Biolaven - lekkie, tanie produkty do pielęgnacji włosów i skóry głowy bez spłukiwania

Niektóre czasopisma kobiece oferują nam nieraz dodatki w postaci kosmetyków. W takiej sytuacji możemy o wiele taniej kupić produkty, których jeszcze nie znamy. Dokładnie w ten sposób kupiłam kiedyś "Zwierciadło" z aż dwoma kosmetykami polskiej marki Biolaven, marki Sylveco.

 

Biolaven charakteryzuje się dość intensywnym zapachem słodkich winogron i lawendy (zapach lawendy pochodzi z olejku eterycznego) i to jest ważna informacja - trzeba ten  zapach lubić! Miałam już wcześniej produkty Biolaven np. genialny krem do twarzy na noc, świetny balsam do ciała, żele, więc wiedziałam czego się spodziewać.


W czasopiśmie znalazłam dwa niby podobne, a jednak całkowicie inne pod względem składu produkty: dość prosty tonik na bazie octu winogronowego oraz odżywkę-mgiełkę pełną substancji aktywnych. Czym różnią się te kosmetyki Biolaven? Oba przeznaczone do każdego rodzaju włosów.

biolaven-wlosy-dzialanie-rezultaty
 

BIOLAVEN, ODŻYWKA-MGIEŁKA do włosów i skóry głowy - recenzja, opinie

Mój absolutny faworyt w tym zestawieniu to ODŻYWKA-MGIEŁKA do włosów i skóry głowy z bardzo fajnym składem Biolaven! Zawiera m. in. mieszankę kilku aminokwasów, humektantów, łagodzącego panthenolu i lekkich emolientów (np. olej z pestek winogron, z pachnotki i oliwę), a także antybakteryjny olejek eteryczny z lawendy. Świetny skład za taką cenę!

ODŻYWKA-MGIEŁKA bardzo łatwo się aplikuje - wystarczy spryskać. Osobiście używam jej zarówno na włosy, jak i bezpośrednio na skórę głowy od razu po myciu jak wcierkę, choć można wedle potrzeb wybrać tylko jeden sposób. Mgiełka  nie przyspiesza przetłuszczania, a jest duża szansa, że odżywia i wzmacnia cebulki włosów oraz samą skórę. Zauważyłam, że włosy nie wypadają mi tak, jak rok temu o tej porze roku (wczesna jesień). Na długości jako odżywka bez spłukiwania pięknie nabłyszcza i zmiękcza, ułatwia rozczesywanie - bardzo łatwo zauważam to działanie, bo jest w zasadzie natychmiastowe. Pachnie jak cała seria winogronem z lawendą, dla mnie pięknie, ale jak pisałam - trzeba to lubić, bo zapach dłuższą chwilę się utrzymuje.

SKŁAD: Aqua, Polyglyceryl-4 Caprate, Propanediol, Panthenol, Mannitol, Arginine, Serine, Sucrose, PCA, Citrulline, Glycogen, Histidine HCI, Alanine, Threonine, Glutamic Acid, Lysine HCI, Olea Europaea Fruit Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Perilla Frutescens Seed Oil, Isoamyl Cocoate, Saccharide Isomerate, Citric Acid, Sodium Citrate, Lactic Acid, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Lavandula Angustifolia Oil, Geraniol, Linalool, Limonene.


biolaven-tonik-wlosy-opinia

BIOLAVEN, Tonik z octem winogronowym do włosów - recenzja, opinie

TONIK z octem winogronowym Biolaven stosuję co ok.1,5-2 tyg. na długość jako BS, nie częściej. Bardzo ładnie wygładza i nabłyszcza włosy, ale nie chcę ich "przekwasić" i nabawić się potencjalnych problemów na długości (warto obserwować jak reagują na to włosy, czy nie robią się np. suchsze). Najczęściej stosuję tonik na skórę głowy - jako delikatny peeling "enzymatyczny". Używam go wtedy przed myciem na 5 minut, co kilka dni, nie przesadzam z częstotliwością. Ma dużo prostszy skład, oprócz octu zawiera m.in. panthenol i olejek lawendowy. Pachnie podobnie jak cała seria, jednak przebija coś lekko kwaskowatego w tle (przynajmniej ja to wyczuwam).

SKŁAD: Aqua, Acetum, Polyglyceryl-4 Caprate, Polyglyceryl-6 Caprylate, Panthenol, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Lavandula Angustifolia Oil, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Geraniol, Linalool, Limonene, Parfum.

 

Oba produkty Biolaven kosztują ok. 29 zł/150 ml, choć łatwo kupić je dużo taniej online. Opakowania plastikowe, proste, posiadaj atomizery, które są sporym ułatwieniem w aplikacji.


biolaven-mgielki-do-wlosow

 

Najchętniej wrócę do mgiełki, bo jest bardziej uniwersalna i ma bogatszy skład!

Olejowanie włosów ma mokro - jak dobrać odpowiedni olej do porowatości włosów, mój rytuał

Olejowanie włosów wydaje się zabiegiem czasochłonnym i denerwującym, ale wcale nie musi takie być. Przede wszystkim warto ten czas potraktować jak chwili dla siebie w ciągu tygodnia. Chyba możemy poświęcić sobie choćby godzinkę tygodniowo na relaks i własne sprawy? Olej na włosy, maseczka, może kąpiel? Tak proste pomysły potrafią znacząco pomóc się zrelaksować, wyciszyć, skupić na swoich potrzebach i swoim ciele. Jednak jak odpowiednio dobrać olej do porowatości włosa i co to w ogóle znaczy?


Oleje do pielęgnacji włosów dobieramy ze względu na ich porowatość


Włosy niskoporowate - cechy

  • mają domknięte, przylegające do kory włosa łuski, są naturalnie nawilżone i sprężyste
  • ZALETY - są lejące, błyszczące, zdrowe, łatwo je rozczesać, nie plączą się, nie puszą się,
  • WADY - łatwo je obciążyć, bardzo długo schną, trudne w stylizacji (najczęściej są proste, gdy chcemy je zakręcić na lokówkę szybko się prostują), mogą być cienkie, delikatne
  • lubią oleje z wysoką zawartością kwasów nasyconych np. olej kokosowy, awokado, masło shea, masło babassu, masło kakaowe, mało mango.

wlosy-niskoporowate-maslo-kakaowe 

Włosy średnioporowate - jak rozpoznać

  • posiadają lekko odchylone łuski, najczęściej występujący typ włosów, mogą być lekko falowane
  • ZALETY - podatne na stylizację, wyglądają całkiem dobrze, nie tak łatwo je obciążyć stylizacją
  • WADY - brakuje im trochę nawilżenia, blasku i sprężystości, potrafią się puszyć, wymagają odpowiedniej równowagi PEH (proteiny, emolienty, humektanty)
  • lubią oleje z wysoką zawartością kwasów jednonienasyconych, np. olej z pestek moreli, z pestek śliwki, z pestek brzoskwini, arganowy, oliwa, rzepakowy, ze słodkich migdałów.
olej-moreli-wlosy-srednioporowate
 

Włosy wysokoporowate - olejowanie

  • mają mocno odchylone łuski, 
  • ZALETY - szybko schną
  • WADY - szybko tracą wilgoć, są suche, zniszczone, puszą się, pozbawione blasku, trudne do rozczesania, łatwo się łamią
  • lubią oleje z wysoką zawartością kwasów wielonienasyconych np. olej lniany, z wiesiołka, z kiełków pszenicy, makadamia, konopny, z pestek winogron, z pestek malin, słonecznikowy, jojoba.

olej-lniany-olejowanie
 

Co daje olejowanie włosów? Po co olejować włosy?

Oleje to emolienty, które dostarczone włosom wzmacniają i uelastyczniają je, dodają blasku, zmiękczają, wygładzają oraz uodparniają na zniszczenia, szczególnie mechaniczne.

 

Jak olejować włosy metodą na mokro?

1. Przede wszystkim olejujemy włosy na długości lub od połowy ucha do końcówek! Nie jestem fanką olejowania skóry głowy - tam stosujemy peelingi, szampony i wcierki. Możemy włosy uprzednio umyć (wtedy musimy je odsączyć z nadmiaru wody) lub olejować przed myciem (jeśli nie stosujemy stylizatorów i silikonów - w takim przypadku należy je najpierw umyć). 

2. Włosy dokładnie rozczesujemy i nakładamy humektanty (stąd nazwa na mokro - pod olej nakładamy substancje nawilżające, które olej "domknie") np:

  • żel aloesowy (Equilibra i Aloesove - naturalny skład, Holika Holika lub Skin79 - mniej naturalne, ale tanie),
  • domowy żel z siemienia lnianego (gotujemy 4 łyżki siemienia w 2 łyżkach wody przez kilka minut na maleńkim ogniu, żeby nie przypalić, cały czas mieszamy, na koniec odcedzamy przez sitko gotowy żel, używamy zimnego!),
  • miód rozpuszczony w odrobinie wody
  • żel hialuronowy,
  • hydrolat, tonik nawilżający bez alkoholu i środków myjących lub mgiełka nawilżająca.

3. Odpowiedni olej nakładamy na tak przygotowane włosy, w większości przypadków najlepiej od połowy ucha w dół i ponownie czeszemy, aby rozprowadzić produkty na długości włosa równomiernie. Warto wspomnieć, że na początek najlepiej zacząć od naprawdę MAŁEJ ILOŚCI OLEJU - więcej nie znaczy lepiej, a może być problematyczne podczas zmywania.

4. Możemy luźno związać włosy u góry i schować je pod czepek lub miękki ręczniczek, aby było im ciepło. 

5. Trzymamy olej na włosach minimum godzinę, najlepiej dwie. W wersji przyspieszonej można spróbować nawet 20 minut, ale im dłużej tym teoretycznie efekt powinien być lepszy.

6. Po tym czasie zmywamy olej ciepłą (nie gorącą!) wodą i emulgujemy odżywką bez silikonów - czyli "myjemy" włosy odżywką. Tutaj są dwie szkoły - jedni po emulgowaniu zmywają całość wodą lub delikatnym szamponem, a inni trzymają odżywkę na włosach przez kolejne 20 minut (najlepiej znowu w cieple pod ręczniczkiem).

7. Zmywanie - ponownie ciepłą wodą, aby pozbyć się resztek odżywki, co jest szczególnie istotne przy cienkich i delikatnych włosach niskoporowatych. W razie konieczności możemy użyć delikatnego lub bardzo rozwodnionego szamponu (samej pianki).

8. Obserwujemy włosy - jeśli przy wysokoporowatych włosach efekt nas nie zadowala możemy następnym razem nie zmywać całości szamponem lub na koniec dodać jeszcze maskę. Jeśli włosy są przeciążone warto następnym razem zmniejszyć ilość oleju lub wybrać inną odżywkę do emulgowania, a może umyć włosy szamponem? Tutaj bardzo istotna jest indywidualna obserwacja i próbowanie różnych opcji, aby znaleźć tą idealną dla siebie.


olejek-do-wlosow-naturalny

Mój ulubiony sprawdzony rytuał olejowania (włosy średnioporowate)

1. Olejowanie stosuję przed myciem, zazwyczaj w weekend, gdy mam wolne 2-3 godziny dla siebie (czas już ze schnięciem!).

2. Stosuję mój ukochany olej z pestek moreli - przepięknie wygładza i nabłyszcza włosy, a przy tym nie obciąża ich i łatwo się zmywa, wspaniale też uelastycznia i zabezpiecza końcówki! Ostatnio lubię też gotowe miksy i mieszanki różnych olei - warto szukać najlepszych dla siebie.

3. Jako podkład nawilżający pod olej stosuję dowolny hydrolat i gotowy żel aloesowy, bo tak jest najszybciej i najprościej. 

4. Zawsze zawijam włosy w ręcznik - zauważyłam, że wtedy można trzymać olej na włosach krócej, chodzę tak zazwyczaj 30-50 minut.

5. Zmywam olej i emulguję zwykle maską z większą ilością emolientów, a potem całość od razu dokładnie spłukuję (nie chodzę już z maską czy odżywką pod ręcznikiem).

6. Zostawiam włosy do wyschnięcia same, nie suszę suszarką.


A Wy próbowałyście olejowania włosów na mokro? Widzicie u siebie zadowalające rezultaty?

Natura Siberica czy Pharmaceris? Peelingi mechaniczne do skóry głowy

O peelingu do skóry głowy dowiedziałam się jakieś 2,5 roku temu, ale nie od razu dałam się przekonać do wypróbowania. Nie mam jakichś dużych problemów ze skórą głowy, zwykle mnie nie swędzi i nie mam łupieżu (choć okresowo się zdarza np. zimą, także niektóre szampony go wywołują). Jedyne co mi doskwiera na co dzień to brak objętości i szybkie przetłuszczanie. Po pierwszym użyciu peelingu do skóry głowy (był to peeling enzymatyczny w postaci serum oczyszczającego polskiej marki trychologicznej Bionigree) zobaczyłam jak wprowadzenie jednego dodatkowego kosmetyku świetnie wpływa na stan włosów. Były uniesione u nasady, puszyste, dłużej  świeże, a ewentualny łupież czy podrażnienia skóry głowy znikały zdecydowanie szybciej. Od tamtej pory stosowałam domowej roboty peeling oraz dwa gotowce.


Jak stosować peeling do skóry głowy?


Niewielką ilość produktu rozprowadzamy na skórze suchej lub tuż po umyciu. Osobiście wolę wcierać peeling w skórę suchą, ponieważ łatwiej oddziela mi się wtedy pasma włosów, aby dotrzeć do skóry. W przypadku peelingu mechanicznego trzeba nabrać w tym wprawy (pierwsze użycia bywają dość irytujące). Po wykonaniu masażu, w miarę możliwości delikatnymi okrężnymi ruchami, spłukujemy głowę obficie letnią wodą, starając się wypłukać drobinki z włosów, a następnie stosujemy standardową pielęgnację. Całość trwa ok. 5-10 minut, w zależności jak mocno wczujemy się w masowanie :)
Peeling do skóry głowy warto wykonywać regularnie. W razie potrzeby może to być raz w tygodniu w ustalony dzień lub raz na dwa tygodnie, ale na pewno nie codziennie (analogicznie jak z peelingiem do twarzy lub ciała, musimy dać skórze cas na regenerację).

jak-zrobic-peeling-skory-glowy

Po co robić peeling skóry głowy?


Peeling doskonale oczyszcza skórę z martwego naskórka, dzięki czemu pomaga uregulować aktywność gruczołów łojowych. Delikatny masaż pobudza krążenie krwi, co z kolei pomaga odżywić cebulki, dzięki czemu włosy rosną mocniejsze i lśniące. Peeling jest w stanie nawet wspomóc walkę z wypadaniem włosów. Podobnie jeśli używacie wcierek do skóry głowy warto przed takim zabiegiem wykonać peeling, co pomoże dostać się składnikom aktywnym głębiej i lepiej wykorzystać potencjał wcierki czy serum.

Peeling do skóry głowy DIY


Bardzo łatwo wykonać taki produkt w domu. Wystarczy wymieszać niewielką ilość delikatnego szamponu z 2-3 łyżkami cukru (preferuję trzcinowy, bo jest mniej "kanciasty" i nie drapie za mocno, a nie chcemy przecież pogorszyć stanu skóry ani jej podrażniać). Równie dobrze zamiast cukru możemy użyć zmielonej kawy lub pestek moreli. Podobnie zamiast szamponu możemy zastosować żel aloesowy, lekką odżywkę lub serum. Warto spróbować różnych opcji i znaleźć ulubioną mieszankę :) Papkę nakładamy na skórę, masujemy i spłukujemy. Jeśli nie lubicie bawić się w domowe kosmetyki na rynku istnieje spory wybór gotowych produktów. W ostatnim czasie miałam okazję używać dwóch: Pharmaceris oraz Natura Siberica.

recenzja-pharmaceris

Pharmaceris H, Oczyszczający peeling trychologiczny 

do skóry głowy z problemem wypadania włosów i łupieżu


Pierwszy gotowy peeling mechaniczny do skóry głowy, jakiego używałam (mechaniczny czyli z drobinkami). Posiada genialne opakowanie z wyprofilowaną końcówką, która znacznie ułatwia dotarcie kosmetyku do skóry głowy. Dodatkowo końcówkę możemy zablokować przekręcając ją w prawo. Wystarczy zrobić we włosach przedziałek, wycelować i wycisnąć odpowiednią ilość produktu bezpośrednio na skórę. Konsystencja kosmetyku jest wystarczająco gęsta, dzięki czemu nie spływa, a my mamy czas, aby pokryć całą głowę scrubem, zanim zaczniemy masować. Drobinki są wyczuwalne, niewielkie i choć nie ma ich dużo, to i tak są skuteczne. Dobrze masują i oczyszczają skórę, a po wszystkim grzecznie się wypłukują i nie plączą między włosami. Peeling nie pieni się, bardziej przypomina pastę czy średnio lekki krem z zatopionymi zmielonymi pestkami moreli. Tak naprawdę jest to scrub enzymatyczno-mechaniczny, ponieważ zawiera także papainę. Zawiera również piroktonian olaminy, który działa antybakteryjnie i zwalcza objawy łupieżu, jednocześnie zabezpieczając skórę przez jego nawrotem. Kofeina pobudza mikrokążenie i wspomaga odżywienie cebulek oraz dotlenia, z kolei mocznik nawilża.

konsystencja-peeling-pharmaceris

Skład: Aqua (Water), Cetyl alcohol, Propylene Glycol, Behentrimonium Chloride, Trilaureth-4 Phosphate, Prunus Armeniaca (Apricot) Seed Powder (zmielone pestki moreli), Piroctone Olamine, Glycerin, Tartaric Acid, Caffeine (kofeina), Caesalpinia Spinosa Gum, Papain (papaina), Sodium Hydroxide, Citric Acid, Alcohol, Lactic Acid (kwas mlekowy), Maltodextrin, Urea (mocznik), Xantham Gum, Hydroxyethylcellulose, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Lecithin, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum.
Skład nie jest naturalny, ale w kosmetyku, którego używam raz na tydzień przez 5 minut jestem w stanie wybaczyć glikol czy fenoksyetanol.

peeling-do-skory-glowy
 
Peeling Pharmaceris doskonale oczyszcza skórę, odświeża ją, a także łagodzi podrażnienia co miałam okazję sprawdzić dwukrotnie. Pachnie przyjemnie, choć sztucznie i bardzo intensywnie. Zapach przypomina perfumy i trochę mnie męczył swoją "mocą", ale raz na tydzień byłam w stanie nie kręcić na niego nosem, szczególnie, że produkt spisywał się dobrze. Byłam z niego niesamowicie zadowolona, ponieważ jest łatwy w użyciu. Produkt nie powodował przetłuszczania włosów, swędzenia i nie uczulił mnie. Peeling sprawiał, że następnego dnia włosy były pięknie odbite u nasady, przez co nabierały objętości, a fryzura lekkości. Szybko także łagodził wszelkie początki łupieżu (u mnie problem z łupieżem pojawia się wraz ze zmianami temperatur, a także niektóre szampony sprawiają, że skóra jest sucha i łuszcząca). Za tubkę o pojemności 125 ml trzeba zapłacić ok. 27 zł. PAO tylko 4 miesiące (od otwarcia trzeba go zużyć w ciągu 4 m-cy).

recencja-scrubu-natura-siberica

Natura Siberica, Scalp Scrub, Rokitnikowy peeling do skóry głowy

do wszystkich rodzajów włosów z organicznymi olejami i witaminami


Można powiedzieć, że jest to dość mocny szampon z drobinkami, który w dodatku zaskakująco mocno się pieni. Opakowanie to miękka tubka z odkręcanym korkiem. Niestety nie posiada specjalnej końcówki, co znacznie utrudnia dotarcie do skóry głowy. Większą tubką trudniej manewrować między włosami, łatwo też wycisnąć za dużo produktu. Konsystencja jest dość lejąca, spływa ze skóry, migruje. Zanim zdążę pokryć całą głowę peelingiem w niektórych miejscach już spływa, co mnie irytuje, szczególnie jeśli kapie na twarz czy oczy. Na plus zaliczam obłędny owocowy zapach, który kojarzy mi się z dżemem morelowym. W lejącym się, pomarańczowym żelu zatopiono mnóstwo drobinek, o wiele więcej niż w peelingu Pharmaceris. Drobinki to zmielone nasiona malin oraz rozdrobnione nasiona sosny.

konsystencja-scrub-do-glowy

Skład: Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Pinus Sibirica Shell Powder (proszek z szyszek sosny syberyjskiej), Lauryl Glucuside, Acrylates Copolymer, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Powder (sproszkowane pestki maliny), Hippophae Rhaimnoidesamidopropyl Betaine, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olej z rokitnika), Menthol, Argania Spinosa Seed Oil (olej arganowy), Pineamydopropyl Betaine, Glyceryl Undecylenate, Glycolic Acid, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Water (ekstrakt z mięty pieprzowej), Calendula Officinalis Flower Extract (ekstrakt z nagietka), Bisabolol, Achillea Asiatica Flower/Leaf/Stem Extract,  Arctium Lappa Root Extract (ekstrakt z łopianu), Oxalis Acetosella Extract (ekstrakt ze szczawika), Citric Acid, Urtica Dioica Leaf Extract (ekstrakt z pokrzywy), Geranium Sibiricum Extract (ekstrakt  z bodziszka), Juniperus Sibirica Extract (ekstrakt z jałowca), Sodium Ascorbyl Phosphate (witamina С), Tocopheryl (witamina Е), Rethinyl Palmitate (witamina А), Sodium Hydroxide, Sodium PCA, Sodium Lactate, Arginine (arginina), Aspartic Acid (kwas asparginowy), PCA, Glycine, Alanine, Serine, Valine, Proline, Threonine, Isoleucine, Histidine, Phenylalanine (aminokwasy), Parfum, Benzyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, CI 16255, CI 15985 (barwniki).
Skład oparty o silny detergent z kokosa, mnóstwo ekstraktów roślinnych, olei, witaminy oraz aminokwasy.

scalp-scrub-natura-siberica

Drobinki bardzo trudno wypłukuje się z włosów, mimo że moje są lekko za ramiona i proste. Jeszcze następnego dnia często wyczuwam drobinki na głowie, co nie jest przyjemne i, krótko mówiąc, denerwuje mnie. Sam masaż jest przyjemny, choć nadmierne pienienie produktu trochę przeszkadza - momentalnie z niewielkiej ilości żelu tworzy się gęsta, biała piana, która unosi włosy i utrudnia dotarcie do samej skóry. Dzięki zawartości detergentu (SCS) peeling dodatkowo oczyszcza skórę i właściwie można pominąć ponowne mycie włosów szamponem, ponieważ scrub Natura Siberica to takie dwa w jednym - szampon z drobinkami. Zawiera cenne ekstrakty ziołowe oraz naturalne oleje, które dodatkowo regenerują i odżywiają skórę głowy oraz włosy, a jednocześnie pełnią funkcję renatłuszczającą. Dzięki olejom włosy nie są tępe w dotyku, dobrze się rozczesują i nabierają blasku, ale z drugiej strony peeling nie przedłuża świeżości włosów, więc muszę je myć tak samo często jak zawsze. Za to jeszcze bardziej odbija włosy u nasady niż Pharmaceris, co mi się podoba, bo czupryna wydaje się przez to gęsta i puszysta, choć tylko przez jeden dzień. Nie przyspiesza jednak przetłuszczania, po prostu nie wpływa na nie w żaden sposób (przynajmniej u mnie). Myślę, że działanie złuszczające ma także szansę pomóc przy łupieżu, ale pod warunkiem, że silniejszy detergent nie pogarszy przesuszenia skóry - u mnie nic takiego nie ma miejsca, ponieważ na co dzień używam delikatnych szamponów, a peeling stosuję raz w tygodniu i ten sposób stosowania jest dla mnie optymalny.

peeling-do-skory-glowy

Scrub Natura Siberica zawiera dużo więcej roślinnych składników aktywnych, które mają za zadanie odżywić, nawilżyć, ale także i ukoić podrażnioną skórę głowy. Szkoda, że producent nie popracował nad wygodniejszym opakowaniem, które umożliwiłoby łatwiejsze dotarcie bezpośrednio do skóry głowy. Frustruje mnie też zbyt lejąca konsystencja i za mocne pienienie, ale poza tymi sprawami uważam, że to niezły produkt i warto spróbować, szczególnie że działa doskonale i cieszy owocowym zapachem. Tubka o pojemności 200 ml kosztuje ok. 20-23 zł. PAO aż 12 miesięcy.

Podsumowując: peeling do skóry głowy to dla mnie kosmetyk obowiązkowy, ponieważ zdecydowanie pomaga w walce z wypadającymi włosami, pomagając lepiej oczyścić skórę głowy i głębiej dotrzeć składnikom aktywnym np. z wcierki. Dodatkowo ładnie unosi włosy u nasady, nadając włosom objętości i puszystości. Pomaga też pozbyć się łupieżu czy przesuszenia skóry głowy, a także w odwrotnej sytuacji - wesprze walkę z przetłuszczaniem (Pharmaceris). I to wszystko tylko przy użyciu 1-2 razy w tygodniu (w zależności od potrzeb) przez 5 minut. Łatwo go też zrobić samemu w domu.

A Wy używacie peelingów do skóry głowy? Polecacie szczególnie jakiś produkt lub przepis DIY? A może znacie któryś z tych dwóch scrubów i macie ochotę podzielić się swoimi wrażeniami w komentarzu?

Trico Botanica, seria nawilżająca do włosów z olejem pistacjowym

Trico Botanica to produkty do codziennej pielęgnacji włosów potrzebujących nawilżenia. Moje, z natury cienkie i delikatne włosy, ostatnio wymagają więcej zabiegów ze względu na częste używanie prostownicy. Niestety - prawie codzienne traktowanie włosów wysoką temperaturą negatywnie wpływa na ich miękkość, stają się suchsze, szorstkie i matowe. Z drugiej strony pozostawione same sobie nie układają się ze względu na długość - obecnie sięgają lekko poza ramiona. Wywijają się na końcach, odstają, a końcówki łatwo się kruszą, więc prostownica jest niezbędna. Takie włosy wymagają jednak nawilżenia, a z tym powinny sobie poradzić oleje, szczególnie olej z orzechów pistacjowych, który zawierają kosmetyki Trico Botanica. Szczególnie liczyłam na działanie olejku w sprayu (nazwanego olejem), który ma chronić włosy przed działaniem słońca i szkodliwych czynników zewnętrznych. Produkty nie zawierają parabenów, barwników, SLS i petrolatum. Jesteście ciekawi jak sobie poradziła ta seria z niełatwym zadaniem?



Trico Botanica, Szampon nawilżający 

Posiada przyjemną, delikatną, żelową konsystencję. Całkowicie przezroczysty (plus za brak barwników), nie spływa z dłoni. Dobrze się pieni. Pięknie pachnie, dość delikatnie, trochę jakby orzechowo. Pod koniec opakowania niewygodnie się go dozuje, ponieważ posiada korek na klik i trzeba czekać, aż szampon spłynie (nie da się go szybko wycisnąć z butelki). Dobrze oczyszcza włosy, nie plącze ich, nie obciąża. Nie zauważyłam, aby się po nim elektryzowały. Ze względu na dość mocne detergenty stosowałam go co drugie mycie. Kosztuje 38,90zł/250ml.

Skład: Aqua, Sodium Coceth Sulfate, Sodium Cocoamphoacetate, Citric Acid, Magnesium Laureth Sulfate, Cocamide Dea, Sodium Pca, Sodium Chloride, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Propylene Glycol, Peg-18 Glyceryl Oleate/Cocoate, Polyquaternium-7, Phenoxyethanol, Glycerin, Quaternium-80, Panthenol, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Disodium Edta, Pistacia Vera Seed Oil, Peg-5 Cocomonium Methosulfate, Laureth-2, Peg/Ppg-20/6 Dimethicone, Hydrolyzed Silk, Sodium Glutamate, Mel Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Keratin, Potassium Sorbate, Sodium Cocoyl Glutamate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Methylchloroisothiazolinone, Imidazolidinyl Urea, Tetrasodium Edta, Methylisothiazolinone, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum.

Szampon nie zawiera SLS ani SLES, jednak zawiera inne dość mocne detergenty, które oczyszczają włosy i skórę głowy z zanieczyszczeń. W niewielkiej ilości mamy tu także nawilżacze i emolienty (gliceryna, panthenol, olej pistacjowy, jedwab, miód, proteiny pszenicy, keratynę, miód), jednak szampon ma przede wszystkim oczyszczać, a nie nawilżać. Sporo konserwantów, w tym kilka takich, których staram się unikać w swoich kosmetykach (m.in. Methylchloroisothiazolinone oraz Imidazolidinyl Urea - donor formaldehydu).


Trico Botanica, Nawilżająca maska do włosów

Opakowanie zaopatrzone w pompkę zdecydowanie ułatwia nabieranie produktu. Maska jest biała, średnio gęsta, pięknie pachnie (podobne nuty zapachowe jak w szamponie, ale nie identyczne, bardziej kwiatowe). Nałożona na wilgotne włosy szybko w nie wnika, staje się bardzo, bardzo lekka. Przez to aż chce się nałożyć jej większą ilość, co nie zawsze jest dobrym pomysłem - wbrew pozorom jest całkiem treściwa, łatwo przesadzić z ilością, a potem trzeba ją długo i dokładnie spłukać. Przy średnio długich włosach, zwłaszcza jeśli nakładamy maskę od okolic ucha po same końce, jest wydajna, a na pewno wydajniejsza niż szampon. Maska ładnie nawilża, wygładza i uelastycznia włosy, przy czym ich nie obciąża. Przy średnio porowatych, skłonnych do przetłuszczania włosach doskonale sobie radzi podczas codziennego stosowania, jednak raz na kilka dni kosmyki wymagają mocniejszej pielęgnacji - wtedy dodatkowo je nawilżam żelem aloesowym i olejuję. Nie zauważyłam, aby nawilżała włosy na dłużej niż do kolejnych 1-2 myć, ale muszę przyznać, że rzadko spotykam maski, które to potrafią. Kosztuje 44,90zł/250ml.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Cyclopentasiloxane, Cetrimonium Chloride, Ethylhexyl Cocoate, Dimethicone, Bis-Isopropylamino-Pg-Propyl Dimethicone/Bis-Isobutyl Peg-14 Copolymer, Citric Acid, Pistacia Vera Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Olea Europaea Oil, Propylene Glycol, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Glycerin,Polyquaternium-74, Hydrolyzed Collagen, Mel Extract, Butyloctanol, Polysorbate 20, Laureth-7, Tocopherol, Hydrolyzed Silk, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Diisopropanolamine, Methylchloroisothiazolinone, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Methylisothiazolinone, Potassium Sorbate, Parfum. 

W składzie wysoko znajdziemy emolienty m.in. masło shea, ale także i sporo silikonów. W mniejszej ilości oleje: pistacjowy, kokosowy, oliwa z oliwek, jojoba, a dalej typowo nawilżające substancje i proteiny jak: gliceryna, kolagen, miód, jedwab. Pod koniec sporo konserwantów.


Trico Botanica, Ochronny olej do włosów

Ten "olej" to tak naprawdę lekki spray ochronny do włosów o pięknym, orzechowo-kwiatowym zapachu. Posiada atomizer, który tworzy mgiełkę, równo osiadającą na włosach. Zawsze stosuję go na jeszcze wilgotne włosy, ponieważ wtedy zupełnie ich nie przetłuszcza. Nie jest to jednak produkt tłusty, pomimo zawartości olejów, ponieważ w większości to po prostu lotny, lekki silikon. Odkąd go stosuję zdecydowanie widzę, że włosy się nie niszczą tak szybko (szczególnie końcówki), są nabłyszczone, miękkie, sypkie i pachnące. Fajny produkt na lato. Kosztuje 59,80zł/100ml.

Skład: Cyclopentasiloxane, Isopropyl Myristate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Coco-Caprylate, Pistacia Vera Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Tocopherol, Parfum. 

Skład oparty o lotny silikon, który zabezpiecza włosy przed odparowaniem wody. Następnie kilka emolientów (w tym olej pistacjowy, jojoba i arganowy).


Podsumowując seria jest całkiem udana, wyróżnia się szczególnie nietypowym, orzechowym aromatem. Najbardziej przypadła mi do gustu lekka maska do włosów, która nie obciąża, a przy tym przyjemnie uelastycznia włosy oraz lekki spray, nazwany przez producenta olejem ochronnym, który zabezpiecza kosmyki przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznym i jest niesamowicie wręcz wydajny! Opakowania z ciemnego plastiku również przyciągają wzrok nietypową kolorystyką etykiet.


Znacie produkty Trico Botanica? Jak Wy nawilżacie włosy oraz chronicie je przed słońcem?

Delia Cameleo, Seria do pielęgnacji włosów z keratyną / bez soli

Cienkie i delikatne włosy, w dodatku ze skłonnością do przetłuszczania i przyklapnięcia są trudne w pielęgnacji. Na co dzień doskonale sprawdzają się u mnie kosmetyki naturalne, z łagodnymi detergentami i odpowiednimi olejami w składzie (arganowy, z pestek moreli, lniany). Jednak raz na kilka myć lubię mocniej oczyścić włosy, żeby lepiej się układały, były lżejsze i bardziej lśniące. W tym celu używam drogeryjnych kosmetyków, aktualnie serii Delii Cameleo Anti Damage z keratyną, bez soli. Nie unikam maniakalnie także silikonów stosowanych na długość włosa, zwłaszcza końcówki. Raz na jakiś czas lubię zabezpieczyć kosmyki przed czynnikami zewnętrznymi i nie zauważyłam negatywnych skutków, cała sztuka jest w umiarze.


delia-anti-damage

Delia, Cameleo, Anti Damage, Keratynowy szampon bez soli

Szampon posiada opakowanie z pompką, dzięki czemu wygodnie się go używa pod prysznicem. Na jedno użycie potrzebuję jednak aż trzy pompki produktu (mam włosy do ramion), przy dłuższych włosach  na pewno potrzeba więcej, więc wydajność nie powala. Zaskoczyło mnie, że jak na szampon ze SLES bardzo słabo się pieni i nie mam do końca wrażenia, że włosy są dobrze oczyszczone. Pachnie pięknie, choć sztucznie i dobrze się spłukuje. Skład typowo drogeryjny. Przy dłuższym stosowaniu pojawił się u mnie delikatny łupież, więc niestety szampon ma tendencję do wysuszania skóry. Bez promocji kosztuje 18zł/250ml. Raczej więcej po niego nie sięgnę.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Propylene Glycol, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Cocamide MIPA, Palmitamidopropyltrimonium Chloride, Betaine, Glycerin, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Caprylyl/Capryl Glucoside, Citric Acid, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Polyquaternium-7, DMDM Hydantoin, PEG-150 Pentaerythrityl Tetrastearate, PPG-2 Hydroxyethyl Cocamide, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Disodium EDTA, PEG-90M, Aminomethyl Propanol, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde.

szampon-z-keratyna

Delia, Cameleo, Anti Damage, Keratynowa odżywka bez soli

Miękka tubka z korkiem na klik skrywa odżywkę o obłędnym zapachu, identycznym jak szamponu. Odżywka dobrze się rozprowadza, nie spływa i dobrze spłukuje. Pozostawia włosy pachnące, gładkie, miękkie i lśniące. Ułatwia rozczesywanie i zapobiega elektryzowaniu. Przy tym nie obciąża cienkich włosów i nie powoduje ich puszenia. Kosztuje 15zł/200ml. Chętnie ją kiedyś kupię, tym bardziej, że mój mąż także ją lubi.

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Behenamidopropyl Dimethylamine, Lactic Acid, Bis- Cetearyl Amodimethicone, Ceteareth-7, Ceteareth-25, Cetrimonium Chloride, Parfum, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, DMDM Hydantoin, Disodium EDTA, Laurdimonium Hydroxypropyl, Hydrolyzed Keratin, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hydroxyisohexyl- 3 Cyclohexene Carboxaldehyde.

odzywka-z-keratyna

Delia, Cameleo, Anti Damage, Keratynowa maska do zniszczonych włosów

Plastikowy pojemnik z zakrętką jest trochę niewygodny, ale tak samo niewygodne są wszystkie produkty w podobnym opakowaniu. Maska jest bardziej gęsta niż odżywka, ale zapach posiada identyczny, może odrobinkę intensywniejszy (długo utrzymuje się na włosach). Jest zdecydowanie bardziej wydajna, gdyż potrzeba jej mniej, aby uzyskać podobny efekt jak przy odżywce. Również wygładza i nabłyszcza włosy, ułatwia rozczesywanie. Przy delikatnych włosach trzeba ją dość długo spłukiwać, ponieważ zdarza się, że przeciąża kosmyki, przez co szybciej wyglądają na nieświeże. Najlepiej działa nałożona na zwilżone włosy przed myciem lub wtarta po myciu, ale w niewielkiej ilości. Kosztuje 17zł/200ml. Nie wiem czy jeszcze ją kupię, być może tak, ponieważ spodobała się mojemu mężowi.

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Bis-Cetearyl Amodimethicone, Ceteareth-7, Ceteareth-25, Behenamidopropyl, Dimethylamine, Lactic Acid, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, DMDM Hydantoin, Phenoxyethanol, Cetrimonium Chloride, Disodium EDTA, Buthylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde.

cameleo-maska-keratyna

Delia, Cameleo, Anti Damage, Płynna keratyna

Spray tworzy lekką mgiełkę, którą spryskuję mokre włosy co 2-3 mycia. Nie spłukuję. Raz użyłam jej na suchych, ale włosy szybko wyglądały na nieświeże, więc wywnioskowałam, że przy cienkich i delikatnych włosach lepiej postawić na umiar. Pachnie ładnie, delikatniej niż maska. Keratyna lekko nabłyszcza i wygładza włosy, zdecydowanie ułatwia rozczesywanie. Sprawia, że włosy są sypkie, oczywiście jeśli nie przesadzimy z ilością.  Kosztuje 15zł/150ml. Nie wiem czy ją jeszcze kupię, szczególnie, że staram się unikać alkoholu na długości włosa.

Skład: Aqua, Alcohol, Isopropyl Alcohol, Bis-Cetearyl Amodimethicone, Ceteareth-7, Ceteareth-25, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Glycerin, Panthenol, Methylparaben, Propylaraben, DMDM Hydantoin, Phenoxyethanol, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Lactic Acid, Disodium EDTA, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Alcohol, Citronellol, Linalool, Benzyl Benzoate.

plynna-keratyna

Delia, Cameleo, Anti Damage, Jedwab do włosów

Niewielka buteleczka z wygodną pompką skrywa cudownie pachnący, przezroczysty, płynny żel. Zapach jest zupełnie inny niż całej serii - cytrusowy, świeży, orzeźwiający - po prostu przecudowny! Uwielbiam go. Serum to przede wszystkim silikon, więc  idealnie sprawdza się do zabezpieczenia samych końcówek włosów i tak też je używam. Stosuję je co 3 mycie wcierając w wilgotne włosy, po czym zwykle pozostawiam je do wyschnięcia (bez spłukiwania). Nie przeciąża kosmyków, nadaje im ładny zapach. Sprawia, że końcówki są odporniejsze na zmiany temperatur i nie kruszą się tak szybko. Jest niesamowicie wydajne! Kosztuje 17zł/55ml. Chętnie jeszcze kupię.

Skład: Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Parfum, Phenyl Trimethicone, Limonene, Argania Spinosa Kernel Oil, Hexyl Cinnamal, Linalool, Citronellol, Alcohol, Ethyl Ester of Hydrolyzed Silk, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol.

jedwab-do-wlosow

Seria Cameleo z keratyną przeznaczona jest do włosów zniszczonych, potrzebujących regeneracji i uszkodzonych zabiegami fryzjerskimi. Moje włosy są farbowane i w ostatnich tygodniach katowane prostownicą, a mimo to większość produktów dobrze się spisała. Włosy są błyszczące i wygładzone po ich użyciu, ale serii nie stosuję do każdego mycia. Składy są typowo drogeryjne, ale nie znajdziemy w nich parabenów, soli i sztucznych barwników. Większość produktów z serii zostało wzbogacone w biomimetyczną keratynę, która regeneruje włosy na długości. Kosmetyki chronią także przed działaniem wysokiej temperatury, więc włosy mniej się niszczą pod wpływem suszarki czy prostownicy.

seria-do-wlosow-cameleo

Znacie produkty do włosów z Delii? Zdaję sobie sprawę, że każda z nas posiada inne włosy i wymagania, niemniej osobiście bardzo spodobały mi się odżywka, maska i jedwab, więc chętnie je jeszcze kupię. Zapach tej serii jest bardzo przyjemny, podoba się również mojemu mężowi, a dla mnie to duży plus.

Bionigree, Naturalne kosmetyki do pielęgnacji włosów i skóry głowy

Niedawno zachwycałam się serum marki Bionigree, które niesamowicie pozytywnie zadziałało na szybko przetłuszczającą się skórę głowy. Serum działa podobnie jak peeling enzymatyczny, oczyszcza skórę, reguluje wytwarzanie sebum i przedłuża świeżość włosów, odbijając je u nasady. Byłam więc niesamowicie ciekawa pozostałych produktów marki, a mianowicie delikatnego szamponu i odżywki nawilżającej. Czy oprócz niesamowitego zapachu spełniają oczekiwania i potrzeby cienkich włosów? Czy naturalne kosmetyki trychologiczne różnią się od drogeryjnych?



Opakowania kosmetyków są plastikowe, lekkie i przejrzyste. Szata graficzna bardzo mi się podoba, jest minimalistyczna i ładna. Warto wspomnieć, że etykiety są bardzo dobrej jakości, nie wycierają się ani nie odklejają, więc przez cały czas buteleczki wyglądają estetycznie. Szampon posiada wygodny korek na klik, natomiast opakowanie odżywki zostało zaopatrzone w pompkę. Z łatwością możemy śledzić zużycie obu kosmetyków.


Bionigree, Szampon oczyszczający do włosów

"Szampon do włosów to naturalny kosmetyk trychologiczny (specjalistyczny kosmetyk do pielęgnacji skóry głowy) o polskim pochodzeniu z dodatkiem ekstraktu z czarnej porzeczki. Ma delikatne działanie oczyszczające, przeciwłupieżowe i antybakteryjne. Preparat jest przeznaczony dla osób o wszystkich rodzajach włosów, do codziennej pielęgnacji włosów." Kosztuje 44zł/200ml.


Skład: Aqua (woda), Coco-Betaine (betaina kokosowa; łagodny środek myjący, nie niszczy włosów i nie powoduje nadmiernego wysuszenia, skutecznie usuwa brud, zapobiega elektryzowaniu się włosów, zmiękcza i wygładza skórę głowy i włosy), Saponaria Officinalis Extract (wyciąg z korzenia mydlnicy lekarskiej; naturalna substancja pieniąca o dobrych właściwościach myjących i działaniu przeciwłupieżowym), Coco-Glucoside (bardzo łagodna substancja myjąca), Capryloyl/Caproyl Methyl Glucamide, Lauroyl/Myrystoyl Methyl Glucamide, Glycerin (gliceryna; nawilża), Ribes Nigrum Fruit Extract (wyciąg z owoców czarnej porzeczki; substancja bogata w witaminę C, wit. z grupy B i cenne składniki mineralne, uzyskiwany poprzez wyciskanie i odwirowywanie soku i skórki ze świeżych owoców, skąd ekstrahowany jest resweratrol - silny antyutleniacz chroniący komórki; działa nawilżająco, ściągająco i eksfoliacyjnie), Xanthan Gum (zagęstnik), Methylcellulose (zagęstnik), Hydroxypropyl Mthylcellulose (substancja konsystencjotwórcza), Sodium Chloride (sól; konserwant), Panthenol (prowitamina B5; nawilża, sprawia, że włosy stają się grubsze i lśniące), Lactic Acid (kwas mlekowy; nawilża), Sodium Benzoate (bezpieczny konserwant), Potassium Sorbate (bezpieczny konserwant), Parfum (kompozycja zapachowa).


Szampon posiada ciekawą konsystencję galaretki, dzięki czemu jest bardzo wydajny. Nie ścieka szybko z dłoni i bardzo dobrze aplikuje się na włosy. Uwielbiam jego delikatny, naturalny zapach, który przypomina mi bukiet kwiatów. Nie jest ziołowy i na pewno nie przypomina mocnego aromatu Serum Bionigree. Jest łagodny, niesamowicie relaksujący, raczej lekko słodki i kobiecy. Szampon łatwo się pieni, choć nie wytwarza dużo piany, dla mnie jest to plusem, ponieważ potwierdza użycie delikatnych detergentów, a i tak dobrze myje włosy. Nie obciąża ich i nie puszy, nie podrażnia skóry głowy. Nie spowodował u mnie łupieżu.


Bionigree, Odżywka nawilżająca do skóry głowy i włosów

"Odżywka nawilżająca to kosmetyk trychologiczny, który ma działanie odżywcze, odbudowujące i intensywnie nawilżające skórę głowy i włosy. To specjalistyczny produkt kosmetyczny do użytku profilaktycznego oraz wspomagającego leczenie poważnych dolegliwości skóry głowy i włosów." Kosztuje 64zł/200ml.


Skład: Aqua (woda), Glycerin (gliceryna, nawilża), Cetearyl Alcohol (zmiękcza, wygładza, zachowuje wilgoć we włosie), Stearyl Alcohol (emolient; wygładza, tworzy film, zapobiega odparowaniu wilgoci), Ribes Nigrum Fruit Extract (ekstrakt z owoców czarnej porzeczki; uzyskiwany w wyniku wyciskania i odwirowania soku i skórki ze świeżych owoców czarnej porzeczki, źródło witaminy C, witamin z grupy B, kwasu foliowego i rutyny, antyoksydantów chroniących DNA; nawilża), Betula Alba Bark Extract (ekstrakt z liści i kory brzozy; leczy podrażnienia, ułatwia gojenie ran; dezynfekuje, działa ściągająco i antyseptycznie), Isopropyl Isostearate (emolient tzw. suchy, wygładza, kondycjonuje i zmiękcza), Betaine (betaina; nawilża i zapobiega elektryzowaniu), Polyepsilon-lysine (ε-polilizyn; emulgator, tworzy konsystencję), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy tłoczony na zimno; regeneruje, odżywia, wnika we włosy odbudowując ich barierę ochronną), Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy, wpływa pozytywnie na porost włosów oraz ich elastyczność, odżywienie i wzmocnienie; nabłyszcza i ułatwia rozczesywanie), Malus Domestica Fruit Cell Culture Extract (ekstrakt komórek macierzystych ze szwajcarskiej jabłoni domowej; chroni komórki skóry opóźniając procesy starzenia, zwiększa witalność skóry i odmładza mieszki włosowe), Xanthan Gum (guma ksantanowa; zagęstnik), Lecithin (lecytyna; nawilża i ułatwia wchłanianie innych substancji aktywnych, regeneruje i odżywia), Sucrose Palmitate (emulgator, tworzy konsystencję), Glyceryl Stearate (emulgator; nawilża, zmiękcza, wygładza), Glyceryl Stearate Citrate (emulgator; zmiękcza, wygładza), Sucrose (sacharoza; nawilża, łagodzi i koi podrażnienia), Mannan (naturalna substancja filmotwórcza, zagęstnik), Hydrolyzed Vegetable Protein (hydrolizowane proteiny roślinne; odżywia, nawilża, wzmacnia skórę, tworzy elastyczny, wygładzający film, chroni przed elektryzowaniem), Glutamine (glutamina; aminokwas, bierze udział w procesie budowy i wzrostu włosów), Caffeine (kofeina; antyutleniacz, chroni włosy i skórę głowy przed promieniowaniem UV, zwiększa krążenie krwi w skórze przyczyniając się do lepszego odżywienia włosów), Methyl Nicotinate (powoduje efekt rozgrzania skóry, dzięki czemu przyspiesza mikrocyrkulację i metabolizm komórkowy, pobudza krążenie krwi, zmiękcza, tonizuje, zmniejsza świąd i pieczenie), Parfum (kompozycja zapachowa), Lactic Acid (kwas mlekowy; nawilża, zmiękcza warstwę rogową naskórka, złuszcza zrogowaciały naskórek, odblokowuje pory, działa antybakteryjnie).



Odżywka jest bardzo lejąca, co było to dla mnie zaskoczeniem. Trzeba uważać podczas aplikacji, aby nie przeciekła przez palce. Nakładanie produktu bardzo ułatwia pompka, dzięki której szybciej można zaaplikować kosmetyk i zminimalizować ewentualne straty. Zapach ma podobny do szamponu, jednak mocniej wyczuwalne są zioła i coś bardziej pobudzającego zmysły. Odżywki używa się inaczej niż w przypadku produktów drogeryjnych, ponieważ należy ją zaaplikować na skórę głowy i ewentualnie włosy. Jednak skupiamy się głównie na skórze, ponieważ to właśnie ją chcemy przede wszystkim odżywić i nawilżyć. Odżywka dobrze się spłukuje samą wodą, nie obciąża włosów. Włosy są lekko uniesione u nasady, wyglądają zdrowiej, nie elektryzują się i łatwo rozczesują. Odżywka dzięki swojej lekkiej konsystencji nie powoduje szybszego przetłuszczania włosów, do czego mam tendencję.


Zaskoczyło mnie to, że szampon pomimo delikatnego składu i braku silikonów nie plącze włosów i nie tworzy "kołtunów", których potem nie można rozczesać. Mam różne doświadczenia z naturalnymi szamponami, a ten jest jednym z lepszych. Kosmetyk dobrze oczyszcza włosy, także z oleju (obecnie używam oleju z pestek moreli) oraz masek. W razie konieczności można umyć włosy kilkukrotnie, choć mi wystarcza max. 2 razy. Włosy są lekko błyszczące, gładkie i nie splątane, nawet bez odżywki. Oczywiście najczęściej i tak nakładam po umyciu włosów i skóry głowy maskę lub odżywkę.



Jak wspomniałam odżywkę nakłada się na skórę głowy, ponieważ chcemy pobudzić mikrokrążenie krwi, a co za tym idzie lepiej odżywić włosy i pobudzić je do wzrostu. Czytałam, że wiele osób odczuwa delikatne ciepło po jej nałożeniu, ale ja nigdy nie miałam takiego odczucia, wiec jest ono bardzo indywidualne. Staram się nakładać odżywkę co 2-3 mycia delikatnie wcierając ją w umytą skórę głowy. Nigdy nie odczuwałam pieczenia czy swędzenia, produkt jest łagodny dla skóry. Zdarza mi się ją trzymać 10 minut, ale i całą noc - bez negatywnych skutków ubocznych. Uważam, że im dłużej potrzymam ją na skórze głowy, tym więcej się wchłonie i lepiej zadziała. Czasem nakładałam ją także na włosy, jednak w przypadku moich, obecnie średnioporowatych kosmyków jest zbyt lekka, a poza tym szkoda mi jej, skoro skład został idealnie dobrany do skóry głowy. Zapach utrzymuje się we włosach dość długo, co jest kolejnym plusem.
Odżywka przy dłuższym stosowaniu zdecydowanie wpływa na wygładzenie i porost nowych włosów, które rosną miększe i bardziej elastyczne. Skóra głowy jest lepiej nawilżona, miękka, nie mam zupełnie łupieżu. Odżywka niweluje również miejscowe swędzenie, które czasem mi doskwiera, szczególnie po myciu głowy szamponami z SLS lub SLES. 
Uważam, że całe trio czyli serum, szampon i odżywka to idealne produkty dla osób lubiących naturalne kosmetyki i szukających skutecznych sposobów do pielęgnacji włosów.  Jestem bardzo zadowolona, że kosmetyki mają świetne składy i są naturalne, pełne sensownych substancji aktywnych, mogących mieć faktyczny wpływ na skórę i włosy. Dodatkowo są produkcji polskiej.


Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób cena wyda się niekorzystna, jednak produkty są wydajne. Producent umożliwia też zakup próbek (szampon 2,20 zł/10 ml; odżywka 3,20 zł/10 ml; serum 9,60 zł/10 ml). Kosmetyki nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego i nie były testowane na zwierzętach. Produkty trychologiczne Bionigree zostały skomponowane tak, aby faktycznie zadziałać, a nie tylko zamaskować problem. Są to zupełnie wyjątkowe perełki na naszym rodzimym rynku kosmetycznym, pełne składników aktywnych, naturalne i łagodne dla skóry.

Znacie kosmetyki Bionigree? Kuszą Was kosmetyki trychologiczne do pielęgnacji skóry głowy?

Bionigree, Serum - peeling do skóry głowy

Jeszcze kilka miesięcy temu temat peelingowania skóry głowy był mi raczej obojętny. Kilkakrotnie próbowałam, ale używałam do tego peelingu mechanicznego, co było, krótko pisząc, frustrujące. Wypłukanie drobinek z włosów, nawet niedługich, takich do ramion, było żmudne, długotrwałe i irytujące! Cukier, sól, rozdrobnione pestki owoców, kawa - mimo że naturalne, zwyczajnie się nie sprawdzały. Pomysł więc za każdym razem porzucałam, wracając do standardowej pielęgnacji: szampon, olej, maska, serum na porost włosów, czasem jakaś mgiełka i silikon zabezpieczający kosmyki przed wysoką temperaturą. Aż któregoś dnia, całkiem przypadkiem, odkryłam na Instagramie serum Bionigree...


Bionigree, Basic_01, Serum oczyszczające do skóry głowy z olejkiem z czarnej porzeczki

Według producenta: "Naturalne serum oczyszczające skórę głowy to specjalistyczny kosmetyk o działaniu oczyszczająco-ochronnym, do stosowania na wszystkich rodzajach skóry. Wykazuje działanie złuszczające, przeciwłupieżowe, antybakteryjne i przeciwwirusowe. Łagodzi podrażnienia skóry głowy, oczyszcza ją z nadmiaru zrogowaciałego naskórka, rozpuszcza łój zalegający w mieszkach włosowych i reguluje pracę gruczołów łojowych. Po wykonaniu peelingu skóry głowy, skóra intensywnie wchłania substancje odżywcze, a włosy unoszą się u nasady, zwiększając swoją objętość i dając niepowtarzalne uczucie odświeżenia.  
Zawiera pożądane składniki, w tym między innymi: kwasy owocowe AHA, mydło kastylijskie, estry oleju z czarnej porzeczki, wiesiołka, ogórecznika i lnu."


Serum kupimy w przepięknym, kartonowym pudełku ozdobionym liśćmi czarnej porzeczki, głównego składnika, którym chwali się producent. Kosztuje ok. 70zł/100ml. Nie jest zbyt tani, ale warto zauważyć, że kosmetyk jest niesamowicie wydajny, choć według producenta powinniśmy zużyć go przez 4 m-ce po otwarciu (przez 3 m-ce zużyłam ok. 1/4 produktu, więc można go kupić na spółkę z mamą, siostrą, chłopakiem i używać wspólnie). Ponadto jest to kosmetyk naturalny.


Skład: zaraz po wodzie mamy składniki  mydła kastylijskiego (uniwersalny i w pełni ekologiczny produkt, bez detergentów i sztucznych konserwantów. Jest łagodne, dlatego idealnie nadaje się do użytku dla osób ze skórą wrażliwą i alergiczną), są to potassium oleate (oleinian potasu), potassium cocoate (sól potasowa kwasów tłuszczowych pozyskiwanych z orzecha kokosowego), glicerin, potassium citrate (cytrynian potasu), citric acid (kwas cytrynowy), następnie emolienty (kwasy tłuszczowe): ethyl linolenate (kwas linolenowy, kwas tłuszczowy omega-3, antyoksydant, wzmacnia barierę ochronną skóry), ethyl linoleate (kwas linolowy, kwas tłuszczowy omega-6, reguluje czynność gruczołów łojowych), ethyl oleate (kwas oleinowy, kwas tłuszczowy omega-9, wygładza i nawilża skórę), ethyl palmitate (kwas palmitynowy, emulgator, emolient tzw. tłusty, nawilża i kondycjonuje), ethyl stearate (kwas stearynowy, nienasycony kwas tłuszczowy, pośrednio nawilża i chroni przed utratą wody, rozpuszczalny w alkoholu, stąd pewnie kolejny składnik), ethyl alcohol (alkohol etylowy, rozpuszczalnik, działa antybakteryjnie i zwiększa wchłanianie innych substancji wgłąb naskórka), menthol (mentol), następnie łagodne kwasy złuszczające AHA w postaci ekstraktów, które pełnią rolę peelingu enzymatycznego: bilberry fruit extract (ekstrakt z owoców czarnej porzeczki), sugar cane extract (ekstrakt z trzciny cukrowej), orange fruit extract (ekstrakt z owocu pomarańczy), lemon fruit extract (ekstrakt z owocu cytryny), sugar maple extract (ekstrakt z klonu cukrowego), rosmarinus officinalis oil (olejek z rozmarynu lekarskiego), parfum (kompozycja zapachowa).


W pudełeczku znajdziemy sporych rozmiarów szklaną butelkę z pipetą. Dzięki temu, że jest przezroczysta mamy pełny wgląd w ilość produktu i na pewno nie zaskoczy nas któregoś dnia jego brak. Widać, że barwa serum jest lekko żółta, a konsystencja w pełni wodnista, więc pipeta jest idealnym rozwiązaniem. Zapach peelingu jest bardzo mocny, roślinny, ziołowy i długo się utrzymuje. Najmocniej wyczuwam porzeczkę i rozmaryn, więc jest świeży i naturalny. Osobiście zapach mi się podoba, choć mógłby być trochę delikatniejszy, bo nie wszystkim może przypaść do gustu.


Stosowanie serum do skóry głowy Bionigree

Profilaktycznie minimum 1 raz w tygodniu, wspomagająco przy problemach ze skórą głowy 1-5 razy w tygodniu. Sposób użycia: Najpierw wstrząsnąć, następnie nałożyć na skórę głowy 1-2 pipety serum lub nasączyć wacik i nanieść na całą skórę głowy. Trzymać min. 30 min, a potem zmyć szamponem. W zależności od potrzeb można trzymać je dłużej, nawet całą noc, ale zawsze trzeba je zmyć szamponem. Serum zawiera mentol, który może zbyt silnie działać, wtedy można serum lekko rozcieńczyć przed nałożeniem.


Dlaczego peeling enzymatyczny jest lepszy do skóry głowy?

Wyróżniamy dwa rodzaje peelingów: mechaniczny (z drobinkami) oraz enzymatyczny. Peeling mechaniczny często posiada bardzo ostre drobiny (np. cukier, pestki owoców), które nie są wskazane do skóry wrażliwej, naczynkowej, podrażnionej, w dodatku czasem trudno go wypłukać z włosów. Peeling enzymatyczny natomiast rozpuszcza naskórek w sposób chemiczny, dzięki zawartości kwasów o różnej intensywności działania - od delikatnego po mocniejszy. Taki peeling nakładamy na skórę i zwyczajnie czekamy przez dokładnie odmierzony czas, a następnie spłukujemy (co jest o wiele łatwiejsze bez drobinek wplątujących się we włosy). Dodatkowo peeling enzymatyczny działa w mieszku włosowym, skąd usuwa zalegający łój, sebum i naskórek, jeszcze dokładniej oczyszczając skórę głowy.


Serum używam od lutego, czyli od ok. 3,5 miesiąca. Początkowo stosowałam je raz w tygodniu, aby sprawdzić jak zareaguje moja skóra. Po nałożeniu wyczuwam przyjemne mrowienie, nie jest to mocne czy nieprzyjemne, wręcz mnie bawi. Czasem odczuwalny jest tylko lekki chłód, w każdym bądź razie można poczuć, że serum działa. Takie efekty znikają u mnie o ok. 10 minutach, potem oprócz zapachu nic już nie czuję. Po okresie "zapoznawczym" aż do dzisiaj serum używam dwa razy w tygodniu. Grzebieniem lub dłońmi robię we włosach przedziałki, na które następnie zakraplam serum pipetą i lekko wmasowuję. Wszystko na suchą skórę głowy, jeszcze przed myciem. Myślę, że na jeden zabieg realnie zużywam ok. 10 pipetek, ponieważ nie napełniają się one do końca (widać to na ostatnim zdjęciu). Cały zabieg trwa szybko i nie jest trudny do opanowania, zajmuje góra 5 minut. Czasem owijam głowę turbanem, czasem nie, bo chyba jest to bez znaczenia. Przez te kilka miesięcy produkt nie podrażnił mnie ani nie uczulił. Nie odnotowałam też wzmożonego wypadania włosów czy przesuszenia skóry, zero negatywnych skutków ubocznych.


Przypomnę, że mam włosy cienkie i delikatne, a skóra głowy łatwo się przetłuszcza, dlatego fryzura nieodpowiednio pielęgnowana szybko opada i traci objętość. Ponadto ciągłe zmiany szamponów, testowanie kolejnym masek czasem powodowały u mnie łupież. Serum Bionigree bardzo szybko daje pierwsze, zadowalające rezultaty. Przede wszystkim skóra głowy faktycznie jest lepiej doczyszczona i od tych kilku miesięcy nie widziałam praktycznie łupieżu. Dzień po zastosowaniu serum fryzura jest wyjątkowo bujna, włosy odbite od nasady, wizualnie jest ich więcej. Najbardziej jednak cieszy mnie efekt usuwania nadmiaru zrogowaciałego naskórka, który przecież na głowie również występuje, a którego dotąd trudno było mi się pozbyć. Serum ma również zbawienną moc wydłużania świeżości włosów. Kto się boryka z szybko przetłuszczającymi się kosmykami na pewno wie, o czym mowa. Serum rozpuszcza łój zalegającego w mieszkach włosowych, a także reguluje pracę gruczołów łojowych, dlatego włosy coraz mniej się przetłuszczają i dłużej zachowują stan równowagi, co przekłada się na ich wygląd, a moje samopoczucie. Produkt wspomaga podobno także leczenie łuszczycy, świądu, grzybicy skóry głowy, ŁZS, AZS oraz egzemy, ale ja takich problemów nie mam, więc nie mogę tego potwierdzić.


Serum polubiłam tak bardzo, że nie wyobrażam już sobie bez niego pielęgnacji. Moje włosy odzyskały objętość, dłużej zachowują świeżość, a ja jestem spokojniejsza. Takich kosmetyków właśnie poszukuję i cieszę się, że to przypadkowe spotkanie skończyło się przyjaźnią. Mam tylko nadzieję, że po terminie produkt będzie równie dobry, bo na pewno nie zdążę go zużyć w 4 miesiące. Jest zbyt wydajny!

Z ostatniej chwili: na stronie producenta można czasem zamówić darmowe próbki produktów Bionigree, to jest zestaw trzech produktów. Wystarczy zapłacić tylko 7 zł za koszt wysyłki (normalnie jedna próbka jest droższa). Ilość zestawów jest ograniczona i musicie sprawdzić na bieżąco czy aktualne :) 

A czy Wy robicie peeling skóry głowy? 

L'biotica, Biovax, Regenerująca maska do włosów z bambusem

Włosy są jednym z synonimów kobiecości. Zwracają uwagę, ponieważ będąc blisko twarzy są jednocześnie jej ramą. To tak jak z pięknym obrazem - dużo lepiej wygląda w szlachetnej ramie, podkreślającej jego wartość niż bez - choć obraz przecież jest ten sam. Wybierając odpowiednią fryzurę możemy też wiele wyrazić, np. włosy ciasno związane w koka sugerują skupienie, pedanterię i elegancję, natomiast puszczone luźno wydają się być wolne, delikatne i nieformalne. Nic więc dziwnego, że każda kobieta stara się dbać o włosy jak może najlepiej, unikając puszenia czy przyklapnięcia, układając wymyślne fryzury i pielęgnując je, aby były zdrowe, lśniące i grube. To ostatnie chyba najtrudniej mi osiągnąć, jeżeli w genach mam włosy delikatne, podatne na układanie i średnio porowate, w dodatku łatwo się przetłuszczające i lubiące sobie "klapnąć". Jak więc pogrubić cienkie włosy? I czy regenerująca maska do włosów Biovax poradzi sobie z puszeniem?


Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka pogrubiająca i zagęszczająca włosy Bambus & olej avocado

Według producenta: "Receptura maseczki zawiera kompleks 3D Bamboo Protect, odbudowujący i pogrubiający strukturę włosa, pobudzający je do wzrostu oraz cementujący uszkodzenia na całej ich długości. Podczas aplikacji dociera on do najbardziej uszkodzonych, newralgicznych miejsc włosa, reperując zniszczenia łodygi. Dzięki temu pasma włosów równomiernie odzyskują zdrowy blask, witalność i sprężystość, nawet na obszarze końcówek. Z odżywionych i dotlenionych cebulek wyrastają zdrowe, mocne, gęste włosy."


Kwadratowy kartonik zawiera całą masę informacji i obietnic producenta. Możemy tam także przeczytać więcej o użytych składnikach i ich potencjalnym działaniu na nasze włosy. Osobiście lekturę zaczynam od składu (INCI), opisy albo całkiem pomijam, albo zapoznaję się z nimi... dopiero po użyciu produktu. Kosztuje ok. 16zł/250ml.


Skład: szczegółowy powyżej. Mamy tu dużo emolientów, które świetnie sprawdzają się na moich włosach oraz dwa nawilżacze tj. kwas mlekowy i glikol propylenowy, ale dużo dalej w INCI. Dodatkowo maska zawiera bambus aż w trzech odsłonach: ekstrakt z korzenia bambusa (naturalne źródło organicznego krzemu sprzyjającego wzmocnieniu, zagęszczeniu oraz pogrubieniu włókien), wyciąg z liści bambusa (dotlenia uśpione cebulki, pobudzając je do życia oraz dopingując włosy do szybszego wzrostu) oraz olejek z młodych pędów bambusa (dzięki wysokiej koncentracji witamin i minerałów wzmacnia rdzeń włosa i uodparnia go na uszkodzenia wewnętrznej struktury). Warto zwrócić też uwagę na dużą zawartość oleju avocado (bogate źródło kwasu oleinowego, emolient trwale nawilżający skórę i włosy, pokrywa włókna ochronnym filmem, zapobiegając rozdwajaniu się końcówek).


W kartoniku znajdziemy plastikowy słoik z maską, który jest zabezpieczony, więc przed pierwszym użyciem należy go otworzyć. Lubię takie rozwiązanie, ponieważ mam pewność, że nikt przede mną nie zaglądał do środka, więc zawartość jest świeża. Gratis dostaniemy też saszetkę z olejkiem i foliowy czepek, które mają jeszcze bardziej wspomóc odbudowę włosów. Olejek jest całkiem przyjemny, wystarcza na jedno użycie, natomiast czepka z powodzeniem używałam wiele razy.


Maska jest lekko zielona i posiada budyniową, aksamitną konsystencję. Zapach niesamowicie mi się spodobał, choć jest absolutnie sztuczny. Przypomina trochę zielone jabłuszko i nie jest zbyt mocny czy przytłaczający, choć czuję go na włosach jeszcze przez kilka godzin po aplikacji. Maska świetnie rozprowadza się na włosach, nie przecieka przez palce i nie spływa. 


Sposób użycia: "Na umyte, osuszone ręcznikiem włosy rozprowadź odpowiednią ilość maseczki. Starannie wmasuj we włosy i skórę głowy. Aby uzyskać efekt intensywnej regeneracji i silnego odżywienia nałóż czepek i pozostaw maseczkę na 15 minut lub dłużej. Zalecamy owinąć włosy ręcznikiem w celu utrzymania stałej temperatury podczas zabiegu. Następnie dokładnie spłucz włosy strumieniem chłodnej wody. Kurację należy powtarzać co 3-5 dni."


Maskę stosowałam na dwa sposoby. Raz na 1-2 tygodnie, zazwyczaj w weekend, wcierałam produkt w skórę głowy i we włosy tuż po myciu, następnie zakładałam foliowy czepek dołączony do maski, a na to ciepły ręcznik. W miarę możliwości wytrzymywałam tak 1-2h, aby składniki mogły w cieple głębiej wniknąć w skórę i kosmyki. Następnie całość dokładnie spłukiwałam letnią wodą. Natomiast w ciągu tygodnia nakładałam maskę od 1/3 długości włosów, także tuż po ich umyciu i trzymałam 10-15 min, po czym spłukiwałam.Wspomnę, ze maska spłukuje się dość łatwo i przyjemnie.


Kosmetyk świetnie spisał się na moich cienkich włosach, przede wszystkim dlatego, że ich nie obciąża i nie przyspiesza przetłuszczania, a jednocześnie sprawia, że są one miękkie, lejące, sypkie i ujarzmione. W dodatku wizualnie jest ich więcej, bo są puszyste i uniesione od nasady. Mam też wrażenie, że maska lekko pogrubia kosmyki, po jej użyciu w dotyku wydają się być grubsze i sztywniejsze. Efekt ten utrzymuje się co prawda tylko do umycia, mimo to jest pierwszym produktem, po którym zauważyłam podobne działanie. Dodatkowo pomaga uniknąć puszenia czy odstawania pojedynczych włosków oraz elektryzowania, a także przyjemnie nawilża i dodaje fryzurze blasku, dzięki czemu włosy wyglądają zdrowo. Nie podrażniła mnie i jest bardzo wydajna.


Dla mnie jest to zdecydowanie najlepsza maska tej marki, a używałam już praktycznie wszystkich innych Biovaxów. Gwarantuje wszystko to, czego oczekuję od tego typu kosmetyku, ale zaznaczam, że moje włosy nie są bardzo zniszczone, mimo że ostatnio często je farbuję.

Znacie maski L'biotica? Czy macie wśród nich swoich ulubieńców?
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj