Nature of Woman 3 - spotkanie blogerek naturalnych w Bydgoszczy

7 grudnia, tuż po Mikołajkach, odbyła się trzecia edycja spotkania Nature of Woman. Spotkania są naszym pomysłem na integrację osób lubiących kosmetyki naturalne i jako jego autorki dbamy o każdy szczegół - ja oraz Anastazja z bloga stazyjka.pl. Tym razem spotkałyśmy się w Bydgoszczy, mieście Anastazji, w którym miałam przyjemność być po raz pierwszy. Samo miasto oczarowało mnie architekturą oraz przytulnymi knajpkami, trafiłyśmy także na czas Jarmarku Bożonarodzeniowego :) Co tym razem robiłyśmy? Zapraszam na relację!


blogerki-naturalne

Nature of Woman - spotkania dla osób zainteresowanych naturalnymi kosmetykami


Nasze wydarzenie odbyło się w ślicznym miejscu, jakim jest restauracja Villa Secesja - w parku w samym centrum miasta. Ładne i przestronne wnętrza oraz smaczne jedzenie to atrybuty willi. Jeśli macie ochotę zapraszam również na relacje z poprzednich edycji w Warszawie:

Spotkanie rozpoczęłyśmy ciekawym wykładem Leny Murawskiej, która sama siebie określa mianem "dinozaura blogosfery". Tematem naszych rozmów było zaufanie czytelnika oraz postrzeganie blogów urodowych przez "zwykłego" czytelnika. Przyznam szczerze, że wykład był interesujący, ponieważ sama nie zwracałam uwagi na kilka aspektów poruszonych przez Lenę. Prowadząc bloga od 2015 r. nabrałam swoich zwyczajów, które niekoniecznie muszą być zrozumiałe i oczywiste dla czytelników. Takie odwrócenie perspektywy daje możliwość przyjrzenia się swoim działaniom od zupełnie innej strony, a w rezultacie poprawienie przejrzystości bloga.


Kolejnym punktem spotkania była wymiana upominkami mikołajkowymi - świetny pomysł Anastazji! Każda z nas przygotowała prezent dla jednej z uczestniczek, co dało nam satysfakcję zarówno z możliwości przygotowania niespodzianki dla kogoś, jak i jej otrzymania. Bardzo dziękuję Magdzie za wspaniały podarunek, widoczny na zdjęciu poniżej. Sprawił mi dużą radość!



Następnie przyszedł czas na wykład Diany, kosmetolog i dietetyk prowadzącej w Warszawie gabinet Naturale oraz blog o tej samej nazwie naturale-blog.pl. Diana opowiedziała nam o wpływie diety na stan skóry, szczególnie trądzikowej. Wspomniała także o roli zdrowych jelit (kiszonki!) oraz witamin w codziennej diecie (wit. D3!), co popieram całym sercem. Sama suplementuję wit. D3 po tym, jak w badaniach wyszedł mi ogromny niedobór. Od tamtej pory poprawiła się nie tylko odporność organizmu na choroby, ale i stan cery! Szczerze polecam komplet badań krwi w kierunku niedoborów, które sama robię - będąc wegetarianką od 20 lat staram badać się regularnie i jedynie niedobory wychodzą mi w wit. D3, ale warto trzymać "rękę na pulsie" i nie lekceważyć tego tematu.



Następnie kilka ciekawostek z branży kosmetycznej opowiedział nam mój mąż, który kilka lat przepracował w jednej z firm. Dziękuję mężowi za podzielenie się swoim doświadczeniem z pracy, dla mnie takie informacje "jak to działa od wewnątrz" są najciekawsze! :)

Wyżej: część rzeczy na licytację, m.in. zestaw kosmetyków naturalnych dla mężczyzn Unit4men, zestaw kosmetyków konopnych Cannamea oraz płatki wielorazowe Ovium.


Spotkanie zakończyłyśmy licytacją, ponieważ chciałyśmy przy okazji zrobić coś dobrego. Zbierałyśmy pieniądze na rehabilitację małego Szymonka. Zebrałyśmy ponad 1100 zł, co jest przeogromna kwotą, jako że było nas tylko 11 osób + mój mąż (który też dzielnie licytował)! Dziękuję każdej z naszych wspaniałych uczestniczek za zaangażowanie i hojność, jesteście niesamowite! 

Poniżej od lewej: Ola (Zielony Pokoik BLOG), Diana (Naturale BLOG), Ewelina (Revelkove Love BLOG), Madga (I Love Dots BLOG)., Klaudia (@ja_ekodama na IG),  Agnieszka (Naturalnie Nieidealna BLOG), Kasia (Innooka BLOG), Edyta (@cowkosmetykachpiszczy IG), Anastazja (stazyjka BLOG) i ja. Zabrakło na zdjęciu Kamili, która musiała wyjść wcześniej na pociąg (My Lovely Fuchsia BLOG).



Dziękuję też sponsorom za wsparcie nas poprzez przekazanie rzeczy na licytację i możliwość poznania krajowych perełek. Jak zwykle postawiłyśmy na mniejsze marki kosmetyków naturalnych, chciałybyśmy aby coraz więcej osób miało okazję poznać rodzime produkty, tworzone z miłością i starannością o każdy szczegół.

Poniżej nowości Felicea. Podkład, rozświetlacz i matowa pomadka są u mnie w codziennym użyciu. Pokład pięknie się rozprowadza, ma dobre krycie i całkiem przyjemną trwałość. W pomadkach Felicea jestem zakochana od dawna, a rozświetlacz jest idealny na co dzień! Kredka wielofunkcyjna w odcieniu fioletu może być cieniem do powiek lub nietypową pomadką do ust, jest kremowa i ładnie lśni.



Kosmetyki pielęgnacyjne Full Mellow znam od dłuższego czasu. Są to niesamowicie radosne produkty o nietypowych, uwodzicielskich zapachach. Uwielbiam szczególnie łagodne żele pod prysznic, są delikatne i nie swędzi po nich nawet wrażliwa skóra.


Poniżej maseczka-peeling Babo, bardzo uniwersalny kosmetyk, łagodny nawet dla cery wrażliwej, a jednocześnie skuteczny i pielęgnujący. Peeling do ciała z biodegradowalnym brokatem BodyGlitter oczyszcza skórę pozostawiając na niej pielęgnującą, połyskującą warstewkę, idealny produkt na Sylwestra, imprezy i karnawał! Z kolei tonik Nowa Kosmetyka z kwasami poprawia stan skóry w tempie błyskawicznym! Po ostatnich eksperymentach z kremem uratował mnie dosłownie w niecały tydzień, świetny produkt.


Kosmetyki MgLife czyli cytrusowy mus do ciała oraz naturalny dezodorant. Obu obecnie używam od jakiegoś czasu.  Mus przypomina w konsystencji treściwsze masełko, otula skórę tłustawą warstewką i przepięknie pachnie. Z dezodorantu jestem zadowolona, chroni mnie przed nieprzyjemnym zapachem i nie podrażnia póki co, przyjemnie pachnie olejkami eterycznymi.


Kosmetyki pielęgnacyjne od sklepu z kosmetykami naturalnymi Kalina również są już w użyciu. Olejek pod prysznic EoLaboratorie z miejsca zdobył moje serce! Jest pachnący i delikatny, a przy tym dobrze oczyszcza skórę. Kremik do rąk jest lekki, nawilża i nie zostawia tłustej warstwy, nosze go w torebce. Szamponu do włosów jeszcze nie używałam.


Poniżej moje kosmetyki wylicytowane w aukcji charytatywnej. Zestaw odżywek Anwen oraz limitowany olejek do masażu piersi BioUp.


Przy okazji wymieniłyśmy się próbkami i odlewkami kosmetyków.  Przynajmniej teraz wiem, że dezodorant Trawiaste jest najgorszym naturalnym tego typu produktem, jaki miałam okazję używać - zupełnie nie chroni przed nieprzyjemnym zapachem (wręcz odwrotnie!) - cieszę się, że go nie kupiłam, a jest dość drogi. Peeling do ciała oraz olejek W Organics z kolei już nie są dostępne w sprzedaży, a szkoda, ponieważ zapach to czysty obłęd, a i działanie świetne! Krem do twarzy Mandarynkowy z kolei ma fajną konsystencję i przyjemnie nawilża, ale niestety moja próbka już nie pachnie.


Poniżej prezent, zupełne zaskoczenie. Klaudia (ja_ekodama IG) wie, że uwielbiam świece sojowe i obdarowała mnie przepiękną, wyjątkową świecą Moon Aura. Dziękuję bardzo, jest mi niesamowicie miło! Zobaczcie tylko jaka ta świeca jest niesamowita!


Spotkanie było trzecią edycją Nature of Woman. Powoli myślimy o kolejnej, kto wiem gdzie tym razem postanowimy się pojawić? 

Kosmetyczna Mapa Warszawy / spotkanie influencerek i vegan pizza

Czasem każda z nas lubi wybrać się do profesjonalisty - kosmetologa, masażysty czy manicurzystki, aby wykonać skuteczny zabieg lub zwyczajnie się porozpieszczać :) Usługi to nadal prężnie rozwijający się rynek, wciąż powstają nowe miejsca, więc czasem nie wiadomo gdzie pójść. Dlatego bardzo podoba mi się pomysł, dzięki któremu powstała Kosmetyczna Mapa Warszawy i mam nadzieję, że projekt szybko będzie się rozwijał.



Kosmetyczna Mapa Warszawy przedstawia czytelnikom salony kosmetyczne i ciekawe miejsca w stolicy. Jest też na Facebooku i Instagramie. To, co wyróżnia projekt, to możliwość "podejrzenia" jak wykonywane są zabiegi oraz sprawdzenie rezultatów, ponieważ zabiegi testują na sobie różne osoby, dzieląc się swoimi wrażeniami. Dzięki temu nie idziemy "w ciemno" do nowego salonu, ponieważ już w pewnym sensie został nam przybliżony i mniej więcej wiemy czego się spodziewać. Sama mam różne doświadczenia z salonami, nie zawsze są pozytywne, więc pomysł mocno do mnie trafia i cieszę się, że Ewelina Revelkove-love i Justyna Wizaż wprowadziły go w życie.


Portal organizował ostatnio Zimowe spotkanie influencerek, w którym miałam przyjemność wziąć udział. Spotkałyśmy się w pizzerii Dominium na Nowym Świecie 34 w Warszawie. Ten konkretny lokal jest bardzo przytulny, a z drugiego piętra, które było dla nas zarezerwowane, roztaczał się piękny widok na udekorowaną świątecznie ulicę, połyskującą mnóstwem światełek. Miałyśmy okazję spróbować znakomitych herbat zimowych, doskonale rozgrzewających oraz nowej pizzy: wegańskiej oraz fit. Przyznam, że pierwszy raz jadłam pizzę ze świeżym ogórkiem, ale niesamowicie fajnie komponuje się soczystość tego warzywa ze znanymi już smakami. Polecam spróbować! Dostępna jest także opcja gluten free - spytajcie o te pizze w Dominium, jeśli macie ochotę spróbować nowości. Pizzeria ugościła nas również deserem Panna Cotta w wersji malinowej lub mango.


Organizatorki nie wypuściły nas z pustymi rękoma. Dostałyśmy książkę pt.: "Siła snów" Wydawnictwa Agora oraz cudowne zestawy kosmetyków mineralnych Annabelle Minerals (konkretnie róż, rozświetlacz i cień do powiek). Minerały te znam od dawna i bardzo polecam, tym bardziej, że łatwo je kupić stacjonarnie w Hebe lub w butiku marki na Mokotowskiej w Warszawie. Od pizzerii otrzymałyśmy vouchery na pizzę, więc z przyjemnością pójdę z mężem na nowości :)


Spotkanie było bardzo udane także dzięki towarzystwu znajomych i jeszcze wtedy nieznajomych dziewczyn. Było dużo śmiechu, wymiany doświadczeń, ale także podzieliłyśmy się wrażeniami dotyczącymi zabiegów kosmetycznych i samego pomysłu powstania Kosmetycznej Mapy Warszawy.
Bardzo dziękuję za zaproszenie, kibicuję mocno projektowi :)


Wiedziałyście, że Dominium prowadziło nowe pizze vegan, gluten free i fit? Lubicie czytać takie relacje ze spotkań?

Nature of Woman 2 - druga edycja spotkania blogerek naturalnych w Warszawie

Nature of Woman 2 w Warszawie


23 lutego 2019 roku odbyło się drugie spotkanie pod nazwą Nature of Woman, które miałam przyjemność zorganizować wspólnie z Anastazją, autorką bloga Stazyjka. W pewną chłodną sobotę 13 blogerek, 1 instagramerka i 1 vlogerka zebrały się w klimatycznej kawiarni Relax na Wilczej (Wilcza 17), w samym centrum Warszawy, aby wymienić się opiniami, ale także zrobić kosmetyki DIY, poznać naturalne nowości i miło spędzić czas. Co dokładnie robiłyśmy? O tym poniżej.




Relax na Wilczej

Spotkanie rozpoczęła niespodzianka od kawiarni w postaci degustacji kaw premium. Michał, manager kawiarni, osobiście opowiedział czym się różnią ich kawy od tych sklepowych. Czym mianowicie? Kawiarnia zna każdy element "produkcji" od ziarna, przez uprawę, aż po transport i sposób palenia, mielenia i parzenia kawy - trzyma pieczę nad każdym z tych elementów. Wszystko to ma wpływ na jakość końcowego naparu, a także na jego smak. Smak takich kaw trochę się różni od tego, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Przede wszystkim czarna kawa jest... kwaskowata. Nie każdemu to odpowiada, to normalne, jednak w połączeniu z mlekiem zupełnie nie czuć tej kwasowości, a jedynie piękny aromat i łagodny, często z owocową nutą, smak.

 foto od Czokomorena


Różowa czekolada

Deser został przyrządzony specjalnie dla nas z... różowej czekolady. Różowa czekolada jest rarytasem i ciekawostką. Robi się ją z najprawdziwszych ziaren rubinowego kakowca i jest w 100% produktem naturalnym. Obecnie jest pełnoprawną odmianą czekolady obok znanych nam gorzkiej, mlecznej i białej :) Różowa czekolada w smaku jest owocowa, dość łatwo pomylić ją z truskawkową, jagodową lub malinową, także ze względu na kolor. Posiada jednak dość charakterystyczny aromat, no i cieszy oczy. Osobiście bardzo mi smakowała!

 foto od Czokomorena

Kosmetyki diy

Po kawie i deserze wypadało wziąć się do roboty :) Postawiłyśmy na proste kosmetyki DIY. Przygotowałam dla dziewczyn luźne przepisy i specjalnie zadbałam o bezpieczne, sprawdzone półprodukty marki Natura Receptura. Chodziło o pokazanie, że proste kosmetyki możemy zrobić w domu same, a przy tym dobrze się bawić. W "menu" był peeling kawowy (w końcu czego jak czego, ale fusów po kawie miałyśmy pod dostatkiem w kawiarni), serum olejowe lub dwufazowe do wyboru, a także niespodzianka - naturalne perfumy lub zapach do samochodu czy szafy. Mam nadzieję, że dziewczyny świetnie się bawiły podczas odmierzania i kombinowania, a stworzone kosmetyki się sprawdzą. Moim tajnym celem było też zachęcenie do eksperymentów w domu, bo jak wiecie sporo kosmetyków robię sama i bardzo to lubię :)


Nowości Felicea

Następnie odwiedziła nas Ania, właścicielka marki Felicea - naturalnych, polskich kosmetyków do makijażu. Ania ciekawie opowiada o badaniach i próbach, jakie muszą przejść kosmetyki przed dopuszczeniem do obrotu. Każda z nas została obdarowana absolutną nowością, czyli maskarą do rzęs. Mascara Felicea dostępna jest w dwóch wariantach: ze szczoteczką silikonową oraz klasyczną. Ja zdecydowanie wolę te klasyczne, ponieważ lepiej rozdziela moje rzadkie, krótkie rzęsy. Ania zdradziła nam także, że jeszcze w tym roku będzie miała premierę kolejna nowość, czyli podkład płynny Felicea! Nie mogę się doczekać, na rynku wciąż mamy niewiele płynnych, naturalnych podkładów, więc znajdzie się miejsce dla kolejnego!

foto od Czokomorena


Pyszne, ręcznie robione krówki, "kulki mocy" oraz ciasteczka w kawiarni Relax na Wilczej w Warszawie:

 foto od Czokomorena

Licytacja charytatywna

To nie był koniec atrakcji. Po zdrowym posiłku i kawie przyszedł czas na licytację charytatywną. Anastazja wybrała szczytny cel, pomoc małej Alisi, która potrzebuje operacji stópek. Jeśli chcielibyście wesprzeć zbiórkę wystarczy kliknąć w link - myślę, że każda, nawet niewielka, suma przybliża dziewczynkę do celu. Wielu sponsorów dołożyło się do licytacji, a także my same przyniosłyśmy lub zrobiłyśmy kosmetyki specjalnie na ten cel. Zebrałyśmy łącznie 463 zł!


Uczestniczki Nature of Woman 2

Oprócz organizatorek w spotkaniu udział wzięły:
Diana z Naturale (blog i gabinet), Magda z bloga PrzyjemnezPożytecznym, Ola z Instagrama Ja_ola, Paulinka z You Tube OrganicMakeup, Małgosia z bloga  BlondHairAffair, Kamila z bloga MyLovelyFuchsia, Ula z bloga KosmetycznyŚwiatUli, Justynka z bloga NaturalneBlogowanie, Magda z bloga TakieMojeOderwanie, Karolina z bloga MintOnMars, Marysia z bloga MarysiaDaily, Sylwia z bloga Czokomorena oraz Emilka z bloga UrodaWedługBlondynki.

foto od Czokomorena

Sponsorzy Nature of Woman

Spotkanie trwało ok. 6 godzin, a czas zleciał nam błyskawicznie. Osobiście świetnie się bawiłam i to pomimo pewnych obowiązków jako organizator ;) Nature of Woman jest dla mnie szczególnym wydarzeniem, ponieważ jest czymś zdecydowanie więcej niż spotkanie koleżanek przy kawie i sposobem na zgarnięcie "giftów". Osobiście dbamy z Anastazją o dobór odpowiednich sponsorów, stawiamy na kilka sprawdzonych i polecanych marek - nie na ilość, ale jakość produktów. Drugą edycję wsparły marki:


Celina ekologiczna - polski producent naturalnej sody do prania. Od spotkania zrobiłam już cztery prania sodą i jestem autentycznie zachwycona! Pranie przyjemnie, świeżo, ale delikatnie pachnie i jest niesamowicie wręcz miękkie!

Sansin Organic - nowość na polskim rynku, organiczne płyny do prania. Niedługo będzie je można kupić w jednej z sieci drogerii  póki co nie wiemy, w której, więc warto obserwować markę na IG.


Felicea - polskie naturalne kosmetyki do makijażu. W ofercie m.in. tusz (nowość), cienie, kredki, pudry, pomadki. Teraz (na początku marca) dostępna jest promocja, w której kupując dowolną pomadkę dostajecie gratis konturówkę do ust o odpowiednim odcieniu! Kosmetyki nie są drogie i mają bardzo przyjazne składy.

Ekozuzu.pl w ofercie posiada ogromny asortyment włoskiej marki pielęgnacyjnej Bema Cosmetici (krem do cery tłustej to hit! A krem do rąk to oficjalnie najlepszy produkt do dłoni, jaki w życiu miałam!) oraz naturalne kosmetyki do makijażu Couleur Caramel (świetny fluid, o którym pisałam recenzję na blogu).


Maroko Sklep znam od dłuższego czasu, ponieważ kupuję tam glinki i hydrolaty. Ceny są bardzo przystępne, często zdarzają się promocje :) Oprócz tego dostępny jest spory asortyment gotowych kosmetyków, a także ręcznie wykonanej ceramiki.

Green Anna to kosmetyki robione ręcznie i z pasją. Obecnie możemy kupić dwa produkty: krem do twarzy oraz mus oczyszczający. 


Equilibra słynie szczególnie z serii aloesowej, za którą otrzymała nawet nagrodę Najlepszy produkt 2019 roku. Seria znana jest od dawna, osobiście bardzo lubię aloesowy żel tej marki.

White Flower - kosmetyki dostępne w Rossmannie. Receptury oparte zostały o sól lub błoto z Morza Martwego. Osobiście bardzo lubię błoto, które stosuję nawet jako maseczkę na twarz.

Poniżej moje "zdobycze" z wymianki z dziewczynami, choć zabrakło kremu na dzień Duetus od Justynki. Książki wylicytowałam na licytacji charytatywnej, a przekazała je Madzia z bloga Przyjemnezpożytecznym (od Madzi też mydełko i jeszcze jedna książka o warzywach, której zabrakło na zdjęciu :) Poza tym mam tu proszek do zębów z węglem aktywnym od Paulinki (już używałam, świetnie oczyszcza!), odlewkę pomarańczowego eliksiru Mokosh od Justynki (bosko pachnie!), algową maseczkę Nacomi od Uli, maseczkę oraz słynny puder Laura Mercier od Anastazji. Puder faktycznie fajny, drobniutki, pięknie ukrywa pory. Bardzo dziękuję dziewczynom za miło spędzony dzień i pozostaje nam tylko wziąć się za organizację trzeciej edycji :)  

Beauty by Bloggers, Pierwsze warsztaty dla blogerów

Spotkania i konferencje blogerskie

W ostatnich latach powstało mnóstwo świetnych inicjatyw dedykowanych blogerom. Nie zgłaszam się jednak za często na spotkania blogerskie (właściwie przez 4 lata blogowania byłam tylko na dwóch, w tym jednym nietypowym, bo połączonym z ogólnodostępnymi panelami, a drugim własnym, naturalnym). Jeżdżę natomiast na konferencje, szczególnie Meet Beauty (dla blogerów kosmetycznych) oraz od 2017r. na See Bloggers. Robię to, aby się czegoś nowego nauczyć, poznać nowości kosmetyczne oraz poznać innych blogerów/vlogerów - to trzy najważniejsze dla mnie sprawy. Wszystkie te gratisy, gifty, dary losu, o których niektórzy lubią złośliwie plotkować, są dla mnie jedynie miłym dodatkiem, ale mniej istotnym. Kto mnie zna ten doskonale wie, że na co dzień normalnie pracuję, blog jest moim hobby. Większość opisywanych kosmetyków normalnie kupuję za swoje pieniądze, a nawet jeśli współpracuję, moje opinie są takie same, jakbym kosmetyk kupiła sama - dla mnie najważniejsza jest szczerość i uczciwość recenzji! Dlatego też, jak tylko zobaczyłam, że Ania z bloga Kolorowy Kraj wraz z marką Paul Mitchell organizuje pierwsze warsztaty dla blogerów wiedziałam, że się zgłoszę. To jest właśnie inicjatywa, która mnie przekonuje. Tak właśnie w niedzielę 13 maja wylądowałam w Hotelu Sound Garden w Warszawie. A co tam robiłam?



Warsztaty paznokciowe

Pierwsze warsztaty poprowadziły bardzo sympatyczne osoby reprezentujące Chiodo Pro, markę lakierów hybrydowych. Na przygotowanych stanowiskach miałyśmy do dyspozycji lampy, różne kolory lakierów, w tym z kolekcji Edyty Górniak, bazę, top, pędzelki do zdobień - słowem wszystko, aby się uczyć zdobień. Ćwiczyłyśmy typowo letnie wzory: palmy na tle zachodzącego słońca, ombre i eteryczne kwiaty. Fajnie, że mogłyśmy zobaczyć krok po kroku jak wykonać poszczególne zdobienia, spróbować same, podpytać. Nie powiem, nauczyłam się nowej techniki rozmywania topem, więc jestem bardzo zadowolona :) Na koniec dostałyśmy po dwa lakiery, bazę oraz top, który nie wymaga przemywania cleanerem (jest genialny! pięknie błyszczy przez całe dwa tygodnie), a także krem do rąk. Świetne warsztaty, a hybrydy jak wiecie lubię i robię od lat!



Warsztaty makijażowe

Po krótkiej przerwie przyszedł czas na make up. Warsztaty poprowadziła ekipa Paese. Doskonale znam pudry do twarzy tej marki, natomiast nie miałam do tej pory styczności z innymi kosmetykami. Paese oferuje kilka perełek np. korektor pod oczy (idealny też do cut crease), cienie, pomadki, niesamowite wręcz pigmenty! Oczywiście każda z nas miała już na sobie makijaż, więc malowałyśmy face chart. To był mój pierwszy raz z kolorowaniem "kartki" i powiem Wam, że to wcale nie jest proste! Trudno się blenduje, tłustsze kosmetyki robią plamy, przyklejają się i wyglądają nieestetycznie. Zdecydowanie wolę malować skórę ;) Dodatkowo mogłyśmy sprawdzić każdy kosmetyk marki, zobaczyć jak komponuje się odcień na naszej skórze. Bardzo podobało mi się także, że poznałyśmy kilka tricków makijażowych, m.in. jak użyć jednego kosmetyku do makijażu kilku części twarzy (np.brzoskwiniowa pomadka na usta, powiekę, a nawet policzki). Każda z nas dostała paczuszkę z cieniami, pomadkami oraz pudrem, a także jeszcze jeden face chart do ćwiczeń w domu ;)



Warsztaty włosowe

Po kolejnej przerwie na warsztatach rządził stylista gwiazd Łukasz Urbański, którego możecie kojarzyć m.in. z programu "Druga twarz". Zdradził nam kilka tricków na fryzury, jak np. to, że aby fryzura dobrze się trzymała należy najpierw wetrzeć we włosy tonę lakieru, suchego szamponu i co tam jeszcze macie pod ręką, aby włosy nie były śliskie i gładkie. Osobiście nie lubię mieć brudnych włosów, więc podziwiałam zmagania koleżanek blogerek, plecenie warkoczy oraz często bardzo pomysłowe fryzury Łukasza. Mogłyśmy też poznać kosmetyki marki Paul Mitchell, tym bardziej, że dostałyśmy zestaw do pielęgnacji (szampon oraz odżywkę), a także miniaturki lakieru i suchego szamponu.



Pomysły na fryzury były dość szalone i wakacyjne. Zdecydowanie prym wiodły warkocze i warkoczyki, wysokie upięcia i... wsuwki. Zwłaszcza kolorowe i w dużych ilościach, które same w sobie miały być ozdobą. Oczywiście jak ze wszystkim - jednym się podoba, innym nie, ale na pewno zwraca uwagę i zaskakuje, a to chyba też jest efekt wart zachodu ;)

Atmosfera na warsztatach była bardzo luźna, wesoła, spontaniczna. Nie czuło się żadnego napięcia, a w takim klimacie o wiele łatwiej się uczyć, eksperymentować i gadać z innymi blogerkami. Jak zawsze cudownie było spotkać wiele znajomych twarzy jak Dianę (na zdjęciu obok), a także poznać w realu te, które już znałam on-line: na zdjęciu poniżej z lewej: Magda (racjapielegnacja.pl) oraz Natalia (subiektywnepiekno.pl). Na ostatnim zdjęciu znów Diana (chanceleee.pl), Sylwia (czerwonousta.pl), Wiola (niewyparzonapudernica.pl), Sylwia (czokomorena.pl) oraz Agnieszka (agnieszka-jozwowska.pl).


Świetnie się bawiłam i jest to kolejna inicjatywa, w której wzięłam udział z czystą przyjemnością. Możliwość nauczenia się czegoś nowego, zwłaszcza, że wszystkie tematy są jak najbardziej w moich (i Waszych) zainteresowaniach sprawia, że chętnie wybrałabym się także na drugą edycję. Niestety mnie nie będzie, ale może Wy macie ochotę? Druga edycja już 7 lipca w Katowicach! Wystarczy do 6.06 wysłać maila pt. "BbB Katowice 2018" na beautybybloggers@gmail.com z linkami do bloga/YT, FB i IG, średniomiesięczny zasięg oraz krótkie uzasadnienie dlaczego chcesz wziąć udział. Powodzenia, bo warto!

Nature of Woman, Pierwsze spotkanie blogerek naturalnych w Warszawie

Naturalna pielęgnacja i czytanie składów

Moja pielęgnacja jest specyficzna, ponieważ czytając składy i unikając pewnych substancji nie używam wszystkiego z drogerii. Nie uważam, że mam przez to ograniczony dostęp do kosmetyków, wręcz przeciwnie! Powstaje coraz więcej fajnych marek, które stawiają na naturalne, przemyślane składy i badają pochodzenie półproduktów. Często właściciele nawet sami wszystkiego doglądają, kontrolują każdy etap produkcji lub osobiście wytwarzają kosmetyki (manufaktury)! "Więksi" producenci natomiast nierzadko zlecają przygotowanie produktu zewnętrznym firmom  - dlatego zdarza się, że kupując kosmetyk po raz pierwszy jesteśmy z niego zadowolone, a kolejnym razem mamy wrażenie, że jest to całkiem inny produkt... Cóż, bardzo prawdopodobne, że zmieniła się firma produkująca zawartość, a co za tym idzie także produkt, ponieważ czasem wystarczy nieznacznie zmienić formułę lub składnik, aby otrzymać inną konsystencję czy zapach. Tak, tak, sama też zauważyłam takie wahania i nieraz o nich czytałam u innych osób. Dlatego osobiście wolę mniejsze manufaktury czy "niszowe" marki, które dbają o każdy szczegół :) I wiecie co? Takich jak ja jest coraz więcej! Bardzo mnie to cieszy, ale jednocześnie brakuje mi rozmów z osobami, które fascynują się podobnymi temateami. Dlatego zakiełkował w mojej głowie pomysł stworzenia spotkania dla blogerek interesujących się kosmetykami naturalnymi i składami. Zgadałam się z Anastazją (Stazyjka.pl) i tak powstało Nature of Woman.



Organizacja spotkania blogerskiego w Warszawie to niełatwe zadanie. Począwszy od znalezienia odpowiedniego miejsca, szczególnie, że uparłam się na centrum - łatwy dojazd, blisko PKP, no i tu pracuję na co dzień, więc czuję się najlepiej. Udało się dzięki Organic Coffee na Pięknej 19. Fajne, klimatyczne miejsce, bardzo w moim guście. Pyszna kawa i jedzonko. 


Nature of Woman odbyło się w sobotę 19 maja. Zaczęłyśmy od kobiecych badań profilaktycznych. Nie od dzisiaj wiadomo, że zdrowie jest bardzo ważne, a niedobory witamin i innych istotnych substancji w organizmie wpływają także na stan skóry czy włosów, nie tylko na samopoczucie. Anastazja, która jest diagnostą laboratoryjnym opowiadała nam, które badania warto robić co roku, a które co 2-3 lata - oczywiście pod warunkiem, że poprzednie wyniki miałyśmy w normie.


Anastazja przygotowała dla nas piękną ściągę z najważniejszymi badaniami. Oczywiście podstawą jest morfologia krwi, glukoza, żelazo, wapń, magnez oraz badanie moczu (praca nerek!), a także cytologia (rak szyjki macicy). Dodatkowo warto robić badanie poziomu witaminy D - to moje jedyne utrapienie i od lekarza wiem, że wiele Polaków cierpi na niedobór. Jesteśmy wtedy bardziej senni, rozkojarzeni, zdenerwowani, ale i mamy słabszą odporność na infekcje. U mnie wszystko się zgadzało- odkąd suplementuję wit. D3 mam mnóstwo energii i nie choruję! Wszyscy dookoła w lutym kichali, a ja nie :) UWAGA: kupując suplementy lub leki z wit. D3 warto zwrócić uwagę na wartość j.m. - poniżej 1000 to bardzo mało, lekarz zalecił mi brać w początkowej fazie aż 8000 j.m., po kilku miesiącach dopiero 2000 j.m.).

Warto też badać cholesterol i hormony tarczycy - ostatnio bardzo wiele osób choruje na hashimoto, niedoczynność czy nadczynność tarczycy, a niewielu się bada. Objawy to m.in. wypadanie włosów i przesuszona skóra.


Po przerwie na wzmocnienie i uzupełnienie witamin ;) miałyśmy przyjemność posłuchać Pana Witolda z firmy Cossi, który opowiadał nam o tajnikach produkcji, pochodzeniu glinek i niesamowitych właściwościach stosowanych półproduktów. Pisałam to nieraz, ale powtórzę: uwielbiam ludzi z pasją, którzy swoją opowieścią nie tylko zaciekawią, ale i zaskoczą! Mogłyśmy ze szczegółami dowiedzieć się o właściwościach syberyjskich glinek stosowanych w kosmetykach marki Rapan Beauty. Maseczki znam od prawie roku, szalenie je lubię. Poniżej możecie poczytać o nich więcej:


Miałyśmy okazję poznać wszystkie produkty Rapan Beauty, nie tylko słynne maseczki. Tak więc wąchałyśmy błoto iłowo-siarczkowe, które zawiera 5 razy więcej przeciwutleniaczy niż produkty z Morza Martwego, ale nie pachnie zbyt przyjemnie (siarka). Można używać je do maseczek, okładów i kąpieli, a także m.in. do zabiegów odchudzających, eliminujących problemy skórne czy bóle mięśni.


Poznałyśmy także naturalną sól jeziorową, która jest stosowana w rosyjskich sanatoriach do leczenia problemów skórnych, bólów mięśniowych czy zapalenia stawów. Pomaga również w stanach niepokoju, zmęczenia, stresu lub słabej odporności organizmu (relaksujące kąpiele lecznicze). Używa się jej też do wyszczuplania i zabiegów antycellulitowych.


Największą atrakcją była jednak nowiutka marka kosmetyków Cossi Fuleren. Obłędnie pachnące olejki do ciała ze szlachetnymi olejami, często droższymi i rzadziej spotykanymi, zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Do wyboru mamy cztery wersje olejków w cenie ok. 35-39zł. Czy są to zwykłe produkty, jakich wiele? Oczywiście nie! Ich sekret tkwi w... środku i faktycznie można się zdziwić :) Jeśli dobrze się przyjrzycie zobaczycie w buteleczce, na samym dole, bryłkę czarnego szungitu - tak ma być. Szungit to niezwykły minerał, który zbudowany jest z węgla i datowany jest na wiek 2 mld lat. Prawdopodobnie przybył na Ziemię prosto z przestrzeni kosmicznej. Jego unikatowość polega na nietypowej strukturze cząsteczki, podobnej do piłki futbolowej. Te cząsteczki to fullereny (stąd trudna nazwa marki). Szungit posiada właściwości silnie oczyszczające (działa bakteriobójczo oraz absorbuje zanieczyszczenia takie jak metale ciężkie, dioksyny, pestycydy itp.), przez co naturalnie uzdatnia wodę nie tylko w kosmetyce, ale i produktach zdrowotnych. Woda szungitowa działa między innymi przeciwbólowo i przeciwzapalnie, zmniejsza obrzęki. Jest skoncentrowanym antyoksydantem. Woda fullerenowa przyspiesza ujędrnienie i regenerację skóry, poprawia mikrocerkulację krwi, pomaga walczyć z alergiami, jest więc cennym składnikiem kosmetycznym.


Marka Cossi Fuleren posiada także niesamowicie pachnące peelingi do ciała, toniki do twarzy (bez substancji powierzchniowo czynnych, co jest ogromnych plusem!) oraz serum pod oczy. Poniżej możecie zobaczyć jak wygląda tajemniczy szungit oraz bryłkę w buteleczce olejku :)


*nie jestem mistrzem selfie :D

Kolejnym naszym gościem była Małgosia z Optima Natura. Uwielbiam olejki eteryczne, jeśli jesteście ze mną na Instagramie (@cosmeticosmos) na pewno dobrze o tym wiecie. Wykorzystuję je nie tylko do masażu, aromaterapii, aromatyzowania pomieszczeń (robię własny spray m.in. do pościeli lub podgrzewam w kominku jak woski), ale i do wielu innych rzeczy. Kocham dodawać je do kąpieli, zwłaszcza zimą, gdzie relaksują i cieszą otulającym zapachem. Pomagają moim domowym kosmetykom nabrać przyjemnych nut zapachowych i są w pełni naturalne. Niewielka buteleczka, która kosztuje ok. 16 zł posiada niesamowitą wydajność!


Naturalny płyn do płukania

Domowy patent na tani i dobry płyn do płukania tkanin? Proszę bardzo: wystarczy wymieszać pół na pół wodę z octem i dodać ok. 10 kropel ulubionego olejku eterycznego lub mieszanki kilku (ja lubię eksperymentować i mieszać różne). Stosuję od ok. 2 lat i serdecznie polecam! Ubrania nie są zniszczone, są mięciutkie (ocet) i pachnące (olejek eteryczny), a do tego nie zanieczyszczamy wody. Nie martwcie się, jeśli po wyjęciu prania nadal wyczuwacie zapach octu, można go dodać po prostu mniej, płyn będzie równie skuteczny. Do prania skarpetek polecam najbardziej antybakteryjne olejki: z drzewka herbacianego, lawendowy lub pomarańczowy. Do pościeli idealnie nadaje się lawendowy lub goździkowy. Latem z kolei stawiam na miętę lub soczystą cytrynę czy limonkę. Możecie dodawać po prostu swoje ulubione lub czytać o właściwościach poszczególnych zapachów, kierować się własnymi preferencjami, mieszać i tworzyć własne kombinacje. Hulaj dusza! :)


Pamiętajcie, że olejki eteryczne posiadają ponad 500 substancji i są w pełni naturalne. To nie to samo co olejki zapachowe, sztuczne i... bez sensu! Ponadto producenci przestrzegają przed piciem olejków eterycznych - jeszcze nie do końca wiadomo jak te wszystkie substancje aktywne działają na organizm od środka, więc nie warto ryzykować. Pytałam - w paście do zębów lub płynie do płukania ust, które wypluwamy, olejki eteryczne mogą się znajdować i nie powinny szkodzić (o ile nie mamy alergii). Od lat robię w końcu pastę do zębów diy :)



A oto skarby, które wróciły ze mną do domu. Odkrywam właśnie kosmetyki kolorowe marki Couleur Caramel ze sklepu ekozuzu.pl. Używam obecnie podkładu Hydracoton (do cery tłustej) i kredki do oczu tej marki, a pierwsze wrażenia po prostu zachwycają! Podkład jest leciutki, w ogóle nie czuję go na skórze, wyrównuje koloryt, a jednocześnie matuje na dłużej niż koreańskie kremy bb! Niedługo sprawdzę, czy polubi się z kremem do twarzy Bema i gąbeczką Kozi, a o dłonie zadba krem do rąk Bema.

Moje eksperymenty z olejkami eterycznymi będą szły pełną parą dzięki produktom Optima Natura oraz marki Etja. Bardzo ciekawi mnie też naturalne, ręcznie wyrabiane mydło z peelingiem.

Mazidła marki Polny Warkocz miałam już przyjemność poznać, bardzo dobrze je wspominam. Natomiast o esencji słyszałam wiele dobrego, więc cieszę się, że będę miała okazję ją wypróbować.





Poniżej moja ulubiona maseczka Rapan Beauty, nowiutki tonik, olejek i obłędnie pachnący koktajlem truskawkowym peeling do ciała Cossi Fuleren.


Na koniec chciałabym podziękować wszystkim, dzięki którym spotkanie mogło się odbyć. Mam wiele pomysłów na rozwinięcie inicjatywy nie tylko na blogerki, ponieważ widzę, że jest coraz większe zainteresowanie kosmetykami z dobrym składem, bezpiecznymi i pełnymi substancji aktywnych. Z kilkoma osobami już mam kolejne plany do zrealizowania, kolejne wizje spotkań i marzenia. Trzymajcie kciuki i mam nadzieję, że do zobaczenia!


Lubicie czytać takie relacje? Pierwszy raz piszę je z punktu widzenia organizatora. To wspaniała przygoda, która uświadomiła mi, jak wiele osób ma podobne podejście do kosmetyków, zainteresowania i ciekawość tego świata. Czy chciałybyście wziąć udział w takim spotkaniu? Bez względu czy posiadacie blog czy nie? :)
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj