EKOCUDA - relacja z tagrów kosmetyków naturalnych w Warszawie 8 edycja 11-12.09.2021

Targi naturalnych kosmetyków i gadżetów EKOCUDA 2021 - relacja 

Kolejna, 8 edycja, Targów Kosmetyków Naturalnych EKOCUDA już za nami. Zapraszam na krótką relację z tego wydarzenia, ponieważ jak zawsze wybrałam się na to wydarzenie. Bardzo lubię być na bieżąco i znać nowości kosmetyczne, a targi to idealna okazja, aby móc je powąchać, sprawdzić konsystencję i porozmawiać o działaniu. Moim celem było także znaleźć fajne inspiracje na prezenty.

Inne relacje z Targów Ekocuda znajdują się pod poniższym linkiem:

 

ekocuda-2021-relacja

8 edycja Targów Kosmetyków Naturalnych EKOCUDA

Tym razem Targi odbyły się w nowej lokalizacji w Warszawie. Przypomnę, że dwie pierwsze edycje targów odbyły się w Domu Towarowym Braci Jabłkowskich (pierwsza edycja w 2016 r.), kolejne w Centrum Praskim Koneser. Najnowsze, 8 z kolei targi stacjonarne, odbyły się tymczasem w Centrum EXPO XXI przy ulicy Prądzyńskiego 12/14 w Warszawie. Miało to swoje plusy - dużo miejsca, swobodne poruszanie się po Tragach, przestrzeń, duży parking (płatny), ale i minusy - zupełnie inny dojazd czy brak licznych restauracji dookoła lokalizacji (była kawiarnia i kilka food trucków).

babo-nature-queen-alchemia-lasu

Ciekawe polskie kosmetyki naturalne

Powyżej kosmetyki, które miałam okazję sprawdzić na Ekocudach i które mnie zachwyciły na tyle, że planuję je w przyszłości kupić. Rozświetlające serum antyoksydacyjne do twarzy Nature Queen pięknie odbija światło będąc na skórze, ale nie zawiera drobinek, więc ten blask jest bardzo naturalny i zdrowy. Z kolei serum antystresowe marki Babo o cudownych zapachu kakao to poprawiacz humoru, ale też bardzo lekki kosmetyk, który nada się zarówno pod krem z filtrem jak i krem na noc. Alchemia Lasu zachwyciła mnie botanicznymi perfumami o ciekawych, nietypowych kompozycjach. Jeśli lubicie nietuzinkowe zapachy to zdecydowanie warto się im bliżej przyjrzeć.

swiece-sojowe-bosphaera-ecocera-nowosc

Nowe marki, nowe produkty i nowe odkrycia kosmetyków naturalnych

Kolejne cudowności to nieznana mi dotąd marka Dotyk Kreacji, która tworzy prawdziwie mistrzowskie, naturalne kosmetyki! Szampon w kostce na bazie wywaru z mydlnicy zamiast detergentów to musi być mistrzostwo! Nareszcie miałam też okazje poznać zapachy ręcznie wykonanych świec sojowych Bosphaera i najbardziej przypadła mi do gustu Powabna Śliwka. Idealny zapach na jesień, tajemniczy, a jednocześnie trochę słodki - fajne połączenie. Wypróbowałam również nowości Ecocera, którymi są dedykowane pod oczy pudry ryżowe o dwóch wykończeniach: matowym i rozświetlającym z drobinkami. Drobniutko zmielone pudry mają za zadanie rozświetlić okolice oka i optycznie zmniejszyć widoczność zmarszczek mimicznych (wersja rozświetlająca z kwasem hialuronowym) lub wygładzić skórę i pobudzić mikrokrążenie (matowy z kofeiną).

pomysl-na-naturalne-prezenty

Pomysły na naturalne prezenty dla niej i dla niego

Na stoisku marki Prosta Kostka, oprócz oczywiście kosmetyków, były przepiękne, ręcznie wykonane mydelniczki np. w kształcie liści. Nietuzinkowy i wyjątkowy prezent dla fanek naturalnych mydeł w kostce. Z kolei świece sojowe marki Domkove to fajny pomysł na prezent z humorem ze względu na nazwy zapachów np. 500+, Dyktator, Dzwonią Dzwonki Sań czy Gabinet Szefa. Wegańska sól do kąpieli marki Yes to ukłon dla osób uwielbiających długie kąpiele w wannie i... brokat, bowiem pachnąca sól sprawia, że woda skrzy się licznymi drobinkami - coś pięknego!

nowosci-kosmetyki-naturalne

Nowości kosmetyczne na Ekocudach - naturalne i polskie

Niedawno znana firma Mokosh pokazała światu swoją markę-córkę czyli Needit Nature. Aktualnie marka oferuje kilka kosmetyków, a wszystkie można było poznać osobiście na Ekocudach. Zapowiada się ciekawie, kosmetyki są niedrogie i mają naturalne składy. Z kolei puławska firma Yappco wystawiła swoją kolejną markę Bio My Skin, również na bazie komponentów pozyskanych z jabłek, ale tańszą. W ofercie kremy, sera i krem pod oczy, a także produkty do oczyszczania twarzy i maska - wszystko certyfikowane Ecocert Cosmos Natural. Marka Mikuno pokazała światu swój skoncentrowany eliksir pod oczy, ukryty w ciekawym opakowaniu - skórę pod oczami masują trzy metalowe kuleczki, które dodatkowo pomagają pozbyć się opuchnięć np. rano.

opcja-natura-ekocuda

Opcja Natura - polskie kosmetyki, które podbijają internet

Markę Opcja Natura poznałam jakiś czas temu i szybko zdobyła ona moje serce. Cudowne zapachy pochodzące z olejków eterycznych (mój fav to żel limonka aloes - kto lubi cytrusy koniecznie powinien go poznać!). Niedawno napisałam również artykuł we współpracy z marką, który dostępny jest pod poniższym linkiem, a przekazuję w nim podstawy codziennej pielęgnacji twarzy:

 
najlepsze-polskie-kosmetyki-naturalne

Znani ulubieńcy i kosmetyczne naturalne pewniaki

Felicea to polska marka naturalnych kosmetyków do makijażu, dostępna np. w Hebe. Wiele moich osobistych ulubieńców pochodzi właśnie z Felicea, m.in. jest to najlepszy podkład płynny jaki kiedykolwiek miałam oraz pomadki do ust, które są jak balsam ochronny z kolorem - bardzo komfortowe i naturalne. Naturativ (dostępne np. w Kontigo) to kolejna dobrze znana mi marka kosmetyków o niesamowitych składach, świetnych konsystencjach i działaniu. To jedyna polska marka posiadająca wyśrubowany certyfikat NaTrue. Z kolei marka Unit4men (dostępna np. w Douglas) to najlepsze naturalne kosmetyki dla mężczyzn. Tzw. "dobrym składom" towarzyszy tutaj prawdziwa perfumeryjna kompozycja zapachowa, co sprawia, że mężczyźni chętnie sięgają po te produkty. Są też wymarzonym prezentem dla wymagających panów.

 
sensummare-ekocuda

Kolejne dobrze znane już fankom naturalnej pielęgnacji marki to Sensummare - luksusowe kosmetyki na bazie dobroci z morza oraz Ovium - marka wielorazowych, świetnej jakości wacików kosmetycznych z bawełny organicznej, szytych przez polską kwarcową. Swoje stoisko miała również marka Dworzysk - posiada ona własne uprawy lawendy na Podlasiu, z której tworzy zarówno kosmetyki jak i niezwykle smaczne herbatki ziołowe. 

To nie są oczywiście wszyscy wystawcy, ponieważ tych było bardzo dużo. Na targach byłam w niedzielę, kiedy innych zwiedzających było już podobno mniej, więc miałam bardzo dużą możliwość spokojnie porozmawiać z właścicielami lub przedstawicielami poszczególnych marek, a także lepiej poznać kosmetyki. Miło spędziłam ten czas i czekam już na kolejne targi kosmetyczne.

probki-kosmetykow-naturalnych

Z Ekocudów nie wróciłam z pustymi rekoma. Na pierwszym zdjęciu w poście pokazałam swoje zakupy i prezenty, a tu powyżej mnóstwo próbek, którymi firmy chętnie się dzieliły. Od siebie przekazałam producentom puste opakowania szklane, które mogą zostać ponownie wykorzystane przy produkcji. Dziękuję wszystkim markom za inspirujące rozmowy i życzę kolejnych pomysłów na cudowne produkty naturalne.

 Lubicie targi kosmetyczne?

Nature of Woman 3 - spotkanie blogerek naturalnych w Bydgoszczy

7 grudnia, tuż po Mikołajkach, odbyła się trzecia edycja spotkania Nature of Woman. Spotkania są naszym pomysłem na integrację osób lubiących kosmetyki naturalne i jako jego autorki dbamy o każdy szczegół - ja oraz Anastazja z bloga stazyjka.pl. Tym razem spotkałyśmy się w Bydgoszczy, mieście Anastazji, w którym miałam przyjemność być po raz pierwszy. Samo miasto oczarowało mnie architekturą oraz przytulnymi knajpkami, trafiłyśmy także na czas Jarmarku Bożonarodzeniowego :) Co tym razem robiłyśmy? Zapraszam na relację!


blogerki-naturalne

Nature of Woman - spotkania dla osób zainteresowanych naturalnymi kosmetykami


Nasze wydarzenie odbyło się w ślicznym miejscu, jakim jest restauracja Villa Secesja - w parku w samym centrum miasta. Ładne i przestronne wnętrza oraz smaczne jedzenie to atrybuty willi. Jeśli macie ochotę zapraszam również na relacje z poprzednich edycji w Warszawie:

Spotkanie rozpoczęłyśmy ciekawym wykładem Leny Murawskiej, która sama siebie określa mianem "dinozaura blogosfery". Tematem naszych rozmów było zaufanie czytelnika oraz postrzeganie blogów urodowych przez "zwykłego" czytelnika. Przyznam szczerze, że wykład był interesujący, ponieważ sama nie zwracałam uwagi na kilka aspektów poruszonych przez Lenę. Prowadząc bloga od 2015 r. nabrałam swoich zwyczajów, które niekoniecznie muszą być zrozumiałe i oczywiste dla czytelników. Takie odwrócenie perspektywy daje możliwość przyjrzenia się swoim działaniom od zupełnie innej strony, a w rezultacie poprawienie przejrzystości bloga.


Kolejnym punktem spotkania była wymiana upominkami mikołajkowymi - świetny pomysł Anastazji! Każda z nas przygotowała prezent dla jednej z uczestniczek, co dało nam satysfakcję zarówno z możliwości przygotowania niespodzianki dla kogoś, jak i jej otrzymania. Bardzo dziękuję Magdzie za wspaniały podarunek, widoczny na zdjęciu poniżej. Sprawił mi dużą radość!



Następnie przyszedł czas na wykład Diany, kosmetolog i dietetyk prowadzącej w Warszawie gabinet Naturale oraz blog o tej samej nazwie naturale-blog.pl. Diana opowiedziała nam o wpływie diety na stan skóry, szczególnie trądzikowej. Wspomniała także o roli zdrowych jelit (kiszonki!) oraz witamin w codziennej diecie (wit. D3!), co popieram całym sercem. Sama suplementuję wit. D3 po tym, jak w badaniach wyszedł mi ogromny niedobór. Od tamtej pory poprawiła się nie tylko odporność organizmu na choroby, ale i stan cery! Szczerze polecam komplet badań krwi w kierunku niedoborów, które sama robię - będąc wegetarianką od 20 lat staram badać się regularnie i jedynie niedobory wychodzą mi w wit. D3, ale warto trzymać "rękę na pulsie" i nie lekceważyć tego tematu.



Następnie kilka ciekawostek z branży kosmetycznej opowiedział nam mój mąż, który kilka lat przepracował w jednej z firm. Dziękuję mężowi za podzielenie się swoim doświadczeniem z pracy, dla mnie takie informacje "jak to działa od wewnątrz" są najciekawsze! :)

Wyżej: część rzeczy na licytację, m.in. zestaw kosmetyków naturalnych dla mężczyzn Unit4men, zestaw kosmetyków konopnych Cannamea oraz płatki wielorazowe Ovium.


Spotkanie zakończyłyśmy licytacją, ponieważ chciałyśmy przy okazji zrobić coś dobrego. Zbierałyśmy pieniądze na rehabilitację małego Szymonka. Zebrałyśmy ponad 1100 zł, co jest przeogromna kwotą, jako że było nas tylko 11 osób + mój mąż (który też dzielnie licytował)! Dziękuję każdej z naszych wspaniałych uczestniczek za zaangażowanie i hojność, jesteście niesamowite! 

Poniżej od lewej: Ola (Zielony Pokoik BLOG), Diana (Naturale BLOG), Ewelina (Revelkove Love BLOG), Madga (I Love Dots BLOG)., Klaudia (@ja_ekodama na IG),  Agnieszka (Naturalnie Nieidealna BLOG), Kasia (Innooka BLOG), Edyta (@cowkosmetykachpiszczy IG), Anastazja (stazyjka BLOG) i ja. Zabrakło na zdjęciu Kamili, która musiała wyjść wcześniej na pociąg (My Lovely Fuchsia BLOG).



Dziękuję też sponsorom za wsparcie nas poprzez przekazanie rzeczy na licytację i możliwość poznania krajowych perełek. Jak zwykle postawiłyśmy na mniejsze marki kosmetyków naturalnych, chciałybyśmy aby coraz więcej osób miało okazję poznać rodzime produkty, tworzone z miłością i starannością o każdy szczegół.

Poniżej nowości Felicea. Podkład, rozświetlacz i matowa pomadka są u mnie w codziennym użyciu. Pokład pięknie się rozprowadza, ma dobre krycie i całkiem przyjemną trwałość. W pomadkach Felicea jestem zakochana od dawna, a rozświetlacz jest idealny na co dzień! Kredka wielofunkcyjna w odcieniu fioletu może być cieniem do powiek lub nietypową pomadką do ust, jest kremowa i ładnie lśni.



Kosmetyki pielęgnacyjne Full Mellow znam od dłuższego czasu. Są to niesamowicie radosne produkty o nietypowych, uwodzicielskich zapachach. Uwielbiam szczególnie łagodne żele pod prysznic, są delikatne i nie swędzi po nich nawet wrażliwa skóra.


Poniżej maseczka-peeling Babo, bardzo uniwersalny kosmetyk, łagodny nawet dla cery wrażliwej, a jednocześnie skuteczny i pielęgnujący. Peeling do ciała z biodegradowalnym brokatem BodyGlitter oczyszcza skórę pozostawiając na niej pielęgnującą, połyskującą warstewkę, idealny produkt na Sylwestra, imprezy i karnawał! Z kolei tonik Nowa Kosmetyka z kwasami poprawia stan skóry w tempie błyskawicznym! Po ostatnich eksperymentach z kremem uratował mnie dosłownie w niecały tydzień, świetny produkt.


Kosmetyki MgLife czyli cytrusowy mus do ciała oraz naturalny dezodorant. Obu obecnie używam od jakiegoś czasu.  Mus przypomina w konsystencji treściwsze masełko, otula skórę tłustawą warstewką i przepięknie pachnie. Z dezodorantu jestem zadowolona, chroni mnie przed nieprzyjemnym zapachem i nie podrażnia póki co, przyjemnie pachnie olejkami eterycznymi.


Kosmetyki pielęgnacyjne od sklepu z kosmetykami naturalnymi Kalina również są już w użyciu. Olejek pod prysznic EoLaboratorie z miejsca zdobył moje serce! Jest pachnący i delikatny, a przy tym dobrze oczyszcza skórę. Kremik do rąk jest lekki, nawilża i nie zostawia tłustej warstwy, nosze go w torebce. Szamponu do włosów jeszcze nie używałam.


Poniżej moje kosmetyki wylicytowane w aukcji charytatywnej. Zestaw odżywek Anwen oraz limitowany olejek do masażu piersi BioUp.


Przy okazji wymieniłyśmy się próbkami i odlewkami kosmetyków.  Przynajmniej teraz wiem, że dezodorant Trawiaste jest najgorszym naturalnym tego typu produktem, jaki miałam okazję używać - zupełnie nie chroni przed nieprzyjemnym zapachem (wręcz odwrotnie!) - cieszę się, że go nie kupiłam, a jest dość drogi. Peeling do ciała oraz olejek W Organics z kolei już nie są dostępne w sprzedaży, a szkoda, ponieważ zapach to czysty obłęd, a i działanie świetne! Krem do twarzy Mandarynkowy z kolei ma fajną konsystencję i przyjemnie nawilża, ale niestety moja próbka już nie pachnie.


Poniżej prezent, zupełne zaskoczenie. Klaudia (ja_ekodama IG) wie, że uwielbiam świece sojowe i obdarowała mnie przepiękną, wyjątkową świecą Moon Aura. Dziękuję bardzo, jest mi niesamowicie miło! Zobaczcie tylko jaka ta świeca jest niesamowita!


Spotkanie było trzecią edycją Nature of Woman. Powoli myślimy o kolejnej, kto wiem gdzie tym razem postanowimy się pojawić? 

Gdzie kupić kosmetyki naturalne w Warszawie? Relacja z otwarcia Helfy

Każda fanka zdrowej żywności lub kosmetyków naturalnych czy wegetariańskich zadaje sobie pytanie: gdzie je kupić? Szukamy szerokiego wyboru w przystępnej cenie, promocji, możliwości osobistego odebrania zakupów lub sprawdzenia konsystencji czy zapachu na testerze. Chcemy mieć duży wybór oraz poradzić się rzetelnych sprzedawców, którzy pasjonują się dokładnie tym samym, co my. Ja na pewno należę do takich osób, a wiem, że grono fanek produktów naturalnych stale się powiększa. Dlatego tak bardzo cieszy mnie wiadomość, że sieć sklepów Helfy powiększyła się i niedawno został otwarty również sklep w Warszawie. Do tej pory z asortymentu mogły swobodnie korzystać mieszkanki Krakowa, Wrocławia, Katowic oraz Torunia. Oczywiście zawsze można zrobić zakupy on-line, tym bardziej, że Helfy zawsze podaje składy sprzedawanych kosmetyków, ale przykładowo perfum przez internet już nie powąchamy.



Sklep stacjonarny Helfy znajduje się na Al. Komisji Edukacji Narodowej 51 w Warszawie, 8 minut spacerem od stacji metra Imielin, 10 minut od stacji Natolin. Dotrzeć łatwo, ominąć i nie rozpoznać trudno :)


Helfy to nie jest ogromny sklep pozbawiony osobowości. Wnętrze jest klimatyczne i wygodne, a półki wręcz uginają się od kosmetyków. Wszystkie kosmetyki są co najmniej wegetariańskie, a duża część jest wegańska. Jest to bliskie filozofii właścicieli, którzy są wegetarianami - jak ja :)


Na półkach można znaleźć wiele perełek, ale warto czytać składy, ponieważ niewielka część kosmetyków do włosów zawiera parafinę - skoro część klientek poszukuje takich kosmetyków i one im służą, Helfy je oferuje. W końcu każda z nas unika innych składników, nie da się dogodzić każdemu. Czytanie składów przed zakupem to u mnie norma, zawsze można się również poradzić sprzedawczyń. Warto podglądać ofertę, ponieważ często pojawiają się promocje i wyprzedaże, więc łatwo upolować genialne produkty w jeszcze niższej cenie.


Co ciekawe w sklepie znajdziemy również spory wybór środków czystości. Osobiście najczęściej używam zwykłego octu, sody i cytryny, ale podczas wizyty zakupiłam bezzapachowy, biodegradowalny płyn do tkanin i jestem z niego niezwykle zadowolona. Pranie jest miękkie i nie elektryzuje się, w pralce nie ma niepożądanych zapachów, a jeśli mam ochotę na pachnące ubrania dodaję do szufladki kilkanaście kropel olejku eterycznego :)


Helfy posiada niezwykły asortyment, część marek była mi dotąd nieznana. Przykładowo czy wiecie, że na Podhalu produkuje się naszą rodzimą wodę termalną Termissa? Oczywiście kupiłam jedną na wypróbowanie!


Jednak największym hitem był regał z perfumami. Francuskie, arabskie, orientalne zapachy - każdy znajdzie coś dla siebie. W ciemno trudno kupić perfumy, opisy często są mylące, różne nosy wyczuwają inne nuty zapachowe albo wręcz je mylą. W sklepie stacjonarnym można wypróbować każdy zapach na sobie, ponosić go, potestować, sprawdzić jak się rozwija. A zapachy są nieziemskie! Choć zawsze myślałam, że ciężkie perfumy nie są dla mnie znalazłam kilka, które mocno trafiają w mój gust, a widoczna na zdjęciu niżej woda toaletowa Acorelle wręcz mnie uwiodła! Jest przepiękna!


Helfy to również prawdziwy raj dla osób kochających domowe kosmetyki i prostą pielęgnację. Olej 100%, kwas hialuronowy czy masło? Nie ma sprawy! Wszystko jest na miejscu. Wystarczy wybrać najlepszą opcję do rodzaju cery. Naturalne, pięknie wyglądające mydełka? A może płyn do mycia owoców i warzyw? Proszę bardzo :)


Naturalny makijaż jak najbardziej również jest możliwy. Puro BIO, Benecos czy Felicea to propozycje dla osób szukających alternatywy dla drogerii, czyli kolorówka oparta o oleje i pigmenty.


Sklep stacjonarny będzie się rozwijał. Już wkrótce możliwy będzie odbiór osobisty kosmetyków czy żywności zakupionej on-line. Sama czekam na dostępność świątecznej edycji herbat Yogi Tea, której spróbowałam podczas otwarcia, a która zdecydowanie mnie oczarowała jesiennym aromatem i rozgrzewającą mocą.


Podczas otwarcia spotkałam inne roześmiane blogerki: Revelkove-Love, Kolorowy Kraj, Blonde Bangs serdecznie pozdrawiam! Mam nadzieję, że jeszcze nieraz się spotkamy :) Sympatyczna Pani Małgosia cierpliwie odpowiadała na nasze pytania, oprowadzała nas po sklepie i poczęstowała wegańskim tortem oraz wspomnianą herbatką. Atmosfera była świetna, luźna i wesoła :) Świetnie się bawiłam przeglądając półki i pewnie będę częstym gościem w sklepie.


Poniżej możecie zobaczyć jakie cuda przywiozłam do domu! Niektóre kosmetyki już są w użyciu :)

Znacie Helfy? Robicie zakupy w sklepach z kosmetykami naturalnymi? Czy Was również fascynują orientalne perfumy?

Meet Beauty edycja III oraz Beauty Days II 2017

W tym roku miałam okazję po raz trzeci uczestniczyć w niezwykłej konferencji dla blogerek i vlogerek kosmetycznych. No dobra, także jednego blogera - pozdrawiam Michała z Twoje Źródło Urody oraz kilku instagramerek - pozdrawiam Kasię z kasia.love :) Uwielbiam takie spotkania i jedyne, czego żałuję, to szybkiego upływu czasu. Serio, jakby go ktoś dosłownie zawinął, zawiązał supeł i w ten sposób skrócił. Cała konferencja trwała aż dwa dni, a mimo to minęła niepostrzeżenie. Ani się obejrzałam, a już w tłoku i duchocie, wraz z pokaźną grupą innych uczestniczek, wracałam autobusem do Warszawy. Wiadomo - czas w miłym towarzystwie, na pogaduszkach i ciekawych wykładach umyka niepostrzeżenie!


W tym roku wydarzenie odbywało się w Międzynarodowym Centrum Targowo-Kongresowym Ptak Warsaw Expo w Nadarzynie pod Warszawą. Podobało mi się, że organizator pomyślał o darmowych autobusach z centrum Warszawy dla wszystkich, chcących odwiedzić Targi oraz Meet Beauty (chociaż niektóre kursy były mocno oblegane!). A właśnie, wiele osób myliło oba wydarzenia, choć nie były tożsame. Konferencja dla blogerów - Meet Beauty - odbywała się w wydzielonej części hali. Aby się na nią dostać trzeba było mieć specjalną opaskę i identyfikator. Natomiast Targi Beauty Days były dla wszystkich, a wstęp był darmowy, wystarczyło się tylko zarejestrować przy wejściu.


Meet Beauty wyróżnia się przede wszystkim ciekawymi warsztatami, na które wcześniej należało się zapisać. Zadanie niełatwe, trzeba o nie zawalczyć jak o ostatniego pączka w Tłusty Czwartek, ale warte zachodu.Osobiście byłam na dwóch warsztatach. Ekipa Neo Nail zaprezentowała nam nową serię lakierów hybrydowych Aquarelle. Zdobienia od razu podbiły moje serce, choć wcale nie są łatwe! Po zrobieniu kilku kulfonów, których widoku Wam zaoszczędzę, wpadłam na to, że paznokieć należy ledwo muskać pędzelkiem. Ponadto teoretycznie nie wystarczy posiadanie samego koloru ze specjalnej serii (super, że jeden dostałyśmy!), należy dokupić jeszcze specjalną bazę, ale.... Na zwykłej bazie Neo Nail wzorki wychodzą równie ładnie. Sprawdziłam! Jest wystarczającą lejąca, aby kolor rozpływał się jak lukier na gorącym pierniku (chyba jestem głodna :D).


Kolejne warsztaty, tym razem z marką Golden Rose, prowadziła Karolina Zientek. Uwaga, będzie profanacja: dotąd nie miałam pojęcia kto to, zapewne dlatego, że praktycznie nie oglądam YT (oprócz Czarszki i kilku mniej znanych, acz zacnych osobistości). Szybko zostałam jednak nawrócona na właściwą ścieżkę, a wręcz zauroczona ciepłem Karoliny oraz jej ogromną wiedzą i chęcią dzielenia się nią. Sporo ciekawych rzeczy się dowiedziałam, a wszystko było pokazane na uroczej modelce :)


Na Targi zaproszono więcej znanych i lubianych (lub znanych i nielubianych, w zależności od poziomu zazdrości/dystansu do siebie/poglądów/przekonań/ambicji uczestników Targów) :D Wyhaczyłam Maję Sablewską, duet Wierzbicki i Schmidt, mignęły mi gdzieś KatOsu, Red Lipstick Monster, Adrianna Grotkowska, Kominek/Jason Hunt/Tomek Tomczyk/kolejne pseudo z przyszłości, wiem, ja też się już mylę. Oczywiście to nie wszystkie cudowne persony, które spotkałam. Poniżej na foto z Magdą z takiemojeoderwanie.pl, Kingą z gorzela.pl oraz Anastazją ze stazyjka.pl. Za to zresztą najbardziej lubię konferencje dla blogerów: mogę w realu spotkać osoby, które znam z internetu :)


Podczas całej konferencji Meet Beauty odbywały się również ciekawe panele (zwane wykładami), dostępne dla wszystkich zaproszonych blogerek. W części z nich udało mi się uczestniczyć - między warsztatami a snuciem się po stoiskach kosmetycznych a piciem kolejnej kawy (nie potrafię żyć bez kawy!). Najciekawszy z mojej perspektywy okazał się panel prowadzony przez Jest Rudo, a dotyczący fotografowania kosmetyków oraz kompozycji zdjęcia. I choć z różnych stron dobiegało ziewanie, szepty i ogólne wzdychanie (podobno panel nie był odkrywczy) to jednak ja usystematyzowałam sobie pewną wiedzę, a kilka innych spraw potwierdziłam. Mam nadzieję, że widać progres na moich zdjęciach, chcę, by były tylko lepsze!


Fajne show wykonał również Jason Hust, choć nie mógł sobie darować kilku uszczypliwości względem nas, blogerek kosmetycznych, piszących wciąż o jakichś bzdetach :D Rozbawił mnie twierdząc, że przejrzał wszystkie blogi - 300 - aż sapnęłam ze współczucia. Ależ się musiał zanudzić :D Dodajmy do tego 300 profili na IG oraz 300 fanpage'ów. Gdyby miał wybór pewnie wybrałby chłostę xD Ale wróćmy do tematu, bo wykład był bardzo inspirujący! Tomek pokazał nam swój sposób na ogarnięcie pewnego rodzaju chaosu okołoblogowego (skąd ja to znam?), usystematyzowanie pewnych działań. Podrzucił też kilka konkretnych rozwiązań. Chwała mu!
Ciekawy panel dotyczący kosmetyków mineralnych przeprowadziła Ewa z bloga mademoiselleevebloguje. Sporo wiedziałam, bo lubię minerały, ale zawsze fajnie podejrzeć innych "w akcji". Ewa Red Lipstick Monster jak zwykle pełna energii i uśmiechnięta, ale nie pamiętam nawet o czym mówiła :D Konferencję zakończyła dyskusja na temat blogowych biznesów, co do której mam mieszane uczucia.


W tzw. międzyczasie oraz niedoczasie włóczyłyśmy się między stoiskami na Targach Beauty Days. Podobnie jak na pierwszej edycji odwiedzających nie było w nadmiarze, więc spokojny spacer lekkim slalomem był przyjemny. Kręciłyśmy się to tu,to tam, rozmawiając, kupując (kosmetyków nigdy zbyt wiele!), podpytując, wąchając, wcierając, a przy tym gadając o wszystkim. Jednak blogerki kosmetyczne nie są monotematycznymi stworzeniami. Ba, są nawet całkiem zabawne - jak chcą ;)


Najmocniej ciągnęło mnie do stoisk z kosmetykami naturalnymi, tyle, że znam ich ofertę dość dobrze. Kusiło mnie najmłodsze dziecko Fresh & Natural, czyli Pasta oczyszczająca, ale powstrzymałam się od zakupu, ponieważ oczyszczaczy mam zbyt wiele. Na pewno za jakiś czas i tak wpadnie w moje rączki, ale staram się działać rozsądnie. Wąchałam i macałam jak szalona, że się tak wyrażę, wszystko co mnie zainteresowało. Popełniłam również zakupy, niestety aż tak rozsądna to ja nie jestem. Zakupiłam m.in. słynne pudry Ecocera (bambusowy oraz ryżowy), olej z pestek moreli (moje włosy go kochają!), pomadkę w płynie Golden Rose. Więcej grzechów nie pamiętam :D



Szybko minęły te dwa dni. Takie konferencje powinny trwać minimum tydzień, aby się nagadać ze wszystkimi, posłuchać wykładów i wziąć udział w warsztatach, które nas interesują. Oczywiście wiem, że to nierealne, czasochłonne i ogólnie szalone, ale w ten sposób nie trzeba by ciągle z czegoś rezygnować. A tak - podczas warsztatów nie możesz być na wykładach, podczas wykładów nie pogadasz (no dobra, trochę szeptałyśmy po kątach), a podczas zwiedzania targów musisz całkiem zapomnieć o Meet Beauty. Ciągłe kompromisy, mimo to wspomnienia pozostaną miłe, niedociągnięcia prawdopodobnie zapomniane jako nieistotne, a nowe znajomości kontynuowane. Amen.

Teraz czekam na See Bloggers w Gdyni, a to już... zaraz. Z kim się widzę?

Ekocuda: relacja z pierwszych w Polsce targów kosmetyków naturalnych

W ubiegłą niedzielę 20 listopada miałam przyjemność uczestniczyć w ciekawym wydarzeniu, jakim niewątpliwie były pierwsze w Polsce targi kosmetyków naturalnych EKOCUDA. Idea jest, muszę przyznać, świetna i bardzo mi bliska, więc od razu wiedziałam, że jak tylko nic nie stanie mi na przeszkodzie zjawię się w Domu Towarowym Braci Jabłkowskich w Warszawie i na własne oczy zobaczę jak wygląda impreza. Wstęp? Wolny! Żadnych biletów :)


Nad wyborem miejsca targów mogę powiedzieć tylko, że ma ono swoje plusy i minusy. Według mnie lokalizacja w centrum jest minusem dla osób zmotoryzowanych (np. mnie), ponieważ nawet w weekend trudno znaleźć miejsce parkingowe. Za to dla poruszających się komunikacją miejską dojazd  jest łatwy i to praktycznie z każdej części stolicy.


John Masters Organics zaskoczyło mnie swoimi... kremami do rąk. Świetne, niecodzienne zapachy wręcz zachwycają, a połączenie limonki i świerku niesamowicie przypadł mi do gustu! 

Drugi minus to oświetlenie, które z niektórych miejscach było żółte, w innych wręcz rażące i niebieskawe, a w jeszcze innych bardzo, bardzo słabe. Myślę, że widać to na zdjęciach. Przez tak nierównomierne oświetlenie miałam wrażenie, że niektóre stoiska stoją "w kącie", były słabo widoczne i mniej oblegane przez odwiedzających czy klientów, jakby niedostrzeżone.


Orientana to marka znana mi już z kilku produktów. Miałam nadzieję kupić maskę  w płachcie, ale nie zdążyłam - rozeszły się zanim przybyłam. Dostałam za to próbki, w tym genialnego kremu do twarzy z kurkumą. Na stoisku można było przetestować praktycznie każdy kosmetyk marki :)

Plusem, i to ogromnym, jest jak zawsze kontakt z osobami, które pracują dla marek na co dzień. Dlatego lubię targi kosmetyczne - mogę zadać nurtujące mnie pytania, być na bieżąco z nowościami, sprawdzić zapachy, konsystencję czy skład. Dodatkowo niektóre marki oferują swoje cudeńka w wyjątkowo atrakcyjnych cenach, co jest charakterystycznie szczególnie dla Sylveco :)


Sylveco jak wiecie uwielbiam, podobnie Biolaven i Vianek. Z dwóch pierwszych marek miałam już praktycznie wszystkie dostępne kosmetyki, teraz nadrabiam w asortymencie Vianka (zachwyca mnie seria pomarańczowa!).  Dokupiłam sobie dwie pomadki brzozowe po... 5zł, choć polowałam na ukochany peeling, którego niestety zabrakło (dobrze, że mam w zapasach).


Zaciekawiło mnie kilka nowych dla mnie marek kosmetyków. Niektóre miały jedynie 2-3 produkty, za to dopracowane i dopieszczone do granic możliwości. Tak było w przypadku Melli Care, które pierwszy raz miałam okazję poznać: krem do rąk, krem do stóp i peeling to na razie cała oferta, ale za to jaka. Zapachy idą tu w parze z fajną konsystencją, a i składy, z tego co pamiętam, są całkiem przyjemne.


Iva Natura od jakiegoś czasu szturmem toruje sobie drogę wśród polskich internetów. Sympatyczna  rozmowa i wypróbowanie na dłoni ich słynnej czarnej, organicznej maski do twarzy zaowocowało nabyciem tejże do domowych testów. Mam też krem do stóp Iva Natura, mam więc nadzieję, że poradzi sobie z moimi nieznośnymi stopami. Kosmetyki te są napakowane ziołowymi ekstraktami, a całe składy prezentują się przyjemnie. Posiadają też certyfikaty.


Stoisko Na Piękne Włosy było tak oblegane, że nie udało mi się porozmawiać o sposobach na puszenie. Oczywiście żałuję, choć jednocześnie gratuluję też popularności :)


Włoskie stoisko wyróżniało się  natomiast kolorami i szerokim asortymentem. Tu nie kojarzyłam ani jednej marki zarówno z kolorówki, jak i pielęgnacji. Stoisko należało do sklepu internetowego Verdissimi, a po drugiej stronie stał sympatyczny Włoch. Kusiły mnie kolorowe kredki (zdjęcie niżej), ale ostatecznie zrezygnowałam, bo choć przepięknie prezentowały się na ręku, to okazały się raczej nietrwałe. Kupiłam za to szampon do włosów, zobaczymy jak się spisze.


Wytwórnia mydła szczególnie kusiła mnie balsamami do ust, choć ostatecznie zrezygnowałam ze względu na ogromne zapasy takich mazideł. W przyszłości natomiast na pewno  wypróbuję coś tej marki, bo składy zachęcają :)


Zuii Organics prezentowało się przepięknie, choć przez cały czas stoisko było... puste.  Na targach kręciłam się w tą i z powrotem 3 godziny i ani razu nie widziałam nikogo, kogo można by zapytać o cokolwiek. Szkoda, bo ich kwiatowe cudeńka ogromnie mnie kuszą. Cóż, może innym razem :)


Za to Annabelle Minerals i Lily Lolo były oblegane tak, że z trudem zrobiłam zdjęcia. Popularność mineralnego makijażu jest wręcz porażająca i w sumie bardzo mnie cieszy. Sama mam sporą gromadkę minerałów i je uwielbiam!


Z marką Jan Barba Natura pierwszy raz zetknęłam się na Instagramie. Od razu zachwyciłam się ich wspaniałymi składami, w szczególności toniku ziołowego. Wiem, że będzie mój! Co ciekawe tonik pachnie niezwykle subtelnie, więc powinny być z niego zadowolone także zdeklarowane przeciwniczki naturalnych zapachów.


Hitem tego stoiska były przeurocze aloesy, które pokazywałam Wam też na moim Instagramie. Prawda, że śliczne?


Dworzysk zachwycił mnie natomiast misternymi cudeńkami: peelingami, olejkiem lawendowym, świecami i kulami do kąpieli. Wszystko co lubię w jednym miejscu. Różnorodna oferta i skromne etykiety sprawiły, że miałam ochotę kupić wszystko. Lawendowo mi :)


Oczywiście to nie wszystkie stoiska wystawców, było ich łącznie ok. 70. Przeważały ciekawe, niszowe marki dbające o składy, ale nie wszystkim obecnym tam firmom przyznałabym miano naturalnych. Pewnie wiecie jak jest, ale przypomnę, że w Polsce nie ma ustawowej regulacji określającej zasady mianowania kosmetyków naturalnymi, więc niektóre marki nieładnie to wykorzystują i nazywają tak zwykłe, tradycyjne kosmetyki. Taka jest prawda, obserwuję to w naszych drogeriach. Nie dajcie się więc nabierać, czytajcie składy :)

Poniżej przedstawiam moje skarby z targów. Czarną maskę IVA NATURA już odpaliłam, na pewno to wiecie jeśli obserwujecie mnie na Instagramie :D


Podsumowując EKOCUDA uważam za udane i wyrażam nadzieję, że druga edycja także się odbędzie. Cieszy mnie coraz większe zainteresowanie polskiego społeczeństwa tą tematyką, bo dzięki temu powstaje coraz więcej fajnych, nowych marek, a ludzie czytają składy - nareszcie nie czułam się jak głupek oglądając opakowanie z każdej strony, by znaleźć INCI ;)

Byłyście? Macie ochotę się wybrać na kolejną edycję?
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj