Sylveco, Naturalny ziołowy płyn do płukania jamy ustnej

Coraz więcej osób stawia na kosmetyki naturalne, z bezpiecznymi składami oraz bez kontrowersyjnych substancji. W tym również ja, a już zwłaszcza jeśli chodzi o pielęgnację jamy ustnej. Nie wystarczy delikatna, naturalna pasta do zębów bez SLS, fluoru, alkoholu i glikoli, taki sam powinien być również płyn do płukania ust! Zauważyłam natomiast niepokojącą tendencję do dbania o jakość kremu czy żelu pod prysznic, które nakładamy na skórę, natomiast całkowitą obojętność co do produktów spożywczych lub do mycia zębów, które możemy połknąć. Warto szukać produktów bezpiecznych także dla jamy ustnej i minimalizować ryzyko szkodliwości przy przypadkowym połknięciu. Pamiętajcie - zęby myjemy dwa razy dziennie, 14 razy w tygodniu, 60 razy w miesiącu, a w roku już 720 razy!



Sylveco, Ziołowy płyn do płukania ust 

Hypoalergiczny płyn do płukania jamy ustnej został wzbogacony w ekstrakty z ziół: szałwii, mięty, rozmarynu i goździków oraz w łagodzącą alantoinę. Skutecznie oczyszcza jamę ustną z resztek pokarmowych, a dzięki  dzięki olejkowi eterycznemu z mięty pieprzowej odświeża oddech. Zawartość ksylitolu natomiast wspomaga remineralizację szkliwa i utrzymuje prawidłowe pH. Nie zawiera alkoholu, nie podrażnia błony śluzowej, wrażliwych dziąseł i zębów.


Skład: Aqua (woda), Glycerin (gliceryna, nawilża), Sodium Bicarbonate (wodorowęglan sodu, regulator pH, usuwa płytkę nazębną, wybiela, usuwa bakterie próczniczne, działa antyseptycznie i pianotwórczo), Xylitol (cukier brzozowy, nawilża, chroni przed próchnicą), Salvia Officinalis Leaf Extract (ekstrakt z szałwii, działa antyseptycznie, ściągająco i ochronnie), Mentha Piperita Leaf Extract (ekstrakt z mięty, odświeża oddech, działa odkażająco, lekko znieczulająco, chłodzi), Rosmarinus Officinalis Leaf Extract (ekstrakt z rozmarynu, łagodzi i koi), Eugenia Caryophyllus Flower Extract (ekstrakt z goździków, odświeża oddech na długo, łagodzi ból, wzmacnia), Allantoin (alantoina, łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie drobnych ranek), Sodium Benzoate (bezpieczny konserwant, dodawany nawet do żywności), Citric Acid (kwas cytrynowy, regulator pH), Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent, tworzy pianę), Mentha Piperita Oil (olejek eteryczny z mięty, silnie odświeża, koi, chłodzi, posiada również naturalne właściwości antybakteryjne).


Płyn do płukania Sylveco można kupić w dwóch pojemnościach: 100 ml kosztuje ok. 10zł, 500 ml zaś w granicach 14-17zł. Oczywiście zdecydowanie bardziej opłaca się kupić dużą butlę. Tekturowe, miłe dla oka opakowanie kryje w sobie niebieską butlę z grubego, porządnego plastiku. Korek jest odkręcany. Do zestawu dołączono wygodny dozownik płynu z miarką.



Płyn do płukania ust Sylveco posiada naturalny, łagodny skład, w którym każdy dosłownie składnik ma rację bytu i przemyślaną funkcję. Produkt zawiera naturalne substancje o działaniu antybakteryjnym oraz antyseptycznym, a także wodorowęglan sodu utrudniający osadzanie się płytki nazębnej. Całość wzbogacono o cenne dla jamy ustnej ekstrakty roślinne, a działanie odświeżające powierzono niezawodnemu olejkowi eterycznemu z mięty. Dlaczego tak się zachwycam? Jeszcze do niedawna byłam zmuszona robić własny płyn do płukania DIY, który zawierał... głównie ksylitol, olejek eteryczny z mięty oraz goździka, a także wyciąg z szałwii. Byłam z niego bardzo zadowolona, choć się nie pienił. Jednak ze względu na brak konserwantów robiłam co tydzień niewielkie porcje, a więc bardzo często i bywało to uciążliwe. Teraz mam Sylveco, a na zużycie aż 6 m-cy od otwarcia.


Ziołowy płyn do płukania jamy ustnej jest całkowicie bezbarwny, to opakowanie jest niebieskie - zresztą w składzie nie ma zbędnych barwników. Pachnie delikatnie, głównie naturalną miętą, nie wyczuwam innych ziół. Podczas płukania wytwarza dużo piany, dlatego nie nalewam go dużo, max. 5-10 ml. Z tego też względu jest dość wydajny (przy dwóch osobach wystarcza na 1-2 miesiące, w zależności od częstości używania). Płyn posiada łagodny smak, lekko słodki i miętowy. Nie powoduje pieczenia czy szczypania, wręcz daje uczucie ukojenia, zwłaszcza przy podrażnieniach np. dziąseł. Po jego użyciu nie ma uczucia nieprzyjemnego wysuszenia i ściągnięcia w buzi. Jama ustna jest odświeżona, zregenerowana, a ból np. wyżynającego się zęba (pozdrawiam moją ósemkę) po użyciu płynu wydaje się lekko złagodzony. Jednocześnie mam pewność, że bakterie zostały w naturalny sposób wypłukane bez szkody dla mojego organizmu. Także zęby wydają się odrobinę jaśniejsze odkąd go używam, ale to już tylko miły dodatek do całości.



Podsumowując jestem miło zaskoczona płynem Sylveco i żałuję, że tak późno po niego sięgnęłam. Wiem, że będzie to kolejny kosmetyk tej marki, który na stałe zagości w mojej łazience. Znacie ten płyn?

Biolove, Lekki naturalny balsam do ciała w sprayu Malina

Uwielbiam kosmetyki Biolove ze względu na ich dobre składy, zapachy i łatwą dostępność, choć wiem, że dla wielu z Was jest to akurat utrudnieniem. Markę można kupić wyłącznie w sieci drogerii Kontigo, którą mam blisko pracy. Oczywiście sieć obecnie posiada również sklep internetowy, ale nie czarujmy się - obsługa pozostawia wiele do życzenia i w ostatnich tygodniach wzbudza coraz więcej kontrowersji. Pozostanę więc przy sklepach stacjonarnych, tym bardziej, że częste promocje w Kontigo zachęcają.



Wiele osób lubi dość ciężkie, tłuste masła i musy Biolove czy Nacomi (ten sam producent, skład, a nawet zapachy), ale wiem, że czasem szukamy lżejszych, łatwo wchłaniających się produktów.  Mało kto jeszcze wie, że Biolove posiada lekki balsam do ciała w atomizerze i właśnie o nim dzisiaj napiszę.


malinowy-lotion-biolove

Biolove, Body Lotion, Balsam w sprayu do ciała Malina

Lekki balsam, który długotrwale nawilża i odżywia skórę. Skład został wzbogacony w olej sojowy oraz kokosowy.

biolove-opakowanie-body-lotion-malina

Opakowanie balsamu jest bardzo poręczne i wygodne. Zostało zaopatrzone w korek i atomizer, dzięki któremu łatwo i szybko można nałożyć balsam na duże powierzchnie skóry, a jednocześnie także precyzyjnie. Kosztuje ok. 25 zł/150ml, ale często jest w promocji. Etykieta jest trwała, nie niszczy się podczas używania produktu. Do kupienia jest również wariant o zapachu kokosowym.

sklad-lotionu-biolove

Skład: oparty o wodę oraz olej sojowy i kokosowy. Po konsystencji widać, że wody jest dużo. Następnie mamy nawilżającą glicerynę i łagodzący podrażnienia panthenol, odmładzającą i zmniejszającą utlenianie olei witaminę E, emolienty, kompozycję zapachową, konserwanty oraz wyróżnione, zgodnie z prawem, poszczególne składniki zapachowe (które mogą uczulać). Szczegóły na zdjęciu powyżej.

malinowy-balsam-biolove

Skład jest prosty i przy odrobinie umiejętności możemy zrobić podobny balsam w domu - co jest zarówno zaletą (cenowo wychodzi wielokrotnie taniej, możemy użyć innych olei czy składników zapachowych), jak i wadą (potrzeba do tego wolnego czasu, musimy dobrać odpowiednie proporcje i posiadać składniki). Osobiście nie chciałoby mi się, skoro mogę kupić gotowy produkt i to o obłędnym zapachu, w dodatku w idealnym i wygodnym opakowaniu :)

biolove-lekki-balsam-do-ciala

Balsam posiada lekko kremowy kolor i genialny zapach, który szczerze uwielbiam! Kojarzy mi się z gumą Mambą, soczystymi owocami, choć nie jest w pełni naturalny. Dosłownie mogłabym go non stop wąchać i bardzo cieszy mnie fakt, że jest całkiem trwały, nie ulatnia się zbyt szybko. To jest dokładnie ten sam zapach, który posiadają musy Nacomi i Biolove, więc jeśli je znacie na pewno wiecie o co chodzi :)


naturalny-balsam-biolove

Konsystencja lotionu Biolove jest niezwykle lekka, żeby nie napisać wręcz wodnista. Dzięki temu bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia białych smug ani tłustej warstwy na skórze. Atomizer umożliwia aplikację balsamu na większą powierzchnię skóry - jeżeli spryskamy ją z daleka lub mniejszą - z bliska. Bardzo lubię ten moment po prysznicu, gdy nareszcie mogę użyć body lotionu Biolove - wiem, że czeka mnie zapachowa uczta i brak konieczności czekania, aż produkt się wchłonie. Warto wspomnieć, że kosmetyk jest bardzo wydajny - mam go od kilku miesięcy i sporo jeszcze zostało :)

lekka-konsystencja-biolove

Lekkiego balsamu używam w zasadzie na różne sposoby. Najczęściej po prysznicu na wilgotną jeszcze lub całkiem suchą skórę - w każdym przypadku bardzo szybko się wchłania i nie tłuści ubrań. Uwielbiam używać go także do dłoni w ciągu dnia, ponieważ od razu mogę wrócić do przerwanej czynności i wiem, że nie zostawię śladów na papierze czy klawiaturze. Tak lekka konsystencja bardzo delikatnie nawilża i odżywia skórę, choć wyraźnie czuć różnicę. Skóra jest elastyczniejsza i pachnąca. Przy normalnej skórze ta lekkość może być wystarczająca, natomiast przy bardzo suchej efekt będzie słabszy.
Kilka razy sprayu użyłam także jako spłukiwanej odżywki do włosów - pięknie potem pachniały i dobrze się rozczesywały, a jednocześnie nie były oklapnięte. Zdarza mi się także użyć go do stóp, szczególnie jeśli szukam dodatkowego nawilżenia. Wtedy po rozsmarowaniu lekkiego balsamu od Biolove nakładam dodatkową warstwę bardziej emolientowego kremu do stóp i zauważyłam, że twarda skóra lepiej i szybciej się wtedy regeneruje.


biolove-kosmetyki-naturalne

Uwielbiam malinowy body lotion Biolove. Uważam, że to jeden z bardziej uniwersalnych, cudownie pachnących kosmetyków jakie miałam! Znacie Biolove?

Jak pielęgnować tłustą skórę, nawilżanie i oczyszczanie

Zapraszam Was dzisiaj na drugą część serii dotyczącej pielęgnacji tłustej skóry. Wszystko czego się nauczyłam przetestowałam na sobie, sprawdziłam i przekazuję dalej. Nie ma jednak pewności, że to samo sprawdzi się u każdego, ponieważ każda skóra jest inna, ma trochę inne wymagania i potrzeby. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka rzeczy, szczególnie na to, czego szukać w kosmetykach, a których składników unikać przy pielęgnacji tłustej cery.





Kwas migdałowy w pielęgnacji tłustej i mieszanej cery

Odkąd pierwszy raz użyłam serum z kwasem migdałowym i zobaczyłam rezultaty regularnie robię kwasową kurację jesienią i zimą. Kwas migdałowy jest jednym z najbezpieczniejszych, a jednocześnie skutecznych składników. Kwasy złuszczają, oczyszczają i pomagają głębiej wnikać innym substancjom. Skóra dzięki nim jest gładsza, pojawia się mniej zaskórników czy krostek, wygląda młodziej. Na początek warto postawić na bardzo niskie stężenia i z czasem przyzwyczaić skórę do mocniejszych dawek.



Nawilżenie jest najważniejsze!

Mając tłustą cerę można wpaść na "genialny" pomysł, że trzeba ją za wszelką cenę zmatowić albo wysuszyć. Niestety nie jest to dobrym pomysłem, ponieważ cera "dostaje" wtedy sygnał, że produkuje... za mało sebum, więc zaczyna jeszcze bardziej się przetłuszczać. Tworzy się błędne koło, sprawdziłam na sobie :) O wiele lepsze rezultaty daje dobre nawilżenie cery oraz używanie olei naturalnych, które posiadają skład bliski składowi naszego sebum. Wtedy cera "dostaje" informację, że poziom nawilżenia i ochrony jest optymalny, nie ma nadprodukcji sebum, nie ma nienaturalnie rozszerzonych porów. Tutaj z pomocą przybywa albo pielęgnacja "na mokro" (opisana w pierwszej części serii - każdy kolejny kosmetyk nakładamy na wilgotną skórę) albo wieloetapowa.



Demakijaż a oczyszczanie skóry

Bardzo często podczas różnych babskich rozmów wychodzi na jaw, że wiele osób myli te dwa pojęcia. Demakijaż służy tylko i wyłącznie usunięciu makijażu, nie oczyszcza skóry, jedynie powierzchownie usuwa podkład, tusz itd. Służą do tego płyny i wody micelarne (moje ulubione, nietłuste), płyny dwufazowe oraz mleczka (często mają skład niekorzystny dla cery tłustej!), a także olejki (tutaj warto szukać jak najbardziej naturalnych).
Oczyszczanie skóry jest kolejnym etapem po demakijażu. Ma za zadanie domyć skórę z resztek rozpuszczonych uprzednio kosmetyków oraz sebum czy kurzu. Służą do tego głównie żele i pianki, które zmywamy wodą. Potem przecieramy twarz tonikiem, aby przywrócić właściwe pH, a dopiero potem nakładamy pielęgnację.

Na co zwrócić uwagę podczas oczyszczania skóry?

  1. Używamy delikatnych środków myjących, które są skuteczne, a nie wysuszają cery (bez SLS, SLES i pochodnych).
  2. Olejki myjące (te bez parafiny) są bardzo skuteczne, choć nie każdy musi je polubić.
  3. Żele oczyszczające zawsze dokładnie spłukujemy wodą, najlepiej letnią.
  4. Szczególnie dobrze sprawdza się oczyszczanie dwuetapowe czyli olejek+pianka, olejek+żel, żel+pianka.
  5. Produkty do oczyszczania służą do oczyszczania - nie nawilżą skóry, ponieważ je zmywamy. Przy wyborze skupmy się na skuteczności, a jednocześnie delikatności produktu, a nie zawartości stu substancji, z których i tak skóra nie skorzysta.
  6. Po oczyszczeniu zawsze tonizujemy skórę, przywracając jej właściwe pH.

Czego unikać przy tłustej i mieszanej cerze?

Odpowiedź wcale nie jest taka prosta, ponieważ każda cera jest inna. Ogólnie można powiedzieć, że najlepiej unikać wszystkiego co wysusza (np. alkohol, SLS, SLES) oraz co nadmiernie przetłuszcza (parafiny, nieodpowiednio dobrane emolienty, tłuste kremy). Także niektóre składniki naturalne nie służą cerom tłustym - choćby olej kokosowy lub olej z awokado. Przy pielęgnacji tłustej cery ważna jest równowaga i ciągła obserwacja. Po jakimś czasie poznamy naszą cerę na tyle, że będziemy doskonale wiedzieć co nam nie służy.

Warto również ograniczyć do minimum dotykanie skóry brudnymi rękami - np. drapiąc się przenosimy na nią bakterie i zanieczyszczenia, które następnie zatykają pory. Warto także częściej prać wszystko co dotyka twarzy - poszewki na poduszki, szaliki. Także do osuszania buzi dobrze mieć oddzielny ręczniczek lub używać ręcznika jednorazowego papierowego.


Składniki dobre dla skóry tłustej i mieszanej

OK, w takim razie czego szukać w kosmetykach? U mnie cenne okazały się:
  1. Kwasy - migdałowy, salicylowy, glikolowy, ale w bezpiecznym stężeniu. 
  2. Niacynamid (wit. B3), który dobrze zwęża pory i pomaga regulować wydzielanie sebum. 
  3. Kwas hialuronowy oraz aloes - nawilżają, a nie przetłuszczają. 
  4. Glinki w formie maseczek, najbardziej oczyszcza zielona i czarna, ale tak naprawdę wszystkie kolory są warte poznania.
  5. Korund lub peelingi korundowe (np. Nacomi) - dobrze oczyszczają i odblokowują pory.
  6. Ekstrakty roślinne np. szałwia, mięta, jabłko, pokrzywa, zielona herbata, rozmaryn, rumianek - oczyszczają, tonizują, działają przeciwzapalnie i pomagają regulować wydzielanie sebum.
  7. Oleje naturalne, szczególnie te "niezapychające" (np. konopny, z wiesiołka, z orzecha włoskiego).
  8. Witamina C, rozjaśnia i oczyszcza cerę.
  9. Mleczan sodu, zmiękcza warstwę rogową naskórka i złuszcza.
  10. Olejki eteryczne, które działają odkażająco i regulują wydzielanie sebum.
  11. Panthenol i alantoina, koją podrażnienia i przyspieszają gojenie.



Podkład na co dzień do cery tłustej i mieszanej

Tutaj jestem rozdarta, ponieważ stosuję dwa zupełnie różne sposoby podejścia do tematu! Przede wszystkim uwielbiam podkłady sypkie mineralne i mam ich całkiem sporo (różnych marek i odcieni). Bardzo je lubię, przy dwóch cieniutkich warstwach dają idealne krycie, są leciutkie, nie zapychają skóry, lekko ją matują, są najbardziej neutralne. Jednak... nałożenie ich zajmuje mi dwa razy więcej czasu niż tradycyjnego kremu BB lub płynnego podkładu, a rano czasu mam mało. Dodatkowo minerały nie ukrywają rozszerzonych porów.
W związku z tym mimo miłości do minerałów na co dzień używam koreańskich, silikonowych kremów BB lub choć rzadziej - tradycyjnych drogeryjnych podkładów. Przede wszystkim nałożenie tych produktów to dosłownie chwilka, zwłaszcza przy jednej cienkiej warstwie, która zwykle mi wystarcza. Po drugie silikon ukrywa pory, taka jest prawda i jest to jak najbardziej pożądany efekt, dlatego że czegokolwiek byśmy z cerą nie robili nie da się "usunąć" porów całkowicie - to naturalna budowa skóry, są jej potrzebne. Mimo silikonowych podkładów moja cera nie wygląda źle, a to dlatego, że szczególnie przykładam się do demakijażu i oczyszczania skóry. Nigdy nie idę spać z podkładem, choćby nie wiem co się działo i jakbym była zmęczona - muszę wszystko zmyć ze skóry i kropka. Przy dobrym oczyszczanie skóra nie powinna ucierpieć, dlatego jeśli pojawia się kaszka lub zaskórniki zacznijmy od modyfikacji sposobu oczyszczania cery lub przyjrzyjmy się składowi podkładu - jeśli jest tam zbyt wiele silikonów i sztucznych emolientów (parafin) lepiej go wyrzucić lub zostawić na specjalne okazje, a na co dzień kupić lżejszy produkt.


Koniecznie dajcie znać czy patrzycie na składy swoich kosmetyków i szukacie w nich cennych substancji czy też macie pełne zaufanie do opisów na opakowaniu? Z mojego doświadczenia często wynikało, że niektóre kosmetyki przeznaczone stricte do cery tłustej w rezultacie pogarszają jej stan!

Pielęgnacja tłustej cery, naturalna i wieloetapowa, nocna

Przez wiele lat byłam posiadaczką tłustej cery, więc doskonale rozumiem problem wielkich, rozszerzonych porów, zaskórników i krostek, ciągłego błyszczenia lub ważących się podkładów. To wszystko jest czasem wynikiem hormonów - zawsze warto sprawdzić tarczycę, aby mieć pewność czy nie czeka nas leczenie farmakologiczne. Niestety także nieodpowiednia dieta nie pomaga - duża ilość cukru (słodycze, czekolada, lody, cukierki, żelki, słodzone napoje i co tam jeszcze), mleka lub tłuszczu (szczególnie fast food i chipsy!). Oczywiście wszystko jest dla ludzi, ale ze względu na własne zdrowie lepiej ograniczyć do minimum to co nam szkodzi i tylko od czasu do czasu pozwalać sobie na czekoladę czy ciastko ;) Drobne przyjemności są też w życiu ważne i potrzebne, jednak z umiarem.


Dlaczego napisałam "przez wiele lat byłam"? Ponieważ obecnie moja cera jest bliższa cerze mieszanej. Na przestrzeni lat zmieniłam całkowicie swoje podejście do pielęgnacji, przetestowałam zasadność używania toniku, sprawdziłam jak ważne jest nawilżanie oraz czego lepiej nie robić, aby uniknąć "kaszki". Niestety prawda jest jednak taka, że każdy z nas ma trochę inną cerę i wszystkie informacje trzeba sprawdzić na sobie - nie ma innej drogi. Nikt nie powie Wam jakie kosmetyki NA PEWNO się sprawdzą, a które są nieodpowiednie. Jednak ogólne zasady mogą być pewnym drogowskazem. Chcę się dzisiaj z Wami podzielić wiedzą na temat tego, na co zwrócić szczególną uwagę przy pielęgnacji tłustej cery. Mam nadzieję, że poniższe informacje się Wam przydadzą.

tłusta-cera

pH skóry a pielęgnacja

pH cery normalnej wynosi 5,5 czyli jest lekko kwaśne. Warto wiedzieć, że cera tłusta posiada trochę niższe pH (bardziej kwaśne) niż cera normalna. Przez to pory są bardziej rozszerzone, wydobywa się przez nie więcej sebum, a to z kolei powoduje, że skóra się błyszczy i jest lepka. Często tłusta cera jest gruba, poszarzała. Z plusów warto zauważyć, że później powstają na niej zmarszczki, bo dłużej zachowuje naturalną elastyczność. Analogicznie cera sucha posiada trochę wyższe pH - jest bardziej wrażliwa, cienka, łatwo ją podrażnić, szybciej się starzeje.
Dlatego bezwzględnym elementem pielęgnacji jest tonik lub hydrolat o odpowiednim pH! Ma za zadanie przywrócić odpowiedni odczyn skóry i dzięki temu sprawić, że będzie naturalnie odporniejsza. Tonik stosujemy dwa razy dziennie po oczyszczeniu skóry, a przed nałożeniem serum/tonera/kremu. Lepiej, żeby tonik nie zawierał alkoholu.


tłusta-skóra

Prawidłowa kolejność nakładania kosmetyków

Wiem, że wiele osób ma z tym pewien kłopot, a tak naprawdę trzeba po prostu sprawdzić co będzie dla nas lepsze. Każda z nas używa innych kosmetyków, z innym składem i mających inną funkcję, dlatego trudno opracować uniwersalną listę koniecznych kosmetyków. Można jednak wprowadzić ogólną, najczęściej dobrze się sprawdzającą zasadę mówiącą, że nakładamy kosmetyki według konsystencji i "wchłanialności" od najlżejszych (humektantów czyli nawilżających) do najcięższych (emolientowych czyli zapobiegających odparowaniu).

Przykładowa pielęgnacja WIELOETAPOWA NOCNA (po oczyszczeniu skóry):
  • tonik lub hydrolat czyli woda
  • toner lub esencja czyli bardzo lekkie serum, często w postaci lekko zagęszczonej wody z kilkoma humektantami mającymi za zadanie zwiększenie nawilżenia (można pominąć)
  • serum "wodne" czyli bardziej zagęszczona woda z rozpuszczonymi substancjami aktywnymi (nie chodzi o serum olejowe), które oprócz humektantów zawiera także np. antyoksydanty
  • żel aloesowy lub hialuronowy, nakładamy najlepiej na wilgotną jeszcze skórę (można pominąć)
  • lekki krem nawilżający (można pominąć)
  • trochę tłustszy krem emolientowy - jeśli pomijamy lekki krem ORAZ emolient czyli olej (ten krok z kolei pomijamy jeśli używamy lekkiego kremu i/lub oleju)
  • emolient czyli olej 100%, olejek lub serum olejowe, które "domknie" poprzednie warstwy i zapobiegnie odparowaniu.
Oczywiście podkreślam, że jest to przykład pielęgnacji wieloetapowej skupionej mocno na nawilżeniu skóry. Istnieją różne drogi do celu, także prostsze, ale i wymagające więcej czasu. Podkreślę też, że nie jestem zwolenniczką zostawiania cery tłustej "samej sobie" - próbowałam przez kilka tygodni nie używać niczego po toniku na noc i nie dało to żadnych pozytywnych rezultatów - skóra jeszcze mocniej błyszczała się w ciągu dnia, a pory były ogromne. Być może u kogoś to się sprawdzi - można spróbować :)


jak-pielegnowac-tlusta-cere

Prosta pielęgnacja naturalna

Moja ulubiona ze względu na używanie kosmetyków o krótkich składach, pełnej kontroli nad każdym etapem i łatwym eliminowaniu produktów, które się nie sprawdzają, ponieważ jest ich mało. W zasadzie można powiedzieć, że wystarczą trzy kosmetyki na noc i jeden na dzień (oprócz oczyszczających!).

Przykładowa pielęgnacja NATURALNA NOCNA (po oczyszczeniu skóry):
  • hydrolat (polecam szczególnie lawendowy, oczarowy lub neroli czyli z kwiatów pomarańczy, czasem wymagają rozcieńczenia jeśli podrażniają) lub domowy tonik z wody destylowanej i octu jabłkowego (przykładowe proporcje to 150ml wody i 50ml octu jabłkowego, po jakimś czasie można spróbować mocniejszej mieszanki 100ml wody i 50ml octu) lub gotowy tonik z dobrym składem (np. Vianek)
  • żel aloesowy lub hialuronowy (z jak najkrótszym i naturalnym składem) - nakładamy na jeszcze wilgotną skórę, delikatnie wklepujemy
  • olej 100% nierafinowany (np. z pestek malin, truskawek, jojoba, konopny) lub dobrej jakości serum olejowe (najlepsze jakie kiedykolwiek miałam be.loved lub Iossi) - na jeszcze wilgotny żel, kilka kropel rozgrzać w palcach i delikatnie wmasować w skórę.
Na dzień wystarczy lekki, dobrze nawilżający krem do twarzy. Jestem też fanką specjalnych kremów pod oczy, ale nie jest to konieczność, zwłaszcza przy młodej cerze ;)


kolejnosc-nakladania-kosmetykow-na-noc

Pielęgnacja wieloetapowa (azjatycka)

Przykład takiej pielęgnacji napisałam wyżej. Generalnie u mnie wieloetapowość bardzo się sprawdziła. Choć ten sposób pielęgnacji inspirowany jest azjatyckimi rytuałami i często używam koreańskich kosmetyków tak naprawdę nie są one konieczne. Równie dobrze wieloetapową pielęgnację można wykonywać kosmetykami TYLKO naturalnymi, a nawet drogeryjnymi! Świetnym przykładem jest tu esencja Bielendy, którą można potraktować tak toner. Ważne, aby trzymać się zasady "od najlżejszego do najcięższego" i nie wprowadzać nowych kosmetyków jednocześnie. Cała zabawa polega na obserwowaniu reakcji skóry i wyciąganiu wniosków. Wieloetapowa pielęgnacja jest w stanie w dość szybkim czasie dobrze nawilżyć skórę, a dzięki temu nie będzie się tak mocno przetłuszczać!


naturalna-pielegnacja-tlustej-cery

Wiem, że post wyszedł długi, a  i tak nie wyczerpuje tematu, dlatego wkrótce ukaże się kolejny. Jeżeli macie tłustą cerę lub choćby mieszaną podzielcie się swoimi doświadczeniami w pielęgnacji :)

Wibo, Pomada do brwi Soft Brown z Rossmanna

Pomada do brwi Wibo to bardzo znany produkt i wcale mnie to nie dziwi. Jest tania, trwała, łatwo dostępna i oferuje, póki co, trzy różne odcienie do wyboru. Niesamowicie szybko można opanować jej używanie, a osiągane rezultaty są bardzo zadowalające nawet dla makijażowego laika. Do tego nie zmyje jej byle deszcz czy kąpiel w morzu.


pomada-wibo

Wibo, Eyebrow Waterproof Pomade

Koloryzująca pomada do brwi posiadająca wodoodporną, kremową konsystencję. Jednocześnie idealnie trzyma się skóry i dyscyplinuje włoski brwi. Kosmetyk 2w1, uniwersalny, będący zarówno woskiem, jak i cieniem do brwi. Umożliwia precyzyjne wykonturowanie, jak i wypełnienie brwi. Formuła długotrwała. Aplikator w środku opakowania.

wodoodporna-pomada-brwi

Niewielkich rozmiarów pudełeczko zawiera szklany słoiczek z pomadą oraz mały aplikator z dwoma końcówkami. Kosztuje ok. 23 zł za 3,5g. Producent pochodzi z Polski, natomiast na opakowaniu wskazano na Chiny jako kraj produkcji (made in prc).

pomada-do-brwi-wibo

Słoiczek jest szklany, niewielki i posiada czarną zakrętkę z trwałymi napisami, które nie wycierają się podczas użytkowania. Mimo, że swój egzemplarz mam już kilkanaście miesięcy, nadal wygląda idealnie. Patrząc na słoiczek od boku od razu widać, że pomady jest malutko, ale jest też niesamowicie wydajna. Przez długi czas jej używania jeszcze nie widzę dna. Producent wskazuje, aby zużyć produkt w ciągu 6 m-cy od otwarcia, co według mnie nie jest możliwe nawet przy codziennych używaniu.

odcien-pomada-soft-brown

Konsystencja pomady jest bardzo miękka, kremowa, a jednocześnie trwała. Podczas nakładania trzeba uważać, aby nie wyjechać za linie, ponieważ dopóki nie zastygnie może się lekko rozmazywać po przejechaniu palcem, a na pewno nie da się jej poprawić wodą, gdyż jest dobrze napigmentowana. Najłatwiej ewentualne poprawki wprowadzać patyczkiem kosmetycznym nasączonym płynem micelarnym, a najlepiej nabrać wprawy na tyle, aby niczego nie musieć poprawiać ;) Pomada bardzo dobrze trzyma się zarówno włosków jak i samej skóry. Posiada nieprzyjemny zapach, ale nie czuć go podczas malowania, dopiero gdy przystawimy nos do pojemniczka.

odcienie-pomada-wibo

Odcień nr 1 SOFT BROWN jest dość jasnym, chłodnym brązem z delikatnymi, szarawymi tonami. Przy mojej jasnej karnacji i farbowanych na średni brąz włosach wygląda doskonale. Myślę, że będzie idealna także dla blondynek i wszelkich jaśniejszych odcieni włosów. Nr 1 to najjaśniejszy odcień z gamy, a do wyboru mamy jeszcze nr 2 DARK BROWN (ładny, ciemny brąz) oraz nr 3 BLACK BROWN (bardzo ciemny brąz wpadający w czerń).

pomada-do-brwi-recenzja

wibo-makijaz-brwiPomadą bardzo łatwo maluje się zarówno dużą powierzchnię, jak i pojedyncze włoski. Dołączony pędzelek jest, o dziwo, całkiem użyteczny. Łatwo nanosi pomadę dokładnie tam, gdzie chcemy, przyjemnie się nim manewruje. Przynajmniej mi nie sprawia żadnych trudności, pomimo iż jest niewielki. Jednak uczulam, że na pędzelek bardzo łatwo można nałożyć zbyt wiele produktu, dlatego nadmiar zawsze wycieram w chusteczkę lub na ręku. Nie chcę uzyskać efektu bardzo sztucznych brwi, choć jeśli bym chciała, to oczywiście mogę :)

Efekt jest w 100% zadowalający. Brwi wyglądają naturalnie, są podkreślone i widocznie. Dodatkowo nie boję się, że podczas deszczu czy opadu śniegu makijaż spłynie, ponieważ przetestowałam pomadę w różnych warunkach (ulewa, opady śniegu w górach, nad morzem) i brwi zawsze były bez zarzutu. Formuła pomady sprawia, że jest ona w pełni wodoodporna i przez wiele godzin nie "ruszy" jej nic poza olejkiem lub płynem micelarnym do demakijażu.

Znacie pomadę Wibo? Macie swoje ulubione produkty do podkreślania brwi?

Sulphur Busko Zdrój, Masło borowinowe do ciała i masażu

Coraz bardziej popularne stają się specjalistyczne kosmetyki, posiadające unikalne właściwości pozyskiwane z naturalnych leczniczych kopalin. Sulphur od ponad 20 lat komponuje własne formuły oparte o wodę siarczkową oraz wodny ekstrakt borowinowy, tworząc leki i kosmetyki dla osób borykających się m.in. z reumatyzmem, łuszczycą, łojotokowym zapaleniem skóry, zapaleniem przyzębia czy dziąseł. Najnowszym produktem uzdrowiskowym marki jest masło borowinowe do codziennej pielęgnacji ciała oraz masażu. Masło o idealnym zapachu na okres jesieni i zimy, czyli cynamonowym.


maslo-borowinowe

Sulphur, Masło borowinowe

Masło zawiera unikalne składniki borowin, które dzięki zagęszczeniu ekstraktu są skoncentrowane, a co za tym idzie, skuteczniejsze. Najcenniejsze w nich są kwasy humusowe, fitohormony, ciała estrogenne, jony wapnia, magnezu i inne cenne mikroelementy, które czynnie wspierają procesy metaboliczne, pobudzają produkcję kolagenu i elastyny w skórze, nadając jej korzystny, lekko kwaśny odczyn. Masło zawiera również naturalne olejki eteryczne: goździkowy, cynamonowy i imbirowy, które poprawiają mikrokrążenie i ułatwiają wchłanianie cennych składników borowin oraz opóźniają procesy starzenia się skóry. Działanie masła borowinowego potwierdzono nie tylko w badaniach aplikacyjnych, ale również w badaniach aparaturowych.

kosmetyki-sanatorium

Opakowanie masła jest bardzo proste i wygodne. Dzięki pompce air less mamy pełną kontrolę nad produktem, a przy tym zwiększamy higienę użytkowania. Lubię to! Design jest typowy dla marki - również prosty i czytelny. Butelka o wadze 105 g kosztuje ok. 29 zł i wystarcza na bardzo długo.

maslo-na-torfie-leczniczym

Skład: oparty o emolienty z ropy naftowej jak wazelina, parafina oraz naturalne jak masło shea, olej babassu i olej z nasion mango. Już na drugim miejscu masło zawiera znaczną ilość ekstraktu z torfu (inaczej borowinę; działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie, ściągająco, łagodzi podrażnienia, odmładza, regeneruje i odżywia skórę; posiada też właściwości odchudzające). Zawiera kilka cennych substancji aktywnych np. ekstrakt z szanty zwyczajnej (koi podrażnienia i swędzenie; bezpieczny), peptydy (wnikają w skórę i stymulują produkcję kolagenu, ujędrniają i nawilżają skórę), panthenol (łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie). Oczywiście zawiera także konserwanty i naturalne olejki eteryczne: goździkowy, cynamonowy i imbirowy (działają odchudzająco i stymulująco na skórę, odkażają ją i nadają kosmetykowi zapach). Szczegółowy skład poniżej:
UWAGA! Skład z mojego egzemplarza jest nieznacznie inny niż podany na stronie producenta! Data ważności mojego masła to 02.2019r., więc trudno mi ocenić, czy mam wersję nowszą, a na stronie jest starszy skład czy na odwrót.

skladniki-kosmetykow-sanatorium

Masło wspaniale pachnie goździkami, cynamonem i imbirem. Jest to bardzo relaksujący, zimowy zapach, idealnie komponujący się z długimi wieczorami. Dodatkowo aromat jest w pełni naturalny, bez sztucznych nut i pochodzi z cennych olejków eterycznych. Konsystencja jest bardzo gładka, dość lekka i idealnie się rozsmarowuje. Pozostawia lekko tłustą warstwę ochronną na skórze, która całkiem szybko się wchłania, zwłaszcza jeśli poświęcimy chwilę na masaż.

recenzja-maslo-borowinowe

Barwa masła jest lekko brunatna, beżowawa, u ujścia zawsze ciemnieje, co jednak nie przeszkadza w aplikacji (zdjęcie wyżej, lubi też brudzić korek). Mimo beżowej barwy nie zauważyłam, aby kosmetyk brudził ubranie czy też się do niego lepił, chyba że nałożymy zbyt wiele produktu. Używanie masła borowinowego jest niezwykle przyjemne, odprężające i wyciszające. Zarówno domowy, lekko rozgrzewający masaż jak i zwykłe balsamowanie dostarczają miłych wrażeń. Produkt lekko sunie po skórze, nie pozostawia białych smug, dość szybko się wchłania. Leciutko natłuszcza skórę, izolując ją od środowiska zewnętrznego. Pomimo iż nie jestem wielką fanką parafiny i jej pochodnych, tutaj całkowicie wybaczam ze względu na działanie.

gozdzikowe-kosmetyki

Masło dobrze nawilża skórę dostarczając jej cennych substancji aktywnych. Leciutko rozgrzewa skórę, co pomaga jeszcze lepiej przyjąć jej cenne składniki. Dobrze się wchłania. Po 2 tygodniach skóra jest widocznie jędrniejsza, elastyczna, gładsza i lepiej nawilżona. Masło koi także podrażnienia i niewielkie otarcia, przyspiesza ich gojenie. Nie zauważyłam wpływu na cellulit.

Ostatnio miałam duże problemy z dłońmi ze względu na lekki mróz za oknem. Rękawiczki nosiłam w torebce, bo mi przeszkadzały przeglądać newsy na telefonie, a moje ręce szybko zareagowały popękaną, zrogowaciałą skórą i suchymi skórkami. Nie mogłam się tego pozbyć, nie pomagały peelingi ani żaden z kremów do rąk, które miałam. W desperacji zaczęłam mieszać różne marki. Kiedyś po balsamowaniu nie chciało mi się już myć rąk i zostawiłam na nich masło borowinowe, a na nie nałożyłam inny produkt. Rano skóra była w o wiele lepszym stanie! Kolejne dwie noce z masłem borowinowym i moje dłonie wróciły do normalnego stanu. I chwała mu za to!

antycellulitowe

Podsumowując gdybym sugerowała się jedynie składem prawdopodobnie nie kupiłabym tego produktu. Ostatnio jednak coraz częściej się przekonuję, że analizowanie formuł nie jest takie proste jak się niektórym wydaje. Najczęściej zwracamy uwagę na działanie poszczególnych składników oddzielnie, jednak one łączą się lub oddziałują także na inne. Niektóre składniki aktywne wymagają nawet tych "wyklętych" składników do skuteczniejszego działania lub "wydobycia" ich choćby z rośliny np. alkoholu, glikoli lub parafin. Nie ma tu reguły, dlatego każdy kosmetyk trzeba analizować oddzielnie i patrzeć na jego przeznaczenie.


Znacie produkty uzdrowiskowe? To mój pierwszy kontakt z Sulphur, ale jestem bardzo zachęcona do poznania kolejnych!

Płyny do higieny intymnej bez sls: Rossmann Biedronka Auchan

Higiena intymna to nadal delikatny temat, a nawet wciąż tabu. A przecież mycie się to codzienna, normalna czynność, której nie trzeba się wstydzić i o której można normalnie rozmawiać. Tym bardziej, że w drogeriach czy marketach mamy coraz większy wybór produktów dedykowanych pielęgnacji i coraz trudniej wybrać odpowiednie dla siebie kosmetyki. Warto przyjrzeć się dokładnie składom, unikać substancji wysuszających czy potencjalnie niebezpiecznych, które przez śluzówkę mogłyby dostać się do organizmu. Dzisiaj przedstawię Wam trzy delikatniejsze żele lub płyny do higieny intymnej, które nie zawierają SLS ani SLES, za to posiadają właściwości nawilżające i łagodzące. Wszystkie są dostępne w popularnych sklepach sieciowych.


higiena-intymna

Opakowania produktów to butelki z białego plastiku, nieprzezroczyste. W trakcie używania nie ma możliwości swobodnego kontrolowania ilości. Bardzo lubię pompki w takich produktach, ułatwiają mycie i zwiększają higienę, dzięki temu, że niczego nie musimy dotykać, choć opakowanie Facelle także jest całkiem wygodne dzięki korkowi na klik.

lagodne-zele-do-higieny-stref-intymnych

Facelle, Aloesowy płyn do higieny intymnej z Rossmann

Przezroczysty i dość gęsty żel o subtelnym, aloesowym zapachu. Delikatnie się pieni i dobrze myje pozostawiając uczucie świeżości i komfortu. Posiada niskie pH 4,2 (czyli kwaśne), dzięki czemu nie zaburza naturalnego pH okolicy intymnej i w ten sposób wspiera jej ochronę m.in. przed niepożądanymi bakteriami oraz wspiera walkę z infekcjami. Lekko koi podrażnienia, nie uczula (nie mam alergii na aloes), nie przesusza. Kosztuje ok. 5zł/300ml i jest bardzo wydajny. Wersja z pompką byłaby ideałem.


Czy pH kosmetyków wpływa na cerę i włosy?

Wiele osób stosuje aloesowy płyn Facelle zamiast żelu do mycia twarzy lub szamponu, jednak lepiej uważać, jeśli stosujemy go przez dłuższy czas. Tak niskie pH początkowo zagwarantuje błyszczące, gładkie włosy (domknie łuski), jednak z czasem może je przesuszyć, a skórę głowy podrażnić.

Przy skórze twarzy wiele zależy od rodzaju cery:

  • pH cery normalnej to te słynne z reklam 5,5 czyli lekko kwaśne. 
  • Cera tłusta naturalnie posiada trochę niższe pH (kwaśne), dlatego produkuje więcej sebum, posiada rozszerzone pory, świeci się. Stosując niskie pH na takiej cerze z czasem pogłębimy problem. 
  • Cera sucha z kolei posiada pH wyższe, przez co jest wrażliwa, skłonna do podrażnień i posiada bardzo cienką warstwę ochronną. Na takiej cerze równie ostrożnie należy stosować bardzo niskie pH, aby jej nie podrażnić.

Sama używałam przez jakiś czas Facelle na włosy i skórę twarzy (posiadałam wtedy mocno tłustą, obecnie już ją uregulowałam i mniej się świeci). Początkowo byłam zachwycona włosami, które były miękkie, błyszczące i sypkie, jednak z czasem zaczęły robić się szorstkie i bardziej matowe (po kilku tygodniach). Na skórze twarzy dość szybko zrezygnowałam z tego eksperymentu - po kilku razach zauważyłam jeszcze większe wydzielanie sebum, żaden puder nie był w stanie zmatowić skóry na dłużej niż 1h. Teraz wiem, że to nie dla mnie, choć być może niektóre z Was będą zadowolone. Koniecznie obserwujcie jak skóra i włosy reagują na nowe kosmetyki :)

aloesowy-plyn-facelle

Skład Facelle Intim Aloe Vera

Skład: Woda, Lauryl Glucoside (łagodna, biodegradowalna substancja myjąca), Cocamidopropyl Betaine (substancja myjąca bezpieczna także dla kobiet w ciąży), Lactic Acid (kwas mlekowy; nawilża, działa antybakteryjnie, obniża pH), Glycerin (nawilża), Sodium Chloride (sól, odkaża, zagęszcza, może wysuszać), C12-13 Alkyl Lactace (emolient, chroni skórę przed utratą wilgoci), Sorbitol (naturalna substancja głęboko nawilżająca, zagęstnik, bezpieczna dla kobiet w ciąży), Coco-Glucoside (roślinna, bardzo łagodna substancja myjąca, bezpieczna), Glyceryl Oleate (bezpieczny emulgator, emolient), Urea (mocznik; nawilża), Allantoin (alantoina; bezpieczna substancja aktywna, łagodzi podrażnienia, działa przeciwzapalnie, wspomaga regenerację i gojenie ranek), Serine (seryna; nawilża, wzmacnia barierę ochronną skóry), Aloe Barbadensis Leaf Extract (ekstrakt z aloesu; nawilża, łagodzi podrażnienia, koi, przyspiesza gojenie ranek), Sodium Lactate (mleczan sodu; nawilża, działa antybakteryjnie, reguluje pH), Parfum (kompozycja zapachowa), Citric Acid (kwas cytrynowy, regulator pH), Sodium Benzoate (bezpieczny konserwant).

recenzja-facelle

Ziaja, Intima, Normalizująca pianka do higieny intymnej z żurawiną z Auchan

Sama nie wierzę, że kosmetyk Ziaji znalazł się w tym zestawieniu, ale bardzo go lubię i faktycznie nie zawiera SLS! Sama forma delikatnej, obłędnie pachnącej soczystymi owocami pianki sprawia frajdę podczas normalnych, nudnych czynności. Biała pianka jest bardzo łagodna, nie podrażnia i nie przesusza okolic intymnych, dobrze myje i pomaga długo czuć się świeżo. Nie powoduje pieczenia, bardzo mi pomagała podczas zapalenia pęcherza. Zawiera kilka kontrowersyjnych składników (analiza poniżej), dlatego nie polecam kobietom w ciąży ani osobom uczulonym na truskawki. Zdrowym - jako odskocznia od tradycyjnej formy żelu raz na jakiś czas - jak najbardziej. Kosztuje ok. 8zł/250ml i jest niesamowicie wręcz wydajna!

nowosc-pianka

Skład Ziaja Intima Nektar Żurawinowy

Skład: Woda, Cocamidopropyl Betaine (substancja myjąca bezpieczna także dla kobiet w ciąży), Coco Glucoside (roślinna, bardzo łagodna substancja myjąca, bezpieczna), Propylene Glycol (nawilża, jedyna substancja, którą bym stąd usunęła, gdybym mogła, może powodować alergię, oficjalnie bezpieczna, jednak ułatwia przejście innych substancji przez warstwę rogową naskórka, co w produkcie do mycia delikatnych części ciała nie ma racji bytu, nie nadaje się dla dzieci, nie wiadomo czy bezpieczna dla kobiet w ciąży), Disodium Laureth Sulfosuccinate (trochę łagodniejszy składnik niż SLS, ale dość mocno odtłuszcza i oczyszcza, bezpieczny dla kobiet w ciąży, może wysuszać), Panthenol (łagodzi podrażnienia, koi, przyspiesza gojenie), Populus Tremuloides Bark Extract (ekstrakt z kory topoli osikowej; naturalny konserwant, kondycjonuje skórę), Ethoxydiglycol (karbitol; nawilża, może podrażniać uszkodzoną skórę), Copper Usnate (substancja antybakteryjna, nie polecana kobietom w ciąży), Fragaria Vesca Fruit Extract (ekstrakt z truskawki; działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie i ściągająco; wzmacnia skórę i naczynia krwionośne; może uczulać), Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract (ekstrakt z owocu żurawiny; nawilża, wzmacnia naczynka, działa antybakteryjnie), Parfum (kompozycja zapachowa), Lactic Acid (kwas mlekowy; nawilża, działa antybakteryjnie, obniża pH).

recenzja-pianki-ziaja

Intimea, Emulsja hypoalergiczna do higieny intymnej z Biedronki

Średnio gęsty, białawy żel o bliżej nieokreślonym, sztucznym, jakby kwiatowo-kremowym zapachu. Dość dobrze się pieni i nie podrażnia, nie piecze ani nie uczula. Daje uczucie komfortu i czystości na wystarczająco długi czas. Łagodzi i przyspiesza gojenie drobnych ranek. Nie wysusza, ale i nie nawilża, jest neutralny. Dobrze sprawdza się na co dzień, zwłaszcza że kosztuje ok. 4 zł/400ml.

delikatne-intymne

Skład Intimea dla dziewczynek i nastolatek

Skład: Woda, Cocamidopropyl Betaine (substancja myjąca bezpieczna także dla kobiet w ciąży), Sodium Lauroyl Sarcosinate (łagodna substancja myjąca, jednak może być zanieczyszczona nitrozoaminami), Betaine (silnie nawilża), Glycerin (nawilża), Lactitol (naturalny prebiotyk, wspomaga wzrost naturalnej flory bakteryjnej; w połączeniu z ksylitole, chroni przed podrażnieniami, suchością i swędzeniem; nawilża i wzmacnia skórę, bezpieczny), Xylitol (ksylitol; nawilża, hamuje rozwój szkodliwych bakterii, nie szkodząc jednak naturalnej florze bakteryjnej człowieka), Lactic Acid (kwas mlekowy; nawilża, działa antybakteryjnie, obniża pH), Camelia Sinensis Leaf Extract (ekstrakt z zielonej herbaty; działa antybakteryjnie, ściągająco, odkażająco, odświeżająco i łagodząco, bezpieczna substancja regenerująca i kojąca skórę), Olea Europea Leaf Extract (ekstrakt z liści oliwki; działa antybakteryjnie i przeciwgrzybicznie, przyspiesza gojenie ran, działa przeciwobrzękowo), Panthenol (łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie ranek), Styrene/Acrylates Copolymer (substancja filmotwórcza), Parfum (kompozycja zapachowa), Propylene Glycol (nawilża, substancja, która może powodować alergię, oficjalnie bezpieczna, jednak ułatwia przejście innych substancji przez warstwę rogową naskórka, co w produkcie do mycia stref intymnych nie jest potrzebne, nie nadaje się dla dzieci, nie wiadomo czy bezpieczna dla kobiet w ciąży), Sodium Benzoate, Potassium Sorbate (bezpieczne konserwanty).

plyn-do-intymnej-biedronka

Znacie któryś z tych produktów? Czy higiena intymna jest dla Was tematem kontrowersyjnym?

Przepis na piernikowy cukrowy peeling do ciała diy

Bardzo lubię domowe kosmetyki, robię je od kilku lat, choć ostatnio mam mało czasu. Dlatego preferuję przepisy proste, szybkie i skuteczne. Peeling w domu robi się bardzo szybko, wystarczy połączyć dwa, trzy składniki, aby otrzymać naturalny, pewny kosmetyk. Domowy peeling jest śmiesznie tani, z pewnego źródła i za każdym razem dokładnie taki, na jaki macie ochotę. W ostatnich, około świątecznych dniach nabrałam ochoty na piernikowe kosmetyki i tak powstał ten peeling cukrowy. Zobaczcie jakie to proste.


blog-z-przepisami

Domowy peeling cukrowy o zapachu piernika

Składniki podstawowe:

  • 10 dużych łyżek cukru (najbardziej lubię trzcinowy, ale można użyć także białego, z tym że peeling będzie wtedy mocniejszy)
  • dowolna ilość przyprawy do piernika, u mnie cała torebka (dowolnej marki lub mieszanka własna)
  • 2-3 łyżki dowolnego oleju lub masła np. shea (może być także oliwa z oliwek, olej rzepakowy lub olej kokosowy)

Składniki dodatkowe:

  • kakao (odrobina)
  • cynamon (2 łyżki max. ponieważ ma działanie rozgrzewające)
  • zmielona skórka pomarańczy (max. 50 ml, ponieważ wchłonie za dużo oleju)
  • resztka musu brownie i pomarańcza Biolove (jeśli dodamy powyższe suche składniki musimy dodać kolejne ok. 2 łyżki masła shea lub musu Biolove)

Ja użyłam wszystkich składników, razem z dodatkowymi.

peeling-do-ciala

Jak zrobić peeling cukrowy w domu?

W miseczce łączymy suche składniki. Dodaję ich na oko, starając się, aby cukru było sporo (w miseczce na zdjęciu jest na samym spodzie). Podane miary potraktujcie orientacyjnie, dlatego że bardzo dużo zależy od jakości masła shea czy oleju oraz proporcji poszczególnych składników. Szybko załapiecie jaka konsystencja najbardziej Wam odpowiada, ważne aby nie przesadzać z ilością maseł, zwłaszcza nierafinowanych, bo peeling wyjdzie zbyt twardy. Najlepiej połączyć łyżkę masła shea czy kokosowego z łyżką oleju. Masło shea czy kokosowe, które w temperaturze pokojowej są twarde oczywiście najpierw rozpuszczamy w kąpieli wodnej lub mikrofalówce (5 sekund).
Następnie do dobrze wymieszanych suchych składników dolewamy powoli olej i dokładnie mieszamy łyżką, aby uzyskać jednorodną konsystencję. Odkładamy na ok. 1h i czekamy, aż masło stwardnieje.

scrub-do-ciala-diy

Domowe kosmetyki są idealnym pomysłem na prezent dla bliskich. Każda partia jest niepowtarzalna, przy każdej możecie coś zmienić, manewrować zapachami, dodać innych przypraw czy olejków eterycznych. Potem wystarczy ładnie zapakować i gotowe. Upewnijcie się jednak, że wyszła Wam odpowiednia konsystencja peelingu i że można go łatwo nabrać na rękę, nie zostawiajcie "tworzenia" na ostatnią chwilę. Lepiej przygotować peeling 1-2 dni wcześniej :)

peeling-cukrowy

Inne moje przepisy na domowe kosmetyki:


fajny-pomysl-na-prezentSpróbujecie zrobić własny peeling do ciała? Lubicie czasem coś stworzyć od zera?
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj