Nie utrzymuje się we włosach i nie przeszkadza mi.


Maskę stosowałam na różne sposoby. Po umyciu włosów delikatnym szamponem nakładałam ją jedynie od połowy długości po końcówki, dokładnie wmasowywałam i po ok. 5 minutach spłukiwałam wodą.  Producent zaleca zostawiać ją na jedyne 1-2 minuty, co wydaje mi się zbyt krótkim czasem, aby mogła zadziałać, dlatego go przedłużyłam. Raz w tygodniu, po myciu głowy szamponem mocniej oczyszczającym, nakładałam maskę na całą długość włosów, łącznie ze skórą głowy, dobrze wmasowywałam i ponownie po 5, czasem 10 minutach, całość spłukiwałam. Dzięki temu unikałam nadmiernego obciążenia włosów, a przypomnę, że moje są delikatne, cienkie i łatwo stają się oklapnięte. Maska dobrze się spłukuje, ale należy zrobić to wyjątkowo dokładnie. Raz na dwa tygodnie natomiast stosowałam ją na całe włosy wraz ze skórą głowy przed myciem, pod ciepły turban, a następnie myłam głowę delikatnym szamponem. Stosowanie maski można więc dobrać pod własne preferencje.


Szybko zauważalnym efektem stosowania maski jest ładne ujarzmienie odstających końcówek i puszenia włosów, lekkie nabłyszczenie i wygładzenie kosmyków. Jednocześnie, przynajmniej przy przestrzeganiu powyżej opisanych sposobów używania i dokładnym spłukaniu, maska nie przyspiesza przetłuszczania się cienkich włosów, a jednocześnie dobrze dociąża końcówki. Zauważyłam również, że włosy przestały się elektryzować, nawet po używaniu suszarki. Po miesiącu używania mogę śmiało stwierdzić, że maska wpływa także na porost włosów, choć na razie efekty są delikatne. Widzę dużo nowych baby hair, a tydzień temu moja stała fryzjerka też wspomniała o boomie nowych włosów, choć ani słowem nie wspomniałam o masce. Nie jest więc to efekt "placebo", skoro został potwierdzony przez osobę trzecią. Na razie widocznie więcej mam krótkich, sterczących włosków. Czekam teraz aż urosną! Ponieważ chciałabym uzyskać jeszcze więcej włosów, wprowadziłam ostatnio dodatkowo dwie wcierki do skóry głowy. Nie zależy mi na długości, a na ilości, ponieważ przy delikatnych włosach każda sztuka się liczy. Na pewno będę Was informować o przebiegu eksperymentu :)


Maska jest warta sprawdzenia, niedroga, łatwa w użyciu, coraz lepiej dostępna, a przy regularnym stosowaniu może pozytywnie zaskoczyć. W końcu większość z nas chciałoby mieć burzę włosów, będących synonimem kobiecości i miękką oprawą twarzy. Zwłaszcza jeśli natura nam poskąpiła ;)

Znacie tą maskę? Czy u Was też spowodowała przyrost nowych włosów?

DIY: Wcierka do skóry głowy wzmacniająca cebulki oraz przyspieszająca wzrost włosów

Zamarzyła mi się lwia grzywa... Zamarzyły mi się piękne włosy, bujne i przede wszystkim liczne niczym gwiazdy na niebie. Niech będzie ich więcej, bo im więcej tym weselej prawda?
Tak oto wpadłam na pomysł upichcenia wcierki. Na temat roślin wiem sporo, więc nie miałam problemu z doborem. W ruch poszedł skrzyp, pokrzywa i oczywiście korzeń łopianu.
Zależało mi, aby wcierka oprócz wzmocnienia cebulek, co powinno zaowocować licznymi włosami, regulowała także pracę gruczołów łojowych, nie chcę bowiem męczyć głowy zbyt częstym myciem. Warto spróbować :)

Wcierka do skóry głowy
wzmacniająca cebulki
przyspieszająca wzrost włosów
regulująca pracę gruczołów łojowych
przeciwłupieżowa


Składniki na ok. 0,5 l:
1 łyżka ziela pokrzywy
1 łyżka ziela skrzypu polnego
2 łyżki korzenia łopianu
ok. 4 szklanki wody destylowanej albo przefiltrowanej
1 łyżka nasion gorczycy białej (przyprawa)
1 łyżka nasion kolendry (przyprawa)
1 łyżka mocznika
1 łyżka francuskiej glinki zielonej illite
kilkanaście kropel ekstraktu z alg w płynie
kilkanaście kropel spirytusu salicylowego 2% lub konserwantu

oraz dwa kubki, garnuszek, duży pojemnik, opakowanie/a na gotową wcierkę, lejek, sitko, łyżka.


Zakupy:
Skrzyp, pokrzywę i korzeń łopianu kupiłam w sklepiku zielarskim, kosztują ok. 2-3 zł za paczkę. Glinkę zieloną, mocznik oraz ekstrakt z alg kupiłam w sklepie naturalne-piekno.pl, kosztują kilka złotych, a są bardzo wydajne i wszechstronne. O glince jeszcze napiszę, bo jestem nią absolutnie zachwycona! Przyprawy oraz spirytus nabyłam w zwykłym markecie, kosztują grosze. Wodę destylowaną także można kupić w markecie, ja użyłam przefiltrowanej kranówy.

Wykonanie:
Gotujemy 3 szklanki wody w czajniku. Do jednego kubka wsypujemy łyżkę pokrzywy, do drugiego łyżkę skrzypu. Oba kubki zalewamy wrzątkiem i odstawiamy do naciągnięcia i wystudzenia.


Do garnuszka wsypujemy dwie łyżki korzenia łopianu, zalewamy jedną szklanką zimnej wody i jedną gorącej, chyba że mamy pod ręką dwie szklanki letniej :) Wstawiamy na gaz, przykrywamy i podgrzewamy aż do zagotowania. Zestawiamy z ognia do wystygnięcia.


Po łyżce gorczycy białej i kolendry mielimy w młynku do kawy na pachnący proszek.
Do dużego naczynia przesypujemy zmielone przyprawy i zalewamy je ostudzonymi, przecedzonymi przez sitko płynami (skrzyp+pokrzywa+łopian), dokładnie mieszamy. Powinna wyjść lekko pachnąca zielonkawa zawiesina.


Przelewamy zawiesinę do buteleczek - u mnie wyszły dwie buteleczki 200 ml i jeszcze zostało trochę do użycia od razu :) Do każdej buteleczki wlewamy ok. 180-190 ml, zostawiamy trochę miejsca na składniki aktywne.
Do każdej buteleczki wsypujemy przez lejek albo tubkę z papieru (musi być suchy) po pół łyżki mocznika, po pół łyżki glinki i kilkanaście kropel ekstraktu z alg, na koniec dodajemy jeszcze kilkanaście kropel spirytusu, co by całość zakonserwował. Zamykamy. Dobrze wstrząsamy.
Oczywiście jeśli chcecie zrobić mniejszą ilość wcierki to wystarczy podzielić składniki na pól i dalej postępować analogicznie :)

   Co wyszło:
Zielona zawiesista ciecz o ciekawym ziołowym aromacie. Zapach nie jest zbyt intensywny jak dla mnie, najbardziej wyczuwam kolendrę i gorczycę. Przed użyciem koniecznie trzeba wcierkę wstrząsnąć, aby zawiesina równomiernie się rozproszyła w cieczy. Nie mam pojęcia czy wcierka nadaje się dla blondynek, ja mam teraz ciemniejsze włosy i zaryzykuję :) Dla blondynek polecałabym napar z pokrzywy zastąpić naparem z rumianku (podobno pokrzywa może zafarbować włosy).


Przechowywanie:
Zakonserwowaną wcierkę trzymam normalnie w łazience i nie żałuję jej sobie.

Stosowanie:
Przed zastosowaniem wcierki można zrobić peeling skóry głowy.
Wmasować delikatnie wcierkę w czystą skórę głowy przed (np. 0,5-1h) umyciem włosów, następnie umyć włosy delikatnym szamponem. Spłukać. Na włosy nałożyć maskę.
Jak dokładnie stosować?
Najlepiej trzymać ją w butelce z dzióbkiem lub z atomizerem, który ułatwi aplikację. Ja przelałam ją do butelki po płynie micelarnym Dermedic i bardzo wygodnie mi się ją z niej dozuje. Robimy przedziałek, nakładamy wcierkę, następnie 1-2 cm dalej znów przedziałek i znów wcierka itd. Na koniec delikatnie masujemy skórę głowy okrężnymi ruchami. Można także użyć wacika, strzykawki albo pędzla.

Dlaczego takie składniki:
Ziele pokrzywy: bogactwo m.in. witamin A, B2, C, K oraz pierwiastków siarka, fosfor, żelazo, wapń, sód, potas, krzem, jod, kwasów organicznych, garbników, flawonoidów itp. Zmniejsza wypadanie włosów, wzmacnia je, regeneruje i nabłyszcza. Zmniejsza przetłuszczanie, pomaga walczyć z łojotokiem i łupieżem. Włosy pozostają dłużej świeże.

Ziele skrzypu polnego: zawiera m.in. krzem, potas i krzemionkę (antyoksydant), flawonoidy, kwasy organiczne i garbniki. Poprawia ukrwienie głowy, zmniejsza wypadanie włosów, przyspiesza ich wzrost. Zmniejsza przetłuszczanie. Wzmacnia cebulki oraz regeneruje. Działa kojąco na skórę głowy, antybakteryjnie i przeciwzapalnie. Podobno opóźnia proces siwienia. Włosy wzmacniają się i dłużej są "żywe".

Korzeń łopianu: zawiera m.in. siarkę, fosfor, wit. C, fitosterole, olejki eteryczne, kwasy organiczne. Reguluje działanie gruczołów łojowych i zapobiega wypadaniu włosów. Likwiduje łupież.

Nasiona gorczycy białej: zawiera m.in. wit. A, K, P oraz siarkę, selen, żelazo, wapń, magnez, beta-karoten. Rozgrzewa i pobudza skórę, nawilża, zmiękcza, łagodzi łupież i stany zapalne, oczyszcza skórę. Stymuluje regeneracje struktury włosa oraz skóry głowy, zwiększa przepływ krwi do mieszków włosowych. Pobudza wzrost włosów, nabłyszcza je oraz odżywia cebulki.

Nasiona kolendry: zawiera m.in. żelazo, miedź, potas, wapń, mangan, cynk i magnez. Stymuluje wzrost włosów, zwiększa dopływ krwi do cebulek, likwiduje łupież, reguluje sebum, zapobiega keratynizacji gruczołów łojowych oraz pobudza ich udrażnianie, działa antybakteryjnie.

Mocznik: intensywnie nawilża i regeneruje skórę głowy przy 5-10%. Ułatwia wiązanie wody przez keratynę, przyspiesza odbudowę naskórka. Nie uczula.

Francuska glinka zielona illite: regeneruje, usuwa toksyny i zanieczyszczenia, usuwa obumarłe komórki naskórka, poprawia ukrwienie skóry, działa antybakteryjnie.

Ekstrakt z alg w płynie: bogactwo jodu, żelaza, wapnia, manganu, potasu, magnezu, krzemu, witamin, lipidów, polifenoli oraz aminokwasów. Intensywnie odżywia, remineralizuje, oczyszcza i nawilża. 1-10%

Pierwsze wrażenia:
Póki co użyłam wcierki dwa razy. Zapach ma ziołowy, dla mnie przyjemny, nie jest zbyt intensywny. Czuję go właściwie tylko podczas nakładania. Skóra głowy nie szczypie, nie swędzi, nie piecze, za pierwszym razem jedynie bardzo delikatnie "mrowiła". Wcierka ma w sobie delikatnie drobinki z glinki i zmielonych przypraw, które przyjemnie masują skórę głowy, więc darowałam sobie peelingi. Ładnie się wypłukuje, włosy nią nie pachną. Już po pierwszym razie zauważyłam, że włosy u nasady są zdecydowanie bardziej błyszczące i odbite, na długości na razie nic nie zaobserwowałam.
Testuję dalej i zobaczymy, ale najbardziej liczę na zmniejszenie przetłuszczania i wysyp bejbików :)

Muszę przyznać, że to moja pierwsza wcierka w życiu, więc życzcie mi powodzenia :)

EDIT: Wcierka po kilku dniach skumulowała swoje siły i zaczęła okrutnie śmierdzieć! Zdążyłam użyć jej ok. 6 razy, dopóki nie wytrzymałam, chlusnęłam na włosy wszystko naraz, by szybciej się skończyła i mam ją z głowy. Co zdążyłam zauważyć? Bez problemu włosy były świeże przez dwa dni, tutaj działała świetnie! Ku mojej uciesze zauważyłam także, że na szczotce zostaje znacznie mniej włosów po rozczesywaniu i ogólnie mniej włosów mi wypada i pałęta się bez celu po mieszkaniu (głównie na dywanie). Za krótko jednak jej używałam, aby stwierdzić cokolwiek na temat baby hair, więc nie wiem czy działała na tym polu.
Ogólnie polecam, ale tylko odważnym, zdeterminowanym lub mającym konkretny katar!

A Wy stosujecie wcierki? Czy są widoczne efekty?

Babuszka Agafia, Specjalny szampon do włosów "Aktywator wzrostu"

W ogólnym szale na kosmetyki rosyjskie chyba najczęściej przewijają się produkty Babuszki Agafii. Nazwa bardzo swojska, fajnie mi się kojarzy - z babciną apteczką czyli zbieraniem ziół w lecie i suszeniem ich na strychu.
Zaciekawiło mnie kto zacz ta Babuszka Agafia?


Słynna już Babuszka to syberyjska zielarka Agafia Ermakova, która od dzieciństwa zajmowała się ziołami. Swoje receptury otrzymała od matki i babki, były więc one przekazywane z pokolenia na pokolenie i zapewne wielokrotnie sprawdzane, a może nawet i ulepszane.

Ludzie od wieków wiedzieli, że zioła mają różne cenne właściwości. W produkcji kosmetyków Babuszki używane są cenne oleje i ekstrakty roślinne, natomiast brak w nich SLS, silikonów, parabenów, parafiny i innych syntetycznych substancji, które mogłyby być szkodliwe. Produkty posiadają certyfikaty ICEA i ECOCERT, a surowce pochodzą z czystych terenów Syberii i okolic Bajkału. Ponadto surowce w procesie produkcji nie tracą swoich cennych właściwości, ponieważ nie są wystawiane na działanie wysokiej temperatury.
Tyle w teorii. A jak to wygląda w praktyce?

Mając takie informacje nie mogłam się powstrzymać. Kupiłam początkowo tylko szampon i maskę do włosów, jednak od tamtej pory moja kolekcja Babuszki trochę się rozrosła :)

Dziś napiszę o moim pierwszym produkcie od Agafii.


Szampon do włosów Babuszki Agafii przyspieszający porost włosów


Szampon o pojemności 100ml, a więc nie za dużej, można kupić w sklepach zielarskich i internetowych od 3,50zł w górę.

Zdecydowałam się ostatecznie na tą wersję szamponu, ponieważ chciałam wzmocnić i dodatkowo pobudzić do wzrostu nowe, nieśmiałe włoski. Mam sporo włosów, ale są cienkie, więc wcale tej ilości nie widać. W dodatku łatwo je obciążyć i szybko się przetłuszczają.


 Szampon kupujemy w wygodnej dla mnie saszetce z zakręcanym korkiem. Saszetka jest solidna, spokojnie można zabrać ją ze sobą w podróż i nic się nie wyleje. W dodatku jest lekka i niewielka. Początkowo jest stabilna, ale wraz z upływem zawartości trzeba ją opierać lub kłaść, ponieważ się przewraca. 
Kolorystycznie również do mnie przemawia. Rosyjskiego nie znam, ale "100% natural ingredients" oraz angielskie i łacińskie nazwy w składzie przeczytam i zrozumiem ;)


 Szampon jest dość lejący, ma lekko beżowy odcień. Zapach jest bardzo charakterystyczny, trochę ziołowy, trochę jakby suszonych kwiatów i trochę jakby aptekarski (kojarzycie ten aromat po wejściu do apteki?). W sumie nie zachwyca, ale i nie przeszkadza. Na pewno jest delikatny, a na włosach praktycznie już go nie czuć.


Skład: Zaraz po wodzie mamy Sodium Coco Sulfate (detergent, jedynie odrobinę delikatniejszy niż SLS i w zasadzie będący tym samym...), ekstrakt z syberyjskiej kosodrzewiny, łagodny detergent, emolient/emulgator, Sorbitane Caprylate (aprobowany przez ECOCERT, zagęstnik, stabilizator emulsji, wspomaga wydajność konserwantów, dzięki czemu w kosmetyku może być ich mniej, sam konserwantem nie jest), ekstrakt z pięciornika niskiego, ekstrakt z korzenia łopianu większego, organiczny ekstrakt mydlnicy lekarskiej, olej z owoców rokitnika, organiczny ekstrakt z dziurawca zwyczajnego, olej z dzikiego pieprzu, Parfum, trzy konserwanty, regulator pH, Caramel.

Moim zdaniem skład nie jest taki niewinny. Gdzie Babuszka Agafia znalazła SCS nie wiem, ale bardzo wątpię, aby była to receptura jej babki.


Najważniejsze jest jednak działanie, a tego nie można mu odmówić. Szampon przyjemnie myje włosy, choć trzeba uważać, aby nie uciekł z powodu lejącej konsystencji. Dostatecznie się pieni, tworząc stabilną pianę. Łatwo się spłukuje.

Na szczęście nic mnie nie uczula, nie szczypie w oczy i nie podrażnia. Szampon nie wywołuje u mnie łupieżu, czego najbardziej się boję przy nowych produktach tego typu. 

Włosy po umyciu są naprawdę miękkie w dotyku i lejące, dobrze oczyszczone i, co ciekawe, nie przetłuszczają się zbyt szybko. Spokojnie mogę umyć je po dwóch dniach, a nie tak jak zazwyczaj po jednym. Końcówki, które mają skłonność do puszenia się, są nawilżone i wygładzone. Włosy wyglądają ładnie i zdrowo oraz są odbite od nasady. Najlepsze rezultaty uzyskuję po zastosowaniu maski również od Babuszki.

Po nieregularnym stosowaniu stwierdziłam, że zdecydowanie mam więcej nowych bejbików, ale jednocześnie stosowałam także inne preparaty wzmacniające, więc trudno mi określić czyja dokładnie o zasługa. Pewnie stosowania wszystkich na raz :)


Nie dziwię się, że Babuszka zawojowała Polskę. Kosmetyk zawiera sporo roślinnych ekstraktów, co osobiście bardzo mi się podoba, ale nie jest wolny od wad. Wiadomo - do wszystkiego można się przyczepić ;)

Znacie? Co jeszcze polecacie?

Radical, Mgiełka wzmacniająca do włosów zniszczonych i wypadających

Lubię produkty do włosów, nad którymi nie trzeba się zbytnio wysilać i robić stu denerwujących rzeczy jak owijanie folią lub ręcznikiem czy płukanie milion razy tym i tamtym itp. Lubię łatwe rozwiązania do włosów i podziwiam dziewczyny, które potrafią siedzieć pod baldachimami z olejów, masek czy odżywek godzinę albo i dłużej :) Wszelkie mgiełki i spraye mile widziane, choć ich działanie wzmacniające czasem trudno jest ocenić.

Radical, Mgiełka wzmacniająca do włosów zniszczonych i wypadających


Opakowanie jest standardowe, widać ile produktu zostało wewnątrz. Na bardzo trwałej etykiecie mamy wszelkie informacje dotyczące kosmetyku. Spryskiwacz ładnie rozpyla produkt na włosy i nigdy się nie zaciął. 200 ml kosztuje 5-10 zł (zapłaciłam 8 zł).


Mgiełka jest niesamowicie wydajna, mam ją bardzo długo, choć może to dlatego, że nie używam jej po każdym myciu włosów. Zawsze aplikuję na wilgotne włosy, ponieważ moje "delikatesy" na sucho potrafi obciążyć i skleić. Przyjemny zapach ziół nie jest nachalny i szybko się ulatnia, a na włosach właściwie już go nie czuję.


Skład: No cóż, już na drugim miejscu zawiera alkohol, który może wysuszać włosy, z moimi na szczęście tego nie robi. Zawiera także m.in. środek antystatyczny, wyciąg ze skrzypu polnego, ekstrakt z zielonej herbaty, panthenol, inulinę (łagodzi, nawilża, nadaje blask, chroni naturalną florę bakteryjną skóry głowy). Szczegółowy skład na focie.


Mgiełka zdecydowanie ułatwia rozczesywanie i przeciwdziała elektryzowaniu się włosów, chociaż nie na taką skalę jak maska keratynowa Kallosa (która u mnie nic innego dobrego w sumie nie robiła). Podoba mi się, że widocznie nabłyszcza włosy i sprawia, że są one miękkie, a jednocześnie odporne na czynniki zewnętrzne. Uznałam, że warto spróbować także na skórę głowy, więc raz w tygodniu po umyciu włosów spryskuję skórę i delikatnie wcieram preparat opuszkami palców. Mam wrażenie, że dzięki w miarę regularnemu stosowaniu mgiełka wzmocniła i zagęściła moje włosy oraz sprawiła, że rośnie jeszcze więcej "bejbików" - choć z tym akurat specjalnie problemów nie miałam. Wygładza także włosy, zwłaszcza moje, skłonne do puszenia się. Wydaje mi się, że na takie delikatne włosy jak moje działa trochę jak lakier, zwłaszcza na sucho - utrwala i niestety lekko skleja. Podoba mi się, że jest polskiej produkcji i w niskiej cenie.


Znacie tą mgiełkę? Może polecacie jakieś inne "łatwe w obsłudze" i skuteczne produkty do czupryny?
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj